Logo Artemidy
Polowanie Świetlikowej Gwiazdy i Zawilcowej Skórki
#31
Świetlik zastanawiał się przez chwilę, czy imię Splątanego Futerka jest mu znajome, jednak nic nigdzie nie dzwoniło. Słysząc, że pojawił się na starych terenach po wygnaniu, kocur zastrzygł uchem. Nie mógł sobie przypomnieć, czy kiedy wyganiał go z Klanu, Chmielograb miał na sobie jakieś rany. I czy w takim razie zdążył udać się na leczenie do Klanu Cienia, nim Świetlik rozmówił się najpierw z Kruczą Gwiazdą. To było możliwe. Ale nie dawało żadnych informacji co do aktualnego pobytu kocura. Nim przyszło mu do głowy o co mógłby zapytać cienistą, odezwała się Zawilcowa Skórka. Kiedy wspomniała o kotce z białym futerkiem, Świetlik drgnął nieznacznie. Nie miał pojęcia ile kotek z Klanu Cienia ma takie futro, ale istniała szansa, albo też ryzyko, że wichrzaczka mówiła o nikim innym jak o...
- Królicza Łapa. - wymknęło mu się mimowolnie. - Bardzo niska, o długiej białej sierści i błękitnych oczach. Bardzo... gadatliwa. Kiedyś, zanim jeszcze wygnałem Chmielograba, zbłądziła na tereny Klanu Rzeki. Widać było, że nie miała żadnych złych intencji, była dość zagubiona i bez sprzeciwu pozwoliła odprowadzić się na granicę. Był ze mną wówczas Chmielograb, wtedy jeszcze Pochmurna Łapa, widział go i poznała jego imię, chociaż on wówczas udawał, że nie potrafi mówić. Na granicy przekazałem ją pod opiekę patrolu. Co prawda kocur, który ją odebrał nie przedstawił mi się, ale był dość wysoki i gruby, z którą burą, pręgowaną sierścią i zielonymi oczami. On również widział Chmielograba i poznał jego imię. - zrelacjonował, po czym kątem oka zerknął na Zawilec. O niej wspominała? To Królicza Łapa wspominała jej o Chmielograbie? To ona pytała, czy to prawda? Rzeczny przywódca zacisnął zęby, czując narastającą złość. Postanowił jednak nie dodawać nic więcej - jeśli mają się czegokolwiek dowiedzieć, to powinni spytać właśnie Króliczą Łapę. Spojrzał na Splątane Futerko, mając nadzieję że ta nie powie niczego w stylu "oh, bardzo mi przykro, zmarła wczoraj".
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32

– Mhm, no ona. Mówię, gadała z nim kiedyś, ale na starych terenach – odparła nieco niechętnie kocica na te informacje i opisy Króliczej. Chyba czuła, że kroczy po nieco grząskim gruncie, gdzie może zdradzić zbyt wiele kotom spoza klanu… a lojalność wobec klanu Cienia jej na to nie pozwalała. – Nie mam jak jej tego przekazać, bo nie wiem, gdzie ona jest. Nie w klanie Cienia, nie od paru księżyców – dodała w końcu, nie mówiąc wprost, że biała kocica została wygnana przez przywódcę. Okoliczności wygnania świeżo upieczonej matki nie były czymś, o czym powinni słyszeć inni… zwłaszcza, że to była w głównej mierze nieszkodliwa kocica. Nieco nieprzewidywalna, zwłaszcza gdy w grę wchodziły jej kocięta, klapiąca ozorem, ale w gruncie rzeczy nieszkodliwa. W każdym razie jeżeli inne klany nie wiedziały od przywódcy Cienia lub wysłanych przez niego patroli o Króliczej, a wręcz Świetlikowa Gwiazda i Zawilcowa Skórka wydawali się przekonani, że wciąż żyje ona w klanie, to Splątana niekoniecznie chciała się tym dzielić. – Jego też już nie ma w klanie. Nie mam dla was nic więcej. – To chyba oznaczało koniec rozmowy. Wojowniczka uderzyła ogonem o swoje ofutrzone boki, po czym spojrzała wyczekująco na dwójkę kotów, tak na wszelki wypadek, gdyby jeszcze mieli jakieś pytania.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 46/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75
» wykorzystane przerzuty: 0/7
≡ ONLY THE GOOD DIE OLD ≡
that's what they told me
but I don't know

[Obrazek: aYd51Ub.png]

so long and goodnight
so long,
NOT GOODNIGHT…
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Jej brwi najpierw uniosły się, a następnie zmarszczyły w geście zastanowienia. A więc Królicza Łapa zniknęła z klanu przed paroma księżycami, podobnie zresztą jak kocur, o którym wspomniał Świetlikowa Gwiazda. To zdecydowanie nie ułatwiało poszukiwań. Nie zyskali w zasadzie niczego na tej rozmowie. Zawilcowa Skórka widziała, jak spięta była wojowniczka Klanu Cienia i jak bardzo chciała już oddalić się od nich, więc skinęła jej głową.
- Dziękujemy za pomoc, Splątane Futerrko - powiedziała uprzejmie, jednocześnie dając znać cienistej, że może już odejść i wrócić do swoich spraw, które przerwali jej swoją zaczepką. Gdy oddaliła się Zawilcowa Skórka wypuściła ze świstem powietrze z płuc w krótkim, wyraźnie zawiedzionym westchnięciu.
- Nie pozostaje nam nic innego, jak powrrócić do pierrwotnego rrozwiązania i dalej trropić go jak zwierzynę - orzekła, a jej krótki grzbiet nosa zmarszczył się w niezadowoleniu. Zerknęła jeszcze na swojego towarzysza, a jeżeli ten nie miał innego planu - powróciła do porzuconego tropu ze świeżym nosem, jak rasowy pies myśliwski tropiący zwierzynę. Bo tym właśnie była - psem poszukującym parszywego lisa, którego następnie miał rozszarpać. Bez uczuć, bez myśli - tylko wykonać zadanie. Sierść na jej grzbiecie uniosła się, gdy tylko znajomy smród burego futra wygnańca został rozpoznany przez jej nos.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Nie ma jej. To co prawda nie oznaczało, że jest martwa ale że albo odeszła, albo została porwana, albo... wyrzucona. Świetlik zmarszczył lekko brwi, słuchając odpowiedzi Splątanego Futerka. Co więcej, kocura z którym rozmawiał również już nie było. Czarny nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Tak samo jak Zawilec dostrzegł spięcie kocicy i zdawał sobie sprawę, że nic więcej już im nie powie. Kiedy wichrzaczka podziękowała cienistej wojowniczce, skinął głową. Przez chwilę milczał, a kiedy spojrzał znów na swoją towarzyszkę na kilka uderzeń serca wyglądało to tak, jak gdyby chciał ją o coś zapytać, ostatecznie rezygnując ze swoich planów. Później. Teraz nie był to priorytet a być może odzpowiedź wcale nie poprawiłaby im obydwu nastrojów.
- Tak. - potwierdził. - Myślę, że w Klanie Gromu nie ma co pytać. - dodał, krzywiąc się nieznacznie. - Będziemy szli za jego zapachem i zobaczymy dokąd nas to doprowadzi. - rzucił, po czym ruszył za Zawilec, szukając śladu zapachowego jaki pozostawił Chmielograb, by następnie ruszyć za nim dalej - do przodu. Cały czas starał się odgonić myśli, że to on był za to odpowiedzialny. Że to on powinien zacząć w końcu zabijać tych zwyrodnialców zamiast patrzeć na Kodeks, honor czy inne bzdety. Przed oczami stanęła mu Pierzak, relacjonującą wygnanie Bystrej z Klanu Wichru. - Zawilco... Zawilec? - rzucił cicho, kątem oka spoglądając na towarzyszkę. Nie chciał być niegrzeczny i miał nadzieję, że kocica nie odbierze tego jako zniewagę. Chciał dać jej do zrozumienia, że jego aktualne pytanie ma charakter wybitnie... nieoficjalny. - Moja siostra opowiadała mi o tym, jak Krucza Gwiazda wyrzucał Bystrą z Klanu. Za morderstwo na terminatorze. Uważasz, że powinien ją wtedy zabić? - spytał niemal na wstrzymanym oddechu. Kruczy był już przeszłością, kocur liczył więc że Zawilcowa Skórka nie będzie miała oporów przed tym, by wyrazić swoje zdanie na ten temat.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Splątane Futerko nie spieszyła się do precyzowania, co dokładnie stało się z Króliczym Pląsem, a i koty na szczęście nie pytały. O ile z powiedzeniem, co się stało z Tygrysiopręgim kocica nie miałaby problemu, tak losy białej kocicy były nieco bardziej drażliwą kwestią i Cienista zapewne odetchnęła, że nie drążyli. Kiwnęła z pewnym szacunkiem głową w stronę Świetlikowej Gwiazdy i Zawilcowej Skórki, po czym oddaliła się niezbyt spiesznym krokiem. Przywódca i wojowniczka zaś mogli powrócić do… polowania. Gdy już odnaleźli z powrotem trop wygnańca, droga była łatwa: kocur szedł cały czas wzdłuż Siedliska Koni, nie skręcając i praktycznie nie zbaczając z wyimaginowanej ścieżki w niemal prostej linii. Wkrótce tereny Klanu Cienia zostały za nimi. Samotnik, którego tropili, nie zakręcił także w stronę Gromowych ziem. Po przejściu przez Wietrzne Wzniesienia nagle… zapach samotnika stał się nieco bardziej intensywny. Świeższy. Gdyby powęszyć chwilę, okazałoby się, że teraz trop rozchodził się w różne strony. Z jednej strony: z powrotem do Wietrznych Wzniesień, ale w stronę granicy z Klanem Gromu. Z drugiej, najsłabszy, prowadził w stronę Grzmiącej Rzeki. Trzeci zaś, który wydawał się najsilniejszy, zdawał się kierować w stronę Siedliska Koni… i, być może, Osiedla Dwunogów.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 46/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75
» wykorzystane przerzuty: 0/7
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Będziemy szli za jego zapachem i zobaczymy, dokąd nas zaprowadzi. Cały ten plan zdawał się być banalnie prosty, po prostu iść za tropem i jak po nitce dotrzeć do poszukiwanego kłębka. Skupiła się na wykonywanym zadaniu, jednak pozostawała w pełnej gotowości i nasłuchiwała; gdy Świetlikowa Gwiazda odezwał się zerknęła ku niemu kątem oka.
Nie spodziewała się tego pytania. Zmarszczyła grzbiet nosa, co mogło wyglądać na zastanowienie, choć tak naprawdę nie było tu miejsca na jakiekolwiek przemyślenia. Jej odpowiedź była jasna.
- Tak - odparła zaskakująco twardo. Nie nawiązywała już żadnego kontaktu wzrokowego z kocurem, zamiast tego dalej skupiając się na tropie. - Być może nie jestem obiektywna w tej sprrawie. Tym zamorrdowanym terrminatorrem był mój brrat - dodała zaraz, na krótką chwilę zatrzymując się i odwracając głowę w stronę Świetlikowej Gwiazdy. Patrzyła na niego przez chwilę, nieruchomo zawieszając spojrzenie ciemnych oczu na jego jasnozielonych; zastanawiała się, czy powinna powiedzieć coś więcej, jednak ostatecznie zrezygnowała. Były przecież istotniejsze sprawy, którymi musieli się zająć.
- Zdaje się, że odwiedził Klan Grromu - mruknęła, gestem wskazując na kierunek, z jakiego dochodziła woń kocura. Co teraz? Czy był sens w odwiedzinach sąsiadów, czy może usłyszą dokładnie to samo, co na granicy Klanu Cienia? - Jak uważasz, Świetlikowa Gwiazdo, powinniśmy zasięgnąć języka w Klanie Grromu? - spytała, tym samym pozwalając kocurowi na podjęcie ostatecznej decyzji.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Kiedy padła odpowiedź od Zawilec, Świetlik spojrzał na nią w milczeniu. Czuł wstyd, że sam nie postąpił podobnie i ponosił teraz odpowiedzialność za wszystko to, czego dopuścił się syn Chaber. Czuł współczucie dla Zawilec, której brat został pobity na śmierć przez jakąś wynaturzoną kupę wichrowego futra. Ale w jednej chwili to wszystko zniknęło, a wokół Świetlika powstał mur. Znajomy, już nie raz wykorzystywany. Bardzo, bardzo trudny do przebicia. Ostateczny. Kiedy kocica zasugerowała podejście do Klanu Gromu, Świetlik pokręcił przecząco głową.
- Nie wiemy ile wiedzą, nie wiemy ile z tego powiedzą nam. - odparł, zdecydowanym głosem. Pokaz od Splątanego Futerka wyraźnie przypomniał mu, że brak informacji to jedno, ale mogli przecież specjalnie dostać fałszywe wskazówki. Bo tak. Bo w tym lesie jest więcej niż jeden Chmielograb. Czy wiara w to, że ktoś z Klanu Gromu wie coś o Chmielograbie i zechce się tym podzielić, bez podawania mylących tropów mogła w ogóle być wiarą? Biorąc pod uwagę fakt, że nawet terminatorzy Świetlikowej Gwiazdy mieli głęboko w dupie zagrożenie, jakim mógł być i nie zdecydowali się chociażby słowem pisnąć o tym, że kręcił się w okolicy... Ale może im mniej Świetlik wiedział, tym lepiej. - Jeśli mamy na czymś polegać, to jedynie na własnych nosach. - mruknął, po czym wskazał kierunek, gdzie ślad zapachowy był najsilniejszy. Niepotrzebnie w ogóle pytali o cokolwiek Klan Cienia. Bez informacji dotyczących Króliczej Łapy również byliby się w stanie obyć. A kocur miałby o tę jedną jednostkę mniej na sumieniu. Z ponurym spojrzeniem ruszył żwawo za zapachem, czując jak z każdym krokiem oddala się od Klanu Rzeki i to nie tylko w tym czysto topograficznym ujęciu.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
W tym jednym miejscu trop się komplikował, jednak gdy koty ruszyły w tę stronę, gdzie zapach wydawał się najsilniejszy, ponownie, można by powiedzieć, wszystko się uspokoiło. Z zapachem Chmielograba mieszały się inne wonie, jednak ciężko było powiedzieć, czy to świadczyło o jakimś towarzystwie dla samotnika, czy po prostu o tym, że to często uczęszczana przez koty ścieżka. Ta zaś prowadziła prosto do Osiedla Dwunogów.

O ile pierwsze domostwa pojawiały się o wiele wcześniej, to Świetlikowa Gwiazda i Zawilcowa Skórka do samego osiedla dotarli dopiero następnego dnia: nie o tej samej porze, a nawet trochę później, biorąc pod uwagę odpoczynek. Tyle tylko, że… w tym gąszczu zapachów nieco zaginęła woń Chmielograba, rozmyła się, zmyta przez wiatr, zdeptana przez dwunogi, psy, inne koty, potwory.
– Zgubiliście się? – Dotarł do nich głos nieznajomego, w którym zabrzmiała szydercza nutka, ale i jakby… ciekawość. Kocur. Postawny, długowłosy, ale na pewno nie przypominający Chmielograba – jego potargane futro było rude, pokryte ciemniejszymi, grubymi zawijasami, z bielą nieśmiało pojawiającą się na palcach i stopach oraz brodzie kocura. Stał powyżej kotów, na wielkim, lśniącym, srebrzystym kamieniu, a przynajmniej tak kontener na śmieci pewnie by określiły klanowe koty.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 46/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75
» wykorzystane przerzuty: 0/7
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Nie wiedziała jak ma się czuć wkraczając znów na teren Osiedla Dwunogów. Nigdy nie ciągnęło ją do włóczęgostwa, nie widziała niczego atrakcyjnego w zwiedzaniu zupełnie obcych ziem, zaś tereny, na których żyły dwunogi były... jeszcze bardziej obce. Nie było tu drzew, leśnego poszycia, bezkresnych połaci zielonej trawy. Wszystko było ograniczone do pojedynczych sztuk, konkretnie wyznaczonego, sztucznego terenu, który nie miał nic wspólnego z naturalnością. Sprawiało to, że w sercu Zawilcowej Skórki budził się niepokój związany z tak dużą ilością sztuczności. Jakby było to ponurym żartem, a ten niewielki skwer z krótką trawą i kępką zupełnie losowych drzew, które w lesie nie rosły w swoim towarzystwie lub nie występowały wcale był jedynie prztyczkiem w nos dzikich kotów. Czy to właśnie stało się z ich dawnymi ziemiami? Czy Wietrzny Stok stał się takim zimnym, szarym placem, z którego wykarczowano Różane Krzewy i Cierniste Zarośla, a z Mglistego Zagajnika ostały się jedynie pojedyncze drzewa?
Przełknęła nieco nerwowo, gdy kroczyli po tych sztucznych, brudnych, śmierdzących ścieżkach dwunogów. Jak szczury kryli się przed ich oczami, choć przecież nawet nie byli w centrum gniazd dwunogów, a co najwyżej przy granicy ich ziem.
- Och? - wyrwało jej się, gdy usłyszała głos, który ewidentnie zwrócił się do nich. Odwróciła więc głowę i spojrzała na kocura na lśniącym, wysokim głazie, a musiała do tego celu zadrzeć głowę. - Um... nie, sądzę, że zgubilibyśmy się dopierro wtedy, gdybyśmy nie wiedzieli jak wrrócić - odparła uśmiechając się w stronę kocura. Pomimo drogi jaką przebyli futerko Zawilcowej Skórki było wypielęgnowane i lśniące, a jej krótki nosek, dość okrągła aparycja i brak widocznych blizn sprawiały, że nie wyglądała jak kot dziki, a mogła nawet ujść z pieszczoszkę, którą niefrasobliwi właściciele wypuścili poza swoje gniazdo. Choć tego akurat nie była świadoma, to doskonale wiedziała, że wygląda na uroczą i nieszkodliwą kotkę, dlatego też zdecydowała się na zaprezentowanie właśnie tej strony siebie - słodkiej jak miód, bezbronnej białogłowy.
- Choć przyznam, że pomoc kogoś miejscowego w poszukiwaniu naszego dawnego znajomego barrdzo by się nam przydała - dodała słodkim tonem, od razu uznając, że powinni chwytać się każdego możliwego koła ratunkowego. Las był duży, osiedle dwunogów - olbrzymie. Szanse na to, że uda im się wyłapać zgubiony trop Chmielograba bez pomocy miejscowych kotów były niewielkie. - Gdzież moje manierry, nazywam się Zawilec, a to mój przyjaciel, Świetlik - zaświergotała jeszcze, nosem wskazując na swojego towarzysza. Z całą pewnością bezpieczniej będzie, jeżeli nie powiedzą wprost, że są kotami z klanów.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Kiedy dotarli na Osiedle, musieli zmierzyć się z brutalną prawdą - tutaj mogą go w ogóle nie znaleźć. Ba, szanse że na niego ot tak przypadkiem wpadną drastycznie malały i Świetlik musiał przyznać przed samą sobą, że... liczył, iż znajdą go wcześniej. Bliżej Klanów. Rozejrzał się niepewnie po okolicy - był tu raz, podczas przenosin. I niespecjalnie polubił to miejsce. Już zamierzał spytać Zawilcową Skórkę o to, jak myśli co powinni teraz zrobić, kiedy usłyszeli obcy głos. Nim wymyślił co odpowiedzieć, do akcji wkroczyła wichrzaczka, ewidentnie lepiej radząc sobie w sytuacji w jakiej się znaleźli. Czarny milczał, zastanawiając się czy powinien coś dodać. Biała kocica wyglądała na taką, która doskonale wiedziała co robi i przywódca Klanu Rzeki wolałby nie psuć jej... planu. Czy cokolwiek tam miała. Posłał nieznajomemu spokojne spojrzenie, kiwając lekko głową, kiedy Zawilec przedstawiła ich oboje.
- Szukamy naszego... znajomego. Dorosłego kocura, wysokiego i silnie zbudowanego, o długim futrze. Ma burą sierść, z czarnymi pręgami i białymi zaznaczeniami. Złote oczy. - opisał pokrótce. - Jest trudny do wytrącenia z równowagi, raczej małomówny i zwykle dość... opanowany. - powiedział, starając się by jego głos brzmiał na tyle naturalnie na ile to możliwe. Niestety, w przeciwieństwie do swojej towarzyszki nigdy nie był dobrym aktorem. Miał wiele umiejętności, ale zdobywanie informacji, przebiegłość i umiejętność manipulacji nigdy nie były jednymi z nich. Zerknął kątem oka na Zawilec, mając nadzieję, że nie popełnił właśnie jakiejś gafy. - Czy ten opis brzmi jak ktoś, kogo znasz lub o kim słyszałeś? - spytał spokojnym i uprzejmym głosem, nie chcąc narzucać swojej narracji w całej tej rozmowie. Zawilcowa Skórka radziła sobie znacznie lepiej i chociaż wydawała się w ogóle nie przypominać kocicy z Plaży, ewidentnie była w swoim żywiole.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Rudy kocur z zaskakującą gracją zeskoczył z kontenera i wylądował miękko na brukowanym podłożu, by następnie podejść bliżej kotów. Ze szczególnym zainteresowaniem przyglądał się Zawilcowej Skórce, której nie można było odmówić wdzięku i uroku. Ba, wydawała się zaskakująco wręcz zadbana, jak na dzikuskę z lasu, co po zapachu mógł z łatwością wywnioskować rudzielec, a także niewinna i w pewien sposób dystyngowana. Żeby jednak nie wyjść na nachalnego, miastowy zerkał również na towarzysza wojowniczki, chociaż z mniejszym… entuzjazmem.
– Ja jestem Bochen. Miło mi cię… to znaczy was, oczywiście, poznać – odpowiedział rudy, pochylając głowę w wyrazie szacunku nieco zbyt ostentacyjnie, nieco za bardzo teatralnie, niż by to było wymagane. Najwyraźniej jegomość ten lubował się nie tylko w szyderczych żarcikach, ale i teatralnej przesadzie. Może taka przypadłość miastowych? – Pomoc, tak? – podchwycił, a jego wzrok skierował się na Rzecznego przywódcę, gdy ten rozpoczął opis poszukiwanego przez tę dwójkę kocura. Wydał z siebie głęboki, pełen zastanowienia pomruk, który być może trwał nieco za długo. – Powiedzmy, że… słyszałem o nowym na dzielni, który mógłby odpowiadać temu opisowi – odparł swobodnie po chwili rozważań, przymrużając delikatnie swoje zielone ślepia. – Nie mogę jednakże obiecać, że to wasz znajomy, ponieważ dotarły do mnie jedynie plotki. W zasadzie… mógłbym was zaprowadzić. I tak powinienem skoczyć w tamtą okolicę. Obawiam się jednak, że nic nie jest za darmo, moi drodzy przyjaciele. – Rudy kocur uśmiechnął się przy tym ze smutkiem, po czym westchnął ciężko, by podkreślić swoją niedolę, do mówienia o której właśnie się zabierał. – Otóż mam pewien jakże wstydliwy problem, z którym nie jestem w stanie sobie, niestety, poradzić w pojedynkę. – Tu wstaw smutne spojrzenie na własne łapy. Głos kocura był teraz cichszy i bardziej poważny, mówił również wolniej, niż wcześniej. – Jakiś czas temu pokłóciłem się z… z pewną kocicą, która jest bardzo bliska mojemu sercu, być może wiecie, jak bardzo bolesna potrafi być taka sytuacja. Czy zechcielibyście mi w jakiś sposób pomóc w przekonaniu jej do powrotu do mojego śmietnika, gdy już odwiedzimy waszego znajomego? – Problem, z jakim mierzył się samotnik, mógł wydawać się dość błahy, jednak wyraźnie kwestia ta frasowała rudego kota. Poza tym chyba nie było tak źle, jak mogło, biorąc pod uwagę, że miastowe koty często miały o wiele większe kłopoty: porachunki z kocimi gangami, problemy z dwunogami, z psami panoszącymi się po kocich miejscach.

Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 46/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75
» wykorzystane przerzuty: 0/7
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Zamruczała cicho, gdy kocur zeskoczył z kontenera i przedstawił się. Bochen. Nie wiedziała, co oznaczało jego imię, ani czy w ogóle miało jakieś znaczenie; było bardzo specyficzne, zabawnie się je wymawiało, co spróbowała kilka razy zrobić w myślach. Gdy rudy kocur wspomniał o tym, że być może wiedział o kogo chodzi chabrowe oczy Zawilcowej Skórki zaiskrzyły; było to poza jej kontrolą, pasowało do kota, który usłyszał że może natrafił na trop swojego dawnego znajomego... a w rzeczywistości było objawem niezdrowego podekscytowania tym, że zwierzyna, na jaką polowali mogła być już niezwykle blisko.
- Och, to cudownie! - powiedziała uradowana unosząc w górę swój krótki, sztywny ogon. - Twoja pomoc będzie nieoceniona, Bochnie, będziemy ci dozgonnie wdzięczni - dodała jeszcze przekrzywiając lekko głowę w bok. Mieli niesamowite szczęście, że udało im się natrafić na Bochna, który zdawał się być chętny do pomocy, a zapłata za nią była... śmiesznie niska. Choć wewnętrznie skrzywiła się na samą myśl o tym, że będzie musiała zachęcać obcą kotkę do powrotu do jakiegoś pierwszego lepszego kocura, to nie drgnęła na zewnątrz. Rozłożyła nieznacznie uszy na boki, rzucając kontrolne spojrzenie na Świetlikową Gwiazdę; zmarszczyła lekko brwi napotykając na jego puste spojrzenie, jednak dość szybko podchwyciła, że to ona powinna w tej sytuacji zajmować się rozmową. Świetlik pozwolił jej na to, by grała pierwsze skrzypce, co przyjęła z radością, choć i z pewnym rozbawieniem tą sytuacją.
- Oczywiście, mój drrogi, zrrobimy co w naszej mocy. Musisz barrdzo cierrpieć, niestety wiem jak to jest - zapewniła go, na sam koniec wzdychając cichutko i robiąc krótką pauzę. - Rruszajmy już, nie ma czasu do strracenia, prrawda, Świetliku? - dodała jeszcze i rzuciła kontrolne spojrzenie na Świetlikową Gwiazdę, niecierpliwiąc się już nieco. Jeżeli udało im się w końcu ruszyć naprzód po kilku krokach zdecydowała się znów zagadnąć kocura, by umilić sobie wędrówkę jakąś pogawędką o niczym i by odwrócić swoją uwagę od tego, że jej mięśnie paliły ją, chcąc biec i jak najszybciej wgryźć się w gardło tej parszywej gnidy, której szukali. - Być może nie powinnam pytać, niemniej... co takiego się stało, że wasze ścieżki się rrozeszły, Bochnie? Rrozumiejąc twoją sytuację być może lepiej będę w stanie ci pomóc.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Widząc, jak Bochen spogląda na Zawilcową Skórkę, Świetlik prędko domyślił się, że w tej sytuacji powinien postarać się, żeby było go tak mało, jak tylko się da. Kocur ewidentnie był pod wrażeniem wichrzaczki, obecność Świetlika jedynie... rejestrując. Kiedy miejscowy wspomniał, że kojarzy kota z opisu, rzeczniak drgnął nieznacznie.
- To wspaniała wiadomość. - odpowiedział, starając się skupić całą swoją uwagę na tym, by zabrzmieć na wystarczająco podekscytowanego, ale by ani pół światła, nie drgnęło w jego kierunku. Wszystkie powinny być w tym momencie skierowane na Zawilec. Zresztą, tak będzie nawet bezpieczniej. Biała kocica będzie mogła w spokoju zająć się rozmową z Bochnem, nie obawiając się o swoje bezpieczeństwo, bo wychodziło na to, że Świetlik tylko tym będzie mógł się zająć. Pilnowaniem, czy Bochen nie ma jakichś złych zamiarów i czy z okolicy nie wyskoczy na nich zaraz jakiś pies. Słysząc prośbę samotnika, Świetlik skrzywił się... ale jedynie w środku. Ostatnie do czego przyłożyłby łapę, to zmuszanie jakiejś kocicy do... cóż, w zasadzie czegokolwiek. Ale może wystarczą mu jakieś skomplikowane rady? Chociaż i na tym polu Świetlikowa Gwiazda był całkowicie bezużyteczny, bo pomimo całej wiary w równość, obawiał się że podrywanie płci żeńskiej może być nieco... inne, niż podrywanie płci męskiej. Na szczęście Zawilcowa Skórka wyłapała jego pusty wzrok i zdecydowała się z wdziękiem przejąć pałeczkę.
- Oczywiście. Nasz znajomy na nas... czeka. - powiedzmy. - A i twój... problem, jest nie mniej naglący. - powiedzmy. Świetlik miał jednak nadzieję, że jakoś udało mu się wybrnąć z sytuacji, uśmiechając się w stronę Bochna z uprzejmością, desperacko szukając w sobie resztek spojrzeń z kategorii "braterskiego zrozumienia" które mógłby posłać w jego stronę. "Tak tak, wiem jak to jest z tymi kocicami, totalnie". Hmpf. Kiedy ruszyli, a Zawilec zagadnęła Bochna, posłał w jego stronę spojrzenie uprzejmego zainteresowania, które kiedyś widział u jednego z... cóż, synów Wężowej Gwiazdy. Miał nadzieję, że zda egzamin i Bochen skupi się na wylewaniu żali, nie zwracając uwagę na Świetlika, który będzie mógł skupić się nieco bardziej na sprawdzaniu okolicy i nie traceniu czujności.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
– Och, świetnie, naprawdę, kamień mi spadnie z serca, jeśli mi pomożecie! Liczę w takim razie, że faktycznie ten nowy kot to wasz znajomy – odpowiedział rudy kocur z ulgą w głosie. Pomimo zamiłowania do teatrzyku, Bochen wydawał się być naprawdę wrażliwym kocurem, w którego mocno uderzyło to, iż pokłócił się z wybranką swojego serca i ta postanowiła go opuścić. Skierował swoje kroki w sobie tylko znaną stronę, na szczęście jednak nie w głąb Siedliska Dwunogów, a w bardziej spokojną okolicę, jeżeli sądzić po nieszczególnie ruchliwych Grzmiących Ścieżkach i chodnikach.
– Ach, widzisz, Zawilec… – westchnął kocur, z jednej strony przepełniony cierpieniem, z drugiej: wyraźnie zadowolony z faktu, że jasna kocica się zainteresowała tym wątkiem. W końcu to mu bardzo zaprzątało myśli! Zresztą, widać było, że rudzielec lubi po prostu porozmawiać, a już najlepiej, gdy rozmowa się skupia na nim. Nie robił sobie przy tym nic z tego, że Świetlik nie brał za bardzo udziału w dialogu, chociaż być może rudzielec się leciutko uśmiechnął w reakcji na spojrzenie, jakie mu posłał przywódca. – Otóż tak się składa, że „moja” dama jest niezwykle zazdrosną kocicą. Jest jednak pewna druga kotka, Szycha, z którą wiele miesięcy temu się przyjaźniłem, a która się we mnie dość niefortunnie, że tak powiem, zadurzyła. Od pewnego czasu Szycha zaczęła mnie nachodzić i Pokrzywa – świadoma uczuć tej drugiej – stwierdziła, że fakt, że z nią rozmawiam (a próbowałem ją przekonać, by dała mi spokój!), świadczy, że… ach, to straszne, pomyślała, że ją zdradzam (!). – Kolejne dramatyczne westchnięcie. Bochen, mimo dramatycznej, smutnej historii, jaką opowiadał, narzucił dość szybkie tempo podróży. Przemykał bocznymi uliczkami, wdrapywał się i skakał po kontenerach i płotach, a w razie konieczności z wielką wprawą przekraczał Grzmiącą Ścieżkę, sygnalizując swoim towarzyszom, że jest bezpiecznie. – Musicie jednak wiedzieć, że ja obecnie uczuciem darzę tylko tę jedyną i w żadnym razie nie zamierzałem dawać szansy owej delikwentce. Ty, Zawilec, jesteś niezwykle piękna, nikt jednak nie może się równać z pięknem i błyskotliwością kocicy, którą pokochałem, szczególnie, gdy jest ona przepełniona gniewem – powiedział bardzo poważnym głosem kocur, dla podkreślenia swoich słów wykonując zamaszysty ruch ogonem. Reszta drogi przebiegła w ciszy przerywanej mniej lub bardziej zajmującymi opowieściami miastowego kota, głównie na temat Pokrzywy, która z jego opisów brzmiała na kogoś cudownego, kto potrafił słowem osiągnąć wszystko, a i w walce była nie najgorsza, chociaż Bochen teraz od paru dni się ze swoją ukochaną nie widział. Okolica, w której się znajdowali, składała się głównie ze średniej wielkości gniazd dwunogów, do których doczepiony były ogrody; niektóre mniejsze, inne większe, bardziej okazałe. Jeżeli spojrzeć na pewność, z jaką poruszał się Bochen, to kocur wyraźnie wiedział, dokąd iść – nie ściemniał mówiąc, że ich zaprowadzi, nie było to tylko kłamstwo, by uzyskać obietnicę pomocy, a zostawić Zawilec i Świetlika z jakąś wątłą poszlaką. Wreszcie wspiął się na drewniane sztachety płotu wokół jednego z domów i przeszedł po nich kawałek dalej, by ruchem głowy wskazać na domostwo po drugiej stronie dość wąskiej, sennej jakby Grzmiącej Ścieżki.
Gniazdo dwunogów nie było specjalnie duże w porównaniu innych na tej ulicy, chociaż dla klanowych kotów samo w sobie było kolosem. Ściany były pomalowane na biało, a do drzwi wejściowych prowadziła brukowana w przyschniętej trawie ścieżka, a na podjeździe – w miejscu, gdzie przy innych domach stały potwory – było pusto. Płotu z przodu nie było, jednak najwyraźniej ogród z tyłu był ogrodzony drewnianym parkanem, z tego co było widać z miejsca, gdzie się znaleźli. *
– Jeżeli się nie mylę, to tam – oznajmił Bochen, zerkając na przywódcę i wojowniczkę.


Zawilcowa Skórka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 46/60
» wykorzystane przerzuty: 0/3

Świetlikowa Gwiazda: S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75
» wykorzystane przerzuty: 0/7


*Coś w tym stylu, bo nie umiem w słowa, lol.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Uśmiechnęła się do niego, nie widząc potrzeby, by odpowiadać w jakiś inny sposób. Z ulgą przyjęła fakt, że nie zdecydował się zaprowadzić ich głębiej w osiedle dwunogów, a zamiast tego pozostawali na jego obrzeżach. Wciąż pozostawało pytanie, czy Bochen jest godzien zaufania i czy nie wyprowadzi ich w miejsce niebezpieczne, lub po prostu oszuka ich i zostawi samych sobie. Ale czy za taką zapłatę jakiej żądał można było w ogóle mówić o oszukaniu? Kocur narzucił dość żwawe tempo i Zawilcowa Skórka miała drobne problemy z nadążaniem za nim; nie była stereotypową wichrzaczką i szybkie poruszanie się oraz zwinne skoki nie były jej mocną stroną, nie tylko ze względu na brak ogona i wiążące się z nim... niedogodności. Słuchała jednak jednym uchem tego, co mówił Bochen, od czasu do czasu kiwając ze zrozumieniem głową by dać mu znać, że nadąża za jego historią i jest jakże przejęta jego sercowymi problemami.
- Być może oczekuje, aż udowodnisz jej swoją miłość? - zasugerowała uczynnie spoglądając na kocura z lekkim uśmiechem. - Och, uwierz mi, nie ma lepszego uczucia niż świadomość że kot, którrego kochasz jest gotów z miłości do ciebie skoczyć za tobą w ogień. Że w imię miłości będzie walczył do ostatniej krropli krrwi tylko dla swojej ukochanej - powiedziała rozmarzonym głosem przechylając lekko głowę w bok. Mogła również zasugerować zwykłą rozmowę, taką jak pomiędzy dwoma dorosłymi kotami... ale wydawało jej się, że to nie jest odpowiedź, którą Bochen chciałby usłyszeć. Rozmowa nie była romantyczna, nie było w niej wybuchów, dramatycznych wyznań, szalejących emocji. Która kotka nie chciała mieć dla siebie silnego kocura, który dla niej byłby w stanie przenosić góry i padałby u jej łap, porażony jej pięknem i miłością do swej ukochanej? - Zdaje się, że poczuła się zagrrożona, mój drrogi. Może nie dałeś jej powodów by myślała, że dla ciebie istnieje tylko i wyłącznie ona? - zamruczała jeszcze lekko przymrużając chmurne oczy.
Droga była... umiarkowanie długa. Zachowywała czujność, gdy wkraczali na nowy, nieco odmienny od poprzedniego teren; jej małe, zaokrąglone uszka nasłuchiwały czujnie choć wiedziała, że Świetlikowa Gwiazda który towarzyszył im w milczeniu i wywracał w duchu ślepiami tak mocno, że prawie sobie mięśnie naciągnął skupiał się głównie na badaniu terenu i, jak miała nadzieję, zapamiętywaniu drogi, jaką się poruszali. Spojrzała w kierunku, jaki wskazał im Bochen i zmarszczyła brwi. U dwunogów?
- Dziękuję z całego serrca, Bochnie! - zaświergotała do stojącego na płocie kocura. - Ufam, iż twoja rrelacja z Pokrzywą ulegnie poprrawie i dostrzeże, jak płomiennym uczuciem ją darzysz - dodała jeszcze. Miała nadzieję, że pomoc w tej formie była dla Bochna wystarczająca i nie będzie musiała, o zgrozo, faktycznie nagabywać jakąś obcą kotkę i robić za swatkę. To byłoby zdecydowanie za dużo.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości