wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Miło było mieć jakieś wsparcie, w tym wypadku było to jakieś wsparcie ze strony Wędrujących Świateł. W dodatku cynamonowy point zawsze miał gadane, więc po części powiedział to co Jodła nie była w stanie powiedzieć w tym momencie, teraz, kiedy była w stanie -przynajmniej jak na siebie- mocno emocjonalnym. A potem jak Pszeniczny Kłos znowu się odezwał, czarno-biała ledwo nie walnęła liliowego w pysk. Jedyne co ją teraz powstrzymywało przed czymś takim była obecność Kolec, która już i tak była biedna przez to, że musiała patrzeć na ten cyrk.
-Nie zostawiłbyś rodziny bez słowa? Czy ty sobie kpisz?! PRZECIEŻ TO ZROBIŁEŚ! -wysyczała- I nie wmówisz mi, że nie miałeś nawet uderzenia serca, żeby zorganizować cokolwiek, żeby chociaż przekazać mi jakąkolwiek informację! -gdyby nie Kolczasta Łapa to pewnie jeszcze dorzuciłaby przy okazji, że to on tak naprawdę chciał rodzinę, a ona pewnie nigdy by na to nie poszła, gdyby nie ta wpadka, którą zaliczyli- Można to było rozwiązać inaczej, lepiej, wspólnie, ale wolałeś sobie zniknąć bez słowa. Razem z Wędrującymi Światłami poszliśmy wtedy za Grzmiącą Ścieżkę szukać was, bo nikt nie miał pojęcia co się stało! Nawet nie masz pojęcia jak się wtedy czułam! I jak się czułam potem! -a czuła się przez okropnie długą ilość czasu jakby została wykorzystana do tego, żeby Pszenica spełnił swoje marzenie o rodzinie, a potem po prostu porzucona jak zepsuta zabawka, która się mu już znudziła, takie uczucia szarpały nią zaraz po tym jak skończyły się myśli o tym, że liliowy nie żyje albo został porwany- Dla mnie Pszeniczny Kłos zniknął wtedy i nigdy już nie wrócił -prychnęła, odwracając wzrok od byłego partnera. Nie chciała nawet na niego patrzeć, a co dopiero z nim rozmawiać.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niemal się wzdrygnął na kolejną Jodełkę ze strony Pszenicznego. Jakby spodziewając się, że ledwo ostatnia sylaba opuści jego pysk, oberwie z liścia. Cios nie nadszedł, rzecz jasna, chociaż wciąż trudno było przypisać strategii liliowego jakiekolwiek zalety. Znaczy... chyba szczerze wierzył w swoje słowa? Co nie czyniło z nich obiektywnej prawdy, decyzja o zostawieniu rodziny należała do niego. Wręcz w brzydki sposób śmierdziało zrzucaniem winy na córkę. Nawet jeśli nie taki był zamysł Pszenicy. To Kolec została porwana. To przez jej porwanie zniknął z Klanu. To z jej powodu musiał wyruszyć od razu, bez jakiegokolwiek uzgadniania planu działania z Jodłą.
Sarna od razu zwietrzyłaby w tym swoją winę. Nie zrządzenie losu, nie niefortunny bieg zdarzeń. Wina. Kolejny powód dla nieprzespanych nocy. Oriental był nieco ciekaw czy Kolec miała coś wspólnego z siostrą w tym zakresie.
Ale też nie odzywał się jeszcze. Zamierzał wrócić do tego spostrzeżenia jedynie jeśli liliowy wciąż wypierałby się faktu posiadania innych opcji. Tylko jeśli by się upierał, że musiał zareagować w ten sposób, że nie było czasu na zostawienie choćby najmniejszej wiadomości, jak Jodła sugerowała.
Na podziękowania skierowane w jego stronę kiwnął lekko łbem i wzruszył barkami. Nic wielkiego. Bo rzecz w tym, że Jodła go nie potrzebowała w swoich najcięższych chwilach. Był potrzebny jedynie do wskazania, że nie była zmuszona do przebaczenia, nawet jeśli cały Klan by się tego po niej spodziewał. To był jej wybór. To nie reszta Klanu została zraniona. Z ich perspektywy Pszeniczny Kłos mógł być tym heroicznym ojcem, który ruszył na ratunek córki, jasne, ale co to zmieniało dla Jodły? Oriental miał nadzieję, że nic.
Przejechał językiem po sierści, jakby podziękowania osiadły mu na szacie w postaci uciążliwego pyłku.
Monochromatyczna już jasno wyraziła swoje zdanie. W optymistycznym świecie Pszeniczny mógł się już tylko dalej pogrążać. W pesymistycznym świecie, typem Jodły były żałosne kreatury i dalsze brnięcie w to bagno sprawi jeszcze, że wojowniczka przypomni sobie, że kochała swojego ex-partnera za bycie frajerem. Wyjątkowo Orion pokładał w nią nieco więcej wiary, więc jego kolejne wtrącenie nazwijmy aktem łaski dla liliowego. Żeby przypadkiem faktycznie nie oberwał za dalsze piski.
– Skoro to nie krótkie odwiedziny, a powrót to chyba niezbędna będzie audiencja u władzy? Raczej wypadałoby tu któreś wezwać by dopełnić formalności. – zasugerował, przede wszystkim w stronę Jodły. Jeśli czytała mu w myślach, mogłaby się zbierać do marszu. Jasne, pewnie wolałaby mieć córkę na oku, ale z ich dwójki to nie on udusi Pszenicznego, gdy się go zostawi bez nadzoru. A Roziskrzona czy Krzyk mogłyby mieć pewne obiekcje, gdyby przyszły do jednej sztuki powracającego terminatora i jednej sztuki świeżych zwłok.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXWiedział już, że w tym momencie Jodłowa Gałązka nie przyjmie do siebie żadnych racjonalnych wyjaśnień. Nawet gdyby miał możliwość zajrzeć do wnętrza czarnego łebka i dowiedzieć się, jakich słów od niego oczekiwała w tej chwili - kotka i w tym znalazłaby coś, co mogłaby mu wyrzucić. XXX— ... myślisz, że nie rozważyłem innych opcji? Że nie wiedziałem, że będziesz się martwić...? — zapytał, czując ból w klatce piersiowej. W jej oczach wyglądał jak jakiś nieczuły drań, który tylko czekał na dogodną okazję, żeby dać nogę. Nie było gwarancji, że choćby biegnąc jak na złamanie karku, zastanie w obozie partnerkę, a w przeciwnym razie taka podróż była zwyczajnie ryzykiem niewartym podjęcia. Co by mu z tego przyszło? Owszem, Jodłowa Gałązka wiedziałaby, dlaczego go nie ma, ale za tan czas Kolczasta Łapa mogła już zostać zabrana hen daleko, gdzie nawet pomoc kota o niesamowitym węchu na nic by się nie zdała. XXX— Po prostu się bałem... Bałem się, Jodło, że chwila zawahania sprawi, że nie zobaczymy już Kolec nigdy... Że zawiodę Ciebie, nasze dzieci, klan... — głos zaczął mu się łamać, a bladożółte oczy zaszkliły się. Cokolwiek powie, to było bez znaczenia. Nie wysłucha go. Nie chciała. Nie mógł jednak tak zwyczajnie odpuścić, była dla niego wszystkim, całym światem, miłością jego życia... Nawet jeżeli obie czarno-białe kotki i point mieli w tym momencie ujrzeć jego najżałośniejszą wersję - niech tak będzie. — Nie mogłem wiedzieć, że zabraknie nas na tak długo. Myślałem... Wierzyłem, że szybko się tym zajmę, że wrócimy za góra kilka dni. To moja wina... — przyznaje, zawieszając głowę w dół. Nie uświadamiał sobie aż do teraz, jaką krzywdę wyrządził Jodełce swoim nieudacznictwem. Czy jeszcze kiedykolwiek mu wybaczy?
