Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
- Mamy dwie granice otwarte na ziemie niczyje, Lawendowa Gwiazdo- odparła, imię przywódczyni Klanu Wichru przeszło niemalże w syk. - Mógł spotkać się ze mną tam, a nie udawać, że jest równy mi czy tobie i spotykać się na naszych ziemiach - dodała, potrząsając pyskiem. Nie mieściło się to jej w głowie. W oficjalnych sytuacjach nie pozwalała własnym wojownikom zwracać się do siebie inaczej, niż z należnym jej szacunkiem, a jakiś... Rojst, nie wiadomo skąd, nagle uważał, że był kimś, kto mógł stawiać znak równości między sobą a nimi?
- Czy sojusz nie jest jednoznaczny ze współpracą? Chodzi po twoich terenach jak właściciel twoich wojowników, a nie ktoś, kto jest przez nich pilnowany, a oni gapią się na niego jak sroki na mięsny gnat - nie mogła zrozumieć, dlaczego go broniła i szukała wymówek. Wyglądała tak, jakby naprawdę wierzyła, że zrobiła coś dobrego i właściwego, co Żubrzej Gwieździe w ogóle się nie dodawało.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka zaczęła się w tym wszystkim powoli gubić. Jedno wiedziała na pewno, nie dogada się z Żubrzą Gwiazdą i wyjdzie na to, że to jej wina. Powoli do tego się przyzwyczajała. Musiała wszystko brać na swoje barki. -W takim razie nie wiem dlaczego zgodziłaś się z nim spotkać akurat w okolicy Czterech Dębów, Żubrza Gwiazdo. Rojst z każdym ustalał miejsce i czas spotkania- oznajmiła i patrzyła spokojnie na Przywódczynie swoimi szmaragdowymi oczami. Rojst z każdym był przecież umówiony, więc Lawenda nie rozumie skąd nagłe oburzenie Żubr, że spotkali się w tym, a nie innym miejscu. Mogła to z nim wcześniej ustalić, a nie nagle mieć pretensję. - Nie wiem jak moi wojownicy go pilnowali. Może rzeczywiście byli dla niego mili i tylko w wpatrywali się w niego godząc się na wszystko- odparła zrezygnowana. Ona nie widziała problemu w tym, że Fiołek oraz Kropelka były miłe dla Rojst. Miały mieć na niego oko i nie wtrącać się w jego układy z innymi Gwiazdami i z tego, co Lawenda wie to spisały się z tej roli. Kocur szedł grzecznie wzdłuż granic załatwił swoje sprawy i pokornie wrócił do siebie. O to przecież chodziło. Czy Żubr oczekiwała, że jej wojownicy będą dla Rojst brutalni i będą go poniżać? Przykre.
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
Sierść Żubrzej Gwiazdy uniosła się niebezpiecznie, a wargi drgnęły, na moment okazując zęby gromowej przywódczyni w ostrzegawczym wyrazie.
- Uważasz mnie za głupią?! Nikt się ze mną nie umawiał, dostałam informację, że mam się tam stawić, bo jakiś pchlarz chce się ze mną spotkać, a przedtem patrole czuły, że ktoś obcy się panoszył po Czterech Dębach, widocznie próbując tak samo podejść do Klanu Rzeki - parsknęła, spinając mięśnie ramion, zupełnie jakby faktycznie chciała skoczyć na przywódczynię Klanu Wichru i potrząsnąć nią na tyle mocno, by zrozumiała, co właściwie zrobiła. - Gdyby nie ciekawość kazałabym moim patrolom zabić intruza na naszych ziemiach od razu tak, jak nakazuje Kodeks. O czym ty chyba nie pamiętasz, co? Że łamiąc Kodeks i wpuszczając do Czterech Dębów obcych ty i twój klan jesteście wyjęci spod kodeksu? - ciągnęła dalej, nie spuszczając nawet na moment ostrego spojrzenia z Lawendowej Gwiazdy. Ona była spokojna, nie widziała w swoim zachowaniu żadnego problemu, ale krew Żubrzej Gwiazdy wrzała w jej żyłach z wściekłości. Nie mogła zrozumieć, dlaczego się tak zachowuje. Czy to było celowe zachowanie? Próbowała tym coś udowodnić pozostałym klanom? Ale dlaczego? Na początku pomyślała, że coś w Klanie Wichru jest nie tak - teraz jednak do całkowitej pewności, że to wszystko było jakimś dziwnym pokazem siły, brakowało jej tylko zobaczyć bezczelny uśmiech na pysku Lawendowej Gwiazdy.
- Moi wojownicy mają obowiązek zabić jego i jego bandę, jeżeli tylko jeszcze raz zbliżą się do moich granic. Nie będę patrzeć na to, czy wśród nich będą twoi wojownicy - oznajmiła chłodno, mrużąc ślepia. - Kodeks nie chroni życia tych, którzy go świadomie łamią - zasyczała, wysuwając pysk w przód. Parsknęła, cofając łeb. Powiedziała to, co chciała powiedzieć i nie było sensu, by to wszystko kontynuować. Nie przyszła tu dyskutować na tematy polityczne, bo Klan Wichru najwidoczniej nie był kimś, kto w ogóle zasługiwał na coś takiego.
- Niech Gwiazdy oświetlają twoje ścieżki - rzuciła z przekąsem, po czym odwróciła się, strzepnąwszy ogonem. Oddaliła się żwawym krokiem w stronę obozu swojego klanu.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawenda już nic z tego nie rozumiała. Rojst mówił, że był ze wszystkimi umówiony, jej też zaproponował spotkanie na Granicy i na nie grzecznie się wstawiła. Z tego też, co zrozumiała Żubr też zostało przekazane, gdzie ma przyjść i zaszczyciła Rojst swoją obecnością, choć nie musiała. Niebieska kotka ze spokojem patrzyła na Żubrzą Gwiazdę. Miała wrażenie, że ta zaraz ją rozszarpie. Swoją drogą ciekawe kto by wtedy zwyciężył. Ona jest wyższa i ma bardziej atletyczną budowę, ale tu nie wygląd jest ważny, a umiejętności bitewne. Córki Czyżyka zmrużyła oczy, kiedy Przywódczyni Klanu Gromu zarzuciła jej oraz Klanowi, że łamią Kodeks Wojownika. Według niej nikt niczego nie złamał, ale nie będzie się o to wykłócać, bo to nie ma sensu. Niech Żubr myśli sobie co chce. Jej wojownicy wcale nie są lepsi. Wężowy Błysk przyprowadził na Granice Wichru Samotniczkę i to, aż od strony Barwnej Łąki! - Rozumiem- odparła chłodno. Skoro Żubrza Gwiazda chce z każdym postąpić brutalnie to jej sprawa. Ona woli bardziej pokojowo załatwiać takie sprawy. W końcu Kodeks mówi przegoń, a nie zabij. - Niech Gwiezdny Klan przepędza wszystkie pchły z twojego legowiska- pozdrowiła z szacunkiem Żubrzą Gwiazdę. Dobrze, że nie mają wspólnych Granic przynajmniej nie będzie musiała widzieć żadnego Gromiaka przez jakiś czas. Niebieska kotka odwróciła się i zaczęła iść dumnym krokiem przez pewien czas na wypadek, gdyby kotka się odwróciła. Niech wie, że nie zrobiło to na niej wrażenia. Będąc już głębiej na swoich terenach Lawenda przyspieszyła, po czym udała się na polowanie, aby się odstresować.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Po wyprawie przyszła pora na kolejną rzecz - poinformowanie klanów o imieniu i randze mianowanego. Zazwyczaj informacje te przekazuję patrolom, jednak tym razem chciałam osobiście przekazać to konkretnemu kotu. Z Truskawką miałam porozmawiać już jakiś czas temu, jednak nie miałam do tego głowy, a teraz, cóż, okazja sama się nawinęła. Poprosiłam więc patrol o przyprowadzenie mi ich Medyczki, jeśli ta ma czas i oczekiwałam jej nadejścia.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!
Gdy tylko patrol przekazał jej, iż Lśniąca Sadzawka czeka na nią na granicy, Truskawka czym prędzej się tam udała, żeby dowiedzieć się o co chodziło. Nie podejrzewała nawet, że w ostatnim czasie parę kotów, zamiast udać się do niej, do Wydrążonego Pnia, robiło sobie wycieczki krajoznawcze po jakiś innych medykach i doszli nawet do Lśniącej Sadzawki. Szczerze, nie miała zielonego pojęcia, o co mogło chodzić. Czy to miało być jakieś towarzyskie spotkanie? Czy to było coś ważniejszego? Może, ale tylko może, Gwiezdni przekazali coś medyczce Wichru, znów omijając tą Gromową?
Już z daleka dojrzała znajome, białe futro, więc przyspieszyła do truchtu, a gdy tylko doszła do granicy, zatrzymała się, lekko kiwając jej głową, z szacunkiem.
- Lśniąca Sadzawko, witam. Coś się stało, że mnie zawołałaś? - spytała, lekko strzygąc uszami. Starała się, by jej pysk nie wyrażał zaciekawienia, aczkolwiek trochę odbijało się ono w jej oczach.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Na Truskawkowy Gąszcz nie musiałam czekać długo. Zjawiła się tak szybko, jak tylko mogła, widocznie szanując mnie i mój czas. Działało to zresztą w dwie strony. Przywitałam się z nią i poprawiłam siad, zamierzając przejść do sedna.
- Najważniejszą rzeczą jest to, że mój terminator skończył trening i nosi miano Krwawnikowego Liścia. Nie otrzymał jednak miana Pomocnika Medyka, a Medyka po prostu. To jednak nie jest jedyna rzecz, którą chciałam ci przekazać, to jedynie informacja, którą przekazuję przy okazji. - zaczęłam od czegoś lekkiego, raczej przyjemnego. Skoro tu byłam, to mogłam przekazać informacje Truskawce, zamiast przekazywać to patrolowi. I tak rozmawiałyśmy i tak.
- Od jakiegoś czasu zdarza się, że przychodzą do mnie twoi pacjenci. Miałam ich już dwóch. Nie mam do ciebie o to pretensji, aczkolwiek jako twoja mistrzyni nieco się martwię i chciałam się spytać czy coś się dzieje? Twój autorytet jest podważany, nie masz posłuchu w klanie? Czy po prostu robią ci na złość? Nie wnikam w to, dlaczego przychodzą akurat do mnie, gdy mają przecież Cień i Rzeką zdecydowanie bliżej, ale możliwe, że i tam ktoś się wybrał.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!
Zamrugała z zaskoczeniem, a następnie delikatnie się uśmiechnęła. No tak, Lśniąca Sadzawka miała przecież od dłuższego czasu swoich terminatorów, swoich własnych, choć z tego, co nie tak dawno przekazał patrol, jeden miał to nieszczęście umrzeć, aczkolwiek swoje medyczne imię otrzymać. Tu zaś, jak widać, Krwawnikowy Liść dotrwał końca swojego treningu, ukończył go, a także dostał nowe, medyczne imię, a także... rangę? Truskawka zamrugała, słysząc, że właśnie takie miano otrzymał. Był drugim medykiem, zaraz obok Lśniącej Sadzawki. Nie był jej pomocnikiem, był medykiem. Tak, jak kocica przed nią, która nie wydawała się zrzec swoich obowiązków.
- Gratulacje dla niego - powiedziała ciepło, odczekując chwilę, by medyczka mogła się pochełptać wytrenowaniem kolejnego terminatora, by po chwili powiedzieć: - Ja skorzystam z okazji, byś mogła dowiedzieć się jako pierwsza, iż wybrałam sobie niedawno terminatora, Powojnikowy Pęd, która mimo otrzymania imienia, nadal jest moją terminatorką, a w najbliższym czasie dobiorę drugiego, kiedy tylko osiągnie wiek 6 księżyców - oznajmiła. Niech Wicher ma ten przywilej i wie o tym pierwszy. Reszta na to póki co nie zasługiwała. - Zanim spytasz, Wieczorna Łapa nie dotrwał nawet połowy swojego treningu. Zachorował. I niedługo później zmarł - dodała cierpko.
Jednak po chwili zamilkła, bo Lśniąca Sadzawka oznajmiła jej, że to nie jest jedyna informacja z jaką przyszła, więc dała jej możliwość powiedzenia o co chodzi, a gdy to usłyszała... jej oczy zwęziły się gwałtownie, a ogon uderzył o ziemię.
- Możesz mi ich opisać? Przedstawili się? - spytała, znacząco zniżając głos. Domyślała się, oj, domyślała, że jednym z tych kotów był Gryząca Łapa, któremu przywódczyni nieomal nie odgryzła całego ucha, ale kim był ten drugi? Kim był ten zdrajca? - Widzisz, Lśniąca Sadzawko, to dość... długa historia, która zaczęła się od tego, że pewien wojownik wykradł mi zioła ze składziku - prychnęła. Nie była pewna, czy medyczka jest zainteresowana szerszą historią, czy po prostu krótką odpowiedzią, więc póki co zamilkła, chcąc wybadać kim były te koty i poczekać, czy faktycznie jej mistrzyni fachu medycznego jest tym głębiej zainteresowana.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- W takim razie cieszę się, że jestem pierwsza, gratuluję i przykro mi z powodu Wieczornej Łapy. Terminatorzy nierzadko lubią sobie... przymrzeć w trakcie treningu. - odpowiedziałam, przyjmując także gratulacje dla Krwawnika. Dobrze, że Truskawkowy Gąszcz wybrała sobie nowego terminatora oraz miała na oku kogoś jeszcze. Warto mieć pewien... zapas, jakieś zabezpieczenie. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, czy ten jeden kot będzie w stanie dotrwać do końca.
- Jeden był waszym obecnym zastępcą, jeśli się nie mylę - Wężowy Błysk. Drugi natomiast się nie przedstawił, miał bardzo intensywnie rude futro, ogniste wręcz. Był ledwo przytomny, nie wiem czy wrócił potem do klanu, czy co zrobił, ale prosiłam, by odprowadzono go do was. - powiedziałam, znajdując te wspomnienia gdzieś w odmętach pamięci. Na kolejną informację jednak widocznie zmarszczyłam czoło. - Jak to? Jak do tego w ogóle doszło? - zapytałam. U mnie nie było takiej możliwości. Klan był wychowany.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!
Lekko strzepnęła uchem. Nadal nie mogła się pogodzić z tym, że tak zaufała niebieskiemu, że ten wierzący aż zbyt głęboko w Gwiezdnych kocur, który wydawał się kandydatem idealnym, w miarę postępów księżyców, treningu medycznego, zaczął się coraz bardziej zamykać w sobie, unikać spotkań z innymi, ciągle tylko siedział w lecznicy i, pewnej nocy, przestał oddychać. Miała nadzieję, że jej kolejne wybory będą lepsze. Że Powojnikowy Pęd jej nie zawiedzie, że nadal jest chętna do nauki, i że Nurt nie podda się po paru księżycach, bo uzna, że jednak to nie dla niej i woli być wojowniczką. By okazało się, że obie mają charaktery wręcz napisane do bycia medykiem. Że trafi tak, jak zapewne Lśniąca trafiła z Krwawnikowym Liściem, który mimo dłużącego się treningu, w końcu medykiem został.
Zmarszczyła brwi i nos, gdy usłyszała kto przyszedł do nieswojej medyczki, gdy w obozie dosłownie miał tą swoją. Czyżby to się stało po tym, jak Kuna już wykradł zioła? Będzie musiała z nim porządnie porozmawiać. Ugh, a już zaczynała pałać do niego nicią sympatii tylko po to, by ten wszystko popsuł w uderzenie serca, co? Niech go tylko dorwie w swoje łapy, to ją popamięta.
- Z czym przyszedł ten drugi? - spytała po chwili, podejrzewając, że wie, o kogo chodzi, ale woli się upewnić. Następnie cofnęła po sobie uszy, by opowiedzieć tę historię. - Był taki wojownik, Kuni Syk, który wyraźnie nigdy mnie nie lubił. Posprzeczaliśmy się parę razy, jeszcze zanim zostałam medykiem, pierwszy raz, jak byliśmy kociętami, wiesz, byliśmy niemal w tym samym wieku, mieszkaliśmy sporo czasu w kociarni. Potem rzucił się z pazurami na moją siostrę, wytknęłam mu to podczas leczenia, a on, cóż, jak kiedyś oberwał w jakiejś walce, to zwyczajnie poszedł uleczyć się sam. Najwidoczniej zapamiętał jak wyglądał nagietek, którym go wtedy opatrywałam, bo właśnie to zioło mi ukradł. Wydało się to oczywiście, bo nie dość, że wyczułam jego zapach, to bardzo skrzętnie sprawdzam cały czas stan składziku. Powiedziałam to Żubrzej Gwieździe, na ceremonii, no i oczywiście spowodowało to wojnę. Wężowy Błysk stanął wtedy po stronie Kuny, oznajmiając, że miał do tego prawo, jako że dnia następnego pokonał jakiegoś psa w walce, dzięki czemu nadal żyjemy - rzuciła, przekręcając oczami z wyraźną frustracją. - Podejrzewam, że miał mi wtedy coś za złe, że o tym powiedziałam, że poinformowałam, że taka rzecz miała miejsce, i w ramach buntu postanowił przyjść do ciebie, nic mi nie mówiąc - syknęła. Była naprawdę zdenerwowana tym, co właśnie usłyszała. Jak. Mógł. To. Zrobić. Pan Wielki Zastępca, tsk.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- Był ranny, z tego co pamiętam. I chyba też chory? - powiedziałam, próbując sobie dokładnie przypomnieć, jednak... nie mogłam. Moja niegdyś niezawodna pamięć... zawodziła. I nie był to dobry znak, absolutnie. - Nie potrafię sobie przypomnieć, wybacz. Nie jestem już pierwszej młodości, niestety. - westchnęłam. Lada moment będe mieć dziewięćdziesiąt księżyców na karku. To całkiem sporo, niestety. Z czasem będzie ze mną tylko gorzej.
Na historię o tym, co miało miejsce z tym całym... Kunim Sykiem i Wężowym Błyskiem zamrugałam parokrotnie, parskając śmiechem.
- Ja bym powiedziała wprost: skoro uważa się za tak samowystarczalnego, to od tego dnia ma się sam leczyć. Zarówno z ran, jak i chorób. Ponadto, cyklicznie ma dostarczać zioła do lecznicy, skoro tak wspaniale się nimi posługuje. Ah, no i pomoc innych klanów nie mógłby liczyć - osobiście bym wszystkich poprosiła, żeby mu nie pomagali, że to sprawa mojego klanu. Jeśli przeprosi i przyzna się do swojej głupoty, zapomnimy o sprawie, jeśli nie, cóż, jego sprawa, ale następny wstęp do lecznicy bez mojej zgody skutkowałby kastracją. A jego poplecznikom proponowałabym leczenie u niego, skoro tak bardzo go lubią. - wzruszyłam ramionami. Z niektórymi po prostu trzeba krótko. I tyle.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!
- W porządku - powiedziała od razu. Mogła podejrzewać kto to był, i swój typ oczywiście miała, acz jeśli trafiała odpowiednio, to takiego kota już dawno nie było u nich w klanie i dobrze, bo najchętniej wtedy rozerwałaby mu drugie ucho. Jeśli zaś był to ktoś inny... to musiała szybko to wykminić, bo nie mogła sobie pozwolić na to, żeby w przyszłości takie sytuacje się powtarzały. To ona była medyczką Gromu, nikt nie miał prawa chodzić sobie na granicę, by zasięgać medycznych porad od kogoś innego. Mogli sobie mieć o niej prywatnie taką opinię, jaką chcieli, ale była profesjonalistką i nie zamierzała odmawiać im leczenia bo za nimi nie przepadała, co to, to nie.
Wysłuchała uważnie medyczki, zauważając, że jej rady faktycznie są całkiem przystępne i byłaby chętna z nich skorzystać. Co prawda, musiałaby pogadać z kimś z Cienia, albo z Rzecznym medykiem, którego nie poznała co prawda, ale co do którego miała mieszane uczucia, ale była gotowa się poświęcić, by powiadomić ich, że gdyby kiedyś spotkali takiego jednego burego kocura, to mają go możliwie nie leczyć a odesłać bezpośrednio do niej, lub powiedzieć mu, że sam ma się wyleczyć i basta, skoro udaje medyka od siedmiu boleści.
Borykała się chwilę z tym, czy powiedzieć medyczce o tym, że nie będzie z tym problemu, czy nie mówić, ale uznała, że akurat Lśniącej Sadzawce może zaufać, zresztą, strata takiego wojownika to nie strata, czy osłabienie klanu, a wręcz jego wzmocnienie.
- Na szczęście nie będzie z nim już więcej problemów, opuścił klan jakiś czas temu, a przynajmniej ja dawno go nie widziałam - mruknęła, lekko poruszając ogonem z niezadowoleniem. - Ale gdybyś spotkała kiedyś na granicy z niczyimi burego kocura z białymi plamami na pysku, klatce piersiowej, czy łapach, z charakterystyczną brązową plamą na nosie... to właśnie on - powiedziała. I, choć nie dodała, by wtedy odesłać go do niej, albo odmówić pomocy, to wiedziała, że biała kocica domyśli się o co chodzi i nie udzieli mu tak o pomocy.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Kiwnęłam głową, dając tym samym Truskawce wyraźny znak, że nie ma się o co bać, z pewnością odeślę tego delikwenta z kwitkiem, skoro posiada wystarczające umiejętności, aby posługiwać się medykamentami.
- Jeśli któryś z moich... pacjentów kiedykolwiek zdecyduje się w ramach protestu do ciebie przyjść, Truskawko, nawet nie musisz się do niego fatygować. Przekaż patrolowi, żeby poszedł się leczyć tam, gdzie jego miejsce. Wyjątkiem może być jedynie moja śmierć, nie wiem jak Krwawnikowy Liść się na to zapatruje. - mruknęłam, przejeżdżając językiem po rozczochranym na łapie futerku. - Z biznesowych spraw ode mnie to wszystko, ale jeśli chcesz i nie jesteś zajęta, możemy sobie też porozmawiać tak... po prostu. Jak koleżanki. - zaproponowałam, choć nie przypominałam sobie, byśmy kiedykolwiek coś takiego robiły.
Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
Nadal jest strasznie uparta, a teraz wręcz się w tym pogorszyła - tylko ona ma rację. A jeśli jej nie ma, to spójrz zdanie wcześniej. Potrafi się kłócić godzinami, byle wyszło na jej. Nie przyzna się, że faktycznie, nie miała w czymś racji, tylko będzie próbowała w jakikolwiek sposób pokazać, że jej racje, to faktyczne racje. Jeśli kiedykolwiek palnęła, że coś zrobi - to możesz być pewien, że to zrobi, nieważne co. Nie wierzysz? Potrzymaj jej piwo. Łatwo zyskać jej sympatię, owszem, ale równie łatwo ją stracić, zależnie od tego jak prowadzi się rozmowę, i co najważniejsze - gdy podważy się jej zdanie - to kaplica. Jest bardzo ambitna, chciałaby być w przyszłości kimś wielkim. Znanym, świetnym wojownikiem, najlepszym na świecie łowcą, przywódcą, zastępcą, nawet mogłaby być medykiem, byle się jakoś wyróżniać. Albowiem chciałaby ona być kimś wyjątkowym. Kimś innym niż wszyscy. Uwielbia wściubiać nosa w życie innych. Nie ma dla niej tematów tabu, czy prywatnych. Jest ciekawskim typem - oprócz wtrącania się we wszystko, co może, zadaje również tysiąc pytań na sekundę. Musi wszak wiedzieć wszystko! Jednak, nie jest uważnym słuchaczem; nudzi ją, gdy ktoś cały czas nawija i nawija. To ona woli robić za nawijacza!
- Jasne - skinęła głową. Nie wiedziała, jak to się dzieje w Wichrze, czy Lśniąca Sadzawka kiedykolwiek miała problemy ze swoimi klanowiczami, którzy w ramach protestu mieliby iść do innego klanu, ale skoro ona zgodziła się, by nawet nie interesować się problemami Gromu, a od razu odsyłać skąd przyszli, to sama mogła jedynie również się na to zgodzić.
I w zasadzie, myślała że to już tyle, że teraz się rozejdą, że pójdą w swoją stronę, bo zazwyczaj jak się już spotykały, to w sytuacjach medycznych. Na treningu, teraz, by załatwić problemy dookołamedyczne, ale jednak nie był to koniec rozmowy, na co Truskawkowy Gąszcz lekko poruszyła uszami, wyraźnie zainteresowana, że to nie koniec, by następnie pokiwać głową.
- Pewnie, nie muszę już biec do obozu, skoro mam już terminatorkę, więc mogę chwilę jeszcze zostać - powiedziała, lekko się uśmiechając. Nie miała jednak pomysłu, jeśli chodzi o temat, jaki mogłyby poruszyć tak o, więc jedynie lekko się poruszyła, by nie zesztywnieć od tego siedzenia, ale nie odezwała się pierwsza, czekając, czy biała medyczka ma jakiś interesujący temat do poruszenia, czy zaczną gadać o, na przykład, pogodzie.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Przez chwilę siedziałyśmy w niezręcznej ciszy. Żadna z nas nie wiedziała co powiedzieć, a rozmowa o pogodzie wydawała się w tej chwili zbyt banalna, zbyt żenująca, by to w ogóle zaproponować. Dopiero po chwili mnie natchnęło.
- Pamiętasz może w jaki sposób odeszła Malinowe Chaszcze? Nie wiem, czy kiedyś ci o tym mówiła, czy może ona ci o tym opowiadała, ale przez chwilę prowadziła mój trening. Kiedy mój mistrz mnie zostawił. - zaczęłam. Może nie najluźniejszy temat... ale jakiś. Tak na rozgrzewkę.