Logo Artemidy
Samotna Brzoza
#76
Łani Krok była akurat na patrolu – nie na samotnym, jak Trzmiela Gwiazda, ale z Kolorowym Wiatrem i z własnym bratem, Koźlorogim, który chwilę wcześniej się rozwijał na temat swojego wczorajszego obiadu, ale akurat stracił wątek i zamilkł. Zastępczyni nie była specjalną fanką Kozła, który był po prostu nudny, ale nigdy jej nic złego nie zrobił, więc czasami utrzymywała z nim kontakt. W końcu to wciąż rodzina, prawda? Nawet jeżeli jego zaangażowanie w… cokolwiek było zerowe. W każdym razie patrol w zasadzie dobiegał końca; zaczęli od granicy Cienia na wysokości Wrzosowego Pasma i ruszyli w stronę granicy z ziemią niczyją, czyli kończyli znowu na granicy z Cieniem, ale od strony Czterech Dębów. Pozostawał im już niewielki kawałek, gdy kocica zauważyła dwie sylwetki przy granicy z Rzeką… swojego ojca i… Barwną Łapę? Brwi szylkretki ściągnęły się lekko, a następnie poprosiła Kolorową, by dokończyli patrol bez niej. Kozłowi to i tak nic nie robiło, a wojowniczka miała na tyle taktu, by nie pytać i jedynie kiwnąć głową. Łania skierowała się więc w stronę Samotnej Brzozy, hehe, samotnie. Gdy podeszła do kocurów, usłyszała tylko końcówkę mamrotania Barwnego, ale nie wyłapała konkretnych słów.
– Powiedzcie mi, że wyszliście razem na spacer – miauknęła życzeniowo i niemrawym głosem. Serio. To był absurdalny pomysł, ale… chciała wierzyć w to, że Motyl nie złamał zakazu samotnego wychodzenia poza obóz. Chciała w to wierzyć, bo przecież rozmawiała z terminatorem na ten temat, prosiła go, by nie wychodził bez chociaż jednego wojownika, co… wcale nie było taką straszną karą w obliczu tego, że rudy nie zachowywał się tak, jakby zrozumiał to, co Łania chciała mu przekazać. Gdyby była bardziej surowa, bardziej przekonana o skuteczności kar, to po tym, co zaprezentował na treningu, zapewne by pozostawiła jego karę w niezmienionym stanie, ale była sobą i chociaż częściowo ją poluzowała, z zamiarem powtórzenia rozmowy na ten temat za jakiś czas… Więc tak. Naprawdę chciała wierzyć w to, że Barwny nie wyszedł sam tak szybko po rozmowie ze swoją mistrzynią na ten temat.
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Gratulacje. Chociaż tego Barwny był świadomy! Szkoda tylko, że pomimo tylu księżyców kary oraz rozmowy z nową mistrzynią nadal nie rozumiał istotny sprawy i dlaczego właściwie ją dostał. Trzmiel patrzył na Barwnego jak niegdyś na Wzburzoną Wodę i widział w nim takie same pokłady inteligencji jak u zmarłego tragicznie zięcia, czyli praktycznie żadne. Jednego w tym wszystkim tęgi kocur nie rozumiał — jeśli Barwna Łapa był taki nieśmiały i skruszony oraz wrażliwy, ba, zastraszony przez Rozerwane Ucho, to dlaczego, mimo tych wszystkich doświadczeń, wciąż robił tak podstawowe błędy, jak łamanie zakazu nadanego przez przywódcę. Nim zdążył zebrać jakieś słowa i zdecydować co zrobi z delikwentem, zwęszył zapach Łaniego Kroku, która przyszła z przeciwnej strony, niż on sam.
— Wolałbym, żeby tak było, jednak obawiam się, że Barwna Łapa jest taki sam jak Wzburzona Woda — mruknął do córki i zarazem swojej zastępczyni, patrząc na nią ze spokojem. Co on miał z nim zrobić? Łania również nie wyglądała na zachwyconą. Do głowy przyszły mu pewne rozwiązania, lecz na razie postanowił się nimi nie dzielić.
— Co my mamy z tobą zrobić, Barwna Łapo? — zapytał rudego kocura szorstko i oficjalnie. Na koniec trzepnął grubym ogonem o białe pięty.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Barwny chciał coś odpowiedzieć... Jakoś zareagować, ale nie zdążył. Głoś Łaniego Kroku był kroplą która, przelała czarę jego upadku. Lepiej być nie mogło. Przywódca i Zastępca we własnych osobach. Będą go sądzić... Serio? Kogo tu jeszcze brakuje? Może Rozerwanej? To byłby komplet idealny. Komplet który zapewniłby mu prawdopodobnie uziemienie do końca jego życia. Już teraz ma prawie gwarantowane, ze treningu nie ukończy zbyt szybko... A nawet jeśli nic mu to nie da. Trzmiel już się postara by Barwny nie został wojownikiem przez długie długie księżyce. No i co on miał teraz zrobić? W tym momencie już nawet nie podniósł wzroku. Nie miało to zbyt wiele sensu. Wiedział, że stoją obok niego dwa najważniejsze koty w klanie.
Pytanie przywódcy było okropne. Jak on mógł na nie odpowiedzieć jednocześnie się jeszcze bardziej nie dobijając. Jak powie że nic, to wyjdzie znów na głupiego "kociaka", a jak zasugeruje jakąś karę to najpewniej ją dostanie... Tyle że sto razy gorszą. Kocurek stał przez chwilę nie mogąc wydobyć z siebie nawet najmniejszego dźwięku. Był sparaliżowany strachem i tym co się zaraz stanie.
-Nie wiem...-szepnął w końcu. Nic innego nie potrafił z siebie wykrzesać. Przymknął oczy i próbował uspokoić oddech.
[Obrazek: cYUDAYj.gif]
Odwaga nie polega
=na NIEodczuwaniu strachu, ale=
N A umiejętności działania _M_I_M_O_ niego.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Naprawdę chciała, żeby się okazało, ze jej ojciec i jej terminator wyszli razem. Serio. Byłoby o wiele lepiej. Łatwiej. Serce jej przyspieszyło i poczuła lekką migrenę ze zdenerwowania, oczekując na odpowiedź któregoś z kocurów… i wreszcie ją dostała. Czyli nie. Czyli Barwny złamał zakaz. Ot tak, chociaż wprost mu powiedziała, że może wychodzić z obozu, ale niech bierze ze sobą chociaż jednego wojownika. Jaki był problem w tym, żeby poprosić swoją matkę o wspólny spacer? Albo, na litość Gwiezdnego Klanu, swoją mistrzynię, która może i była zastępczynią, ale przecież wciąż miała trochę czasu poza wykonywaniem obowiązków wojownika, zastępcy i trenowaniem terminatorów? Jaki. Był. Problem. Milczała, obserwując Barwnego w… zdziwieniu. Niedowierzaniu. Niezrozumieniu. On nie rozumiał. On wciąż nie rozumiał, że zrobił źle za pierwszym razem. I chyba nie rozumiał też teraz, co zrobił źle.
Miała dysonans i nie wiedziała, co zrobić. Westchnęła wreszcie, posłała spojrzenie ojcu… i usiadła, doszedłszy do wniosku, że jak tak dalej pójdzie, to nie będzie w stanie się utrzymać na łapach. Bolała ją głowa. O co chodziło Barwnemu? Co chciał osiągnąć? Robił to na złość przywódcy i swojej mistrzyni, chociaż – praktycznie tylko dzięki świadectwu Sasanki – oboje poszli mu na rękę ze zmianą mistrza? To był taki bunt? Ale czemu teraz się… bał? Czemu nie był w stanie nic im powiedzieć? Nie rozumiała. I…
– Nie rozumiem czegoś – wypaliła nagle kocica chwilę po niemal drżącej odpowiedzi rudego syna Nakrapianego Liścia. – Barwna Łapo. Bałeś się Rozerwanego Ucha i trenowania z nią. Teraz prawie nie jesteś w stanie mówić – chyba z paniki, strachu, tak? Ale mimo to nie boisz się samotnego chodzenia po terenach, zwłaszcza po tym, co ci mówiłam na ten temat, na temat tego, jakie to niebezpieczne, po tym, jak pozwoliłam ci na wycieczki w towarzystwie chociaż jednego wojownika, co było rozluźnieniem twojej kary… mimo iż nie pokazałeś mi, że zrozumiałeś, co zrobiłeś źle za pierwszym razem. Czyli, w skrócie, nie boisz się łamania kary, jaką dostałeś, ale boisz się teraz nas. Nie wiem, ja… nie składa mi się to. Czemu nie poprosiłeś swojej matki o wyjście z tobą na spacer? Mnie? Jakiegokolwiek innego wojownika? Proszę, powiedz mi. Co się dzieje? Chcę zrozumieć i chcę wiedzieć, co możemy dalej zrobić, bo teraz… teraz nie mam w ogóle pojęcia.
Posłała ojcu błagalne spojrzenie. Daj mi się tym zająć. Pozwól mi zrobić to po mojemu, nawet jeżeli nie wiem, co robię.
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Łani Krok miała częściowo rację. Barwny... Nie rozumiał. Nadal uważał, że wyjście z obozu samotnie jest lepsze niż z kimś. Jego naiwność była naprawdę wielka. Bał się kogoś kogo widział... Dlatego też nie widział, nie czuł przerażenia przed czymś... czego nie ma. Przed zwierzętami czyhającymi poza obozem. Bo ich nie ma... A przynajmniej teoretycznie. Pamiętał opowieści Łani. Ale to były tylko opowieści. I jakoś nie potrafił ich sobie wyobrazić realnie.
Kocurek podniósł wzrok i spojrzał na Trzmielą Gwiazdę, a później na Łani Krok. Chciał wszystko powiedzieć... Wyjaśnić. Ale na krótki moment... Głos ugrzązł mu w gardle. Nadal nie umiał nic z siebie wykrzesać. Jedyne co potrafił to spoglądać raz na przywódcę raz na zastępczynię. Zrobił niepewny krok w tył, chcąc jakby odsunąć się od Trzmielej Gwiazdy i spuścił wzrok.
-Tak...-zaczął powoli. Wziął głęboki wdech uspokajając się na ile tylko mógł. Nie chciał by drżał mu głos-Ale przecież tutaj nic nie ma, prawda?-spytał naiwnie. Wokół przecież było pozornie bezpiecznie. Żadnych drapieżników ani niebezpieczeństw. Nikogo-A gdyby...-Barwny się zawahał nad dalszą wypowiedzią-A gdyby ktoś został ranny z mojego powodu? Bo musiał mnie bronić?-i znów głos rudzielca lekko zadrżał. Mimo wszelkich starań nie potrafił opanować w pełni strachu-Nie... Nie chce nikogo narażać na...-nie potrafił dokończyć. Słowo śmierć nie mogło przejść przez jego gardło. Kocurek bardzo nie chciał, żeby komuś stała się krzywda. Nie potrafił jednak przyjąć do siebie, że jak zostanie w obozie to nikogo nie narazi. Chęć poznawania świata i wyjścia poza nudny obóz była zbyt wielka. Zbyt kusząca. A naiwność, że nikogo i niczego po drodze nie spotka... także zbyt duża.
[Obrazek: cYUDAYj.gif]
Odwaga nie polega
=na NIEodczuwaniu strachu, ale=
N A umiejętności działania _M_I_M_O_ niego.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Była wdzięczna, że ojciec przez chwilę się nie wtrąca i pozwala jej grać pierwsze skrzypce. Nie sądziła, że darzy ją takim zaufaniem, ale teraz nie miała czasu zastanawiać się nad takimi kwestiami, bo akurat miała coś pilniejszego tuż przed sobą. Łani Krok trochę nie rozumiała, jak można być aż tak naiwnym, jak pokazywał teraz Barwna Łapa. Sama, gdy była terminatorką, chyba w ogóle nie wychodziła sama z obozu. Zawsze albo ze swoją „mistrzynią”, albo ze Wzburzoną Wodą, ojcem, siostrami, wojownikami… Bardzo sobie bowiem wzięła do serca to, co w młodości słyszała na temat tego, co jest poza obozem… i tak po prostu lubiła żyć.
Naiwnie sądziła, że syn Nakrapianego Liścia wykaże się podobnym rozsądkiem, co ona kiedyś, chociaż ogólnie nie była wówczas szczególnie mądra i ogarnięta. Naiwnie sądziła, że słowa i opisy wystarczą, by zrozumiał. Naiwnie sądziła, że ktoś, kto twierdzi, że chciałby zostać medykiem, wykaże się odrobiną odpowiedzialności za siebie i innych. Naiwnie sądziła, że po tym, jak przetłumaczyła mu, że walka jest czasami koniecznością, dotrze do niego także chociaż jakiś ułamek jej słów na temat samotnych wycieczek poza obóz… Czy naprawdę musiała wydarzyć się jakaś tragedia, żeby zrozumiał? Na litość Gwiezdnych, to był dorosły terminator. Dorosły terminator, który trząsł się na dźwięk imienia Rozerwanego Ucha, a jednak nie dostrzegał niczego niebezpiecznego w takich wycieczkach.
– Nie ma. Ale mogłoby być – powiedziała stanowczo, posyłając nieco ostre spojrzenie Barwnej Łapie. – Nie znasz granic klanów. Nie masz doświadczenia i orientacji w naszych terenach i nie znasz zapachów drapieżników. Wojownicy posiadają taką wiedzę i umiejętności. Mogliby się szybciej zorientować o zagrożeniu niż ty. I tak wciąż mogłoby się coś stać, ale wychodząc samotnie narażasz o wiele bardziej nie tylko siebie, i innych. Jesteśmy klanem. Gdybyś teraz, w tej chwili, walczył z drapieżnikiem, bo nie zdążyłeś go wyczuć, nie dałeś rady przed nim uciec, a ja i Trzmiela Gwiazda byśmy to zobaczyli z daleka, dokładnie tak, jak teraz, to byśmy tu przybiegli i walczyli w twojej obronie. Barwna Łapo, co musi się stać, żebyś zrozumiał i zaczął brać odpowiedzialność? Bo chyba nie chcesz tego zacząć rozumieć kosztem swojego życia? Albo czyjegoś? Na tych właśnie terenach samotnicy ZABILI siostrę mojego zmarłego partnera, Łaciate Futerko, która była młodą wojowniczką. Inna kocica zmarła od ran nabytych w tej samej walce. – Tereny nigdy nie były w stu procentach bezpieczne. I rozumiała ciekawość, chęć poznania ziem, chęć porobienia czegoś poza obozem… serio, rozumiała. Ale czemu nie robić tego z głową? – Specjalnie pozwoliłam ci wychodzić z wojownikiem, żebyś mógł wychodzić, żebyś nie gnił w obozie i poznał ziemie, ale mimo to zrobiłeś po swojemu – dodała z nutką bezsilności i desperacji w głosie. Przecież to nie miało sensu. Miał dostarczone… środki. Czemu z tego nie korzystał? Czemu wolał narażać swoje życie? Nie zależało mu na nim? Byłoby o wiele łatwiej, gdyby Barwna Łapa pod wpływem jej słów w końcu zrozumiał, że to, co robi, nie ma za bardzo sensu. Byłoby łatwiej, gdyby przyznał się do błędu, zamiast iść w zaparte i popisywać się swoją naiwnością. Ale czy tak będzie? Obawiała się, że może być wręcz na odwrót. A nie miała pojęcia, co wtedy zrobi… ona i jej ojciec.
– Dlaczego?

/ w tej kolejce też Trzmiel prosiła o pominięcie
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Choć wszystko co tłumaczyła mu Łani Krok było dla niego w pewien sposób zrozumiałe to z drugiej strony on nadal próbował wierzyć w swoją rację. Chciał myśleć, że robi dobrze.
Śmierć? Tutaj ktoś zginął? Gdy zastępczyni opisywała śmierć kotki, Barwny przeniósł przestraszony wzrok na swoją mentorkę. Nadal dla niego częściowo to była tylko abstrakcja. Iluzja, której nie ma. Historia. Ale historia straszna. Kocurek cofnął się ponownie o krok. Chciał, próbował utrzymać choć pozór bezpieczeństwa. Że pręgowany kocur nie rzuci się, żeby wygarbować mu skórę. Spojrzał na Trzmielą Gwiazdę. Spojrzał na Łani Krok. Czy jego sytuacja była już w najgorszym możliwym punkcie? Czy da się z niej jakkolwiek wyjść? Szylkretowa kotka raczej go nie ocali. Albo zrobi to on sam, albo nikt. Ale czy umysł rudzielca był wstanie przyjąć argumentację i odpowiedzialność za to co zrobił? Prawdopodobnie... Chyba... Może.
W głowie kotłowało mu się wiele myśli, przeprosić, wyjaśnić, błagać o litość. Nie wiedział co zrobić. Dlaczego? To pytanie zabrzmiało w głowie małego kocurka jak wołanie tysiąca zbłąkanych dusz. Czy mógł na nie odpowiedzieć? Czy chciał? Terminator patrzył raz na Przywódcę raz na Zastępczynię. Z rosnącą paniką w oczach patrzył na oba koty. Zrobił błąd. I tyle.
- PRZEPRASZAM! - wybuchnął nagle. Wypowiedział te słowa prawie, że płaczliwym tonem- PRZEPRASZAM! POPEŁNIŁEM BŁĄD - Barwny znów się cofnął i spojrzał na swoje łapy - Nie chciałem by komuś coś się stało i tyle. Myślałem, że jak będę sam... Nawet jak byłoby niebezpiecznie... Nikogo nie narażę. Przepraszam... - wyjąkał terminator i zamilkł. Nie wyglądał na wystraszonego. Raczej na... zagubionego.
[Obrazek: cYUDAYj.gif]
Odwaga nie polega
=na NIEodczuwaniu strachu, ale=
N A umiejętności działania _M_I_M_O_ niego.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Z każdą chwilą głowa ją bolała coraz bardziej, zwłaszcza że dużo mówiła i to pogarszało sytuację. Nie była stworzona do takich sytuacji, czuła się coraz bardziej bezradna i w głowie zaczęła nawet modlić się do Gwiezdnego Klanu, żeby Barwna Łapa ZROZUMIAŁ, na litość przodków, żeby odpuścił i więcej tego nie robił. Przecież w ten sposób nie tylko narażał siebie i potencjalnie innych, ale też tracił zaufanie swojej mistrzyni… i samego przywódcy. A to oni przecież decydowali, czy Barwna Łapa zostanie wojownikiem, oczywiście gdy ukończy trening; jeżeli jednak nawet po tym, jak opanuje wszystkie niezbędne umiejętności i posiądzie całą wiedzę, nie okaże się wystarczająco dojrzały, to nie zostanie mianowany… Ale. To było wybieganie myślami w przyszłość, a już teraźniejszość przyprawiała ją o ból głowy i zgrzytanie zębami z bezsilności.
Ale Barwna Łapa przeprosił. Tyle tylko, że… Łania nie wiedziała już sama, czy mu wierzyć. Ostatecznie westchnęła ciężko, garbiąc się przy tym lekko, i przeniosła spojrzenie z zagubionego terminatora na Trzmielą Gwiazdę, który do tej pory pozwolił jej mówić.
– Twoja kara nie będzie trwała wiecznie, Barwna Łapo – powiedziała, czy może: przypomniała, bo kocur powinien to wiedzieć, że kara zostanie zdjęta, gdy wykaże się poprawą zachowania, w miarę łagodnym, acz wyraźnie zmęczonym tonem, znowu powracając wzrokiem do rudego kocura, swojego terminatora. – Gdy wrócimy do obozu, prosiłabym, żebyś wymienił mech w legowiskach w kociarni. Nie otrzymasz większych konsekwencji, ale to ostatni raz – dodała nieco twardszym już głosem, wyprostowawszy się. – O ile Trzmiela Gwiazda na to przystanie. – Bo Łania może i była zastępczynią, może i była mistrzynią syna Nakrapianego Liścia, ale nie wiedziała wcale, czy taka opcja przypasuje najbardziej decyzyjnej osobie w klanie, która sama tę karę na Barwnego nałożyła. Przymknęła na krótką chwilę ślepia, jakby to miało pomóc z bólem głowy.
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Trzmiel przez jakiś czas nie zabierał głosu, przyglądając się uważnie temu, jak jego córka, a zarazem zastępczyni poradzi sobie w tej sytuacji, zwłaszcza, że miała zupełnie inne metody od niego, więc kierował się głównie ciekawością poznania nowych rzeczy i zobaczenia ich w akcji. Poza tym, Barwna Łapa od jakiegoś czasu był również jej terminatorem, ale najwyraźniej na razie nie zdołała mu włożyć rozumu, ani rozsądku do głowy. Prawda była taka, że, przynajmniej kiedy jego mistrzynią była Rozerwane Ucho, nie wychodził z obozu i nie łamał nadanych mu kar. Być może Łania była dla niego zbyt łagodna?
Słuchając tego wszystkiego, cofnął uszy i poruszył krótkimi, białymi wąsami. Co za brednie. Nie mógł na niego patrzeć. Barwny zwyczajnie go obrzydzał, bo nie słuchał, wszystko robił i tak po swojemu, a później kajał się jak małe kocię, Trzmiel zaś w ogóle w jego przeprosiny nie wierzył.
— Łaniu, przecież do niego nie dociera. On słucha, ale nie słyszy zupełnie tak jak kiedyś Niedźwiedź. Nie wierzę w jego przeprosiny. Po ostatnim razie powiedział dokładnie to samo, a osobiście poinformowałem go o zagrożeniach i o tym, że nie zachował się właściwie — odezwał się w końcu, dzieląc się za pierworodną swoimi uwagami. Przez szarolicego jego cierpliwość na tego typu występki skutecznie się skurczyła.
— Zachowuje się jak kocię. Jeszcze nie dorósł do tego, aby w ogóle być terminatorem. W związku z tym, że to twój terminator, to decyzja należy do ciebie. Nie będę jednak dłużej tolerował jego wybryków — dodał po chwili. Tak, Trzmiel, jak najbardziej chciał go zdegradować, jednakże jego zastępczyni też miała tu sporo do powiedzenia i postanowił dać jej w tym wypadku wolną łapę. Poniekąd.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Kocur nie wiedział jak ma się zachować. Słysząc słowa Łani miał przez chwilę wrażenie, że mu się "upiecze". A jednak słowa Trzmielej Gwiazdy trafiły go jak grom z jasnego nieba. Bo miał racje. I tu bolało Barwnego. Przywódca miał rację. I choć już było za późno na cokolwiek kocurek zaczynał powoli wszystko rozumieć. Powoli docierało do niego to co robił. Gdzieś tam w głębi siebie próbował znaleźć argumenty przeciw. Usilnie starał się zrzucić z siebie zarzuconą mu winę. Ale nie umiał. Nie potrafił.
Barwny słysząc porównanie do wygnańca poczuł się źle. Niedźwiedź przez swoje czyny był nikim... Kimś bez domu i rodziny. Ale czy on, Barwny, był do niego podobny? Nie... Nie był. A przynajmniej bardzo by chciał nie być podobnym. Podniósł pysk i spojrzał na Trzmielą Gwiazdę. Wielki kocur był na niego... prawdopodobnie wściekły. Albo niesamowicie rozczarowany. Na jedno wychodziło. Teraz jedyne czego Barwny się spodziewał to albo degradacji... albo że podzieli los Niedźwiedzia. Ale czy za takie coś Trzmiel byłby wstanie go pozbawić domu? Możliwe. Kocur wyprostował się, choć z drżącymi łapami i spuścił wzrok. Mimo, że werdykt należał do jego nowej mentorki bał się, że przywódca i tak postawi na swoim. Nie chciał patrzeć na swoją mentorkę. Bał się, że zobaczy w jej oczach zawód. Teraz tylko czekał. Bo co innego mu zostało? Żadne słowa nie przekonają przywódcy, żeby spojrzał na niego przymilniejszym wzrokiem.
Barwny był skończony.
[Obrazek: cYUDAYj.gif]
Odwaga nie polega
=na NIEodczuwaniu strachu, ale=
N A umiejętności działania _M_I_M_O_ niego.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Wodziła wzrokiem od ojca, do Barwnej Łapy, chociaż gdy odzywał się tęgi kocur, to jej wzrok w dużej mierze spoczywał na nim. W głębi nieco obawiała się jego reakcji i okazywało się, że Trzmiela Gwiazda w ogóle nie uwierzył w przeprosiny jej terminatora… które miały miejsca już drugi raz za to samo przewinienie. Po ostatnich słowach przywódcy i propozycji, by go zdegradować, ale decyzja jednak należy do niej, zapadła chwilowa cisza, w której Łani Krok analizowała sytuację. Jasnym dla niej było, że rudy kocur jest ciekaw terenów. Była to niezdrowa i nadzwyczaj naiwna ciekawość, biorąc pod uwagę to, jak bardzo nieodpowiedzialnym było wychodzenie samotnie pomimo zakazu, a także fakt, że Barwny się jednak… bał. Ale co miałoby dać zamknięcie go w obozie?
– Uh, a co dała degradacja w przypadku… Niedźwiedzia, tato? – spytała w końcu, siląc się na spokojny ton. Nie dała nic. Absolutnie nic, na Gwiezdny Klan. A skoro ojciec przywołał Niedźwiedzia, poniekąd drażliwy temat dla kocicy, to się go uczepiła, żeby pokazać, że to nie jest skuteczne rozwiązanie. – Leżał tylko we mchu, bo z rangi kociaka nie wynikają żadne obowiązki, ani trochę nie mądrzejąc – wygłosiła dość ostrą jak na siebie opinię, ale wciąż spokojnie, z opanowaniem, do którego musiała się zmusić, oddychając i mówiąc powoli. Może lepiej, że bolała ją głowa – musiała przez to panować nad sposobem, w jakim mówiła, żeby nie rozbolała jej mocniej.
– Dobrze, więc… twoja kara pozostanie w obecnej formie, Barwna Łapo. Wychodzić możesz jedynie w towarzystwie co najmniej jednego wojownika – możesz o to poprosić swoją matkę czy mnie, co już ci powiedziałam – oznajmiła. To naprawdę nie było trudne, zagadać do innego kota i poprosić o wspólne wyjście. Dopóki Barwna Łapa nie stanie się trochę mniej naiwny i bardziej odpowiedzialny, nie widziała opcji na to, żeby mógł wychodzić samotnie, nawet jeżeli nie lubiła karania. – Przykro mi to mówić, ale nadszarpnąłeś zaufanie, którym cię obdarzyłam – ale jeszcze trochę go masz. Dlatego… to ostatnia szansa. Jeżeli znowu złamiesz ten zakaz, nie wstawię się za tobą – powiedziała poważnie, prostując się lekko i patrząc na pysk Barwnej Łapy. – Niedługo na treningu poznasz granice i trochę zaspokoisz swoją ciekawość – dodała, żeby trochę złagodzić wydźwięk tego wszystkiego, nie lubiła bowiem tego, że musiała być taka poważna, oficjalna, biznesowa, mierziło ją to trochę, w ogóle przykra prawda była taka, że bycie zastępcą nie sprawiało jej zbyt dużej przyjemności…
Jeżeli nikt nie miał nic do dodania, zamierzała wrócić do obozu – co najmniej z Barwną Łapą.

zt
LVL 5 105 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Co dała degradacja w przypadku Niedźwiedzia? Niby nic, ale nie mieli już w klanie tego problemu. Może to właśnie było rozwiązanie? Zamiast degradować w formie ostrzeżenia, to po prostu wyrzucać z klanu tego typu jednostki? Nie zabrał jednak w tej kwestii głosu, a jedynie spojrzał wymownie na Łanię.
— Niektórym brakuje refleksji przez całe życie — odezwał się w końcu à propos tego, że w ogóle nie zmądrzał. Właściwie nie wiadomo było, czy szary nadal żyje, ale były na to jakieś szanse. Decyzja i tak należała w tym momencie do Łaniego Kroku, przynajmniej jeżeli chodziło o Barwną Łapę, toteż jego uwagi nie były tutaj zbyt pożądane. Trzmiel chciał, aby to Łania wzięła za niego odpowiedzialność i sama dobrała odpowiednie represje. W oczach Trzmiela rudy kocur nie miał żadnych szans na poprawę swojego zachowania. Tęgi kocur już mu po prostu nie wierzył. Sprzed Niedźwiedzia może dałby mu parę kolejnych szans, ale sprawa szarolicego pokazała mu dość dobitnie, że w takich przypadkach nie warto. Może i bycie zastępcą nie sprawiało jej przyjemności, ale była w tym świetna. Najlepsza z trzmielowych zastępców.
— Dobrze więc. Wracam do patrolowania — powiedział szorstko, skinąwszy głową córce, by chwilę później zniknąć im z oczu.

zt
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Och, patrol. Całkowicie samotny, jako, że nie był jednym z tych zaplanowanych przez rzeczną zastępczynię. Tak naprawdę nie był nawet i patrolem - można go było nazwać jedynie spacerem urządzonym dla rozrywki spacerującej, która to słowem "patrol" posłużyłaby się w jego kontekście tylko i wyłącznie po to, żeby zamknąć pyski ewentualnym maruderom, o ile wcześniej nie postanowiłaby ich wyśmiać.
Nie spieszyła się - jaki miałoby to sens? Była piękna, ciemna, bezksiężycowa noc, taka, podczas której miała najwięcej energii, funkcjonowała najlepiej... i ziewała najmniej. Oczywiście, kiedy tylko pomyślała o ziewaniu właśnie, musiała jedno ziewnięcie stłumić, ponieważ jednak jako terminatorka zajmowała się tym praktycznie każdego dnia, była już do tego przyzwyczajona... co nie oznaczało, że się jej ta czynność podobała.
Ostatecznie swoją przechadzkę zakończyła siadając w pobliżu dość ładnego drzewa odcinającego się dość mocno kolorem od swoich wegetujących towarzyszy. Nie mając żadnego ciekawszego zajęcia usiadła, myjąc swoją prawą przednią łapę i kątem oka obserwując okolicę.

/ Mróz
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Mróz sam nie wiedział, co go zmusiło do wyjścia na granicę. Może i to byłoby jeszcze normalne i w jego stylu, gdyby nie to, że postanowił iść w środku nocy. W sumie to nawet nie był pewny, czy w ogóle może wychodzić z obozu, no bo niby dostał kiedyś zakaz, ale z drugiej strony pogodził się już z Błękitną. Wychodził trochę częściej, ale zawsze patrzył, czy nie ma jej w pobliżu. Mógłby wytłumaczyć jej cała sytuację, gdyby zaszła taka potrzeba. Lecz czy ona by mu uwierzyła? Wiele razy ja zawiódł, wcale tego nie chciał, ona odebrała to źle. Co miał zrobić? Dobrze, że Sasanka dała radę ich pogodzić. Szkoda, że wyrzucili ją z klanu, była w porządku. Być może to właśnie dlatego wyszedł, aby jej poszukać. Chciał z nią porozmawiać, sam nie wiedział o czym, ale czuł że musi. Był jej coś winny, może dałby radę spowrotem sprowadzić ja do Gromu? Trzeba próbować. Ale czy ona tego chce? Postanowił, że zacznie od granicy z klanem Rzeki. Rzeka brzmiała lepiej niż Cień, no i Mróz słyszał, że są tam dziwne koty. Chciał zobaczyć pod jakim względem dziwne, bo nawet nie potrafił sobie ich wyobrazić! Droga zajęła mu chwilę, bardzo się spieszył, z dwóch powodów. Właśnie z chęci zobaczenia rzeczniaka i znalezienia Sasanki. Nie wiedział, gdzie poszła, musiał szukać wszędzie. Zatrzymał się dopiero pod Samotna Brzozą. Wyczuł tam mocniejszy zapach obcego kota, a gdy się rozejrzał, dojrzał jednego w pobliżu. I to właśnie był ten, który miał wyglądać dziwnie. I wyglądał. Był strasznie szczupły i miał ogromne uszy! W ogóle jego głowa była w kształcie trójkąta. Do tego kolor futra... Podobny do Mrozika, ale z pręgami. Nigdy takiego nie widział, nawet poza swoim klanem. Było to na swój sposób piękne oraz ciekawe, jak wiadomo.
-Rany!- krzyknął, podchodząc bliżej kocicy. Starał się jednak, aby nie przejść granicy. - Rzeczywiście jessssteś inna. Czy każdy rzeczniak tak wygląda?- spytał prosto z mostu, nie zwracając nawet uwagi na to, że może ją wystraszyć. Kiedy do niej podszedł, przyjrzał się bardziej. Była naprawdę piękna! Nawet trochę zazdrościł jej wyglądu, mimo że byli bardzo podobni.
[Obrazek: saDoMiN.png]
LVL 3 45 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
// ej, ona nie jest orientalem xD

Widząc zbliżającą się do niej masę porośniętych futrem mięśni westchnęła jedynie, przez większość czasu, która zajęła kocurowi dotarcie do niej jedynie czyszcząc swoją prawa przednią łapę. Dopiero kiedy się odezwał, odstawiła ją na miejsce, co chwilę przenosząc na nią większość ciężaru ciała. Nic nie trzasnęło, co za niespodzianka, mogła dalej szwendać się na prawo i lewo, ignorując to, czy ma to jakikolwiek sens. Sensu nie miały na pewno słowa rozmawiającego z nią kocura, ale, och, ten wzrost... Przesunęła wzrokiem po jego sylwetce, woląc skupiać się na niej, a nie na głupocie, jaką słyszała w jego słowach. Och, to nie jego intelekt się dla niej liczył, niemniej jednak...
- Rany! - powtórzyła za kocurem, również wstając i podchodząc bliżej, nie przekraczając jednak bezcennej międzyklanowej granicy. - Rzeczywiście jesteś inny. Czy każdy gromiak woli mięśnie od mózgu? - spytała się go szeptem, przez chwilę zachowując kamienny pysk. Dopiero po chwili kąciki jej pyska zadrgały w niemym uśmiechu, a język wysunął się nieco z pyska. Och, co za wspaniała zabawa. Liczyła na to, że będzie trwała jak najdłużej... i że nikt im w niej nie przeszkodzi, oczywiście, w przeciwnym razem całe jej wysiłki pójdą na marne. W końcu rangą wojownika była jej potrzebna tylko i wyłącznie po to, żeby żaden nadgorliwy wojownik nie kontrolował jej poczynań.
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości