Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Nieduży gryzoń to wciąż lepiej niż nic, choć dla Czosnku był niczym więcej jak drobną przekąską. Opuściła się nieco niżej na łapach, by skradać się ciszej i skuteczniej, a także przeniosła ciężar ciała na tylne łapy. Zrobiła parę kroków w bok, by mieć stuprocentową pewność, że lekki wiatr dmucha prosto w jej pysk, i że zwierzątko jej nie zauważy zbyt szybko, po czym zaczęła się skradać w jego kierunku, uważając na wszelkie leśne śmieci, które mogłyby uprzedzić o nadchodzącym zagrożeniu w postaci długowłosej wojowniczki. Przy okazji uniosła ogon i opuściła głowę tak, że znajdowały się w równej linii z jej grzbietem. Znalazłszy się dostatecznie blisko wyskoczyła w przód, chcąc opaść na potencjalną zwierzynę i przygnieść ją przednimi, zaopatrzonymi w pazury łapami, a w razie czego była gotowa dobić ją zębami.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Tym razem doświadczonej wojowniczce poszło szybko. Już przy pierwszym podejściu udało jej się dopaść do niezbyt ostrożnej ryjówki, a uśmiercenie jej to była już kwestia chwili. Pierwsza na dziś zdobycz leżała już pod łapkami Czosnkowego Kła.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Ryjówka była dobrą przekąską, by mieć siły na dalszą część polowania, jednak po chwili namysłu Czosnek postanowiła jej nie zjadać. Rozsądniej było poczekać do końca polowania, w końcu żołądek jeszcze jej się nie przyklejał do kręgosłupa. Po wysiłku żarcie smakowało lepiej, no i będzie miała więcej spokoju w trakcie jedzenia. Długowłosa kocica zakopała ryjówkę w ziemi i ułożyła na górze parę kamieni, by później móc łatwiej odnaleźć to miejsce, w końcu nie miała zamiaru przeczesywać połowy lasu tylko dlatego, że zapomniała miejsca pochówku jakiegoś drobiazgu. Po tym ruszyła dalej, uginając lekko łapy i idąc pod wiatr, próbując wyłapać jakąś znajomą woń, dźwięk, lub ujrzeć coś co nadawało się do upolowania.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Wojowniczka uważnie obserwowała otoczenie i szukała śladu zwierzyny wszystkimi zmysłami. Niestety, póki co - bezowocnie. Jeśli planuje coś jeszcze upolować, będzie musiała dalej szukać jakiegoś tropu.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Kocica przyzwyczaiła się do tego, że czasem trzeba było trochę dokładniej poszukać, by cokolwiek znaleźć. Już dawno temu przestała być niecierpliwym młodzikiem, który chciałby mieć wszystko tu i teraz, najlepiej jeszcze podane na ozdobnej tacy. Nie zmieniła kierunku, dalej poruszając się w tym samym tempie i w ten sam sposób, tak samo jak chwilę temu próbując odnaleźć jakąkolwiek oznakę życia. Prędzej czy później coś się napatoczy, a ona nie zamierzała płoszyć potencjalnej zwierzyny przez własną głupotę i porywczość.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Kotka może nie spłoszyła żadnej okolicznej zwierzyny, jednak... również żadnej nie znalazła. Tym razem będzie potrzebować zdecydowanie więcej czasu, by odnaleźć jakiś trop. Gwiezdny Klan najwidoczniej wystawiał właśnie cierpliwość masywnej wojowniczki.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Niemożność znalezienia jakichkolwiek śladów zwierzyny była dość frustrująca, ale Czosnkowy Kieł była przyzwyczajona do ciągłego zawodu w Klanie Cienia, więc póki co nie robiło jej to tak dużej różnicy. Poza tym, była uparta i zamierzała polować tak długo, jak nie uda jej się złapać czegoś sensownego. Zmieniła nieco kierunek, ale tylko na tyle, by wciąż wyczuwać zapachy niesione przez wiatr. Nie zmieniała swojej postawy i starała się używać wszystkich potrzebnych zmysłów, by cokolwiek znaleźć.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Cierpliwość popłacała. Córka Splątanego Futerka w końcu wyczuła zapach zwierzyny. Chwilę potem zlokalizowała rude stworzonko z pokaźną, puchatą kitą. Zwierzątko przechadzało się spokojnie w trawie, póki co kompletnie nieświadome czyhającego na nie zagrożenia.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Nie ma zwierzyny. A drapieżników tym bardziej. Wiewiór kierował się cały czas przed siebie, rozglądając się na boki i nasłuchując szmery, czy drobne popiskiwanie. Nic nie docierało do jego nozdrzy, żaden zapach. Piszczki pewnie wiedziały kto idzie i z jakim zamiarem, więc wszystkie powskakiwały do swoich norek, trzęsąc się ze strachu. Zawiał mocniejszy wiatr, zgarniając ze sobą kilka listków i innych pyłków. Wtedy w rudego kocura poleciało coś bardzo szeleszczącego, złapało go za szyję i tworząc swego rodzaju, szeleszczącą pelerynkę, poruszało się razem z wiatrem.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Nic. Nie było kompletnie nic. Nie było to dziwne, w końcu Pora Opadających Liści już nadeszła, temperatura stale spadała, a co za tym szło, również i zwierzyna kryła się w ciepłych norkach. Nie oznaczało to, że rudzielec zamierzał się poddać i wrócić do obozu bez niczego, skądże! Strzepnął z siebie tę dziwną, szeleszczącą rzecz, która złapała go za szyję i ruszył dalej przed siebie.
Upewnił się, że idzie pod wiatr i spłycił oddech. Łapy miał zgięte, a ciężar ciała spoczywał na tylnych łapach. Głowę, ogon i brzuch trzymał nisko, prawie przy ziemi, jednak nie szurał niczym. Ostrożnie i bezszelestnie stawiał każdy krok, sprawdzając, żeby na coś nie nadepnąć, aby nie wystraszyć potencjalnej ofiary. Musiał być również przygotowany na potencjalny atak ze strony lisa, czy innego drapieżnika, dlatego miał gdzieś z tyłu głowy tę świadomość, choć zdecydowanie bardziej skupił się na polowaniu.
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Wynalazek dwunożnych nie stawiał oporu i rudy wojownik w szybkim tempie pozbył się szeleszczącego materiału, który odleciał wraz z wiatrem. Wojownik nie marnując czasu ruszył ponownie. Tym razem – tak jak poprzednio – nic wartego uwagi nie pojawiło się na jego drodze, no jak nic wszystko uciekło w popłochu! W pewnym momencie dotarł do niego dźwięk, zupełnie jakby ktoś kichnął apsik! i znowu! Odgłosy dochodziły zza pobliskiego krzaczka, który w pewnym momencie zaczął się chwiać na wszystkie strony. - Mamusiu? - cichy głosik wydobył się z krzaczka, a już po chwili pojawiła się biała główka kociaka. Dwukolorowe oczy kotki zamrugały kilkukrotnie na widok wojownika.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiór szedł dalej, wyczekując zwierzyny, kiedy usłyszał cichy głosik. Od razu odwrócił się w stronę, z której dobiegał i dostrzegł kociaka. Najprawdopodobniej zgubionego, co nie wróżyło nic dobrego. Mogło ich być więcej, albo, co gorsza, byli tu gdzieś samotnicy. Nie było jednak czasu na zaprzątanie sobie tym głowy. Kodeks nie zezwalał na zostawianie jakiegokolwiek kociaka w potrzebie, więc kocur podszedł do maleństwa powoli i ostrożnie, zmuszając się do uśmiechu. Nie chciał w końcu przestraszyć maleństwa, a ze swoją blizną na pół pyska zapewne nie wyglądał zbyt przyjaźnie.
- Nie jestem mamusią. A co się śtało? Ktoś tu się źgubił? - zapytał, chcąc brzmieć jak najmilej. Nie chciał przecież sprawić, by kotka się rozpłakała, czy coś. Chciał jej pomóc, jej rodzice na pewno się martwią. Sam doskonale znał ten ból.
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Kotka widząc, że wojownik kieruje się w jej stronę, schowała puchatą głowę z powrotem w krzak, jedynie różowy nosek pozostał widoczny. Ten rudy kot wyglądał strasznie! Słysząc jednak jego głos, ponownie odważyła się wyjrzeć, - Mamusia nie poźwala mi roźmawiać z obcymi - powiedziała i ponownie schowała główkę. Potem były szelesty, a krzak gibał się na wszystkie strony, by za moment zastygnąć, a z jego gałęzi wypadła puchata kotka. Kociak był cały biały, jedynie krótki ogon przybrał barwę czerni, a w jej długiej sierści zaplątały się drobne gałązki i liście. Podniosła się z ziemi, zadzierając głowę w górę. Ale to jest wielkie! A do tego rude! Jej pyszczek uchylił się, a dwukolorowe oczy nie odrywały się od pyska wojownika.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiór nie zamierzał nalegać na rozmowę, jednak widząc, jak krzak się porusza, domyślił się, że lada moment koteczka najzwyczajniej w świecie się przed nim pojawi. I tak też się stało. Mała, biała kulka z czarnym ogonem stanęła tuż przed nim, wpatrując się swoimi dwukolorowymi ślepiami.
- A gdzie jeśt mamusia? Pewnie się baaajdzio majtwi, ze cie nie ma - rzucił, schylając się do malucha. Nie czuł żadnego samotnika w pobliżu, przynajmniej póki co, dlatego też obawiał się najgorszego. Miał jednak nadzieję, że koteczka po prostu uciekła i nie wie do końca jak wrócić do domku, ale przynajmniej pamięta, skąd przyszła.