Logo Artemidy
Powalone Drzewo
Cofnął delikatnie uszy, gdy kotka się zjeżyła. Przez chwilę myślałam, że go zaatakuje, ale na szczęście nie miała takowych zamiarów. Zmarszczył brwi, nie za bardzo rozumiejąc skąd u niej takie przerażenie i gdzie ta cała reszta, którą spodziewał się tutaj zastać.
- Ah, tak. Teren jest mój, ale nie musisz odchodzić. -Wyszedł spod krzewów, usilnie starając się zignorować liście, które pozostały w jego futrze. Wyprostował się chcąc się prezentować z dumą i gracją. Zrobił parę kroków w stronę nieznajomej.
- Wszystko w porządku? Ktoś cię goni? -To pierwsze czego musiał się dowiedzieć. Jej wcześniejszy pisk wciąż wisiał mu w pamięci.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnęła się kolejne kilka kroków, nie chcąc ryzykować nagłego spotkania z pazurami nieznajomego. Może i brzmiał miło, może i pozwolił jej zostać na swoim terenie, ale wciąż był całkowicie jej obcy.
- Musisz częściej znaczyć - powiedziała, powoli przechodząc do zwyczajnej, nieco bardziej zrelaksowanej pozycji. - Nie bardzo tu tobą pachnie - dodała bardziej jako dobrą radę.
- O? Nie, nikt mnie nie goni - zmarszczyła brewki, czując ponownie napływającą falę stresu. - A...A co? Wyczuwasz tu kogoś? - cofnęła uszy, wbijając pazury w ziemię. Może to był wciąż pozostający strach po zadręczaniu spokoju rybek, a może obecność kocura sprawiała, że chciała być gotowa na wszystko. Zwykle nie była aż tak strachliwa.
LVL 2 135 / 150
MedLVL 1 0 / 200
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, no tak. Ojciec opowiadał mu kiedyś o istnieniu granic, które trzeba odnawiać. Szkoda tylko, że nie przypomniał sobie o tym zanim zdecydował przekonywać kotkę co do własności tych ziem. Teraz będzie musiał wyjść na kogoś nieprofesjonalnego.
- A tak, czasem mi to umyka. -Odpowiedział, nie bardzo chcąc się rozwodzić na tym tematem. Na całe szczęście mógł przejść do kwestii jej dziwnych słów.
- Nikogo poza tobą, ale słyszałem jak chwilę temu do kogoś krzyczałaś. Nie śmiałem podsłuchiwać, zwyczajnie byłem w pobliżu i przypadkiem usłyszałem. -Wygląda na przestraszoną, co skłoniło go do rozejrzenia się wokół. Może głupio zrobił, że się tutaj do niej zakradł, jeszcze i jemu się oberwie. I za co? Za niewinność.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczyła brewki, zastanawiając się, o czym też ten dziwaczny kocurek mówi. Ona? Krzyczała? Miała zapytać, czy był pewien, albo spanikować że był tu ktoś jeszcze. Zamiast tego w końcu dotarło do niej, o co mogło chodzić, przez co aż położyła łapkę na czole i roześmiała się z ulgą, od razu luźniejąc.
- Oh, nie nie. Nie krzyczałam. Błagałam ryby o wybaczenie - powiedziała, wskazując na rzeczkę obok, mówiąc jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. - Widzisz, bawiłam się z nimi trochę. Lubią skubać ogony. Nie wiem jak u was, ale u nas wierzymy, że ryby przynoszą szczęście i są przedstawicielami historii świata. I myślę, że to niemiłe, żeby je tak zaczepiać, jeśli nie ma się zamiaru ich złowić. To może przynieść pecha.
LVL 2 135 / 150
MedLVL 1 0 / 200
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczył brwi na nagły wybuch śmiechu ze strony nieznajomej. Nie rozumiał dlaczego, ale poczuł się z tego powodu głupio, jakby powiedział coś nie tak. Słowa kotki uświadomiły mu jednak, że to nie z nim było coś nie tak, tylko z nią. Nie zrozumiał niczego co właśnie mu powiedziała.
- Aha, a skąd jesteś, jeśli mogę zapytać? -Postanowił zapytać, zanim przejdzie do szerszego omawiania tematu. Wpierw musiał wiedzieć, czy kotka pochodziła z klanów, bo tak niedorzecznych wierzeń nie spodziewał się usłyszeć. Ryba była pożywieniem, nie czymś czemu należał się szacunek.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się nieco szerzej, widząc zainteresowanie kocura jej osobą. W końcu mógł sobie po prostu pójść i zostawić ją na pastwę samej siebie. A tak? Była mu jakkolwiek wdzięczna, szczególnie, że bardzo lubiła wspominać dom, a zawsze doceniała, gdy mogła opowiedzieć o nim komuś innemu na głos. Ryby nie były skore do rozmów.
- Pochodzę z bagien, daleko stąd - rzuciła, prostując nieco pozycję. - Czcimy Duchy Lasu. Wiem, że w Klanach mają Gwiezdnych, i że to ich przodkowie. U nas działa to na podobnej zasadzie, tylko, że Duchem może zostać każde stworzenie, od najmniejszego robaczka po wielkie ptaki - powiedziała, w międzyczasie pokazując skalę za pomocą łap, zwężając lub rozszerzając ich odległość między sobą.
- Oh, mam na imię Ryba. Tak przy okazji.
LVL 2 135 / 150
MedLVL 1 0 / 200
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No dobrze. Wychodziło na to, że kotka nie pochodziła z klanów więc nie będzie zmuszony przestrzegać jej niedorzecznych mrzonek. Wprawdzie klanowe wierzenia nie były wcale takie lepsze, ale z nimi będzie musiał żyć, z tymi jej, już nie.
- Bagna, tak? Co cię skłoniło do zawędrowania tak daleko od domu? Mokradła okazały się za mokre, czy komary za natarczywe? Słyszałem od znajomego, że właśnie takie są: mokre i zakomarzone. A może się mylił? -Postanowił póki co zignorować część o wierze, może jeszcze o to zahaczy, ale póki co jeśli nie były klanowe to nie były dla niego istotne w żadnym stopniu.
Już miał się jej przedstawiać, ale w tym momencie jego uszy zastrzegły, wyłapując z dala coś na wzór szczekania. No tak, jeszcze jakiegoś kundla mu to brakowało do tego wszystkiego. Zignorował burka po całości. Bo co może mu zrobić ciągnięty na smyczy kundel? Oszczekać? Pfff.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oh, a więc.. - zaczęła, w pełni gotowa na opowiedzenie swojego życia, pokazanie jak wyglądał jej dom i wierzenia. Niestety, usłyszenie psiego szczekania sprawiło że chwilowo zamarła w bezruchu, zjeżyła się i uciekła z miejsca, nie zważając na to, że kocur tam został. Ona nie zamierzała ryzykować.

/zt
LVL 2 135 / 150
MedLVL 1 0 / 200
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł brew nie rozumiejąc skąd u niej taki pośpiech. Zauważyła coś? Wyczuła? Wydawała się być bardziej ogarnięta, jeśli chodzi o życie w dziczy, więc nie wątpił, że miała lepszy węch. Niedobrze. Lepiej będzie, jeśli on również się ulotni. Rozejrzał się czujnie, po czym szybko wycofał się spowrotem w stronę, z której przyszedł. Nie połączył kropek, że mogło chodzić o psa.

//Zt
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Promienny Horyzont miał zamiar skutecznie unikać terenów Klanu Wichru, dopóki nie wymyśli odpowiedniego planu. Dlatego też, kiedy już przeszedł przez Grzmiącą Ścieżkę, nie omieszkał udać się w kompletnie innym kierunku niż dawny dom jest i zawędrował na tyle daleko, że teraz przyglądał się wartkiemu nurtowi rzeki. W ostatnich dniach nie czuł się najlepiej, gdyż zwyczajnie nie mógł nic wymyślić. Nieważne jaki pomysł przychodził mu do głowy, każdy z nich był dewastowany przez łapę Roziskrzonej Gwiazdy. Nie to, żeby jakiś wcielił w życie, po prostu miał świetną wyobraźnię.
W końcu, westchnąwszy, wskoczył na Powalone Drzewo z zamiarem przejścia na drugą stronę. Ani trochę się nie bał. Akurat zręczności mu nie brakowało.

//Złocień :>>
What'cha lookin' at, 𝖇𝖆𝖇𝖞
Is a 𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓' legend in the m a k i n g
For the rest of your 𝖑𝖎𝖋𝖊, I'll be《 there 》
I'll be 𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐 in your ʜᴇᴀᴅ like the roots of your hair

𝕴'𝖒 𝖙𝖍𝖊-

LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
James klapnął na powalone drzewo, wpatrując się w stronę gdzie niegdyś żył. Nieprzyjemne dreszcze przechodziły mu przez grzbiet ilekroć myślał o... wszystkim, cokolwiek się tam działo. Czy były to rzeczy pozytywne, czy negatywne - każda zdawała się działać na niego tak samo. Z odrazą, jakiej nie był w stanie nawet opisać. Nie ważne jak bardzo by chciał przestać o takowych myśleć zajmując się czymś innym, i tak w głowie pojawiały mu się obrazy przeszłości średnio raz na kilka uderzeń serca.
Zakołysał ogonem, wziął krótki oddech. Powinien za jakiś czas się stąd zwijać. Już powoli zachodziło słońce. Jeśli będzie tutaj dłużej, to będzie musiał się włóczyć po nocy. Z jednej strony, niespecjalnie się tym przejmował. Cokolwiek miałoby się stać - albo się obroni, albo dostanie zasłużone lanie. Z drugiej strony, jakoś podświadomie wolał nie mieć żadnych nieprzyjemnych wydarzeń. Bycie głupim to jedno, ale nie chcieć chodzić z sinym zadkiem to drugie.

[smok!]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubiłem opuszczać osiedle i odwiedzać różne miejsca w okolicy. Był to najlepszy sposób na poznawanie nowych kotów, tych ładnych, ale też tych, które mogły być przydatne dla gangu. Kremowy kocur, którego właśnie spostrzegłem zaliczał się raczej do tych drugich. Na pierwszy rzut oka nie było w nim nic specjalnego. Poza cętkami pokrywającymi całe jego ciało. Tylko że nawet nie wyglądały jakoś specjalnie dobrze. Po prostu przeciętnie.
Spróbowałem go podejść. Pobawić się z moją zdobyczą i go zaskoczyć. Kuper w dół, głowa i ogon zrównany z linią grzbietu, delikatnie stąpałem po śniegu, by nie chrzęścił mi pod łapami. Jednak gdy się zbliżyłem, to zauważyłem coś jeszcze. Wyglądał naprawdę młodo. Nie był takim dzieciakiem jak Strzyga czy Mięta, ale dalej miał mleko na wąsach. Zanotowałem to w myślach, zanim w końcu jednym szybkim ruchem wskoczyłem na kłodę.
- Co taki dzieciak jak ty robi tu sam hmm? - mruknąłem do niego szczerząc kly. - Gdzie twoi rodzice co -
Uh, 빛이나는 fame, 계속 외쳐, I'm your idol
Thank you for the pain 'cause it got me going viral
Uh, yeah, 낫지 않는 fever, makin' you a believer
나를 위해 넌 존재하는 아이들
Don't let it show, keep it all inside
The pain and the shame, keep it outta sight
Your obsession feeds our connection
이 순간 give me all your attention

LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może lepiej było być sam na sam z myślami. Jak zwykle towarzystwo było chciane, tak tym razem - nie był do końca pewien, co myśli o pojawieniu się obcego kota w okolicy. Nie słyszał jak się zbliża. Najpewniej, gdyby nawet się nie skradał, James nie słyszałby nawet najmniejszego szelestu. Przesunął na niego wzrok, otwierając lekko pysk na to pytanie. Potem zamknął na moment oczy, pomachał głową na boki.
- Nie jestem dzieciakiem, mam dobrych dwadzieścia księżyców na karku - rzucił protekcjonalnie. To chyba nie wybrzmiało na tyle poważnie jak powinno. Nie cofnie czasu, w każdym bądź razie. Mógł mieć jedynie nadzieję, że rozmówca też nie odbierze tego tak, jak on sam - jakby był faktycznie kociakiem, co się broni że nie jest "taki mały". - Bo ja wiem.
Na to odpowiedział już, hm, zwyczajnie. Wzruszył ramionami. Wzrok przeniósł z powrotem przed siebie.
- Ojciec nie żyje, matka pewnie zajmuje się sobą - bez szczegółów, obojętnym tonem głosu. Ostatnim czego by chciał, to nasyłać obcych na mamę. Jakkolwiek mu życia czasem nie zatruwała, nadal była jego mamą i wolał o nią dbać.

Kątem oka spojrzał na obcego. W odróżnieniu od kopniętego przez życie kundla, tamten był ładny. James czasem się dziwił, że koty z lasu...czy skądkolwiek, potrafią tak o siebie dbać. On też się starał jak Mary jeszcze żyła, ale potem - wiadomo - przestał. Głównie ze stresu, zmęczenia i smutku. Poza tym, chyba po prostu nie miał obecnie powodów by wyglądać... dobrze. Dla samego siebie mógł być paskudny. I tak już był. Gorzej nie będzie. W każdym bądź razie... tamten.
- A co? - rzucił zaraz. - Wyglądam, jakbym szukał rodziców?
Skoro już zadawał takie głupie pytania, James chyba mógł odpowiadać podobnymi. Z plusów, na moment wyrwie go to z paskudnego humoru. Wolał mieć inne problemy, jak użeranie się z oburzonym obcym. Mimo wszystko, było to na pewno milsze, niż wchodzenie sobie samemu na sumienie.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie mogłem powstrzymać parsknięcia, gdy kocur wykłócał się na temat swojego wieku. Czyli dokładnie tyle ile się spodziewałem. Nie żył nawet pełny obieg pór, a już myślał że jest taki mądry. Jednak czy każdy taki nie był w jego wieku? Ja i Alikorn już w tedy pakowaliśmy się w mnóstwo kłopotów. Myśleliśmy że jesteśmy niezniszczalni i wiemy wszystko o wszystkim. Tak naprawdę byliśmy durnymi dzieciakami, które wiedziały tylko tyle czego chcą. Był to jakiś start, ale sporo się nauczyłem przez ostatni obieg pór, który dzielił mnie od kremowego.
- Ta jasne - odpowiedziałem figlarnie przewracając oczami. Nie było w tym żadnych złych uczuć, jedynie rozbawienie. Nie spodziewałem że kocur będzie na tyle wygadany o swoich prywatnych sprawach, ale to nawet lepiej. Koty które mówiły najwięcej wyjawiały najwięcej sekretów. Brak rodziców też mógł świadczyć o tym że był bardziej podatny na wpływy. Nawet jeżeli w tym wieku odchodziło się od rodziców, to właśnie w tedy szukało się własnej drogi. No i gang był jedną z nich. - Wyglądasz jakbyś coś zgubił. Kogoś? -
Odpowiedziałem dość ogólnikowo. Jeżeli nie trafiłem, to mogłem po prostu brzmieć jakby próbował być głęboki, co jakoś bardzo mi nie przeszkadzało. Jeżeli trafiłem, to mogłem zacząć pracować z tego punktu. Obserwowałem jego rekację.
Uh, 빛이나는 fame, 계속 외쳐, I'm your idol
Thank you for the pain 'cause it got me going viral
Uh, yeah, 낫지 않는 fever, makin' you a believer
나를 위해 넌 존재하는 아이들
Don't let it show, keep it all inside
The pain and the shame, keep it outta sight
Your obsession feeds our connection
이 순간 give me all your attention

LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On...nie wyczuł żadnych specjalnych uczuć. Właściwie, nawet nie wiedział do czego się to odnosiło! Nie przejmował się tym jednak - nie sądził, że rozmowa będzie się skupiała na tym, gdzie są jego rodzice. Mimo wszystko, nie był faktycznie maleńkim kociakiem, który potrzebował pomocy. Jeśli ten go za takiego miał, James chyba pierwszy raz nie powiedziałby że mu się należy, tylko by się zirytował.
Temat, jednakże, faktycznie zmienił tor. I to na o wiele gorsze. Zacisnął na moment usta, potem skrzywił się pod nosem. Nie sądził, że śmierć partnerki mógł nazwać zgubieniem jej. Było to chyba... trochę nie na miejscu. Z drugiej strony, w ogóle nie chciał o niej gadać. Z nikim o tym do tej pory nie gadał. Nie było szans, żeby teraz było inaczej.
- Mam po prostu gorszy dzień - rzucił zaraz, wzruszając jednym z barków. Nie do końca kłamał - grosze, to on miał całe swoje życie. - Nic wielkiego. Dzięki za troskę.
Pytania nie odbił. Koleżka zdecydowanie nie wyglądał, jakby kogoś czy coś zgubił. Zdawał się być BARDZO ogarnięty w tym co robi. Do tego stopnia, że James aż czuł się głupio z tym jaki sam był zagubiony.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości