Logo Artemidy
Samotne Jodły
#46
Robiąc kocurowi na złość, zamiast na niego patrzeć wysuwała z nudów pazury i chowała je z powrotem, obserwując je jak typowa Jessica, która dopiero zrobiła sobie nowe hybrydy i chciała je pokazać wszystkim swoim psiapsiółkom. Drapieżny uśmiech w niemalże manierze Kota z Cheshire dalej gościł na jej pstrokatym pysku. Och, jak fenomenalnie się bawiła. Wichrzak z przeciętnego dnia zrobił Bobrzycy cudowny, fenomenalny dzień i poprawił humor za wsze czasy. Może gdyby miała nieco gorszy humor to czarno-biały już dwa razy dostałby w mordę za nazwanie jej tchórzem, ale na jego szczęście czuła się dobrze gdy tu przyszła. A teraz była blisko od kolejnego wybuchnięcia śmiechem.
- Bawi bardziej niż ryj mojego starego - miauknęła, oblizując wąsy. - A to ciężko osiągnąć, więc szczere gratulacje.
Wojowniczka machnęła ogonem raz, drugi, niemalże wyzywająco, coraz bliżej pyska Suchej Łapy. Ciekawa była, czy spróbuje ją zaatakować w nerwach, albo czy spróbuje wleźć na drzewo. Bo na razie więcej szczekał, niż gryzł. Kwiczał jak zarzynane prosie.
Parsknęła śmiechem. Komedia.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Zacisnąłem nieco mocniej moje zęby gdy ta znów nic nie zrobiła, a nie, zrobiła. Wysuwała tylko te swoje głupie pazury jak jakaś lalunia! No co to ma być! Nadal nie rozumiałem co ją tak śmieszy i dlaczego! Znaczy powiedziała, że ja, ale niby dlaczego?! Ja nie jestem śmieszny, jestem śmiertelnie poważny! Jak zaraz mi tu nie zejdzie, to ja wejdę do niej i się doigra! Miałem gdzieś, że tu jest granica i że nie umiem wspinać się na drzewo! Znaczy to, że granica była jakoś mnie jeszcze straszyło, bo chyba nie wolno jej przekraczać, ale teraz nie do końca pamiętam jak to szło. Tak czy siak ta kocica zaraz się doigra! Znów trzepnąłem swoim ogonem, klatkę piersiową wypiąłem do przodu, a sam starałem się trzymać wyprostowaną postawę, niczym dumny wojownik. Co prawda nadal byłem zły na nią, bo nie wybaczyłem jej! Moja sierść stała jak takie małe igiełki, a cały pewnie emitowałem złością. Co jakiś czas również chowałem i wbijałem pazury w ziemię. Postąpiłem jeszcze jakiś krok czy dwa do przodu i parsknąłem coś pod nosem.
- Masz w tej chwili PRZESTAĆ MNIE PRZEZYWAĆ TY...TY LISI BOBKU! - krzyknąłem w jej stronę, cały zdenerwowany. Wściekłym wzorkiem mierzyłem tą głupią kocicę! Nich tylko zjedzie to pożałuje, że ze mną zadarła! - I MASZ ZEJŚĆ W TEJ CHWILI!! - dodałem po chwili, machając wściekły ogonem, to w lewo to w prawo. Napiąłem również mięśnie gotowy na wszystkiego. No dawaj! Jestem gotowy!
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Jeżeli Bobrzy Kieł byłaby w stanie przeczytać narrację, przeczytać myśli Suchej Łapy, parsknęłaby donośnie z ilości wykrzykników których używał zarówno w myślach jak i w swoich wypowiedziach. Ale że tak nie umiała, parskała co jakiś czas śmiechem z samego zachowania czarno-białego kocura, z każdą chwilą coraz bardziej. Wspominane już zostało co najmniej trzy razy, jak cała sytuacja bawiła cienistą wojowniczkę. Syn Lodowego mógł sobie jej grozić ile mu się podobało, mógł drzeć mordę ile mu się podobało, ale szylkretki to nie ruszało.
Zaśmiała się wyzywająco, tak głośno, ile miała siły w płucach; nieco drapieżnie, złowieszczo, nie było w jej wyszczerzu na pysku, ani samym śmiechu nic przyjaznego. Kuriozum. Majtnęła kitą jeszcze kilka razy, rzucając Wichrzakowi wyzwanie. Dawaj, spróbuj tylko.
Widząc jak czarno-biały kretyn zbliża się w kierunku Cienistej Części, na której ona się znajdowała, jak staje pod praktycznie samym drzewem podniosła się leniwie i pochyliła łeb, wbijając pazury w korę drzewa aby przypadkiem nie spaść. Pochyliła się nad kocurem i spojrzała mu prosto w zielone oczy.
- Już raz zabiłam kota który wlazł na naszą część i nie zawaham się tego zrobić po raz drugi - miauknęła głębokim, drapieżnym tonem, szczerząc kły. Nikogo nigdy nie zabiła. Ale Suchy nie musiał o tym wiedzieć. Chciała zobaczyć jego reakcję.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Udało mi się zauważyć to wyzwanie które właśnie mi rzuciła owa kotka. Zdecydowanie je zauważyłem, co mnie jeszcze bardziej doprowadziło do szału! Parsknąłem coś pod nosem, znów wbijając pazury w ziemię. Doskonale wiedziałem, że się powtarzam, no ale nie wytrzymam tu nerwowo! Dobrze, że nie wiedziałem, co tamta o mnie dosłownie myśli, bo pewnie to skończyłoby się jeszcze gorzej dla niej! Choć i tak jak tylko zejdzie, to zobaczy jaki groźny mogę być!! Co mi taki tchórz może niby zrobić?! Nawet nie wygląda na groźną! Jest tylko zwykłą strachliwą kupą futra, nic więcej! Machnąłem znów ogonem, a jak już zauważyłem, że zaczęła wstawać, to naszykowałem się. Już myślałem, że zejdzie i pokaże, że nie jest taka strachliwa. Lecz jednak się myliłem. Tylko usiadła. To mnie jeszcze bardziej zezłościło. Ma czelność mnie wyzywać i nic sobie z tego nie robić! No co to ma być. Chyba nie wie kim jestem! Wyszczerzyłem znów moje zęby i postąpiłem jeden krok na przód, pewnie jeszcze nie było granicy tu, ale kto to wie.
- Pffff, na pewno uwierzę, że ktoś kto tak BARDZO BOI SIĘ zejść ZABIŁ jakiegoś kota - parsknąłem trochę śmiejąc się z tego, ale nadal zły. Bo jeszcze w to uwierzę. Na pewno to zrobiła, no jak zrobiła to niech pokażę! Nie boję się! Chyba ona tu zginie, a nie ja. - Skoro nie masz ODWAGI ZEJŚĆ, to nie miałabyś odwagi ZABIĆ! - dodałem bardzo pewny siebie. Sam nie musiałem się bać, bo w końcu jest za bardzo tchórzliwa by zejść tu do mnie! Parsknąłem coś jeszcze pod nosem, jeśli teraz nie udowodni tego, to sam jej to pokaże. Zobaczy co to znaczy odwaga! Już widziałem oczami wyobraźni jak mnie przeprasza za to, że rzuciła we mnie szyszką, splunęła i do tego ma czelność nie schodzić na mój rozkaz. Będzie mnie błagała o litość.
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Wciągnęła w nozdrza zapach unoszący się w powietrzu, chcąc upewnić się, czy kocur już przekroczył granicę i czy miała prawo dać mu po pysku, czy musi jeszcze poczekać. Sądził, że granicy jeszcze tu nie ma? To się pomylił. Jeszcze chwilę słuchała tego, co ma do powiedzenia, mrużąc w satysfakcji ślepia. W sumie nie taki był jej pierwotny plan, ale jak już cała ta sytuacja eskalowała do takiego stopnia, to czemu nie skorzystać. Przekroczył granicę i Bobrzyca miała pełne prawo go sprać.
Oblizała wargi, czekając jeszcze chwilę po czym zeskoczyła z gałęzi na której się znajdowała na jedną z gałęzi niżej; i znowu. Aż była w wystarczającej odległości nad ziemią aby zeskoczyć. Czy z gracją, no, może nie do końca, ale wylądowała tuż przed kocurem, stając oko w oko z pyskatym Wichrzakiem. Był wysoki, ale jednak nad nim górowała. Niewiele, ale górowała. Zmrużyła drapieżnie oczy.
- A chcesz się o tym przekonać? Mam pełne prawo Cię zarżnąć jak psa. Przekroczyłeś granicę - i mówiąc to, Bobrzy Kieł wymierzyła siarczysty cios jedną z przednich łap prosto w pysk czarno-białego. Na razie bez pazurów. Na razie.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
No w końcu! Gdy tylko zobaczyłem jak tamta schodzi z drzewa to od razu się ucieszyłem. Może w końcu zrozumiała, że ma mnie przeprosić i to natychmiast! Mój ogon zawirował w powietrzu, a ja aż uśmiechnąłem się pod nosem. Złość mi aż trochę przeszła! Dobra, nadal chciałem ją uderzyć jak najmocniej umiałem, ale nareszcie osiągnąłem to co chciałem. Ja zawsze dojdę do celu, nawet po trupach! To teraz świetnie widać ha! Nie bałem się ani trochę, a tamta pewnie już się boi na myśl co jej zrobię! Dobra, w sumie pewnie jeszcze nie wie na co mnie stać, ale zaraz przekona się i pożałuje tego rzucania we mnie szyszką i pluciem! Oj pożałuje.
I stanęła przede mną. W sumie...była większa niż mi się wydawało. No trochę dużo większa i masywna przede wszystkim. Tak, trochę bardzo mnie przewyższała. Przełknąłem ślinę, a sam nie wiem dlaczego trochę się wewnętrznie przestraszyłem. Moje łapy przez chwilę nie chciały mnie słuchać, a uszy lekko stuliłem, ale to tylko na tą chwilę! Ja się jej nie bałem! To tylko chwilowe, tak. Ona nic mi nie zrobi. Dlatego starałem się mocniej wyprostować, klatkę piersiową wypiąć do przodu, tak by pokazać, że ja również jestem wysoki o! Na moim pysku teraz widniała lekka powaga, bo ja się nie bałem! Uszy znów wyprostowałem, tak by pokazać, że jestem odważny. Nie to co ona!
Kiedy tylko powiedziała, że przekroczyłem granicę to...to w sumie coś we mnie umarło. Że co. Przecież jestem na swoim terenie, co ty do mnie mówisz! Chciałem już coś odpowiedzieć, nawet otworzyłem pysk, ale nie zdążyłem. Nagle zauważyłem łapę lecącą w moją stronę. Potężną...masywną...łapę. Zadrżałem bo nie sądziłem, że ona będzie tak wielka! Bez zastanowienia spróbowałem odskoczyć w tył, tak by mnie nie dosięgła. Może także przy okazji wracając na swoją część, kto wie. ALE! To nie oznacza, że nie będę walczył! Ja będę, tylko...tylko no wzięła mnie z zaskoczenia, o! Potem ją zaatakuje! I zobaczy, że nie warto było! A teraz to odruch tylko był, no nic na to nie poradzę.
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Atak Bóbr: krytyczny[150%] > (15 + 17) - (9 + 6) * 0.5 = 8
Unik Suchego: udał się dobrze[100%]
Ostateczny atak Bóbr: 150% - 100% = 50%

Cienista wojowniczka zdecydowała się na przemoc. Wymierzając cios łapą, celowała w pysk delikwenta, który postanowił przekroczyć granicę, wkraczając na teren jej klanu. W cios włożyła na tyle siły, więc bez problemu mogłaby powalić terminatora na ziemię. Ten jednak okazał się być szybszy. Reagując wręcz w idealnym momencie, odskoczył w tył, powodując, że jedyne co odczuł to lekkie uderzenie w policzek. Bóbr w zasadzie zrobiła tylko tyle. Natomiast zęby terminatora zrobiły większą robotę, zagryzając się na jego języku. Nie przegryzły go – tyle dobrze dla Suchej Łapy – jednak powstały ślady po zębach, z których poleciało trochę krwi.

Bóbr: lvl: 3 | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 85 | W: 35-4=31/35
• przerzuty 0/2
Suchy: lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 65-8=57/65 | W: 35-3=32/35
○ rana 1 stopnia; ślady po zębach na języku -1HP do końca walki
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Już praktycznie czuła swoją łapę na pysku tego mysiego móżdżka. Oczami wyobraźni widziała go zwijającego się z bólu na ziemi, przygniecionego przez ciężar jej ciała, aż tu nagle...psia mać. Odskoczył. Skubany odskoczył i tyle było z prania go po pysku. Bóbr zmarszczyła pysk...chociaż nie. Poczuła jak jego szczęka się zaciska i miała wrażenie, że jednak zrobiła...coś. Ale mimo wszystko. Odskoczył na swoją, Wichrową połowę i już nie mogła go ruszyć. Te całe granice były absolutnie głupie, obowiązek ich bronienia był debilny, ale jako wojownik gdyby teraz atakowała innego kota na JEGO terenach, to ona by łamała kodeks. Jako terminator, to jeszcze pół biedy - reprymenda i do przodu, ale wojownik? Byłby większy przypał.
Warknęła gardłowo, zadzierając masywny łeb. Zrobiła kilka kroków wzdłuż umownej granicy i cofnęła się.
- Głupi ma zawsze szczęście - miauknęła, lustrując Suchą Łapę spod przymrużonych powiek, czekając na jego reakcję. - Dalej takiś skory do bitki? Jeszcze raz tu podejdź, to drugim razem nie spudłuję.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Uniknąłem. No prawie. Odskoczyłem do tyłu i łapa cienistej wojowniczki jedynie mnie lekko uderzyła, tak lekko że nic nie poczułem. HA! Czyli jednak była niegroźna, co oznacza iż rzeczywiście miałem rację! Nie ma co się bać mimo jej wielkich rozmiarów! Bardzo ucieszyłem się w duchu z tego powodu, aż uśmiechnąłem się, ale...no właśnie nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Przez to uderzenie sam się ugryzłem zębami w język. Nie wiem jak to zrobiłem, ale nagle poczułem piekielny ból. Aż na moim pysku pojawił się grymas. Co to ma być! Przecież miała mi nic nie zrobić, a teraz nagle czuje ból! Oj tak NIE będziemy się bawić! Ta kocica przegięła. Rzuciła we mnie szyszką, splunęła i teraz ma czelność powodować u mnie większy ból! Jak już mówiłem wcześniej, uniknąłem tylko dlatego, że to był odruch. A teraz to jej się oberwie za to że śmiała w ogóle tknąć mojego futra! I za to że nie przeprosiła i że zaatakowała z zaskoczenia! Musi jej się oberwać i ma mnie przeprosić natychmiast! Na moim pysku pojawił się gniew, a ogon zawirował w powietrzu by po paru uderzeniach serca uderzyć w ziemię. Tak nie będziemy się bawić! Obiecałem to obiecałem!
- Sama jesteś GŁUPIA! - parsknąłem pełen gniewu, jeszcze raz przesadziła. Jak ma czelność mnie przezywać po tym wszystkim! W mgnieniu oka uniosłem łapę i spróbowałem zrobić to samo co ona - czyli uderzyć z całej siły w policzek kocicy. Oczywiście bez pazurów, bo póki ona nie używała to ja też nie użyje. Ale i tak chciałem jej się odwdzięczyć za to co mi zrobiła! W sensie odpłacić, o. Lepsze słowo.
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Każde kolejne uderzenie serca jedynie utwierdzało Bobrzy Kieł w przekonaniu, że kocur z którym miała do czynienia miał pszczoły zamiast mózgu. Że jego rodzeństwo wyżarło mu móżdżek w łonie matki. Miał szczęście, że zdołał odskoczyć, bo inaczej gryzłby piach, a mimo to dalej pewny siebie podskakuje do kota doświadczonego, większego i silniejszego.
Zalosne, ale przynajmniej śmieszne. A szylkretka nie zamierzała przegapić okazji na danie komuś w ryj. Zwłaszcza, że Suchy postanowił znowu wleźć na jej posesję, więc MOGŁA.
Otworzyła masywne szczęki i spróbowała pochwycić nimi przednią łapę czarno-białego, łapę, którą zamachnął się w jej kierunku. Zacisnąć zęby, przegryźć skórę, zrobić krzywdę. Niech ma nauczkę, chytrus.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Atak Suchego: udał się dobrze[100%] > (6 + 19) – (10 + 9) = 6
Atak Bóbr: krytyczny[150%] > (15 + 17) - (11 + 6) * 1.5 = 23

Suchy zdecydował się zaatakować silniejszą wojowniczkę. Czyżby nie oszacował jakie ma szansę w starciu z nią? Prawda, jego łapa uderzyła w głowę Bóbr, ale za jaką cenę? Chwilę potem – jak łapa terminatora uderzyła między uszy wojowniczki – ta pochwyciła ją w szczęki. Szamotanina trwała dłuższą chwilę, co zapewne przyniosło wichrzakowi sporo bólu, Bóbr jednak dokonała swego i zrobiła mu krzywdę. A dokładniej to skończyła ze zwisającą skórą w pysku, a Suchy miał kolejną ranę do kolekcji.

Bóbr: lvl: 3 | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 85-6=79/85 | W: 31-4=27/35
• przerzuty 0/2
○ rana 0 stopnia; lekkie obicie głowy
Suchy: lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 57-23-1=33/65 | W: 32-3=29/35
○ rana 1 stopnia; ślady po zębach na języku, krwawi -1HP do końca walki
○ rana 2 stopnia; zerwana skóra z prawej łapy, od nadgarstka do łokcia, krwawi -2HP do końca walki

rzut na infekcję > 1k6
rana 1 stopnia 1-5 – brak infekcji; 6 – infekcja > wypada 3 > brak infekcji
rana 2 stopnia 2-5 – brak infekcji; 1, 6 – infekcja > wypada 1 > infekcja
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
W pierwszej chwili ucieszyłem się, że w końcu udało mi się uderzyć tamtą. W końcu poczuje co to znaczy ból! Już na moim pysku widniał uśmiech satysfakcji, już myślałem, że będzie tak pięknie. Lecz...cóż, znów okazało się inaczej. Nieoczekiwanie przeciwniczka wręcz chwyciła moją łapę, tak mocno, że aż zacząłem się szarpać. Serce podskoczyło mi do gardła, a sam prawie zamarłem. Robiłem to co podpowiadał mi instynkt, chciałem by wypuściła tą moją łapę! To było zagranie poniżej pasa! No jak tak może atakować mnie kiedy ja ją atakuje! Warknąłem coś pod nosem i zacząłem z całych sił się szarpać.
- PUŚĆ! - krzyknąłem na cały głos w trakcie tej szamotaniny i wtedy...wtedy właśnie poczułem ostry ból. Gorszy niż przedtem. Dokładnie na prawej łapie. Ostry, mocny, przeszywający praktycznie całą moją łapę ból. Krzyknąłem coś bardzo głośno, sam nie wiem co, ale po prostu coś. To tak bardzo bolało, zupełnie jakbym...nie miał łapy. Aż spojrzałem się czy na pewno ją mam, no i miałem, ale to co zobaczyłem jeszcze bardziej mnie przeraziło. Ogromna rana, ogromny plac bez kawałka skóry. Zadrżałem, stuliłem uszy i stałem tak bez ruchu wpatrując się zszokowany na moją łapę. Że co. To bolało, to wyglądało...okropnie. Po paru uderzeniach serca z przerażeniem spojrzałem na towarzyszkę i tam znalazłem właśnie brakujący fragment skóry. Ten obraz mnie przeraził. Postąpiłem aż kilka kroków do tyłu, cały się trzęsąc. Ale ja nie mogłem się trząść! Przecież... przecież ja jestem odważny! Ja nie mogę. A jednak. Robiłem to wbrew mojej woli. Ja się po raz pierwszy bałem! Do tego...przez to zrobiło mi się słabo. Przełknąłem ślinę. Ona mi wyrwała kawałek skóry, ja nie mogę tego tak zostawić. Muszę...walczyć. Szkoda tylko, że moje łapy nie chciały współpracować. Ten ból, ten widok, to wszystko mnie przeraziło. Bez zastanowienia, tym razem serio odruchowo, odwróciłem się i chciałem uciec. Jak najdalej, do obozu. Ta łapa mnie tak piekła, nie umiałem znieść tego bóli już dłużej. A po drugie...bałem się. Bałem się tej kocicy. Nie wierzę, że to mówię, ale ona jest niebezpieczna!! Gdy tylko lepiej nauczę się walczyć to, to ją tak spiorę, że siebie nie pozna! A teraz, sam nie wiem co we mnie wstąpiło, po prostu zaniemówiłem. To było tak okropne.

//zt, chyba?? >D W sumie zależy od Bóbr.
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Nawet praktycznie nie poczuła trzepnięcia łapą między uszami. Ledwo ją dotknął. Fala ekscytacji zalała Bobrze ciało gdy zdołała pochwycić między zębiska kończynę pyskatego królewicza. To cię nauczy, gówniarzu. Na pstrokatym pysku ponownie zagościł ten drapieżny uśmiech, gdy kocica szarpała łbem, zapierając się łapami w podłożu, żeby przypadkiem nie wypuścić z pyska swojej ofiary. Właśnie tym był dla niej Wichrzak przez kilka uderzeń serca - ofiarą. Gruba kita zafalowała w powietrzu kilka razy, Bobrzyca szarpnęła głową jeszcze raz i...cofnęła się kawałek, zupełnie mimowolnie. Puściła. Szarpanina kocura na coś się zdała, najwyraźniej, bo jego łapa była wolna, jednak ogromny kawał jego skóry zwisał spomiędzy kłów szylkretki. Potrząsnęła głową, niczym pies myśliwski ze swoją zdobyczą w pysku i splunęła resztkami kłaków i skóry Suchego gdzieś na bok, oblizując mordę z krwi. Wystarczy. To mu da nauczkę. Miło było, pokrzyczał, zrobił jej swoim darciem mordy dzień i jeszcze zdołała go równo sprać od góry do dołu.
I to się nazywa udany patrol, moi mili. To był tak absolutnie cudowny widok, patrzeć na przerażonego
- I kto tu jest tchórzem, strawo wron! - huknęła za nim jeszcze wojowniczka, rozbawiona całą zaistniałą sytuacją bardziej, niż poprzednio.
Tak w sumie to głęboko gdzieś miała całe to przekraczanie granic yadda yadda. Po prostu nadarzyła się okazja dać komuś w pysk, to z niej skorzystała.
Kocica odwróciła się dopiero wtedy, gdy czarno-biały Wichrzak zniknął jej z pola widzenia. Wracamy. Dzień można uznać za udany.

zt uwu
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Lawendowy Kwiat wyruszyła na samotny spacer. Chciała trochę odetchnąć i poukładać sobie niektóre sprawy w głowie. Idąc w kierunku Granicy z Klanem Cienia podziwiała zmiany, jakie nastąpiły w ostatnim czasie w związku z nadejściem Pory Nowych Liści. Śnieg już dawno stopniał i zaczęły pojawiać się liście oraz pierwsze kwiaty. Wszystko zaczynało powoli odżywać. W Klanie Wichru pomimo bolesnej straty jaką była śmierć Krzykliwej Mewy powodziło się bardzo dobrze. Posiadają dwa mioty kociaków, które sprawiają, że Obóz jest weselszy i ku uciesze Lawendy wszystkie małe kuleczki w kociarni to jej siostrzeńcy i siostrzenice! W życiu niebieska kotka nie spodziewała się, że jej rodzina tak gwałtownie się powiększy!
W końcu córka Czyżyka dotarła do miejsca zwanego Samotne Jodły. Rozejrzała się dookoła i od razu w oko wpadł jej jeden z kamieni. Stwierdziła, że będzie on idealnym miejscem na chwilę relaksu. Lawenda wskoczyła na kamień, obróciła się na nim i usiadła. Skierowała wzrok w kierunku Granicy z Klanem Cienia i słuchając śpiewu ptaków dała się ponieść swoim myślą.

/ Borsucze Futro
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Kiedy Lawenda siedziała sobie na kamieniu pomiędzy samotnymi jodłami, srebrzysty kształt zamajaczył gdzieś na horyzoncie, jednak nie mogła go zobaczyć, bowiem była zwrócona pyskiem w stronę cienistej granicy, a kocia sylwetka pojawiła się za nią. Srebrzysty kocur zmierzał w jej kierunku nieco bardziej przytomny niż zwykle, choć wciąż łapy miał ciężkie i z trudem się poruszał. Chyba trochę zaczął walczyć z robactwem, które go toczyło. Pytanie tylko, czy miał na tyle dużo siły, żeby w tym wytrwać? Sam tego nie wiedział, ale przynajmniej zaczął czegoś chcieć. Obecnie już nawet tak często nie myślał o zjedzeniu jagód cisu, a to już było coś, prawda?
Widząc szarą kocicę na kamieniu początkowo się zatrzymał, a wiatr zaniósł jego zapach prosto na Lawendowy Kwiat, dając znać o obecności Borsuka w pobliżu. Wojownik nie był pewny co do tego, czy powinien podejść. Może kocica wyglądająca jak Lniane Futerko wcale nie chciała jego obecności? W pierwszej chwili naprawdę ją pomylił, ale zaraz sobie przypomniał, że widział Len w obozie, jak wychodził. Z drugiej strony błąkał się tak długo, że przecież to mogła być ona. Przełknął gulę, która stanęła mu w gardle i zbliżył się do szarej.
- L-lniane Futerko? - zapytał niepewny. Wydała mu się zbyt młoda, ale ostatnio nie miał pewności wobec żadnej rzeczy, która go spotykała.
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości