Logo Artemidy
Malinowe Krzewy
Dwójka Gromowych kotów wcale nie musiała szukać długo, zanim wpadli na sławnego kocura. Siedział nieruchomo pod oszronionymi krzakami malin, tworzącymi delikatny łuk, jakby próbowały zamknąć rudego w ramce. Oczy miał zamknięte, pyszczek wygięty w delikatny uśmiech. Tylko uszy zdradzały, że faktycznie słucha, że słyszy, że rozumie. Powoli wygiął swoje plecy, przeciągając zastałe mięśnie. Wciąż z zamkniętymi oczami zdał się na swój nos, podążając w kierunku złożonego królika. Jego ruchy były ospałe, niepokojąco wręcz powolne, jakby nic na świecie się nie liczyło, a sam kot powoli zmieniał się w śnieżną figurę, zamrożoną w czasie, oderwaną od rzeczywistości.
- W przeszłości zamknięta jest przyszłość - powiedział, a jego oczy w końcu się otworzyły, prezentując gromiakom jedno bystre oko i jedno ślepe oko. - W przyszłości wszyscy umrą. W śmierci nasza nadzieja, a w przeszłości nasza przyszłość, którą można czytać jak konstelacje. Konstelacje widoczne są tylko w nocy, za to trzewie wymagają poświęcenia. Wybieram jedno ponad drugie, choć mogę robić obie rzeczy. Świat jest niepewny, jak szybkie uderzenia serca wystraszonego królika może zatrzymać się dla ciebie nagle. Czy zatrzyma się? Królik, jego serce, jego wnętrzności - poplątane, w równym stopniu co ty, twoje życie, twoje relacje. Wiesz, czasem nie trzeba tak wiele myśleć. Czasem prosta droga jest tą lepszą. Ale jeśli chcesz, by twoje życie potoczyło się tak jak myślisz, że powinno musisz zacząć szukać dalej, robić więcej, spoglądać szerzej. Cztery dęby są dobrym początkiem, a czwórka - liczbą w którą powinieneś celować. Smukły wąż niczym z nieba, potężna kula unosząca się w wodzie niczym listek, mknący zając skryty między trawami, cień w ciemności atakujący kłami - to jest czwórka której musisz szukać. Cztery jest liczbą klanów, jest liczbą dębów, jest twoją liczbą. Zdobądź tę liczbę, a zdobędziesz co potrzebujesz.
W czasie tej wielkiej przemowy Szkiełko zdążył wypatroszyć przyniesioną zdobycz. Z cierpliwością godną najbardziej wytrwałych układał wnętrzności zwierzyny dokładnie i równo na ziemi obok, przyglądając się każdej części z osobna oraz tworząc wspólny obraz z ich wszystkich.
Nagłym ruchem zwrócił się ku czarno białemu kotu i zmrużył oczy, przypatrując się mu uważnie.
- A ty?

Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym
I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być
Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę
I gdy będziesz jak skała zawsze zmieniać się w wodę


LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedział cicho, wysłuchując tego całego gadania. Spokojnie, bez żadnego pośpieszania kota, chociaż parę razy pysk się mu już otwierał by coś wtrącić. Temat śmierci mu się nie podobał. Jeśli kot sugerował mu, że umrze w niedalekiej przyszłości, to Wąż zabierze go z tego świata ze sobą. Nikt nie będzie życzył mu śmierci... Ale chyba nie o to chodziło. Dalsza część wywodu sugerowała, że Wąż... ma zebrać grupę kotów, które wraz z nim będą coś miały osiągnąć? Tak. Tak, na pewno. Wężowy Błysk ma zebrać najlepszych, najsilniejszych, najszybszych i najsprytniejszych, żeby wraz z nimi... ten, no... tak, ratować innych przed śmiercią. Na pewno. Może Klanom coś grozi. W oczach aż mu błysnęło, kiedy w końcu tamten skończył gadać.
Jest wybrańcem. Jest tym, który uratuje cały las. On i jego grupa. Serce zaczęło bić mu aż szybciej, gdy w głowie układał sobie plany co może się stać jak zdobędzie wystarczającą ilość kotów. Będą ratować każdego. Nikt im nie podskoczy. Tak, stworzą nową rzeczywistość. W końcu będą mogli doprowadzić do pokoju, jaki potrzebny jest lasu. Może jest więcej kotów takich jak on. Które nie mają celu, po prostu muszą walczyć. Może po tej czwórce znajdą kolejną czwórkę, i kolejną. Może zrobią własną grupę, która będzie walczyć w imię pokoju. Tak. Tak.
Z zamysłu wyrwało go pytanie do Sroki. Przesunął wzrok na przyjaciela, robiąc mu miejsce by się zbliżył. Może i on dostane tak piękną przepowiednię. Nawet jak Wąż w takie bzdury nie wierzył, tak teraz miał otwarte okno na zrobienie czegoś wielkiego, co chciał zrobić. Będzie władcą pokoju. Oblizał się po pysku, popadając znowu w zamysł.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okej… co to było? Dość dramatycznie, nie do końca jasne słowa wypowiedziane przez Szkiełko dzwoniły mu w uszach. Mogły być to jedynie brednie, choć kocur zdecydowanie dużo wiedział. Potrafił stworzyć coś niezrozumiałego, co mogłoby odnosić się do wielu rzeczy, bo tak, świat jest niepewny, Klan Gromu się dalej wali i faktycznie wszystkich kiedyś dopadnie śmierć. Taki był problem z przepowiedniami, dlaczego trzeba utrudniać kotom życie a nie powiedzieć wprost że to i to się stanie, chyba że zrobi się to i to.
W każdym razie teraz jego kolej. Ciekawe co wywróży mu z mizernej, wychudłej sikorki. Położył ptaka delikatnie na ziemię i trochę szkoda iż zamiast znaleźć się w czyimś żołądku, jego wnętrzności zostaną wywalone na zewnątrz pod pretekstem mistycznej przepowiedni.
- Ja przyniosłem sikorkę -
Stwierdził krótko fakt, po czym zamilkł. Zobaczymy co powie na opierzone stworzenie leżące przed jego łapami. Chciał wiedzieć, nawet jeśli będą to największe brednie. Niech przynajmniej powie i kto wie czy zgadnie jakąś rzecz która wydarzy się w jego życiu? Heh.
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ty przyniosłeś sikorkę.
Szkiełko położył ją zaraz koło królika. Z równą pieczołowitością i ostrożnością rozciął ptaka i zaczął wyciągać jego wnętrzności. Jednak zamiast układać je koło wnętrzności królika, kocur zaczął uzupełniać luki w swojej wcześniejszej układance nowymi elementami.
- Ptaki i niebo to jedność. Ty - jako jeden z ptaków - też do nieba należysz. Tam gdzie biel tam dzień, tam gdzie czerń, tam noc. Jesteś łącznikiem między tymi dwoma.... - Szkiełko zamilkł na chwilę i popatrzył na Sroczą Łapę zmrużonymi oczami. - Właściwie to dlaczego nie jesteś łącznikiem między kotami a gwiazdami? Wszystko wskazuje na to, że powinieneś?? Hej??? Co w twoim życiu poszło nie tak? Dlaczego siedzisz tutaj, zamiast siedzieć w lecznicy i się uczyć?? Przynosisz mi ptaka i myślisz, że to wszystko będzie takie proste, że teraz pójdziesz sobie do obozu i będziesz, a bo ja wiem, udawał zwykłego ucznia podczas gdy powinieneś robić o wiele więcej???? Dlaczego? Po co? Czemu tak zdecydowałeś? Czemu nie zdecydowałeś inaczej? Twoja droga wygląda inaczej, dlaczego jesteś na nią ślepy???
Z każdym kolejnym słowem Szkiełko podchodził do kocura bliżej i bliżej, aż w końcu stał prawie nos w nos ze Sroczą Łapą. Był wyraźnie zawiedziony, zdziwiony, być może nawet nieco pogniewany. Zapomniana sikorka leżała rozkładając skrzydła w śniegu, jakby wciąż próbowała uciec.

Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym
I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być
Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę
I gdy będziesz jak skała zawsze zmieniać się w wodę


LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po pierwsze, Szkiełko zdecydowanie znalazł się zbyt blisko. Jeszcze go nie dotknął, ale i tak nie miał prawa podchodzić na tak krótką odległość. Po drugie, choć rozważał bycie medykiem, czy na pewno byłby szczęśliwy? Poza tym nie mógłby pomóc każdemu bo do niektórych kotów naprawdę musisz nie myśleć jakie są okropne tylko łatać ich rany i gardła.
Lubił czuć się bezpiecznie i lubił pomagać tym którzy byli tego warci, a choć jest dobrym kotem, to nie są cechy które nadają się na medyka.
- Co -
Wydukał z siebie tyle. Mógłby więcej, ale wolał jeszcze poczekać. Ciekawe co Wąż o tym będzie sądzić? Zgodzi się z tym iż to jakieś bzdury, czy jednak przytaknie Szkiełku i wsadzi go na siłę do legowiska medyka, choćby Truskawkowy Gąszcz miała go rozszarpać na strzępy. Wątpliwe, ale zawsze jest taka opcja. Niewielka, przecież jego piękny przyjaciel nie wierzył w Klan Gwiazdy, jednak to nie był Klan Gwiazdy a kot który wiedział wiele i potrafił ubrać to w słowa mogące przekonać niejednego. Raczej nie Sroczą Łapę, no może trochę. W końcu skąd miałby wiedzieć o Klanach i jak działają? Czy kiedyś należał do jakiegoś, czy po prostu zdobył taką wiedzę. Podejrzane, potrzebował jeszcze chwili czasu.
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Szkiełko wreszcie się zatrzymał, Wąż wskoczył przed Srokę, odpychając go na bok swoim cielskiem. Niemiłe? Może odrobinę, ale każdy chyba wiedział, że oriental usiłuje go w tej chwili chronić przed dyskomfortem. Na pewno nie zrobił mu krzywdy, wiedział już z jaką siłą może podchodzić do innych, by nie odczuli zbyt wielkiego bólu. Posłał samotnikowi chyba pierwszy raz szczerze wrogie spojrzenie. Nie, żeby coś do niego miał... po prostu wolał mu pokazać, gdzie zaczynają się pewne granice.
- Nie zbliżaj się do niego - syknął ostrzegawczo, napinając mięśnie. Nie miał najmniejszego zamiaru atakować bez potrzeby, ale wolał być przygotowanym na wypadek gdyby właśnie do takiej potrzeby doszło. Choćby miał zginąć od łap Szkiełka, wolał tego niż jakby Sroka miał czuć się źle... niż jakby Sroka miał zostać przypadkiem ranny. - Dzięki za wróżby... Jak to dalej masz zamiar jeść, to smacznego. Jak nie to... za parę dni mogę przynieść ci coś innego do jedzenia.
I tyle dobrego, chyba mogli się już zbierać z tego miejsca, nim faktycznie dojdzie do niepotrzebnego starcia. Moment jeszcze patrzył się na samotnika, ale potem odsunął się, odwrócił i zaczął powoli odchodzić. Jak jeszcze będzie miał im coś do powiedzenia, to się zatrzyma - jak nie, to nie ma po co dalej tu siedzieć. Dowiedzieli się czegoś, to im w zupełności może wystarczyć.

//zt jeśli już nikt nie ma nic do dopowiedzenia :
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To było miłe. Wąż właśnie go obronił przed niechcianą bliskością z innym kotem? Jak widać tak i zdecydowanie mu się to podobało. Choć musiał go trochę odepchnąć, ale hej, to znacznie lepsze niż bycie blisko Szkiełka. Spojrzał się na przyjaciela i skinął głową. Powinni iść, dostali swoje przepowiednie, dali mu trochę jedzenia, nic więcej ich tu nie trzyma. Zdecydowanie nie podobało mu się słuchanie o tym że miał być kimś innym, kim nie do końca chciał być. Zastanawiał się też co w razie czego zrobiłby Wąż? Mógłby zaatakować samotnika jeśli ten nie chciałby dać mu spokoju? Dzisiaj się nie przekona, ani jutro, ani pojutrze. Pewnie nigdy, choć wcale nie żałował.

//zt, lecimy na Jodłową Skarpę
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Próbując znaleźć nowe siedlisko swojej grupy, od której się odłączył, zawędrował pod granicę zapachową innej grupy; najpewniej jedną z tych, o których wspominał Rojst. Obrzucony nieprzyjemnymi burknięciami ze strony dwójki obcych kotów Kazo westchnął dyskretnie i odwrócił się na pięcie, idąc dalej. Podróż za nim była ciężka i długa, wolałby już móc odpocząć i w spokoju oczyścić sierść z brudów nabytych w trakcie. Nie potrzebował jeszcze dodatkowo wdawać się w bójki z miejscowymi.
<br><center><div class="calosc"><img src="https://i.imgur.com/3gRXngj.png"><div class="teksttlo"><span class="linia1">soldier keep on marching on</span>
head down till the work is done
<span class="linia3">waiting on the morning sun</span>
<font class="linia4">soldier keep on marching on</font></div></div></center>

<style>.calosc {position: relative; text-align: center; width: 400px; height: 219px;} .teksttlo {position: absolute; top: 50%; left: 50%; transform: translate(-50%, -50%); background-color: #201b17c9; color: #cbbf8b; font-size: 1.6em; width: 85%; box-shadow: inset 0px 0px 20px 0px #211a12; padding-top: 6%; padding-bottom: 6%; text-shadow: 0px 0px 1px #9e843e; font-family: 'Poiret One', cursive; border-radius: 0px 30px 0px 30px;} .linia1 {letter-spacing: 0.96;} .linia3 {letter-spacing: 1.4;} .linia4 {font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 1.6em; color: #d2b654;}
</style>
<link rel="preconnect" href="https://fonts.gstatic.com">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script:wght@400;700&family=Poiret+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 50 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrolował okoliczne tereny, spodziewając się, że na przestrzeni najbliższych dni w okolicy terenów Starych Klanów pojawiać się będą podążający za nim maruderzy. Każdego, kto dotrze do skazanego rewiru, bez wątpienia odnajdą i sprowadzą do obozu - cztery kocie grupy żyjące jedna przy drugiej stanowiły nader wyraźny punkt orientacyjny. Nawet jeśli spóźnialscy nie pojawią się w najbliższych im stronach, zapewne będą się włóczyć wzdłuż klanowych granic aż w końcu zwietrzą znajome zapachy... tak jak teraz Rojst wyczuł starego kompana. Podążył śladami kocura, aż znalazł go przy maliniaku - potarganego i wyraźnie zmęczonego wielomiesięczną wędrówką.
- Kazo - uśmiechnął się cwaniacko, witając liliowego. - Chodź za mną. Mam ci coś do pokazania.
Obóz. Obóz w podziemiach. Ryży zwiesił łeb, odwracając się na powrót w stronę, z której przyszedł. Nie było sensu stać w miejscu.
- Dobrze, że wreszcie przyszedłeś. Mam ważne sprawy do załatwienia, przejmiesz pieczę nad obozem w trakcie mojej nieobecności.
Szykował się, by po odpowiedzi (lub milczącej zgodzie) kocura, poinformować go o poczynionych postępach i nowych rekrutach.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur odwrócił się, słysząc znajomy głos wypowiadający jego imię. Od razu zgadnął do kogo należał, w końcu słyszał go zbyt wiele razy, by tak łatwo zapomnieć. Skinął głową rudemu kotu.
- Rojst - powiedział, nie odwzajemniając uśmiechu, zamiast tego na jego pysku, obok typowej powagi, widniało zmęczenie wędrówką.
Strzepnął uchem, gdy przywódca oświadczył, że miał mu coś do pokazania. Podejrzewał, że chodziło o ich nowe tereny. Miał nadzieję, że były tam jakieś suche, umiarkowanie ciepłe miejsca. Powoli robił się za stary na sypianie po krzakach. Na wiadomość, że przejmie pieczę nad obozem, nie odezwał się. Było to oczywiście z jego strony niemą zgodą. Był przyzwyczajony do takiego stanu rzeczy. Podążył za ryżym w kierunku nowego miejsca, które będą nazywać domem.

zt. x2
<br><center><div class="calosc"><img src="https://i.imgur.com/3gRXngj.png"><div class="teksttlo"><span class="linia1">soldier keep on marching on</span>
head down till the work is done
<span class="linia3">waiting on the morning sun</span>
<font class="linia4">soldier keep on marching on</font></div></div></center>

<style>.calosc {position: relative; text-align: center; width: 400px; height: 219px;} .teksttlo {position: absolute; top: 50%; left: 50%; transform: translate(-50%, -50%); background-color: #201b17c9; color: #cbbf8b; font-size: 1.6em; width: 85%; box-shadow: inset 0px 0px 20px 0px #211a12; padding-top: 6%; padding-bottom: 6%; text-shadow: 0px 0px 1px #9e843e; font-family: 'Poiret One', cursive; border-radius: 0px 30px 0px 30px;} .linia1 {letter-spacing: 0.96;} .linia3 {letter-spacing: 1.4;} .linia4 {font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 1.6em; color: #d2b654;}
</style>
<link rel="preconnect" href="https://fonts.gstatic.com">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script:wght@400;700&family=Poiret+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 50 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż biegła, nie wydawała dźwięków.
Odczuwała uczucie, które była w stanie porównać wyłącznie do poruszaniu się kilka kocięcych kroków nad ziemią. Niemal nie odczuwała zmęczenia, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie była do końca świadoma momentów, w których musiała zwolnić do marszu ponieważ łapy odmawiały dalszego biegu. Była jak w transie, głęboko zamyślona. Na szlaku widoczne były słabe, zwietrzałe ślady klanu Pożogi. Widziała, że tędy szli, nie myliła się w takich kwestiach. Co jakiś czas zatrzymywała się zupełnie, pociągała kilkakrotnie nosem. Zapachu w powietrzu rzecz jasna nie była w stanie już wychwycić, ten gest dawał jej jednak odrobinę większą koncentrację, pozwalał skupić myśli na jednym. Odtwarzała wtedy wskazówki uzyskane od Rojsta na temat punktów orientacyjnych które miała mijać i zmian krajobrazu, których miała być świadkiem.
W jej umyśle na zmianę migały obrazy przedstawiające Rojsta, jego grupę i rozbitą rodzinę pozostawioną w tyle. Nie potrafiła pozbyć się wątpliwości, czy dobrze postąpiła. Siostrom nie pozwoliła oczywiście domyślić się, że choćby przez jedno uderzenie serca waha się z decyzją. Ostatecznie stwierdziła, że są przecież dokładnie tak samo dojrzałe, jak ona i muszą sobie poradzić. Zawsze czuła się trochę jak ich druga matka a podczas pogrzebu to uczucie zdecydowanie się pogłębiło. Nawet w chwili, kiedy grupę wędrowców dogoniła zapłakana Sawanna, Tundra czuła, że patrzy się na nie bardziej jak na matkę i córkę a nie dwie siostry. Siostra nie dość że była od niej mniejsza fizycznie to jeszcze jakaś taka… miękka. Albo raczej rozmiękła. Wyglądała przez to na dużo młodszą. Klan nie mógł tego nie zauważyć. Poinformowała jednak kogo trzeba o sytuacji i ruszyła pożegnać wspaniałą Tajgę. Zdawało się, że tylko ona trzymała jakość tę rodzinę w ryzach. Siostry zupełnie sobie bez niej nie radziły. Musiały jednak jakoś się pozbierać. Pożegnała godnie matkę i ruszyła w drogę za nową rodziną, którą sobie wybrała.
Od ich rozłączenia się z Pożogą minęło trochę czasu i była ciekawa, czy po drodze ich liczba się zmieniła w którąś stronę. Rzecz jasna liczyła na zwiększenie się liczby członków klanu Pożogi, choć musiała pogodzić się również z możliwością wystąpienia tej drugiej opcji.
Czuła, że jest już blisko. Od jakiegoś czasu zapamiętany przez nią zapach nowej rodziny robił się coraz bardziej świeży. Z każdą przebytą długością drzewa była świadoma, że zbliża się do nich. Próbowała stłumić budzące się w jej wnętrz drżenie podniecenia, uważając je za niedojrzałe, a więc i niepoważne.
Stanęła w tym miejscu, zastanawiając się, w którą stronę udać się teraz.
Wyglądała jak ktoś, kto od wielu dni jest w podróży. Kręcone futro w ogromnym nieładzie, zapadnięty brzuch, świadczący o oszczędzaniu czasu na polowaniu i niosący się za nią zapach najróżniejszych przebytych po drodze ziem. Wciąż jednak wyglądała jak ona. Tundra. Potężna, twarda i dumna. Spojrzenie żółtych oczu świdrowało, a elegancka postawa robiła większe niż zwykle wrażenie, zważywszy na jej ogólne oznaki przemęczenia.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podczas gdy Rojst obchodził klany, zadaniem Kazo było dowodzić wszystkimi i wyłapywać powracające do nich jednostki, gdy miał okazję. Co jakiś czas robił szerszy obchód, by - przy odrobinie szczęścia - wyłapać znajome wonie. Tak też się stało tym razem. Poinformował o tym natychmiast Kajak oraz Fairy'ego, by ci mieli oko na obóz pod jego nieobecność. Nie było dużo do pilnowania, ale to właśnie dlatego musieli być szczególnie ostrożni. Nie mogli sobie pozwolić na obijanie się.
Powrócił w miejsce, gdzie ostatnim wyczuł znajomy zapach. Dość szybko znalazł trop i nim podążył. Zawędrował pod granicę z... Klanem Cienia?, gdzie wreszcie natrafił na znajomą mordkę. Steraną podróżą, ale noszącą się z godnością i elegancją. Starszy kocur stanął w miejscu, kilkanaście kroków od szylkretki.
- Witaj, Tundro - rzucił, a następnie na jego pysk wstąpił krótki, aczkolwiek pozbawiony zbytniego ciepła, uśmiech. - Mam nadzieję, że nie spotkały cię żadne nieprzyjemności po drodze? - Choć nie wyglądało na to, by kotka była ranna, wolał się upewnić.
<br><center><div class="calosc"><img src="https://i.imgur.com/3gRXngj.png"><div class="teksttlo"><span class="linia1">soldier keep on marching on</span>
head down till the work is done
<span class="linia3">waiting on the morning sun</span>
<font class="linia4">soldier keep on marching on</font></div></div></center>

<style>.calosc {position: relative; text-align: center; width: 400px; height: 219px;} .teksttlo {position: absolute; top: 50%; left: 50%; transform: translate(-50%, -50%); background-color: #201b17c9; color: #cbbf8b; font-size: 1.6em; width: 85%; box-shadow: inset 0px 0px 20px 0px #211a12; padding-top: 6%; padding-bottom: 6%; text-shadow: 0px 0px 1px #9e843e; font-family: 'Poiret One', cursive; border-radius: 0px 30px 0px 30px;} .linia1 {letter-spacing: 0.96;} .linia3 {letter-spacing: 1.4;} .linia4 {font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 1.6em; color: #d2b654;}
</style>
<link rel="preconnect" href="https://fonts.gstatic.com">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script:wght@400;700&family=Poiret+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 50 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście, nie musiała długo czekać. Kiedy znalazła się na odpowiednich terenach, bardzo szybko trafiła na znajomy pysk, który okazał się należeć do Kazo, postawnego szarego kocura w słusznym wieku. Skinęła mu głową z szacunkiem i odpowiedziała krótko na jego powitanie.
- Poza tym, że okazała się być dłuższa niż przypuszczałam, to nie - powiedziała tylko, nie szczędząc czasu i jednocześnie rozglądała się po okolicy. Już teraz rozpoczęła proces zapamiętywania tych miejsc, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. W końcu ta okolica miała stać się jej nowym domem. Dziwacznie się z tym czuła. Nigdy dotąd nie mieszkała w jednym miejscu dłużej niż kilka wschodów słońca. Miała w tej kwestii zarówno bardzo dużo nadziei, jak i wiele obaw. Tymi drugimi nie zamierzała się rzecz jasna dzielić z żadnym członkiem Pożogi w nadziei, że z czasem rozwieją się same.
Kiedy skończyła wstępne oględziny miejsca, w którym się znalazła, wróciła spojrzeniem do Kazo. - Zapoznaj mnie proszę ze wszystkim, co się zdarzyło, odkąd musiałam się od was oddzielić. - poprosiła swobodnie ale i spokojnie, mową ciała jednocześnie oświadczając kocurowi gotowość do wyruszenia w drogę.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnął głową, zadowolony z przedstawionego stanu rzeczy. Nie kontynuował tematu; nie było ku temu żadnego powodu. Tundra była kotem zaufanym, a to, że do nich wreszcie dotarła, tylko to potwierdzało. Jeśli owe zaufanie zawiedzie... Kazo westchnął dyskretnie, porzucając tę myśl. Liczyło się tu i teraz, nie bezsensowne gdybanie.
- Udało nam się znaleźć miejsce na obóz. Jest... interesujące - powiedział, gestem zapraszając szylkretkę do podążenia za nim.
W trakcie podróży do obozu wyjaśnił, że Rojst wybył rozmawiać z przywódcami innych klanów i chwilowo to on - Kazo - zajmował się obozem. Streścił jej krótko stanowiska, które można było piastować.
- Każdy będzie miał określoną rolę. Widzisz siebie w którejś z nich? - zapytał, obrzucając Tundrę krótkim spojrzeniem, nim na powrót skierował wzrok przed siebie.
<br><center><div class="calosc"><img src="https://i.imgur.com/3gRXngj.png"><div class="teksttlo"><span class="linia1">soldier keep on marching on</span>
head down till the work is done
<span class="linia3">waiting on the morning sun</span>
<font class="linia4">soldier keep on marching on</font></div></div></center>

<style>.calosc {position: relative; text-align: center; width: 400px; height: 219px;} .teksttlo {position: absolute; top: 50%; left: 50%; transform: translate(-50%, -50%); background-color: #201b17c9; color: #cbbf8b; font-size: 1.6em; width: 85%; box-shadow: inset 0px 0px 20px 0px #211a12; padding-top: 6%; padding-bottom: 6%; text-shadow: 0px 0px 1px #9e843e; font-family: 'Poiret One', cursive; border-radius: 0px 30px 0px 30px;} .linia1 {letter-spacing: 0.96;} .linia3 {letter-spacing: 1.4;} .linia4 {font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 1.6em; color: #d2b654;}
</style>
<link rel="preconnect" href="https://fonts.gstatic.com">
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Dancing+Script:wght@400;700&family=Poiret+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 50 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała Kazo w spokoju, ciesząc się z spokojnego tempa, w którym odbywał się ich spacer. Słuchała, jak kocur omawia dla niej najnowsze wydarzenia i rangi, które wyznaczono. Przeszło jej również przez myśl, że ma nadzieję, że Rojst wziął odpowiednią ilość kotów ze sobą na spotkanie z przywódcami innych klanów. Tundra na ich miejscu nie byłaby zadowolona gdyby w okolicy jej ziem miała powstać jeszcze jedna grupa kotów, która mogłaby zagrozić jej współ klanowiczom. Miała nadzieję, że kocur zadba o wszelkie środki ostrożności. Następnie została zapytana o to, którą z omówionych przez kocura rang miałaby ochotę pełnić, milczała przez chwilę, dokładnie analizując to, co przed chwilą usłyszała.
- Podejmowanie decyzji o tym, kto będzie uczył nowicjuszy, koordynowanie nauki najmłodszych i bycie pomostem pomiędzy Przywódcą i Prawą Łapą, a piastunami. - powtórzyła mniej więcej to, co Kazo powiedział na temat roli Opoki. Przestała na chwilę patrzeć przed siebie i spojrzała na niego. Z żółto-zielonych oczu wychylała się hardość i powaga. Musiała być naprawdę pewna swoich możliwości skoro będąc, mimo wszystko całkiem nowym kotem w tych kręgach miała czelność prosić o tak wysoką rangę. Cóż, jak sięgać to wysoko, jak spadać to szybko. - Myślę, że jestem odpowiednim kotem na stanowisko Opoki. - powiedziała jeszcze, nie zdejmując z niego spojrzenia.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości