Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Widzicie. Rzecz w tym, że nie musiała mówić tego Orionowi wprost. Dla niego gest pozbycia się legowiska Pszenicy był wystarczająco dosadnym usunięciem liliowego z życia Jodły. Poświęcił więc te trzy sekundy na zastanowienie nad odpowiedzią, by przypadkiem nie skłamać. Ostateczny wniosek był jednak prosty. Nawet jeśli monochromatyczna nie użyła słów, nie było tu podstaw do oskarżania orientala o sianie zamętu za jakiś czas.
– Taka prawda. – kiwnął twierdząco łbem. Ale hej, mieli tu dodatkowego beneficjenta Orionowej ostrożności. Może chociaż zmniejszali szanse na to, że Pszenica się rozsypie w pył na jego słowa.
Roziskrzona nie zaszczyciła ich swoją obecnością, zamiast niej stawiła się Donośny Krzyk. Obie nosiły sierść równie potarganą, ale przynajmniej w przypadku zastępczyni, Orion nie kojarzył istnienia lepszej, bliźniaczej wersji. Jej widok mniej bolał w serce, po prostu kolejny zaniedbany kot, ot co.
I oczywiście, że Krzyk nie zawiodła. Gdyby nie księżyce panowania nad mimiką i swoimi reakcjami, były samotnik prychnąłby z rozbawieniem.
– Jaszczurki. Ciągle gubią własne ogony, a potem kradną innym. – wepchnął się w rozmowę. Oby Jodła mu wybaczyła to jednorazowe stawanie w obronie tego rozlazłego ślimaczka, to dla dobra prezencji Wichrowej władzy było przecież. Więc nie omieszkał się podzielić na głos swoim spostrzeżeniem, przechylając lekko łeb i zawieszając spojrzenie na czarnej kotce. – To odrobinę nieuprzejme rozdrapywać rany ofiary kradzieży, nie uważasz, Donośny Krzyku?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXSzkopuł był w tym, że "taka prawda" nie brzmiało w uszach Pszenicy jak "tak". Oczywiście Orion nie miał powodów, żeby go okłamywać i naprawdę wierzył w swoje słowa, ale... Nie potwierdził, że Jodła wprost to oznajmiła, więc wracali do punktu wyjścia - liliowy będzie musiał usłyszeć to na własne uszy. W każdym razie teraz cała rozmowa, którą przeprowadzał z pointem zeszła na drugi, trzeci a może nawet i czwarty plan.
XXXJodłowa Gałązka wróciła. Bał się, że już tego nie zrobi. Donośny Krzyk z pewnością wiedziała, którędy iść do Ukrytych Pagórków, nie potrzebowała przewodnika, a mimo to czarno-biała wojowniczka przyszła razem z nią. Z całą pewnością wyłącznie przez na wzgląd na córkę, ale to nie sprawiało, że cieszył się mniej na ponowny widok partnerki. Nawet jeżeli ta łypała na niego z morderczymi chęciami. To było lepsze od zupełnego ignorowania, bo znaczyło, że wciąż żywiła do niego jakieś uczucia. Niekoniecznie pozytywne, ale uczucia. Z trudem odrywa od niej wzrok, żeby skupić się na zastępczyni.
XXX— Haha, widzisz Krzyk, okazuje się, że poza klanem nawet ogona trzeba pilnować! Bo zasypiasz z i budzisz się już bez. Gwiezdnym niech będą dzięki, że łapy nadal mam wszystkie! — odpowiedział z delikatnym uśmiechem. Reakcja kotki nie ubodła go w żaden sposób i nie czuł, żeby trzeba było jej przypominać, że tak nie wypada zastępczyni. Będąc zupełnie szczerym, to... poczuł się jak w domu. Po raz pierwszy odkąd zbliżył się do granic, tak naprawdę. Zupełnie jakby nie było go ledwo dzień i właśnie ma okazję pogadać z dobrą znajomą. Czuł ciepło na sercu i była to miła odmiana od tego, co miało miejsce przed chwilą, gdy został potraktowany jak największy wróg. Stąd nie potrafił się w pełni rozweselić na jej widok, tak jakby tego chciał.
XXX— Mam tylko nadzieję, że ktokolwiek go zabrał, ma z niego pożytek. Może potrzebował go bardziej niż ja? Biorąc pod uwagę, że była to sprawka dwunogów, ciężko powiedzieć, jakie mieli intencje... Chociaż nie zaprzeczam, może jaszczurki też maczały w tym swoje pazury, haha — Pszeniczny Kłos nie miał zamiaru za dużo dumać nad tym tematem, bo tylko rozbolałaby go od tego głowa. Miał tycie przypuszczenie, że po wypadku zwyczajnie nie udało się go odratować. — Pewnie chciałabyś wiedzieć, jak do tego wszystkiego doszło? — zapytał z grzeczności, żeby Krzyka miała chwilę na usadowienie się na ziemi. Było dużo do opowiedzenia.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła głową Kolczastej Łapie, nie zdążyła się jednak odezwać, przenosząc całą uwagę na Wędrujące Światła. Uniosła brew, nie bardzo rozumiejąc co do tego wszystkiego miały jaszczurki. Przecież dorosły kot, w dodatku wojownik nie dałby sobie odebrać ogona byle gadom. Dopiero po chwili zrozumiała, że postąpiła nieco nieuprzejmie.
- Oh, sorki. Za bardzo ciekawiło. Niecodziennie widuje się takie rany. -Rzuciła Pszenicznemu Kłosowi przepraszające spojrzenie. Poczuła się trochę głupio, ale tylko troszeczkę. A uczucie to rozpłynęło się niemalże natychmiastowo, gdy tylko ofiara jej braku taktu zdecydowała się odezwać. W ogóle nie brzmiał jakby miał do niej żal, wręcz przeciwnie. Rzuciła Wędrującym Światłom przelotne spojrzenie, jakby chciała mu przekazać "patrz, jednak wcale nie tak nieuprzejmie".
- Że też dwunożni zabrali się teraz nawet i za nasze ogony. Jaszczurki chyba byłyby lepsze. -Prychnęła z rozbawieniem, chociaż jej pysk prędzej wyrażał obrzydzenie na wspomnienie o łysych stworach. Nie dość, że porywają koty, to jeszcze je kaleczą.- Oczywiście, bo muszę was przecież zweryfikować, co nie. Opowiadaj, w sumie oboje opowiadajcie co się działo, że was stąd na tyle czasu wywiało. Nie pomijajcie niczego, lubię szczegóły. -Pozwoliła sobie usiąść, owijając ogon wokół łap. Lekkie drgania końcówki jej kity świadczyły o tym, że bardzo chciała usłyszeć ich historię. Nie ważne jak bardzo próbowała utrzymać emocje na wodzy, była zwyczajnie ciekawa. Właściwie było to lepsze niż stres, jaki czuła wcześniej.
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Poczekał, aż zastępczyni usiądzie i zaczął opowiadać, zgodnie z prośbą. Kwestię "weryfikacji" uznał za kolejny żart ze strony kocicy, oczywiście należały się jej wyjaśnienia, ale przecież nigdy nie złamał kodeksu. Nie trzeba było sprawdzać, czy w sercu nadal jest Wichrzakiem.
XXX — To było niedługo po ceremonii kociąt moich i Jodłowej Gałązki. Widziałem, jak Kolec opuszcza samotnie obóz. Po tylu księżycach spędzonych wyłącznie w jednym miejscu, aż korci, żeby wyjść i zobaczyć co jest dalej, co nie? Na pewno nie była jedynym terminatorem, który wystrzelił na tereny zaraz po zostaniu Łapą, haha. Oh, a żeby to byli tylko terminatorzy! Czasem i kocięta, nawet te od samej przywódczyni, haha — wciąż pamiętał jak Echo, Ryś i Świt byli mianowani razem z jego dziećmi, bo nawet i je ciekawość świata wyciągnęła poza obóz. Nic wielkiego, normalna sprawa. — Ale jako rodzic poczułem się zmartwiony, rozumiesz. I poszedłem za nią, trochę się wtedy... posprzeczaliśmy. Wiesz, nie każdy chce, żeby mu staruszek dyszał na kark, kiedy po raz pierwszy może zobaczyć coś więcej niż pobliskie krzewy. Przebiegła przez Grzmiącą Ścieżkę i zanim zdołałem ją odnaleźć, wpadła w pułapkę dwunogów... Nie chciałem marnować czasu i ryzykować utraty tropu, więc wyruszyłem na poszukiwania od razu. Gdyby nie to, nie wiem, czy kiedykolwiek udałoby mi się ją odnaleźć. Za jej śladem trafiłem do hm... schroniska, nie wiem, czy ta nazwa ci coś mówi? W każdym razie to miejsce, gdzie dwunodzy trzymają bardzo wiele kotów, chociaż nie wiem, jaki jest tego cel. Udało mi się Kolec z stamtąd wyciągnąć, pomimo tego, że dwunodzy nie ustawali w próbach złapania nas, heh — wyjaśnił, jak wyczekał na odpowiedni moment, kiedy klatka nie była zamknięta, a następnie rozproszył strażnika.
XXX — Podczas ucieczki oberwałem czymś mocno, nawet nie zdążyłem zauważyć czym i jak, bo niemal od razu straciłem przytomność, a kiedy się obudziłem, tym razem to ja byłem uwięziony. Już bez ogona i z opatrzoną łapą. Swoją drogą oni posiadają jakiś przedziwny rodzaj pajęczyny, twarda niczym kamień, uwierzycie w to? — jeżeli Donośny Krzyk spodziewała się jakiegoś niesamowitego opisu pościgu i zawziętej walki o ogon Pszenicznego Kłosa, to się przeliczyła. Nic takiego nie miało miejsca, bo był to wyłącznie nieszczęśliwy wypadek, z którego wojownik niewiele pamiętał. Następnie liliowy opisał swój pobyt w schronisku, nie zapominając wspomnieć, że chyba podawali mu zbyt dużą dawkę maku, bo pierwszy księżyc praktycznie cały przespał. Dwunodzy nie byli wobec niego okrutni, w jakiś pokrętny sposób o niego dbali, ale też stosowali dziwne metody. Dlaczego zabierali piasek, w który dopiero co się załatwił? Dlaczego trzymali go w zamknięciu? Dlaczego dawali jeść jakąś rozmemłaną papkę? Jakby był jakimś więźniem wojennym! Wspomniał także, że pomimo niewoli cieszył się, że udało mu się wypuścić stamtąd Kolczastą Łapę, nawet jeżeli ceną był jego pobyt tam, i utrata ogona.
XXX — Po jakimś czasie, gdy już zdjęli opatrunek, a ja nie przesypiałem niemal całych dni, przenieśli mnie stamtąd do gniazda dwunogów. Chyba chcieli zrobić ze mnie pieszczoszka, haha. No a stamtąd już łatwiej było się wydostać. Wystarczyło, że zostawili lekko uchylone wejście do swojego legowiska. Wyruszyłem niezwłocznie w kierunku Klanu Wichru, a po drodze udało mi się znów odnaleźć Kolec i... Jesteśmy tutaj, tak w skrócie — zgodnie z prośbą, starał się nie szczędzić szczegółów, chociaż ominął fragmenty o zawieraniu więziennych znajomości. W innym wypadku siedzieliby tu, aż na drzewach pojawiłyby się pierwsze kwiaty.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX"Opowiadajcie", hm? Czyli nie obejdzie się bez tego. Kolec najchętniej wyrzuciłaby z pamięci ostatnie trzydzieści księżyców swojego życia i uznała, że to wszystko to był bardzo długi, bardzo absurdalny sen. Koszmar właściwie. Nie chciała do tego wracać. Było tutaj teraz i tylko to powinno się liczyć. Ale nie, bo niektóre jednostki musiało zaspokoić swoją egoistyczną ciekawość. Jakby to miało coś zmienić. Żadne z nich nie opuściło Klanu Wichru dobrowolnie. Zdecydowała się usiąść, przeczuwając że jeszcze trochę czasu spędzą bez sensu na tej granicy. Szczęśliwie dla niej, Pszeniczny Kłos był strasznym gadułą, a jednocześnie podpuszczony przez zastępczynię opowiadał wszystko z największymi drobiazgami. Gdy skończył, terminatorka wierzyła, że liliowy wyczerpał w zupełności temat i nie będzie się musiała bezproduktywnie powtarzać.
XXX— Wpadłam w ich podstępną pułapkę i zabrali mnie do tego całego... schroniska — wypowiedziała to słowo z wyraźnym obrzydzeniem, dusząc w sobie chęć splunięcia. — Resztę już znasz. Nie mogłam wrócić bez ojca — prawda, po części. Zdaje się Traszka nie pisnęła ani słówkiem o ich spotkaniu - z pewnością zostałaby wtedy inaczej potraktowana na granicy. Tylko, dlaczego? Będzie się nad tym zastanawiać innym razem. W każdym razie nie skłamała, powrót do domu ze świadomością, że jest się odpowiedzialnym za śmierć rodzica, była ciężka, nawet dla niej.
XXX— Donośny Krzyku, gdzie znajdę Borsuczą Mordkę? — zapytała, wpatrując się w zastępczynię. Z racji na swoją rangę powinna wiedzieć, gdzie znajduje się każdy z klanowych wojowników. — Chciałabym odzyskać, choć część straconego czasu i jak najszybciej ukończyć trening na wojownika. Potrafię walczyć i polować, znam Kodeks. Dowiodę swoją wartość dla Klanu Wichru.
Pragnęła, żeby na najbliższej ceremonii już na zawsze pozbyć się poniżającego członu "Łapa", który przykleił się do jej imienia niczym rzep do ogona. Zbyt długo nosiła to miano, zasługiwała na nowe.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poruszała końcówką ogona z zaciekawieniem, co jakiś czas kiwając kocurowi głową, bądź też wydając z siebie krótkie dźwięki typu "o", czy "ah". Trzeba było przyznać, że przeciąganie niektórych fragmentów prędzej ją dekoncentrowało, zamiast sycić jej ciekawość, ale próbowała skupić się najbardziej jak tylko umiała. W końcu sama poprosiła o jak najwięcej szczegółów. Chciała po prostu dotrwać do momentu, w którym Pszeniczny Kłos opisze brawurową walkę jaką stoczył o swój ogon. Problem w tym, że jednak się nie doczekała, na co jej własny ogon opadł z rozczarowaniem. Od tamtego momentu słuchała opowieści z mniejszym zaangażowaniem, wyłapując z niej najważniejsze, bądź też i najdziwniejsze fragmenty. Pysk miała praktycznie skrzywiony cały czas, gdy kocur opowiadał o swoich doświadczeniach z dwunożnymi. Po co był im piasek z nieczystościami, i czym była ta cała papka, którą jemu podawali? Korciło ją, żeby zapytać, czy wiadomo mu coś o tym, że pieszczochy rzekomo miały żywić się innymi kotami, ale na całe szczęście w porę ugryzła się w język. Była to rozmowa na prywacie, nie przy takim Wędrujących Światłach na przykład. Zapyta go o to przy innej okazji.
Jeśli miała jakąkolwiek nadzieję na to, że chociaż ucieczka z gniazda była brawurowa, to nie. Tutaj również się zawiodła. Słowa Kolczastej Łapy również nie wniosły niczego więcej, co mogłoby zaspokoić jej ciekawość. Jedyne co wyniosła z tego posiedzenia to utwierdzenie w fakcie, że nie było żadnych przeciwskazań, żeby nie pozwolić tej dwójce na powrót do obozu. Już miała otwierać pysk, ale uprzedziła ją w tym czarno-biała kotka.
- Nie wiem, Borsuka od dawna nie ma w Klanie. -Odpowiedziała, zerkając za kotkę. Czasami zastanawiała się, gdzie też wybrał się jej brat i czy zamierzał kiedykolwiek do nich wrócić.- Ale skoro mówisz, że dużo umiesz to myślę, że twój trening będzie jedynie kwestią sprawdzenia twoich umiejętności, a tak się składa, że to mój obowiązek. Możesz nazywać mnie swoją nową mistrzynią. -Nie była pewna, czy nie powinna wpierw ustalić tego z Iskrą, ale może pójdzie jej na łapę, jeśli tylko ładnie się do niej uśmiechnie. Póki co, wszystkie trzy treningi jakie miała okazję prowadzić szły raczej gładko. Jeden terminator w tę, czy we w tę w niczym jej nie zaszkodzi, szczególnie, że jak zarzekała się Kolczasta Łapa, umie dużo.
Przeniosła spojrzenie na kocura.- Nie wiem, czy będziesz mógł prędko wrócić do obowiązków wojownika po tej stracie... i pobycie na łasce dwunożnych. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli oceni to Bryzgająca Fala. Przejdź się do niego od razu jak wrócimy do obozu. -Nie wątpiła w umiejętności przetrwania Pszenicznego Kłosa, w końcu udało mu się dotrzeć tutaj, aż z osiedla, ale taki Korzenna Woń na przykład, mimo wyleczonej łapy wciąż często miewał problemy z utykaniem. Właśnie z tego powodu wolała nie ryzykować i wysłać kocura do kogoś, kto będzie w stanie trafnie ocenić jego stan.- Bo chyba nie muszę mówić, że oficjalnie znów jesteście członkami Klanu Wichru, co? -Dodała zaraz potem, uśmiechając się do dwójki. Rzuciła przy tym ukradkowe spojrzenie Jodłowej Gałązce, chcąc zobaczyć jej reakcję. O córce wypowiadała się dość entuzjastycznie, informacja powinna ją więc ucieszyć, co innego o partnerze.
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jodłowa Gałązka średnio słuchała opowieści swojego byłego. Dla niej dalej były to jedynie wymówki, które miały go wybielić przed wszystkimi, jego i to że ani trochę o niczym nie pomyślał. Czarno-biała położyła jednak delikatnie uszy po sobie, kiedy usłyszała, że Donośny Krzyk tak o sobie zagarnęła jej córkę na terminatorkę. Donośny Krzyk nie dość, że miała obowiązki jako zastępca, to jeszcze miała trójkę terminatorów na karku, a taka chociażby Jodła miała tylko jednego. Mogłaby na spokojnie wziąć Kolczastą Łapę na sprawdzenie jej umiejętności. Jak widać to już kompletnie nikt jej w tym Klanie Wichru nie potrzebował. Może równie dobrze powinna się już sama wykopać do starszyzny i tam gnić przez resztę swoich księżyców, aż się o nią Gwiezdny Klan nie upomni pewnego dnia czy nocy.
Reakcja córki Zwinnego Strumyka na przyjęcie tej dwójki do Klanu była różna. W stylu Jodły także minimalna. Z powrotu córki się cieszyła, Pszeniczny Kłos z kolei dla niej mógłby stąd odejść i już nigdy nie wracać. Nie chciała go widzieć więcej na oczy. W tym momencie to mógłby w tym uderzeniu serca wyparować w powietrze i już by po nim nie płakała. Nie odezwała się jednak i nie zamierzała się odzywać jeśli nikt personalnie się do niej nie zwróci. Nie było co tego wszystkiego przeciągać, skoro decyzja została podjęta.

//zt z mojej strony jeśli nikt nie zagada do niej
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXBorsucza Mordka również zaginął. Szkoda, wielka szkoda, że Klan Wichru utracił kolejnego wojownika. Pozostało liczyć, że odnajdzie drogę do domu tak samo jak ona i jej ojciec. Nie rozpaczała z tego powodu, nie zdążyła go nawet za bardzo poznać. Nie umniejszało to jednak jego wartości jako członka Wichru. Na wieści o tym kto będzie jej nowym mistrzem jedynie skinęła łbem, nie dając po sobie pokazać czy się z tego cieszyła, czy nie. Trening z zastępczynią miał swoje zalety. przede wszystkim nie próbowała podważyć umiejętności i wiedzy Kolczastej Łapy. Jej przywitanie z Pszenicą natomiast... pozostawiało lekki niesmak. Być może kocia pokusiła się o taką swobodę ze względu na to, że się dobrze znali, albo - gorzej - niezbyt myślała nad tym co mówi. Czas pokaże. W każdym razie weryfikację mieli za sobą i mogli znów OFICJALNIE nazywać się Wichrzakami. Tak jakby potrzebowała do tego zgody. Terminatorka upewniła się szybko, czy liliowy kocur chce dojść do samego obozu sam, czy z jego pomocą. Chyba nie chciał wyjść na większego mięczaka, niż do tej pory i odprawił córkę. Czarno-biała zrównała krok z matką, towarzysząc Jodłowej Gałązce w milczeniu. Po drodze raz czy dwa odwróciła się w stronę cynamonowego pointa, wciąż niepewna jego roli w całym tym zamieszaniu.

[zt]
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nikt się nie uskarżał, nikt nic nie dodał, dlatego też uznała że wszystko mieli załatwione. Zadowolona z siebie, z tempa tej rozmowy, jak i powrotu AŻ dwóch członków Klanu, dała znać ogonem, że mogą wracać do obozu. Nie mogła się doczekać, aż opowie o tym Iskrze. Nie powinna mieć jej tego za złe, w końcu zarówno Pszeniczny Kłos jak i Kolczasta Łapa nie zrobili niczego co mogłoby im zaszkodzić i przekreślić powrót do domu. No chyba, że Jodłowa Gałązka wszystkich zaskoczy i postanowi coś nagadać na jasnofutrego wojownika za plecami wszystkich tu zebranych.

//Zt
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jednym z czterech Klanów, do których czasami sobie zaglądał, był Wicher. Jak dla niego, grupa kotów, miękkich i rozmemłanych. Trzymających w swoich szeregach koty, które były od początku porażkami.
Ale chciał dać zielonym kolejną szansę. Wstąpił na granice Klanu Wichru, trzymając się grzecznie po swojej stronie terenów. Rozglądał się dookoła, szukając jakiegoś kota do zagadania. Jak nie teraz, to później. Miał czas.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXZostała wytypowana do patrolu ze Słonecznym Brzegiem i Bławatkową Łąką. Początkowo zdawałoby się, że wszystko pójdzie gładko i bezproblemowo. Z kroku na krok zwiększała tempo, żeby mogli sprawdzić dłuższą trasę, a wojownicy dorównywali jej kroku... Przez pewien czas. Później jednogłośnie postanowili, że lepiej będzie zwolnić, zanim rozbolą ich wszystkie łapy, a już w ogóle najlepiej byłoby zrobić krótką przerwę. Kolczasta Łapa jednak nie miała zamiaru bezczynnie siedzieć i poinformowała dwójkę, że pójdzie przodem i spotkają się później. Dogonią ją, albo wróci po te ślamazary.
XXXCałe szczęście, że zrobiła po swojemu, bo nie musiała się daleko oddalać, aby spotkać podejrzanego typa przy granicach Klanu Wichru. Niby ich nie przekroczył, ale może zwyczajnie zdążyła go przydybać, zanim popełnił ten błąd. W kilku susach znalazła się tuż przed nim, stając pewnie, unosząc wysoko ogon i łeb.
XXX– Z węchem wszystko w porządku? – spytała, mierząc go nieprzyjaznym spojrzeniem. Miała nadzieję, że nie będzie to kolejny kot pokroju Bonawentury, szukający swoich dzieci w Wichrze. Nie było to takie nieprawdopodobne, w końcu nieważne jak bardzo Zakurzona i Nakrapiana by się nie starały, bez pomocy kocura nie mogłyby mieć własnych kociąt.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I faktycznie ktoś się mu przypałętał. Czarno-biała kotka, wyglądająca jakby go miała zabić samym wzrokiem. Podniósł wyżej jedną ze swoich brwi, przez moment obserwując kotkę przed nim.
- Hm, tak. Czuję cię przed sobą, to na pewno - odparł spokojnym tonem. - Do każdego tak z pazurami wychodzisz? - zapytał, przekręcając łeb na bok.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXNiebieski kocur z chwili na chwilę nie podobał się jak coraz bardziej. Zaczynając od oczywistych faktów - był samotnikiem i nachodził Klan Wichru z nieznanego powodu, kończąc na tym dziwnym spojrzeniu, arogancji i sugerowaniu, że śmierdziała. Niech najpierw siebie powącha, tsk.
XXX– Do każdego samotnika, który postanawia kręcić się zbyt blisko granic, tak – potwierdziła, w dalszym ciągu mierząc go tym samym wzrokiem. – Upewniam się, czy wiesz, gdzie się znajdujesz – dodała chłodno. Nie, żeby to cokolwiek zmieniało, gdyby jednak zdecydował się zrobić te trzy kroki za daleko. Kolczasta Łapa potraktowałaby w taki sam sposób kota, który naruszył ich teren z premedytacją, jak i takiego, który zarzekał się, że przecież nie mógł wiedzieć, że nie może.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podniósł wyżej jedną ze swoich brwi, wbijając wzrok prosto w kotkę. Kącik pyska samotnika delikatnie drgnął ku górze. Zaraz jednak Sol teatralnie westchnął.
- Przecież siedzę grzecznie za granicą. Nie rozumiem, dlaczego w tobie tyle nerwów - miauknął spokojnym tonem głosu, spoglądając na czarno-białą. Zaraz pokręcił łbem. Trzymał się grzecznie swojego miejsca na trawie, po prostu mrużąc oczy na kotkę z Wichru. - Nie słyszałaś, że nerwy skracają życie kota? A jestem pewien, że Klan Wichru by cierpiał wielce, gdyby stracił tak urodziwą kotkę - dodał ciepło.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXDługi ogon zafalował w powietrzu, w wyniku odczuwanej irytacji. Nie mogła pojąć ile bezczelności mogło się zmieścić w jednym kocie. Zachowywał się, jakby miał święte prawo ich tu nachodzić, a ona się niepotrzebnie czepia.
XXX– Możesz też grzecznie siedzieć gdziekolwiek indziej – mówiąc to, robi krok w jego kierunku. Niech sobie nie myśli, że jest bezpieczny, bo trzyma się swojej strony. Granica to nie była betonowa ściana, która mogłaby zatrzymać Kolczastą Łapę. Był wyjęty spod kodeksu, jeden samotnik mniej nie zrobi nikomu różnicy. Oprócz Wichrzakom, których granice będą trochę mniej okupowane. Zdecydowanie miała argumenty po swojej stronie. Porusza uchem na dźwięk nazwy swojego klanu.
XXX– Skoro wiesz, że to tereny Klanu Wichru to po co tu przyszedłeś? – wypytuje, mrużąc podejrzliwie oczy. Wiedział dokładnie gdzie się znajduje i przyszedł tu z premedytacją. Tylko po co?
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości