duży | długowłosy | czarny dymny z niewielką białą plamką na brzuchu | oczy szaroniebieskie (w przyszłości prawe niebieskie, lewe złote)
Urodził się, by zostać w przyszłości najlepszym wojownikiem Cienia. Bardzo zależy mu na tym, żeby jego rodzina, ale i klan byli z niego dumni i jest w stanie wiele poświęcić by to osiągnąć (a przynajmniej zrobić rzeczy, przy których wydaje mu się, że mogą mu pomóc to osiągnąć). Stara się trzymać panujących wokół zasad, gorzej spoglądając na koty, które tego nie robią, czy w inny sposób według Szuma szkodzą wizerunkowi ich klanu.
Zafascynowany historią, szczególnie dotyczącą przeszłych przywódców i ich losów, starając się znaleźć w niej klucz do tego, by cały Cień mógł stać się jeszcze potężniejszy niż kiedykolwiek był. Stara się sprawiać wrażenie kogoś spokojnego i opanowanego, inteligentnego w każdej sytuacji, ale tak naprawdę jest tylko kociakiem, który bardzo szybko traci cierpliwość. Wtedy nie powstrzymuje się przed użyciem siłowych rozwiązań, by udowodnić, że to on ma rację. Poza tym nie jest również zbyt dobry w okazywaniu swoich uczuć.
Zatrzymał się i odwrócił, by spojrzeć co dzieje się na terenach Wichru, gdy tylko usłyszał stamtąd jakieś niespodziewane dźwięki. Nawet jeśli pierwsze z nich brzmiały dość tajemniczo, Szum postanowił podejść do nich wprost, po prostu patrząc co tam się dzieje. Bez ruszania się, nie chciałby przecież przekroczyć granicy. Zresztą nie miał nic do ukrycia. I ten drugi kot chyba też nie powinien mieć. - Witaj. - Zdecydował się powiedzieć, uznając, że to najbardziej poważne przywitanie jakie zna. A powinien przecież pokazać, że nie jest już takim kociakiem i najwyraźniej, dzięki temu jest lepszy od tego osobnika za granicą. Nie, żeby spodziewał się czegokolwiek innego, ale dostanie o tym potwierdzenia tak szybko było całkiem przyjemne. - Szumiąca Łapa, terminator Złocistego Nektaru. - Przedstawił się, szybko stwierdzając, że także podanie imienia swojej matki i jednocześnie mistrzyni, mogło tylko tym bardziej mu pomóc. Jeśli nieznajomy nie był całkiem głupi, to może słyszał, że jest ona zastępczynią.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
Oj, zbyt poważne. Mewa chyba poczuł ukłucie żałości, kiedy tylko je usłyszał. Byli niemal rówieśnikami, a on był JUŻ takim sztywniakiem? Ugghhh. Strach pomyśleć co będzie za kilka księżyców. Na swoje mianowanie będzie gadał, jakby był ze starszyzny...?! - Rozluźnij zadek. Nikogo tu nie ma, nikt nie słyszy jak gadamy! Zresztą, nawet jakby słyszeli, kogo to obchodzi? - szczerze. Kogo? Nikt mu nie zwrócił specjalnej uwagi na styl mówienia. Na to CO mówił, tak. Mówił czasem okropnie niemiło. Ale jak? Każdemu lata to koło ogona. - Będziesz miał czas na gadanie jak staruch, ciesz się tym że jesteś terminatorem.
Dodał lekko, zaraz znów...czując...zażenowanie... tym razem okazał je fizycznie, nie kryjąc go na mordce. Tak, jakby go oceniał. Bo tak było. Faktycznie tak było. Kolega chciał grać poważniejszego, niż jakim był. Trudno nie czuć cringe'u... - Taa... y.... no, to gratki, co nie? - uśmiechnął się półpyskiem, nadal czując żałość. - Ja jestem Mewia Łapa. Nie wiem czemu mam się chwalić mistrzem...??? Ale to Donośny Krzyk....???
Gwiezdni. Ściskało go. Czuł się chyba tak głupio, że aż się cieszył, że nikt go nie słyszy. - Ten, yy... - wszystko wyparowało mu ze łba. Nie wiedział o czym mówić. - To... nie wiem. O czymś lubisz gadać? Chciałem poznać kogoś obcego, wiesz, znam już koty z każdej granicy jaką mamy, ale... no... nie wiem. Wydajesz się chyba niezbyt... sam nie wiem... no, chyba lepiej się dogadujesz ze starszyzną, niż z terminatorami. To jest, zupełnie i całkiem serio bez urazy, ale NIGDY nie spotkałem kota, który mówi tak jak ty. Ani w moim wieku, ani młodszego, ani starszego, ani w Rzece, ani... nigdzie. Chyba tylko starszyzna się tak obnosi...
Albo zarozumiałe gnojki, ale trudno było go tak ocenić na tym etapie rozmowy. Może zaraz mu da powody, by tak o nim myślał. Póki co, chyba chciał myśleć że Szum był po prostu bardzo... skrępowany... O. Tak! Był nieśmiały. Stąd był taki żenujący.
duży | długowłosy | czarny dymny z niewielką białą plamką na brzuchu | oczy szaroniebieskie (w przyszłości prawe niebieskie, lewe złote)
Urodził się, by zostać w przyszłości najlepszym wojownikiem Cienia. Bardzo zależy mu na tym, żeby jego rodzina, ale i klan byli z niego dumni i jest w stanie wiele poświęcić by to osiągnąć (a przynajmniej zrobić rzeczy, przy których wydaje mu się, że mogą mu pomóc to osiągnąć). Stara się trzymać panujących wokół zasad, gorzej spoglądając na koty, które tego nie robią, czy w inny sposób według Szuma szkodzą wizerunkowi ich klanu.
Zafascynowany historią, szczególnie dotyczącą przeszłych przywódców i ich losów, starając się znaleźć w niej klucz do tego, by cały Cień mógł stać się jeszcze potężniejszy niż kiedykolwiek był. Stara się sprawiać wrażenie kogoś spokojnego i opanowanego, inteligentnego w każdej sytuacji, ale tak naprawdę jest tylko kociakiem, który bardzo szybko traci cierpliwość. Wtedy nie powstrzymuje się przed użyciem siłowych rozwiązań, by udowodnić, że to on ma rację. Poza tym nie jest również zbyt dobry w okazywaniu swoich uczuć.
Prawdą było, że Szum spędzał więcej czasu ze swoim dziadkiem niż kotami we własnym wieku. Jednak czy był to jakikolwiek problem? Na pewno mógł się od niego więcej dowiedzieć niż od jakichś młodych kotów, a już na pewno takich jak ten tutaj. - Wcale nie gadam jak staruch, tylko ty jak dziecko. - Syknął w jego stronę. Może to był moment, w którym już powinien się obrazić i sobie iść. Nie powinien przecież marnować czasu na gadanie z kimś takim, miał patrol do dokończenia. Mimo wszystko, czuł się zainteresowany pierwszym kotem z innego klanu, którego rzeczywiście widział. Machnął ogonem niezadowolony, jednak pozostał w miejscu.
Donośny Krzyk… Miał wrażenie, że pytając różne koty o inne klanu mógł kiedyś usłyszeć to imię, ale nie był pewny w jakim kontekście. Nie była zastępcą czy medykiem Wichru, przywódcą tym bardziej nie. Więc czy mogła być kimś innym od zwykłego wojownika? - Lubię… słuchać historii o tym, jak kiedyś było w klanie. O dawnych przywódcach, wojownikach. Mam imię po jednym z nich, Szumiącym Wodospadzie. - Poza tym oczywiście lubił inne rzeczy. Walczyć, polować, uczyć się. Jednak jeśli chodziło o tematy do rozmowy, to było to, co fascynowało go najbardziej od kiedy tylko pamiętał - Co się działo w historii klanu Wichru? - Chyba musiał o tym wiedzieć cokolwiek, nawet jeśli nie wyglądał na kogoś, kto podchodziłby do tego tematu z odopowiednim zainteresowaniem.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
Uuu, czuły punkt! Mewa mimowolnie cicho się zaśmiał na tę przesadnie wielką reakcję. - Jesteśmy dziećmi! Dorośli będziemy, jak będziemy mieli 12 księżyców - jeśli ktoś wmawiał mu, że jest inaczej, to... to tylko szkoda Cieniasa, bo teraz wychodził na starego sztywniarę. To nic dobrego, szczerze mówiąc, kto lubił się z takimi bujać? Mewa chyba nie powinien tego krytykować. Sam miał taki tłum kolegów, że aż słów brak. No, ale z tym charakterem ciemnego, chyba nie był jedyny samotny w lesie. A może po prostu bardzo starał się nie wyjść na frajera, więc pisał sobie niesłychane scenariusze o nowo poznanym kocie!....
Hobby miał nietypowe, ale przynajmniej jakieś. Lepsze od oglądania wschodów słońca i słuchania śpiewu ptaków. Rzygał takimi odpowiedziami. Nudziły go. Nie wyobrażał sobie znaleźć kolejnego kota, który lubi tak denne rzeczy. Szczególnie, że sam takich nie lubił. Kiwnął głową. Fajnie, że jego rodzice kochali i dali mu imię po kimś, a nie po darciu japy! - Zależy co chcesz wiedzieć. Chyba dość dużo się działo, bo Klan nie stoi od wczoraj - dmuchnął nosem, starając się wymyślić jakieś ciekawsze informacje. - Na pewno było całkiem sporo dram...
Pociągnął zaraz, starając się wyczaić jakie historie lubi. Mewa lubił ploteczki, a to też historyjki, co nie...?
duży | długowłosy | czarny dymny z niewielką białą plamką na brzuchu | oczy szaroniebieskie (w przyszłości prawe niebieskie, lewe złote)
Urodził się, by zostać w przyszłości najlepszym wojownikiem Cienia. Bardzo zależy mu na tym, żeby jego rodzina, ale i klan byli z niego dumni i jest w stanie wiele poświęcić by to osiągnąć (a przynajmniej zrobić rzeczy, przy których wydaje mu się, że mogą mu pomóc to osiągnąć). Stara się trzymać panujących wokół zasad, gorzej spoglądając na koty, które tego nie robią, czy w inny sposób według Szuma szkodzą wizerunkowi ich klanu.
Zafascynowany historią, szczególnie dotyczącą przeszłych przywódców i ich losów, starając się znaleźć w niej klucz do tego, by cały Cień mógł stać się jeszcze potężniejszy niż kiedykolwiek był. Stara się sprawiać wrażenie kogoś spokojnego i opanowanego, inteligentnego w każdej sytuacji, ale tak naprawdę jest tylko kociakiem, który bardzo szybko traci cierpliwość. Wtedy nie powstrzymuje się przed użyciem siłowych rozwiązań, by udowodnić, że to on ma rację. Poza tym nie jest również zbyt dobry w okazywaniu swoich uczuć.
- Dziećmi byliśmy, zanim skończyliśmy sześć księżyców - nimi też nie jesteśmy. - Może i nie byli jeszcze wystarczająco dorośli, by zostać wojownikami, ale nie byli też już kociętami. Nie podobało mu się nazywanie go dzieckiem - i szczerze mówiąc nie rozumiał, czemu ten drugi miałby tego dla nich chcieć.
Nie powiedziałby, że dramy były jego ulubionym tematem. Przynajmniej do teraz, gdy słuchał przede wszystkim o klanie Cienia. Wolał sobie wyobrażać, że w jego domu działy się wydarzenia podniosłe i potężne, a nie jakieś zwykłe kłótnie między kotami. Jednak teraz, gdy miał słuchać o klanie Wichry, sprawa była trochę inna. Właściwie, czy nie lepiej było dowiadywać się o tym, co potwierdzało, że są gorsi? Szczegółów, które mogły pozwolić im zdobyć przewagę nad innymi klanami? Tak, to brzmiało dla Szuma całkiem interesująco. Ile terminator rzeczywiście był skłonny mu opowiedzieć? - Co takiego się u was działo? - Spytał, starając się wyglądać na zainteresowanego, ale też nie za bardzo zainteresowanego, by zaczęło to już być podejrzane.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
- Yyy. To jesteśmy nastoletni...? No, ale nadal NIE dorośli - czepianie się, tsk, tsk! Ale fakt, chyba wolał być postrzegany jako coś takiego, niż jak typowe kocię. Chyba - bo na dobrą sprawę, nie wiedział ile różnicy jest w jednym a ile w drugim. Chyba nadal był traktowany jak smród, tylko miał teraz więcej obowiązków. No, o ile je w ogóle robił - bo miał momenty, w których chętnie się byczył i czekał na gotowe. A potem pojawiał się Węgorz i musiał nadrabiać zaległości... - To ten, yy - co się działo, hmm! - Na pewno jakiś czas temu mieliśmy kota, którego trzeba było wygnać. Nie pamiętam o co dokładnie, bo słyszałem tylko od starszych o tym, ale chyba się postawił władzy? Coś się spłakał, że nie dostał takiego imienia jakie chce. I zamiast załatwić to jak normalny kot, to zaczął się rzucać, czepiać i w ogóle, frajerzył jak mało kto. To go wygnali.
Proszę bardzo, ploteczka. - Teraz twoja kolej - uśmiechnął się półpyskiem. - Nie musi być nic wow. Ale wiesz, żeby było uczciwie. Też chcę wiedzieć coś o was.