— O-oczywiście. Wiemy, że granic nie wolno przekraczać i ich przestrzegamy — pokiwała głową, rzecz jasna się zgadzając. Nie miała pojęcia w jaki inny sposób mogłyby wykorzystać umiejętności walki przeciwko klanowym kotom, poza oczywistym prowokowaniem ich poprzez wkraczanie na ich tereny. Bo co, miały zorganizowaną grupą dokonać napaści na taki na przykład klan Gromu? Nie miałyby przecież żadnych szans, nawet jeśli byłaby ich trójka.
— J-jasne. Do zobaczenia! — mruknęła, oczywiście zamierzając spytać dziewczynki, co o tym wszystkim myślą. Pożegnała się więc z kocurem i wróciła do legowiska, chcąc porozmawiać z córkami na ten temat, jeśli, rzecz jasna, je tam zastanie.
zt
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Mrucząca Łapa gdy ewentualnie nie miał co robić w wolnym czasie, to włóczył się za patrolami własnego klanu, obserwując co się dzieje. Często jednak zdarzało mu się oddalać i obserwować okolicę. Ewentualnie także mógł zdecydować się zapolować, póki trzymał się z daleka od granicy innych klanów i był uważny. Często też był to jego sposób na spędzanie czasu z rodziną, gdy ciągnął się za swoim ojcem jak natrętna pchła. Tym razem kocur zdecydował się zatrzymać na granicy koło Szarych Topoli, obserwując z daleka. Słyszał że dalej jest te dziwne zjawisko znane jako Grzmiąca Ścieżka. Oczywiście jak każdy o zdrowych zmysłach (w jego mniemaniu), nie miał ochoty się do tego czegoś zbliżać. Jednak lubił czasami usiąść na skraju terenów i pozastanawiać się co jest dalej. I jak daleko sięga to wszystko. Co prawda nie były to częste momenty, jako że Mruczkowi do typu filozofa było daleko i wolał się trzymać tego co zna. Ale czasem nie mógł zaradzić pewnej naturalnej ciekawości świata. Po chwili myślenia uszy kocura wychwyciły dźwięk wróbla szukającego czegoś w trawach nieopodal. Po kilku minutach spędzonych na uważnej obserwacji i zakradaniu się, ptak znalazł się w szczękach terminatora. Jak młode tegoroczne ptactwo jest głupawe i nieuważne, to czemu z tego nie skorzystać?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Dość nietypowym zrządzeniem losu znalazła się w tym miejscu, a dlaczego i po co - tego nawet Gwiezdny Klan nie wiedział i lepiej, żeby tak zostało. Była dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze, biorąc pod uwagę fakt, iże nie dość, że się wyspała, to jeszcze wstała prawą nogą, upolowała kilka myszy i jeszcze dane jej było zjeść wciąż ciepły oraz miękki posiłek, po którym spędziła trochę czasu na dzieleniu języków z Kwiatową Przełęczą, nim ta musiała udać się na patrol, a w przypadku Białej Burzy dalekie spacerki w towarzystwie tylko i wyłącznie własnego cienia były na porządku dziennym, toteż kiedy tylko zasłyszała ćwierkanie jakiegoś ptaszyska, ruszyła za dźwiękiem.
⠀⠀⠀Skuszona kolejnym sukcesem ominęła granicę i przedarła się przez wąskie oraz dość płytkie pasmo rzeki, , otrzepując srebrzysto-białe futro z resztek wilgoci, gdy już znalazła się ponownie na lądzie. Wróbel był coraz bliżej, jako że słyszała go coraz głośniej, lecz po kilku uderzeniach serca zamilkł, a w jego miejscu dostrzegła tylko i wyłącznie białe futro kota z Klanu Wichru. - Oooch - fuknęła rozżalona, przyglądając się martwemu ptaszkowi - też miałam na niego ochotę - stwierdziła, nim cmoknęła językiem o zęby i uniósłszy spojrzenie zielonych oczu uśmiechnęła się delikatnie do nieznajomego. - Ale jak widać opowieści o Was nie kłamią. Szybcy jesteście, zdecydowanie za szybcy.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Jako że kocica czaiła się na wróbla, będąc całkowicie w ciszy, członek Klanu Wichru nie zauważył jej nim Biała Burza sama ujawniła swoją obecność.
- Co na osty i ciernie!? - Mrucząca Łapa zachwiał się trochę, nie spodziewając się tak nagłego kontaktu z kimkolwiek. Jego futro podniosło się nieco. Kocur podniósł łapę cofając się o krok i szybko zabierając swoją zwierzynę i zagarnął ją łapą.
- Kto pierwszy ten lepszy! Poza tym z tego co wiem Klan Rzeki ma własne tereny by polować. - Skomentował zauważają zapach kocicy i fakt że była poza granicami własnego klanu. Czy Klanowi Rzeki brakuje zwierzyny, czy co? Ogólnie nie podobało mu się jak bardzo blisko ich granicy polowała. Ale nie był pewny co robić w związku z tym.
Pozwalając sobie na odrobinę relaksu, jednak nie spuszczając kocicy z oczu, Mrucząca Łapa postanowił w końcu dowiedzieć się z kim w ogóle ma do czynienia. Zaczął zdawać sobie teraz sprawę że jeżeli kocica jest kimś ważnym w klanie, to może mu się później po uszach oberwać za te teksty. Jednak powinna się tego spodziewać praktycznie wdeptując na tereny innego klanu. - Nazywam się Mrucząca Łapa. Nie często widzę koty tak blisko granic klanu. Można zapytać czemu tu przyszłaś? - Kimkolwiek była, nie wydawała się być szczególnie starsza od niego. Chociaż ciężko było mu ocenić czy terminator, czy może wojownik.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Spiczaste uszyska kocicy cofnęły się do tyłu, a jej spojrzenie na ułamek uderzenia serca błysnęło ostrzegawczo. Nie spodziewała się, że Wichrzak będzie piszczał jak wystraszony szczur na jej widok, cóż... czyżby wyglądała aż tak strasznie? Czy syczała, obnażała kły i szurała pazurami po podłożu, aby potraktować ją jak niebezpieczeństwo? Jeszcze nie i bynajmniej nie miała takich intencji, chyba że zostałaby do tego dobrze sprowokowana.
⠀ - I to ma być powód dla którego miałam zrezygnować z łatwej przekąski, która ćwierkała wśród topól? Z tego co wiem nie należą do terytorium Klanu Wichru... - uśmiechnęła się chłodno, odchyliwszy swoją głowę do tyłu, kiedy to specjalnie zastosowała to samo sformułowanie, jakim została uraczona przez niejakiego Mruczącą Łapę. Jeszcze dobrze nie zaczęli rozmawiać, a już działał jej na nerwy swoim maleńkim móżdżkiem, który nie potrafił połączyć ani kropek, ani słów. Na język cisnęło jej się wiele jadowitych i nieszczególnie przyjemnych odzywek, lecz musiała przywołać się do porządku, przełknąć napuchniętą niechęć, wezbraną na podniebieniu, a następnie uraczyć go delikatnym uśmiechem, który przewiał z jej pyska wszystkie grymasy, jakie mogły się na nim nagromadzić. Zachichotała.
⠀ - Mrrrrucząca Łapa. - Powtórzyła z pasją, unosząc wyżej brwi, co by po chwili uśmiechnąć się wesolutko. - Ładne imię, sama chciałabym takie mieć - przyznała, niekoniecznie zgodnie z prawdą - mi możesz mówić Zimno. I owszem, można zapytać, ale... przed chwilą Ci na to odpowiedziałam. Nie mów, że nie słuchałeś? - zapytała, nim przysiadła i przesunęła pierzastym ogonem po trawie, co by zakryć nim swój bok. Była ostatnim kotem, który wkroczyłby na czyjeś terytorium w ramach polowania, a także jednym z ostatnich, jakie szukałyby wrogów i bitki. Z żadnej z tych rzeczy nie miałaby korzyści, toteż nie chciała tracić na to czasu.
⠀ - Znasz się może Popielatą Łapą? - zagadnęła, jako że była ciekawa tego, co słychać u jej wichrowego kolegi.
Jeden z najwyższych kotów w klanie, dzięki genom ojca, ma długie i szerokie łapy oraz barczystą, postawną sylwetkę, znacząco różniącą się od tej, jaką posiada Pszeniczny Grzbiet. Podczas gdy ojciec jest chudy i zwinny, tak skóra z niego zdjęta, będąca synem, stanowi podręcznikowy przykład silnego kocura o szczupłym, acz widocznie umięśnionym ciele. Jego jasnokremowa, krótka sierść przylega gładko do ciała i robi się ciemniejsza na grzbiecie oraz ponadprzeciętnie długim ogonie, a na jego łbie zauważyć można o podobnym odcieniu charakterystyczną, acz ledwo zarysowaną literę "M", natomiast policzki kocura, jego pysk i gardło pokrywa jaśniejsze, niemalże białe znaczenie. Czaszka Trucizny jest szeroka i można by rzec, że antywstrząsowa, nawet jeśli to nieprawda, a szerokie i dobrze uwydatnione kości policzkowe podkreślają jego skośne oczy koloru złotego, z czego prawe jest dodatkowo przecięte długą i głęboką blizną, ciągnącą się przez część czoła oraz policzka.
Trucizna został wychowany dobrze i od zawsze wykazywał się wielkimi ambicjami oraz pracowitością. Jest lojalny i wierny klanowi do tego stopnia, że dla dobra ogółu obdarłby własną rodzinę ze skóry i zakopał gdzieś pod płotem, a to świadczy tylko i wyłącznie o jego bezwzględności oraz upartości w dążeniu do celu, jaki sobie obierze. Jest tak samo inteligentny jak Pszeniczny Grzbiet, a jednocześnie asertywny i twardy, dlatego każdego, kto zechce mu wejść na głowę, brutalnie ściąga na dno i zasadza przy okazji korekcyjnego kopniaka prosto w brzuch. Swojego zdania jest gotów bronić jak lew, a w kaszę nie da sobie dmuchać. Potrafi rzucić w czyjąś stronę umyślną złośliwością i bez skrupułów komentuje czyjeś głupie zachowanie oraz wytyka błędy, bardzo często stosując przy tym swoje nietypowe poczucie humoru. Trucizna nie jest jednakże podły z natury i na ogół stanowi dobre towarzystwo do sensownych rozmów, podczas których stara się nie być sztywnym jak stuletni dąb gburem, nawet jeśli niewiele rzeczy go tak naprawdę bawi. Potrafi doceniać i chwalić tak samo, jak krytykować, chociaż to drugie robi zdecydowanie częściej, a jeśli uzna to za stosowne i istotne to zamieni się w chodzące na czterech łapach wsparcie, opiekę oraz mur obronny, będąc wzorcowym wojownikiem z krwi i kości.
Po wszystkich wrażeniach które go spotkały w końcu wrócił na swoje stare śmieci. Czuł intensywny zapach klanu wichru, więc pozostało teraz czekać na jakiś patrol, który go zgarnie. Sam nie chciał iść, bo jednak pachniał jak samotnik i mógł zostać zaatakowany, a w towarzystwie kogoś znajomego zawsze inaczej. Nie siedział, zamiast tego kręcił się podenerwowany wśród drzew, wyraźnie wypatrując pojawienia się kogoś.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Pachniał jak samotnik i wyglądał jak samotnik. Takie wrażenie odniosła Barwna Ścieżka, dlatego ostrzegawczo nastroszyła futro na karku. Patrolowała okolice z Czerwonym Pazurem, z którym stosunki starała się poprawić od kiedy całe jej rodzeństwo zginęło, a Dynia został wygnany. Nie udało jej się spełnić wymagań Jesion, ale może jeli pogodzi się z ojcem sprawi jej satysfakcje.
- Na kogo czekasz? - spytała z rezerwą, mierząc wzrokiem młodego kota. Wyglądał znajomo. Czyżby to był jeden z synów Pszenicznego Grzbietu? Był do niego bardzo podobny, lecz Barwna nie zwracała uwagi na ostatniej ceremonii na to co się dzieje i większość imion wypadła jej już z głowy, ponadto ten tutaj cuchnął samotnikiem na kilometr, co zdecydowanie nie pasowało do łatki klanowego kota.
Jeden z najwyższych kotów w klanie, dzięki genom ojca, ma długie i szerokie łapy oraz barczystą, postawną sylwetkę, znacząco różniącą się od tej, jaką posiada Pszeniczny Grzbiet. Podczas gdy ojciec jest chudy i zwinny, tak skóra z niego zdjęta, będąca synem, stanowi podręcznikowy przykład silnego kocura o szczupłym, acz widocznie umięśnionym ciele. Jego jasnokremowa, krótka sierść przylega gładko do ciała i robi się ciemniejsza na grzbiecie oraz ponadprzeciętnie długim ogonie, a na jego łbie zauważyć można o podobnym odcieniu charakterystyczną, acz ledwo zarysowaną literę "M", natomiast policzki kocura, jego pysk i gardło pokrywa jaśniejsze, niemalże białe znaczenie. Czaszka Trucizny jest szeroka i można by rzec, że antywstrząsowa, nawet jeśli to nieprawda, a szerokie i dobrze uwydatnione kości policzkowe podkreślają jego skośne oczy koloru złotego, z czego prawe jest dodatkowo przecięte długą i głęboką blizną, ciągnącą się przez część czoła oraz policzka.
Trucizna został wychowany dobrze i od zawsze wykazywał się wielkimi ambicjami oraz pracowitością. Jest lojalny i wierny klanowi do tego stopnia, że dla dobra ogółu obdarłby własną rodzinę ze skóry i zakopał gdzieś pod płotem, a to świadczy tylko i wyłącznie o jego bezwzględności oraz upartości w dążeniu do celu, jaki sobie obierze. Jest tak samo inteligentny jak Pszeniczny Grzbiet, a jednocześnie asertywny i twardy, dlatego każdego, kto zechce mu wejść na głowę, brutalnie ściąga na dno i zasadza przy okazji korekcyjnego kopniaka prosto w brzuch. Swojego zdania jest gotów bronić jak lew, a w kaszę nie da sobie dmuchać. Potrafi rzucić w czyjąś stronę umyślną złośliwością i bez skrupułów komentuje czyjeś głupie zachowanie oraz wytyka błędy, bardzo często stosując przy tym swoje nietypowe poczucie humoru. Trucizna nie jest jednakże podły z natury i na ogół stanowi dobre towarzystwo do sensownych rozmów, podczas których stara się nie być sztywnym jak stuletni dąb gburem, nawet jeśli niewiele rzeczy go tak naprawdę bawi. Potrafi doceniać i chwalić tak samo, jak krytykować, chociaż to drugie robi zdecydowanie częściej, a jeśli uzna to za stosowne i istotne to zamieni się w chodzące na czterech łapach wsparcie, opiekę oraz mur obronny, będąc wzorcowym wojownikiem z krwi i kości.
Kolejna, która jeżyła się na jego widok? Zrobił to samo co ostatnio, czyli swoją sierść też nastroszył i cofnął uszy, bo nie miał zamiaru pokazywać po sobie żadnej słabości. Spojrzał na dziwnie nakrapianą kotkę, próbując nie marszczyć za bardzo pyska, zwłaszcza że ciągnęła go paskudna blizna po głębokiej ranie. - Na ciebie. Porwali mnie dwunodzy i chcę wrócić, ale mam na tyle oleju w głowie, żeby nie pakować się za granicę, kiedy śmierdzę jak jakiś samotnik - chyba że miała to w nosie i planowała mu właśnie spuścić łomot, wtedy mówi się trudno i będzie musiał jakoś sobie radzić.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Barwna Ścieżka nie zareagowała na prowokację i agresywną odpowiedź. Była świadoma, że może wysłać młokosa w podróż po drodze mlecznej za pomocą jednego ruchu łapy, by zabłysnął tam równie łatwo, co zespół R.
- No, śmierdzisz, to trzeba ci przyznać. Dwunodzy cię porwali...? Ale że z terenów naszego klanu, czy wychodziłeś poza nie? - wojowniczka przekrzywiła głowę w pytającym geście. Odwróciła się na moment do Czerwonego Pazura z pytaniem, czy nie przebiegnie się do obozu po przywódcę lub Lawendowy Kwiat, a gdy ten zniknął ponownie zwróciła się ku zaginionemu terminatorowi.
- Kojarzę cię chyba. Masz na imię Trująca Łapa?
Jeden z najwyższych kotów w klanie, dzięki genom ojca, ma długie i szerokie łapy oraz barczystą, postawną sylwetkę, znacząco różniącą się od tej, jaką posiada Pszeniczny Grzbiet. Podczas gdy ojciec jest chudy i zwinny, tak skóra z niego zdjęta, będąca synem, stanowi podręcznikowy przykład silnego kocura o szczupłym, acz widocznie umięśnionym ciele. Jego jasnokremowa, krótka sierść przylega gładko do ciała i robi się ciemniejsza na grzbiecie oraz ponadprzeciętnie długim ogonie, a na jego łbie zauważyć można o podobnym odcieniu charakterystyczną, acz ledwo zarysowaną literę "M", natomiast policzki kocura, jego pysk i gardło pokrywa jaśniejsze, niemalże białe znaczenie. Czaszka Trucizny jest szeroka i można by rzec, że antywstrząsowa, nawet jeśli to nieprawda, a szerokie i dobrze uwydatnione kości policzkowe podkreślają jego skośne oczy koloru złotego, z czego prawe jest dodatkowo przecięte długą i głęboką blizną, ciągnącą się przez część czoła oraz policzka.
Trucizna został wychowany dobrze i od zawsze wykazywał się wielkimi ambicjami oraz pracowitością. Jest lojalny i wierny klanowi do tego stopnia, że dla dobra ogółu obdarłby własną rodzinę ze skóry i zakopał gdzieś pod płotem, a to świadczy tylko i wyłącznie o jego bezwzględności oraz upartości w dążeniu do celu, jaki sobie obierze. Jest tak samo inteligentny jak Pszeniczny Grzbiet, a jednocześnie asertywny i twardy, dlatego każdego, kto zechce mu wejść na głowę, brutalnie ściąga na dno i zasadza przy okazji korekcyjnego kopniaka prosto w brzuch. Swojego zdania jest gotów bronić jak lew, a w kaszę nie da sobie dmuchać. Potrafi rzucić w czyjąś stronę umyślną złośliwością i bez skrupułów komentuje czyjeś głupie zachowanie oraz wytyka błędy, bardzo często stosując przy tym swoje nietypowe poczucie humoru. Trucizna nie jest jednakże podły z natury i na ogół stanowi dobre towarzystwo do sensownych rozmów, podczas których stara się nie być sztywnym jak stuletni dąb gburem, nawet jeśli niewiele rzeczy go tak naprawdę bawi. Potrafi doceniać i chwalić tak samo, jak krytykować, chociaż to drugie robi zdecydowanie częściej, a jeśli uzna to za stosowne i istotne to zamieni się w chodzące na czterech łapach wsparcie, opiekę oraz mur obronny, będąc wzorcowym wojownikiem z krwi i kości.
A co za różnica skąd go porwali! Dla niego nie była żadna, zwłaszcza powód, że polazł po prostu za fajnie pachnącym zielskiem i akurat wpadł na niebezpieczeństwo. - Jeszcze z naszych terenów, ale blisko grzmiącej ścieżki. Za bardzo oddaliłem się od patrolu i wpadłem - więcej chyba nie musiał się tłumaczyć, zwłaszcza że przywódcą nie była i to przed nim będzie musiał ewentualnie rozwinąć tę wersję wydarzeń. - Nono, terminator tego czarnego staruszka, który nadal próbuje w wojownika, chyba że się coś zmieniło jak mnie nie było.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Dla niego żadna, dla wszystkich innych duża. Słyszała, że ostatnio wiele było porwań przez dwunogów i jeśli ci coraz śmielej zapuszczali się na terytoria klanu wichru wojownicy powinni o tym wiedzieć. Inną sprawą jest, iż powinni też zauważyć, ale te wysokie stworzenia zawsze były jak ufo. Wszędzie znajdowało się ich ślady i napotykało ofiar przypadkowych porwań, lecz nigdy jeszcze sama nie natknęła się na te istoty.
- ...Ciekawie mówisz o Sokolim Cieniu - mruknęła po chwili ciszy, nie będąc pewną, co sądzić o synu Zwinnej Łapy. Na ten moment postanowiła nie sądzić absolutnie nic i zaczekać na powrót Czerwonego Pazura z kimś z władzy razem z Trującą Łapą na wszelki wypadek, aby ten nie przekroczył granicy, ani żeby nie zaatakował go jakiś narwaniec szukający okazji do wykazania się.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Czerwony Pazur natknął się na Porywistą Gwiazdę po drodze, w okolicy Świszczących Traw i Kolczastych Krzewów. Rudo-biały szedł akurat na polowanie, ale usłyszawszy o sytuacji, to jest powrocie niedawno mianowanego terminatora, kiwnął lekko głową i podążył za czarno-białym wojownikiem. O Trującej Łapie wiedział niewiele, tylko tyle, że był synem Zwinnej Łapy, dość długo chorował, nie stawił się na treningu z Sokolim Cieniem, za to często znikał z obozu, aż w końcu… cóż, zniknął na stałe. Wrócił jednak dość szybko, o wiele szybciej, niż większość porwanych przez dwunogi kotów, co jego, jako przywódcę, całkiem cieszyło, chociaż sporo tu jeszcze zależało od tego, co takiego Trująca Łapa miał do powiedzenia.
– Cześć, Barwna Ścieżko; dzień dobry, Trująca Łapo – przywitał się najpierw z wojowniczką, potem z terminatorem. – Co się stało? – spytał, kierując wzrok na kota stojącego po drugiej stronie granicy. To, że kocur chciał wrócić, było dla niego na tyle oczywiste, że nawet nie pytał.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
- Hej, Zrywek. Mówi, że porwali go dwunożni i chce wrócić - streściła, witając syna Fiołkowego Świtu lekkim uśmiechem. - Nie przeszkadzam - dodała po chwili i podniosła się. Zamierzała kręcić się gdzieś w pobliżu na wszelki wypadek, ale ogólnie powrót Trującej Łapy nie był jej sprawą ani jej interesem, przyjęcie go do klanu i wysłuchanie krwawych, dramatycznych historii pełnych wybuchów i innych atrakcji to nie jej obowiązek. Siedzenie i słuchanie niczym pień drzewa wydało jej się mało ekscytujące, dlatego też zostawiła przywódcę i samotnika samych.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Po pogrzebie swojego brata i wyruszeniu Lawendowego Kwiatu, Pijawka postanowiła udać się na... spacer. Samotny spacer, na którym mogłaby wszystko na spokojnie przemyśleć. Pozbierać się chociaż trochę po stracie kolejnego członka rodziny oraz mentora.
Biały Puch nie zapuszczała się nigdy sama aż do granic, jednakże tym razem było inaczej. Stało się tak, ponieważ... no cóż, nie zauważyła, że doszła aż do Ukrytego Pagórka, a dokładniej w jego pobliże. Dopiero kiedy poczuła mocniejszy zapach swojego klanu, zrozumiała, że znalazła się na granicy...
Biała kotka stanęła, biorąc nieco głębszy wdech, aby się uspokoić, a następnie... Po prostu odwrócić się, ruszając powoli w stronę powrotną do obozu...
[Półmrok]
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Półmrok wędrówał wzdłuż klanowych granic. Trzymał się tych od strony ulicy i ryczących samochodów, gdzie mógł rozpoznać dwa różne zapachy. Jeden był wilgotny i nieco rybny, drugi natomiast mniej gryzący w nozdrza, bardziej neutralny i niewiele mówiący. Samotnik szukał dla siebie dobrego miejsca na uwicie legowiska i zagrzania miejsca na dłużej niż kilka wschodów i zachodów słońca, był też ciekaw jak wielkie połacie ziemi zajęte były przez koty nazywające siebie klanami. Jeszcze nie nauczył się ich nazw ani nie wiedział, jak dopasować je do mijanych zapachów.
Po drodze zauważył śnieżnobiałą kudłatą kocicę, która wyglądała na jego oko niewyraźnie. Jak gdyby nie wiedziała, co tu robi i dlaczego. To wzbudziło w nim pewne zainteresowanie. Długi srebrzysty ogon omiótł pięty kocura, gdy ten zatrzymał się i wyprostował, oceniając obcą mu kocicę wzrokiem.
- Dzień dobry - wymruczał zachrypniętym głosem. Od paru dni nie odzywał się do nikogo i taki był tego skutek. - Wszystko w porządku? - zadał grzecznościowe pytanie, które dla niego było bardzo ciekawe. Pragnął dowiedzieć się czegoś o klanach i każdy strzęp informacji był dla niego przydatny.