Wraz z wiekiem wyrosło bardziej, zapowiadając się na to, że nie tylko z koloru sierści przypominać będzie Jęczmienne Ziarno, ale ze wzrostu również. Chude, wysokie, o szczupłych łapach.
Choć urodzili się cali biali, ten wygląd nie pozostał przy nich na długo — mordka i ogon ściemniały, przyjmując kolor czerni, a grzbiet oprószony został płaszczem o barwie kości słoniowej, sięgającym do barków i bioder. Środek pyszczka przyozdobiony bielą między oczami, rozchodzącą się do połowy policzków.
Co natomiast odziedziczyło po Srebrzystym Jeziorze to kształt oczu: zgrabne, migdałowe, o błękitnej barwie, która niewiele zmieni się w przyszłości. Mordka wykończona różowym noskiem.
Najchętniej najwięcej (a nawet i wszystkie) rzeczy robiliby sami i w samotności spędzali też czas — inne koty to zbędny balast w życiu, trzymający kota przy ziemi i w ryzach, jakimi są międzykocie relacje i ustosunkowywanie się do uczuć innych, ugh! Ma problem z nawiązywaniem relacji, które są dla niej jak ciężar, służący wyłącznie temu, by być upierdliwą częścią dnia codziennego. W dodatku wredne to, złośliwe i szybko denerwujące się, a zwłaszcza, gdy coś nie idzie po jej myśli, gdy nie są w czymś najlepsi od razu po pierwszym spróbowaniu danej czynności, lub gdy innemu kotu idzie lepiej od niej. Ambitna i potrafiąca być chorobliwie zazdrosna o osiągnięcia innych.
Ciężko im wczuć się w czyjąś sytuację, a poziomy odczuwania empatii u nich są krytycznie niskie — i, ugh, nie wycieraj swoich łez w ich futro! Nie wiesz, jak długo je układali do perfekcji i jak obrzydliwe będzie zmywanie twoich... smarków z jej sierści!? Zawsze uważa, że to oni mają rację. A nawet jeśli nie mają, to będą specjalnie wkręcać i drążyć, byle druga strona się sfrustrowała i zdenerwowała całkowicie. Zdaje się być okropnie wybredna — tu grunt pod łapami jest nietaki, niewygodny, to futro nagle przeszkadza na całym ciele, tu posiłek ma w sobie chrząstki i żyłki, które trzeszczą pod zębami, że aż odechciewa się jeść... Przynosząc sobie pamiątki z przygód w kociarni i poza nią, cały czas upewnia się, że wszystkie ułożone są prosto, w rzędzie, a żadne z nich nie leży krzywo.
Pyskata, nie da sobie w kaszę dmuchać — a jak będzie trzeba, to i prosto w pysk przywali, a zwłaszcza, jeśli chodzi o obronę jej honoru. Nawet, jeśli chodzi o najmniejszą pierdołę.
— W sumie to tak myślałam, ale no, kto wie, nie! Podobno teraz to każdy z każdym, to może i ja mam gdzieś rodzinę w Wichrze, ha! — Oj, całkiem nie była świadoma tego, że jej słowa pokrywają się z prawdą! Co prawda, Jęczmienne Ziarno nigdy nie wspomniał o tym, że ojcuje miotowi z Klanu Wichru, trzymał pysk zamknięty na przysłowiową kłódkę... Dlatego jego potomstwo w Klanie Rzeki było tego faktu całkiem nieświadome. Może to i lepiej? Gorzej? Kto tam wie.
Eh, najwyraźniej Rześka Pszczoła powoli zaczynała iść dalej, z daleka kiwając głową Śledzik, informując ją o tym. Jeszcze 5 minut, no proszę...! Kto wie kiedy następnym razem wyjdzie i kogoś z Wichru spotka, co? A to całe wspomnienie o dorosłym, to dlatego, by później Mrówczy Szlak, nie daj Gwiezdni, nie spotkała Nocnego Szkwału na granicy i naopowiadała mu, jak to jego najmłodsza terminatorka podróżuje po granicach, sama, o! A tak to miała zabezpieczenie w postaci Rześkiej Pszczoły, i super.
Mmm? Łowienie ryb? Już miało dopytywać się o więcej szczegółów, a może nawet i rzucić szaloną (jak na nią) propozycją, że w sumie to może w przyszłości połowiłyby razem, czy coś... Bo z Rzeczniakiem obok to zawsze więcej szczęścia podczas rybołówstwa, nie? Tak. Taką plotkę mogliby rozprowadzić w przyszłości, hehe. Subtelnie zaznaczyć, że to Klan Rzeki jest najlepszy... Eh, ale do tego to totalnie musiałoby już jej się nudzić. Ale Rześka Pszczoła wydała drugie (delikatne, oczywiście!) ostrzeżenie, uwagę, by szły dalej.
— Oj, to wiesz co? Tu może być ciężko... My nawet terminatora nie mamy! Nic! Tylko tego całego Poetę, czy tam Senny Świt, no i chyba on niezbyt taki do dzielenia się wiedzą, raczej, w innym przypadku wziąłby terminatora już dawno, tak myślę. Nie? Ta teoria ma sens. Ano, i kondolencje z powodu medyka... to musi być ciężkie. — Aha, to już nie wiedziało, kto ma gorzej. Chociaż prędzej oni, w tym przypadku, bo jak Poeta umrze, to kto będzie leczył? A chyba w tym całym Wichrze, eee, chyba jeszcze mieli terminatora? Albo źle im się zasłyszało, czy coś. Ale no, szkoda kota, tak czy siak! Szkoda umierać, czy jest się wojownikiem, czy medykiem... Ale najbardziej szkoda, to jak się jest przywódcą, i za dziewiątym razem robisz całkiem kaput. Aha, no i to pytanie wcale nie brzmiało dziwnie w jej uszach, serio! Pytanie jak pytanie, zwykłe, normalne. — Ale niby w tym, Cieniu całym, tam mają pięciu! Jak ich tyle jest, to ktoś musi się podzielić, pewno! O, ughhh... Muszę już lecieć, przepraszam ja ciebie! Moja kompanka się niecierpliwi, raczej, a wiesz jak to jest... Starszych się trzeba słuchać, i eh, jeszcze pójdzie na skargę do mojego mistrza, czy coś! Dzięki za rozmowę, było fajnie, do zobaczenia następnym razem! Zagospodaruję więcej czasu wtedy! — Szybko wytoczyła z siebie lawinę słów, mając nadzieję, że nie poplątała się w mówieniu ich, ani nie zająknęło, po czym posłało Mrówczemu Szlakowi mrugnięcie jednym, błękitnym okiem i odwrócili się na łapach, zaraz znikając w krzakach, gdzie dołączyli do boku Rześkiej Pszczoły ponownie.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Śledź wysypała z siebie cały potok słów, jak na rzecznego kota przystało, w dodatku w takim tempie, że Szlak musiała mocno się skupić żeby je wszystkie wyłapać. Niesamowici ci Rzeczniacy, czy oni zawsze tak?
- Może masz i nie wiesz, pewnie nie ty jedna. Akurat kotów po części z Rzeki u nas ci sporo, więcej niż z innych klanów w każdym razie. - Czy oni w ogóle mieli koty z innych klanów? Mieli Truflę, ale nie słyszała o nikim innym. Z drugiej strony, to że nie słyszała absolutnie o niczym nie świadczyło, ona nie słyszała wielu rzeczy, mimo wielkich uszu. Może powinna się jakoś mocniej zainteresować genealogią klanu, ale skoro do tej pory tego nie zrobiła... nie poruszy tego w najbliższym czasie. Za to w chwili obecnej z zarośli kilka dobrych susów dalej wychynął drugi rzeczny kot. To pewnie ta wspomniana wcześniej obstawa. I najwyraźniej chciała iść dalej, więc wypadało kończyć rozmowę.
- Serio ani jednego? Mocno szkoda, ale dziękuję za wieści. I za kondolencje. Dajemy jakoś radę na razie. - Mniej więcej. - Więc będę musiała się wybrać do Cienia ale wybitnie mi niespieszno, ta granica pachnie stęchlizną. Macie szczęście że was to omija na patrolach. - Odmrugnęła do terminatorki, która już zbierała się do wyjścia. - Rozumiem, skarg u swojego mistrza lepiej nie mieć. Leć! Może się jeszcze spotkamy kiedyś! - Dodała z uśmiechem, i odprowadziła kotkę wzrokiem dopóki nie zniknęła pośród roślinności.
Szlak pozostała w towarzystwie błotnistej rzeki i okolicznych żab. Przesiedziała tu jeszcze dłuższą chwilę, przynajmniej dopóki słońce nie zaczęło się chylić ku zachodowi, a potem niespiesznie podniosła ogon z ziemi, otrzepała się, i ruszyła w stronę obozu. Nie było dokąd się spieszyć. I tak nikt nie czekał. zt
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXNie było nic lepszego na problemy, jak pogrążenie się w pracy. Zatopienie się w obowiązkach do tego stopnia, że obolały jest każdy mięsień w ciele, nawet ten o którego istnieniu nie miało się najmniejszego pojęcia. Kolczasty Grzbiet ostatnimi dniami każdą wolną chwilę poświęcała na dodatkowych zajęciach - samotnych patrolach i dodatkowych polowaniach. Cokolwiek, żeby tylko zająć myśli i przypadkiem nie przyczynić się do czyjeś śmierci w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Ilekroć widziała Ciernikową Łapę miała ochotę zatopić pazury w jego śnieżnobiałym, wymuskanym futerku. Nie mogła, bo teraz był - rzekomo - Wichrzakiem. Tfu, dobre sobie. Nigdy nie był. I nigdy nie będzie. XXXWojowniczka wzięła głęboki wdech, żeby skupić się na chwili obecnej i zadaniu, jakie sobie postawiła. Pieszczoch nie był wart tego, żeby zaprzątać jej myśli. Zwłaszcza, gdy znajdowała się w miejscu słynącym z zajęcy. Może nawet uda się jej jakiegoś wytropić. W pełnym skupieniu ruszyła przed siebie, starając się iść tak, żeby wiatr wiał jej prosto w pysk.
Kolczasty Grzbiet miała to szczęście, że na polowaniu nie zauważyła ich nowego wichrowego nabytku. Mogła skupić się całkowicie na poszukiwaniach konkretnych okazów - czyli zajęcy. Niestety, choć była ukierunkowana na konkretną zdobycz, jej oczom ukazała się inna. Spośród listków trawy dostrzec mogła brązowawo-rude ciało. Takie kolorowe, bo upierzone. Na jej drodze stał rudzik, który korzystał z okazji i wydziobywał dostrzeżone przez siebie nasiona, które o tej porze nie były już tak łatwo dostępne, a deszcz podmywał je i chował w ziemi. W tej chwili akurat go nie było, jednak lubił towarzyszyć kotom w ostatnich dniach.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXZwierzyna, którą wypatrzyla zdecydowanie długich uszu nie posiadała. Szkoda. Kolczasty Grzbiet nie była wybredna. Nawet jeżeli sama preferowała inne pożywienie - z rudzika ktoś w Wichrze na pewno chętnie skorzysta. Wystarczyło tylko go odpowienio podejść. Wojowniczka przyjęła pozycję łowiecką i powoli zaczęła skradać się w kierunku ptaka. Pamiętała o tym żeby unikać zasięgu jego wzroku, wykorzystując w tym celu wysoką trawę. Starała się zastygać w bezruchu ilekroć pierzaste stworzonko chocby zerknęło w jej kierunku. Gdy udało się jej zbliżyć wystarczająco, wykonała skok w celu przyszpilenia rudzika do ziemi i zatopienia kłów w jego szyi. Chciała go dobić najlepiej szybko i bezboleśnie.
Nie było dla niej problemem złapać rudzika. Ptaszek nie zorientował się, że ktoś czyha na jego życie i gdy z zadowoleniem spośród okruszków ziemi wydobył nasionko i już miał je złapać w dziób, sam został złapany w mordkę Kolec, a ta rozprawiła się z nim sprawniej, niż on z nasionkiem. Punkt dla wojowniczki.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXPtak nawet nie zauważył co się stało. To dobrze - wbrew rosnącej na jej temat negatywnej opini, Kolczasty Grzbiet nie była zwoleniczką maltretowania zwierzyny. Czasem było to nieuniknione, jeżeli piszczka walczyła o życie, ale jeżeli można było tego uniknąć to wojowniczka decydowała się na takie rozwiązanie. Podziękowała Gwiezdnym w myślach, zakopała łup i kontynuowała polowanie w Kotlince jeszcze przez jakiś czas.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Ostatnim razem jej polowanie w Kotlince było całkiem udane, dlatego tym razem zdecydowała się ponownie zakręcić w tej okolicy. Nadeszła już Pora Nagich Drzew, a to znaczyło, że o znalezienie zwierzyny będzie trochę trudniej. Wizja powrotu z pustymi łapami jednak nie mogła zrazić żadnego terminatora, ani wojownika, a już tym bardziej nie Kolczastego Grzbietu. Piszczki same się nie wpakują do pyska, choćby się modlili o to do Gwiezdnych przez cały księżyc. Czarno-biała przeczesywała okolice, kierując się pod wiatr.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Kotlinka rzeczywiście musiała skrywać w sobie coś pozytywnego, bowiem Kolczasty Grzbiet nie musiała długo szukać. Pod pobliskim krzewem podskakiwał wróbelek. Piszczka była niewielka, ale jak na start powinna być w sam raz.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na drzewie, jak to mawiają. Ale! Nie uprzedzajmy faktów. Nawet taki mały, niepozorny wróbelek mógł przecież w każdej chwili jej umknąć. Wojowniczka upewniła się, że podchodzi do ptaka pod wiatr. Ostrożnie kładła każdy z kroków, żeby nie wywołać niepotrzebnego szelestu, ale przede wszystkim pilnowała, żeby nie dostrzegł jak się do niego zbliża - wykorzystując wysokie trawy, lub zastygając w bezruchu, gdy zaszła taka konieczność. Dopiero, gdy zbliżyła się, skoczyła w jego kierunku, chcąc go szybko złapać między kły.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Wojowniczka była coraz bliżej i bliżej, a ptaszyna w dalszym ciągu szukała czegoś pod krzewem. Wszystko poszłoby zapewne zgodnie z planem, gdyby nie odległe krakanie, które nagle przerwało ciszę. Wróbelek uniósł główkę, pokręcił nią trochę i zanim Kolczasty Grzbiet mogła zareagować, odleciał. Czyżby dostał ostrzeżenie?
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Szkoda. Oczywiście nie tak bardzo jak zająca, królika bądź bażanta, ale... nadal była to zwierzyna, którą któryś z Wichrzaków mógł się posilić. Przez chwilę obserwowała, w którą stronę odlatuje wróbel, aby następnie ruszyć przed siebie w poszukiwaniu czegoś innego. Może czegoś, co tym razem nie zostanie spłoszone przez krakanie.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Dzięcioł, bo właśnie to rzuciło się kotce w oczy, raczej nie wyglądał na takiego, którego łatwo spłoszyć. Stukał dziobem w drzewo, którego był uczepiony, nie przejmując się otoczeniem. Pracuś, aż szkoda go tej pracy pozbawiać.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Dzięcioł na drzewie. Gdyby Kolczasty Grzbiet miała krztyne poczucia humoru, być może uśmiechnęłaby się teraz z przekąsem. Coś tam, coś tam, nie da się złapać ptaka na drzewie... Tsk. Zrobi to i udowodni, że pewniem podrzutek, którego w ogóle nie powinno być w klanie wciska kit kociętom na naukach. Wojowniczka przyjęła pozycję łowiecką i starała się podejść do drzewa niepostrzeżenie, zatrzymując się co jakiś czas. Próbowała wspiąć się na pień z drugiej strony, aby pozostać poza zasięgiem jego wzroku, a następnie wejść - o ile było to możliwe - na gałąź powyżej ptaka i stamtąd wystosować atak.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Ktokolwiek powiedział kotce, że nie da się złapać ptaka na drzewie, musiał chyba nie znać się na swoim fachu, bo Kolec udowodniła właśnie, że jest inaczej. Niepostrzeżenie zakradła się do drzewa, nie płosząc ptaka wspięła się na nie i zabiła jednym kłapnięciem szczęk. Wystarczyło teraz tylko pokazać zdobycz niedowiarkom.