Logo Artemidy
Kotlinka - zachód
Lekko przekręciła głowę. Nie powiedziała im przecież, że mają w jakikolwiek sposób przekraczać granicę... Chociaż faktem było, że nawet jakby ta rzeka odrobinkę wpływała na Wichrowe tereny, to oznaczenie tego miejsca byłoby niewątpliwie trudne i kotki mogłyby przypadkowo ją przekroczyć. Dlatego nawet jeśli rzeka chociaż jedną długością ogona lisa nie była na terenie Rzeki to i tak byłoby to dość ryzykowne mimo wszystko tam pływać. Dlatego kiwnęła głową przyswajając do wiadomości to, że terminatorki po drugiej stronie granicy nie chciały ryzykować popełnienia tej gafy i bycia złapanym przez patrol. Samej jej trochę ulżyło, że to powiedziały, albowiem również miałaby kłopoty, gdyby do tego doszło. A lubiła nie mieć kłopotów.
Więc cóż, została im podróż na Tereny Niczyje. Ruda machnęła ogonem, pokazując że w takim razie mogą ruszać po czym odwróciła się bokiem do towarzyszek i zaczęła truchtać w ich stronę co jakiś czas zerkając na drugą stronę granicy, jakby patrząc czy czasami nie zmierza tam sama, a kotki nie schowały się w jakiś krzakach podśmiechując z niej. Sama nigdy nie wyściubiła chociażby wąsika z terenów swojego klanu, dlatego była dość niepewna temu pomysłowi, aczkolwiek nie szła tam sama, prawda? No i gdyby jakiś samotnik miał do nich jakieś ale, to wystarczyłoby się cofnąć krok czy dwa na swoje terytorium, nie? W końcu nie będą jakoś daleko od swoich granic, tylko trochę, odrobinkę. A na drapieżnika mogły się natknąć nawet tu i teraz, więc... Pokręciła głową wypychając pesymistyczne myśli, skupiając się na tym by nie zboczyć nagle z trasy, tak o, bo się zamyśliła. A to zdarzało się jej często.
W końcu doszła do rzeki, którą musiała przekroczyć, by znaleźć się na terenach niczyich. Wskoczyła więc do płynącej wody, by po chwili wyskoczyć po drugiej stronie a po paru krokach stanąć niepewnie na granicy i spoglądając na tereny po drugiej ich stronie.
Wzięła głęboki wdech, przełknęła ślinę... I po prostu przeszła. Nie poczuła żadnej różnicy, oprócz tego że teraz znaczenia graniczne miała za sobą, a nie przed, po czym odwróciła się w stronę Wichrowej granicy by zobaczyć czy kotki również już tu przyszły.
Gdy już to zrobiły, bądź jeśli już tu były, gdy sama przybyła, uśmiechnęła się do nich nieznacznie, markując trochę swoją niepewność, po czym zbliżyła się do brzegu rzeki wpatrując się w nią chwilę, nim nie podniosła znów wzroku na dwie kotki stojące nadal po drugiej stronie. Tym razem rzeki.
- Pływanie nie jest wcale aż tak trudne. Może się tak początkowo wydawać, a wiem co mówię, bo też nie byłam do tego nastawiona pozytywnie, aczkolwiek same zobaczycie za chwilę. Chodzi tutaj o to, by cały czas mieć pyszczek na powierzchni, uniesiony najwyżej, jak tylko możecie, po czym gdy przestaniecie czuć grunt zacząć się mocno odpychać wszystkimi łapkami. Jakbyście... Truchtały w wodzie, o. I sterujecie wtedy ogonem - wyjaśniła kotkom, nim weszła do wody by zaprezentować to w praktyce. - Jeśli nie będziecie się czuły pewnie, to możecie na początek spróbować tam, gdzie czujecie grunt - dodała, zanim kompletnie się zanurzyła, na powierzchni mając tylko głowę i ogon. Przepłynęła tak parę długości, po czym cofnęła się na płytszą wodę i brodząc w niej do kostek odwróciła się ku terminatorkom i obserwując ich poczynania, gotowa w każdej chwili zareagować na jakieś... Tonięcia. Chociaż, miała nadzieję że obejdzie się bez nich. Gotowa też była podpowiadać, gdyby kotki nie były pewne tego, co robią.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żmijowa Łapa jako jedyna z towarzystwa miała dobry humor i zero zmartwień, i okazywała to w każdy możliwy sposób. Jej sylwetka wyrażała pewność siebie, kroczyła z pokazowo uniesionym ogonem i głową. Była już na ziemiach niczyich, spotkała tam Bogatkę. A skoro ona jest w stanie tam przeżyć, samotny kociak, to co dopiero ich trójka.
Przekroczenie magicznej linii ich terenów nie zrobiło na niej wrażenia, jej myśli skupiały się na podtrzymaniu odwagi towarzyszek poprzez swoją postawę oraz o nowej umiejętności, której się zaraz nauczy o ile nie pójdzie na dno. Żmijowa Łapa nie lubiła deszczu i wody sklejającej jej futro, lecz jest w stanie się poświęcić jeśli to oznacza naukę nowej przydatnej umiejętności.
-Ale wygląda przerażająco. To dno, które jest tak daleko, nurt i w ogóle. Łatwiej chyba uczyć się w sadzawkach i jeziorach niż rzekach. Ale co tam, w razie czego mnie ratujcie! - miauknęła optymistycznie, otarła się bokiem o Jagodową Łapę i z zaciśniętymi zębami wlazła prędko do rzeki. Pierwsze wrażenie okazało się fatalne. Zalala ją lodowata woda, która dostała się do nozdrzy i uszu, przez co Żmijowa Łapa mimowolnie zaczęła prychać. Prawie poszła na dno nim zorientowała się, że musi biec w wodzie. To znaczy pływać. Zaczęła przebierać łapami i polegać na ogonie, choć chwilami i tak miała wrażenie, że zaraz pójdzie na dno jak kamień. W pewnym momencie ją poniosło i odpłynęła w stronę środka rzeki, a zawrócenie zajęło jej trochę czasu przez brak wprawy i doświadczenia. W końcu jednak wykaraskała się na brzeg plując, prychając i ociekając wodą, czując mrowienie w zmęczonych łapach. Ale przynajmniej się udało!
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A więc Jagódka dobrze myślała i po przekroczeniu magicznej granicy nic się nie wydarzyło. Dalej wszystkie trzy wyglądały tak samo, nic się na nie nie rzuciło ani nie pożarło. Oczywiście, wiadomo, że na Ziemiach Niczyich jest bardziej niebezpiecznie, niż na terenach własnego klanu, ale duża część to chyba zwykłe plotki, którymi wojownicy straszą młode, niedoświadczone koty.
Odwzajemniła niepewny uśmiech Wiewiórczego Skoku, którym obdarzyła dwie Wichrowe terminatorki. Niewątpliwie była najbardziej niepewna z towarzystwa mimo, że jako jedyna była tu wojowniczką i była najstarsza. Jagódka chciała pokazać jej, że naprawdę nie ma czego się bać! Znały się bardzo krótko, ale córka Ćmy już polubiła kotkę i w sumie to miała nadzieję, że ona czuje to samo. A tyle było gadane o nie zawieraniu bliskich znajomości z kotami z innych klanów... To znaczy, ich znajomość jeszcze nie była na jakimś szczególnie wysokim poziomie, ale terminatorka po prostu bardzo szybko się przywiązywała, co niewątpliwie kiedyś mogło obrócić się przeciwko niej. Patrzyła na wojowniczkę z uwagą, gdy ta zaczęła tłumaczyć im, o co w tym wszystkim chodzi. Pyszczek jak najwyżej się da, łapy pracują w wodzie tak, jak podczas truchtu, ogon jako ster. Okej. Przyjrzała się rudej, która przepłynęła kawałek, po czym zatrzymała się przy brzegu rzeki i teraz obserwowała kotki. Czas na nie.
Przejechała niebieską, puchatą kitą po boku Żmijki, gdy ta weszła do wody; zamarła, gdy niemalże zaczęła tonąć. Posłała Wiewiórce przerażone spojrzenie dwukolorowych oczu, już chciała nawoływać ją, żeby może jakoś jej pomogła, ale dzięki Gwiezdnemu Klanowi jej przyjaciółka jakoś wykaraskała się z kłopotów. Powoli wypuściła z płuc powietrze, które nieświadomie tam zatrzymywała. Później sytuacja nie wyglądała już tak dramatycznie, Jagódka przyglądała się kolorowej z uśmiechem, a gdy ta wtoczyła się na brzeg, krztusząc się i kaszląc, polizała ją wesoło po uchu.
- Dobrze było! - powiedziała i spojrzała na taflę wody. No, teraz nadeszła jej kolej. Dla niej rzeka wcale nie była przerażająca. Może dlatego, że już od małego pragnęła nauczyć się pływać? Kto wie, może nawet jakiś jej praprapradziad był Rzeczniakiem? Będzie musiała porozmawiać o tym z Zaćmioną, o! W każdym razie, Jagódka pewnie weszła do wody z błogim uśmiechem na pysku. O tak, tyle na to czekała! Miała bardzo gęstą sierść i ostatnie upały naprawdę dały jej w kość. Gdy poczuła na swojej skórze, futrze ten cudowny chłód, miała ochotę zatrzymać się i nigdzie nie płynąć, tylko tu stać i stać. Jednak nie przyszła tu w tym celu, o nie! Powoli wchodziła coraz głębiej, aż w końcu, gdy woda sięgała jej do szyi, odbiła się od piaszczystego mułu i... Popłynęła? Cóż, bynajmniej próbowała. Zaczęła szaleńczo młucić łapami wodę, ochlapując sobie przy tym pyszczek. Nie, nie, to nie miało tak wyglądać... Jagódka wzięła głęboki wdech i spróbowała od nowa. Ma po prostu truchtać, a nie wylać całą wodę z rzeki. No i od razu to zaczęło lepiej wyglądać! Zaczęła eksperymentować z tym ogonem, przez co przez chwilę nawet kręciła się wokół własnej osi! Popływała tak chwilę, czując się z każdym uderzeniem serca coraz pewniej i spojrzała rozpromieniona najpierw na Wiewiórkę, a potem na Żmijkę, która dalej dochodziła do siebie na brzegu:
- To jest świetne! - krzyknęła. Przez to niemalże zadławiła się wodą, ale co tam! A tak myślała, że to Żmija się udusi przez gadulstwo... Po chwili niebiesko-biała zawróciła w stronę brzegu, wytoczyła się z wody, wypluła trochę cieszy, która nalała się jej do pyska i otrzepała swoje futro. Oczywiście uśmiech nie schodził jej z pyska - wreszcie spełniła swoje marzenie!
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórka również szybko przywiązywała się do kotów, które spotykała, dlatego mogła już powiedzieć, że darzy obie kotki zalążkiem przyjaźni. Ponieważ obie były miłe i nie naskoczyły na nią od razu za to, co zrobiła, gdy się poznały, gdy to ona, mogłoby się wydawać, naskoczyła na nie, a raczej próbowały to wyjaśnić, a Żmijowa Łapa nawet obrócić nieco w żart, czym zbiła nieco z tropu rudą.
Stanęła więc na płyciźnie, uważnie obserwując jak najpierw Żmija wchodzi do wody gotowa w każdej chwili zareagować, gdyby coś było nie tak. Jednak miała nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i obie kotki się jej tutaj nie potopią, ponieważ to na pewno... Nie wpłynęłoby dobrze na ani jedną stronę, ani drugą. I kto wie, czy przywódczyni Wichru by jej o coś w związku z tym nie oskarżyła?
- Cóż, niestety w pobliżu chyba nie ma sadzawek ani jezior - powiedziała niepewnie. Rozejrzała się, ale nic w pobliżu nie ujrzała. Cóż, głębiej w tereny niczyje zapuszczać się nie zamierzała, i tak nie czuła się całkowicie wyluzowana tutaj, zaledwie parę kroków od granicy, a co dopiero dalej. Szczególnie że nie znała tych terenów - a co by było, gdyby się zgubiła? I nigdy więcej nie wróciła do klanu? Nie zobaczyła tych wszystkich pyszczków, które znała i kochała? Wzdrygnęła się, prawie niezauważalnie, wracając do świata żywych i obserwując jak kolorowa kotka wchodzi do wody.
Widząc, że Żmija zaczyna sobie nie radzić rzuciła się przed siebie, wskakując od razu na głęboką wodę, aczkolwiek ta po chwili się wynurzyła i choć prychała i kaszlała, to jednak po chwili jakoś zaczęła sobie radzić. Jednak teraz Wiewióra nie odsunęła się aż tak daleko, cały czas będąc w pogotowiu, by podpłynąć szybko i pomóc, gdyby kotka jeszcze raz za bardzo się zanurzyła.
Widząc, że ta wyszła na brzeg ponownie wróciła na płyciznę, tym razem tylko na chwilę, by odpocząć od szalonego przebierania łapkami. Mimo iż znała zasady pływania na pamięć, to teraz zareagowała impulsywnie i była tak zdenerwowana tym, że jej pierwsza nauka pływania kogokolwiek może się skończyć podtopieniem, albo co gorsza, utopieniem, że zamiast spokojnie i mocno odpychać się łapkami, to robiła to tak chaotycznie jak wtedy, gdy sama dopiero uczyła się pływać i panikowała.
Po chwili do wody weszła Jagodowa Łapa, na co Wiewiórka od razu spięła mięśnie, po czym weszła głębiej, tak by woda sięgała jej już prawie do brody, jednak dalej delikatnie czuła dno, po czym wpatrywała się w niebieską, której szło to trochę lepiej. Początkowo machała nogami równie chaotycznie, jak na początku robiła to ruda wojowniczka, aczkolwiek już po chwili poprawiła się i... Popłynęła! Wiewióra cofnęła się trochę, widząc, że jej asekuracja nie jest w ogóle potrzebna i uśmiechnęła się szeroko.
- Gratulacje! - wykrzyknęła do obu kotek radośnie. - To, teraz znacie już i teorię i praktykę, w wolnych chwilach możecie poćwiczyć w... Trochę spokojniejszych wodach. - Wierzyła, że skoro już raz się przepłynęły, to następnym razem też będą umiały, w końcu to jest jedna z tych umiejętności, które gdy już raz się nabędzie, to się nigdy nie zapomina, aczkolwiek zanim znów wypłyną gdzieś na jakieś rzeczne wody, to mogą pobawić się we wspomnianych wcześniej sadzawkach i jeziorkach, gdzie woda nie płynie tak szybko, jak chociażby w Grzmiącej Rzece.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barwna otrzepała futro z wody i usiadła zmęczona na brzegu z promiennym, pełnym szczęścia uśmiechem. Czuła nieprzyjemne pieczenie w gardle, na dodatek trochę nałykała się wody, ale nic nie szkodzi, grunt, że się udało! Zauważyła, że Wiewiórczy Skok chyba już szykowała się, by ją ratować, gdy wcześniej jej nie wyszło, co sprawiło, że poczuła ciepło na sercu i wdzięczność wobec rudej. Naprawdę zaczynała ją lubić mimo nerwowego początku ich znajomości.
- Dzięki i powodzenia! - miauknęła do szarej kotki z dwubarwnymi oczami i stuknęła ją leciutko noskiem. Miała wielką ochotę wytarzać się w trawie aby szybciej wyschnąć i położyć się na słońcu, lecz teraz nadeszła kolej Jagódki na pływanie. Na wszelki wypadek, pokonując w sobie niechęć do wody, Żmijowa Łapa stanęła u boku rudej wojowniczki, gdyż jej przyjaciółce mogło już się nie udać lub przyjdzie jakaś większa fala, porwie ją i co wtedy? Trzeba będzie ją ratować! Co z tego, że zaprzepaściła otrzepywanie się z wody, zaraz zrobi to drugi raz.
Z poważną miną obserwowała starania córki Zaćmionego Księżyca, lecz prędko na powrót zaczęła się znów uśmiechać, widząc sukces przyjaciółki. Miała ochotę wydać z siebie dopingujący okrzyk, lecz w tym momencie przed oczami stanęła jej scena sprzed paru tygodni, gdy to zaczęła głośniej mówić przy paśniku i dostała z pysk od Jesionowej Łapy, że zaraz im tu zwoła drapieżniki. Wypchnęła wspomnienie z głowy i skupiła się na obecnej sytuacji.
Gdy Wiewiórczy Skok się wycofała, ona zrobiła to samo. Niedługo później Jagodowa Łapa wytoczyła się na brzeg. Żmijowa Łapa znów się otrzepała, zerknęła na szarą, po czym przeniosła spojrzenie na tą ognistą.
- Dziękujemy z całego serca! Możemy znaleźć razem jakąś sadzawkę lub jezioro na ziemiach niczyich i tam razem bezpiecznie popływać, ale to trzeba któregoś dnia się bardziej tu porozglądać. Ja mogę popytać starszyzny, czy znają te ziemię. A tak w ogóle, to jak mamy ci się odwdzięczyć? Możemy złapać ci największego zająca jaki będzie w okolicy! Albo nawet dwa zające! - na nic innego nie miała pomysł, a polowanie to jedna z niewielu rzeczy, w których Żmijowa Łapa jest dobra. Czasami ma problem z wytropieniem zwierzyny i zajmuje jej to więcej czasu niż innym, ale dzięki swej sile bez większego problemu powalała większą zdobycz, taką jak zające czy bażanty, które mogły ją skopać lub jej oddać.
Kotka zamruczała głośno okazując swe szczęście i zaczęła się tarzać w pobliskiej kępce trawy, by szybciej wysuszyć swe długie, barwne futro.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Długie futerko Jagódki było już jak najdokładniej wytrzepane z kropel wody i tylko czekało, aż całkowicie wyschnie. Ona chyba już nie mogła nic więcej zrobić. Może nie czuła się najlepiej jako mokra kura, gdyż teraz tym bardziej było widoczne, jak szczupła i, co za tym idzie, również słaba fizycznie jest córka Zaćmienia, ale nie było tak źle! Większość Wichrzaków była tak sceptycznie nastawiona do moczenia sierści, jakby to było co najmniej bolesne, a dla Jagódki? Nic strasznego! Będzie musiała przekonać kogoś do spróbowania, niech łamią stereotypy! Wyszczerzyła kiełki w uśmiechu na słowa Żmijki. Oh, była naprawdę wdzięczna Wiewiórce za to, co dla nich zrobiła! Spełniła marzenie niebieskiej, choć wcale nie musiała tego robić i... Tak nie chciała się z nią rozstawać! Dlaczego różnice w pokoleniu były taką przeszkodą?
- Tak, bardzo miło z twojej strony, że zgodziłaś się dla nas to zrobić, mamy wobec ciebie dług wdzięczności! - zaświergotała, lecz po chwili, gdy dotarła do niej druga część wypowiedzi przyjaciółki, mina trochę jej zrzedła. Oczywiście będzie chciała odwdzięczyć się jakoś Wiewiórce za dobry uczynek, ale polowanie dla kota z innego klanu było łamaniem Kodeksu Wojownika i lojalności wobec własnego, więc... Nie, Jagódka nie mogła się na to zgodzić. Poza tym, spędziły już naprawdę sporo czasu na spacerze, a miały obowiązki w swoim klanie. Życie to nie tylko przyjemności.
- Wiesz, polowanie dla kota z innego klanu nie jest dobrym pomysłem. - powiedziała. Dlaczego Żmijka czasami gadała takie głupoty? - Ale oczywiście jeśli kiedykolwiek potrzebowałabyś pomocy, wiesz do kogo się udać. - dodała jeszcze z porozumiewawczym uśmiechem w stronę Rzeczniaczki. Chyba rozumiała, dlaczego Jagódka nie zgadzała się na absurdalną propozycję pstrokatej. Po krótkiej chwili przypomniała koleżance, że muszą powoli wracać do obozu. Gdy weszły znów na tereny swoich klanów, kotka zatrzymała się i wymruczała do rudej:
- Jeszcze raz dziękujemy, mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy. - po czym z bólem serca udała się u boku Żmii w stronę własnego obozu. Zaprzyjaźnianie się i późniejsze rozstania z kotami z innych klanów były zdecydowanie zbyt bolesne... Ale hej, przynajmniej spełniła swoje marzenie, a do granic daleko nie miała! To był udany dzień.

/zt, dziękuję >:3
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu wyszła z wody, jednak w przeciwieństwie do kotek, ona się nie otrzepała. I tak będzie musiała się jeszcze kawałek przepłynąć by dojść do obozu, jeśli będzie jeszcze chciała kawałek odprowadzić kotki wzdłuż granicy. No i jej futerko aż tak nie chłonęło wody, dzięki rybnej diecie, dlatego zwyczajnie od razu po wyjściu z wody odeszła, ale nie zrobiła nic z tym, że była mokra. Uśmiechnęła się szeroko, słysząc podziękowania. Nic takiego przecież nie zrobiła, prawda? Nie musiały jej aż tak dziękować! I, o zgrozo, zaoferować się, że coś jej zapolują! Już otwierała pyszczek, by zaprotestować, gdy odezwała się Jagoda, która powiedziała dokładnie te same słowa, które chciała powiedzieć Wiewiórka.
- Huh, dokładnie, nie wiem czy to dobry pomysł, byście coś dla mnie upolowały. Zresztą, nie chcę nic w zamian! Świetnie się dzisiaj bawiłam, dla mnie to była właśnie... Zabawa, więc, cóż, jak mówię - nic mi nie trzeba! - powiedziała za to gorliwie, a jej ogonek nieco zadrgał nerwowo, ponieważ nie chciała, by to zabrzmiało w jakikolwiek sposób złośliwie - zwyczajnie nie chciała, by kotki się narażały polując dla niej na zające.
- Również mam taką nadzieję - wymruczała na pożegnanie, po czym ruszyła powoli w stronę obozu klanu, co jakiś czas oglądając się przez ramię i uśmiechając się radośnie - miło było mieć przyjaciół w innym klanie. Aczkolwiek, niewątpliwie z drugiej strony nie było to takie proste - wszak nie mogły się spotykać codziennie, chyba że wpadałaby na siebie często przy graniach. Niewątpliwie jednak - było to ciekawe doświadczenie!

/zt~ ♥
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
"Samotny patrol" zawsze brzmiał tak dumnie. Kiedyś, gdy był młodszy, lubił tak nazywać swoje spacery wzdłuż granicy gdy nie miał zbyt wiele do roboty. Teraz jednak bez obaw i skrępowania nazywał to, co robił po imieniu: jedynie spacerował. Owszem, pozostawał czujny i był gotów do tego by stanąć do walki, jednak nie oznaczało to że był skupiony na patrolowaniu i oznaczaniu granic. Był czas i miejsce na wszystko, a teraz korzystał z chwili czasu wolnego. Irysowa Łapa w zasadzie zakończyła już swój trening i mogła zostać wojowniczką, Mokra Łapa będzie musiał jeszcze się przyłożyć do swojego, jednak i tak był już bliżej niż dalej tego, by dołączyć do swojej siostry jako wojownik. Być może otrzyma terminatora na następnej ceremonii, która miała się odbyć lada dzień? Chciałby jeszcze wyszkolić jednego czy dwóch wojowników; kochał to i świadomość, że się starzał i za kilkanaście księżyców będzie musiał z tego zrezygnować sprawiała, że unosiła się sierść na jego grzbiecie. Brr.
Westchnął. Nie powinien o tym myśleć, bo zaraz się wpakuje w którąś z zajęczych kotlinek i skręci sobie łapę z tej nieuwagi. Potrząsnął więc głową i rozejrzał się. Być może samotne spacery nie są najlepszym pomysłem, kiedy to właśnie podczas nich negatywnym myślom najłatwiej zerwać się z łańcucha?

a zapraszam kto tam chce uwu
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tego dnia Słonecznik robiła sobie przerwę od treningów. Ostatnio dni wolne były jej trochę potrzebne, bo miała parę zmartwień na głowie. Sprawa z Irys, która chyba nie chciała z nią w ogóle rozmawiać i jej unikała, jej uczucia względem Porywistego Wiatru, które też czasem powodowały mętlik w jej głowie – a to dopiero początek, jedynie wierzchołek góry lodowej! Wciąż nie była do końca pewna, co zrobić ze Słońcem, martwiła się o Chmurkę, bo chociaż miała w nią dużo wiary, podobnie jak w Jabłko, to jednak jej siostra była zawsze bardziej wycofana, nieśmiała, a w dodatku bardziej w tyle z treningiem. Martwiła się trochę, jak sobie poradzi poza klanem, chociaż starała się o tym nie myśleć, bo wiedziała, że nie mogła z tym nic zrobić, jednak... Ech, od początku tak bardzo zależało jej na rodzeństwie, a jednak wciąż nie mogła zrobić praktycznie nic, żeby ich ochronić. Teraz jeszcze lepiej rozumiała, co musiała czuć Irysowa Łapa, kiedy zniknęła Brzask, ale wtedy przecież sama poradziła jej, żeby nie traciła nadziei. Tyle że Goździk i Borówka ciągle tkwiły w lecznicy i nie zapowiadało się, żeby to się miało szybko i łatwo minąć, dwójki nie było nawet w klanie, a Słońce dalej był, no, sobą i nie miała na to absolutnie żadnego wpływu. Z jednej strony czuła się lżej, odkąd się z tym pogodziła, a z drugiej bezsilność tylko bardziej ją przytłaczała, dlatego próbowała jednak się na tym nie skupiać, a między obowiązkami znajdywać czas dla siebie, żeby odpocząć. Z aż trzema terminatorkami miała sporo do roboty, a poza tym były jeszcze przecież standardowe wojownicze rzeczy do robienia, nie wspominając już o tym, że Słonecznikowa Pestka lubiła też czasem pomagać gdzieś w kociarni albo legowisku starszyzny, nawet jeśli teoretycznie nie musiała. Tak, dzień wolny raz na jakiś czas nie był takim złym pomysłem. Co więc zrobiła? Najpierw wyszła na polowanie, a potem, kiedy już odniosła piszczki do obozu, poszła na spacer. Na początku nie oddała się bardzo daleko. Lubiła mieć taką możliwość, żeby w każdej chwili móc na trochę wstąpić do obozu, tak w razie potrzeby. Potem jednak przypadkiem natrafiła na swojego tatę z Gładkim Grzbietem. Tak się złożyło, że akurat wybierali się na polowanie; nie miała zamiaru dołączać, skoro już tego dnia polowała, ale towarzyszyła im w drodze gdzieś dalej, a kiedy ruszyli poszukiwać zwierzyny, zorientowała się, że w sumie to jest całkiem blisko granicy. Postanowiła skorzystać z okazji i przejść się gdzieś nad nią. Nigdy nie natrafiła na żadnego kota z innego klanu, a szkoda, bo fajnie byłoby takiego znać... Może akurat jakiś przechodziłby tamtędy? Warto było spróbować! Przeszła się więc ten kawałek, który został jej do granicy z Rzeką. I
chociaż żadnego Rzeczniaka tam nie zastała, to spacerował tamtędy ktoś inny – no proszę, Fiołkowy Świt! Kiedy Słonecznik zbliżyła się już na tyle, żeby go rozpoznać, uśmiechnęła się i postanowiła podejść bliżej, zamienić parę słów. Odkąd skończyła trening, to w ogóle rzadziej się widywali i nie pamiętała w sumie, kiedy ostatnim razem rozmawiali jakoś dłużej, a to w sumie było całkiem przykre, bo odkąd była kociakiem, naprawdę lubiła wojownika i brakowało jej jakiegoś takiego kontaktu, no. Szybkim krokiem doszła więc mniej więcej na wysokość wojownika, żeby potem zwolnić i iść obok.
– Dzień dobry, Fiołkowy Świcie! Nie miałbyś nic przeciwko, jakbym się dołączyła? – spytała, bo chociaż Fiołek wyglądał, jakby sobie po prostu normalnie i spokojnie spacerował, to może wolałby być sam, czy coś.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Granica była cicha i spokojna. Ciekawe na jak długo taka pozostanie - oby jak najdłużej. Szedł więc dalej, spokojnie stawiając kolejne kroki i obserwując okolicę; raczej nie zawieszał wzroku na niczym konkretnym, a jedynie podziwiał to, co miał przed sobą, a na oglądanie czego nie zawsze miał czas podczas patroli. Nie spieszyło mu się nigdzie, więc mógł się tak wlec, co było do niego aż niepodobne. W końcu przecież zawsze poruszał się bardzo szybko, jego długie nogi prędko niosły go naprzód i podczas treningów nieraz musiał zmuszać się do tego, by iść wolniej co było zawsze bardzo męczące. A teraz? Proszę. Wystarczyło zapomnieć o obowiązkach i skupić się na tym, by tylko patrzeć przed siebie i nagle wszystko spowalniało. Czas zdawał się płynąć bardzo powoli i miał wrażenie, że gdyby z drzewa spadł liść to zawisłby w powietrzu bez ruchu i opadał przez bardzo długi czas. Poruszył uchem i odwrócił głowę słysząc, że ktoś się zbliża, a mrużąc ślepia próbował dostrzec źródło dźwięku; zjeżył lekko sierść na grzbiecie bo na początku w ogóle nie rozpoznał, kto do niego podbiega, ale na szczęście szybko zdał sobie sprawę z tego, że nie jest atakowany, a kot który się do niego zbliżył to Słonecznikowa Pestka. Uśmiechnął się ciepło do wojowniczki.
- Dzień dobry. Oczywiście że nie - odparł zaraz przyjemnym, ciepłym pomrukiem i odwrócił głowę, by szybkim ruchem przylizać sterczącą sierść na łopatce jednak nie przejął się wcale tym, że ten zabieg nie dał zbyt wiele. Jego sierść i tak nigdy nie była ułożona i zawsze były jakieś kosmyki, które sterczały na boki. Zwrócił więc znów głowę przed siebie, a kątem oka spojrzał na córkę Paprociowego Pyłu. - Co słychać?
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I bardzo dobrze, od razu lepiej, bo Słonecznikowa Pestka uwielbiała towarzystwo. Przy okazji miała też szansę na to, żeby pochwalić się Fiołkowi, że Żmijowej Łapie dobrze idzie i niedługo skończy trening, bo na pewno go to zainteresuje, o, no i też spytać, co w ogóle u niego, skoro tak dawno nie rozmawiali. Uśmiechnęła się do wojownika lekko, nie dostrzegając, że swoim niespodziewanym nadejściem trochę go zaskoczyła, a potem ruszyła obok niego dość energicznym krokiem, ciesząc się szansą na pogadanie sobie trochę z mistrzem. Zanim zdążyła o cokolwiek spytać, kocur ją ubiegł, a więc z uśmiechem zabrała się za opowiadanie.
– No, w sumie to wszystko dobrze! W sensie, ee, nie do końca, bo nie wiem, co się stało z Jabłkiem i Chmurą, i się o nich martwię, bo tak nagle zniknęli, dość niedługo po sobie jeszcze... Ale wierzę, że sobie poradzą, gdziekolwiek są! – powiedziała, starając się tym trochę bardziej przekonać samą siebie o słuszności swojej nadziei. W końcu rodzina Fiołkowego Świtu też znikała i, jak mówił Kijanka, on też wierzył, że wszystko było w porządku... a więc na pewno było w porządku! Kiedyś wrócą, a jeśli nie, to pewnie znajdą szczęście poza klanem, tak czy inaczej. – Oooch, a tak poza tym to mojej terminatorce, Żmijowej Łapie w sensie, bardzo dobrze idzie trening! I w ogóle to się cieszę, bo jak tak dalej pójdzie, to niedługo będzie mogła zostać wojowniczką, o! A jak tam z treningiem Irys? No, Irysowej Łapy w sensie, bo dawno nie rozmawiałyśmy... a to moja przyjaciółka? I jestem ciekawa, co tam u niej – wyjaśniła, choć słowu "przyjaciółka" nadała trochę pytający ton. Uważała Irys za przyjaciółkę, owszem, ale nie wiedziała już, jak starsza kotka widzi ją, a więc trochę się zagubiła. – O, no i co właściwie słychać u ciebie, Fiołkowy Świcie? – spytała po chwili, po pierwsze dlatego, że była ciekawa, a po drugie dlatego, żeby nie być niegrzeczna.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mam nadzieję, że sobie poradzą i, jeżeli Gwiezdni pozwolą, powrócą do klanu cali i zdrowi - zamruczał uśmiechając się ciepło do kotki. W takich sytuacjach można było albo zamartwiać się o życie i przedwcześnie osiwieć, albo wierzyć w to, że Przodkowie czuwają nad nimi i rozświetlają ich ścieżki, gdziekolwiek teraz są. Realia życia w klanie były takie, że nie każdy, kto był w klanie pozostawał w nim do śmierci ze starości - nie każdy też powracał po dłuższej nieobecności. Im szybciej zaakceptuje się bezradność w tej kwestii i przyjmie postawę znieczulicy tym lepiej - dla serca, dla przyjaciół, dla całego klanu. Było to trudne... ale tak wyglądało życie. A kto mógł wiedzieć o życiu więcej niż ten, który był już, ach, nie ukrywajmy - bliżej końca niż początku?
- Cieszę się. Jeżeli przekazałaś jej całą swoją wiedzę z całą pewnością będzie świetną wojowniczką - odparł odwracając wzrok ze Słonecznikowej Pestki na to, co rozciągało się przed nimi. - Irysowa Łapa również jest na dobrej drodze, by skończyć trening. Nie ukrywam, że mam wątpliwości co do jej... dojrzałości, ale są rzeczy których kot nie nauczy się na treningu - dodał odpowiadając na jej pytanie. Westchnął cicho. Długo zastanawiał się nad tym, co powinien zrobić w związku z Irysową Łapą ale ostatecznie doszedł do wniosku, że nie było sensu trzymać jej na randze terminatora dłużej, niż było to konieczne. Nie nauczy się niczego ponad to, co już potrafi, a jedynie zgorzknieje jeszcze bardziej - a widział już złość, która w niej wrzała podczas ceremonii które nie były jej własnymi.
- A u mnie... po staremu. Jakoś się powoli żyje dalej, nie mam wyboru - odpowiedział wzruszając barkami, a na ostatnie słowa zaśmiał się cicho. Wolał nie wspominać o ewentualnych problemach, o tym, że coraz mocniej odczuwał to że jego ciało się starzało i nie było tak sprawne jak kiedyś. Nie musiała wiedzieć o tym dopóki nie stanie się to problemem, którego nie będzie potrafił ukryć.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwała głową i uśmiechnęła się leciutko. Wiedziała, że nie było sensu się zamartwiać, chociaż nie mogła nic poradzić na to, że czuła się z tym wszystkim źle. Wierzyła jednak głęboko, że Gwiezdny Klan, a w tym babcia Mięta i dziadek Twardy czuwają też nad jej rodzeństwem. Brakowało jej Chmury i Jabłka, ale liczyła na to, że gdziekolwiek są, będą szczęśliwi. A któregoś dnia może wrócą i zobaczy ich z powrotem.
– Na to liczę – odpowiedziała. Nie lubiła długo o tym rozmawiać, chociaż teraz odczuwała akurat potrzebę, żeby się trochę wyżalić, bo obawiała się, że zaraz zrobi jej się przykro i w ogóle cały nastrój się zepsuje, dlatego z radością przeszła na drugi temat, tym bardziej że w końcu miała okazję, żeby trochę powychwalać Żmijową Łapę!
– Tak, też tak myślę! To znaczy, ee, nie chodzi nawet o moją wiedzę, ale jest ambitna, przykłada się i ma spory potencjał. Na pewno sobie poradzi, jak już wszystko skończymy. Czasami trochę mało wierzy w siebie, ale jest już znacznie lepiej. I dobrze, bo naprawdę świetnie jej wychodzi. Bardzo dobrze spisała się w walce, tak na przykład – powiedziała z uśmiechem. Była dumna ze swojej pierwszej terminatorki, ale też dumna z siebie, że tak sprawnie szło i Żmija chyba lubiła ją i jej treningi, a na tym zależało jej najbardziej. Informacja o Irys też była całkiem zadowalająca, chociaż co do dojrzałości... Ech. Głupio jej było to przyznawać nawet w myślach, ale Fiołkowy Świt miał poniekąd rację i odczuwała to na własnej skórze, bo Irysowa Łapa wciąż miała na nią foszka i nie chciała nawet porozmawiać. Może jak już zostanie wojowniczką, zrobi się trochę lepiej? – Jak ją znam, to pewnie bardzo jej zależy i zrobi wszystko, żeby dobrze się pokazać jako wojownik. Poradzi sobie na pewno, a może poczuje się trochę lepiej i ochłonie, jak już będzie miała rangę, na której jej zależy – stwierdziła. Wiedziała, że Irys nie podobało się to, że taki Igła czy też ona sama zostali wojownikami przed nią, a poza tym przechodziła po drodze przez ten cały bałagan z gwałtem na Kukułce, zaginięciem rodziny i w ogóle. Awans pewnie wpłynie pozytywnie również na kwestię jej dojrzałości. A przynajmniej Słonecznikowej Pestce wydawało się, że tak powinno być.
– Hmm, skoro tak mówisz... – Z jakiegoś powodu cała ta wypowiedź wydała jej się trochę smutna, nawet jeśli Fiołkowy Świt zaśmiał się lekko na końcu. Nie była jednak przekonana, czy miała rację, a i nie za bardzo chciała naciskać, jeśli jej dawny mistrz nie chciał się z nią niczym dzielić, dlatego też stwierdziła, że zamiast tego może spróbuje z niego wyciągnąć jakieś pozytywne informacje. – Zdarzyło ci się może coś ciekawego ostatnio? – zagaiła spokojnie, jednocześnie myśląc nad tym, o czym ona sama mogłaby powiedzieć, jeśli Fiołek nie będzie miał za dużo do powiedzenia.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasny wpadł na pomysł wspólnego polowania ze Ślimaczek. Chciał się wyrwać na chwilę z obozu i pobyć trochę z ukochaną i chwilę porozmawiać. Czuł się dobrze w jej obecności więc czemu nie polowanie? Chciałby złapać coś fajnego jednak nie robił sobie nadziei gdyż Pora Nagich Liści no cóż...Nie była taka zimna ale mimo to zwierzyna była marna i mało jej było jak zwykle o tej porze roku. Jednak chciał złapać cokolwiek by zanieść potem do obozu swój owoc pracy. Pracował teraz ciężko i prawie ,że codziennie chodził na polowania i patrole. Czy był zmęczony? Czasem. jednak pocieszał go ten fakt ,że jego praca nie idzie na marne i dzięki niemu jakiś kociak może się najeść. Popatrzył się na partnerkę i uśmiechnął się do niej. Szli przed siebie obok siebie a Jasny trzymał ją za ogon swoim puchatym ogonkiem. Nie spieszyli się. Przecież prawie byli u celu.
- Cieszysz się ,że idziemy razem na polowanie? Jeżeli nie masz zbytnio ochoty to...-zaczął.

/ moja żonka :V
LVL 4 70 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście niebieskiego wojownika Ślimacza nie odmówiłaby polowania, tym bardziej z nim. Na dodatek, jeszcze w danym dniu nie wyruszyła poza obóz aby coś ze sobą zrobić, więc jak tylko usłyszała propozycję to wstała na równe łapy, gotowa aby ruszyć. Była to również dobra wymówka aby wyjść razem i przynieść coś pożytecznego i czym mogliby się później podzielić nawet i jak pora nie sprzyjała ruda córka Fiołkowego Świta była dobrej myśli że coś zauważy i zdoła upolować. Była to miła odmiana z pewnością nawet i dla niego, Jasne Serce otrzymał terminatora nie tak dawno i zdołałaby się go spytać jak tam im idzie.
- No, oczywiście że cieszę się że idziemy. Czemu miałabym nie chcieć? Przynajmniej mam wymówkę aby nie wyjść sama z obozu - Zamruczała w jego kierunku, uśmiechając się w jego kierunku. Cała ona była pełna entuzjazmu aby wyjść więc była lekko zdziwiona pytania.
- A tak w ogóle, to myślałeś nad jakiś miejscem czy idziemy przed siebie aż nie znajdziemy obiecującego miejsca? - Spytała go, jako że nie wspominał konkretnego miejsca aby zapolować. - Jak tam z... Mruczącą Łapą?
[Obrazek: hBbqNgr.png]




say what you mean
xxtell me I'm right
xxxxand let the sun
xxxxxxrain down on me
LVL 4 110 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości