Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xxSzła i szła, nasłuchując oraz rozglądając się na boki, jednak niczego nie mogła wyczuć. Upewniła się, że poruszała się cicho i lekko, więc raczej swoim zachowaniem nie wypłoszyła zwierzyny. Wyglądało więc na to, że po prostu w tym miejscu żadnych zwierzątek nie było, musiała więc zmienić swoje położenie. Odbiła w prawo, mijając kilka sosen, po czym ponownie ustawiła się pod wiatr, licząc na to, że w tym miejscu trafi na jakiś trop. Ugięła się na łapach i ustawiwszy głowę na równi z grzbietem oraz ogon nisko nad ziemią, zaczęła powoli iść do przodu, uważając, aby nie nadepnąć na nic hałasującego. Tak samo uważała, aby nie szurać brzuchem czy ogonem po śniegu. Jej zaokrąglone na końcach uszy chodziły na boki niczym radary, a nos niuchał powietrze z każdym wdechem, w razie, gdyby w powietrzu uniósł się zapach zwierzyny. Bystrymi, dwukolorowymi oczami lustrowała okolicę, wyłapując każdy ruch potencjalnej ofiary. xxPo pewnym czasie szukania udało jej się upolować jeszcze soczystą mysz i oba łupy zniosła do obozu, wcześniej czekając na Wydrę i razem wróciły z polowania.
Zt. ja już uciekam, Wydra niech sobie upoluje tą wiewiórkę
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Mistrz: Krogu || Ważkowa Sadzawka || Krogu again Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: nikt nie jest jej godzien
Jednolicie czekoladowa koteczka niesamowicie podrosła w ciągu tych kilku księżyców - jej łapy się wydłużyły i wydają się być nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogółem Wydra wygląda na taką, która kiedy skończy już rosnąć to nie dość, że będzie dosyć wysoka, to jeszcze do tego szczupła i poruszająca się z niezwykłą gracją jak to na eleganckie koty przystało. Jej futerko oczywiście zostało jak już mówiłam jednolicie czekoladowe, bez żadnych fancy znaczków i jedyne co zmieniło u niej swój kolor to oczy - wreszcie posiadają one żółtą barwę niesamowicie podobną do tej u jej ojca.
Czyli ujrzała wiewiórczy ogon? Heh. Kotka uśmiechnęła się pod nosem. Wreszcie coś, co może uda jej się upolować! Wciąż się skradała, teraz jednak bardziej ostrożnie - nie chciała, by wiewióra ją zauważyła albo usłyszała.
Powoli się zbliżała do miejsca w którym wiewiórka zniknęła jej z pola widzenia. Upewniła się jeszcze, czy aby na pewno ogon i głowa są wciąż wyrównane z linią grzbietu, po czym wreszcie skręciła w odpowiednim momencie w lewo. Szukała wzrokiem rudego ogonka, powoli przygotowując się do ewentualnego skoku na zwierzynę, by móc ją później zanieść na stos świeżej zwierzyny.
«» - ̗̀ sennośćgęstajakśniegikrążącajakś n ie g ̖́- zasypujeśnieżnymipłatkamisennymi bez przyczynnymójdzień,bezsensownymójw i e k i teślady bezładnych moichkrokówpoziemi
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Cóż. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zapach! Wiatr powiał nieco mocniej i woń Wydry poszybowała w stronę rudego stworzonka, które właśnie dostrzegła. Wiewiórka zatrzymała się, stanęła słupka i zaczęła niecierpliwie węszyć, po czym skoczyła do ucieczki! Terminatorka miała wciąż szansę ją dogonić, pytanie jednak, czy chciała próbować.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Dzień jak co dzień. Pióro jak codziennie wyszedł z obozu z samego rana, żeby popatrolować trochę samotnie. Nie przepadał za towarzystwem innych kotów, co odkrył w sumie dopiero jakiś czas temu. Strasznie szybko potrafił się zirytować, ponieważ te najczęściej poruszały tematy, których on nie chciałby poruszać. Dlatego przebywał z dala od innych przedstawicieli jego gatunku możliwie jak najczęściej.
Tym razem uznał, że zacznie od polowania, ponieważ był trochę głodny. Dlatego, skręcił od razu w kierunku Młodych Sosen, gdzie zawsze chowało się dużo zwierzątek. Może dopisze mu dzisiaj szczęście i trochę ich nałapie.
Gdy tylko dotarł na miejsce, wciągnął parę razy powietrze nosem, rozglądając się i radarując okolicę uszkami. Ustawił się pod wiatr, ugiął łapy, uważając by przydługim futrem nie szurać po ziemi, ustawił łeb, grzbiet i ogon w jednej linii i ruszył ostrożnie przed siebie, starając się kłaść łapy na ziemi najciszej jak potrafił i najostrożniej jak potrafił, by nie nadepnąć niespodziewanie na jakąś gałązkę, suchy liść, czy chociażby kopnąć jakikolwiek kamyczek.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
A więc polowanie. Wirujące Pióro poszukiwał zwierzyny w okolicy Młodych Sosen i było to zdecydowanie jedno z lepszych miejsc łowieckich na terenach Klanu Cienia. Stosunek zwierzyny do drapieżników w tym miejscu nie był wysoki. Zresztą, dość szybko okazało się, że smakowity kąsek znajduje się niemalże na wyciągnięcie łapy.
Na niskiej pozostałości gałęzi jednej z sosen siedziało szaro-czarne ptaszysko. Wrona rozłożyła swoje lewe skrzydło i dziobem zaczęła przeczesywać pióra, jednak co jakiś czas przerywała, by się rozejrzeć. Jeżeli Wirujące Pióro wierzył w swoje możliwości być może nawet uda mu się doskoczyć do ptaka i zerwać go z gałęzi wyskakując z poziomu ziemi, bez konieczności wspinaczki która z całą pewnością niosła za sobą wysokie ryzyko wykrycia i ucieczki czujnego ptaka.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Zanim zdążył się zorientować, poczuł i usłyszał siedzącego na gałęzi ptaszka. Była to dość niska gałąź, dlatego Wirek postanowił wypróbować swoje umiejętności skoku wzwyż. Chwilę kalkulował, czy lepsze będzie to, czy wspinaczka, ale uznał, że tak może w jakiś sposób zaskoczyć ptaka, a wspinaczka, nawet dla niego, może chwilę zająć. Jak postanowił, tak też zrobił.
Upewniając się, że jego pozycja nijak się nie zmieniła i jakimś magicznym sposobem nie zaczął szurać brzuchem po ziemi, a kierunek wiatru się nie zmienił, ruszył powoli na ugiętych łapkach do przodu. Co jakiś czas się zatrzymywał, w nadziei że ptak go nie zauważy. Gdy była taka możliwość, starał się chować za drzewami, czy krzewami. Im bliżej był, tym bardziej ściszał oddech, żeby ptak go czasem nie usłyszał. Gdy był już blisko, po prostu wyskoczył w górę, celując łapą mniej więcej w skrzydła. Miał nadzieję na element zaskoczenia, podczas którego zadrapie ptaka w skrzydło, a ten albo z zaskoczenia spadnie z gałęzi, albo chociaż oberwie na tyle, by jedno z jego skrzydeł było niezdatne do lotu. Problem jednak polegał w tym, czy doskoczy, oraz, czy trafi. No i czy ptak nie postanowi wcześniej odlecieć.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Wojownik powoli i ostrożnie zmniejszał odległość, jaka dzieliła go od siedzącej na drzewie wrony. Ptak, pomimo że zachowywał czujność, na szczęście nie skupiał się całkowicie na obserwowaniu okolicy, a zajmował się czyszczeniem swoich piór na skrzydle. To dało kocurowi szansę na podejście niemalże pod samą gałąź bez wzbudzania podejrzeń.
Musiał mocno ugiąć łapy i następnie z dużą siłą się wybić, jednak udało mu się doskoczyć do gałęzi, a także uderzyć łapą w ptaka; ten zaskrzeczał zaskoczony tym, że ktoś strącił go z gałęzi, jednak nim zdołał dotknąć ziemi Wirujące Skrzydło raz jeszcze pochwycił go i uśmiercił.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Jego podchody na szczęście wyszły mu dokładnie tak, jak zamierzał. Ptak kompletnie się go nie spodziewał, dzięki czemu skutecznie mógł wykorzystać element zaskoczenia. Wyskoczył w górę, pacnął ptaka w bok, a gdy ten spadł dorwał się do niego i szybko dobił. Machnął z zadowolenia ogonem, przy okazji zamiatając całą pobliską ściółkę. Ptaszka zakopał, pilnując uważnie żeby nic nie wystawało, w jakimś charakterystycznym miejscu, żeby nie zapomnieć gdzie dokładnie to zrobił i by móc po niego wrócić.
Odszedł kawałek, w razie jakby jakieś zwierzęta usłyszały to zaskoczone skrzeczenie, ustawił się ponownie pod wiatr, ugiął nogi uważając by nie szurać po ziemi brzuchem, uniósł ogon na wysokość grzbietu i głowy i ruszył przed siebie, uważając na co stąpa. Cały czas radarował okolicę wzrokiem, węchem, oraz słuchem.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Ruszył dalej, zdecydowanie zachęcony pierwszym małym sukcesem już na samym początku polowania. Udało mu się nawet wyczuć trop myszy, który z każdym krokiem stawał się coraz wyraźniejszy... jednak nagle zupełnie inna woń całkowicie zdominowała okolicę. Gdy podniósł głowę, by się rozejrzeć w poszukiwaniu właściciela owego niecodziennego zapachu, bowiem nie była to ani zwierzyna, ani żaden popularny drapieżnik, niecałe dwie lisie długości od siebie mógł dostrzec olbrzymie zwierzę o brązowej sierści, które powoli zmierzało w jego kierunku. Jak później się okazało nie było samo - za olbrzymią (dla, mimo wszystko, małego kota) łanią bardzo ostrożnie i wciąż jeszcze na drżących nóżkach kroczyło jej nakrapiane młode. Czy Wirująca Łapa widział kiedykolwiek jelenie? W dodatku spacerujące tak blisko niego?
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Odpowiedź brzmi nie. Mimo iż często patrolował tereny klanu Cienia i nie raz i nie dwa patrolował również tę okolicę, nigdy nie spotkał jelenia z tak bliska. Owszem, czasem przemykały gdzieś w tle, ale nawet nie dawały na sobie zawiesić wzroku, gdyż przebiegały tak strasznie szybko! Zatrzymał się więc w pół kroku i aż otworzył pyszczek ze zdziwienia. Łania była ogromna! A zaraz za nią podążało mniejsze, ale również olbrzymie młode. Nie potrafił się powstrzymać od podziwiania tych dwóch zwierząt. Nie chciał ich również spłoszyć, obawiając się, że w popłochu mogłyby wskoczyć na niego i go stratować. Słyszał już o takich przypadkach, jeśli chodzi o konie, a te tutaj miały na końcu coś podobnego jak konie, toteż cofnął się delikatnie, starając się nie wydać żadnego dźwięku i po prostu obserwował je, czekając aż przejdą.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Miał więc niepowtarzalną okazję do tego, by po raz pierwszy oglądać te olbrzymie zwierzęta, w dodatku z tak bliska. Łania spokojnym krokiem przeszła pomiędzy drzewami tam, gdzie jeszcze przed chwilą stał wojownik. Jej nogi były może na długość jego własnych wąsów od jego mordki. Nie zatrzymywała się i przeszła dalej, poruszając uszami i nasłuchując, jednak jej młode zatrzymało się obok miejsca, w którym przycupnął kocur i spojrzało prosto w żółte oczy wojownika; nagle zdając sobie sprawę z tego, że patrzy na zupełnie nieznane sobie stworzenie zerwał się do z lekka pokracznego biegu, by zaraz znów znaleźć się przy boku matki, obok której czuł się najbezpieczniej.
Oba jelenie przeszły dalej, przechodząc wydeptaną ścieżką pomiędzy Młodymi Sosnami oddalając się coraz bardziej. Cóż, to z całą pewnością było... coś.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
To zdecydowanie było coś. Wojownik jeszcze jakiś czas nie mógł się otrząsnąć po tym, jak oba stworzenia przeszły zaraz obok, a to młodsze zatrzymało się i spojrzało mu prosto w oczy. Tylko siłą woli utrzymywał się w miejscu, bojąc ruszyć, żeby młode nie zaalarmowało swojej mamy. Na szczęście po chwili odbiegło, a łania nie zareagowała agresywnie, więc mógł odetchnąć z ulgą. Siedział tak jeszcze chwilę, odprowadzając zwierzęta wzrokiem, by po chwili znów ruszyć ostrożnie przed siebie, pod wiatr, uważając pod nogi by na nic nie nadepnąć.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Zdążyło upłynąć już trochę czasu do momentu, w którym dwa jelenie przeszły tuż przed nosem wojownika Klanu Cienia. Mądrym posunięciem było odczekanie przez chwilę, by na pewno się oddaliły i nie spłoszyły szelestem przemykającego kocura. W końcu tak duże zwierzęta mogły być śmiertelnie niebezpieczne gdyby się spłoszyły.
Na szczęście nie zapowiadało się na to, by więcej jeleni miało pojawić się w okolicy lub by tamta łania miała powrócić. Wśród szumu lasu udało mu się wyizolować szelest, który należał do jakiegoś małego zwierzęcia. Zaraz zresztą dostrzegł też ruch w leśnym poszyciu na kilka susów od siebie. Choć trudno było ją dostrzec na tle suchych igieł i zieleniących się niskich roślin to jednak Wirujące Pióro mógł być pewien, że na pewno dostrzegł kryjącą się tam mysz. Czuł przecież też jej zapach.
przepraszam! jeżeli ci długo nie odpisuję to mnie szturchnij, bo mogłem nie zauważyć odpisu
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wolał nie ryzykować podeptaniem przez tak duże zwierzę, ponieważ lubił mieć kości w całości. Inaczej mogłoby nie być tak fajnie, gdyby, chociażby, zwierzęta te go kopnęły, tudzież na niego nadepnęły. Lubił swój ogon prosty, a nie zakrzywiony. Podobnie z łapami.
Dlatego najpierw upewnił się, że jelenie są już na tyle daleko, że on ich nie widzi, a one nie słyszą jego i dopiero ruszył do przodu, radarując okolicę poprzez słuch i wdychając powietrze przez nozdrza, szukając zapachu jakiejś zwierzyny.
Raptem już po chwili najpierw usłyszał, a potem dopiero odwrócił powoli łeb i wciągnął zapach jakiegoś piszczka. Stał chwilę nieruchomo, upewniając się co do miejsca, w którym to zwierzę buszowało. Wolał nie trafić gdzieś obok, aniżeli w to zwierzątko, w tym wypadku chyba mysz. Powoli, łapka za łapką, ruszył w jej stronę, ciągle szybko pracując nosem, którym się wspomagał. Upewniał się przy okazji, że na pewno to on wyczuwa ją, a nie ona jego. Uniósł się delikatnie na łapkach, na których przed chwilą się zniżył, tak że prawie dotykał brzuchem ziemi. Teraz jednak, dwa razy się upewnił, że nie szura po niej nawet futrem, powoli zbliżając się do gryzonia. Gdy był już wystarczająco blisko przystanął, uważnie obserwując mysz i po chwili skoczył w jej kierunku. Zamierzał przygnieść ją łapkami do podłoża, a jeśli impet jego uderzenia nie zabiłby jej na miejscu, to dodatkowo jeszcze wgryźć się w nią, by ją dobić.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana Płeć: kocur Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miękki Obłok Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
A tutaj takie zaskoczenie! Nie jest wcale podobny do swoich rodziców! Kiedy przyszedł na świat nie chciał siedzieć w nudnym legowisku z mamą i rodzeństwem. Przecież mógł robić coś lepszego! Od razu widać po pyszczku kocurka, że nie będzie to spokojne dziecko. Jest pełen energii i jest ciekawy świata. Jest urwisem który nie przejmuje się niczym . Lecz zawsze będzie miły dla wszystkich a zwłaszcza dla kotek.
Biegł cały czas za czekoladową kotką nie czuł zmęczenia w swoich kończynach. Nie myślał o niczym tylko biegł przed siebie by dogonić Wydrę. - WYDRA! - zawołał już chyba z piąty raz tym razem najgłośniej jak potrafił. Nie chciał żeby odeszła. Musiał ją jakoś zatrzymać. Gdy tylko wyszła poza obóz wiedział, że coś się kroi. Więc od razu za nią pobiegł nie zastanawiając się za bardzo. Zbliżali się już do Młodych Brzóz czyli nie byli daleko od terenów niczyich. Musiał jakoś ją powstrzymać! - WYDRA PROSZĘ ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ! - czuł jak jak jego głos był bardziej piskliwy a samo gardło zaczęło go boleć. Niech chociaż z nim tylko na chwilę porozmawia. Nie oczekuję od niej nic więcej tylko niech się zatrzyma i wysłucha...