Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Podczas gdy Świetlikowa Gwiazda węszył dokładnie na drzewie, ona obeszła je dookoła w odległości może dwóch lisich długości, jednak i tu nie dało się znaleźć żadnego śladu obecności kocura. Swoją drogą... tak bardzo polegali na węchu, jednak czy aby na pewno potrafili zidentyfikować ten jeden trop, stwierdzić "tak, to na pewno on" chociaż nie mieli z nim do czynienia od tak dawna? Zawilcowa Skórka co prawda czasem czuła jakąś woń, gdy układała się do snu i pod zamkniętymi powiekami widziała obrazy, które usztywniały jej ciało i dławiły krzyk w gardle, jednak mieszała się ona z zapachem wrzosów i słonych podmuchów wiatru znad Wielkiej Wody. Czy był to na tyle wystarczający trop, by mogła mu zaufać?
Nie wiedziała. Jednak pewnym było, że nie mogła nie mieć wiary w trafność swojej pamięci, która do tej pory była jej przekleństwem, pamiętając każdy szczegół, który czasem napotkany podczas wykonywania losowych, codziennych czynności potrafił wprowadzić ją w stan lęku tak przeraźliwego, że nie była w stanie chodzić, składać jakichkolwiek spójnych zdań, funkcjonować. Na sugestię, że powinni udać się do Punktu Obserwacyjnego skinęła głową. Nie szła z nim ramię w ramię, a w pewnej odległości, rozglądając się i węsząc, uchylając przy tym lekko mordkę.
- Nie znam zbyt dobrze ziem niczyich - przyznała po przebyciu około połowy drogi pomiędzy amboną a drzewem wygiętym na podobieństwo wijącego się węża. - Jeżeli i tam nie znajdziemy niczego, co poprrowadzi nas dalej sugerruję marrsz wzdłuż grranicy Klanu Cienia. Być może natrrafimy na patrrol i tamtą kotkę - zaproponowała, spoglądając na Świetlikową Gwiazdę.
Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
Kim jest? Co jest celem jej życia, do czego dąży? Sama nie wie. Kiedyś energiczna i towarzyska, dzisiaj więcej się martwi, więcej milczy, jest bardziej zacięta, wydaje się być zmęczona, ale zdawać by się mogło, że wrócił do niej ogień, który kiedyś ją napędzał do wychowywania kociąt. Wciąż za najważniejszą uważa rodzinę, jednak straciła związane z tym złudzenia i naiwność: krew wcale nie musi oznaczać bliskości, a słowa bliskich potrafią ciąć bardziej, niż pazury. Stara się więc dbać o rodzinę, jednak nie zamierza się już narzucać i starać za wszystkich. Zaczęła bardziej angażować się w życie klanu, bo stwierdziła, że jeżeli to będzie dalej szło w takim kierunku, jak dotąd, to nie będzie chciała tu żyć.
W obliczu braku jakichkolwiek śladów dwójka kotów zdecydowała się iść dalej w stronę Punktu Obserwacyjnego. Droga od Krzywego Drzewa do starej konstrukcji dwunogów przebiegała spokojnie i w miarę sprawnie, a po dotarciu na miejsce Zawilcowa Skórka ponownie nie wyczuła nic, co by mogło jej przypominać tamten dzień nad Wielką Słoną Wodą. Podobnie zresztą Świetlikowa Gwiazda nie odnalazł woni kocura. Czy wynikało to z tego, że Chmielograba tu nie było w ostatnim czasie, czy z tego, że po prostu byli tu jeszcze za krótko i nie zdążyli jeszcze natrafić na trop – ciężko było stwierdzić. Żeby jednak nie było tak prosto i spokojnie… po chwili do uszu kotów doszły głośne kroki – kroki czegoś, co miało zdecydowanie cztery potężne nogi – a po chwili dołączyło do tego także ciche rżenie. Koń. Zbliżał się z kierunku, z którego sami przyszli, a zapach, jaki doleciał do nozdrzy Rzecznego przywódcy i dawnej terminatorki Malinowej Gwiazdy, był wstrętny, gdyż bardzo wyraźnie przypominał siedlisko dwunogów: nic dziwnego zresztą, biorąc pod uwagę, że na grzbiecie wielkiego zwierzęcia siedział ubrany w ciemne barwy człowiek, jak się przekonali po chwili, gdy namierzyli stworzenie wzrokiem…
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Świetlikowa Gwiazda już nawet bez większego zdziwienia odnotował całkowity brak śladów jakiejkolwiek obecności Chmielograba. Czy tak właśnie będzie to wyglądać? Syn Chabrowego Pąku będzie się pojawiał i znikał niczym przeklęty duch z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd? Uniósł głowę, by sprawdzić co robi jego towarzyszka, kiedy nagle do jego uszu dotarł niepokojący dźwięk. Ktoś, czy raczej coś kierowało się w ich stronę. Zapach, jaki przyniósł kolejny podmuch wiatru nie pozostawiał wątpliwości z czym mają do czynienia. Futro na grzbiecie rzecznego przywódcy zjeżyło się nieznacznie, a on sam szybko podszedł do Zawilcowej Skórki.
- Zdaje się, że mamy towarzystwo. - szepnął w jej stronę, pewien że i ona usłyszała rżenie konia. - Zbieramy się. - rzucił, bo bez względu na to gdzie ruszą dalej, zdecydowanie musieli opuścić to miejsce. Czarny ruszył szybkim krokiem (względnie truchtem, biegiem czy sprintem, w zależności od tego jak szybko poruszał się dwunóg na koniu) w stronę Pierzastego Lasu, kierując się bardziej w stronę Czarnego Ogona, niż Kamiennych Pazurów. - Czas zaglądnąć do Klanu Cienia! - rzucił jeszcze do wichrzaczki, decydując się na ominięcie Kamiennych Pazurów, które z racji swojego powiązania z dwunogami, również nie były chyba dobrym pomysłem jeśli chodzi o kolejny punkt wyprawy. A skoro ktoś w Klanie Cienia wypowiedział jakiś czas temu imię tej strawy wron, to może nie zrobił tego bez powodu? Czas się przekonać!
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Nie było tu niczego, co mogłoby dać im jakąkolwiek wskazówkę. To był dopiero początek poszukiwań i wiedziała, że nie będzie łatwo, także póki co pod skórą swędziała ją tylko drobna irytacja, która daleko jeszcze miała do bezsilnego gniewu, jaki nadejdzie jeżeli nie uda im się go wytropić... w ogóle. Zacisnęła zęby i odwróciła się w stronę rzecznego przywódcy, gdy ten pojawił się nagle obok niej i wspomniał o towarzystwie. Och. Skinęła głową, porzucając pierwotny plan, by wspiąć się po drewnianych stopniach na szczyt konstrukcji dwunogów i tam poczekać, aż zagrożenie minie. Z pewnością ucieczka w to miejsce nie była najrozsądniejszym pomysłem biorąc pod uwagę fakt, że dwunóg i jego olbrzymi pupil mogli zmierzać właśnie w tym kierunku. Dlatego też szybkim krokiem umknęła pod osłonę zarośli porastających leśne runo i lawirując pomiędzy gęstym poszyciem Leśnych Ostępów podążała w stronę granic Klanu Cienia. Uszy miała jednak skierowane w tył, by mieć pewność, że w razie ewentualnego ataku dwunoga lub jego konia będzie w stanie przyspieszyć kroku lub odskoczyć w bok czy też na drzewo, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Dwunóg na koniu zdecydował skierować się w nieco inną stronę, niż dwójka kotów – na wprost do Kamiennych Pazurów i dalej zapewne do Siedliska Koni, skąd najpewniej przybył. To znaczyło, że przywódca i wichrowa wojowniczka są bezpieczni, przynajmniej na razie. Zbliżając się do Czarnego Ogona w końcu… coś znajomego uderzyło w nozdrza kotów. Zawilcowa Skórka była w stanie pierwsza wyczuć ten zapach, a zaraz po tym zapewne pojawiły się u niej nieprzyjemne odczucia w ciele, jakby jej organizm chciał sam ją nakierować na to, że tak, to ten zapach, to on… i bolesne wspomnienia. Nie było możliwości pomyłki, nawet jeżeli zapach był nieco inny, nie nosił oznak przynależności do grupy, to sam w sobie pozostał taki sam. Był tu. Chmielograb tędy szedł… a woń pochodziła z kłębka ciemnego futra, zaczepionego na ostrych gałązkach jakiegoś niewielkiego krzewu kilka kroków dalej. Nie był to specjalnie świeży ślad, ale lepszy rydz, niż nic, prawda? Przynajmniej mogli zorientować się, jak teraz pachnie kocur – i przekonać się, że obrali dobry kierunek. Zapach zdawał się dalej prowadzić w stronę Czarnego Ogona, ale bardziej łagodną trasą, to znaczy nie w linii prostej do granicy z Klanem Cienia, a raczej do okolic Księżycowego Jeziora…
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Prędzej to poczuła, niż wyczuła. Wystarczył tak naprawdę ten jeden strzępek zapachowej informacji, by mięśnie grzbietu Zawilcowej Skórki spięły się mocno, jej łopatki cofnęły się, zaś sierść wzdłuż kręgosłupa uniosła bez jej woli, zaś rozbiegane w nagłej panice, rozszerzone źrenice strzeliły raz w jedną, raz w drugą stronę. Zupełnie jakby kompletnie straciła nad sobą panowanie, bo chwila nieuwagi wystarczyła, by jej słabe tylne łapy ugięły się pod nią, a ona niezbornie zaszurała kolanami po skąpej trawie nim zatrzymała się, siadając i zaciskając mocno zęby. Musiała odetchnąć, uspokoić się. Była gotowa na wiele, jednak Gwiezdny Klan pobłogosławił ją zapomnieniem na chociaż kilka księżyców; teraz wystarczyła wątła woń, by jej serce przyspieszyło, niemalże dławiąc ją na wysokości gardła. Jej mięśnie były tak spięte, że pokręciła jedynie głową, poirytowana własną słabością gdy zdała sobie sprawę z tego, że szczęka zębami.
- Och, doprrawdy... - sapnęła zniecierpliwiona sama sobą i, marszcząc czoło, spojrzała na swojego towarzysza podróży. - Moja pamięć poznała zapach lepiej niż nos. Czujesz to, prrawda, Świetlikowa Gwiazdo? - spytała jeszcze dla pewności, powoli zbierając się z podłoża i stając na równe łapy. Ostatnie czego potrzebowała to tego, by w ostatniej chwili się poddać. Figa. Choć irracjonalny lęk z powodu zapachu ściskał jej gardło nie chciała się poddać. Nie powinna. Nie mogła.
Chwilę tak stała, zbierając myśli i uspokajając oddech, jednak nie chciała opóźniać tej wyprawy. Nie chciała usłyszeć od Świetlikowej Gwiazdy, że lepiej będzie, jeżeli wróci do domu i zostawi to jemu. Dlatego, pomimo drżącego oddechu i panicznego wręcz lęku, chciała zbadać zapach i zorientować się lepiej, na czym musi się skupić. By nie pozwolić na to, by strach przejął całkowitą kontrolę musiała zmusić się do pracy. Nie było innego wyjścia, by nie zostawać w tyle.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Zapach... on również go poznał. Nie wrył się w jego pamięć tak jak u Zawilec, był jednak na tyle wyraźny, by Świetlik nie miał wątpliwości do kogo należy. Zerknął kątem oka na wichrową wojowniczkę i skinął głową w jej stronę. Kiedy tylko udało im się odnaleźć strzępek futra, przywódca Klanu Rzeki postarał się jak najlepiej zbadać zapach i zapamiętać go - odtąd właśnie tego będą musieli szukać. Uniósł głowę i spojrzał na okolice Klanu Cienia, rosnące za Czarnym Ogonem.
- Proponuję podążyć za tym zapachem. W stronę Pierzastego Lasu, a następnie przekroczyć Czarny Ogon. Sprawdzimy jak blisko Klanu Cienia będzie niósł się ten ślad i w razie czego sprawdzimy, czy patrole cienistych nie będą w stanie udzielić nam jakichś przydatnych informacji. - zaproponował kocur, a jeśli biała wojowniczka nie miała obiekcji, ruszył wolno we wskazanym kierunku, starając się cały czas mieć na uwadze zapach Chmielograba, za jakim podążali. Nie mogli teraz stracić tej wskazówki.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Zawilcowa Skórka musiała walczyć za sobą, jednak z każdym krokiem, jaki robili, zdawali się przybliżać do celu swojej wyprawy. Przez chwilę dalej podążali w stronę granicy z klanem Cienia, jednak zdawać by się mogło, że w pewnym momencie Chmielograb przestał podchodzić bliżej, trzymał się za to mniej więcej długość drzewa od Czarnego Ogona, stanowiącego naturalny kraniec terytorium tego klanu. Trop wiódł przez Pierzasty Las i w pewnym momencie zaczął odbijać bardziej w stronę Siedliska Koni. W końcu nieuniknione stało się przekroczenie rzeczki, która prawdopodobnie Zawilcowej Skórce sięgnie nieco ponad brzuch, ledwo muskając włosy na brzuchu Rzecznego przywódcy, który był wysokim kocurem. Nie było widać jakiejś przewalonej kłody czy innej kładki, która umożliwiłaby przejście na drugą stronę bez moczenia łap, także pozostawała przeprawa. Pytanie tylko, czy teraz chcieli dalej się kierować tropem, odchodzącym coraz dalej od terenów Cienia, czy może jednak zagadać do sąsiadów Wichru?
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Skinęła krótko głową. Póki co i tak musieli polegać na tym, gdzie poprowadzi ich woń. Niestety, już po jakimś czasie Zawilcowa Skórka zorientowała się, że woń Chmielograba ciągnęła się tam, gdzie powoli rozmywał się zapach oznaczonej granicy. Zmarszczyła lekko czoło w zastanowieniu. Polegać na samym tylko tropie, czy zapytać w Klanie Cienia? Wiara w to, że gdyby sąsiedzi wiedzieli coś więcej to przekazaliby te informacje dalej była nieco naiwna, więc czy powinno porzucić ten trop?
- Zbliżmy się do grranicy - zaproponowała, zerkając na swojego towarzysza podróży. - Jeżeli nikt się nie pojawi pójdziemy dalej za trropem - dodała. Nie było chyba sensu w tym, by marnować czas na czekanie aż jakiś patrol pojawi się przed ich nosami. Czy samo postawienie łapy na granicy z moczu cienistych wojowników wystarczy, by w obozie zawyły syreny alarmowe i by z łańcuchów spuścili sforę stróżujących psów? Wątpiła w to.
Stając na brzegu Czarnego Ogona zmarszczyła delikatnie nos. Nie lubiła moczyć sierści, irytowało ją uczucie mokrego futerka ściśle przylegającego do ciała. Nie było jednak wyboru, prawda? Dlatego ruszyła przodem, z początku dziarsko, jednak chłód wody dość skutecznie sprawił, że uniosła się sierść na jej grzbiecie, a ona czym prędzej, stając niemalże na czubkach pazurów, przeskoczyła na drugą stronę, by tam otrząsnąć sierść i, w zależności od decyzji Świetlikowej Gwiazdy, odbić w stronę granicy Klanu Cienia lub też iść dalej w stronę Siedliska Koni.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
- Dobrze. - zgodził się kocur. - Może powiedzą nam coś, co pomoże... - dodał już nieco ciszej, bo podobnie jak Zawilec, trochę wątpił czy Klan Cienia w ogóle będzie przydatny. Z jednej strony gdyby mieli jakieś informacje, teoretycznie powinni dać znać od razu, jak zrobił to Klan Wichru, z drugiej strony... to nie był Klan Wichru, tylko Klan Cienia. Po Wężowej Gwieździe spodziewał się wiele, ale jego troska nie wykraczała raczej poza jego własne, wąskie podwórko i Świetlika nie zdziwiłoby, gdyby dawni sąsiedzi wiedzieli dużo więcej niż on, a zwyczajnie... nie mieli biznesu w tym, by przekazywać informacje dalej. - Możemy przejść się wzdłuż ich granicy, a następnie w stronę Klanu Gromu, co jakiś czas odchodząc w stronę Siedliska Koni i sprawdzać czy zapach dalej tam jest. - dodał, bo nie sądził by Chmielograb zapuszczał się na tereny po których cwałowały smukłe krowy zwane konikami. Ruszył za Zawilcową Skórką, obserwując ją uważnie, by w razie czego pomóc jej z przeprawą. Było nie było, Świetlik należał do Klanu Rzeki, pływanie miał we krwi - był też silniejszy i w razie czego na pewno będzie w stanie pomóc wichrzaczce. Jeśli Zawilec dotarła na drugi brzeg bez problemów, on również postanowił sprawnie przeprawić się na drugą stronę, tak samo jak jego towarzyszka.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Przeprawa przez Czarny Ogon nie była specjalnie ciężka czy czasochłonna, raczej… uciążliwa i nieprzyjemna, biorąc pod uwagę, że woda była chłodna. Ślad zapachowy Chmielograba odbijał dalej od granicy Klanu Cienia w stronę Siedliska Koni, jednak koty zdecydowały się podejść bliżej wytyczonej przez Cienistych linii. Nie uszli daleko, gdy do ich nozdrzy dotarł zapach innego kota po drugiej stronie granicy – najwyraźniej ktoś również szedł wzdłuż niej. Gdyby się obrócili, ujrzeliby długość drzewa od siebie kremową kocicę, której długie włosy nie tylko sterczały na wszystkie strony, ale też w niektórych miejscach zwisały w smutnych, nieestetycznych strąkach. Była to wojowniczka dobrze znana w swoim klanie z samotnych spacerów po terenach… i poza nimi. Szła swoją stroną, kątem oka obserwując Świetlikową Gwiazdę i Zawilcową Skórkę, jednak chyba nie zamierzała się do nich zbliżać, dopóki nie byli zbyt blisko terenów Cienia.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Czarny rzeczniak uważnie wypatrywał obecności kogoś z Klanu Cienia i jak się okazało, nie musiał długo szukać. Kremowa kocica mignęła mu między drzewami i kiedy tylko Świetlik dostrzegł jej obecność, dał znak Zawilec, po czym wolnym krokiem ruszył w stronę granicy, starając się zatrzymać na neutralnym terenie, na tyle blisko by kremowa mogła usłyszeć jego głos.
- Witaj. - zaczął, zakładając optymistycznie że kremowa zwróciła na niego uwagę kiedy zbliżał się do granicy i również podeszła. - Jestem Świetlikowa Gwiazda, przywódca Klanu Rzeki. - przedstawił się, pozostawiając swojej towarzyszce wolną łapę w tym, ile zechce powiedzieć o sobie samej. - Szukamy kota, którego wiele księżyców temu wygnano z Klanu Rzeki, Chmielograba. Przekazałem wówczas tę informację jednej z waszych wojowniczek o imieniu Lwi Płomień. - dodał, licząc na to, że podanie dodatkowych informacji pomoże kremowej przypomnienie sobie wydarzenia. - Podobno ostatnio kręcił się w okolicy. Chciałbym spytać, czy może Klan Cienia słyszał coś na jego temat? Widzieliście go, bądź ktoś ostatnio o nim wspominał? - spytał uprzejmie, spokojnie wpatrując się w kocicę. Każdy strzępek informacji był na wagę złota, ale Świetlik nie zamierzał drążyć za bardzo. Stosunki z Klanem Cienia były... chłodne i nie było sensu od nowa ich rozgrzewać, ryzykując poparzeniami. Tym bardziej, że przed sobą mieli jeszcze granicę z Klanem Gromu.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Poruszyła wąsami i odwróciła głowę w kierunku, jaki wskazał jej Świetlikowa Gwiazda. Wzięła głębszy wdech, zrobiła szybki wydech, przylizała odstające futerko na barku i ruszyła za czarnym kocurem próbując sobie przypomnieć, czy kojarzyła skądś tę kotkę. Niestety, nic nie wskazywało na to, by kiedykolwiek miała z nią jakikolwiek kontakt - nawet nie mogła przywołać w pamięci jej obecności na wyprawie przez osiedle dwunogów, choć może było to związane z tym, że o wiele bardziej przejmowała się wówczas transportem swoich maleńkich kociąt, a jej myśli wirowały wokół nie tak dawnej krzywdy, która spadła na jej grzbiet.
- Zawilcowa Skórrka - przedstawiła się i kiwnęła głową w geście pozdrowienia, gdy Świetlikowa Gwiazda zrobił krótką pauzę pozwalając jej tym samym samej się przedstawić. Miło z jego strony, że nie decydował o tym za nią, jednak neutralna uprzejmość skierowana do obcej kotki nie została naruszona przez nawet krótkie, porozumiewawcze spojrzenie na przywódcę Klanu Rzeki. - Wojowniczka Klanu Wichrru - dodała, by nie było wątpliwości kim jest, po czym zamilkła, pozwalając na to, by czarny kocur u jej boku przedstawił jasnorudej kotce w czym rzecz. Póki co nie wtrącała się, ciekawa tego co cienista miała im do powiedzenia.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Długowłosa Cienista wojowniczka przedstawiła się nieco nieufnie Świetlikowej Gwieździe i Zawilcowej Skórce imieniem Splątane Futerko, a na kolejne słowa przywódcy… zamilkła na chwilę. Kremowa była lekko spięta, chociaż ciężko było odgadnąć powód, widać jednak było, że faktycznie zastanawia się, kiedy ostatnio słyszała coś na temat Chmielograba. Od Łasiczego Futerka niezbyt chętnie udzielająca się w klanie kocica wiedziała, że wygnana już Króliczy Pląs była podejrzewana o kontakty z tym samotnikiem, jednak, jak twierdziła (i jeśli wierzyć innym plotkom, bo mistrzyni przyłapała ją wówczas na gorącym uczynku), miało to miejsce wiele, wiele księżyców temu – jeszcze na starych ziemiach.
– Na starych terenach – odparła więc, wzruszając lekko barkami. – Kręcił się przy terenach, ktoś z nim wtedy rozmawiał, na ceremonii była informacja, że został wygnany. Od tego czasu cisza. – Bowiem ani Królicza, ani nawet Jesionowa Kora, regularnie spotykająca się z samotnikiem, nie puściły pary z pyska, z innymi kotami z klanu Cienia zaś… od czasu przenosin Chmielograb kontaktu nie miał. Trop się urywał. – Nie wiem, czy w ogóle go nie było w okolicy, czy co, w końcu nie wyróżnia się jakoś bardzo wyglądem, ale nic konkretnego nie słyszałam.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Splątane Futerko było zabawnie pasującym imieniem do kotki. I wskazywało na to, że jej wygląd nie był odosobnionym przypadkiem, efektem pośpiechu lub wilgoci tego konkretnego dnia, a stałym elementem jej persony. Poruszyła lekko wąsikami, z uprzejmym zainteresowaniem wymalowanym na krągłej mordce słuchając tego, co kotka miała na myśli. Nie było to jednak coś, czego oczekiwała po tej rozmowie, niestety. Lekka zmarszczka przecięła jej przyprószone szarością futerko na czole.
- Jedna z waszych matek zdawała się mieć jakieś inforrmacje - odezwała się, nieznacznie przechylając się w stronę kremowej kotki. Wyprostowała się przy tym lekko i uniosła głowę, by chociaż optycznie nie wyglądać na aż tak małą, jak w rzeczywistości jest. - Miała długie, białe futerrko. I zdaje się, iż wspominała o byciu krrewną Cierrnistego Kwiatu. Splątane Futerrko, czy byłabyś tak miła, by po zakończonym patrrolu poinforrmować ją, że chcemy zamienić z nią słowo? - spytała uśmiechając się miło do wojowniczki.