Logo Artemidy
Wyprawa Trzmielego Pyłu
#31
O dziwo, jego siostra wcale nie zamierzała dłużej dyskutować. Najwyraźniej wystarczyło jej to, co Trzmiel wcześniej powiedział i nie chciała poruszyć więcej tematów. Dostał dość konkretne polecenia i otrzymał od Gwiezdnych nową wersję jednej z zasad kodeksu. Zobaczył jedynie jej kiwnięcie łbem zanim paraliż ogarnął jego ciało. Serce kocura zabiło gwałtowniej, zadudniło w piersi, a potem spazm ogromnego, rozrywającego na kawałki bólu przeszedł jego ciało. Miał ochotę choćby zagryźć zęby, żeby dopomóc sobie w przetrwaniu tego okropnego uczucia, ale nie mógł ruszyć nawet wąsem, a co dopiero zacisnąć szczęki. Przez chwilę... bał się, że umrze, ale nie mógł. Musiał być silny dla Klanu Gromu, który go wybrał. Niedługo później z ciemności zaczęły wyłaniać się kolejne sylwetki Gwiezdnych. Im bliżej były, tym wyraźniej je widział. Doliczył się dziewięciu kotów, które go otoczyły, a gdzieś między nimi była jego siostra. Potężna siła nie musiała go zmuszać do uchylenia czoła przed przodkami, ponieważ sam uczynił to naturalnie, gdy tylko się przed nim zebrali.
Pierwsza podeszła do niego ta sama kocica, za której sprawą chaos w Klanie Gromu się zakończył, a przynajmniej docelowo taki był plan. Łaciate Futerko podeszła do tęgiego kocura, aby wręczyć mu dar miłości. Miłości, której nigdy za bardzo nie rozumiał, a przynajmniej nie odbierał jej tak, jak bardziej wrażliwe koty. Rzeczywiście dotychczas jego zachowanie było zwykle zbyt surowe wobec innych kotów, więc nie mógł zaprzeczyć, że przyda mu się to, co zaoferowała mu Łaciate Futerko. Swoją drogą, Błękitna Łapa była do niej taka podobna. Dopiero teraz to zauważył i zaraz po tym poczuł ból, który rozszedł się po jego ciele, a sylwetka czarno-białej kocicy rozmyła się w obraz... jego własnej rodziny. Wrzeszczącego Pyska i gromadki kociąt, którą ruda kocica wydała na świat. Mimo bólu przyjemne ciepło rozpaliło się w jego piersi, a ten pierwszy za uderzenie serca ustąpił za dotknięciem nosa młodej wojowniczki.
Na kolejnego kota Trzmieli Pył obruszył białymi wąsami. Zza wycofującej się Łatki wyłonił się kremowy kocur, którego aż za dobrze znał. Stanął przed nim Wzburzona Woda, ojciec jego wnuków, z którym nie rozstali się w dobrych relacjach. Biało-szary pręgus miał ochotę zabrać głos i powiedzieć mu, że nie dotrzymał danej mu obietnicy, ale zamiast tego zawczasu ugryzł się w język. I, jak się okazało, postąpił słusznie, bo kremowy dał mu dar przebaczania. Kocur ściągnął pysk w wąską kreskę i skinął mu głową, przyjmując kolejne życie.
- Czasami zbrodnie są zbyt poważne, aby je wybaczyć, ale okażę miłosierdzie wtedy, gdy będzie ono konieczne - odezwał się zanim Wzburzona Woda ustąpił miejsca kolejnemu kotu, własnemu ojcu, czyli Szczurzemu Ogonowi. Trzmieli Pył nabrał powietrze w płuca gdy go zobaczył. Stał przed nim kot, który sam kiedyś nosił przywódcze imię, ale potrafił zrezygnować i oddać życia, gdy sytuacja tego wymagała. Łaciaty gruby kot miał do niego sporo szacunku. Nie odezwał się ani słowem, pokornie przyjmując trzecie życie. Ostatecznie jedynie skinął głową na znak, że zrozumiał aluzję.
Kolejnym kotem, który do niego podszedł był Deszczowy Dzień - wuj Błyskającego Nieba, a ojciec Turkucia oraz Puszczykowego Ogona. Uwierzyć, że płynęła w nich ta sama krew, co w zdegradowanym przywódcy, Piorunopręgiej i całej zgrai. Brat Szerszeniowego Jadu wypuścił powietrze z nozdrzy. Kolejne uderzenia bólu znosił już tępo i zwracał na nie coraz mniej uwagi, jakby były czymś zupełnie naturalnym. Jedynie bruzdy bólu przechodzące przez jego pysk i zostające tam na parę uderzeń serca cokolwiek zdradzały. Lojalność wraz ze sprawiedliwością zawsze były dla niego najważniejsze, jak i sam klan, dla którego zawsze był gotów się poświęcić.
Wytrwałość otrzymał od kocicy, która rządziła Klanem Gromu przed Błyskającym Niebem. To właśnie ona wybrała burego kocura na zastępcę. Jak widać każdy, nawet Gwiazda, popełnia błędy. Kiedyś miał jej to za złe, ale dziś wyzbył się tego niezadowolenia i niesmaku na rzecz jasności oraz czystości serca. Tym razem zamiast bólu doświadczył uczucia, jakby zamienił się we wiotką łodygę, którą wiatr próbował złożyć na ziemi, ale on cały czas piął się w górę i walczył, podnosił się za każdym razem.
Szóstym darem okazała się być siła. Przed oczami stanęła mu pokryta szkaradnymi bliznami ruda kocica, matka ósemki jego kociąt, która może nie była najlepszą rodzicielką, ale nigdy nie brakowało jej siły. Nic dziwnego, że jego dawna miłość dała mu właśnie to. Zdobył się nawet na krzywy uśmiech, kiedy ją zobaczył. Za dotknięciem jej nosa wypełnił go ogień (trochę podobnie, jak przy zgadze) i nowy przywódca Gromu poczuł tę siłę, która rozpaliła jego silne mięśnie. Nie chodziło jednak tylko i wyłącznie o siłę łap, ale także o siłę ducha i kocur dobrze o tym wiedział.
Siódmym kotem, który do niego podszedł był Jadowita Łapa. Trzmieli Pył z początku pamiętał go mgliście, ale dopiero po dłuższym wpatrywaniu się w terminatora zrozumiał, że ma przed sobą syna Gorejącego Krzewu, który zginął z łap rysia zagrażającego wtedy Czterem Klanom. Nawet pośród Gwiezdnych pozostał bezczelny i niekulturalny, ale nic dziwnego, skoro Szerszeń również się nie zmieniła. Rozbawienie w oczach Jadowitej Łapy było lekko irytujące, jednakże Trzmiel należał do stoików, a wraz z darami wróciła cierpliwość, którą kiedyś się odznaczał. Nie w całości, ale na pewno miał jej więcej niż w ciągu ostatnich księżyców. Pewności siebie również nigdy mu nie brakowało, choć pod wpływem kolejnego uderzenia bólu na początku lekko się zgiął, by ostatecznie wysoko unieść głowę i dumnie wypiąć białą, szeroką pierś.
Kolejny Gwiezdny był dla niego obcy. Nie było możliwe, aby Trzmieli Pył kiedykolwiek do spotkał. Wydawał się wiekowy i poważny, ale nawet z opowieści z okresu, gdy tęgi kocur był jeszcze mała, grubą i miękką biało-szarą kluską, nie kojarzył popielatego kocura, który przed nim stanął. Jak się okazało, Srebrzysty Pazur domyślił się, że wspomnienia po nim mogły już umrzeć, a przynajmniej w większości umysłów. Dopiero gdy się przedstawił, Trzmiel skojarzył z kim ma do czynienia. Życie oddał mu dziadek Błyskającego Nieba, jednocześnie dając mu dar sprawiedliwego osądzania. Mówił o rzeczach, które, jak nic innego, były zgodne z charakterem przyszłego przywódcy. Wojownik kiwnął głową, a wtedy przed jego oczami stanęła pustka powoli wypełniająca się kolejnymi, dobrze znanymi mu postaciami. Gdy zniknęły Srebrzystego Pazura również nie było. Została sama Szerszeń.
Jej głos przeciął powietrze, jak pazury cięły cienką skórę, rozbrzmiewając w jego uszach słowem "Pokora". Nie takiego daru się po niej spodziewał, aczkolwiek nie zamierzał się sprzeciwiać. Najwyraźniej mylił się co do własnej siostry i jednak zmieniła się pod koniec swojego życia, albo i tutaj, już na Srebrnej Skórce. Mówiła mądrze o klanie oraz przyznawaniu się do własnych błędów. Nie sztuką jest uważać się za nieomylnego, ale przyznać się do błędów, gdy już się go popełni. Tego nie potrafił Błyskające Niebo i dlatego to Trzmieli Pył tego dnia dotarł do Szepczącej Sadzawki. Łaciaty zgiął kark przed Gwiezdnym Klanem, przed własną siostrą i uniósł ją już jako Trzmiela Gwiazda. Miał zamiar zrobić wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić klan na prostą. Spojrzał głęboko w przeszywające ślepia Szerszeniowego Jadu i, jak się okazało, były one ostatnią rzeczą, jaką ujrzał przed przebudzeniem.
Zbudził się jakiś czas po Turkuciowej Łapie z jedną myślą - musieli już wracać. Mlasnął różowym językiem, oblizując białe wąsy, a potem wstał na równe łapy. Długo ich nie było. Zdecydowanie za długo.
- Mam nadzieję, że odpoczęliście. Czas wracać do domu - oznajmił na koniec swojej wypowiedzi, po czym ruszył w drogę powrotną. Tym razem wiedzieli już jak iść. Wszystko inne, jak choćby ich tempo, zależało już od losu, albo od woli Gwiezdnego Klanu. W każdym razie czekała ich w obozie robota do załatwienia, zaś cała drogę Trzmiel rozmyślał nad tym kogo wybierze na swojego zastępcę. Nie mógł zostawić przy władzy Skrzącego Płomienia. To był nowy początek i świeżo mianowana Gwiazda zamierzał zerwać z przykrą dla jego klanu przeszłością.

zt?
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
...Czy czuł się w tamtej chwili wyjątkowo? Może. Jeszcze nigdy nie słyszał o przypadku, kiedy to terminator został mianowany na wojownika podczas wyprawy po dar dziewięciu żywotów. Wciąż czuł na sobie niechętny i nieprzyjemny wzrok Szerszeniowego Jadu, jednak starał się go unikać. Dopiero kiedy ta warknęła w jego kierunku, siłą rzeczy zmierzył ją wzrokiem... jednak na krótko, bowiem poczuł, jak jego powieki mimowolnie opadają, a on nie mógł z tym nic zrobić. Jakkolwiek by się nie opierał - przebudził się. Złapał potężny haust powietrza w płuca, prężąc grzbiet i wbijając pazury w ziemię. Wziął kilka głębszych wdechów dla uspokojenia siebie i swojego bijącego jak szalony koń serca. Piaskowy Podmuch czuwał nad nimi, wypatrując potencjalnego zagrożenia. Bury terminator westchnął pod nosem, podciągając masywne łapy pod siebie. Żałował, że nie mógł zobaczyć jak przebiega ta cała ceremonia, jednak...z drugiej strony to faktycznie była tajemnica i nikt poza przywódcami nie powinien jej znać. Poza faktem, że kot otrzymuje życia od Gwiezdnego Klanu, Turkuć nie wiedział o tym zbyt wiele. Praktycznie nic. Może zapyta swojego mistrza, kiedy będzie już po wszystkim?
...A wtedy obudził się Trzmiel. Bury zmierzył świeżo mianowanego przywódcę wzrokiem, a następnie podniósł się na cztery łapy, prostując się i ziewając przeciągle. Musieli jeszcze wrócić do obozu. Droga powrotna była im już znana, jednak na pewno będzie bardziej męcząca. Ruszył w ślad za niebiesko-białym kocurem, trzymając się jednak nieco bardziej z tyłu, kątem oka ostatni raz oglądając Szepczącą Sadzawkę. Może kiedyś tutaj wróci? Kto to wie. Krok miał sprężysty, no i nie wykonywał jakichkolwiek gwałtowniejszych ruchów, nie chcąc tracić energii, która przyda się podczas powrotu. Musieli przecież przejść przez Grzmiącą Ścieżkę i Czarny Ogon. Zapewne kiedy wrócą do obozu, padną zmęczeni jak dłudzy... a może tylko Turkuć.

Zt
LVL 5 90 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Cóż, Turkuciowa Łapa w przeciwieństwie do Piaska przynajmniej mógłby się pochwalić, że zobaczył Gwiezdnych tam u nich, jeśli to faktycznie tam było, jeśli czuł taką potrzebę. Wojownik zaś nawet nie zauważył, że Turkuć się obudził i jedynie dalej się rozglądał, nim nie usłyszał jak tamten wzdycha. Wzdrygnał się lekko i zapytał, czy wszystko w porządku.
Tymczasem obudził się i jego brat. Trzmiela Gwiazda? A może nadano mu inne imię? Dziwnie byłoby o to pytać, więc wstępnie założył pierwszą opcję. Zresztą, dużo czasu na namysły też nie miał. Komu w drogę, temu czas!

/zt
I would die for you
Cross the sky for you
I will wait for you
I will stay for you
You're all I need
You set me free
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Czas płynął szybko, a koty czuły zmęczenie. Czekała ich jeszcze długa droga do domu, widać było, że dotrą do obozu później, niż mogliby oczekiwać. Chociaż pozostała w nich werwa, nie mieli już tak wielu sił, wędrowali zatem wolniej niż wcześniej, teraz jednak znali przynajmniej drogę. Potrzebowali z całą pewnością porządnego snu, dużo wypoczynku i nadziei na lepsze jutro. Widać jednak było, że Gwiezdny Klan uznał za stosowne czuwać nad nimi w czasie ich drogi powrotnej, nie spotkało ich bowiem żadne nieszczęście, Grzmiąca Ścieżka była również zadziwiająco cicha i spokojna. Coś się skończyło, ale coś się właśnie zaczynało i trzeba było dać temu dobry początek. Być może nie wszystkie rozwiązania były słuszne, nie wszystkie decyzje właściwe, ale Klan Gromu wybrał, przodkowie zdecydowali, co mają dalej robić i również podjęli własne decyzje, tak więc koty z tej właśnie rodziny rozpoczynały wędrówkę nową ścieżką. Musiały z pewnością wyprostować błędy przeszłości, ale o tym… O tym będą opowiadały już dalsze losy Klanu. Teraz najważniejsze jest to, że Trzmiel wraz z towarzyszami powrócił bezpiecznie do obozu i tylko sen ich morzył i męczył, przypominając, że wciąż jeszcze są cielesnymi istotami.

Piasek +5 exp
Turkuć +10 exp
Trzmiel + 15 exp

//zt
[Obrazek: PMixttm.png]

We came all this way
But now comes the day
To bid you farewell

Many places I have been
Many sorrows I have seen
But I don’t regret
Nor will I forget
All who took the road with me

LVL 6 255 / 500
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości