Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Orzeł nie wychodził często gdziekolwiek. A jeśli już - były to zwykle krótkie, niewiele znaczące spacerki tam i z powrotem. Zwykle wtedy, kiedy nie miał co robić; Korzeń był na treningu, Brzoza i Czubatka były poza zasięgiem, a Deszcz dawała mu dzień wolny. Dziś właśnie miał tę okazję na spacerek i, naturalnie, po momencie zbierania sił, wyszedł.
Na granicach (a nawet poza!) był kilka razy. Wystarczyło zawsze iść prosto i do nich się dochodziło. Tym razem szedł tak samo, jak strzała przed siebie, aż dotarł i... o! Zauważył kogoś. Wpierw się ucieszył, później wystraszył - ostatnio spotkany kot na granicy bił się z Brzozą. Ostatecznie wziął krótki oddech, może nie będzie aż tak źle.
- Dzień dobry! - krzyknął w stronę obcej. Po swojemu, niewinnie, nieagresywnie, nieco nieśmiało, ale z nutką wesołości i ciekawości.
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sekwoja gwałtownie się odwróciła gdy usłyszała nieznany sobie głos. Szybko namierzyła gadułę, który w mocno sztywniacki sposób się z nią przywitał. Zwykle to ona, zawsze czujna i wyczulona na oprychów, dostrzegała koty pierwsza. Kocur wyglądał na dość pierdołowatego i wesołego. Obrzydliwie wesołego. Ugh. Jak dalej będzie się tak szczerzył jak głupi do sera, to z chęcią zapozna go ze swoimi pazurami. W sumie to od rana miała ochotę wykrzywić jakąś głupią mordę albo przynajmniej kogoś powkurzać. Skoro ona miała zły dzień, to niech ktoś inny też ma.
- He? A ty to niby kto? - syknęła w jego stronę ukazując ostre, żółte zęby. Zmierzyła go od góry do dołu. Kolejny wielkolud, ale ten miał jakieś śmieszne umaszczenie. Nie śmierdział też jak któryś z cieniasów, więc może był pieszczochem? Ale czy zawędrował by tak daleko?
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, jego rozmówczyni chyba nie... podzielała entuzjazmu rozmowy. Ale to nie szkodzi, jeszcze nie. On sam bardzo często nie miał humoru i był smutny, a ona może... może reagowała tak? Nie było co się łamać od razu. Odchylił jedynie uszy w tył, a tuż po tym - zaczął mówić dalej.
- Orla Łapa, ale możesz mi mówić Orzeł lub Orzełek... Ale generalnie mam na imię Vernon - formułka, stała, ta która uczepiła się niego już księżyce temu. Nie umiałby się przedstawić o jedno imię krócej. Niegdyś próbował, ale było to... no, nieswoje, dziwne. Inne. - A ja mam przyjemność rozmawiać z...?
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur był tak strasznie frajerski. Widziała że się bał, jak odchyla w tył uszy. Słabuesz. Z takim to bardzo szybko by sobie poradziła. Uciekałby z podkulonym ogonem, tylko świst. Gdyby tylko chciała, ale to zależy już tylko od tego czy kocur należał do pewnego klanu. Bicie leżącego było frajerskie, a na takich tchórzach to szkoda pazury piłować.
- Przygarnął cię jakiś klan czy co? Masz śmiesznie dużo tych imion - burknęła. Vernon, chociaż brzmiało całkiem fajnie i mało frajersko to jednak nie pasowało jej do tych konserw z klanów. Za to Orla Łapa brzmiało już zupełnie klanowo. Nie wstydził się swojego pierwszego, nie klanowego imienia? - Sekwoja -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet by nie przeczył! To pierwsza taktyka, jaką by obrał, nie chciałby nawet walczyć. Nie ważne z kim miałby to robić, wolał unikać konfrontacji siłowych. Nie ważne czy był silniejszy, czy słabszy - po prostu nie miał ku temu zwykle powodów. Chyba, że w obronie innych. Ale... tu był sam. Lepiej nie bić się wcale.
- Klan Wichru! To właśnie jedna z granic. No... i oficjalnie, imię mam jedno, ale reszta się mnie trzyma i każdy ich w sumie używa. Tak jakoś się przyjęło - wyjaśnił czym prędzej. Dla niego to było... w sumie normalne. Na początku dziwnym było być Orłem, ale teraz? Było to JEGO imię. I nie było śmieszne czy "nieswoje". - Bardzo miło mi poznać Sekwojo! Dokąd zmierzasz?
Bo jak mówił, była bardzo blisko granic. Czyżby szukała pomocy? Albo... była nadchodzącym zagrożeniem? A być może tylko spacerowała...?!
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och. Czyli Wicher. Byli kiedyś sojusznikami z Pożogą, ale jeżeli miała go jakoś specjalnie traktować z tego powodu, to niedoczekanie jego. Jeszcze czego, może powinna go całować po łapach i się kłaniać. Miał szczęście że nie był jedną z rybich gęb albo przynajmniej się do tego nie przyznawał.
- Acha, a nie wystarcza ci jedno imię? Jakby to że dali ci ich ze dwa już na dzień dobry nie znaczy że musisz wszystkich używać - parsknęła, po czym pociągnęła nosem. Nie płakała to po prostu głupie przeziębienie. Przejdzie jej. - Donikąd. Po prostu sobie łażę, a ty co tu niby robisz? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- W teorii, nie używam wszystkich, ale milszym jest dać komuś wybór tego, jak sobie chce mnie nazywać, niż zmuszać go do mówienia mi w jeden sposób - wzruszył barkami. On sam zwykle mówił do innych tak, jak ci sobie tego życzyli. Ponieważ tak było lepiej. A jako, że on sam nie miał co do tego jak kto go nazywa problemu, mógł wyłożyć każde imię, jakie mu nadano i inni mieli wybór. Nie wiedział w tym nic złego. I teraz ucho mu drgnęło. Była chora? Płakała wcześniej?... - Spaceruję też. Ostatnio niewiele się dzieje, więc korzystam z tego, że pogoda jest w miarę przystępna. Jak tu dotarłem, do Wichru, było tak obrzydliwie nieprzyjemnie, że masakra. I niedługo najpewniej znów tak będzie.
Bo nie był aż tak głupi, by nie rozumieć że obieg pór roku się powtarza co jakiś czas. I znów będzie deszcz, śnieg, że będzie nieprzyjemnie. Wolał słońce. Zdecydowanie, było lepsze, niż marznące poduszki.
- Oby do tego czasu nos ci minął - znów zaryzykował delikatnym uśmiechem. Nie jego sprawa, owszem, ale drobne współczucie i troska niczym złym nie były. Nawet wobec obcego!
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Aha, jak chcesz, jak dla mnie nadal to trochę dziwne - mruknęła. Nadal nie rozumiała po co komu tyle imion, ale jeżeli Vernon, Orzełek, Orla Łapa czy jak mu tam jeszcze, tak chciał to niech tak ma. Może się do niego nawet zwracać Cybał czy Marchewa jeżeli tak chciał. Najwyraźniej imiona nie były dla niego zbyt ważne. Ona była mocno przywiązało do swojego. Nadały jej je Pokrzywa i Tundra, jej matki, jej prawdziwa rodzina. Nie ta co miała w dupie czy w ogóle żyje. Ona też miała w dupie swoich dawnych rodziców. Nie obchodziło ja czy ich dwunodzy też nie wyrzucili na zbyt pysk do rzeki, czy nieistniejący Gwiezdny Klan wie gdzie. - Ehe, a u was to się kiedykolwiek cokolwiek dzieje? Czy po prostu jesteście tacy nudni? -
Na początku nie zrozumiała o co temu idiocie chodzi. Zrobiła skonfundowaną minę podnosząc brew z niedowierzania. Jak nos ma jej przejść, ale w końcu zrozumiała że chodziło o katar.
- Na pewno mi minie, to zwykły katar, ale dzięki za troskę czy coś? - odpowiedziała ironicznie, co go to niby obchodziło. Poczuła jednak jakieś dziwne ciepło na sercu. To nie tak że było jej miło że to powiedział w ogóle ją to nie obchodziło. W ogóle. - Zgaduje że ty jesteś zdrowy
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na moment zamilkł. Czy byli nudni? Może trochę... Ale to nic złego. Lepsze to, niż jakby miało się dziać nie wiadomo co, wojny, kradzieże, awantury. No, te się działy. Czasem, jak ostatnio...
- Na ceremonii duch zszedł na ziemię. Gwiezdny. Każdy się mu kłaniał, w tym moja matka. Ja się nie pokłoniłem, był wyjątkowo... nie w porządku dla naszej Przywódczyni. Nie mam zamiaru się kłaniać tym, którzy nie zasługują na szacunek - obwieścił, jak na siebie, wyjątkowo odważną myśl. Nie kłaniał się też każdy, ale przerażony wówczas łeb kocura nie załapał tego, kto bił pokłon, kto nie. Widział Deszcz. Tylko Deszcz. To się liczyło. - Na ogół duchy nie schodzą na ziemię, to dość ciekawe.
Uśmiechnął się. Ostrożnie, delikatnie, bo faktycznie - to dość niecodzienne, aby Gwiezdni pojawiali się przy żywych, tak o, na ceremoniach. Raczej, z tego co mama mu opowiadała. Deszcz się przecież na tym znała, więc... na pewno, było to coś wyjątkowego.
- Zdrowy, na szczęście. Ostatnim czego mi potrzeba to teraz chorować... Plus jest taki, że tu przynajmniej ktoś by mnie leczył. Pamiętam jak na osiedlu padali z chorób, bo czasem ziół nie było. Okrutny los - zmarszczył się na moment, uszy odchylił delikatnie do tyłu. Nie miał po co tego kryć, Sekwoja... była obca. Może nigdy już jej nawet nie spotka. Na dobrą sprawę, to tak jakby rozmawiał ze skałą, mówił do nikogo, do siebie. - Jeśliby nie mijał - ale zakładam, że minie, skoro tak mówisz - możesz spróbować tu wrócić. Wiesz, nasza Medyczka... sądzę, że mogłaby pomóc. Zwyczajnie po znajomości, lubi mnie. Sądzę, że w takim razie mogłaby pomóc komuś, jeśli ją o to poproszę.
To dorzucił w odruchu. Logiczne, nie wiedział skąd jest - dla niego była samotnikiem lub kimś z innego klanu. Tak czy inaczej, pomoc wolał dzielić. Nie szkodziło to nikomu, a co więcej, mogło uratować to komuś życie.
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Duch? Gwiezdny Klan? On sobie żartuję, bo na pewno nie może gadać serio. Pewnie mu się coś przyśniło po zepsutej zwierzynie albo nawciągał się za dużo kocimiętki i miał jakieś dziwne halucynacje. Albo zjadł jakiegoś grzyba. Może cały klan się czegoś nażarł albo nawciągał. Albo ktoś ich oszukał z tym Gwiezndym Klan, a oni jak głupi dali się nabrać. Prędzej uwierzy w to niż w jakieś duchy, czy inne Gwiezdne Klany.
- Duch? Weź mnie nie rozśmieszaj. Na pewno nie zasnąłeś na tej ceremonii albo co? Ile tym masz księżycy by wierzyć w taki bzdury pięć? - stwierdziła prześmiewczym tonem. Naprawdę ciężko jej było uwierzyć że taki duży kot dalej wierzy w bajki.
- Pewnie tak, no cóż, masz szczęście że trafiłeś na Klan Wichru, a nie na taki Klan Rzeki. Rybie gęby od razu by cię przegoniły, nie zwracając uwagi nawet na to że nie przekroczyłeś ich granic - odpowiedziała, nie przegapiając okazji by ponarzekać na Klan Rzeki. W końcu czy nie mówiła prawdy. Wygonili Klan Pożogi z ich ziemi, tak właścwie za nic. - Emm, no dzięki, to miłe czy coś? Nie ma w tym jakiegoś podstępu? -
Stwierdziła dość niepewnie i nieufnie. Ktoś chciał jej pomóc i to tak bezinteresownie? Tylko gdzie był haczyk? Będzie musiała służyć Wichrzakom jako podnóżek aż do końca swych dni czy co? Propozycja kocura była bardzo miła, aż za miła, musiało być w niej jakieś ukryte dno.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mówię poważnie! Widziałem na własne oczy! - odchylił uszy do tyłu. Oczywiście, jeśli nie będzie chciała mu uwierzyć - nie będzie musiała. Nie zmusi jej do tego w żaden sposób, bo... nie miał w jaki sposób jej nawet udowodnić prawdomówności swoich słów. Bo jak niby miał to zrobić? Nie przyzwałby znikąd ducha.
Później jednak zamilkł. Uszy postawił do góry, pysk delikatnie skrzywił.
- Czemu mieliby to zrobić? - nie wiedział o Pożodze. Nie wiedział, że zostali przegnani, nie wiedział nic. Do tej pory wręcz wierzył, że są z Rzeką na dobrych stosunkach. - Nie ma. Dlaczego miałby być? To normalne pomagać. Gdyby mi nikt nie pomógł, byłbym od dawna martwy.
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Phi, ta akurat. Pewnie zjadłeś coś nieświeżego coś ci się przewidziało i teraz gadasz głupoty - syknęła pogardliwie dalej nie wierząc w tą głupią bajeczkę. Gwiezdny Klan nie istnieje i on jako były samotnik powinien najlepiej o tym wiedzieć. Nie wiedziała czy teraz bardziej próbował oszukać ją czy samego siebie. Lepiej dla niego jeżeli jednak ją, bo nikt kto widzi jakieś gwiezdne kotki nie może być zdrowy na umyśle. Cały ten ich kult jest strasznie pokręcony.
Uśmiechnęła się krzywo trochę złośliwe na jego pytanie. Nie wiedział? Może w tedy jeszcze nie był częścią Klanu Wichru albo jest po prostu za młody żeby pamiętać. Może go nawet w tedy matka jeszcze z macicy nie wypchnęła kto wie.
- Naprawdę nie wiesz? To nic osobistego młody. No cóż Klan Rzeki może się tym nie chwali, ale raz już coś takiego zrobił. Słyszałeś może o Pożodze? - zaczęła. Chciała zasiać ziarnko niepewności w tym małym móżdżku, bo o ile do Klanu Wichru nic nie miała to Rzeka powinna częściej pokazywać swoje prawdziwe oblicze.
Jej też ktoś kiedyś pomógł i gdyby nie to pewnie jej by tu nie było. Nie byłaby częścią Nowego Świtu, radną, nie miałaby swojej wielkiej kochanej rodziny, byłaby tylko śmierć. Utonęłaby razem z Tsunami. Nigdy nie pozbyła się wspomnienia lodowatej wody wpływającej jej do uszu nosa wszędzie, które wracało do niej w chwilach takich jak ta. Wzdrygnęła się, znowu poczuła się jak tego dnia kiedy prawie spotkała się oko w oko ze śmiercią.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wcale nie, słowo... Ugh, gdybym tylko mógł, naprawdę bym ci go pokazał. Zresztą, nie tylko ja go widziałem! Każdy kot w Klanie to potwierdzi. Wątpię, żeby Medycy nas podtruwali, żebyśmy mieli jakieś dziwne wizje. No, a jeśli to miałaby być zwierzyna.... To musiałby ją zjeść każdy. Uważaj co jesz w takim razie...? - wykrzywił się delikatnie. Może... może miała rację? Może faktycznie tylko jemu i całej reszcie się wydawało, że coś widzieli? Chociaż był pewien, że to nie były zwidy. Że to była prawda, że na serio zmarły zstąpił z nieba i był wśród żywych kotów! Ale Orzeł był sobą. Nie umiałby się kłócić. I nawet gdy był śmiertelnie czegoś pewien, z uprzejmości zmieniłby zdanie, aby kogoś nie denerwować.
- Nie razu. To też Klan? - uniósł uszy do góry. Nie słyszał o nich, bo skąd. Jedynym, co słyszał od rodziców, były Klany. Klan Wichru w szczególności. Pożoga, Nowy Świt i inne tego typu rzeczy były dla niego zagadką. Aczkolwiek, nie na długo. Przynajmniej ten pierwszy nie, bo zaraz chyba się czegoś o Pożodze dowie.
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięki za radę w takim razie - odpowiedziała, całkiem zadowolona że udało jej się go przekonać. Albo przynajmniej namówić do przestanie robienia sobie z niej jej bo głupia nie jest i nabrać się nie da. Nie uwierzyłaby nawet gdyby kot podając podający się za Gwiezdnego stanął przed nią. W końcu mogło być to równie dobrze kłamstwo, a znikanie czy świeciące futro mogły być równie dobrze tylko sztuczkami albo halucynacjami od chorego żołądka albo jakiejś mieszanki ziół. Prędzej uwierzy w latające myszy niż żywych umarlaków.
- Nie do końca klan, grupa samotników, która jedynie chciała żyć sobie na uboczu. Rybim gębom najwyraźniej się to nie spodobało, bo zagrozili że ich zaatakują jeżeli się nie wyniosą. Pożoga nie była nawet blisko ich gównianych granic, a i tak chcieli ich powybijać jak zwierzynę. Pożoga niedługo później się rozpadła, a szkoda, razem w końcu bezpieczniej prawda? - opowiedziała nie do końca prawdziwą historie, ale nie musiała być do końca szczera. Jakiś tam kicuiś z Klanu Wichru nie musi wiedzieć że na miejsce Pożogi powstał Nowy Świt.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W prawdziwość historii nie potrafił uwierzyć. To jest - nie zaprzeczałby - ale nie rozumiał, czemu Rzece miałyby przeszkadzać inne koty. Z tego co wiedział, z Klanem Wichru nie mieli problemu, a przecież... kot jak kot, nie? Nie rozumiał więc, jaki mieli problem i o co miałby być. Szczególnie, że byli od siebie daleko.
- No... prawda, że bezpieczniej. Kiedy byłem sam, prawie umarłem. Tak mówiła moja mistrzyni - nie łgał, coś mniej więcej takiego było. Co za tym szło - w głowie Orła ułożyło się, że bycie samemu na wieki jest pewną śmiercią. - Co było później? Te koty zniknęły? Zabili je?
[Obrazek: YlIxJFN.gif]
Гей нумо-нумо розплетемо Шума
Шума розплетемо, гуляти підемо
Сію-вію, сію-вію конопелечки
Сію-вію, сію-вію зеленесеньки
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości