Logo Artemidy
Polowanie Świetlikowej Gwiazdy i Zawilcowej Skórki
#61
Zaparła się, szarpnęła ciałem wbijając pazury w darń i... udało się. Nie spodziewała się, że uda jej się, tak po prostu, przecisnąć przez szczelinę w płocie. Była zaskoczona tym bardziej, że nie należała do najszczuplejszych kotów, jednak najwidoczniej niewysoki wzrost proporcjonalny do jej szerokości uratował jej skórę (oraz godność) przed ugrzęźnięciem w dziurze. Gdy tylko stanęła po drugiej stronie otrząsnęła futerko i przylizała sierść na piersi, nie spiesząc się. Chłodno rozejrzała się po okolicy zaciskając szczęki tak mocno, że miała wrażenie iż jej zęby lada moment pękną pod swoim wzajemnym naciskiem; chciała odszukać wzrokiem jakąś drogę wyjścia, która byłaby lepsza niż próba przeciśnięcia się znów przez ubytek w ogrodzeniu.
Dopiero słowa Chmielograba sprawiły, że się ocknęła i powróciła do rzeczywistości. Tak mocno, że jej żołądek szarpnął się a ona musiała zmusić się do tego, by nie zwymiotować; przełknęła więc obrzydliwą, palącą jej przełyk żółć, choć wciąż czuła, jak bulgocze jej gdzieś z tyłu gardła, gotowa ulać się tak, jak wściekłemu psu z pyska bezwiednie ciekną strugi spienionej śliny. Zadrżała gwałtownie czując, jak jej łapy gną się pod ciężarem jej własnego ciała, jednak zjeżyła sierść u nasady ogona i pomiędzy łopatkami. Pierwszy krok postawiła chwiejnie, drugi również. Każdy kolejny zdawał się być łatwiejszy, choć wciąż zdawało jej się, że jej kończyny są ciężkie, jakby ołów całkowicie zastąpił szpik jej kości.
Pozwoliła, by Świetlikowa Gwiazda dalej atakował, nie spieszyła się, gdy zbliżała się do swojego dawnego oprawcy wwiercając w niego nieruchome, ciemne oczy, których chłód porównywalny był do zera bezwzględnego. Podczas gdy on próbował uskoczyć przed ciosami rzecznego przywódcy skupiając się na czarnym królewiczu, ona miała jeden cel, do którego właśnie w jednym, długim susie doskoczyła. Obnażając kły, chciała chwycić go za szyję i na niej zacisnąć swoje szczęki. Nawet jeżeli miałaby chwycić w pysk tylko garść jego futra z okolicy kąta jego żuchwy i ją bezlitośnie wydrzeć - to było wystarczające.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Unik Piotra: udany (100%)
Atak Świetlika: krytyczny! (150%)
150%-100%=50%, ostatecznie atak Świetlika: słaby (50%) → (14+27)-(11+14)=16 → 16x0.5=8

Atak Zawilec: słaby (50%) → (9+10)-(7+12)=0

I ruszyli. Ruszyli wspólnie na syna Chaber, gwałciciela, Rzecznego wygnańca, mąciciela, samotnika… pieszczocha. I wydawało się, że znikąd pomocy dla Chmielograba czy też Piotra, bowiem rozpaczliwe miauknięcia zostały urwane, gdy Świetlikowa Gwiazda uderzył łapą z wyciągniętymi pazurami w klatkę piersiową buro-białego, a i tak nikt na nie najwyraźniej nie zamierzał reagować – okolica była cicha, jakby wyludniona i najwyraźniej ani dzieciak w środku gniazda, ani okoliczne dwunogi nic nie słyszały. Piotr nie zdążył uniknąć ciosu Rzecznego przywódcy, a przynajmniej nie w całości. Zapewne gdyby nie odsunął się wcale, to dostałby o wiele mocniej, trysnęłoby o wiele więcej krwi na przyschnięty trawnik dwunogów. Zawilcowa Skórka jedynie miotała się nieco bezsilnie, nie zdołała trafić w swojego przeciwnika – być może zwyczajnie źle oceniła odległość, gdyż jeszcze musiała podejść bliżej do kocura od płotu, przez który dopiero się przedarła. Wylądowała po prostu przed Chmielograbem, który znajdował się już dość blisko zamkniętych drzwi do wnętrza domu.


Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 68-3=65/75
» wykorzystane przerzuty: 0/7

Piotr: S: 14 | Zr: 12 (14) | Sz: 7 (9) | Zm: 7 | HP: 80-8=72/80 | W: 57-2=55/60
» rana 1. stopnia: gęste ślady po pazurach na klatce piersiowej, krwawi (od następnej kolejki po -1 HP)
» od ataku Zawilec: Zręczność i Szybkość obniżone z racji walki 1:2
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 45-3=42/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Zaatakowali z dwóch stron.
Skupiałem się na wuju, wiedząc, że stanowi zdecydowanie większe zagrożenie, niż Różyczka. Nie spodziewałem się po niej aż takiego rozwoju, żeby była w stanie zrobić mi poważniejszą ranę, dlatego to właśnie przed jego ciosem chciałem umknąć. Miauknąłem raz, potem drugi, aż czarna łapa z lśniącymi pazurami dosięgnęła w końcu mojej piersi, pomimo uskoku. Poczułem niezbyt silne uderzenie, a po chwili pieczenie na piersi. Domyśliłem się, że moje białe futro właśnie zaczęło powoli barwić się moją własną krwią. Zagryzłem zęby. Całe szczęście Zawilec nie zdołała mnie uderzyć i w ogóle do mnie dosięgnąć. Dwunogi na razie nie reagowały na wołanie, a czułem, że czas mi się kurczy.
Musiałem podjąć decyzję.
Czy uderzyć w drzwi domostwa i nie umknąć przed pazurami wuja, czy zaatakować Różyczkę? Zimna kalkulacja. Zmierzyłem ich złocistymi ślepiami i pomknąłem w kierunku drzwi, aby przejechać po nich energicznie pazurami w nadziei, że w ten sposób sobie o mnie przypomną.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Tchórz.
Świetlikowa Gwiazda z zadowoleniem przyjął chwilę, kiedy jego pazury przebiły futro Chmielograba i zabarwiły go niewielką ilością krwi. Dobry początek, o ile akcję nie przerwą zaraz dwunogi, kończąc całe to starcie. Czarny kątem oka dostrzegł Zawilcową Skórkę, która najwyraźniej po przedostaniu się do ogrodu nie zamierzała tracić okazji do ataku. Pierwszy co prawda nie wyszedł, ale Świetlik miał nadzieję, że uda się jej przynajmniej raz wymierzyć cios swojemu oprawcy. Po to przecież wyruszyła wraz z nim, by móc osobiście zemścić się na kocurze, który próbował ją złamać. Przywódca Klanu Rzeki nie miał jednak zbyt dużo czasu, by analizować podobne kwestie. Ponowił atak, rzucając się z pazurami w stronę umykającego w stronę drzwi Chmielograba. Nie wiedział, że ten zamierza zaalarmować swoich właścicieli, ale miał nadzieję, że atak utrzyma go na miejscu i uniemożliwi kolejne wołania o pomoc. Jedna rana to zdecydowanie za mało. Zamierzał zatopić w nim pazury i w miarę możliwości utrzymać się na jego cielsku, bo pojedyncze ciosy były w tym przypadku zdecydowanie niewystarczające. Trochę rozczarowywało go, że syn Chaber nie postanowił stanąć do walki, ale z drugiej strony, nie mógł spodziewać się po nim niczego ambitniejszego. Teraz ludzie byli w zasadzie jego jedynym ratunkiem.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Chybiła. Umknął jej, nie zdołała wydrzeć mu nawet jednego włosa. Sierść na jej grzbiecie uniosła się, by zaraz jednak opaść. Jej ciemne oczy błysnęły chłodno gdy poczuła zapach krwi, a coś nieprzyjemnie zabulgotało z tyłu jej gardła. Warkot. Było jej niedobrze od samej woni jego krwi, która w końcu została przelana i pozostała na wysuniętych pazurach Świetlikowej Gwiazdy. To jednak nie było wystarczające. Nie przyszła tu po to, by oddać ostrzegawcze strzały, była tu po to, by zabić. I zamierzała dokończyć dzieła, chociażby miała jedynie kontynuować rozpraszanie celu, jakim był Chmielograb. Chmielograb, który kulił pod siebie ogon jak uderzony pies, który umykał, chcąc odnaleźć ochronę wśród dwunogów. Mięśnie Zawilcowej Skórki spięły się boleśnie, a następnie znów ruszyła do ataku. Nie będzie miał szans, by znaleźć ratunek w gnieździe dwunogów. Być może próba gryzienia nie była rozważna, dlatego też zamachnęła się łapą, chcąc rozedrzeć mu pysk wysuniętymi pazurami, które błysnęły tuż przed jego ceglastym nosem.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Piotr – czy nastolatek zareaguje na wołanie? rzut 1k10.
  • 1, 4, 7 lub 10 – nastolatek nie słyszy, nie wychodzi z domu (w tej turze).
    2, 5 lub 8 – nastolatek słyszy, wychodzi, ale powoli (dalsze rzuty na to, w której turze wyjdzie, rosnąca szansa z każdą kolejną turą).
    3, 6 lub 9 – nastolatek słyszy, wychodzi od razu.
    Wypada 7.
Atak Świetlika: krytyczny! (150%) → (10+27)-(13+12)=12 → 12x1.5=18
Atak Zawilec: udany (100%) → (20+10)-(12+12)=6

Próby pieszczocha były… cóż, rozpaczliwe, biorąc pod uwagę, że poświęcał możliwość obrony przed nadciągającymi atakami na rzecz drapania w drzwi. To jednak nic nie dało, przynajmniej na razie, ale kto wie, może dwunóg zmierzał w stronę wyjścia? Z domu dobiegały jakieś dudniące odgłosy, ale wydawały się one odległe i raczej nie były krokami. W tym czasie Świetlikowa Gwiazda ponownie rzucił się w stronę buro-białego kota. Tym razem dopadł jego grzbietu – wskoczył na niego, chwytając się pazurami boków Piotra i zostawiając tam dość obfite, przynoszące satysfakcję ślady. Umięśniony przywódca nie był taki lekki, więc siłą rzeczy Chmielograb zachwiał się i przewalił na prawy bok, a z ran zaraz trysnęła krew, znacząca bure boki syna Chaber i jego biały brzuch. Zawilcowa Skórka znowu się zamiotała, machnęła łapą, ale ostatecznie tylko lekko musnęła policzek kota, nie rozrywając krwi. Tak, jakby go głaskała.


Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 65-4=61/75
» wykorzystane przerzuty: 0/7

Piotr: S: 14 | Zr: 12 (14) | Sz: 7 (9) | Zm: 7 | HP: 72-18-6-1=47/80 | W: 55/60
» rana 1. stopnia: gęste ślady po pazurach na klatce piersiowej, krwawi (po -1 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach na obu bokach, krwawi (w następnej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na policzku
» Zręczność i Szybkość obniżone z racji walki 1:2
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 42-2=40/60
» od następnej tury celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 0/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Próbowałem doskoczyć do drzwi i przeorać je parę razy pazurami, ale... nic to nie dało. Żaden dwunóg nie wyszedł z wnętrza domu, a ja nie zdołałem przez to uniknąć poważnego ciosu, który wuj mi zadał. Poczułem ciężar na grzbiecie, a zaraz potem pazury Świetlikowej Gwiazdy rozcięły mi skórę po bokach. Nie zdołałem się utrzymać na czterech łapach pod naporem jego ciała i runąłem cicho na bok. Kolejnym kontaktem było napotkanie pazurów Różyczki, które przeczesały mi sierść na poliku. Wyglądało na to, że ludzie byli w tym momencie bezużyteczni. Straciłem na nich za dużo czasu. Serce zaczęło mi przyśpieszać; dudniło w mojej piersi coraz szybciej, pobudzając ciało i sprawiając, że zaczął ogarniać mnie stres. Najpewniej było to związane z utratą krwi.
Nie mogłem umrzeć. Nie, śmierć była dla słabych. Mnie się nie imała. Ostatecznie i tak wyjdę z tego cało, jak zawsze, ale muszę zacząć się bronić. Złociste ślepia błysnęły wraz z białymi zębami, gdy wyrwałem ku Zawilec, chcąc wgryźć się jej w gardło, zaciskając na nim swoje szczęki. Musiała być słabsza od wuja, dlatego właśnie ją obrałem za cel. Tylną łapą próbowałem podrapać Świetlikową Gwiazdę, machając nią na oślep. Może odgłosy walki przywiodą tu te bezwłose istoty.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Ha, leżysz. Przywódca Klanu Rzeki pozwolił sobie na pełne satysfakcji uniesienie warg, kiedy udało mu się wylądować na grzbiecie Chmielograba i zapoznać jego pysk z twardym gruntem. Pazury przyjemnie wbiły się w ciało pieszczoszka, wypuszczając z niego kolejne krople czerwonej krwi. Syn Łabędziej Pieśni nie był stworzony do zabijania, chciał miał już na koncie jednego kota, którego pozbawił życia. I był gotowy dopisać do tej listy Chmielograba. Czując, jak jego przeciwnik opada na bok, Świetlik pozwolił by tylne łapy zjechały na ziemię, a przednimi starał się mocno przytrzymać Chmielograba w miejscu, mając nadzieję, że dzięki temu Zawilcowa Skórka będzie mogła w końcu wyprowadzić mocny atak. Im mocniej wbiją się w ciało pieszczoszka, tym lepiej. Skoro udało mu się go w końcu złapać, nie mógł tak łatwo pozwolić, by znów się gdzieś wymknął. Dla siebie zaś za cel obrał kark Chmielograba i to tam właśnie miał w planach zacisnąć mocno zęby, starając się zadać mu jak najdotkliwszą ranę. W zasadzie gdyby nie to, że był Świetlikiem, nie zaś Chmielograbem, można byłoby uznać, że plany ataku przywódcy Klanu Rzeki przypominają te, które Chmielograb sam nie raz realizował, starając się zapłodnić jakąś oporną kotkę. Czyżby syn Chaber miał się właśnie przekonać jak to jest być na dole? W miejscu które zwykle zajmowały jego ofiary? Jak to jest, kiedy ktoś inny kontroluje całą sytuację, zadaje ból i niszczy życie? Oh, słodka sprawiedliwości...
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Kolejny raz chybiła, tym razem jej szpony jedynie musnęły bok pyska Chmielograba pozostawiając jego skórę nienaruszoną. Chłód, jakim emanowała był porażający, mroził nawet ją samą; miała wrażenie, że od wszystkiego oddzielona jest grubą szybą. Każdy dźwięk odbijał się od niej, a wszystko zdawało się trwać dużo dłużej, było o wiele bardziej rozwleczone w czasie. Jej umysł nie potrafił zapanować nad tym, co się działo; chłodny gniew spinał jej mięśnie i unosił sierść na jej grzbiecie, wyciskał pazury z łap i zaciskał z całej mocy jej szczęki.
Jak w transie, nie brała nawet pod uwagę możliwości ucieczki lub uchylania się. Teraz nie było to jej celem. Skoro była tu, miała szpony i kły, zamierzała drzeć nimi jego skórę lub chociaż próbować to robić, nawet jeżeli miała przypłacić to rozlaniem swojej błękitnej krwi. Dostrzegła kątem oka że błysnęły kły, a ona zamachnęła się po raz kolejny łapą, by ponowić swój atak i znów uderzyć swoją miękką łapką uzbrojoną w ostre pazury wprost w jego pysk. Nie myślała teraz zbyt racjonalnie, że być może powinna się zasłonić, że była zbyt słaba by w ogóle myśleć o tym, że uderzeniem w pysk może całkowicie go od siebie odepchnąć. Jej szeroko otwarte, ciemne oczy zdawały się wwiercać w postać Chmielograba i namierzać go samoczynnie, podążać za każdym, nawet najmniejszym ruchem bezwiednie, bezmyślnie, pchane tylko pierwotnym, krwiożerczym instynktem, który kazał jej uśmiercić upolowaną zwierzynę.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Atak Piotra: nieudany (0%), przerzut (1/4) → krytyczny! (150%) → (14+14)-(16+11)=1 → 1x1.5=2
Atak Piotra na ślepo: udany (100%) → (11+14)-(11+11)=3
Atak Świetlika: udany (100%) → (10+27)-(7+12)=18
Atak Zawilec: nieudany (0%), przerzut (1/3) → nieudany (0%), przerzut (2/3) → nieudany (0%), przerzut (3/3) → nieudany (0%) krytyczne pudło

Świetlikowa Gwiazda w bardzo łatwy sposób zyskał poważną przewagę nad Chmielograbem i ją wykorzystał, wbijając zęby w kark buro-białego, po lewej stronie. Zęby weszły… głęboko. Na tyle głęboko, że obficie trysnęła krew, a pieszczoch poczuł dotkliwy ból, sięgający mięśni, i po chwili mógł odkryć trudności w poruszaniu barkiem i łopatką. Być może fakt, że kocur szarpnął się w stronę Zawilcowej Skórki, wszystko pogorszył… a może po prostu Rzeczny przywódca miał dużo szczęścia i siły. W gruncie rzeczy Piotr nie miał szans na to, by w tym momencie wiele zrobić swoim przeciwnikom, biorąc pod uwagę osłabienie wynikające z dotkliwej rany i fakt, że czarnofutry wciąż trzymał go przednimi łapami: nieznacznie tylko drasnął zębami szyję wojowniczki, a Świetlikową Gwiazdę leciutko drasnął tylną łapą w klatkę piersiową. Zawilec zaś tym razem całkowicie spudłowała.

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95-2=93/95 | W: 61-3=58/75
» rana 0. stopnia: nieznaczne, powierzchowne zadrapanie na klatce piersiowej
» wykorzystane przerzuty: 0/7

Piotr: S: 14 | Zr: 12 (14) | Sz: 7 (9) | Zm: 7 | HP: 47-18-3-1=25/80 | W: 55-5=50/60
» rana 1. stopnia: gęste ślady po pazurach na klatce piersiowej, krwawi (po -1 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach na obu bokach, krwawi (w tej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na policzku
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku z lewej strony, uszkodzony mięsień czworoboczny grzbietu (trudności w poruszaniu lewym barkiem i lewą łopatką, -2 do Zręczności od następnej kolejki), krwawi (w następnej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» Zręczność i Szybkość obniżone z racji walki 1:2
» od następnej kolejki statystki obniżone o 1/4 z racji spadku HP
» wykorzystane przerzuty: 1/4

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70-3=67/70 | W: 40-2=38/60
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi
» celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 3/3

/ MOŻE TYM RAZEM NIE MA BŁĘDÓW. Ale nie obiecuję, bo obliczenia robiłam w nocy. XD
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Nie udało mi się.
Ledwo rzuciłem się w stronę Zawilcowej Skórki, a ból rozszedł się wzdłuż mojego kręgosłupa, promieniując aż do stóp u przednich łap. Wbiłem pazury w ziemie i syknąłem głośno, dopiero teraz jeżąc futro na karku, z którego obficie ciekła krew, plamiąc moją białą pierś i bure futro na łopatkach. Czułem, jak Świetlikowa Gwiazda trzyma mnie łapami i ledwo drasnąłem zarówno jego, jak i Różyczkę. Ubywająca krew powoli odbierała mi siły i byłem tego świadomy. Na dodatek ból był tak silny, że moja przednia lewa łapa stała się praktycznie bezużyteczna. Żeby cokolwiek zrobić będę musiał się wyrwać spomiędzy łap wuja.
Tak też spróbowałem zrobić.
Raptownie przypadłem do ziemi i wyrwałem się do boku, aby uwolnić się z uścisku czarnego kocura, który trzymał mnie kurczowo. Nie wiedziałem jeszcze, czy obrałem dobrą strategię uniknięcia jego kolejnego ciosu, ale miałem się zaraz o tym przekonać.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Przede wszystkim - nie puszczać. To był główny cel Świetlikowej Gwiazdy. Trzymać tą kanalię w łapach tak długo, jak tylko się da, unieruchamiając Chmielograba na tyle na ile to możliwe. Kot w takiej pozycji miał znacząco ograniczone możliwości ruchu, co wiedział w zasadzie każdy, komu wpadło kiedyś do głowy wykorzystać jakąś oporną kocicę. Świetlik starał się mocno przyciskać łapy z wysuniętymi pazurami do boków syna Chaber, by w razie gdyby mu się jednak wymknął, mógł pozostawić na jego ciele jeszcze głębsze szramy. Póki co jednak kocur znajdował się w potrzasku, a cios w kark okazał się bardzo dobrym pomysłem. Przywódca Klanu Rzeki nie znał się na tym na tyle, by wiedzieć jak głębokie uszkodzenia w ciele Chmielograba wywołało jego ugryzienie, był jednak w stanie ocenić je na udane i... do powtórzenia. Nie tracąc czasu postanowił się ponownie zatopić zęby w karku swojego przeciwnika, tym razem nieco bardziej z prawej strony. Kto wie, może jeszcze parę takich ugryzień i Chmielograbowi odpadnie łeb? Kątem oka dostrzegł, że Zawilcowej Skórce ciągle nie udawało się trafić jej dawnego oprawcy - wichrzaczka na pewno nie była z tego powodu zadowolona, ale czarny miał nadzieję, że nie przestanie próbować. Nawet jeśli jej łapy nie trafiały gdzie trzeba, dekoncentrowały Chmielograba wystarczająco, by dać Świetlikowi przewagę w tym, co sam starał się uzyskać.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Pudło. Całkowite, teraz nawet nie mogła powiedzieć że go drasnęła, że jej szpony były o grubość wąsa od celu. Ach, Gwiezdny Klanie, ciekawe kto miał teraz z niej ubaw. Z jej kolejnych porażek, z tego, że tak naprawdę była tu całkowicie niepotrzebna, że była jak dekoracja, która bezcelowo machała łapami obok kotłujących się w śmiertelnym uścisku kocurów. Nieprzyjemne uczucie, którego nie potrafiła nawet nazwać coraz mocniej paliło ją pod skórą i spinało kolejne partie mięśni, jak w reakcji na silny świąd. Świetnie się bawicie, prawda? Och, Gwiezdni zawsze mieli z niej ubaw, wystawiając ją na kolejne próby, ale nie pozwalając umrzeć, by żyła jako świadectwo ich nieśmiesznych żartów ze wstydem, który towarzyszył jej każdego dnia. Oderwany ogon, gwałt, kocięta które przynosiły jej wstyd częściej niż dumę, a teraz to. Zacisnęła szczęki w gniewie, który płonął coraz jaśniejszym ogniem w jej sercu. Nie mogła być tylko dekoracją. Nie mogła po prostu stać obok, być damą w opałach którą ocalił rycerz na koniu, nie mogła, nie mogła, nie mogła. To była jej walka, jej zemsta, do której przygotowywała się tak długo.
Na marne? Czy wciąż była za słaba? Czy tak naprawdę nie osiągnęła niczego, co dawałoby jej jakąkolwiek przewagę? Wiedziała, że nigdy nie była fizycznie silna, że Gwiezdni w swym mało subtelnym ostrzeżeniu upośledzili jej zręczność której nie odzyska... ale myślała, że wypracowała coś więcej. Coś więcej niż wyrwanie wąsów, coś więcej niż lekki siniak na pysku. Uchyliła drżące szczęki, by następnie szarpnąć się naprzód, na jego łeb. Chciałaby szponami chwycić za skórę na skroniach i drzeć, wbijając kły na wysokości jego łuku brwiowego, może zahaczając o oko, jednak och, naprawdę, zadowoliłaby się nawet i wtedy, gdyby kłapnęła zębami i odgryzła mu ledwie czubek ucha.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Unik Piotra: słaby (50%)
Atak Świetlika: krytyczny! (150%)
150%-50%=100%, ostatecznie atak Świetlika: udany (100%) → (9+27)-(7+6)=23

Atak Zawilec: krytyczny! (150%) → (10+10)-(10+6)=4 → 4x1.5=6

Czy szarpanie się Piotra mogło jeszcze cokolwiek dać? Czy miał on jeszcze jakiekolwiek szanse? Ale… ach, może jednak śmierć się go nie imała i jakiś niesamowity zbieg okoliczności mógł mu jeszcze uratować skórę? Nie, chyba pozostawało mu liczyć tylko na siebie, a i to było trudne, biorąc pod uwagę uszkodzony mięsień, częściową niesprawność jednej z łap i bycie przygniecionym przez Rzecznego przywódcę. Przywódcę, który nie robił sobie wiele z prób wyrwania się przez pieszczocha; może co najwyżej trafił trochę wyżej, niż zamierzał, ale nie zabolało wcale dużo mniej, niż by zabolało. Kolejna głęboka rana na karku, kolejne krople krwi wydarte z obiegu, kolejne rdzawe plamy znaczące buro-białe futro, kolejna fala bólu, rozchodząca się po ciele, kolejne uszkodzenia, tym razem naczyń krwionośnych. Kolejny punkt dla Świetlikowej Gwiazdy i Zawilcowej Skórki, która tym razem również trafiła – z pewnością nie tak mocno, jak chciała, biorąc pod uwagę brak krwi, jednak przejechała zębami trochę powyżej łuku brwiowego kocura, który, tak naprawdę, już dogorywał.
Jucha kapała obficie z dwóch głębokich ran na karku, ale także ze śladów na bokach i z klatki piersiowej, a Chmielograb słabł coraz bardziej… i nagle odkrył, że jego oczy zamykają się i nie jest w stanie jakkolwiek temu zapobiec. Można by pomyśleć, że na kogoś takiego, jak on, czeka tylko ciemność, niebyt, nieistnienie – bo czy ktoś taki mógł wierzyć w istnienie przodków na Srebrnej Skórze? Jednak… „nie miał powodów, aby nie wierzyć w Gwiezdny Klan”, jak sam twierdził. Tyle tylko, że nawet w takim wypadku rozgwieżdżone niebo i spotkanie z Gwiezdnymi nie były mu przeznaczone, bowiem życie wypełnione sianiem chaosu, okrucieństwem, fałszem i zepsuciem przyniosło mu tylko klątwę Miejsca Gdzie Brak Gwiazd, pustego, zimnego Ciemnego Lasu, który stanął mu przed powiekami, gdy znowu je otworzył, opuściwszy ziemską skorupę, w której przyszedł na świat za sprawą Chabrowego Pąku i Szemrzącego Potoku. Teraz czekała go tylko wieczna, samotna tułaczka.

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 93/95 | W: 58-4=54/75
» rana 0. stopnia: nieznaczne, powierzchowne zadrapanie na klatce piersiowej
» wykorzystane przerzuty: 0/7

Piotr: S: 10 (14) | Zr: 6 (14) | Sz: 6 (9) | Zm: 5 (7) | HP: 25-23-6-1-2-3=ŚMIERĆ/80 | W: 50-2=48/60
» rana 1. stopnia: gęste ślady po pazurach na klatce piersiowej, krwawi (po -1 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach na obu bokach, krwawi (po -2 HP)
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na policzku
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku z lewej strony, uszkodzony mięsień czworoboczny grzbietu (trudności w poruszaniu lewym barkiem i lewą łopatką, -2 do Zręczności), krwawi (w tej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku z prawej strony, krwawi (ale umarł)
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie nad okiem
» Zręczność i Szybkość obniżone z racji walki 1:2
» statystki obniżone o 1/4 z racji spadku HP
» wykorzystane przerzuty: 1/4

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 67/70 | W: 38-3=35/60
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi
» celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 3/3

/ Expy za walkę zostaną wrzucone do przyklepania w Mechanice, expy za misję przyznam po zakończeniu.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Nie mogłem umrzeć. Nie. Nie ja.
Czułem, jak odchodzą ze mnie siły, ale nie dopuszczałem do siebie myśli, że to może być mój koniec. Zawsze znajdowałem wyjście z kryzysowych sytuacji i jakoś trwałem dalej; wychodziłem zwycięsko z każdego starcia i miałbym teraz tu zginąć? Zginąć z łap wuja i mojej Różyczki? Zawilec była moja odkąd ją poznałem i nigdy nie mógłbym o niej zapomnieć. Była jedynym kotem, który liczył się w moim życiu poza mną samym. Jej imię rozbrzmiewało w mojej głowie praktycznie większość mego życia, a teraz ona chciała mi się odpłacić. Długo zbierała się do tego, aby się zemścić. Liczyłem na to, że jeśli już odważy się stawić mi czoła, to przybędzie sama i porozmawiamy, bowiem chciałem ją poznać na nowo po zniszczeniu jej maski, po złamaniu jej. Czy się pozbierała? Jak to na nią wpłynęło? Byłem ogromnie ciekaw, lecz ona nie chciała ze mną tak naprawdę rozmawiać. Próbowała jedynie odciągnąć moją uwagę, żeby Świetlikowa Gwiazda mógł szybko się ze mną rozprawić.
Dlatego nie mogłem tu zginąć. Nie poznałem jeszcze tylu rzeczy. To się nie mogło tak skończyć. Czułem, jak z karku wypływa mi gęsta jucha, widziałem kątem oka splamione od krwi futro oraz śnieg w jego barwie. Metaliczna woń drażniła mój wrażliwy nos. Nie mogłem uwierzyć w to, że ta krew, którą czułem i którą widziałem, należała do mnie.
Chciałem się wyszarpać spod czarnego kocura, oswobodzić się, lecz nie mogłem. Był za silny. Przygniótł mnie do ziemi i po raz kolejny zatopił zęby w moim karku, mimo moich usilnych prób wydostania się. Ludzkie kocię nadal po mnie nie wróciło. Bezużyteczne. Kocię, które wyrwałem z matczynych łap jakiś czas temu także znajdowało się na zewnątrz niczego nie świadome. Wydałem z siebie głuchy, zduszony jazgot, dławiąc się własną krwią. Słabłem. Z każdym uderzeniem serca było mi ciężej, aż w końcu upadłem i nie miałem siły, żeby dźwignąć się na łapy. Jedna z łap była niesprawna. Parę szybkich oddechów. Nie pomogło. Obraz zaczął się rozmywać. Ostatnim, co ujrzałem, nim ciężkie niczym kamienie powieki opadły, były jasne pazury Różyczki i jej chmurne, ciemnoniebieskie ślepia lśniące pomiędzy nimi.
A potem nie było już nic.
Ogarnęła mnie ciemność. Rozejrzałem się i zobaczyłem ogromny, ciemny las. Dopiero po chwili zrozumiałem, gdzie trafiłem. Później spojrzałem w niebo w poszukiwaniu słońca, czy gwiazd, ale i tego nie mogłem ujrzeć. Spojrzałem w dół pod własne łapy, ale zamiast ziemi zobaczyłem coś zupełnie innego. Znalazłem się na śniegu, jednak nie zostawiłem na nim śladu łap, czy krwi. Powiodłem spojrzeniem nieco wyżej i wtedy spostrzegłem wuja gryzącego mój martwy kark oraz Zawilec. Oni mnie nie widzieli, ale mnie tak naprawdę już tutaj nie było. Stałem się duchem. Duchem, którym zawsze byłem; pozbawiony imienia i przynależności. Włóczykijem wędrującym poprzez Ciemny Las.
Kotem z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd.

(*)
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości