Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Szła, szła, wszystko było super, fajnie... ale co TO niby miało być? Doszła do terenu treningowego i spodziewała się tam zastać lisa, a zamiast tego były ślady. Tylko JAKIE ślady? Lis nie powinien być w stanie robić takich skomplikowanych rzeczy. Nie powinien tyle zacierać śladów i błądzić, jakby faktycznie wiedział, co robi. I ten inny zapach, którego na razie nie mogła zidentyfikować przez smród lisa... co to było? Coś jej się w tym wszystkim nie podobało. Och, ale nie w takim sensie, żeby się BAŁA, pft. Chaber miała złe przeczucia, owszem, ale to tylko napawało ją dodatkową złością i napędzało, żeby iść dalej. Nie podobało jej się jedynie to, co to wszystko mogło oznaczać, bo nigdy nie była w takiej sytuacji i nie miała pojęcia, o co chodziło. Ślady krwi i świeży smród drapieżnika wciąż nie świadczyły jednak dobrze. Ugh, czyżby ktoś znalazł tego przeklętego rudzielca wcześniej i już z nim walczył? O co chodziło? Ponieważ trop w tym miejscu nie wskazywał jasno na żaden kierunek, ruszyła przed siebie, przez Koci Grzbiet. Może w ten sposób natknie się na coś, co jej wyjaśni, o co chodziło, a jeśli nie, to zmieni stronę.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Zawsze coś, takie myślenie było najlepsze. Kocica przykucnęła nisko na ziemi, niczym wąż skradając się, wijąc pomiędzy zaroślami, powoli zmniejszając dystans pomiędzy sobą a zwierzęciem. Padalec kompletnie nie zorientował się o tym, że w okolicy w ogóle grasował drapieżnik; nie wiedział nawet, co go trafiło. Skończył zwiotczały między zębami Białej Burzy. Krótko i na temat - kurtyna.
Pech chciał, że Bratkowa Łąka oddaliła się, najwyraźniej, od miejsca w którym znajdowała się jakakolwiek zwierzyna. Kocica krążyła w okolicach mszaru, szukając czegoś, co można upolować, czegoś, co można zjeść, ale poza roślinnością i powiewem wiatru nic jej nie towarzyszyło. Cisza, pusto. Jakby wszystko się pochowało.
Niczym pies tropiący, chociaż już pewnie lekko sfrustrowany, Niedźwiedzi Kieł kręciła się za zapachem lisa wiszącym w powietrzu; przechodziła żwawo z miejsca na miejsce, krocząc ścieżką wydeptaną w trawie przez rudzielca. Już myślała, że podąża dobrym szlakiem, w dobrym kierunku Kocich Grzbietów. Wykręciła za zapachem do Ptasich Krzewów, tam jednak woń nagle, gwałtownie się urwała, co mogło świadczyć jedynie o tym, że było to jedno z miejsc w którym lis usilnie próbował zgubić potencjalną pogoń, myląc ścieżki i zaskakująco skrupulatnie zacierając swoje ślady. Po nitce do kłębka, trzeba było znaleźć odpowiednią drogę... w końcu drapieżnik nie mógł kompletnie zatrzeć swojej obecności tutaj, prawda?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Czując ciężar wiotkiego ciała beznogiej jaszczurki, o mały włos nie zwróciła zeszłej kolacji. Zmarszczyła nos i wypluła padalca, co by zakopać go w dobrze oznaczonym miejscu, a później ruszyła dalej. Nie miała zielonego pojęcia, że Niedźwiedzi Kieł śledzi jakiegoś lisa i że z każdym kolejnym uderzeniem serca coraz bardziej się oddala, ale jedno było pewne - czego nie spotka to najpewniej jej okrzyk bojowy nie dotrze już do srebrzystych uszu wojowniczki, która powolnym krokiem szła nadal pod wiatr, ostrożnie i cicho, próbując wyłapać coś jeszcze. Nie chciała kończyć swojego sukcesu na tylko i wyłącznie łuskowatym ochłapie, choć była przynajmniej na zero.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Szła i szła, ale...znów nic nie znalazła, huh? Zmarszczyła brwi i po machnięciu ogonem raz czy dwa w delikatnej irytacji, skręciła w lewo i zaczęła iść w właśnie tym kierunku. Skoro tam zwierzyny nie było, musiała być gdzieś indziej. Po przejściu kilku kroków po cichu, sprawdziła w którą stronę wieje wiatr, a następnie przystawiła się tak, by nie przenosił jej zapachu. Upewniła się że wszystko w porządku z jej postawą i szukała dalej.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
IRYTUJĄCE. Chociaż by się do tego nie przyznała, powoli zaczynała mieć dość. Pędziła za tym durnym zapachem lisa, żeby go ZABIĆ, a tutaj los postanowił w ten sposób grać z nią w pokera i wrobić w kręcenie się dookoła. Szukała, szukała, ale nic. Czy to w ogóle MÓGŁ być lis, skoro tak zacierał ślady? Po raz kolejny zadała sobie to pytanie, bo nie dowierzała, żeby drapieżniki, które uznawała za totalnie bezmózgie, tak dawały sobie radę. Warknęła pod nosem, wciąż kręcąc się dookoła za śladami niczym wściekła osa, ale nie było tu nic konkretnego. Niedźwiedzica może nie należała do cierpliwych i zdecydowanie miała już DOŚĆ tej zabawy, ale była WYTRWAŁA i nie miała zamiaru rezygnować. Znajdzie tego lisa czy cokolwiek cuchnącego lisem to tam było i to ZABIJE. Dalej szła przed siebie, próbując znaleźć świeże tropy, które gdzieś by ją poprowadziły. Oby tym razem szczęście jej sprzyjało, bo jak nie, to coś ją chyba wreszcie strzeli.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Biała Burza była chyba skazana na jaszczurki.
Kocica szybko pozbyła się padalca, jednak nie musiała długo czekać aż pod jej łapy przypałęta się kolejna potencjalna zwierzyna... dosłownie pod jej łapy, proszę bardzo, niemal na zawołanie. Niezbyt inteligentne stworzenie, zielonkawo szare, przemknęło pomiędzy kończynami wojowniczki; jakby nieświadome tego, że ma przed sobą drapieżnika. Może pomyliło ją z głazem? Jaszczurka, zwykła zwinka, przebiegła obok kocicy i biegła dalej, w przeciwnym kierunku, ale była w zasięgu wzroku.
Cóż, raczej nieczęsty to widok, nieprawdaż? I szansa na schwytanie czegoś.
Z jaszczurkami igrała nie tylko Zimno. Jej gadzina przebiegła tuż między nogami, ale Bratkowa Łąka musiała już zapracować na swój ewentualny posiłek, ale natrafiła na... chyba brata bliźniaka tego, co właśnie widziała Biała Burza. Kolejna zwinka przysiadła pomiędzy trawami, w miejscu, gdzie przyjemnie grzało słońce, z błogo zamkniętymi ślepiami, nieświadoma tego, że grasuje tutaj kot.
Dalej nisko przy ziemi, bardzo zdeterminowana i... proszę, bingo! Niedźwiedzi Kieł musiała pokręcić się po Kocich Grzbietach, wodzona przez lisa za nos w każdym tego słowa znaczeniu, wreszcie jednak zdołała złapać mocny trop. Wystarczyło kilka kroków podążania za nim, aby odejść od ziem treningowych i zdać sobie sprawę z tego, że to właśnie tędy finalnie ruszył rudzielec. W tym miejscu jednak, nieopodal Kretowiska, pojawiły się nowe ślady które już wcześniej wisiały w powietrzu wraz z zapachem lisa. W wilgotnej ziemi wydeptane zostały ślady łap czegoś, co porusza się zdecydowanie ciężej i mniej zgrabnie od wprawionego, rudego łowcy... i czegoś, co śmierdzi równie mocno. Pies.
Trop prowadził ku Szarym Brzozom. Cel namierzony - kontynuujemy?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Nie spodziewała się, iże coś wyrośnie spod ziemi i przebiegnie pomiędzy jej łapami jak gdyby nigdy nic... a jednak. Zamrugała szybciutko i jeszcze szybciej połączyła kropki, co by zareagować niemalże natychmiastowo na pojawienie się niczego innego, jak kolejnej jaszczurki. Na całe szczęście zwierzyny mieli pod dostatkiem, toteż jeśli komuś nie będzie się chciało rzuć gumowatego ciałka, będzie mógł wybrać inną zdobycz. Tej tak czy owak nie miała zamiaru puścić.
⠀⠀⠀Jednym szybkim susem wybiła się i odwróciła, co by pognać prędko za gadziną. Wszystkie pazury miała wysunięte, a ogon gotowy do stanowienia przeciwwagi, w razie gdyby musiała nagle wykonać szybki skręt. Plan był dość oczywisty - dorwać piszczka i urwać mu łeb.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Zaczęła znowu szukać, tym razem mając nadzieję, że naprawdę coś znajdzie. I, cóż, znalazła. Ale na pewno nie było to to, co spodziewała się znaleźć. Ale od początku: gdy skradała się i węszyła, poczuła zapach. Nie za dobrze jej znany, ale zdecydowanie jakiejś zwierzyny. Zaczęła więc się rozglądać i nasłuchiwać, nie mogąc na razie namierzyć ofiary. Usłyszała jakieś szelest, zwróciła głowę w jego stronę, i dopiero jak zaczęła dokładniej lustrować to, co ma przed oczami, zdała sobie sprawę, że to...jaszczurka. Dziwna rzecz do upolowania, ale czemu by nie, Klan Rzeki będzie jeść jaszczurki.
Upewniła się więc w tym, że jej nogi są zgięte, głowa i ogon w linii z grzbietem, a wiatr wieje jej prosto w szary ryjek. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i zaczęła stawiać kroki, uważając na to, co jest pod jej łapami. A gdy była już blisko...hop, wyskoczyła na zwinkę, zamierzając złapać ją w swoje pazurzyska i zabić.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
UDAŁO SIĘ, na Gwiezdny Klan, znalazła ten DURNY trop. Z każdą chwilą robiło się jednak coraz gorzej i wszystko było bardziej pokręcone. Najpierw sam zapach lisa i ślady krwi, teraz zapach PSA, a to wszystko na ich terenach! No i te dziwne ślady, które wyglądały tak, jakby były zacierane... Co to miało być? Gdyby Chaber wiedziała, co to kryminały, pewnie czułaby się jak prawdziwy detektyw w jednym z nich! W takich warunkach mogła co najwyżej przyrównać się do tropiącego psa. Skoro już zaczęła tę zabawę, to zamierzała ją skończyć – ruszyła za śladem w stronę Szarych Brzóz. Czuła się, cóż, trochę źle, że zostawia swoje towarzyszki z tyłu, ale czy serio się tym przejmowała? Nah. Miała tu ciekawsze rzeczy do roboty, no i hej, to był WAŻNY powód, bo znalazła ślady drapieżników na ich terenach! A to, że potem wyprowadziły ją w pole, to już, yy, inna kwestia. Pft. Cały czas węszyła w powietrzu i rozglądała się za innymi śladami tego dziwnego liso-pso-cosia. MUSIAŁO to gdzieś być, a ona miała zamiar to znaleźć, cokolwiek to tam właściwie było, bo już się trochę zgubiła.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Nie musiała się długo zastanawiać nad tym, co się stało, aby podjąć pogoń. Jaszczurka chyba nie była w pełni świadoma tego, że przebiegła swobodnie tuż obok drapieżnika a jeśli nawet się zorientowała, to było już za późno aby wyciągnęła z tego cokolwiek. Biała Burza spektakularnie pochwyciła gada w swoje łapy, podrzucając go w górę... i chyba zabił go impakt związany z upadkiem. Albo dobiły przezorne szczęki wojowniczki? Zdechło tak czy siak.
Bratkowa Łąka miała nieco mniej szczęścia w tej kwestii. Podkradła się do jaszczura bez problemu, gadzina jednak... sprytniejsza i lepiej zaopatrzona. Oraz szybsza, bo poruszyła się akurat, gdy łapy szarej kotki dotknęły jej ogon. Gadzina w panice i wyjątkowo szybkiej próie ucieczki zrzuciła ogon i pognała przez trawy; ale, cóż, gonić dalej można, prawda? Mało to atrakcyjne, bez ogonka, ale może ktoś się dalej skusi.
Sprawa była bardzo prosta i rozwiązała się szybko, gdy w końcu Niedźwiedzi Kieł podjęła odpowiedni trop i ruszyła w kierunku Szarych Brzóz. Oddaliła się od swoich towarzyszek, organizując samotną, samozwańczą obławę na drapieżnika, który grasował na terenach Klanu Rzeki. Kocica pokonała dystans pomiędzy Kretowiskiem a okolicami Grzmiącej Ścieżki stosunkowo szybko, żwawym krokiem, gotowa odnaleźć cel tej całej... farsy jaką była próba wytropienia lisa.
Woń psa z każdą chwilą się nasilała, a po chwili sytuacja się wyjaśniła. Chaber, przekroczywszy granicę swoich ziem i po przejściu się kawałek za śladami mogła ujrzeć to, czego szukała od początku. Lisa, z pewnością, ale już dawno martwego. Gdzieś z boku leżał także porzucony, upolowany przez niego ptak, a sam rudzielec zwisał rozszarpany ze szczęk psa którego stał się ofiarą. Kundel był sporych rozmiarów, jednak z pewnością nie największy; Niedźwiedzica sięgała mu mniej-więcej ponad łokcie, na oko. Z intensywnie czerwonym, skórzanym paskiem wokół szyi, ciemną sierścią ubabraną lisią krwią, oraz swoją własną; z jednej z łap psiska ciekła leniwie krew. Rudzielec najwidoczniej próbował się bronić.
Pies był zajęty szarpaniem zwłok rudego drapieżnika jakby ten był szmacianą lalką, kompletnie nieświadomy obecności Rzecznej wojowniczki. Świetnie - co teraz?
średni pies | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 9 | HP: 100/110 | W: 44/50
» rana 1. stopnia: ugryzienie na lewym nadgarstku
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
I po raz kolejny: UDAŁO SIĘ, na Gwiezdnych, ale to, co zobaczyła, wcale jej aż tak nie zachwyciło. Znaczy... dobra, perspektywa walki była SUPER, ale ten kundel był spory, no i rozłożył na łopatki LISA, a to już było coś. Przełknęła ślinę, myśląc intensywnie nad tym, co by teraz zrobić. Nie mogła zostawić psa tak blisko terenów, z pewnością nie takiego silnego, ale rzucanie się na niego... nie było dobrym pomysłem. Jak bardzo nie chciała tego przed sobą przyznawać, była już dobry kawał od Mszaru i możliwe, że Bratek i Biała Burza w ogóle by jej nie usłyszały. Postanowiła więc, że najpierw musi skrzyknąć ekipę. Powoli i ostrożnie wycofała się poza zasięg psa, aby następnie ruszyć biegiem w stronę miejsca, gdzie wcześniej polowały wspólnie. Gdy tylko dotarła na taką odległość, aby jej koleżanki dobrze ją usłyszały, krzyknęła:
– E, Brratka! Biała Burzo! Chyba mamy prroblem! – Duży, brzydki i obśliniony problem.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Wyskoczyła...i co? W jej pazurach została SKÓRA tej głupiej gadziny, a sama jaszczurka zaczęła uciekać. A, a, rozumiem, chcesz się pobawić trochę. Już miała lecieć za tą głupią zwinką, już miała ją zabijać z podwójną brutalnością za chęć uciekania, ale przyszedł nie kto inny jak Niedźwiedzi Kieł i zaczęła coś skrzeczeć. Że mają problem. Nie mogła się wyrażać bardziej konkretnie, niż problem? Problemy mogły być różne. Ale czymkolwiek by to nie było, warto było się tym zainteresować, ruszyła więc do czarnej siostry i spojrzała na nią pytająco. Miała już pytać, o jaki kij jej znowu chodzi, ale gdy zbliżyła się do Niedźwiadki od razu poczuła odór lisa...i psa. Co za combo, hoho. Zmarkotniała...i nieco się przestraszyła. Nie ucieknie, oczywiście, zamierzała jej pomóc, ale chodziło o to, że nigdy nie spotkała żadnego drapieżnika, a dopiero co walczyła. Próbowała zdusić to uczucie. Strach był słabością, a ona eliminowała wszelkie słabości.
— W takim razie prowadź do tego twojego problemu, juhuu — mruknęła, dodając ironiczny okrzyk na końcu. Naprężyła nieco mięśnie, przygotowując się do walki. Nie była na tyle głupia jak jej siostra, by rzucać się z ochotą na każdego drapieżnika i gdyby jakiegoś spotkała sama, to pewnie uciekłaby nie zwracając uwagi na to, czy stanowi jakieś zagrożenie dla Klanu Rzeki. Bo ktoś inny - ktoś jak Dźwiadka - mógł się nim zająć, nie?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Mruknęła coś pod nosem, wyjątkowo niewyraźnie, kiedy jaszczureczka zawisła bezwładnie i tyle by było z jej wesołego życia oraz beztroskich pląsów wśród źdźbeł trawy. Mogła się rozglądać i nie przebiegać kotu prosto pod łapami - sama sobie podpisała wyrok własną głupotą. Zresztą... czego ona wymagała od piszczków. Inteligencji? Dobre sobie! Zakopała żyjątko w stosunkowo dogodnym miejscu, które z łatwością zapamięta, a następnie dalej ruszyła pod wiatr. Szła ostrożnie, cicho, na z lekka ugiętych łapach, kiedy głos Niedźwiedziego Kła poniósł się po Mszarze, ona sama nadepnęła na gałązkę, a wraz z przepłoszonym ze znajdującego się tuż obok niej krzaku ptaszyskiem, srebrzyste futro uniosło się ostrzegawczo do góry. No... to tyle by było z polowania w tej okolicy - zapewne już wszystko zdążyło się pochować. Westchnęła, pokręciła łbem na boki i nim przymknęła ślepia wykonała dość żwawy w tył zwrot, co by udać się ku córce Kosowej Pieśni.
⠀⠀⠀Dotarcie do czarnej kocicy zajęło jej chwilę, lecz zamiast słów wystosowała po prostu gest, będący pytającym uniesieniem obydwu brwi, które po chwili opadły z powrotem na zielonkawe ślepia, jako że zapach wszystko wyjaśnił. Mmn. Nieszczególnie miała ochotę na jakąkolwiek bitkę. Nie, jeśli znowu miała skończyć ze szpecącymi ją bliznami. Jedna, przecinająca czoło, wystarczyła. Miała nadzieję, że w miarę możliwości uda jej się uniknąć szczęk tego, co było problemem, a ciosy przyjmie na siebie ta dama, która kolekcjonowała pamiątki po bitwach.
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Na szczęście jej ekipa do bicia psów po brzydkich pyskach była zwarta i gotowa, a także PAŁAŁA entuzjazmem, jak to zaprezentowała Bratkowa Łąka. Chaber wypuściła powietrze z cichym "pfft" w reakcji na jej słowa, a że Biała Burza również już po chwili przeszła, mogła się zabrać za tłumaczenie swoich przygód. Zapach pewnie trochę wyjaśniał, ale z pewnością nie wszystko, co zaszło... a zaszło całkiem SPORO. Ruszyła w stronę miejsca, gdzie wcześniej zastała tego kundla, a gestem wskazała Bratek i Białej, żeby szły za nią.
– Znalazłam trropy lisa, więc za nimi poszłam... i znalazłam lisa, ale zabitego przez psa. Prrawdopodobnie bili się na naszych terrrenach, bo widziałam też ślady krrwi, ale zawlekli się aż pod Szarrre Brzozy. Pies ma rrranę na jednej łapie. Jest sporrry, ale chyba nie największy, jaki mógłby być – stwierdziła. Zawsze wyobrażała sobie psy jako jeszcze większe, bazując na opowieściach, ale ten tam to też kawał bydlęcia. W każdym razie pies zaraz przy ich terenach – i to taki, który upolował sobie na nich lisa – to nie był dobry znak. Nie zdziwiłaby się, jakby wrócił po więcej zwierzyny. Tym razem dobrze wiedziała, gdzie szła, a więc droga z powrotem do drapieżnika minęła dość szybko. A kiedy znalazły się na tyle blisko, aby mogły zbierać się do ataku, Niedźwiedzica bezceremonialnie wystrzeliła przed siebie niczym torpeda, chcąc skoczyć prosto na pysk psa i pazurami podrapać go po oczach. Albo chociaż po jednym, kto wie. Najlepiej je wydłubać, taki był plan. W biegu wrzasnęła:
– ODWRRACAM UWAGĘ! – żeby Bratka i Biała Burza może załapały aluzję, że chciała, żeby pies na początku skupił się na niej, żeby mogły się jakoś do niego subtelniej podkraść i zaatakować go od tyłu, czy coś. Psy na szczęście po kociemu nie rozumiały, a więc pozwoliła sobie na całkiem zrozumiały przekaz, no, przynajmniej swoim zdaniem. Sama uważała się tutaj za naczelny czołg i, pfft, jak nie ONA wydrapie temu psu oczy, to niby kto? No i hej, nie, żeby blizny były ważniejsze niż życie, ale... jeśli przy okazji ten pies postanowiłby uszczerbić jej ucho albo coś, to nie miałaby nic przeciwko, hehe.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Opowieść Niedźwiedziego Kła brzmiała trochę jak ta z serii siostrzenica córki prababci mojej koleżanki od strony jej ojczyma. No, może nie była aż tak zawiła, lecz w dalszym ciągu wysłuchiwanie, jak to piesek zabił liska, a teraz pieska miały zabić kotki było poniekąd rozczulające oraz zabawne. Parsknęła, unosząc kąciki pyska wyżej, a jej srebrzyste uszyska automatycznie cofnęły się do tyłu, w takt unoszącego się ku górze futra na karku oraz grzbiecie. Dopóki miała obok wesołą kampanię, dopóty brzmiało to jak coś całkiem sensownego, chociaż wolałaby nie powtarzać swoich kocięcych wygibasów z ostatnich sparingów.
⠀ - Jak widać wystarczający, żeby go nie lekceważyć - wymruczała przyciszonym tonem, mrużąc przy tym zielonkawe ślepia. Pycha i idiotyczna pewność siebie były rzeczami, które tworzyły równię pochyłą, prowadzącą prosto do grobu. Nie miała zamiaru szarżować na psisko, które zdołało zamordować lisa, nie wiadomo jak pewnie i dziarsko. Wolała podejść do sprawy ostrożnie i delikatnie, zwłaszcza kiedy ktoś inny postanowił bawić się w mięso armatnie. Jej to pasowało, a Niedźwiadce chyba jeszcze bardziej, toteż plan działania był zgoła ustalony.
⠀⠀⠀Oddaliła się od czarnej wojowniczki, odbijając w prawo i dając tym samym lewe skrzydło na wyłączność Bratkowej Łące. Szła prędko, lecz jednocześnie cicho i ostrożnie, pod wiatr, na ugiętych łapach. Linię łba, tułowia oraz ogona miała wyrównaną, wzrok skupiony, uszy na baczności, a pazury, omijające każdą gałązkę i suchy listek, w gotowości. Przeniosła nawet ciężar ciała na tylne łapy, jako że nigdy wcześniej nie miała styczności z psem i nie wiedziała, na co reagują, toteż dodatkowo trzymała się raczej zarośli i wysokich traw. Zakładała, iże Niedźwiedzi Kieł rzuci mu się prosto do gardła, dlatego ona postanowiła zwierzę osłabić w inny sposób - zakraść się od tyłu, aby wyskoczyć w odpowiedniej chwili i skierować się ku jego tylnym łapom, a konkretniej ku ich wnętrzu. Według słów córki Kosowej Pieśni nie był to mały szczekacz, ale coś ze średniej półki wagowej, toteż sądziła, że nie będzie miała problemu, aby wślizgnąć się kundlowi pomiędzy tylne łapy, co by pazurami rozedrzeć jego pachwiny i jeśli dopisze jej szczęście ścięgna także.