Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Deszczowa Łapa przekradł się z odsłoniętego wzniesienia w bardziej zakrzewione rejony terytorium Klanu Rzeki, kiedy to poszukiwał swej ofiary. Widział skaczące na szczycie drzew modraszki, lecz te znajdowały się zdecydowanie poza jego zasięgiem i nie było nawet sensu marnować czasu na coś takiego. Z głębi lasu do jego uszu dotarł krzyk - dziwny, niezwykle skrzekliwy i ostry, zdecydowanie należący do jakiegoś stworzenia. Po chwili usłyszał to samo, lecz brzmienie było cichsze, bardziej rozmyte.
Cokolwiek to było, oddalało się od kocura.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Zmiana terenów odpowiadała Deszczowej Łapie, tak samo, jak zachodzące słońce i wkradające się ciemności. Jego ciemna sierść zaczynała zlewać się z otoczeniem, w lepszy sposób maskując obecność kota. Terminator miał wrażenie, że jego mistrzyni specjalnie wybrała taką porę, by było mu łatwiej. Wkrótce jednak zrozumiał, że ciemności nie oznaczały łatwiejszych polowań, gdyż wszystko zaczynało wyglądać inaczej. Choć wzrok przyzwyczajał się stopniowo do braku światła, zdecydowanie trudniej było cokolwiek zauważyć. Na szczęście w tym przypadku słuch go nie zawiódł.
Dziwny krzyk nieostrożnej zwierzyny miał być tym, ktory zgubił ofiarę - przynajmniej według Deszcza. Jego przyszłą ofiarę. Skupił się na dźwiękach, które zaczęły się oddalać. Nie tym razem. Tym, ani żadnym innym. Niebieski kocur zaczął podążać za dźwiękiem, starając się przestrzegać wszystkich zasad postawy myśliwskiej. Najtrudniejszym było chodzenie pod wiatr i utrzymanie brzucha tuż nad ziemią, jednak przy dużej dozie skupienia Deszczowa Łapa pilnował obydwu rzeczy. Skradał się w stronę, z którego przybywał dźwięk. Ogon przy ziemi, ciężar ciała na tylnych łapach, by nie ostrzec ofiary tak, jak ona wrzeszczała o swoim położeniu. Dobrze, że był w miarę daleko od granicy. Ciężko byłoby mu teraz zauważyć, gdzie jest.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Tajemniczy dźwięk pojawiał się i znikał, podobnie jak gasnące promienie słońca. Deszczowa Łapa ryzykował, zbliżając się do jego źródła, lecz z pewnością mógł wiele zyskać. Lekki podmuch chłodnego wiatru uderzył go w nos, a wraz z nim zapach zwierzyny, konkretniej ptaka. Mógł w oddali zauważyć już wielki kształt, siedzący na niższej gałęzi drzewa. Bażant. Ptak czyścił właśnie swoje pióra, po raz ostatni przed skryciem się wysoko w koronie, by usnąć.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Zapach, który przywędrował prosto do nosa niebieskiego kocura był jednym z rzadziej przez niego spotykanych przy stosie zwierzyny. Kot zastanowił się szybko, dlaczego tak jest, dopóki nie dostrzegł kształtu dość dużego ptaka. Smakowity kąsek. Wyglądało jak coś, co w pierwszej kolejności niesie się matkom i starszym kotom. Deszczowa Łapa rozejrzał się, jak podejść do drzewa. Nie było to proste, pomimo nadchodzącej ciemności kot wiedział, że ma coraz większą przegawę, nie zwalniało go to jednak z obowiązku zachowania wszelkiej czujności.
Wykorzystując gęste zarośla przesuwał się z jednego ukrycia do drugiego, wciąż uważając by nie szedł z wiatrem. Co i raz zamierał w bezruchu, mając wrażenie, że serce go zdradza, gdy łomotało się bezlitośnie w szczupłej piersi kocura. Ogon w dół, nie trzepnij liści, powtarzał sobie w myślach, w czasie, gdy pilnował swojej łowieckiej pozy. Zobaczymy, na ile jest dobra. Zbliżył się do drzewa, a następnie przyczaił przy niskiej gałęzi, uważając, by nie być dostrzeżonym. Odczekał chwilę, by ptak się odwrócił, po czym wyskoczył, celując w plecy ptaka, by gdy tylko go dorwie połamać mu skrzydła albo przy pierwszej sposobności przegryźć gardło.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Bażant nie spodziewał się tego, że jakikolwiek kot, a już na pewno nie niebieski i młody, będzie chciał go upolować. Przeczesywał gęste pióra dziobem, dopóki nie usłyszał szelestu.
Deszczowa Łapa wyskoczył w powietrze i był niezwykle blisko schwytania ofiary, lecz wybił się odrobinę za lekko, przez co pazurami przeorał tylko i wyłącznie korę gałęzi. Nim zdążył się podciągnąć i chwycić ptaka, tego już tu nie było. Bażant rozłożył skrzydła i z głośnym trzepotem, a także niezbyt pokaźnymi umiejętnościami, odleciał na jedno z drzew, gdzie skrył się pośród cienkich gałązek.
Niebieski syn Zroszonego Listka został sam jak palec, a las, który teraz już niemalże całkowicie spowity był w mroku, ucichł.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Kocur przyczaił się na gałęzi, na którą wskoczył. Starał się uspokoić serce, które łomotało mu w piersi. Znowu miał ten sam problem - celność. Przy sparingu z Wschodzącą Łapą także nie mógł dosięgnąć kota. Powtarzał sobie wtedy, że praktyka czyni mistrzem, nic się nie stało i wszystkie stare hasła, które mogłyby mu dodać otuchy. Przez chwilę ucieszył się, że nikt nie widzi, jak zmarnował okazję na pyszny poczęstunek, choćby dla Mysiego Kroku czy Ognistopręgiej. Zaraz potem jednak wąsy mu opadły, gdy przypomniał sobie, że nie jest sam w tym lesie i Jastrzębi Szpon zapewne gdzieś tam się czai w ciemnościach. Kuśtykającą mysz o wiele łatwiej było złapać, niż zwierzynę w lesie i Deszczowa Łapa właśnie się dowiadywał na własnej skórze prawdziwości uwagi kotki, co do braku jego umiejętności i doświadczenia.
Postanowił się nie zniechęcać. Niska gałąź dawała mu odrobinę przewagi, gdyż widział więcej terenu. Minus? Deszczową Łapę także było widać. Miał nadzieję, że jego niebieskie futro pozwala mu się zlać w ciemnościach. Wypatrywanie ofiar przy braku światła należało do większych wyzwań w dotychczasowym życiu kocura. Postanowił, że pójdzie pod wiatr, licząc na to, że wyczuje w końcu coś, co potem uda mu się zabić i przynieść do obozu.
Postarał się jak najciszej zeskoczyć z drzewa, po czym ponownie przyjął pozę łowiecką. Odczekał chwilę, by zacząć iść przed siebie. Łapa za łapą, z ognem i brzuchem tuż nad ziemią. Starał się ruszać dosyć powoli, przy okazji nasłuchując lub, rzadziej, rozglądając. Nie ukrywał się już za żadnymi krzakami. Liczyły się teraz tylko jego zmysly, bezszelestność dzięki ciężarowi ciała na tylnych łapach i brak wchodzenia w ewnetualne światło księżyca, który zapewne w końcu postanowi wyjść, by podjąć próbę zdradzania lokalizacji rzecznego terminatora.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Wszechobecna cisza była wręcz przytłaczająca. Mogło się wręcz wydawać, że Deszcz przepłoszył całą zwierzynę z okolicy podczas napaści na bażanta. Tu już niczego nie zyska i będzie musiał zmienić otoczenie.
Idąc przed siebie mógł zauważyć, jak między drzewami, w oddali, rozpościera się nagi płat ziemi, będący polaną, lecz z lewej strony ewidentnie - na pewno mu się nie przesłyszało - przelewała się woda, która należała do jakiegoś niewielkiego, wartkiego strumienia. Kocur mógł wybrać jeden z tych dwóch kierunków, bądź zrezygnować z nich i dalej brnąć przez gęsty las.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Idąc przez las, z duszą na ramieniu i biciem serca, które doprowadzało go do szału. Krzyki bażanta i hałas, którego oboje narobili, gdy kocur chciał pozbawić życia ptaka skutecznie zniweczyły plany kocura na polowanie w tej części gąszczu. Głupio, ale co zrobić. Przyszedł czas na zmianę rewiru. Deszcz rozważył swoje możliwości rozglądając się. Pierwszym co zobaczył była otwarta przestrzeń. Terminator szybko ocenił, że wyglądała zbyt zdradziecko o tej późnej porze. Ciężko mu będzie cokolwiek dostrzec, a jeszcze ciężej ukryć. Deszczowa Łapa niezbyt garnął się do pójścia tam.
Jak na rzeczniaka przystało, szczególnie sobie upodobał każdy szum wody i przyjmował go za dobrą monetę. Tak było i tym razem. Pluskanie, które dochodziło z lewej stroony dodało mu otuchy. Może tam coś znajdzie. Nie marzył o rybach - nie umiał ich łowić. Dodatkowo noc stawała się coraz zimniejsza i terminator nie miał ochoty zanurzać żadnej kończyny w wodzie, a co dopiero do niej wchodzić. Nie chciał też na własną łapę próbować nauczyć się polować w wodzie, bo ryzykowanie bez Jastrzębiego Szponu u boku, nawet, jeśli była w pobliżu, byłoby (delikatnie mówiąc) nierozważne z jego strony. Lubił swoje życie na tyle, że skierował kroki w kierunku brzegu strumienia, jednak z planem by do wody nie wchodzić. Po drodze uważnie rozglądał się na boki, wypatrując jakiś ruchu.
Skrócenie dystansu zajęło mu chwilę, ale był całkiem zadowolony z efektu. Przynajmniej nie usłyszal zbyt wielkich hałasów spod swoich łap. Przystanął i zaczął nasłuchiwać, starając się stłumić dźwięk pulsującej krwi w uszach. Znów czuł powiew wiatru, który zmierzał w jego stronę. Może tym razem się uda?
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
W punkt. Deszczowa Łapa myślał przyszłościowo i dobrze zrobił, wymijając polanę, ponieważ tam byłby niezwykle łatwym celem dla wszelkiej maści drapieżników, którzy nacierają nie tylko od strony lądu, ale także powietrza.
Strumyk cicho przelewał się przez ziemiste nierówności, poniekąd pomagając synowi Zroszonego Listka w cichym poruszaniu się, a poniekąd także przeszkadzając w wyłapywaniu dźwięków. Musiał polegać na wzroku i węchu, a to szybko przyniosło rezultaty. Tuż przed nim z norki wyszła przeciętnej wielkości mysz, która najwidoczniej postanowiła po raz ostatni tego dnia ugasić pragnienie. Kocur widział zwierzę przed sobą i dosłownie miał je podane na złotej tacy.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Przyczajony nad brzegiem strumienia Deszczowa Łapa dostrzegł swoją ofiarę. Być może ta skończy jako przekąska dla kotów Klanu Rzeki, jeśli tylko tym razem niebieski kocur nie popełni jakiegoś okropnego błędu. Podziękował w duchu wodzie, za to, że wsparła go w jego łowach. Zapach piszczka mieszał się z wilgocią, pobudzając zmysły terminatora.
Pomimo szumu wody kot zadbał o to, by jego oddech stał się płytki, jak najmniej słyszalny. Udając szary, nieruchomy kamień wyczekiwał aż mysz oddali się od swojej dziury w ziemi i zacznie gasić swoje pragnienie. Gdy w końcu tak się stało skoczył wprost na nią, w tym samym momencie wysuwając pazury. Prawą, tylną łapą stanął na wejściu do norki, aby ofiara nie mogła schronić się w swoim domu. Przednimi łapami siągnął po mysz, starając się ją zahaczyć pazurami i przydusić, by zaraz potem zębami przegryźć kręgi - tak, jak już raz to zrobił pod czujnym okiem nauczycielki, wtedy jeszcze Czereśniowego Węża. Wszystko to miało przebiec bardzo cicho, zamaskowane szumem wody.
Deszczowa Łapa nie chciał powtórzyć błędu, jaki zaliczył z bażantem.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Deszczowa Łapa mógł oficjalnie cieszyć się swoją pierwszą ofiarą. Wystarczył jeden dobry sus, by przyszpilić niczego niespodziewającą się mysz do ziemi. Nie miała nawet szansy do podjęcia się ucieczki w stronę norki, ponieważ długie zęby kocura już zakończyły jej marny żywot. Oby tak dalej. W tej samej chwili syn Brudnego Kamienia usłyszał surowe, przeraźliwie okrzyki. Były urwane, krótkie, jakoby stanowiły zaledwie informacyjne sygnały, przy czym niosły się echem z daleka.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Skok, ciepłe ciało myszki i pyszna, gorąca krew dostająca się do pyska. Gdy poczuł znajomy smak miał ochotę zamruczeć. Tak! Udało się! I nie była wcale kulawa ani już wymęczona przez Czereśnię. Bo nie była, prawda? Nie dawała mu forów? Zadowolony podniósł łeb. Na pewno nie. Powoli, małymi kroczkami stawał się lepszym kandydatem na wojownika. W to chciał i będzie wierzył. Trzymał upolowaną zwierzynę w pysku, gdy usłyszał krzyk. Jeden, drugi, trzeci. Jego uszy natychmiast skierowały się w stronę, skąd dochodziły dźwięki. Nawet woda nie była w stanie zagłoszyć tego nawoływania.
Deszczowa Łapa ruszył ostrożnie w tamtym kierunku, wciąż trzymając zdobycz. Nie chciał jej nigdzie zostawiać - nie po to się namęczył. Problemem jednak było to, że przez krew i zapach myszy zupełnie nie wyczuwał nic poza tym. Zmarszczył nos. Co ma teraz zrobić? Postanowił zaryzykować i zdać się jedynie na swoje zmysły słuchu oraz wzroku. Może odłoży sobie tę mysz na chwilę przed atakiem, a akurat ofiara nie wyczuje krwi, jeśli się ustawi pod wiatr... Tak. To jest jakaś strategia, choć miała zbyt wiele niewiadomych.
Kot ostrożnie przemieścił się we wcześniej obranym przez siebie kierunku. Co mogło tak hałasować? Chciał skrócić dystans, by za jakiś czas przyjąć pozycję łowiecką - kiedy dźwięki będą już wyraźniejsze i nie tak odległe. Przez ofiarę, którą trzymał, ślina zaczęła mu napływać do pyska. Cholerna mysz.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Syn Zroszonego Listka powoli przekradał się przez las z zamordowaną chwilę temu myszą w paszczy. Krótkie okrzyki wciąż były słyszalne i z chwili na chwilę coraz bliższe, dopóki nie urwały się całkowicie i nie zapanowała głucha cisza.
Między drzewami poruszał się cień, który znacznie przewyższał niebieskiego terminatora. Zwierzę miało gruby ogon i węszyło w powietrzu, poszukując pożywienia, podczas gdy krew upolowanego piszczka, zwisającego spomiędzy zębów kota, przyciągała go jak światło ćmę. Pora na polowanie nie była najlepsza, ponieważ drapieżników było więcej, niżeli zwierzyny i Jastrzębica to dostrzegła. Nie przerywała jednakże łowow i przyczaiła się cicho na jednym z drzew, by w razie czego asekurować terminatora.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Przedzieranie się przez ciemny las nie było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Deszczowa Łapa nie chciał nawet myśleć, jak źle musiały czuć się samotniki, gdy swoje pierwsze noce spędzały z dala od klanów, pod gołym niebem w takiej gęstwinie. Albo co gorsza - na jakimś pastwisku. Niebieski kocur starał się iść bardzo cicho, wciąż unikając miejsc oświetlonych przez już teraz mocniej świecący księżyc. Do tego korzystał z zasłon na tyle, na ile było to możliwe, by jednocześnie nie zdradzić swojego położenia. Zadanie to było trudne. Zapach myszy wcale nie chciał zelżeć, na co kocur wcześniej liczył. Jak wojownicy sobie z tym dają radę i jeszcze wracają z kilkoma ofiarami?
Wytrwale brnął do przodu, starając się iść za krzykiem, który go wywabił od strumienia. Nie żałował tej decyzji dopóki głos, za którym szedł nagle nie zamarł. Po odczekaniu dłużącej się chwili Deszczwa Łapa zatrzymał się w bezruchu. Taki brak dźwięków nie oznaczał niczego dobrego. Czymkolwiek było to, do czego się podkradał, musiało zauważyć terminatora albo go wyczuć. Kocur położył po sobie uszy i zastanowił się co robić. Musiał też uspokoić walenie serca, które wydawało mu się alarmować całą okolicę o jego obecności. Syn Brudnego Kamienia zaczął rozważać swoje możliwości. Miejsce, w którym zamarł dźwięk przestało wydawać się w jakikolwiek sposób interesujące, a co dopiero bezpieczne. Rozejrzał się, jednak nie widział nigdzie rozwiązania swojego problemu.
Do ukończenia polowania, musiał pozbyć się zapachu ze swojej ofiary. Inaczej nie będzie mógł nic wyczuć. Na początku chciał wrócić do wody i opłukać zdobycz, jednak dzielił już go spory kawałek drogi. Czas na jego pokonanie mógł przeznaczyć na polowanie. Co zrobić? Jak on sam tracił zapach? A przynajmniej pachniał inaczej? Zmarszczył nos. Ziemia. Spojrzał pod łapy i rzucił na ziemię mysz, po czym zaczął ją przez chwilę turlać, starając się pozbyć zapachu i przybrudzić. W końcu podniósł mysz i w miarę zadowolony z efektu, ruszył w lewo, mając teraz po prawej miejsce, z którego jeszcze przed chwilą dobiekały krzyki, z drugiej zaś strony strumień. Miał nadzieję, że nie zabawił w jednej części zarośli zbyt dużo czasu i nie wypłoszył sobą wszystkiego co możliwe w okolicy.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Zaklęła pod nosem w siarczysty sposób, widząc, co się dzieje. Deszczowa Łapa nie domyślił się, że zdobycz mógłby po prostu zakopać w oznakowanym miejscu, a sama zapomniała mu o tym powiedzieć. Niebieski syn Zroszonego Listka bagatelizował także zagrożenie, jakie teraz błądziło pomiędzy drzewami. Lekkomyślność! Wytarzanie piszczka w ziemi z pewnością nie pomoże. Metaliczny, ciężki odór krwi i wspaniały węch lisów są ponad to. Musiała przerwać polowanie, żeby przypadkiem nie doszło tu do tragedii. Zlazła z drzewa z donośnym trzaskiem i uderzeniem, by hałas zaalarmował drapieżnika i ten dwukrotnie się zastanowił nad swoimi ruchami. Być może da im to cenne sekundy. Podeszła do Deszcza w bezceremonialny sposób i szturchnęła go łbem. - Wracamy - stwierdziła ostro, ruszając twardym krokiem w stronę obozu. Ledwie wczoraj mówiła mu, że lisów o tej porze roku jest więcej... i proszę. Wykrakała - Następnym razem po upolowaniu zdobyczy zakop ją i oznacz to miejsce, byś wiedział, gdzie leży - powiedziała mu, co powinien był wiedzieć od samego początku, lecz nie miała zamiaru pouczać go, co do reszty polowania. Poszło dobrze, gdyby nie fakt, że pojawił się nieproszony gość. Będą to tak czy owak jeszcze ćwiczyć, teraz musieli wrócić do obozu, odsapnąć i wybrać godzinę jutrzejszego spotkania, która tym razem będzie samym południem.