Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Garbaty nos zmarszczył się w odpowiedzi na komentarze, które padły z pyska kocurzycy. Nie skomentował ich jednak, bo zwyczajnie zabrakło mu pomysłu na jakąś ciętą ripostę. Zamiast tego, kiedy ta wreszcie postanowiła przestać strzępić język skupił oliwkowe ślepia na przybranej przez nią pozycji łowieckiej. - Nie dziwota, że musisz warować pod korzeniami, żeby znaleźć coś do żarcia. Dwuksiężycowe gówniarze, potrafią zrobić to lepiej - rzucił, przybierając obojętny ton. Nie potrafił jednak ukryć lekkiego drgania kącika wargi w satysfakcjonującym uśmieszku. Teraz w końcu mógł sobie po niej jeździć, z powodu jej niewiedzy, ha! - Ten ogon na ziemi, to po to, żeby każda zwierzyna w okolicy cię usłyszała i uciekła, zanim zdąży cię zobaczyć i przestraszyć się twojej brzydoty? Zrównaj go z tułowiem. Twój durny łeb też.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
- A ja dwuksiężycowym gówniarzem nie jestem, więc robię to gorzej - burknęła, wciąż jednak utrzymując lekki uśmieszek na mordce. Komentarz jej nie ruszył tak po prawdzie, bo była świadoma swoich słabości. Zresztą, jeśli bury będzie fikał to znowu mu się uczepi do nogi i tyle będzie. Na pewno nie da po sobie jeździć, jeśli będzie przesadzał. A póki co? Skoro mu to sprawia satysfakcję, ale i tak zamierza ją czegoś poduczyć to ona na to przystaje.
- No i co powiesz, mistrzuniu - zapytała, zrównując łeb i ogon z tułowiem.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Duże ucho orientala opadło nieco na bok, kiedy kocurzyca zgasiła go swoim komentarzem. Nie zezłościł się jednak, a jedynie fuknął cicho pod nosem, zanim odpowiedział. - I dlatego właśnie wyglądasz, jak jeden z nich. Gdybyś czasem coś żarła, może nie byłabyś wzrostu mysiego bobka - stwierdził, mimo prób nie potrafiąc ukryć lekkiej nuty rozbawienia w głosie. Jednocześnie z nieco zmrużonymi powiekami przyglądał się już odpowiednio przez nią przybranej pozycji łowieckiej. - Że ci jedzie z japy - odpyskował, nie mając zamiaru jej przecież tu chwalić. Zamiast tego kontynuował. - Królik cię usłyszy, ptak zobaczy, mysz wyczuje. Potrafisz sobie do tego coś zrymować Twoja Stara?
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
- Ty mi lepiej powiedz jaka pogoda tam na górze - mruknęła, choć straciła już wenę na słowne przepychanki. A przynajmniej na te, które cisnęły po jej wzroście. Nie wstydziła się tego, że ledwo sięgała czasami do mocniej wyciągniętych ponad ziemię korzeni, że wejście do kreciego kopca pewnie nie byłoby problemem i że wciśnie łeb w mrowisko, a tak naprawdę mogłaby podawać się za jedną z robotnic przy odrobinie wysiłku. Nie wszyscy chyba jednak rozumieli, że miało to swoje zalety. Chociażby podgryzanie długich nóg orientala było o wiele prostsze, gdy nie musiała się cała zginać do tego.
- Że jesteś głupi i nikt cię nie lubi - parsknęła. Nie wyglądał na zbyt towarzyskiego typa, a Mysz coś potrafiła przyciągać dziwaków, więc nic dziwnego, że ich interakcja się jeszcze nie skończyła. - Coś jeszcze?
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kura nie należał do osobników co to dali by sobie dmuchać w kaszę i rzucać w swoją stronę obelgami. A jednak, w tym momencie zignorował przytyki, ze strony kocurzycy. Kto wie, może dlatego, że ta wymiana uprzejmości trwała między nimi na tyle długo, że utrwaliła się już w Kurzym łbie, jako naturalna forma komunikacji z Starą. A może dlatego, bo rola ojca dla czterech smrodów sprawiła, że jego pokłady cierpliwości stały się dużo większe niż dotychczas. No i poza tym, z małymi wyjątkami, miał gdzieś czy ktoś go lubi. - Gówno jeszcze - odparł, siadając w końcu, bo najwyraźniej szybkie przekazanie wiedzy nie wchodziło w grę i zmrużył lekko powieki przyglądając się kotce, w oczekiwaniu na to, żeby ruszyła łbem i odpowiedziała na jego poprzednie pytanie.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Również zmrużyła oczy, naśladując mimikę pasiastego. Nie chciała mu przyznać wprost, że nie zna odpowiedzi ani też za bardzo nie umiała nawet o niej pomyśleć. Jakoś nigdy nie potrzebowała takich głupot do życia, czemu więc nie wytłumaczy jej jak dorosłemu kotu? Ah, no tak. Z tego co zdążyła poznać, to byli do siebie nieco zbyt podobni, co w tym przypadku było definitywną wadą. Pastwienie się nad innymi było cacy. Pastwienie się nad Myszą? Nie cacy.
- Ojeny już nie męcz tylko mi powiedz!
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Gapili się więc na siebie na wzajem z zmrużonymi oczami, a w głowie Kury, już wylęgła się idea, że nie było to coś więcej. To było jakieś nieme wyzwanie! Może chodziło o to, że kto pierwszy mrugnie, ten przegra? Nie był pewny, ale nawet, kiedy ślepia zaczęły go piec, a obraz rozmywać się, walczył z swoimi powiekami, starając się udawać niewzruszonego. Tylko tak sobie mu wychodziło, bo mocno zaciśnięte szczęki, sprawiły że jego żuchwa drgała widocznie, ale na szczęście kiedy już miał się poddać to Stara podniosła białą flagę. Aż odetchnął z ulgą. - Króliki i zające mają dobry słuch - zaczął pocierając powieki bokiem długiej łapy. - Więc patrz gdzie leziesz kiedy polujesz na wszystko co długouche. Wycisz oddech... albo nie oddychaj, zrobisz tym wszystkim przysługę. Myszy, ryjówki i tym podobne mają dobry węch. Więc zawsze powinnaś uważać, żeby leźć pod wiatr, ale przy nich tym bardziej, bo je twój smród odstraszy. Przy ptakach chowaj się za czymś, żeby cię nie dostrzegły. Chociaż jesteś takim konusem, że może nawet by cię nie zauważyły, albo pomyliły z króliczym bobkiem... Jak nie masz gdzie się schować, to zatrzymuj się. Kapujesz, czy jesteś za tępa, żeby załapać tyle informacji na raz?
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Sądziła, że nauka z takim...osobnikiem będzie minimalnie ciekawsza. A tak szczerze, to czuła się jak na treningu, choć nigdy z takowym mieć do czynienia nie miała. Jedynie głupie wstawki o jej własnym smrodzie czy brzydkiej mordzie wprawiały ją w dobry humor na tyle, że przerywała mu podśmiechiwaniem się.
- Ta, ta, kapuję - pokiwała łbem. Trudne to to nie było, a dodatkowe komentarze tak właściwie pomagały zapamiętać to i owo. - No i co teraz? Bo od patrzenia na twoją brzydką mordę mi się słabo robi - uniosła brew. Ona czuła się gotowa do akcji, ale może jej Mistrz miał inny plan? Zawsze mogą pobawić się w godne kociaka zabawy polowania na ogon. Jej to uwłaczać nie będzie. Jemu? Może troszkę.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- A czego byś jeszcze chciała? - Zagadnął, jednocześnie z zmrużonymi ślepiami badawczo przyglądając się żółtym oczom, jakby szukając w nich potwierdzenia, że ta na pewno kapowała. Tak dla pewności, zanim każe jej zabierać tyłek z granic, a potem znajdzie gdzieś jej wygłodniałe ścierwo rozdziobywane przez kruki. Na samo to wyobrażenie, garbaty pysk wykrzywił się brzydko, a Kurak poczuł wzbierającą w nim irytację. Bo, po raz już kolejny, czemu w ogóle się przejmował?! To nie był jego problem! - Spadaj Twoja Stara, zanim ja przez twoją brzydką mordę zwrócę śniadanie... I może coś zeżryj, zanim twoje gnaty wydłubią komuś oczy! - Warknął dając upust irytacji.
Następnie siedział na granicy, do puki ta nie zaczęła się oddalać. W końcu sam zebrał się do powrotu, niepewny czy bardziej jest zdenerwowany, czy rozbawiony tym spotkaniem.
zt
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Zarechotała tylko głupio na jego równie głupie teksty. Niekoniecznie jej się podobało, że zaczynała czuć w jego stronę jakąkolwiek sympatię. Wobec niego!! Ona!! Mogła sobie szczerze wybrać jakiś lepszy nabytek, bo aż szkoda było patrzeć. Szczęśliwie jednak mogli się w końcu pożegnać i nie musiała więcej na niego patrzeć. Zatrzęsła jedynie ogonem na pożegnanie i poszła w swoją stronę, by faktycznie wykorzystać wiedzę którą jej przekazał łaskawie.
/zt
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Wychylił się właśnie z jednego z krzewów. Zaczaił się w nim na wróbelka, który radośnie szukał czegoś wokół kwiecia. Niestety, zanim kocur zdołał jakkolwiek zareagować, ten spłoszył się i odleciał, znajdując się tym samym za granicą, której Orka przekroczyć nie mógł. Z westchnieniem rezygnacji zaczął wyciągać liście z sierści.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zapewne winna przepłoszenia wróbelka była Deszczowa Pogoda, która właśnie prowadziła samotny patrol. Chociaż już niemłoda, nadal miała dosyć krzepy, by chodzić po granicach i zamierzała to robić tak długo, aż mięśnie zupełnie nie odmówią jej posłuszeństwa.
— Dzień dobry — powitała nieznajomego, który właśnie wychynął z kępy krzewów. — Znajdujesz się na granicy Klanu Wichru. Czy potrzebujesz czegoś od naszego Klanu?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Ociekająca wodą broda była najmniejszym utrapieniem. Właściwie nigdy nie miał problemu z tym, żeby się zmoczyć, co by był z niego za żeglarz. Problemem była coraz to zimniejsza pogoda, która dawała się we znaki, gdy zawiało mu prosto w pysk. Jeść jednak trzeba, a Bonawentura przywykł do ryb bardziej niż do myszy czy zajęcy.
Rzucając truchłem na ziemię, posadził rudy zad wygodnie przy kamieniu, dobierając się powolnie do delikatnego rybiego mięsa. Nigdzie mu się nie śpieszyło, czekało go jeszcze trochę dnia, było spokojnie póki co, mógł zajadać.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Góra z górą się nie zejdzie, ale żeglarz z żeglarzem już tak. Bonawentura nie rozkoszował się długo rybką w błogim spokoju – gdzieś w bezpośrednim pobliżu zamajaczyła bowiem siwiejąca sylwetka.
— Witaj — zaszeleściła Deszczowa Pogoda, podszedłszy bezszelestnie do kocura. — Znajdujesz się na granicy Klanu Wichru. Czy potrzebujesz czegoś od naszego Klanu?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Oderwał się chwilowo od skubania ryby, gdy dotarł do niego podstarzały już głos. Koteczka jednak nie wyglądała, jakby miała się zaraz rozpaść, więc nie czuł dyskomfortu z tym związanego. Raczej nie miał za bardzo do czynienia ze śmiercią innych, na pewno nie kotów, więc nie czułby się zbyt swobodnie przy jeszcze starszej kotce.
- Witam, dzień dobry - kiwnął głową na powitanie. - Od Wichru? W żadnym wypadku, niczego nie szukam. Zasiadłem jedynie do posiłku. Póki co najbliżej sercem mi chyba do Gromu, choć tak po prawdzie to do żadnego z Klanów. Nie licząc Morza, oczywiście. Ale to nie Klan. Przeszkadzam ci tu?