Logo Artemidy
Kotlinka - zachód
Miła i sympatyczna atmosfera zgasła bezpowrotnie, gdy tylko Korzeń aż musiał przysiąść by przetrawić usłyszane właśnie informacje. No właśnie, przetrawić, w momencie gdy Orion od paru księżyców już zakładał, że obaj się zgadzają w tej kwestii, że może to jakiś sekret, co najwyżej, ale jeden i drugi go zna. Nie, okazywało się, że szaraczek wiedział tyle co reszta klanu. Oriental mógłby przysiąc, że jakkolwiek znajdowali się wciąż na wysokości zachodniej części Kotlinki, przetransportowali się do dziewiątego kręgu Ciemnego Lasu czy w cokolwiek tam leśne koty wierzyły.
O gwiazdy, jak on nie chciał uczestniczyć w tym procesie.
– Uh, akurat ja ci nic nie chcę powiedzieć. Sam musisz to określić. – sprostował, żeby za parę księżyców, Korzeń nie przyszedł do niego z zażaleniami, że wcale nie jest gejem, bo właśnie znalazł sobie partnerkę i są ze sobą wybitnie szczęśliwi (Orion mógłby się założyć, że nie, że to tylko próba udowodnienia sobie czegoś). – Może to była przyjaźń, nie wiem jak było między wami w rzeczywistości, do głowy też ci nie wejdę by określić cokolwiek. Więc jeśli na to liczyłeś to mogę zaoferować jedynie byśmy zapomnieli o temacie i ruszyli w dalszą drogę, co ty na to?
On nie miałby nic przeciwko. Byłoby może nieco niezręcznie, ale lepsze to niż Rozmowa przez duże R.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Milczenie trwało parę uderzeń serca, bo też sam nie wiedział co powinien odpowiedź na wszystko co właśnie nastąpiło i cała realizacja jaka przeszła w jego głowie. W końcu to nie brzmiało głupio, więc jakim sposobem nigdy nie wpadł na to, że może po prostu kotki nie były w kręgu jego zainteresowań? Jakim sposobem skończył jak skończył?
– Wiesz co? Nie mam pojęcia co mam Ci odpowiedź? – odpowiedział lekko zakłopotany, ale delikatny uśmiech wszedł mu na pysk. – Muszę tylko powiedzieć, że naprawdę masz rację. Nigdy tego nie zauważyłem, a przecież nawet w pewnym momencie Ty mi się podobałeś, rozumiesz? I nadal sądziłem, że jestem całkowicie dla kotek i tylko z kotką mogę spędzić życie – wybuchnął śmiechem, bo w tym momencie wszystko chyba już wydawało mu się komiczne. Kiedy ostatnim razem on się tak beztrosko śmiał? Chyba nie za często się to zdarzało, ale też nic dziwnego. Cały smutek po stracie pierwszej miłości dopiero runął na niego jak drzewo na mrowisko i rozwalił mu cały możliwy pogląd na wszystko dookoła. Łączyło się to z tym, że ból gdzieś w środku był na tyle wielki, że zwyczajnie wolał się śmiać, niż nawet sekundę dłużej myśleć o tym co tak naprawdę się działo.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aha no to chyba nie było co liczyć na miłe wycofanie z tematu. Gwiazdy najjaśniejsze, za jakie grzechy? Znaczy się, nie żeby kartoteka Oriona była nieskazitelna, ale nie obraziłby się gdyby mu wskazać za jakie konkretne przewinienia znalazł się w tej sytuacji. Bo na pewno winą nie mógł być jeden głupi żarcik, no skąd miał wiedzieć, że się nie dogadali... parę księżyców temu.
Korzeń nie wiedział co odpowiedzieć, a jednak zamiast tego znowu otworzył pysk. I wysypało się z niego trochę słów. Ale za to otworzyły one furtkę do ucieczki w żart. Wyśmienicie.
– A tak, jak najbardziej rozumiem. Szczerze mówiąc, ciężej by było zrozumieć, gdybyś uznał, że ci się nie podobałem, no jakby spójrz na mnie, czego tu nie lubić? Przepraszam bardzo, ale nawet, te stuprocentowo oddane życiu jak Gwiezdni przykazali, kocury musiałyby przyznać, że jestem zjawiskowy. Bardziej zaskakuje tu ten czas przeszły, co ci się zmieniło? – bo wiadomo, że sam Orion to zmieniał się tylko na lepsze, więc z nim wszystko było w porządku. I jakkolwiek w jego interesie wcale nie było podobanie się Korzeniowi (to by było niezręczne, skoro aktualnie planował poderwanie jego wujka), tak mógł iść z tą narracją. Na pewno lepsze to niż alternatywna droga tej rozmowy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaśmiał się słysząc odpowiedź orientala, który ewidentnie musiał znać odpowiedź jak to Korzeń mógł nie uważać go dalej za zjawiskowego. Nie sądziłby, że takie coś mogło poprawić mu humor, a tu tak naprawdę zapomniał o tym, że przez chwilę dobiła go myśl o niedoszłej pierwszej miłości. Może nie dosłownie zapomniał, ale na pewno raźniej się mu zrobiło z myślą, że jednak ma przyjaciela, który jest obok niego.
– Pha! Jak zwykle wiesz co powiedzieć… – prychnął wesoło. – Zmieniło się, że poznałem Twój charakter – odpowiedział z zawadiackim uśmiechem, a następnie wstał z miejsca, bo czuł jak łapy nie chcą się odkleić od ziemi, a nie zamierzał się już rozklejać tak jak przed chwilą prawie to zrobił. Mieli patrol też do ogarnięcia, więc pora była też zająć się obowiązkami, jednak uczucia były ciężkim kąskiem do zgryzienia.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– No wiesz co? – obruszył się głośno i teatralnie, unosząc prawą łapę do jasnych kłaczków na piersi. Wspaniale, misja zakończona sukcesem. – Mój charakter to jest tu jedynie wisienką na torcie jakim jest mój niesamowity wygląd. Powód by się zakochać na nowo co najwyżej.
Korzeń wstał już i ruszył przed siebie, kontynuując przerwany patrol, więc Orion przyłączył się do niego w kilku długich krokach, a nawet wyprzedził i strzelił ogonem po barku. Spojrzał jeszcze na niego kątem oka i pokręcił ciężko łbem. – Bluźnisz kolego, bluźnisz. – dodał nim odwrócił się przed siebie i ruszył dalej, ale nie na tyle szybko by zostawić popielatego w tyle, bez szans na dogonienie. Ale no czekać na niego nie zamierzał.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mhm, zapamiętam. Wezmę pod uwagę przy następnych rozterkach miłosnych – odpowiedział sarkastycznie patrząc za siebie, gdy tak Orion jeszcze nie ruszył się z miejsca. Było to naprawdę orzeźwiające, jakieś napawające go chęcią do życia dalej, mimo tego bólu, a raczej to Orion napawał go chęcią do życia. Byli przyjaciółmi. Mógł z nim pogadać jakby co i naprawdę nie czuł się już taki samotny. W końcu. Pierwszy raz od dawna chociaż połowicznie ktoś zapełnił pustkę po Orle. Mógł dać mu odejść. Zakopał tę dziurę, przykrył mchem i może nawet nie czuł już goryczy.
– Ja bluźnię! – wykrzyknął wesoło z cynicznym akcentem doganiając cynamonowego pointa, by dać mu kuksańca pod żebra i ostatecznie wyprzedzić go kawałek. Teraz on prowadził.

zt
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– I to jeszcze jak okropnie! – potwierdził z kiwnięciem łba, który zaraz wrócił do poprzedniego, lekko zadartego ułożenia, gdy Orion próbował zostawić Korzenia w tyle z jego herezjami. I już niewiele później okazało się, że być może faktycznie powinien był wyrwać do przodu, bo za okazaną łaskę i metaforyczne wyciągnięcie łapy do szaraczka, dostał kuksańca w bok.
No oburzające.
Więc wojownik nie wyprzedził go na zbyt długo, bo w paru susach Orion się z nim zrównał, pokazał mu język z krótkim ble i zadbał o to by być znowu kawałek przed nim. Gotowy na ewentualny wyścig, bo nie był ponad kocięcą rywalizację.

z.t B)
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyszedł na granice z Rzeką z nadzieją, że cudem spotka Jaśmina, nie wierzył trochę w pomoc losu, skoro kocur był Opiekunem i na dodatek pewnie niewiele wychodził przez to… miał jednak nadzieję i cóż. Przeliczył się. Jeden dzień minął, potem drugi i trzeciego stwierdził, że pora sobie pomóc. Zapytał przechodzący patrol czy nie mogliby poinformować Kwitnącego Jaśmina o podejście na granice z Wichrem, ponieważ taki jeden szary wojownik dawno go nie widział. Nie miał nawet za bardzo jak przekazać łaciatemu, że był chory gdyby go chociaż mógł spotkać patrol, a tak to było ciężki, ale hej! Nie była to przeszkoda nie do pokonania. Teraz chociażby czekał… z nadzieją, że Jaśmin nie był zły na niego za zniknięcie na tyle bez słowa.

Jaś <3
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh ile to już minęło od ich ostatniego spotkania… Jaśminek pamiętał jak się umówili na kolejne plecenie razem wianków, ale Korzeń nie przyszedł. I od tego momentu go już nie widział. Do głowy opiekuna zaczęły wlatywać czarne scenariusze, że może Korzeniowi stało się coś poważnego, że może nie chce już nigdy widzieć Łaciatka na oczy, że poległ w walce??? Oh Jaśminek nie tylko się wstydził spytać kogoś z wichru, ale równie mocno bał usłyszeć najgorszy scenariusz… I jako opiekun nie miał czasu, by przychodzić tu codziennie z głupią nadzieją, że go znów spotka. Plus jakby to wyglądało? W Wichrze na pewno by się rozeszła plotka o czarno-białym stalkeze na granicy… Ah ciężki okres nastał w życiu kocurka, ale dzisiaj pojawiła się iskierka radości.
Nigdy nie miał najlepszej kondycji, a odkąd zrezygnował z rangi Wojownika ta stała się jeszcze gorsza, ale jednak biegł ile jego krótkie łapki miały sił. Aż nareszcie dostrzegł niebieskie futerko. Żył!! Całe szczęście żył!! - Korzeeeń!! - krzyknął zmachany z resztką sił, gdy tylko dobiegł do niego. Stanął ciężko na ziemi i starał się nie płakać, ale jego oczy były już załzawione. - Na Gwiezdnych… Myślałem, że już cię nie zobaczę… Co... Co się stało? - wyrzucił co chwila łapiąc oddech. Oh jakby chciał go teraz przytulić, ale co jeśli to spotkanie pożegnalne? Że teraz powie mu w pysk, by Jaśmin się nigdy przed nim nie pokazywał? Oj Opiekun miał wielką nadzieję, że tylko przesadnie dramatyzuje, bo jego łaciate serduszko by tego chyba nie wytrzymało.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stres. Czuł go nie raz, a mimo to tym razem wydawał się on bardziej doprawiony poczuciem winy, na pewno mógł coś zrobić, by przekazać informacje Jaśminowi, ale jakoś nie miał siły o tym myśleć. Okropny był z niego przyjaciel. Spędzili tyle plotąc wianki (które zresztą najczęściej kończyły zniszczone w łapskach Korzenia), który naprawdę się starał… ale najwyraźniej brakowało mu delikatności po tylu księżycach używania łap tylko do polowania. Naprawdę długo zajęło mu zrobienie pierwszego koślawego wianka, ale jaki on był dumny! Problem w tym, że potem coraz gorzej się czuł, a potem choroba, Jagnię nawet była gotowa przenieść się do kogoś innego i nie bardzo w ogóle myślał o wszystkim. Kłopot sprawiał pewnie gdzieś kłopoty, Psot w pewnym momencie zniknął mu z radaru, ale co poradzić gdy się leży i umiera od choróbska. Ech.
I wtedy głos. Miły, ciepły i przede wszystkim wesoły dotarł do niego. Wołał go. Kwitnący Jaśmin pojawił się przed nim, lekko zdyszany i zmartwiony. Czy on biegł?, przeszło przez głowę kocura.
– Cześć – Przywitał się na początku z delikatnym uśmiechem. – Chciałbym Cię przeprosić, że tak kompletnie zniknąłem. Strasznie się rozchorowałem, nie miałem kompletnie na nic siły, jeszcze parę rzeczy wydarzyło się po drodze jak chorowałem… Dopiero wracam do zdrowia, ale no… – opowiedział od razu bez zawahania ze smutnym wzrokiem patrząc na swoje łapy. – Przepraszam, że nie udało mi się Ciebie jakoś poinformować – przeprosił szczerze opuszczając lekko głowę w dół. No było mu głupio! Po prostu!
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh. Oooh, całe szczęście było to spowodowane chorobą. Znaczy, nie całe szczęście co on w ogóle myślał??? To okropne, że Korzeń aż tyle czasu spędził w lecznicy i pewnie aż tyle czasu się męczył… Ale też Jaś poczuł ulgę, bo nie brzmiało to na pożegnalne spotkanie. Chociaż i tak najważniejszego się dowiedział, gdy tylko go zobaczył. Że jest cały i zdrów. Łaciatek by nie zniósł kolejnej śmierci bliskiego mu kota.
- Oh nie nie, nie przepraszaj. Najważniejsze jest zdrowie. I, uh, sam mogłem się zapytać kogoś na granicy, ale… Ale nieważne już. Ważne, że jesteś cały i zdrów. Raczej. Bo powiedziałeś, że wracasz do zdrowia, a nie że wyzdrowiałeś… N-na pewno to dobry pomysł, żeby fatygować się aż na granicę? - dorzucił zmartwiony, samemu lekko się garbiąc. Oh nie podobał mu się widok smutnego Korzenia. Wolał go przepraszającego z uśmiechem na pyszczku, gdy przypadkiem porwał swój wianek niż teraz tak poważnego i smutnego…
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Chciałem Cię zobaczyć i przekazać czemu tak nagle zniknąłem. Pewnie nie wyglądało to najmilej z mojej strony… a poza tym czuję się dobrze, jeśli choroba wróci to najwyżej tym razem poproszę kogoś by przekazał Tobie lub komuś kto przekazałby Tobie informację – powiedział łagodnie i spojrzał z powrotem na przyjaciela, a następnie się do niego delikatnie uśmiechnął. Nie wyglądało na to, że się złościł, a w takim razie było to najważniejsze! Zrozumiałby jednak gdyby Jaśmin nie był, aż tak wyrozumiały. – I nie martw się o mnie, jest w porządku – rzucił po chwili i pewny siebie mrugnął mu oczkiem. Akurat zwykła choroba nie mogła go pokonać, nie było takiej opcji, wróci żywy i silniejszy, nie było szansy, że tak by odszedł. Szczególnie kiedy był Krwawnik w Wichrze. – A co tam się działo u Ciebie?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał go zobaczyć. Oj jak się ciepło Jaśminkowi w środku zrobiło, gdy usłyszał te drobne słowa. Niby nic wielkiego, wiadomo, że przyjaciel przyjaciela chciałby zobaczyć, ale wciąż poczuł się tak... miło. Reszta wieści była też pozytywna, więc podniósł swoją głowę. - Oh, em... byłbym wdzięczny - dodał troszkę niepewnie, ale wdzięcznie. Bo mmm, on na przykład by się wstydził poprosić kogoś o przekazanie informacji... Ale też nie chciał powtórki z rozrywki. Mrugnięcie oczkiem też było niby czymś drobnym, ale wywołało na pewno jakieś emocje u łaciatka. - Dobrze to słyszeć - dorzucił jeszcze, posyłając niebieskiemu lekki uśmiech.
- Oh Gwiezdni... Zadziało się dużo. Znaczy w sumie dzieje się dużo. W kociarni mamy aż szesnastkę kociąt. Strasznie dużo roboty z nimi jest, ale nie narzekam. Uwielbiam kocięta i zajmowanie się nimi. A-ale też moja była terminatorka i matka ósemki kociąt zmarła przy porodzie... Więc no, jest ciężko, ale chyba daję radę - chyba to bardzo dobre określenie. Nie wiedział, czy zajmowanie się młodymi jego zmarłej terminatorki i jednocześnie znajomej działało dobrze na jego psychikę. - A co u ciebie? Mówiłeś, że trochę się zadziało jak chorowałeś - zapytał z nutą ciekawości. Wolał słuchać co przyjaciel ma do powiedzenia czy do ponarzekania, niż samemu narzekać.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął głową na umowę jaka zapadła między nimi. Jeśli coś by się wydarzyło znowu z nim to miał informować i super, i nie będzie takiej nieprzyjemnej rozłąki między nimi. Z ich dwójki to jednak szaraczek był bardziej narażony na zniknięcie… znaczy nie żeby Jaśmin nie mógł złapać choróbska, ale Korzeń nie musiał się przynajmniej martwić, że ten straci życie w jakiejś walce. Pocieszało go to, bo ostatnie co chciał to pewnego dnia się dowiedzieć, że biało-czarny… nieważne. Niepotrzebne o tym nawet myślał.
– Och? – rzucił kiedy usłyszał pierwszą część. I tak jak większość go ucieszyła, tak… wzmianka o śmierci i och… smutna podkowa pojawiła się na szarawym pysku. – Chyba…? – zapytał cicho, ale nie wiedział co więcej powiedzieć. Jaśmin już poleciał dalej wypytując jego, ale Korzeń nie był usatysfakcjonowany z tego co usłyszał. Nie żeby rzeczniak mógł coś poradzić na sytuację w jakiej się znajdował, ale traktowanie jej tak po macoszemu nie podobało się kocurowi. Nim się obejrzał był już po drugiej stronie granicy, delikatnie (jak na siebie bardzo delikatnie) oplatając niższego kocura łapami, przyciągając go do siebie i tuląc z cichym westchnieniem. – Przykro mi.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie do końca chciał ciągnąć temat, ani też nie chciał martwić przyjaciela czy jeszcze bardziej popsuć atmosfery... Dlatego nie spodziewał się, że niebieski, zamiast odpowiedzieć na jego pytanie, przekroczy granice i go obejmie. Przez dobre dwa uderzenia serca łaciatek nie mógł załapać co się stało, ale gdy usłyszał słowa niebieskiego poczuł, jak łzy mu napływają do oczu. Futro Korzenia było miłe, ciepłe i miękkie, a sam kocur z bliska pachniał jeszcze intensywniej wiatrem. Kiedy ostatnio łaciatek czuł ciepło bliskiego mu kota? Jeśli wykluczyć osoby spoza rodziny to... Możliwe, że nigdy. A przynajmniej nie tak bliskie ciepło. Nawet nie wiedział, że brakowało mu tego.
Trochę niepewne, ale odwzajemnił uścisk, a łezki zaczęły wypływać z jego oczu. Może gdyby nie był tak rozklejony to obróciłby chociaż głowę, by nie zmoczyć futra przyjaciela, ale teraz ciężko mu było trzeźwo myśleć. Smutek z powodu śmierci Świetlik i poruszenie z powodu czułości, jaką teraz otrzymał się ze sobą mieszały a kocurek nie wiedział co mógłby dodać w tej chwili. Więc po prostu wtulał się w miękkie futro, mając nadzieję, że ta drobna chwila będzie trwać wiecznie.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości