Logo Artemidy
Samotne Jodły
#16
Wszystko było bosko, poza faktem, że to Pszczoła był pierwszy u boku Lśnienia. Ale poza tym drobnym faktem wszystko szło jak po maśle. Idealnie, przecież widział, że piękna Wichrzaczka woli JEGO, a nie jego bliźniaka. To jego smyrała ogonem po grzbiecie, to jego smyrnęła kitą nawet w ogon, a-ha! Spróbował żartobliwie złapać białą kitę terminatorki zębami, szczerząc się przy tym szeroko, dumny z siebie. Oj, Osa, ty mistrzu podrywu!, pochwalił sam siebie w myślach pewnie w tej chwili.
I dres chciał się znowu odezwać, zaproponować, że zacznie uczyć Lśniącą Łapę jak włazić na drzewa choćby teraz, już chciał skoczyć na ten dąb, ale odezwał się Pszczela Łapa. Przepraszam, że, że co? Skurczykot zamrugał i przechylił łeb, zerkając na bliźniaka z bad pokerface'm na pysku. No chyba sobie ze mnie żartujesz, prawda, Pszczoła? Bracie?? Bracie mój?? Czemu niby kotka miałaby polecieć na jakieś zielsko?
- No, jeśli wolisz uczyć się o jakichś bzdetnych zielskach, których mógłby Cię równie dobrze nauczyć wasz medyk - wzruszył barkami, po czym spojrzał Lśnieniu prosto w oczy, szeroko uśmiechnięty. Oblizał lekko wargi. - Ale spójrz na to tak, od leczenia masz medyka, a umiejętność wspinaczki może cię uratować przed wizytą u tego medyka. Jakby cię coś goniło to wystarczy, że czmychniesz na drzewo! To chyba lepsze, no nie? - wpatrywał się w błękitnooką wyczekująco, czekając na jej odpowiedź. No, no plz Lśnienie nie mam lepszego patentu na podryw.
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Czułam się trochę osaczona. Podobało mi się, jak bliźniacy bili się o moje względy, ale kiedy zaczęli mnie cały czas dotykać, czułam się niekomfortowo, dlatego wszelkie próby podrywu Osu spalały na panewce. Od razu dawałam mu do zrozumienia, żeby tego nie robił. Ja już wybrałam swojego ulubieńca i to z nim się wygłupiałam i miziałam przez kilka uderzeń serca.
Kiedy mój wybranek chciał złapać moją kitę, zachichotałam. Następnie splotłam swój ogon z jego. Szybko go jednak rozplotłam, bowiem propozycja Pszczoły była o wiele fajniejsza od tej Osy. Już miałam się odzywać, kiedy wyprzedził mnie ulubieniec. Spojrzałam na niego, marszcząc pysk.
- Tak się składa, że jestem przyszłą terminatorką Medyka. Zanim zacznę nauki z Szałwią, chciałabym nauczyć się czegoś sama - w moich oczach widać było złość. Odwróciłam się od niego, patrząc na Pszczołę.
- Opowiedz mi o wszystkim, co wiesz - mruknęłam, spokojnym i ciepłym głosem, uśmiechając się. Mimowolnie rzuciłam Osie obojętne spojrzenie, ale było ono bardzo krótkie. Patrząc na niego przechodziła mi złość, a chciałam mu trochę dokuczyć. Pokazać, że się obraziłam i musi się postarać, żeby mnie udobruchać.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Ha! I kto tu teraz jest lepszy? Na początku speszył się gdy zobaczył minę Osy i usłyszał jego słowa. Czy rzeczywiście jego propozycja była taka słaba? Może Osa miał jednak rację? Na jego pysku pojawiła się niepewność, zacisnął trochę mocniej zęby i poczuł jakby robiło się tu jakoś gorąco. Cóż, nie wiedział iż to takie obciachowe jak to jego brat by powiedział. Już chciał stulić uszy i odejść ze wstydem, lecz nie zrobił tego, gdyż właśnie Lśnienie przyznała rację Pszczole. Aż wyprostował się i przybrał lekki uśmiech na pysku, spojrzał się jeszcze na brata bliźniaka z takim łyso Ci?. To jego wybrała, a nie jakąś podróbkę bliźniaka. W końcu to Pszczoła wyszedł przed Osą na świat, szkoda, że tego nie wiedział, ale byłby dumny. Na jego pysku szybko pojawiła się pewność siebie, a ogon owinął wokoło łap. Czuł się pewnie gdy Lśnienie właśnie do niego zagadała. To teraz srebrny jest lepszy.
- To bardzo miło poznać przyszłą Terminatorkę Medyka. Może w przyszłości spotkasz moją siostrę, Ćmę - też jest Terminatorką Medyka. Uczę się z nią ziół, choć w przyszłości nie zostanę Medykiem. - Odpowiedział łagodnym, aczkolwiek ciepłym i pewnym siebie głosem. Teraz była jego szansa, nie mógł tego zmarnować. - Hm...ciężko tak bez pokazania ziół wytłumaczyć jak wyglądają i działają, ale spróbuje. Chyba, że będziesz chciała niedługo pójść ze mną pozbierać zioła, co ty na to? Przy okazji pokaże Ci co do czego służy. A teraz spróbuję jakoś to opisać. - Dodał po czym przeszukał całą swoją pamięć, co by tu jej powiedzieć...coś takiego charakterystycznego i przydatnego, co prawda nie znał wszystkich Medykamentów, a zaledwie tylko bardzo małą garstkę, ale lepsze to nic nic. Po kilku uderzeniach serca jego wąsy lekko drgnęły i w końcu zdecydował się na odpowiedź. - Najpierw może to co jest najprostsze, czyli jakaś trucizna. Dokładnie to cis - cała czerwona jagoda, pod żadnym pozorem jej nie dotykaj ani nie jedź, bo to może skończyć się źle. A jak już dotkniesz to szybko przemyj łapy wodą, a jakby ktoś zjadł to podaj liść krwawnika jak najszybciej - powoduje wymioty. Liście te są takie...pierzaste. Coś jak u paproci tylko mniejsze i dłuższe. - Opowiedział spokojnie i bez pośpiechu, tak by nie popełnić żadnego błędu. Postanowił powiedzieć najpierw o tym co jego Ciocia przekazała mu na naukach i co uważał za bardzo przydatne. Spojrzał na Lśnienie pytającym wzrokiem, czy przypadkiem nie ma żadnych pytań do tego. A bart...cóż, nie przejmował się póki co nim. Teraz Pszczoła zajął się tymi pięknymi, niebieskimi oczami.
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
E-Excuse me bih? Osa był już święcie przekonany, że ma Lśniącą Łapę w garści, że zgodzi się na taki układ, że Pszczoła może spadać na palmę prostować banany, a tutaj taki klops. Dres zaciął się na dłuższą chwilę, analizując w pustej mózgownicy to, co usłyszał z pyska białej kotki. Jak to...przyszła terminatorka medyka, co? Przepraszam, co? Zaczął niezrozumiale bełkotać, jakby właśnie ktoś uderzył go patelnią w ryj, próbował znaleźć odpowiednie słowa ale...nie mógł? That's so sad, Alexa play despacito. Osia Łapa potrząsnął głową kilka razy jak gdyby otrzepywał się z naprawdę nie wiadomo jakich newsów. Wyłapał spojrzenie białej świtezianki. Wyłapał i gdyby był człowiekiem pewnie by się zarumienił i pewnie żyłka by mu pękła. Wykrzywił ryj w nieprzyjemnym, poirytowanym, ironicznym uśmiechu, a jego bliźniak już, już zaczął paplać o tych zielskach, na co skurczykot jedynie cicho parsknął pod nosem. Jedyne co wyłapał z wywodu o medykamentach to był ten cały cis, może dlatego, że trucizna. Dobra. Chrzanić to. Chrzanić ziółka, chrzanić system. Lśnienie była ważniejsza, bo się na niego przecież obraziła a teraz on musi to naprawić, a co. Trzepnął delikatnie ogonem bok białej terminatorki i przysunął pysk do jej, trącił nosem w policzek po czym wymruczał jej niemalże błagalnym tonem do puchatego ucha.
- Przepraszam, nie denerwuj się już na mnie, przecież Cię kocham - wymamrotał do Lśnienia, żartobliwie, przepraszającym tonem, wszystko, byle...byle się na niego nie obrażała. Osa to jednak debil, niby gada takie rzeczy totalnie żartobliwie, dla śmieszków, ale z drugiej strony - coś w tym jest. Złapał crusha na Wichrową terminatorkę. Ojej.
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
- Rozumiem. Moje rodzeństwo nie jest w ogóle zainteresowane takimi rzeczami, ale cóż. Może to i lepiej - mruknęłam, delikatnie się uśmiechając do Pszczoły. Trochę to smutne, że uczył się ziół i w ogóle, ale tak na prawdę ta wiedza może mu się nigdy nie przydać bo przecież nie będzie medykiem, ani jego pomocnikiem. Jeśli jednak mu to nie przeszkadzało, to chyba można to uznać za w porządku układ. Moje rodzeństwo... cóż, Iskierek był głupi, Błyskotka pół życia spędziła w lecznicy i na samo wspomnienie o ziołach mamoxduchy wymiotne, a Migotek... cóż, Migotek chyba nie miał żadnych większych ambicji.
Uważnie przysłuchiwałam się słowom Pszczoły, jednak nie mogłam się na nich do końca skupić. Cały czas powstrzymywałam się od zerkania na Osę, ale dotarła do mnie prawie cała wypowiedź kocura. Cis to trucizna, jeśli ktoś ją zje, to podać liść krwawnika. Dotarło. Już miałam odpowiedzieć, kiedy poczułam oddech Osy na szyi, a po chwili usłyszałam także jego głos. Wyszeptał mi na ucho coś, czego się kompletnie nie spodziewałam i nie byłam na to przygotowana.
- Ja... - zaczęłam chcąc, mu coś odpowiedzieć, ale nie potrafiłam. - Ja muszę już iść - rzuciłam, od razu wstając z miejsca i ruszając w stronę obozu. Zatrzymałam się jednak na chwilę i spojrzałam jeszcze raz na bliźniaków.
- Osa, spotkajmy się za kilka dni gdzieś przy granicy, chcialabym z tobą porozmawiać - mówiąc to, nie byłam w stanie na niego patrzeć. Byłam taka... onieśmielona tym wszystkim. Kolejna rzecz, o której nie będę mogła nikomu powiedzieć.

/zt
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
W środku trochę śmieszyła go reakcja Osy, tylko tyle? Myślał, że jego brat trochę bardziej postara się i spróbuje jej jakoś zaimponować, a nie tak na słodkie oczy. Tylko zerknął na chwilę na niego i lekko uśmiechnął, tak jakby to miało znaczyć, że dobrze iż próbowałeś. Pszczoła myślał iż Lśnienie jest jego, że może zgodzi się na to pójście na zioła, gdy tu nagle czar prysł. Nagle kotka tak jakby zawahała się i bardziej skupiła się na odpowiedzi drugiego bliźniaka niż jego. Na mordce Terminatora szybko pojawiło się zdziwienie, a miodowe ślepia nadal wpatrywały się w jej ładne, czyste, białe futerko z nadzieją i wyczekiwały odpowiedzi. No dalej, odpowiedź na to. Zgódź się i zignoruj słowa Osiej Łapy, lecz...jednak klops. Odpowiedziała Osie, chciała się z nim spotkać za jakiś czas. Czy ona właśnie...wykorzystała Pszczołę? By powiedział jej działania medykamentów, a potem spadał na drzewo? Czy on był taki naiwny? Patrzył się na nią jak ciele w malowane w wrota, a żółte ślepia nie oderwały się ani na chwilę od futerka Lśnienia. Ciągle się w nie wpatrywał z pewnym zaskoczeniem, a pysk miał bardzo lekko otwarty. Wciąż nie mogło do niego dotrzeć iż ona to zrobiła. Czyli to Osa był tym wybrankiem, jego bliźniak, a Pszczoła dał się nabrać jak zwykły kociak. Oj nie, tak nie będzie. Po raz pierwszy w życiu poczuł jakieś ukłucie żalu jak i złości w sobie. Zazwyczaj był obojętny na wszystko, teraz jednak to trochę zmieniło się i czuł zupełnie inne emocje w sobie. Zacisnął szybko szczęki i zazgrzytał zębami, a na jego pysku można było dostrzec niewyraźny grymas. Jego wąsy tak samo jak końcówka ogona lekko drgnęły, a sam nieco zgarbił się, lecz nadal patrzył się w przestrzeń - tam skąd oddalała się Terminatorka. Czuł jak serce mu trochę się łamie, a jego bliźniak...cóż, spadł trochę na niższe miejsce. Podobnie jak biała, ale o niej...trochę później.
Dopiero po kilku uderzeniach serca otrząsnął się i przybrał kamienną maskę. Zerknął na srebrnego kocura i szczerze, teraz ten stał się po części dla niego wrogiem. Aż trochę skrzywił się, ale musiał coś z tym zrobić z swoim...bliźniakiem. Zapaliła mu się mała lampeczka w głowie, musi z nim pogadać. Trzepnął ogonem, a po chwili wstał i ostatni raz zerknął na Osę przez ramię.
- Jutro. Wieczorem. Legowisko Terminatorów. Ty i ja. - Rzekł nieco poważnie, choć w jego ustach to było raczej normalne. - Musimy pogadać. - Dodał jeszcze na koniec, a po chwili nie czekając już na reakcje srebrnego, odwrócił się i ruszył dość żwawym krokiem w kierunku obozu. Musi to wszystko przemyśleć, poukładać plan i tak dalej. Sam.

//zt.
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Patrzcie państwo, mamy remis. Najpierw było 1:0 dla Pszczoły, teraz jest 1:1. Przez chwilę skurczykot wpatrywał się bez słowa, wyczekująco w białą kotkę, czekając na jakąś odpowiedź. A kiedy ją dostał, poczuł jak oblewa go DUMA. Był tak chole**e z siebie dumny. Z tego, że jednak udało mu się kotkę przekabacić na swoją stronę. Widział to jej zakłopotanie, ale to chyba w sumie dobry znak, prawda? Prawda...? O PROSZĘ. Chciała się z nim spotkać i porozmawiać. Wyszczerzył się dumny z siebie i majtnął energicznie końcówką ogona, a powywijane wibrysy zadrżały z ekscytacji. Wybrała JEGO. Jego, nie Pszczołę. I co, kto się teraz śmieje? Tak jak z reguły Osia Łapa bronił brata przed wszystkim, przed gniewem swojej mistrzyni (przynajmniej próbował, there was an effort), przed czym tylko się dało, tak...tak rywalizowali o względy ładnej kotki z granicy z Klanem Wichru. Ktoś kto znał bliźniaków nieco dłużej pewnie nigdy by nie pomyślał, że do takiej konfrontacji między nimi w ogóle może dojść. Zadziwiające, nawet dla samego Osy. Mogłoby być zadziwiające, gdyby myślał o czymś więcej w tej chwili, niż Lśniąca Łapa, bo jak na razie skupił się tylko na niej i na tym, aby jej zaimponować. I chrzanić brata. Ten jeden raz, serdecznie chrzanić brata. I pewnie zatrzymałby córkę Zawilec, gdyby ta nie powiedziała, że faktycznie chce się z nim niedługo spotkać.
- Hm, pewnie - odparł krótko i kiwnął łbem, oblizując lekko czubek warg. Ależ się onieśmieliła. Srebrzysty skurczykot zadarł głowę do góry i uśmiechnął się półgębkiem, pod wąsem, niezwykle z siebie zadowolony. Puścił wichrowej świteziance jeszcze oczko na pożegnanie i zerknął zwycięsko na Pszczelą Łapę. Ale miał minę! Piękny widok. - Pff, jasne - zarechotał lekceważąco, jakby od niechcenia na słowa brata, podniósł cztery litery z miejsca i ruszył żwawo w tylko jemu znanym kierunku. Cóż, na pewno nie do obozu.

//zt
[Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]
she's says he's never far
he goes, out and works h a r d
momma says working is good
no ungodly company, .....true?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 30 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
***

Coraz częściej zdarzało mi się spacerować po terenach Klanu Wichru. Znałem już położenie granic, więc nie groziło mi ich nieświadome przekroczenie. Mimo to nadal nie chadzałem samymi obrzeżami. Tak czy inaczej moich przechadzek nie można było nazwać patrolami, w każdym razie nie takimi z prawdziwego zdarzenia. Idąc przez tereny oczywiście miałem oczy dookoła głowy i pilnowałem, by żaden nieproszony gość się tu nie szwendał. Nie pilnowałem jednak granic samych w sobie. Postanowiłem, że zacznę, gdy skończę trening, a na razie kręciłem się w zupełnie bezpiecznej strefie.
Z każdego takiego spaceru nie wracałem oczywiście z pustymi łapami. Zawsze przynosiłem ze sobą coś na stos. Nie byłem już leniwym gamoniem, który unikał wykonywania obowiązków i nie widział w tym problemu. Miałem teraz z goła inne podejście i nie chciałem wyjść na darmozjada. Nie mogłem! Niczym nie chciałem ryzykować utraty tego, co właśnie odzyskałem, czyli rodziny i domu. Nie mogłem sobie pozwolić na ponowną stratę.
Szedłem przed siebie, zastanawiając się, jakby się tutaj podobało Pestce. Co by było, gdyby przeżyła i trafiła tutaj razem ze mną. Byłbym przeszczęśliwy! Choć w zasadzie… powinienem już zapomnieć o Pestce, a w każdym razie tyle o niej nie myśleć. Nie było to łatwe, bo kochałem ją, była moją przyjaciółką, a gdyby los pozwolił to byłaby i kimś więcej, ale niestety nasze życie, a przede wszystkim Fistech, nie mogli nas do tego dopuścić. Teraz jednak nie żyła, a ja byłem znów w domu, w miejscu, gdzie mogłem sobie zastąpić ją kimś innym. Brzmi to może brutalnie, ale taka była prawda. Prędzej czy później moje serce zacznie domagać się wypełnienia tej pustki, którą nieodżałowana Pesteczka zostawiła po sobie. Na pewno chciałaby mojego szczęścia, chciałaby żebym dobrze ułożył sobie życie. Nie miałem zamiaru pogrążać się w smutku i rozpaczy. Nie w takich okolicznościach, nie tutaj. Tutaj miałem zacząć żyć na nowo.


/zapraszam kogokolwiek z Wichru :v
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
xxNie tylko Chłodna Łapa lubił samotne przechadzki i "patrole". Niedaleko, bo przy granicy z Klanem Gromu szła bura wojowniczka, która po pewnym czasie odbiła w stronę obozu. Przeszła dzisiaj już spory kawałek wzdłuż granicy, więc wypadałoby wrócić do obozu i zobaczyć, czy coś się nie dzieje. Po drodze planowała jeszcze zatrzymać się na krótkie polowanie, żeby nie wrócić z pustymi łapami, tym bardziej, że nastała Pora Opadających Liści i niedługo zapasów może zacząć brakować. Na szczęście klan Wichru nie musiał się obawiać, skoro miał w szeregach tak zdolną i doświadczoną łowczynie jak Leszczynowa Gałązka.
xxSzła żwawym, lecz delikatnym krokiem, pozostając czujna, gdy nagle dostrzegła w pewnej odległości przed sobą czyjąś sylwetkę. Nie wiedziała kto to, dlatego zbliżyła się kawałek, żeby lepiej dostrzec nieznajomego i wyczuć jego zapach, bo niestety wiatr nie wiał jej prosto w pyszczek. Po chwili upewniła się, że był to wichrzak, więc nie musiała się martwić o przeganianie go z terenów. Wciąż jednak nie wiedziała, z kim ma do czynienia. Zakradła się i schowała za pniem jednej z jodeł, aby chwilę poprzyglądać się tajemniczemu ktosiowi. Był to szary kocur, nie wysoki ani nie niski z widoczną blizną na udzie, ale niestety nie dostrzegła wyraźnie jego pyska. Zgadywała, że albo jest to ktoś, kto bardzo rzadko pokazuje się w obozie, albo to ten nowy terminator, który niedawno wrócił z niebytu czy coś. Jak mu było, Zimna Łapa? Jakoś tak. A cóż takiego on robił? Polował? Nie wyglądał, jakby zakradał się do zwierzyny, bardziej jakby po prostu spacerował. Wiedząc, że kocur pewnie zdążył już ją wyczuć, zobaczyć albo zaraz to zrobi, wyszła z ukrycia, jednak nie podążyła prosto w stronę niebieskiego, lecz tak, żeby ich ścieżki przecięły się w pewnej odległości. Nie chciała, żeby ją zaczepił czy coś, ale nie zamierzała także specjalnie nadrabiać drogi tylko po to, żeby uniknąć spotkania z tym współklanowiczem. Jej chód był elegancji i pewny siebie, a wzrok wbity w jakiś nieokreślony punkt przed wojowniczką. Miała teraz jeden cel - minąć kocura tak, żeby nie zwrócił na niej uwagi.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Po chwili przechadzki przez Samotne Jodły, do moich nozdrzy dotarł nowy zapach. Zastrzygłem uszami, próbując wyłapać ewentualny dźwięk kogoś, kto znajdował się w pobliżu, jednak poza zapachem nie mogłem jeszcze usłyszeć ani zobaczyć, z kim mam do czynienia. Po chwili byłem już pewien, że woń należy do kogoś z Klanu Wichru, więc od razu się wyluzowałem, bo jeszcze przed chwilą byłem lekko spięty. Rozglądałem się uważnie, by wypatrzeć, kogo niesie w moim kierunku. W końcu dostrzegłem kotkę, która wyłoniła się zza pni, więc przystanąłem na chwilę, by się jej przyjrzeć z daleka. Szła bardzo eleganckim, pewnym krokiem, zdecydowanie była wojowniczką. Z całą pewnością tak. Chyba jej nie znałem, w każdym razie teraz kompletnie nie kojarzyłem, z kim mam do czynienia. Nie wiem, czy mnie nie zauważyła, czy może, heh, nie chciała zauważyć, ale nie wyglądała, jakby miała zamiar się do mnie zbliżyć. Wahałem się przez chwilę, czy ją zaczepić, bo nie chciałem być natrętny, ani żeby sobie czegoś o mnie nie pomyślała. Z drugiej jednak strony, może warto było poznać nieco swoich pobratymców, bo skoro miałem żyć tu z nimi, to czemu miałbym ich znać tylko z widzenia. Chrząknąłem więc, by nie zabrzmieć jak obrywany z piór kogut, bo przecież idąc samotnie nie mówiłem do siebie na głos, więc zaschło mi trochę w gardle.
- Juhu! Cześć. - zawołałem, choć nie nazbyt głośno, by po prostu zwróciła na mnie uwagę. Nie, żebym był jakimś atencjuszem... no, może trochę bywałem, ale teraz po prostu chciałem chwilę pogawędzić, nic więcej. Jeśli kotka nie będzie skora do rozmowy, to nie będę naciskał ani wywierał jakiejś presji, nie chciałem nikogo tu do siebie zrazić. Może naprawdę mnie nie zauważyła, oh, chciałem w to wierzyć, no i może jednak była typem towarzyskim, kto wie, kto wie... Nie zwlekając długo, po swoim zawołaniu ruszyłem nieśpiesznym krokiem w jej stronę. Mam tylko nadzieję, że nie ucieknie przede mną w popłochu. To by było... krępujące.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
xxSzła przed siebie równym krokiem, jednak kątem oka dostrzegła, iż nieznajomy kocur patrzy w jej stronę. O, a więc się zainteresował. Ciekawe tylko, co z tym dalej zrobi. Zaczepi ją? Odwróci się i pójdzie w swoją stronę? Szczerze i sama się sobie dziwiąc miała jednak cichą nadzieję, że niebieski ją zatrzyma. Kompletnie nie rozumiała z czego wynikała ta chęć i niespecjalnie ją akceptowała. Wolałaby jak najszybciej się ulotnić i zniknąć w obozie, zamiast podejmować próby integracji z kimś obcym. Ona przecież tego nie potrzebowała do szczęścia. Po co komu jakieś relacje międzykocie, pf. Jeszcze by się przypadkiem przed kimś otworzyła, a tego wolała unikać.
xxMimo wszelkich przeciwwskazań i obaw tajemniczy szary kocur zawołał w jej kierunku, wyraźnie chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Leszczynowa Gałązka zatrzymała się, niespiesznie zwróciła głowę w kierunku nieznajomego i spojrzała na niego lekko zmróżonymi, złoto-zielonymi ślepiami. Zmierzyła go nieodganionym wzrokiem z kamienną miną, po czym otworzyła pyszczek, wypuszczając nieco pary w powietrze.
xx– Witaj – odpowiedziała trochę beznamiętnie, gdy kocur był nieco bliżej. Nie miała zamiaru się wydzierać, skoro niebieski i tak szedł w jej stronę. Poruszyła nieznacznie czarną końcówka ogona zawieszoną e powietrzu, nie wpuszczając wzroku z wichrzaka. W zasadzie to czekała na jego ruch, przy okazji chcąc zobaczyć, jak będzie się zachowywał i z kim ma tak na prawdę do czynienia. Jak sam zapoczątkował interakcję, to niech ją kontynuuje.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Jak się okazało, bura kotka o złotych oczach na całe szczęście nie uciekła. Gdy zbliżyłem się do niej, odpowiedziała na moje przywitanie. Jej głos nie zawierał żadnej szczególnej nuty, był raczej wyprany z emocji, co w pierwszej chwili mnie zdumiało. Po prostu nie spodziewałem się po niej takiej postawy, być może oczekiwałem czegoś innego. Jednak nie da się ukryć, że jej elegancki chód i smukła sylwetka dobrze współgrały z typem zimnej indywidualistki. Jej szczupła budowa ciała trochę przypominała tę Pestkową, ta natomiast była obrazem optymizmu i łapania szczęścia przy każdej do tego okazji. Ta tutaj jakby miała wokół siebie jakąś niewidzialną barierę, ale ja się barier nie boję. Nie byłem zrażony, hoh, absolutnie. Lubiłem wyzwania, a ta kotka tutaj zdecydowanie mogła nim być z uwagi na swoją niedostępność. Może to tylko pierwsze wrażenie, ale cóż, na czym innym miałem się bazować, jak nie na nim? Przeszło mi przez myśl, że chyba jednak nie chciała mnie zauważyć, no ale już trudno, musiała jakoś mnie przeżyć.
- Kojarzysz mnie może? Jestem Chłodna Łapa. Syn Krzykliwej Mewy. Niedawno wróciłem do Klanu. - podałem jej szereg podstawowych informacji o sobie, coby wiedziała, z kim ma do czynienia, po czym uśmiechnąłem się na przypieczętowanie moich słów. No bo chyba nie wiedziała tak do końca kim właściwie jestem, jak podejrzewam. Albo tylko mogła coś kojarzyć po ceremonii, na której dostałem nowego mistrza. Miałem nadzieję, że ona również mi się przedstawi. - Wybierasz się gdzieś konkretnie? - spytałem, choć to pytanie mogłoby się wydawać wścibskie, ale wcale nie chciałem, by poczuła się sprawdzana czy śledzona. Ot, byłem ciekaw, czy jest zajęta czy znajdzie dla mnie odrobinę czasu. Nie chciało mi się spacerować samemu, wolałem z kimś pogadać, albo no.. po prostu mieć do kogo mówić, cokolwiek.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
xxNie niebieski kocur pierwszy zdziwił się chłodem bijącym od burej wojowniczki i pewnie nie ostatni. Nie oszukujmy się, nie często spotykało się osoby tak zamknięte w sobie i na pierwsze wrażenie wyprane z wszelkich emocji jak Leszczynowa Gałązka, która lubiła przyglądać się reakcjom poszczególnych osób. Chłodna Łapa jednak, który po chwili się przedstawił wcale nie wyglądał ani na zrażonego, ani na zbitego z tropu, a wręcz przeciwnie - uśmiechnął się nawet i wyglądał na dość pewnego siebie. I o ile jego imię pasowało do wyglądu terminatora - szara sierść i ciemne, niebieskie ślepia - tak jego zachowanie niekoniecznie. Bazia zaryzykowałaby nawet stwierdzenie, że syn Krzykliwej Mewy był dość sympatycznym i życzliwym kotem. Ale póki nie poznała go bliżej, nie wyciągała zbyt pochopnie wniosków i dyskretnie badała zachowanie kocura.
xx– Leszczynowa Gałązka, córka Północnego Podmuchu i Stokrotkowej Łąki – odpowiedziała tym samym tonem co wcześniej, uważnie patrząc w oczy niebieskiemu. – Kojarzę cię. – nie dodała skąd, bo nie o to spytał Chłodny, a ona nie zwykła przemęczać swoich cennych strun głosowych. Nie odpowiedziała na uśmiech, zamiast tego trzepnęła prawym uchem, jakby siedziała tam jakaś mucha czy paproch, po czym uniosła lekko brodę.
xx– Długo żyłeś poza klanem? – musiał być dość długo, ponieważ Bazia nigdy wcześniej nie widziała go w klanie, ani na tych ani na starych terenach. A co za tym szło - Chłodna Łapa był pewnie starszy od burej, ale na dziadka jeszcze nie wyglądał, więc różnica wieku nie mogła być duża. Gdy padło kolejne pytanie, końcówka Leszczynowego ogona znów poruszyła się leniwie, lecz trudno było powiedzieć, czy to z irytacji czy z czegoś zupełnie innego, bowiem mina wojowniczki cały czas była wręcz pokerowa.
xx– Już nie – odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo przecież skoro kocur ją zatrzymał i teraz sobie beztrosko rozmawiali, to w zasadzie już się nigdzie nie wybierała. I chyba nawet jej się odechciało i, o dziwo, dała szansę Chłodnemu i zdecydowała się poświęcić mu trochę swojego cennego czasu. Zobaczymy, może tego nie pożałuje.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Ha! Nie myliłem się. Kotka, z którą rozmawiałem, okazała się być wojowniczką. Leszczynowa Gałązka hmm, imię to było bardzo dźwięczne i delikatne. Pasowało do jego właścicielki chyba tylko pod kątem jej postury, choć nie mam oczywiście nic złego na myśli. Imiona służyły jedynie identyfikacji, a nie określały czyiś charakter. W końcu ja nie byłem taki chłodny, a jakie imię nosiłem?
Nie ukrywam, że oschłość mojej rozmówczyni sprawiała, że aż cierpnął mi język. Nie dawałem po sobie jednak poznać, że czuję się odrobinę nieswojo. Tak jak ona zachowywała kamienną minę, tak ja dalej utrzymywałem śmiałą i optymistyczną postawę. Powieka mi nie drgnęła! Bez urazy przyjąłem nawet fakt, że nie odwzajemniła mojego uśmiechu, choć szkoda, że tego nie zrobiła. Ale cóż, może jeszcze się uda to zobaczyć!
- Mhm, długo już jesteś wojowniczką? - spytałem po tym, jak się przedstawiła. - Mm, szmat czasu, nie ukrywam. - odparłem na pytanie o życie poza Klanem i poruszyłem lekko wąsami. Ucieszyło mnie, że gdzieś tam w tej obojętności są zanurzone jakieś emocje i odczucia, na ten przykład ciekawość. Nawet taki tyran i gbur jak Fistech potrafił wykrzesać czułość wobec swojej córki, choć patrząc na niego ciężko było się doszukiwać choć cząstki światła czy dobroci. Nikt nie był do szpiku kości zły. No. przynajmniej tak chciałem wierzyć. - Zniknąłem na jakiś czas przed opuszczeniem starego obozu, zanim się zawalił. Rządził jeszcze Kruk i nic nie zapowiadało takich zmian. - wyjaśniłem jeszcze, by miała obraz czasu jaki spędziłem w niebycie, bo nie umiałem dokładnie określić ilości księżyców. Wiem, że minęło dużo czasu, wiem kiedy ostatni raz byłem w obozie, ale nie umiałem policzyć.
- Oh, hm, w takim razie może nie będziemy tak stać, tylko się przejdziemy? - zaproponowałem, unosząc przy tym lekko brwi, a mój ogon leniwie smagnął na boki. Skoro Leszczyna tak mi odpowiedziała, no to co? Może zechce dotrzymać mi towarzystwa. Skoro porzuciła dla mnie cel swojej wyprawy przez tereny, to znaczyło, że chciała mnie poznać, prawda? Gdyby chciała mnie spławić, na pewno powiedziała by coś innego. Ciekawe tylko, czy da się poznać. Ja byłem otwarty i nie trudno było mnie przekonać do mówienia. Powiem nawet, że nie trzeba było mnie w ogóle namawiać, byłem bardzo skory do rozmów. Przez długi czas moim jedynym rozmówcą była Pestka, więc nic dziwnego, że teraz korzystałem z okazji do gadania.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
xx– Dość długo. Nie zliczę księżyców. – nawet jakby znała konkretną liczbę to nie chciałaby jej podawać. A co, miała swoje księżyce, ale przecież wyglądała młodo i niech inni też tak myślą. – Dobrze, że te zmiany nastąpiły – skomentowała obojętnym tonem słowa kocura. Czasy Kruka minęły już dawno i na szczęście czasy Grada nie nastąpiły (Bazia ubolewała nad tym, że były zastępca był jej bratem, gdyż nie takiej postawy spodziewała się po swojej rodzinie), a teraz rządziła Malinowa Gwiazda i Klan Wichru znów żył w harmonii i ładzie. Tak powinno być już zawsze. – Co było powodem twojego zniknięcia? Jeśli mogę zapytać – nie ukrywajmy, że była ciekawa, dlaczego Chłodna Łapa w pierwszej kolejności opuścił klan, podobnie z resztą jak to zrobiła reszta jego rodzeństwa ze starszego miotu Krzykliwej Mewy. Blada Łapa też przecież zniknęła i potem wróciła, tylko, że ona się ponoć zgubiła. A jak było w przypadku niebieskiego kocura?
xxNa propozycję terminatora zastanowiła się przez moment, a raczej celowo się wahała, patrząc głęboko w oczy Chłodnego, aż wreszcie uchyliła pyszczek, odpowiadając krótkim "czemu nie". Wargi delikatnie jej zadrgały, jakby chcąc unieść się ku górze w delikatnym uśmiechu, jednak Leszczynowa Gałązka nie pozwoliła emocjom wziąć górę i wciąż utrzymywała kamienny wyraz pyska. Jeszcze czekała.
xx– A więc... – miauknęła, stawiając jeden krok, po czym gdy kocur również ruszył, zaczęli iść obaj w kierunku Leśnej Sadzawki. Bazia starała się nie iść swoim typowym, żwawym krokiem, a raczej spokojnym, co jednak łatwe nie było, ale ona stawi czoła każdemu wyzwaniu. Po chwili marszu skierowała wzrok na Chłodnego, zastanawiając się, co takiego sprawiło, że kocur zdecydował się zwrócić na nią uwagę i nie zraził się jej chłodną aurą. Bo coś to musiało być. Czyżby wyglądała interesująco w jego oczach? Była ciekawa, ale wolała jeszcze o to nie pytać. Teraz za to milczała, czekając, aż syn Krzykliwej Mewy zacznie jakiś temat, gdyż ona nie była dobra w rozmowy i te sprawy, więc nie wiedziała nawet, co miałaby powiedzieć. Ale jak już ktoś zagai, to będzie potrafiła prowadzić dialog. Było tak tylko, gdy chciała rozmawiać, czyli nie często.
Na gałązkach wierzb pod miedzą
Szarosrebrne
kotki siedzą
A tuż we wsi, wśród opłotków
Skacze
mnóstwo burych kotków
Możesz
wybrać je do woli
- ̗̀☆ Powiedz, które kotki wolisz? ☆ ̖́-

[Obrazek: ArCsNRL.png]

LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości