Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Gdy upadłam prosto na ziemię z plecami ku zimnej ziemi na której to musieliśmy walczyć jedyne co pojawiło się w mojej głowię to myśl, że po prostu umarłam. Dla pewności jednak wzięłam kilka głębszych i próbujących się uspokoić wdechów, a po chwili wciąż będąc na plecach uniosłam swoje cztery łapy do góry, no wiadomo... Że dla pewności, czy je nadal mam, by nie było, że podczas tej walki albo ja sobie je ucięłam albo ciotka mi je zjadła, ale wszystko ku mojej uciesze, było i jest na miejscu. Gwałtownie opuściłam łapy i próbowałam wstać, gdy usłyszałam głos Czarnego Meza Beza. Czekaj, ŻE KONIEC?
No dobra, raz grozi śmierć, a i tak chyba w tej sytuacji warto się spytać. -Będe to pow...Powtarzać? - Powiedziałam, nadal lekko dysząc po całym tym zajściu, lepiej jest przecież oddychać i nikt by mi nie powie nic innego.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
- Zachodząca Łapo - zwrócił się, swym smętnym głosem, do starszej z terminatorek - po-po-powiadomię Rudzikowego Ognia o twojej w-w-w-walce. Powinien w-wie-wie-wiedzieć, iż się wykazałaś skinął jej lekko głową, zwracając się kolejno do swojej terminatorki, której to trening zbliżał się do końca... - Oczywiście - choć przerobili już wszystko, do ceremonii czas mają, co znaczy, iż będą wałkować zdobytą wiedzę, tak by Lwia Łapa nie zapomniała niczego. Postąpił kilka kroków na przód, wciąż pozostając lekko zgarbionym. No cóż, jego postawa również uległa zmianie. Niegdyś czujne oko i niesłyszalne niemal kroki, przerodziły się w coś... co wręcz chce nawinąć się jakiemuś drapieżnikowi pod pysk, a kiedy ten tylko zaatakuje zawołać: ”O nie! Ale się nie spodziewałem! śmierć godna wojownika... Choć – jak widać – on godny jej nie był. - Zostały n-n-nam jeszcze trzy punkty kodeksu. S-sł-słowo przywódcy jest prawem - nie trzeba się tutaj za wiele rozwodzić, wszystko chyba z tym punktem jasne - Wojownik nie p-po-pot-pot-potrzebuje zabijać. Dozwolone jest to jednak w o-o-o-obronie własnej, bądź j-je-je-jeśli kot jest wyjęty spod kodeksu w-w-wojownika - zerknięcie w stronę Zachodzącej Łapy. Pewnie już miała kodeks za sobą. Właściwie to Bezowi wydawało się, iż ukończyła już wszystko co istotne... czemu więc wciąż tkwi na randze terminatora? - W-w-w-wojownik odrzuca wygodne życie p-pie-pie-pieszczoszka - i koniec! Pożegnał się następnie z obiema uczennicami i... nie wrócił do obozu. Swoje ociężałe kroki skierował ku granicy z ziemiami niczyimi... co tam robił? Otóż odpowiedź jest prosta... wyczekiwał Sówki.
[size=75]//trening jest ukończony, jednak uwzględniaj w postach, że wciąż się spotykają i wszystko powtarzają ;D a tutaj kodeks, żeby go jakoś w całość złożyć
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Czekoladowa czekała, spoglądając na bratanice. Teraz była zdecydowanie bardziej sprytniejsza niż wtedy, podczas walki z Ziąb. No cóż, ta, która zapowiadała się na naprawdę dobrą wojowniczke, przepadła ale Lwia tutaj był, aby udowodnić, że nie jest popsutym dzieciakiem Gila. I bardzo dobrze. Oczywiście sam Gil był konkretnym frajerem, ale teraz, również i jej najbliższą rodziną. Gdy słowa zostały skierowane ku niej, nastawiła uszu, aby słuchać wszystkiego uważnie. Przekaże Rudzikowi... I dobrze. Niech wie, że ona nie jest byle jaką terminatorką i da radę jako wojowniczka. Od urodzenia dałaby sobie radę. Teraz tylko to udowodniła.
Następnie kodeks, a raczej trzy punkty, których Zwinna nie przerobiła, a Zachód już dawno miała... Ale dalej tkwiła z tą rangą! Ironia losu, doprawdy. I wreszcie pożegnanie. Bez jednak nie szedł do obozu a... A w sumie to nie wiedziała gdzie. Sama jednak skierowała się na granice z Wichrem, uprzednio żegnając się z dziećmi Gila.
//zt
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Koniec? Koniec! No tak niby, w teorii... Bo jeszcze muszą przewałkować jakieś tam szczegóły na przyszłość, lecz to tylko taka drobnostka którą uda jej się załatwić, w końcu to problem dla przyszłej Lwiej. Teraz ważniejsze jest, że znajoma jej trójkątna twarz czarnego kocura powiedziała jej, że nie drzemie na jawie i jej trening jest ukończony. Zatrzepotała radośnie uszami i posłała swojemu mentorowi oraz ciotce pożegnalne, lecz także dziecinnie radosne, spojrzenie i skinęła im głową na dowidzenia. Jednak co zdziwiło kasztanową to to, że żadne z nich nie kierowało się w kierunku obozu, a na granice. Cóż najwyraźniej musi się tam przejść później. UGH. Dobra, jak tam chcą, ja tam wracam do obozu.