Była pieszczoszka nie zauważyła obecności Bobrzego Kła, dopóki ta się nie odezwała. Ujrzawszy ją, natychmiast przerwała toaletę i uśmiechnęła się zadziornie, zerkając swoimi zielonymi ślepiami do szylkretki. - Zgubić się? Ja? Skądże - wymruczała melodyjnym głosem, zbliżając się do cienistej wojowniczki. - Szukam kogoś niebezpiecznego. Dlatego tu przyszłam - dodała, przejeżdżając swoją grubą kitą po grzbiecie Bobrzycy. Wojowniczka zapewne nie spodziewała się takiego obrotu spraw, ale... któż mógł to przewidzieć.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Gladiatorka cmoknęła językiem o zęby, wyraźnie zadowolona z takiego obrotu spraw. Psia mać, to tylko jej wszystko ułatwi. Złociste ślepia Bobrzycy pociemniały momentalnie, jakby zamglone czymś na rodzaj...zaintrygowania? Pożądania? Można było to tak nazwać, gdyby złocista kocica postanowiła nieco przyjrzeć się wyrazowi pyska cienistej wojowniczki. Zamruczała głęboko z aprobatą a uśmiech na jej pysku poszerzył się odrobinę. Pochyliła masywny łeb nad młodszą kotką. Podłapała bardzo szybko, bo zaraz pochwyciła jedno z uszu samotniczki między swoje kły, przygryzając je figlarnie. Skoro złota nie szczędziła sobie takich gestów, to na jakiej podstawie Bobrzy Kieł miałaby się powstrzymywać. Wciągnęła w nozdrza woń kotki, teraz zdecydowanie wyraźniejszą.
- Ach tak? - szylkretka uniosła nieco brwi, odpowiadając samotniczce równie gładkim i przyjemnym dla uszu, rozbawionym głosem. Filuterny uśmiech na jej pysku dało się wyczuć, gdy przesunęła zabliźnioną mordą po policzku złocistej kotki. Sprawdzała grunt. Chciała wiedzieć, na ile może sobie pozwolić, jak bardzo może przekroczyć pewne granice...o ile Ziółko w ogóle jakiekolwiek granice miała. - I przyszłaś tutaj tak zupełnie sama, co? Nie boisz się, że trafisz na kogoś nieodpowiedniego?
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Ziółko odsunęła się nieznacznie od Bobrzycy, gdy ta zdecydowała się na tak odważny gest, jakim było przygryzienie jej ucha. Nie do końca o to jej chodziło. Lubiła kokietować, ale nie lubiła, gdy to jej robiono takie rzeczy. Nie lubiła przechodzić do konkretów, uwielbiała chodzić na około i wtedy, gdy napięcie sięgało już zenitu, uciekała. Dawało jej to swego rodzaju satysfakcję, dlatego nie mogła pozwolić, by wojowniczka tak od razu poczuła się zbyt pewnie. Co to, to nie.
- A czego miałabym się bać? Dzikusy, które wierzą w duchy mają skłonność do przejawiania agresji? - zapytała, trzepocząc rzęsami, podczas gdy na jej pysku ponownie zagościł zadziorny uśmiech. Kochała być na granicy, a że na osiedlu i terenach niedaleko granicy mówiło się o klanowych kotach to i owo... zdecydowała sprawdzić, jak daleko może się posunąć.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Ach, w ten sposób. Bobrzyca zrozumiała przekaz i mimowolnie cofnęła się o ledwo pół kroku, a przyjemne ciepło rozlało się po jej ciele. Kocica od samego początku tego spotkania poczuła się, och, bardzo, bardzo pewnie i bawiła się doskonale w tak niebezpiecznym tańcu. Na granicy. Tak blisko a tak daleko i och, ależ ją to ekscytowało. Gdzieś z tyłu głowy była ta myśl, co, jeśli zaraz przyjdzie Pszczeli Jad, albo inny patrol i ją zobaczą z samotniczką tak blisko? Drgnęła nieznacznie, szczerząc kły.
- Och, skłonność do przejawiania? Zbyt łagodnie powiedziane, większość kotów krew zalewa na sam widok pieszczochów na ich granicach...widzisz, masz szczęście, że trafiłaś akurat na mnie - wymruczała gładko szylkretka, krążąc swobodnie złocistą kotkę i lustrując każdy skrawek jej ciała wzrokiem. Pozwoliła sobie przesunąć ogonem po grzbiecie Ziółko raz jeszcze. Również sprawdzała granice. - Ale, widzisz, dla Ciebie byłoby lepiej, gdybyś stąd poszła, wróciła na osiedle...nie wiadomo, czy zaraz nie wpadnie na nas patrol mojego Klanu. Wtedy obie miałybyśmy większy problem, niż byśmy chciały - ty szczególnie, pomyślała Bobrzyca, mrużąc złote ślepia jeszcze bardziej. Postanowiła to rozegrać bezpiecznie, bo nie wiedziała, jak daleko odszedł Pszczoła. Poza tym, miała wrażenie, że widziała ruch pomiędzy drzewami...paranoja? Możliwe, musiała dbać o swoją reputację, psia mać... Przesunęła pospiesznie językiem po karku Ziółko, po czym równie szybko się wycofała. - Wybacz, że znikam tak szybko, widzisz...obowiązki wzywają - wymruczała filuternie, posyłając młodszej kotce uśmiech. - Idź, dla własnego dobra, byłoby mi przykro, gdybym potem znalazła tu twoje zwłoki. Wolałabym jeszcze kiedyś Cię zobaczyć żywą - mruknęła rozbawiona, a zaraz potem wycofała się na bezpieczną odległość, jakby ktoś przechodził, żeby nie mieli prawa ją osądzić o coś...niepoprawnego.
Rzuciła Ziółko jeszcze jeden uśmiech przez ramię i oddaliła się. A szkoda, ale, cóż, wolała nie ryzykować, a takich kotek jak tamta było na pęczki...jeszcze będzie okazja. Lubiła ryzyko ale nie była tak głupia. Tylko minimalnie przewrażliwiona.
to się ciągnie dwieście lat wychodzę XDDDDD zt dzięki za kostki l m a o
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Zadowolona z odpowiedzi przyjaciółki po prostu skinęła głową i schowała swój mały uśmieszek. Znów na jej pysk powróciła mina bez żadnej konkretnej emocji. Wyczekiwała jednak pytania, które za chwilę padło. Nie oznacza to jednak, że chciała je słyszeć. Nie za bardzo pasowało jej odpowiadanie na to, ale nie chcąc nigdy okłamywać Kropli, z racji bycia jej naprawdę bliską, ta postanowiła po prostu rzucić jej szczerą prawdą prosto w pyszczek. - Chcę poznać inne koty. Koty, które nie mają nic wspólnego z nami. Zobaczyć jakie są. Chcę też poznać nowe tereny, może czegoś się dowiedzieć. - I wiedzieć oczywiście, czy gdyby odeszła z klanu, to warto będzie kierować się w tamte obszary.
- Jasne, chodźmy - Potwierdziła kocica, po czym wyruszyła wraz z nią na tereny klanu. Nie trwało to długo, a droga minęła im na miłej, spokojnej rozmowie o marzeniach Kropelki. Nie był to temat już tak kłopotliwy i drażniący dla Cisowej, bo teraz gdy zależało jej na niebieskiej, ten temat wydawał się być jej bliższy. Chciała wiedzieć o planach przyjaciółki. W końcu gdy dotarły do Młodych Sosen, młoda Modliszka nawet nie wyczekiwała za długo tylko od razu rzuciła się do węszenia w zaroślach i wypatrywania jakiejś ofiary. Ugięła łapy i zwracała uwagę na każdy krok, a jej uszy chodziły od lewej do prawej. Ustawiona była pod wiatr, jednak nie ustawiała się jeszcze do faktycznej łowieckiej pozy, bo żadnej potencjalnej ofiary do tej pory nie zdołała namierzyć. Tuptała zatem powoli przed siebie.
//kontynuacja sesji; Jasna Kropla Jeżeli chcesz brać mg to fine, jeżeli nie to nie musisz. Ja będę polegać na twoim wyborze
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Musiała się zapytać. Bo to było na prawdę dziwne, że pieszczochy ją interesują. Czuła podstęp w powietrzu. Pamięta, że dla Cis było obojętne czy chce należeć do Klanu czy nie. Więc takie wypytywanie pozostawiało wiele do myślenia nawet dla niebieskiej. Nie zamierzała odpowiadać bo dobrze wiedziała o co tak na prawdę chodziło jej. Jej miną była zmartwiona i zmieszana. Chciała dla Cis jak najlepiej ale ten temat ją niepokoił.
Ale później postanowiła zmienić temat dla zmienienia atmosfery. Nadal nie ma pojęcia kto będzie jej partnerem i kiedy ale dla marzeń może czekać. W życiu trzeba być cierpliwym.
Kiedy doszły do miejsca docelowego Kropelka postanowiła nie oddalać się aż tak daleko od szylkretki. Zaczęła węszyć i zwracać uwagę na otoczenie. W końcu, żeby coś znaleźć trzeba być uważnym. Uważała też na to, żeby na nic nie nadepnąć. W końcu każdy szelest może spłoszyć potencjalną ofiarę. Stanowiła kroki po woli z oczami szeroko i uszami jak anteny.
//zapraszamy mg :3
Wrzask jest masywnym, krępym kotem o przykrótkich, potężnych łapach. Na szerokiej, pełnej blizn głowie znajdują się nieduże uszy, z których pozostały już jedynie strzępy. Ma krótki, gruby ogon, który rzadko pozostaje w bezruchu dłużej niż kilka sekund, o ile kocica nie śpi. Jej futro jest nieco zaniedbane, krótkie i rude, pełne podłużnych pręg rozłożonych na całym ciele. Jedynymi białymi elementami są nastroszone wąsy, pyszczek i gardło, a także kilka pręg przy końcu ogona. Charakterystycznym elementem wojowniczki są intensywnie pomarańczowe oczy, z czego na lewe niedowidzi, a także masa blizn. W jej arsenale zębów brakuje lewego dolnego kła.
Wrzeszczący Pysk jest obojętnym na wszystko, skupionym na wykonywaniu swoich obowiązków kotem. Gardzi przepychankami słownymi, woląc uciekać się do przemocy niż niepotrzebnie strzępić język. Uznaje jedną rację - swoją. Łatwo wpada w gniew, prawie cały czas towarzyszy jej irytacja. Nienawidzi siedzieć bezczynnie. Stara się jednak postępować rozważnie, aby nie sprowadzić kłopotów na koty, na których jej zależy. Jej lojalność od zawsze leży po stronie Klanu Gromu, choć wobec samych jego członków przyjmuje postawę obojętną i szorstką. Nie uznaje władzy i działa według własnych zasad, chcąc jak najlepiej dla klanu. Nie boi się własnymi łapami wymierzać kary innym, gdy widzi, że na nią zasługują. Gdy widzi niebezpieczeństwo, eliminuje je, myśląc przyszłościowo - gdyby jakiś słabszy wojownik lub terminator na nie natrafił, mógłby zginąć. Wojowniczka jest silna, i chętnie z tej siły robi użytek. Nie brak jej przy tym pewności siebie i zdecydowania. Do kociąt podchodzi z dystansem, uznając je za nieco upośledzone i zupełnie bezbronne.
Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]; Czosnek[S]
Młoda szylkretka miała dużo szczęścia, bo nie musiała długo szukać swojej zwierzyny. Wpierw do jej nosa dotarła smakowita woń, a następnie mogła ujrzeć przemykającego się między młodymi drzewkami i niskimi krzewami sporawego ptaka o brązowym umaszczeniu z ciemniejszymi plamkami. Samica bażanta była wyraźnie niespokojna, ale nie wykryła jeszcze obecności terminatorki.
Jasna Kropla miała trochę mniej szczęścia, bo choć do jej nosa docierały różne smakowite wonie, to w większości w śladowych ilościach i trop szybko się urywał. Dopiero po paru długich chwilach nastąpiła łapą na coś żywego i do jej uszu dotarł ostrzegawczy syk. Gdy tylko zauważyła zaskrońca, do jej nosa dotarł nieprzyjemny zapach - wąż wypuścił z siebie cuchnącą ciecz, która miała na celu odstraszyć drapieżnika. Zaraz po tym wyślizgnął się spod łapy wojowniczki i rzucił się do ucieczki, jednak wciąż pozostawał w jej polu widzenia.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Oh i oto jej pierwsza potencjalna ofiara. Mając nadzieję, że faktycznie ta jeszcze nie była ani trochę świadoma jej obecności, obniżyła się na łapach najbardziej jak mogła i szła schowana za przewyższającą ją aktualnie trawą. Stawiała kroki spokojnie i pewnie, omijając wszystkie patyki, kamyki, uschnięte źdźbła itd. Wszystko, co mogłoby ją zdradzić. Ogon miała w jednej linii z grzbietem oraz głową, a uszy położyła. Oddychała cicho, wciąż kierując się do bażanta. Ustawiona była pod wiatr, więc ptak nie mógł jej wyczuć. Dawało jej teraz przewagę to, że była mała, a to oznaczało, że i trudniejsza do odkrycia. Problemem mogło być finalne dopadnięcie samicy. Po chwili chodu, Cisowa była na tyle blisko, że mogła w końcu wyskoczyć zza trawy i wbić w ptaszora zębiska oraz kły, a potem dogryźć go za szyję.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Oh jak pachniało! No przepysznie. Na pewno jej mama by się ucieszyła w towarzystwie takich woni. Więc złapie jej znowu coś dobrego. Musi zbierać siły bo starzyzna ją wola. O starsze kotki trzeba dbać. Tak się zamyśliła z tego porządania jedzonka, że nie zauważyłam pana wonsza Ale nie ma się co martwić nie było zygzaka. Tak czasami przysłuchiwanie się ostrzeżeń matek w kociarni było dobrym pomysłem. Teraz już umie odróżnić zagrożenie od mniejszego zagrożenia. A jak cuchnęło od Pana zaskrońca o fu! Ale jest zimno Klan trzeba wykarmić, więc bez wybrzydzeń. Pod wiatr, otoczenie sprawdzone, łapy ugięte, szyja i głowa jak kręgosłup i zaczynamy. Przenosimy ciężar na tylnie łapy i hopsa! Pazurki wyciągnięte na maksa ząbki w gotowości i lecimy. Złapie się go tuż przy głowie by unieruchomić, dorwie paszczą i potem tak soczyście wgryzie.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Cis bardzo się starała, by dopaść bażanta. To byłaby w końcu nie byle jaka gratka i na pewno sporo smacznego mięsa do wykorzystania dla większości Klanu, ale tak to już w życiu bywa, że nie wszystko wychodzi, jak trzeba. Gdy przemykała pomiędzy trawą, samica musiała dostrzec ruch, a wiatr zmieniający kierunek, nie był tym, co pomagało kocicy. Kura wzbiła się w powietrze, w swoim niezgrabnym locie, by pół skacząc, pół frunąc, oddalić się na tyle, że Cis mogła jedynie pomarzyć o jej mięsie.
Kocica musiała się spieszyć, w końcu wąż tak naprawdę uciekał wprost spod jej łap, był zatem w pełni świadom jej obecności! I chociaż Jasna biegła tak szybko, jak mogła, to jednak zaskroniec wymknął się jej, owinął ciałem wokół pnia jednej z młodych sosen i zaczął na nią przeraźliwie syczeć i straszyć ugryzieniem. Dostęp do niego był znacznie utrudniony.
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Meh, nie tym razem. No nic, kocica nie poddała się i szła dalej. Bażant to w końcu nie jedyne, co mają na swoich terenach - prawda? Ptaszysko uciekło, a wtedy Cis mogła pójść w przeciwnym kierunku, po to, by nie iść tam gdzie zwierzyna została spłoszona przez durnego ptaka. Dobrała jednak tak kierunek, by iść pod wiatr. Uważała na każdy kawałek podłoże - kamyki, listki, trawę, a do tego ciągle szła jak najbliżej podłoża, by potem móc przybrać właściwą pozę. Póki co musiała coś wytropić, więc wciągała zapach w nozdrza i rozglądała się.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Nie miała nigdy do czynienia za bardzo z wężami. Najpierw zaskroniec zaczął cuchnąć, a teraz wchodził na drzewo. Nie chciała się od razu poddawać, w końcu jakaś szansa na złapanie go była. Nie za bardzo miała pomysł jak go zgarnąć. A liczyła się każda chwila. Nadal będąc w pozycji ruszyła. Łapy ugięte głowa i ogon na linii kręgosłupa i tyle. Nie chciałaby poznać się z drapieżnikiem, więc szybciutko sprawdziła to wiatr wiał jej w nos. Bez chwili zawahania ruszyła więc na zdobycz. Może przeżyje jakieś małe ugryzienie, bo bez tego raczej się nie obędzie. Gdy była tuż przy nim postanowiła zamachnąć się prędko łapą w stronę jego karku? No chciała złapać go pod łbem, żeby mieć mniejsze ryzyko ukąszenia.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Nic. Jedno wielkie nic, jakby okolica była całkowicie pusta i nic nie chciało tutaj podejść. Cis wyjątkowo nie miała szczęścia tego dnia albo też musiała zdecydowanie uzbroić się w cierpliwość, jeśli miała nadzieję, że przyniesie coś do obozu.
Ryzykowała. Nie wiedziała zupełnie, jak podejść do zaskrońca, a ten najwyraźniej nie chciał być złapany, bo gdy kocica się skradała, wydał z siebie kolejne syknięcie, po czym prędko pomknął pomiędzy sosnami, tak, że nie była w stanie go doścignąć. I tyle po nim!
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Oczywiście, że nie mogła się poddać, ba, nawet nie chciała! Skoro już wyszła na to polowanie, chcąc nauczyć się go wraz z przyjaciółką, to czemu miałaby tak szybko rezygnować? Oczywiście, była dość... niewierząca w samą siebie, ale jeśli miała spędzić ten czas jakoś ciekawiej niż zazwyczaj, to chciała z tego skorzystać. Przez to właśnie mknęła dalej przed siebie, stawiając każdy krok bardzo uważnie. Jej uszy "biegały" z lewej do prawej, z przodu do tyłu, a głowa zniżona w dół wraz z jej ciałem, ani drgnęła w podrygiwaniach tułowia. Nieugięcie szła przed siebie, kryjąc się po krzakach cicho i wdychając wiatr, który na nią wiał.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Ryzykowała i nie wyszło to na dobrze. Nawet go nie drasnęła. Machnęła ogonem z poirytowania i wróciła wzrokiem na otoczenie. Sprawdziła wiatr i po woli zaczęła iść pod prąd. Uszy wysłuchiwały najcichszych dźwięków, oczy wypatrywały najmniejszych znaków zwierzyny, a nos węszył. Sunęła cicho lekko zgarbiona by ze swoim niskim wzrostem jeszcze bardziej nie rzucać się w oczy. Pilnowała gdzie kładzie łapy, by nie wydać najmniejszego odgłosu. Jeśli chce coś złapać musi się postarać jak najbardziej. Dać z siebie 100 procent. Jednocześnie nadal musiała pilnować tego, by Cis nie była za daleko. Wolała mieć gdzieś z tyłu jej zapach. W końcu kto wie kiedy zjawi się jakiś drapieżnik. To by była katastrofa.