Na słowa Oriona kiwa lekko łbem, ledwo rejestrując, co kocur powiedział.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXIm dalej w las, tym bardziej niezręcznie się robiło. Rodzice kontynuowali kłótnię, a cynamonowy point z jakiegoś powodu, wpychał swój nos między piszczkę a pazury - czyli tam, gdzie nie jego miejsce. Nie podobało się jej to. Zarówno konieczność pasywnego uczestnictwa, jak i uwagi, jakie kocur śmiał kierować w stronę Pszenicznego Kłosa. To, co się działo między rodzicami, nie było jego sprawą. Już nie mówiąc o tym, że okoliczności też były co najmniej średnie. Posłała mu piorunujące spojrzenie, żeby zabrał swoje zdanie i wsadził je sobie głęboko pod ogon. XXX— Mamo to nie jest dobre miejsce na to — wtrąciła się w końcu, skoro kocica nie była w stanie zapanować nad swoimi emocjami i tylko rozkręcała się coraz bardziej. Kolczasta Łapa nigdy nie widziała Jodłowej Gałązki w takim stanie, nawet kiedy zrugała je razem z Sarenką za bójkę. Spodziewała się, że po pierwszym wybuchu - nawet zrozumiałym zważywszy na okoliczności - nieco ochłonie i podejdzie do sprawy rozsądnie, ale działo się wręcz przeciwnie. Wywlekanie ich rodzinnego konfliktu akurat tutaj było poniżej poziomu godnego wojownika i szargało reputację Klanu Wichru. Tak mieli o nich myśleć? Że nic nie robią, tylko wydzierają się po sobie na granicy? Mogli kontynuować tę bezsensową przepychankę w innym, bardziej ustronnym miejscu i bez widowni - nie wszystkie okoliczne koty musiały wiedzieć o ich sprawach rodzinnych. XXXWszelkie wątpliwości co do powrotu do Klanu rozwiały się w tej chwili. Nie mogła zostawić ojca w takiej chwili, bo by się kompletnie załamał. Wróci, choćby miała wydrzeć swoje prawo do bycia Wichrzakiem z martwych łap Traszki z martwych łap Gwiezdnych.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Słowa Pszenicznego Kłosa i jego użalanie się nad sobą i swoimi błędami jedynie wprawiały Jodłę w coraz to większy gniew, tak szczerze powiedziawszy. Wyglądał jakby zaraz miał się tu rozpłakać, zrobić z siebie ofiarę całego zdarzenia, gdzie tak naprawdę on był powodem tego wszystkiego co się zdarzyło, od samego początku wręcz. Od poczęcia ich kociąt, aż do teraz. Czarno-biała prychnęła i szybko odwróciła się najpierw do Wędrujących Świateł, kiedy cynamonowy point dorzucił swoje, a potem na Kolec, która się wtrąciła tylko po to, żeby ją przyhamować. Z byłym samotnikiem w sumie nie wiedziała jak się czuć, bo Orion to był Orion i jego motywy tylko Gwiezdnym zwykle były znane... w sumie mogła zastanawiać się czy nawet oni potrafili rozszyfrować wewnętrzne zagadki pointa... ale jeśli chodzi o słowa córki to w tym momencie poczuła się jakby ktoś ją uderzył, jakby ta wspierała stronę Pszenicy.
-Nie wiem jak z innymi, ale mnie zawiodłeś już dawno temu -prychnęła na odchodne, a potem odwróciła się i poszła w stronę wichrowego obozu, żeby przytargać tu Roziskrzoną Gwiazdę lub Donośny Krzyk.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
MaMo To NiE jEsT DoBrE mIeJsCe nA tO.
Co za mały zdrajca na własnej piersi wyhodowany. Oczywiście, że obecna sytuacja była najlepszą okazją do takiej rozmowy – póki nie byli na równi, a Pszenica nie zdążył sobie narobić nadziei na szczęśliwe zakończenie. Umówmy się, że nie należał do najbystrzejszych i przebicie się przez jego grubą czaszkę nie było kwestią jednej, ostrej odpowiedzi. Wrócą do tematu w obozie to monochromatycznej będzie jeszcze trudniej wykreślić wyraźne granice, które liliowy byłby w stanie respektować. Wrócą do tematu bez Oriona obok to już w ogóle nie będzie komu wspierać decyzji Jodły, bo oczywiście, że cały świat będzie teraz przeciwko niej.
Gdy wojowniczka zniknęła z zasięgu wzroku, oriental przysiadł się do Pszenicy. Jeśli po drodze mógł strzelić ich córkę koniuszkiem ogona w nos – jeszcze fajniej, nie wypadało przecież zostawić jej wcześniejszego spojrzenia bez komentarza. Ale ogólnie nie zasługiwała na uwagę, szczególnie że niekoniecznie mieli dużo czasu, a Orion wolałby nie zostać znaleziony przez wracającą ekipę u boku ex-partnera Jodły, którym pogardzali za bycie frajerem. Szturchnął go lekko.
– Co powiesz na przyjacielską radę, hm? – niepowtarzalna okazja, proszę państwa. – Jeśli faktycznie zależy ci na Jodle, jej szczęściu i tak dalej to nie właź jej na decyzję jako ofiara niefortunnej sytuacji. Chcesz ją odzyskać? Proszę bardzo, zapracuj na to, zdobądź jej zaufanie od nowa, udowodnij, że zasługujesz na drugą szansę, ten klimat. Znaczy wiesz, nie mówię, że twoja obecna taktyka nie miałem innego wyjścia, to moja wina, jestem smutny, wybacz mi nie zadziała, bo spore szanse, że wręcz przeciwnie, z odpowiednim uporem znowu wślizgniesz się w jej życie, alee... nie powiem, byłoby to niesamowicie egoistyczne z twojej strony i zacząłbym wątpić czy faktycznie ci zależy w tym wszystkim też na szczęściu Jodły. A rozumiesz, takie odkrycie by raczej negatywnie wpłynęło na naszą przyjaźń.
Czy liczył, że cokolwiek z tego dotrze do Pszenicy w tym momencie? Niekoniecznie.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXZrobił dwa kroki za Jodłową Gałązką, gdy ta pocwałowała w kierunku obozu. Nie chciał jej stracić. Nie znowu. Dopiero co się spotkali. Nawet jeżeli była wściekła. Nawet jeżeli nie akceptowała jego wyjaśnień. Cieszył się, że mógł ją w końcu zobaczyć, a teraz znikała z zasięgu jego wzroku. To rozdzierało serce bardziej niż wszystkie słowa, którymi w niego rzuciła. XXX— Decyzję...? Nie rozumiem — wymamrotał, wzrok mając utkwiony w znikającą w oddali czarno-białej sylwetce. Choć ktokolwiek postawiony w sytuacji Pszenicznego Kłosa już zdołałby sobie dodać dwa do dwóch, tak... do liliowego nie docierała subtelna aluzja wskazująca na obecny stan ich związku. Czy raczej jego brak. Po prostu mieli mały kryzys, musieli sobie wszystko wyjaśnić, potrzebowali czasu, prawda? XXX— Oczywiście, że zależy mi na jej szczęściu, kocham ją... To co mam zrobić, upolować borsuka? — partnerka już znajdowała się poza zasięgiem wzroku, więc liliowy w końcu spojrzał na Oriona. Nie pomyślał o tej sprawie w ten sposób. Nigdy nie był w podobnej sytuacji. Nie wiedział, w jaki sposób mógłby zdobyć ponownie zaufanie Jodełki, jak udowodnić, że zasługuje na drugą szansę. To wszystko znajdowało się daleko poza umiejętnościami wizualizacji kocura.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXPrychnęła cicho, gdy koniuszek ogona orientala chlasnął ją po pysku. Nie za długa ta kita? Mogła mu pomóc ją skrócić. Zmrużyła gniewnie brwi, wpatrując się jeszcze przez chwilę w kocura. Wystarczyło, żeby Jodła zniknęła z pola widzenia i Kolczasta Łapa już przestała być "najbardziej kompetentnym dzieckiem", hm? Zakłamane lisie łajno. Kręcił się wokół jej matki niczym wygłodniały sęp, podszeptując do jej ucha różne brednie. Skąd on się w ogóle urwał? Oczywiście, kojarzyła go z obozu, ale wtedy był nic nieznaczącym tłem. Teraz za nic nie mogła go przypisać do konkretnej rodziny. Jakiś... brat z innej matki Zajęczego Ucha? XXXSkrzywiła się brzydko, widząc jak ten dosiada się tym razem do Pszenicznego Kłosu i daje mu jakieś moralizatorskie wywody. No tego to już na pewno nie będzie słuchać. Wstała i postanowiła przespacerować się trochę po okolicy, w oczekiwaniu na powrót czarno-białej kotki z przywódczynią lub zastępczynią.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Czego nie rozumiesz? – spytał odchylając lekko łeb w bok. Umówmy się, że możliwości było przynajmniej kilka dla kocura, który myślał, że partnerka będzie czekać na jego powrót ze świeżą, jeszcze parującą piszczką, a spotkał się jedynie z mentalnym ciosem w policzek. Mógł nie rozumieć z czego wynikała decyzja, czego dotyczyła, dlaczego była aż tak drastyczna, czy faktycznie sobie na nią zasłużył. Co prawda na większość z tych pytań Orion mógł odpowiedzieć za jednym zamachem, bez czekania na doprecyzowanie Pszenicy, ale czy to by pomogło zdezorientowanemu? Prędzej przyprawiło o kolejną zmarszczkę na czole.
– Hm, wiesz, chyba powinieneś znać Jodłę lepiej ode mnie. Mnie wydaje się, że szukanie spotkania z drapieżnikiem będzie dla niej tylko dowodem lekkomyślności, ale hej, jeśli chcesz spróbować tej drogi to mogę ci pomóc upolować tego borsuka, żebyś resztek ogona nie stracił. – zaoferował ze szturchnięciem w bark. Może i darzył Pszenicę sympatią, ale rozwiązania na tacy podawać mu nie zamierzał. Mimo wszystko stał tu po stronie Jodły.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXZaczynał odnosić wrażenie, że od szumiących w uszach emocji jakaś część tego, co mówiła Jodłowa Gałązka, zwyczajnie go ominęła. Jakby jego umysł podszedł wybiórczo do jej słów, w wyniku czego umknął mu ten fragment dotyczący rzekomej decyzji, o której wspomniał point. Czuł się skołowany. I zmęczony. Zmęczony bardziej niż podczas ostatnich księżyców, podczas których pokonywał wiele trudności, żeby wrócić do klanu razem z córką. XXX— O jaką decyzję chodzi? — powtórzył cicho pytanie, spodziewając się kolejnej reprymendy, że chyba nie słuchał zbyt uważnie. Ale przecież słuchał! Chłonął każde słowo, które wypadło z czarno-białej mordki i tulił je mocno do serca, nawet jeżeli to bolało. XXX— Heh, rzeczywiście borsuk to może nie jest najlepszy pomysł — może... a może tyle już mu pozostało - rzucić się w objęcia jakiegoś drapieżnika. Nie, nie mógł tak myśleć. Na pewno jakoś to wszystko naprawi. Sprawi, że naprawdę będzie dobrze. No i przecież były też jego dzieci. Chciał zobaczyć, jak Kolczasta Łapa zostaje wojowniczką, jak Niezapominajka sobie radzi w lecznicy! Sarenka pod okiem Jodły z pewnością już dawno skończyła trening, musiał jej pogratulować! Tak samo jak Kasztanowi, Gawronowi, Strumyk i Kruczek.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Święty pańscy, co za smutna kreatura. Prawie tak smutna jak Rzeczny przywódca, gdy się go oskarżało o niekompetencję. I z równie miękkim wnętrzem.
– Chodzi o decyzję, którą podjęła parę ładnych księżyców temu. Nie była pewna czy będzie w stanie ci wybaczyć, jeśli kiedykolwiek wrócisz do Wichru. Biedna myślała, że ma obowiązek ci wybaczyć, niezależnie od tego jak zraniona by się nie czuła. A nic nie musi, jej samopoczucie jest w tym momencie najważniejsze. I zdecydowała zakończyć waszą relację. – wyjaśnił raz jeszcze, możliwie obszernie, by którekolwiek ze słów zdołało zahaczyć o liliowe uszko. Nie chciał go dobijać, wbrew pozorom, ale miło by było, gdyby komunikat wprost sprostał swojemu zadaniu.
– No widzisz... na pewno wpadniesz na coś trafniejszego. Każdy pomysł możesz najpierw podrzucić pod moją ocenę, pomogę ci wyłapać takie nierozsądne borsuki, hm? – zaoferował z dobroci serca. Nie dlatego że kochał to interaktywne przedstawienie, gdzie jednocześnie był widownią i uczestnikiem, który wpływał na kolejne wydarzenia.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX Pszeniczny Kłos dalej czuł się zagubiony w całej tej sytuacji. Wybrał najlepsze rozwiązanie. Podjął najlepszą decyzją, jaką mógł w tamtej chwili. Nawet później, gdy zastanawiał się, czy mógł coś zrobić inaczej - każdy potencjalny scenariusz sprowadzał się ostatecznie do wyruszenia za Kolczastą Łapą natychmiast. Może gdyby był lepszym ojcem... Lepszym wojownikiem. Może wtedy byłby w stanie temu zapobiec, ale nie był. Czy już to sprawiało, że w oczach Jodłowej Gałązki nie zasługiwał na wybaczenie? XXX — ... tak ci powiedziała? — zebrał się w sobie, żeby zapytać się niewyraźnym głosem. Wzbraniał się przed tą myślą i chyba nie będzie w stanie w to uwierzyć, jeżeli nie usłyszy tego bezpośrednio od źródła. Może Orion trochę koloryzował? Albo źle ją zrozumiał? Na pewno nie mogło być tak źle, prawda?
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Ogon drgał jej zarówno z ekcytacji, jak i minimalnego stresu, gdy zmierzała w towarzystwie Jodłowej Gałązki w stronę Ukrytego Pagórka.
Czarno-biała wojowniczka przekazała jej o powrocie Pszenicznego Kłosa i Kolczastej Łapy, co rzecz jasna wywołało swego rodzaju ekcytację. Może nigdy nie była blisko ze wspomnianą dwójką, ale dobrze było wiedzieć, że Klan ma szansę wzrosnąć o dwójkę potencjalnych wojowników. Właśnie szansę. I tu na scenę wchodził stres. Do tej pory to Iskra zajmowała się takimi sprawami, a ona tylko przytakiwała jej decyzjom. Teraz to ona miała być organem decydującym, co im dłużej nad tym myślałam, wydawało się coraz bardziej ciążące. Sama rozmowa z Jodłą również jej nie pomagała, bo o ile wydawała się zadowolona z powrotu córki, tak gdy mówiła o kocurze robiła na jej oko dziwną minę. Nie wiedziała co zastanie na granicy. - Na Gwiezdnych, a kto ci ogon ukradł? -Te słowa były pierwszymi co wyszło z pyska zastępczyni, gdy tylko obie kotki dotarły na miejsce. Powinna zachować profesjonalizm i takt, który przystał jej randze, ale wewnętrzna ciekawość okazała się silniejsza. Pamięci nie miała za dobrej, ale miała wrażenie, że Pszeniczny Kłos ogon posiadał, gdy go jeszcze ostatnio widziała. A i sądząc po atmosferze, to chyba w czym im przeszkodziła, ups.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka wróciła razem z wichrową zastępczynią, nawet jeśli tak średnio chciała ze względu na bytność na granicy Pszenicznego Kłosa. No, ale nie mogła tego tak zostawić w połowie, chciała być świadkiem decyzji Donośnego Krzyku i co się potem za tym pociągnie. Czarno-biała uniosła brew, gdy dotarły na miejsce a tam Orion sobie robił pogadankę z jej eks, jednak postanowiła nie komentować tego w tym momencie, bo nie miała zielonego pojęcia o czym tak naprawdę gadali, kiedy jej tu nie było, więc nawet zarzucić nic nie mogła. Na razie postanowiła po prostu stać sobie gdzieś za Krzyk i patrzeć na ten cyrk na kółkach. Jak to się dalej rozwinie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXKażda chwila oczekiwania ciągnęła się w nieskończoność. Każdy, najmniejszy szmer sprawiał, że Kolczasta Łapa odwracała łeb w kierunku terenów Klanu Wichru, spodziewając się ujrzeć idącą w ich kierunku przywódczynię lub zastępczynię. Nigdy nie była obdarzona wyjątkową cierpliwością, ale bycie tutaj, wręcz na wyciągnięcie łapy sprawiało, że aż się jej sierść jeżyła na grzbiecie z frustracji. Obecność podejrzanego pointa wcale nie pomagała. Będzie musiała o niego zapytać mamę. Jakby na zawołanie, wspomniana kotka znalazła się w zasięgu wzorku wraz z Donośnym Krzykiem. Kolec zawróciła z powrotem do miejsca, w którym siedział ojciec. Zanim kocice znalazły się wystarczająco blisko, żeby przeprowadzić przesłuchanie, terminatorka kilkoma liźnięciami przyklepała sterczącą sierść na plecach. Musiała się jakoś prezentować, nawet jeżeli warunki były średnie. XXX— Donośny Krzyku — kiwnęła z szacunkiem głową zastępczyni na powitanie. Cofnęła jedno z uszu do tyłu słysząc słowa czarnej. Chyba wolała udawać, że nie była tego świadkiem, bo miała bardzo dużo opinii na temat takiego zachowania. Opinii, które na pewno nie postawiłyby jej w dobrym świetle w tej chwili.