Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Łapa wojownika piekielnie go bolała, jednak zdołał uciec od borsuka dzięki dozy adrenaliny spowodowanego przez całą tę upiorną sytuację. Chciał tylko wyjść i upolować coś, nie znaleźć drapieżnika i przy okazji narażać Popielny Żar. Spostrzegł po chwili, że pojawiły się jeszcze dwie kocice, gdy to on zaczął oddalać się w ramach możliwości z miejsca zagrożenia. Bury wojownik cofnął uszy i zaczął podnosić górną wargę, gdy Bobrzy Kieł okazała się swoim umysłem i kazała mu iść stamtąd. Co najmniej, jakby tego nie spróbował robić. Pojawiła się również i Płomykówkowa Gwiazda.
Wojownik zaczął się zatem kierować ku wejściu do obozu, jak tylko potrafił na trzech łapach oraz z czwartą, którą wolałby aktualnie nie mieć niż odczuwać ten okrutny i trwały ból. Zostawał z pewnością po sobie znaki krwi, jednak aktualnie tym się nie martwił, chciał tylko dotrzeć do obozu i do leczniczy. Taki był jego jedyny cel. Zakończeniem tego pojedynku przejmie się, gdy syn Olchowego Szeptu zaopiekuje się jego łapą, bo ból nie pozwalał mu się skupiać nad niczym innym, niż na drodze powrotnej.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Prawdę mówiąc nie sądziła, że borsuk będzie miał aż tyle siły, aby ją z siebie zrzucić. Już pokazał, że stać go na wyrządzenie porządnej krzywdy, zaprezentował nacisk szczęk na rozwalonej łapie Mroźnego Serca, ale przez chwilę została zbita z tropu, gdy drapieżnik jak gdyby nigdy nic strząsnął ją ze swojego grzbietu. Nie chwyciła się go tak mocno, jak chciała. Zwykłe obicie dla niej nie było jednak niczym imponującym, mowa o Bobrzym Kle, gladiatorce. Warknęła gardłowo, szybko otrzepując się i stając z powrotem na równych łapach. Skoro zarówno Płomykówka jak i Popiel obrały za swój cel pysk borsuka, szylkretka postanowiła wykonać manewr podobny do tego chwilę temu.
Bobrzyca wybiła się z tylnych łap żeby jak najszybciej znaleźć się z powrotem tuż obok drapieżnika i jeszcze raz spróbować zatopić kły w jego karku; albo szyi, pazurami utrzymując go z boku. Gdyby tylko zacisnęła szczęki wystarczająco mocno, aby wyrwać mu płat skóry z szyi, albo uszkodzić mięśnie.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Borsuk: S: 25 | Zr: 9 (12) | Sz: 4 (7) | HP: 54 (80) | W: 46 (60)
Rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na karku (-1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na boku szyi (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rzut 1k6 na to, kogo atakuje borsuk: 1, 6 - Popielną, 2, 4 - Bóbr, 3, 5 - Płomyk; wypada: 2 Bóbr
Rzut 1k6 na to, kogo na ślepo atakuje borsuk: 1, 6 - Popielną, 2, 4 - Bóbr, 3, 5 - Płomyk; wypada: 2 Bóbr
Atak borsuka na Bóbr: nieudany (0%)
Atak borsuka na ślepo na Bóbr: cios krytyczny (150%): 34 - 23 = 17
Atak Płomykówki: udany (100%): 39 - 23 = 16
Atak Popielnej: cios krytyczny (150%): 24 - 26 = -2 (nieudane)
Atak Bóbr: cios krytyczny (150%): 27 - 17 = 15
Borsuk: S: 25 | Zr: 9 (12) | Sz: 4 (7) | HP: 54 - 1 - 3 - 16 - 15 = 19 (80) | W: 46 - 4 = 42 (60)
Rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na karku (-1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na boku szyi (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: uszkodzenie gałki ocznej, krwawi obficie (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na szyi (-3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Od następnej tury statystyki spadają o 1/2
Mróz był bezpieczny, ale krwawił! Nie mogli o tym zapomnieć, musiał jak najszybciej dostać się do medyka, a żeby to się stało, borsuk pewnie musiał paść, bo na pewno nie zostawią go tutaj samemu, prawda? Ruszyły zatem do ataku i przywódczyni miała szczęście, jej cios trafił faktycznie w oko, a wściekły i oszołomiony borsuk szarpnął łbem. Pewnie właśnie przez to cios Popielatej się nie udał, bo przeciwnik zmienił ułożenie ciała i w czasie, gdy Bóbr zrywała mu skórę z szyi, on sam zatopił kły w jej stopie, której dosięgnął. Na pewno ją tym zdestabilizował na swoim grzbiecie.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Najpierw poczuła krew na języku a potem pieczenie w jednej z łap. Bobrzyca zmarszczyła gniewnie pysk, czując, jak mimowolnie z pogryzionej kończyny wysuwają jej się pazury, którymi najchętniej sama rozszarpałaby czarno-białą mordę borsuka. Płomykówka ją uprzedziła. Kocica zmuszona została do wypuszczenia drapieżnika ze swoich szczęk, zrywając przy tym jednak płat jego skóry, co napełniło ją satysfakcją i przypływem determinacji. Ekscytacji. Furii która powoli zalewała jej ciało. Teraz borsuk krwawił, szkarłatna ciecz płynęła z jego rozwalonego oka, ale dalej trzymał się jej łapy. Gladiatorka warknęła basowo, drugą, wolną z uścisku stwora łapą zamachnęła się ku jego mordzie, aby poharatać ją jeszcze mocniej, niż zrobiła to Płomykówkowa Gwiazda. Przeorać drugie oko, lub cały policzek, cokolwiek, byle ją puścił. I najlepiej zdechł.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Idealnie, kolejny atak z jej strony, który powiódł się bardzo dobrze. Uszkodzone oko dawało im przewagę, bo borsuk zapewne straci trochę na celności. Poza tym musiała przyznać, że było to całkiem satysfakcjonujące doświadczenie. Trochę tak jak to wybijanie łasic, z tym że łasice zabijało jej się bezproblemowo, a borsuk był poważniejszym przeciwnikiem. Kocice miały jednak przewagę liczebną i nawet jeśli Bóbr trochę się obrywało, a Popielny Żar nie trafiła, szło im całkiem przyzwoicie. Miała tylko nadzieję, że Bobrzemu Kłowi nie stało się nic poważnego. Widząc, że kocica najwyraźniej zamierza się na drugą stronę pyska borsuka, postanowiła spróbować ambitnie zamierzyć się na jego gardło. Chciała go tam możliwie jak najmocniej ugryźć, żeby jak najszybciej padł. Oby i to poszło dobrze.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Chyba przez fakt długiego siedzenia w obozie i przebytą ciążę, Popielny Żar wyszła z wprawy jak chodzi o walkę. Było to frustrujące tym bardziej, że jak pomyślała sobie o samotnej walce przeciwko borsukowi w takim a nie innym stanie - mogłoby być z nią kiepsko. Dwie kocice nadrabiały jej nieudane ciosy, chociaż...Bobrzy Kieł zapłaciła za to poranioną stopą. Niebieska kocica zacisnęła szczęki kiedy kolejny raz jej atak w ogóle się nie udał - musiała przyznać, że borsuk szamotał się coraz to bardziej szalenie. Tym razem Bóbr celowała w pysk a Płomykówkowa Gwiazda obrała za cel gardło, to Popielny Żar chcąc się jednak na coś w tej potyczce przydać; zmieniła cel i postanowiła mocno wgryźć się w łapę i zacząć szarpać, aby przynajmniej w ten sposób osłabić i tak postawionego w przegranej sytuacji borsuka. Ani ona, ani przywódczyni nie zaznały poważnych obrażeń; dlatego też ani przed moment nie przeszło kocicy przez myśl aby uciekać. Jeżeli ten cios również nie wyjdzie, to będzie znak, że powinna z kimś odświeżyć sobie walkę.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Borsuk: S: 12 (25) | Zr: 3 (12) | Sz: 2 (7) | HP: 19 (80) | W: 42 (60)
Rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na karku (-1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na boku szyi (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: uszkodzenie gałki ocznej, krwawi obficie (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na szyi (-3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Od następnej tury statystyki spadają o 1/2
Rzut na zachowanie borsuka: 3 bez zmian
Atak Bóbr: cios krytyczny (150%): 40 - 14 = 39
Borsuk: S: 12 (25) | Zr: 3 (12) | Sz: 2 (7) | HP: 19 - 1 - 2 - 3 - 3 - 39 = - 29 ŚMIERĆ (80) | W: 42 (60)
Rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na karku (-1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na boku szyi (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: uszkodzenie gałki ocznej, krwawi obficie (- 3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: zerwany fragment skóry na szyi (-3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Od następnej tury statystyki spadają o 1/2
Borsuk najwyraźniej nie zamierzał zmieniać swojego zachowania, co pośrednio doprowadziło do jego śmierci. I tak najpewniej by padł, bo chyba żaden wojownik nie byłby skłonny zostawiać drapieżnika na swoim terenie, ale jak widać - Bóbr była bardzo uparta w tej kwestii. Ponieważ zwierzę się pod nią ruszało, kocica atakowała nieco na oślep, ale jej pazury rozorały właściwie większą część jego pyska, pozbawiła go oka, a krew buchająca z jego ran, płynęła na tyle wartko, że nie było już nawet mowy o tym, by borsuk wstał. Padł, nim Płomykówka albo Popielna zdołały coś zrobić.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Jeśli coś zaczynała to zamierzała to kończyć, i zamierzała to kończyć poprawnie i z przytupem oraz klasą. Wystarczy, że ten parszywiec pogryzł jej łapę, a ona zamierzała mu się odpłacić pięknym za nadobne... i najwyraźniej miała tym razem więcej szczęścia, niż poprzednio. Gladiatorka poczuła jak ekstaza wrze jej we krwi, rozrywa żyły, jak adrenalina nagle unosi się i równie szybko opada. Jej łapa została uwolniona ze szczęk borsuka; na ten moment nie opierała na niej jeszcze ciężaru swojego ciała i utrzymywała się na pozostałych trzech kończynach, patrząc na dokonane dzieło i oddychając ciężko. Nie zadrapała pyska drapieżnika, tylko rozpieprzyła mu ryj. Bobrzy Kieł pozwoliła chłodnemu uśmiechowi w manierze Kota z Cheshire rozciągnąć zabliźniony pysk, aż uniosła krwawiącą łapę i przesunęła po ranie językiem dwa razy, marszcząc brwi z wyraźnego dyskomfortu. No, trudno, Mróz już coś na to zaradzi. Grunt, że borsuk zdechł.
- Jesteście całe? - rzuciła do pozostałych dwóch kocic gdy złapała oddech, zawieszając spojrzenie na pysku Płomykówki na dłużej. Dobrze walczyłaś, jak zawsze.
Jeszcze zanim Płomykówka poleciła jej pójście do obozu, Bóbr wpadła na to sama. Ani jej się śniło złapać jakiś syf. Wycofała się i, na trzech łapach, coby nie kłaść zbyt dużo nacisku na pogryzioną łapę, ruszyła do obozu. Płomykówka zakopie borsuka, Popiel może wróci, może zostanie.
[size=75]zt
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Zanim jeszcze Płomykówkowa Gwiazda zdążyła dopaść do gardła borsuka, Bobrzy Kieł trzepnęła go po pysku i spowodowała wystarczająco obrażeń, aby ten szybko umarł. Wspaniale, poszło bardzo gładko, co niezmiernie cieszyło przywódczynię. Gorzej tylko, że Mroźne Serce pewnie był w drodze do obozu w nie najlepszym stanie, a Bóbr miała krwawiącą ranę, która... nie wyglądała może tak groźnie jak rana kocura, ale wciąż dość poważnie. Przywódczyni przeanalizowała szybko sytuację, upewniła się, czy Popielnej nic nie jest, a następnie skinęła głową jakby sama do siebie, podjąwszy decyzję, co zrobić dalej. Wtedy jednak dotarło do niej pytanie Bobrzego Kła, zauważyła również jej uśmiech i sama uniosła lekko kąciki pyska na krótką chwilę. Bóbr też poszło bardzo dobrze. Niestety nie mogła powiedzieć tego samego o Popielnym Żarze, ale kocica przez ostatnie księżyce głównie siedziała w obozie i opiekowała się kociętami, więc można jej to było wybaczyć.
– Wszystko w porządku – powiedziała, a potem przeniosła spojrzenie z Bóbr na Popielicę na krótką chwilę, jakby szukając potwierdzenia, że ona też jest cała i zdrowa. Zaraz jednak ponownie zwróciła się do Bobrzego Kła. – Bóbr, krwawisz – dodała poważniej. – Jeśli dasz radę, idź do obozu przodem, żeby Szczypiący Mróz się tym zajął. Ja zakopię borsuka. Popielny Żarze, też możesz iść albo zostać i mi pomóc, jeśli wolisz – stwierdziła. Właściwie to była pewna, że Bobrzy Kieł sobie poradzi, bo w końcu była to Bóbr, ale jednak oberwała w łapę, co znacznie utrudniało chodzenie. Chociaż skoro Mroźne Serce dał radę... Miała aż ochotę się lekko skrzywić, przypominając sobie jego ranę, ale kontrolowała swoje odruchy. Jeśli Bóbr nie protestowała, wkrótce zajęła się pozbywaniem ciała borsuka, z Popiel czy też bez niej, a kiedy miała już pewność, że zostało dobrze zakopane, jak najszybciej udała się do obozu, licząc na to, że nie napotka żadnych skuszonych zapachem krwi drapieżników na swojej drodze.
/zt?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Borsuk padł nim Popielica z Płomykówką wykonały jakikolwiek ruch. Bobrzy Kieł sama tak naprawdę go położyła z wkładem od przywódczyni - Popiel była tu najwyraźniej tylko i wyłącznie elementem rozpraszającym Borsuka w pewnych etapach bo i tak Bobrzycy się najmocniej oberwało. Kocica odetchnęła kiedy to stworzenie było już martwe, a większych ofiar poza nim nie było. Dysząc cichutko zerknęła po oby kocicach i skinęła im wdzięcznie łebkiem. Naprawdę nie chciała myśleć o tym co by było gdyby sama miała stawić czoła temu monstrum. Tym bardziej z tak marnymi atakami jakie jej w ogóle nie wychodziły! Przecież ten borsuk zjadłby ją na dwa kęsy tak naprawdę. xx- Dziękuje, nie wiem co by z nami było gdybyście nie przyszły. - odezwała się w końcu posyłając każdej z kotek osobny, lekki uśmiech. Była zmartwiona ugryzieniem na łapie córki Krogulec, jednak...Skoro powaliła borsuka, to raczej powinna sobie poradzić z dojściem do obozu. Buk najpewniej również sobie poradził, więc czemu nie ona? xx- Zostanę i pomogę. - odparła w końcu kiedy jej oddech i adrenalina opadła na tyle, aby mogła podjąć jakąś racjonalną decyzję. Odprowadziła Bóbr spojrzeniem i tak jak obiecała pomogła Płomykówkowej Gwieździe zakopać cielsko borsuka tak, aby nie przyciągnęło przypadkiem niczego innego. Potyczka ta nieco...ostudziła jej zapał co do dalszego polowania, więc jak przywódczyni czym prędzej udała się do obozu po dokładnym zakopaniu cielska drapieżnika.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Kocięta wyleciały z gniazdka, Dąb wrócił do swojej standardowej, wesołej formy a Buk opuścił lecznicę powoli wracając do sprawności po napotkaniu borsuka i nabytej przez to paskudnej ranie. Można powiedzieć więc, że życie Popielicy zaczęło wracać do normy po tym wszystkim co się w nim podziało przez ostatnie księżyce, chociaż czuła, że problemy z kociętami jeszcze nie mają swojego końca. Cicho liczyła, że Pietruszka wyrośnie ze swojego zamiłowania do siania zamętu, chociaż kolejny, cichy głosik jasno dawał jej do zrozumienia, że to kolejne, daremne pragnienia. W każdym razie niebieska kocica w końcu wróciła do swoich upragnionych zajęć jako już wojowniczka. Chodziła na polowania, była wyznaczana przez Krogulczy Szpon na patrole; wróciła do swojego dawnego trybu życia a co za tym szło - również do dawnej formy. Słońce zachodziło i wschodziło na nowo, a wraz z coraz śmielszymi i cieplejszymi promieniami słońca, córka Trzcinowej Sadzawki zapominała o wielu niepowodzeniach i ponownie zaczęła cieszyć się następującymi po sobie dniami. Z tyłu głowy miała to co przeżyła i co straciło, co nie pozwalało jej popełniać podobnych bzdur. Popielny Żar w końcu dojrzała i odrzuciła od siebie infantylność jaką wiele księżyców trzymała przy sobie. Dzisiejszy dzień rozpoczęła od treningu z Marchewką i odprowadzeniem Pietruszki na jej własny. Kocica po odhaczeniu ów zajęć spokojnie oddała się wypoczynkowi i posiłkowi u boku matki z którą zamieniła parę słów. Później tez wykorzystując moment wolny, opuściła obóz aby dać się na samotny spacer. Naprawdę dawno takich nie robiła i czuła, że zaczyna jej tego brakować. Jak tylko mogła, ulotniła się z obozu i po chwili marszu zaczęła biec. Wiatr przyjemnie szumiał w jej uszach i muskał krótkie, niebieskie futerko, a łapy prowadziły ją w tylko sobie znane miejsce. Kiedy dobiegła do Zarośniętego Brzegu, zatrzymała się cicho dysząc z uśmiechem na kształtnej mordce. Rozejrzała się kontrolnie - to właśnie tu przecież stoczyła bój z lisem...Chociaż swojego wkładu za dużo nie dała. Kiedy już upewniła się, że okolica jest bezpieczna, westchnęła cicho i ugięła się na łapach, ustawiając pod wiatr i ruszyła najciszej jak umiałam na poszukiwanie jakiejś zwierzyny. Jedno niepowodzenie w polowaniu nie mogło jej przeszkodzić w kolejnych. A, że entuzjazm związany z odzyskaniem swobody na wychodzenie z obozu dalej w kocicy nie opadł; nie marnowała czasu. Polowała!
edit: ośnieżek nie przyjdzie, więc zapraszam MG na polowanko :
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Co tutaj robił skowronek? Trudno powiedzieć, po prostu się pojawił, był i tyle. Przeleciał dość blisko kocicy, po czym przysiadł na ziemi, rozglądając się dość uważnie. O, nie, nie lądował tuż przy niej, ale wciąż go doskonale widziała, jak zajmował się swoimi sprawami, zupełnie nieokreślonymi i niemierzalnymi kocią miarą.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Nie musiała zbyt długo szukać, bo już po chwili dojrzała nadlatującego skowronka, który od razu przykuł uwagę pomarańczowookiej, która zastygła w bezruchu i jedynie oczami śledziła ruchy ptaszka, który postanowił przysiąść niedaleko niej, dając jej szanse na rehabilitacje poprzedniego polowania, które do...Najlepszych nie należało. Nim tak naprawdę na dobre się zaczęło, ona wraz z Bukiem natrafili na wściekłego borsuka, który był gdzieś tu zakopany. Odrzuciła jednak od siebie te wspomnienia w całości skupiając się na polowaniu. Może nie mieć drugiej tak łatwej okazji do pochwycenia zwierzyny!
Dlatego też bez dalszego zastanawiania się, przelała całe swoje skupienie na skowronka. Poprawiła pozycję, upewniając się, że stoi pod wiatr na ugiętych łapach z brzuchem nisko jednak nie szurającym o podłoże. Kiedy również skorygowała ustawienie swojej głowy równając ją i ogon z grzbietem, ruszyła do działania. Stawiała łapy najciszej jak umiała, dla komfortu przenosząc ciężar na tylne kończyny. Kontrolowała trasę po której stąpała, nie chcąc nadepnąć na coś zdradzieckiego, ale i starała się robić to sprawnie, aby przy okazji nie stracić z oczu ptaka. Co jakiś czas zastygała w miejscu i chowała się za krzewami czy innymi naturalnymi ułatwieniami. Kiedy wojowniczka uznała,że jest odpowiednio blisko ptaszyny...Wyskoczyła! Wyciągnięte łapy w kierunku ptaka były uzbrojone w ostre pazury, a sama Popielica celowała w małe ciałko, aby przygnieść je do ziemi i bez zbędnego ociągania się; ukręcić śpiewakowi kark.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Cóż tu dużo mówić? Wojowniczka była na tyle zaprawiona w bojach, że doskonale wiedziała, jak podejść do zwierzyny. Ta nawet nie zorientowała się, że znajduje się w niebezpieczeństwie, a już jej po prostu nie było... Cóż, Popielna miała na pewno co zanieść na stos zwierzyny.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Pierwsze uderzenia serca polowania - i pierwsza zwierzyna gotowa aby dorzucić ją na stos. Może i Popiel wyszła z wprawy jeżeli chodzi o walkę z przeciwnikami - co jakkolwiek próbowała nadrobić - to w polowaniu, które kuła od niepamiętnych sobie księżyców i początków własnego treningu pod osiem Grzybowej Polany; dalej najwyraźniej szło jej bardzo dobrze. Po tym jak skowronek padł bez problemu pod jej łapami, oblizała się i uśmiechnęła. Była to mała zdobycz, jednak...Cieszyła! Naprawdę dawno nie mogła nacieszyć się samotnym polowaniem, czy nawet polowaniem u boku kogoś znajomego.
Nie przedłużając, chwyciła paka za ciałko i zakopała w dla siebie charakterystycznym i widocznym miejscu, po czym ruszyła dalej. W końcu na jednym skowronku nie mogła skończyć, prawda? Zachowując ciszę na ugiętych łapach i stawiona jak najbardziej pod wiatr, Popielny Żar rozpoczęła poszukiwanie następnej zwierzyny.