Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
I choć Zachód nie zapomniała o niczym, szczur dostrzegł ruch. No cóż, czasami się już zdarza, że piszczki okażą się sprytniejsze niż się przypuszczało. Co zrobił gryzoń? Najwyraźniej zapomniał o swojej norce i rzucił się do ucieczki w przeciwnym kierunku. Idealnie nastawiając się na atak Zachodzącej Łapy. Wystarczy go tylko dogonić i... zabić. Nic w tym trudnego!
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Kocica spojrzała na gryzonia, który to najwyraźniej ją spostrzegł. Chyba po prostu... no, Gwiezdni czy kto to tam był, postanowili sprawdzić jej cierpliwość jak i instynkt łowiecki, który to zadziałał niemal błyskawicznie. Czekoladowa rzuciła się w pogoń za zwierzęciem. Tak łatwo mu się wymknąć nie da! Nie ona, Zachodząca Wiedźma! Kiedy udałoby się jej zbliżyć do szczura, od razu rzuciłaby się na niego z pazurami, chcąc chwycić zębami za jego kark i szybko zabić, mocnym ugryzieniem szczęki.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Pomimo, iż szczurek okazał się cwańszy niż można było przypuszczać, nie okazał się być szybszy. Pomimo dopalacza, który magicznie się mu odpalił, nie zdołał umknąć łapą wojowniczki, która skoczyła na niego, przyszpilając ciałko do ziemi, a następnie wbijając kły w kark uciekiniera. Druga ofiara, zaliczona!
Zachód musiała chwilę poczekać na wojownika, który znalazł ją, niosąc w pysku zająca. Duży, jednak chudy. Odłożył uszatego na ziemię. - Nie w-w-w-widzę sensu by dłużej cię przetrzymywać - zaczął, przechodząc jakimś takim... pustym wzrokiem po szczurze - Polować u-um-umi-umiesz. Walczyć też. Kodeks znasz, r-r-r-rangi i granice. Wiesz co to G-g-g-gwiezdny Klan... - kontynuował po chwili ciszy. - Powiadomię Czerwoną G-gw-gwi-gwiazdę o ukończeniu twojego t-t-t-treningu - po czym, najzwyczajniej w świecie, skinął jej głową i ruszył do obozu. Sam. Niosąc ze sobą jedynie zająca.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Złapała tego małego piszczaka, po czym zabiła. Zamordowała czy jak to tam ktoś wolał nazwać. Zaraz potem obejrzała się za siebie, spoglądając na wojownika, któremu najwyraźniej jej widza odpowiadała. No i bardzo dobrze! Jedyny w tej całej sytuacji rozsądny, który uznał, że jest gotowa na zostanie wojowniczką. Zaraz potem wysłuchała jego słów, a następnie kiwnęła głową na zgodę. Wreszcie. NARESZCIE. Następna ceremonia powinna być jej. Należeć właśnie do niej. Bój się Klanie Rzeki bo oto Wiedźma zakończyła trening! Czekoladowa córka Śliwkowej Gałązki złapała w zęby szczura, po czym wróciła się jeszcze po bażanta. Zaraz potem wróciła do obozu, nareszcie z wielką satysfakcją.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas