Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
W ostatnim czasie coraz więcej nudziło ją siedzenie w obozie lub na znanym terytorium, a żaden patrol się dla niej coś nie szykował zapewne ze względu na jej problemy, więc postanowiła przespacerować się gdzieś dalej. Ziemie niczyje były dobrym miejscem, nie należały do żadnego z klanów, a samotników, pieszczochów czy innych drapieżników zbytnio się nie obawiała, była silna i mogła stawić czoła wszystkiemu co będzie. Zdecydowanie duża masywna kotka o złocistym wciąż nieco rozczochranym futrze szła sobie powoli i spokojnie, przyglądając się okolicy, ale wiele nie rozmyślając. Ostatnio myślenia miała z pewnością wystarczająco dużo, szczególnie po rozmowach, które odbyła niedawno z przywódczynią, zastępczynią czy nawet Promykiem. Szkoda tylko, że nie mogła pomówić z Kłopotliwą Łapą, ale ten gdzieś się najwyraźniej zawieruszył i być może terminatorka po cichu liczyła, że znajdzie go gdzieś tutaj. Niestety ku swojemu niezadowoleniu wyczuła w pobliżu zapach samotnika, wiedziała zatem, że może to oznaczać kłopoty. Rozważała czy w takim układzie nie zawrócić, ale przecież nie będzie uciekać przed jakimś obcym, jak by to zresztą wyglądało? Nie chciała jednak podpaść kolejny raz, więc po krótkim zastanowieniu zdecydowała, że zwyczajnie nie będzie nic mówić. Jak nie będzie się odzywać nie będzie ryzyka, że nadchodzący kot skomentuje w jakikolwiek sposób jej pokręconą mowę, a tym samym napad niekontrolowanej furii nie przejmie znowu władzy nad jej ciałem. Zadowolona ze znalezionego rozwiązania przystanęła, aby w milczeniu obserwować tego, kto się ku niej zbliżał.
Musiał przyznać, że las nie obfitował w zbyt wiele zajęć. W mieście mógł poszukać skarbów na śmietniku, może pozaczepiać ludzi o kawałek szynki. W puszczy musiał szukać sobie przygód, co najczęściej wiązało się z zaczepianiem losowych kotów. Myślał nawet o drażnieniu lisów lub borsuków, choć szybko z tego zrezygnował. Może i był głupi, ale nie był idiotą, raz na jakiś czas potrafił pomyśleć o konsekwencjach. Co innego, gdyby ktoś go namówił na taką zabawę.
- Joł - przywitał się ze złotą olbrzymką, która wyrosła spod ziemi jak przebiśnieg. Takie przynajmniej sprawiała wrażenie w oczach wcześniej zamyślonego Czosnka, który oprzytomniał dopiero, gdy z dość bliska dojrzał żółciutką sierść.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Dla niej las również często stawał się po prostu nudny, bo jak nie było co w nim robić to zdecydowanie nie było to ciekawe i równie dobrze mogłaby położyć się na ziemi spać. Wiedziała jednak, że nawet w takich bardzo nudnych i pozornie całkowicie spokojnych momentach musi mimo wszystko pozostać czujna. Nigdy nie wiadomo, z której strony może nadciągnąć jakieś kompletnie nieoczekiwane zagrożenie, z którym trzeba się będzie zmierzyć. Samotnik, który właśnie stanął przed nią nie wyglądał na wyraźnie wrogiego, ale to oczywiście nie oznaczało, że nie mógł być zagrożeniem, ale na to Bijąca była przygotowana. Dopóki jednak nie zanosiło się na walkę, a z jego pyszczka padło spokojne powitanie tak jak zamierzała milcząco pozdrowiła go również lekkim skinięciem pyszczka i uniesionym ogonem. Oczywiście ani przez chwilę nie spuszczała z niego wzroku, czujnie śledząc każdą jedną reakcję.
Miał ją minąć i iść dalej. Nie czuł potrzeby, żeby z nią rozmawiać, szczególnie że wygląda, jakby mogła go zmiażdżyć samym stanięciem na nim. Nie chciał ryzykować. Nie słysząc jednak ani jednego dźwięku ze złotego pyska, przystanął, marszcząc brwi by przyjrzeć się kotce. Nie mógł powstrzymać się przed komentarzem.
- A tobie co? Język ci urwali? - przekręcił nieco łeb na bok, spinając trochę mięśnie. Ciekawość była silniejsza od zdrowego rozsądku (którego i tak w jego życiu było niewiele), ale chciał być gotowy na ewentualną ucieczkę. - O panie. Capisz - cofnął się krok, marszcząc nos.
Zapach nieznajomej był zwyczajną Klanową wonią, która mimo że nie była nieprzyjemna, to dla Czosnka była zupełnie nowa. A na pewno intensywniejsza niż to, jak śmierdzieli samotnicy.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Na początku także miała nadzieję, że napotkany kocur zwyczajnie wyminie ją i pójdzie sobie za własnymi sprawami gdzieś indziej. Oczywiście z samotnikami bywało rozmaicie i nie musiało z tego koniecznie wyniknąć cokolwiek złego, ale naprawdę teraz wolała zachować ostrożność. Spoglądała na niego, obserwując jak po chwili ruszył z miejsca i nie odzywając się ani słowem z myślą aby jak najprędzej się oddalił bez zaczepiania jej. Ten jednak jak złość musiał się zatrzymać niemal z nosem przytkniętym do jej własnego i zainteresować się tym, że nic do niego nie gadała. Trzymała się jednak twardo tego, co sobie postanowiła i nadal milczała. W odpowiedzi na pytanie pokręciła przecząco głową, a przy następnych słowach jedynie przewróciła oczami. Miała ochotę odciąć się czymś w stylu, że sam też nie zalatuje pączkami róż, ale zdołała się powstrzymać. Usiadła, ale nadal pozostawała czujna i uważnie obserwowała każdy jego ruch.
Księżyce: 63 Mistrz: Grząskie Bagno [Wartki Potok] Płeć: Transpłciowa kotka Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Zwiędła Łodyga [*] Ojciec: Orli Szpon [*] Trwałe urazy: ukryta pod futrem blizna w okolicy tyłu głowy; liczne drobne blizny pod futrem
Zmora, wysoka i mocno zbudowana, o prostym profilu z nieznacznym stopem między czołem a grzbietem nosa. Długie futro coraz częściej jest splątane i brudne- tylko miejscami zmierzwione na tyle, by odstawać niżeli wisieć w dół. Również pędzelki na końcach wąskich, trójkątnych uszu zdają się coraz bardziej poddawać sile grawitacji.
Zmatowiałe futro nawet teraz jest wyraźnie płomiennorude; od góry ciemne, na spodzie przechodzące w beż. Wybijają się na nim kasztanowe, tygrysie pręgi o rzadkim rozłożeniu. Białe znaczenia oblewają grzbiet nosa Wojowniczki, a także kończyny- przednie do łokci, tylne to stawów skokowych- i czubek ciągnącego się po ziemi ogona. Lekko skośne oczy są dwubarwne- lewe granatowe, a prawe bursztynowe.
Elementem wyróżniającym Lisi Ogień od wielu innych kotów są całkowicie wybielone uszy, z czego po lewej stronie biel rozlewa się aż do oka. Nieco za czubkiem głowy posiada bliznę, tylko częściowo zasłoniętą przez zaniedbaną kryzę. Drobne blizny rozsiane po ciele wciąż są względnie niewidoczne.
Zdystansowana, często wręcz nieobecna, jakby zamknięta w swojej własnej głowie. Rozmowy są dla niej wysiłkiem, któremu poddaje się coraz bardziej niechętnie. Zdaje się niczym nie interesować, nie pokazuje też po sobie wiele- sama nie wie czy jest czymś więcej niż pustą skorupą. Bierna, flegmatyczna. Tylko czasem coś zapala się w jej głowie, w klatce piersiowej... by w większości przypadków zaraz uciec poza jej zasięg. Nie próbuje zmienić tego stanu rzeczy, wyjść naprzeciw niepewnej przyszłości; brak jej celu, który niczym kotwica mógłby uziemić zmęczone, nieustannie błądzące i często nieskładne myśli.
Polowania są częścią rutyny, choć tym razem pojawia się w niej nowy element- Skruszone Serce. Spotykamy się przypadkiem na końcu pół-patrolu, pół-spaceru, który z mojej strony wyszedł nieco poza granicą Klanu. Rozmowy nie idą mi najlepiej mimo starań, dlatego postanawiam zaoferować mu wspólne łowy. W ten sposób możemy spędzić czas razem, nawet jeśli w odległości, i w razie zagrożenia wesprzeć siebie nawzajem. Ja decyduję się pozostać po stronie Leśnych Ostępów, w okolicy Malinowych Krzewów, choć wciąż przy brzegu Czarnego Ogona. Ruszam od Kładki w kierunku Kamienistego Brodu, rozglądając się uważnie za zwierzyną łowną. Mój nos informuje mnie o wszelkich okolicznych zapachach, a uszy odwracają się w kierunku każdego odbiegającego od normy szmeru.
//Skruszone Serce
Ihavehadanosebleedevery day since you diedand I know it doesn’t mean anything
casually endangering myself, not looking before crossing the road as cosmicprotesttoacosmologyIdon’taccept callit“soft suicide”,butIamscaredthatI’llneverdie or that I’ll die tomorrow and nothing in-between
it just feels so useless to progress knowing slates are wiping clean
and even if I see the future Iwon’tknowwhatitmeans
Księżyce: 67 Mistrz: Psia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Gasnący Dech Ojciec: Wielka Stopa Trwałe urazy: Zespół Klinefeltera
Skruszone Serce co prawda dawno wyrósł już z etapu tyciego kociaka lub zupełnie tyczkowatego terminatora, ale jego rozmiary dalej nie imponują - jest kocurem przeciętnego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Pasuje to jednak do energicznego, skocznego sposobu, w jaki się porusza. Wprawne oczy mogą zauważyć w jego krokach i przybieranych pozycjach pewną specyficzną manierę, jakby ostrożność, wynikłą z bólu łap.
Ma krótką, buro-rudą sierść z białymi znaczeniami występującymi od podbródka do brzucha i na wszystkich łapach - jako skarpetki oraz drobne miejsca od wewnętrznej strony kończyn. Bura sierść dominuje na bokach i ogonie, ruda - na tylnych łapach, przedniej prawej łapie oraz po prawej stronie pyszczka.
Oczy Okruszka - bo w jego spojrzeniu, wciąż dość naiwnym, dalej najłatwiej odnaleźć kocięcy pierwiastek - są bladozielone, nos - w znaczącej większości różowy, a wąsy białe.
Ktoś mógłby pomyśleć, że w ciele wojownika nadal mieszka kocię. Albo młody terminator. Cóż, kocur nie jest jakoś wybitnie stary, ale wyróżnia się z tłumu swoją ciężką do złamania wiarą w świat i równie trwałym optymizmem, z innej perspektywy nadającym się do nazwania raczej naiwnością. Nie żyje jednak w zupełnej iluzji - urodził się i wychował w Klanie Cienia, ciężko o lepsze miejsce do pozbycia się ślepej wiary w dobro świata - ale dalej najbardziej ceni sobie okazywanie wszystkim dobroci i próby dawania kotom komfortu psychicznego, jakiego potrzebują. Chce uparcie ulepszać świat, w którym żyje, stara się zmieniać myślenie kotów na takie, które pasuje do nieco idealistycznej wizji świata.
Jednocześnie jednak jest bardzo otwarty na ten świat i na innych, próbując respektować ich przestrzeń na tyle, na ile może. Póki nie zapomni akurat o postawionej mu granicy lub o jakimś istotnym elemencie - pomimo wszystkich dobrych cech, nie jest bowiem najostrzejszym pazurem w łapie, często bywa też zapominalski. Stara się jednak, a to, co niektórzy nazwaliby głupotą, nadrabia umiejętnością wprowadzenia nieco bardziej pozytywnej atmosfery, może nawet poprawy cudzego humoru.
Nie jest mimo wszystko wybitnie pewny siebie - często czuje, że traci grunt pod nogami i zaczyna się jąkać albo uciszać, niechętny, by jakkolwiek sprawić komuś przykrość albo popełnić błąd. W takich momentach pomaga mu powrót do podstaw własnego charakteru i uparte trzymanie się swoich wartości oraz próba otwartej, szczerej komunikacji. Jak wykorzysta te cechy rozmówca - to już inna kwestia.
Skruszone Serce cieszył się, że mógł uczestniczyć w rutynowych polowaniach z kimś, kogo lubił i czuł, że może mu zaufać. Ostatnio czuł się dość obco we własnym klanie i choć wciąż nie znajdowały się w nim tylko przychylne Psiej Gwieździe koty, to jednak coraz mniej widywał tych, z którymi łatwo było mu rozmawiać. Poza tym nie tak dawno przy rutynowym patrolu napotkał swoją własną terminatorkę ryzykującą życiem przy walce i... chętnie zatarłby to nieprzyjemne wspomnienie.
Kiedy się rozdzielili, przybrał pozycję łowiecką i zaczął rozglądać się i węszyć, próbując wyczuć coś odpowiedniego do przyniesienia na stos.
Wysoka, krótkowłosa, kremowa kocica z klasycznym pręgowaniem. Cechuje się długim pyskiem, wielkimi uszami, długimi nogami oraz oczami w kształcie migdała. Oliwkowe, błyszczące oczy.
Kocica cechuje się swoją radością oraz poczuciem humoru. Życie wraz z nią prawie nigdy nie jest nudne. Również, co można o niej powiedzieć to fakt, że jest ambitna - chęć pozostania przywódcą została u niej od kociaka. Jest zazwyczaj uśmiechnięta, chociaż jeśli wymaga od tego sytuacja, może się zmienić i stać się poważną, rozważną kocicą o kamiennym wyrazie pyska. Cechuje również ją empatia. Jeśli będziesz ją szanować, Nawałnica będzie szanować ciebie. Zdarza się, że używa w rozmowie sarkazmu.
Lisi Ogień ruszyła przed siebie, węsząc i szukając wszystkiego, co może jej się przydać. Węsząc i rozglądając się uważnie dookoła siebie po dłuższej chwili mogła zauważyć... kaczkę. Brązowy ptak, o kolorowych końcówkach skrzydeł mógł się idealnie nadać na stos zwierzyny Klanu Cienia. Ptak, nieświadomy jeszcze zagrożenia, spokojnie odpoczywał niedaleko brzegu Czarnego Ogona. Tylko jak wojowniczka podejdzie do tej zwierzyny?
Księżyce: 63 Mistrz: Grząskie Bagno [Wartki Potok] Płeć: Transpłciowa kotka Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Zwiędła Łodyga [*] Ojciec: Orli Szpon [*] Trwałe urazy: ukryta pod futrem blizna w okolicy tyłu głowy; liczne drobne blizny pod futrem
Zmora, wysoka i mocno zbudowana, o prostym profilu z nieznacznym stopem między czołem a grzbietem nosa. Długie futro coraz częściej jest splątane i brudne- tylko miejscami zmierzwione na tyle, by odstawać niżeli wisieć w dół. Również pędzelki na końcach wąskich, trójkątnych uszu zdają się coraz bardziej poddawać sile grawitacji.
Zmatowiałe futro nawet teraz jest wyraźnie płomiennorude; od góry ciemne, na spodzie przechodzące w beż. Wybijają się na nim kasztanowe, tygrysie pręgi o rzadkim rozłożeniu. Białe znaczenia oblewają grzbiet nosa Wojowniczki, a także kończyny- przednie do łokci, tylne to stawów skokowych- i czubek ciągnącego się po ziemi ogona. Lekko skośne oczy są dwubarwne- lewe granatowe, a prawe bursztynowe.
Elementem wyróżniającym Lisi Ogień od wielu innych kotów są całkowicie wybielone uszy, z czego po lewej stronie biel rozlewa się aż do oka. Nieco za czubkiem głowy posiada bliznę, tylko częściowo zasłoniętą przez zaniedbaną kryzę. Drobne blizny rozsiane po ciele wciąż są względnie niewidoczne.
Zdystansowana, często wręcz nieobecna, jakby zamknięta w swojej własnej głowie. Rozmowy są dla niej wysiłkiem, któremu poddaje się coraz bardziej niechętnie. Zdaje się niczym nie interesować, nie pokazuje też po sobie wiele- sama nie wie czy jest czymś więcej niż pustą skorupą. Bierna, flegmatyczna. Tylko czasem coś zapala się w jej głowie, w klatce piersiowej... by w większości przypadków zaraz uciec poza jej zasięg. Nie próbuje zmienić tego stanu rzeczy, wyjść naprzeciw niepewnej przyszłości; brak jej celu, który niczym kotwica mógłby uziemić zmęczone, nieustannie błądzące i często nieskładne myśli.
Zamiast na zwierzynę, Cienisty Wojownik natrafił na dziwny przedmiot. Leżał on przy brzegu Czarnego Ogona, odcinając się od reszty otoczenia różowym kolorem. Wciąż dało się wyczuć na nim ledwo wyraźny zapach dwunogów. Był to but, który nie tak dawno temu należał do kocięcia dwunogów.
Nie zwlekam długo, widząc kaczkę; przybieram pozycję łowiecką i oceniam kierunek wiatru, by nie doniósł do ptaka mojej woni. Zaczynam skradać się, ostrożnie stawiając łapy na ziemi. Używam otoczenia, by skryć się przed wzrokiem kaczki, a gdy nic nie ma w pobliżu, przystaję co jakiś czas. Wreszcie, gdy znajduję się w zasięgu skoku, wykonuję szybko sus w jej kierunku. Chcę przygnieść ją i wbić się zębami w jej żyje, by jak najszybciej ją zabić.
Ihavehadanosebleedevery day since you diedand I know it doesn’t mean anything
casually endangering myself, not looking before crossing the road as cosmicprotesttoacosmologyIdon’taccept callit“soft suicide”,butIamscaredthatI’llneverdie or that I’ll die tomorrow and nothing in-between
it just feels so useless to progress knowing slates are wiping clean
and even if I see the future Iwon’tknowwhatitmeans
Księżyce: 67 Mistrz: Psia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Gasnący Dech Ojciec: Wielka Stopa Trwałe urazy: Zespół Klinefeltera
Skruszone Serce co prawda dawno wyrósł już z etapu tyciego kociaka lub zupełnie tyczkowatego terminatora, ale jego rozmiary dalej nie imponują - jest kocurem przeciętnego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Pasuje to jednak do energicznego, skocznego sposobu, w jaki się porusza. Wprawne oczy mogą zauważyć w jego krokach i przybieranych pozycjach pewną specyficzną manierę, jakby ostrożność, wynikłą z bólu łap.
Ma krótką, buro-rudą sierść z białymi znaczeniami występującymi od podbródka do brzucha i na wszystkich łapach - jako skarpetki oraz drobne miejsca od wewnętrznej strony kończyn. Bura sierść dominuje na bokach i ogonie, ruda - na tylnych łapach, przedniej prawej łapie oraz po prawej stronie pyszczka.
Oczy Okruszka - bo w jego spojrzeniu, wciąż dość naiwnym, dalej najłatwiej odnaleźć kocięcy pierwiastek - są bladozielone, nos - w znaczącej większości różowy, a wąsy białe.
Ktoś mógłby pomyśleć, że w ciele wojownika nadal mieszka kocię. Albo młody terminator. Cóż, kocur nie jest jakoś wybitnie stary, ale wyróżnia się z tłumu swoją ciężką do złamania wiarą w świat i równie trwałym optymizmem, z innej perspektywy nadającym się do nazwania raczej naiwnością. Nie żyje jednak w zupełnej iluzji - urodził się i wychował w Klanie Cienia, ciężko o lepsze miejsce do pozbycia się ślepej wiary w dobro świata - ale dalej najbardziej ceni sobie okazywanie wszystkim dobroci i próby dawania kotom komfortu psychicznego, jakiego potrzebują. Chce uparcie ulepszać świat, w którym żyje, stara się zmieniać myślenie kotów na takie, które pasuje do nieco idealistycznej wizji świata.
Jednocześnie jednak jest bardzo otwarty na ten świat i na innych, próbując respektować ich przestrzeń na tyle, na ile może. Póki nie zapomni akurat o postawionej mu granicy lub o jakimś istotnym elemencie - pomimo wszystkich dobrych cech, nie jest bowiem najostrzejszym pazurem w łapie, często bywa też zapominalski. Stara się jednak, a to, co niektórzy nazwaliby głupotą, nadrabia umiejętnością wprowadzenia nieco bardziej pozytywnej atmosfery, może nawet poprawy cudzego humoru.
Nie jest mimo wszystko wybitnie pewny siebie - często czuje, że traci grunt pod nogami i zaczyna się jąkać albo uciszać, niechętny, by jakkolwiek sprawić komuś przykrość albo popełnić błąd. W takich momentach pomaga mu powrót do podstaw własnego charakteru i uparte trzymanie się swoich wartości oraz próba otwartej, szczerej komunikacji. Jak wykorzysta te cechy rozmówca - to już inna kwestia.
Och, to... nie do końca było to, czego spodziewał się kocur. Nie należał do wybitnie pragmatycznych kotów, ale mimo wszystko zakładał, że natknie się na zwierzynę, a tu niespodzianka! Intensywnie różowy - w porównaniu do typowych kolorów natury - bucik przyciągnął jednak jego uwagę, obwąchał przedmiot i nawet się uśmiechnął. Postanowił zanieść go do kociarni w drodze powrotnej - ot, niech maluchy mają zabawę w odkrywanie, czym jest tajemnicze znalezisko!
Na razie jednak zostawił je na miejscu i ponownie przybrał pozycję łowiecką, po czym poszedł dalej szukać zwierzyny.
Wysoka, krótkowłosa, kremowa kocica z klasycznym pręgowaniem. Cechuje się długim pyskiem, wielkimi uszami, długimi nogami oraz oczami w kształcie migdała. Oliwkowe, błyszczące oczy.
Kocica cechuje się swoją radością oraz poczuciem humoru. Życie wraz z nią prawie nigdy nie jest nudne. Również, co można o niej powiedzieć to fakt, że jest ambitna - chęć pozostania przywódcą została u niej od kociaka. Jest zazwyczaj uśmiechnięta, chociaż jeśli wymaga od tego sytuacja, może się zmienić i stać się poważną, rozważną kocicą o kamiennym wyrazie pyska. Cechuje również ją empatia. Jeśli będziesz ją szanować, Nawałnica będzie szanować ciebie. Zdarza się, że używa w rozmowie sarkazmu.
Pomimo bezbłędnej pozycji wojowniczki, kaczka i tak w ostatnim momencie odwróciła sie, aby zobaczyć skaczącego prosto na nią kota. Oburzyła się i zaczęła biec, powoli zbierając się do lotu. Dalej była szansa na złapanie!
Księżyce: 63 Mistrz: Grząskie Bagno [Wartki Potok] Płeć: Transpłciowa kotka Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Zwiędła Łodyga [*] Ojciec: Orli Szpon [*] Trwałe urazy: ukryta pod futrem blizna w okolicy tyłu głowy; liczne drobne blizny pod futrem
Zmora, wysoka i mocno zbudowana, o prostym profilu z nieznacznym stopem między czołem a grzbietem nosa. Długie futro coraz częściej jest splątane i brudne- tylko miejscami zmierzwione na tyle, by odstawać niżeli wisieć w dół. Również pędzelki na końcach wąskich, trójkątnych uszu zdają się coraz bardziej poddawać sile grawitacji.
Zmatowiałe futro nawet teraz jest wyraźnie płomiennorude; od góry ciemne, na spodzie przechodzące w beż. Wybijają się na nim kasztanowe, tygrysie pręgi o rzadkim rozłożeniu. Białe znaczenia oblewają grzbiet nosa Wojowniczki, a także kończyny- przednie do łokci, tylne to stawów skokowych- i czubek ciągnącego się po ziemi ogona. Lekko skośne oczy są dwubarwne- lewe granatowe, a prawe bursztynowe.
Elementem wyróżniającym Lisi Ogień od wielu innych kotów są całkowicie wybielone uszy, z czego po lewej stronie biel rozlewa się aż do oka. Nieco za czubkiem głowy posiada bliznę, tylko częściowo zasłoniętą przez zaniedbaną kryzę. Drobne blizny rozsiane po ciele wciąż są względnie niewidoczne.
Zdystansowana, często wręcz nieobecna, jakby zamknięta w swojej własnej głowie. Rozmowy są dla niej wysiłkiem, któremu poddaje się coraz bardziej niechętnie. Zdaje się niczym nie interesować, nie pokazuje też po sobie wiele- sama nie wie czy jest czymś więcej niż pustą skorupą. Bierna, flegmatyczna. Tylko czasem coś zapala się w jej głowie, w klatce piersiowej... by w większości przypadków zaraz uciec poza jej zasięg. Nie próbuje zmienić tego stanu rzeczy, wyjść naprzeciw niepewnej przyszłości; brak jej celu, który niczym kotwica mógłby uziemić zmęczone, nieustannie błądzące i często nieskładne myśli.
Cienistemu Wojownikowi ponownie nie jest dane ujrzeć zwierzyny, a kolejny dziwny przedmiot. Tym razem jest to spleciona wiklina, z kawałkiem materiału w środku. Na nim umieszczone są- już nieświeże- jajka i parę przezroczystych pojemników. Najbardziej jednak uwagę przyciąga figurka baranka. Jest to wielkanocny koszyk; w szklanych słoiczkach znajdują się pieprz, sól i starty chrzan. Jedno z jajek ma pękniętą skorupkę, a jego wnętrze jest zupełnie białe, częściowo wyjedzone przez przeróżne owady. Wydziela dość nieprzyjemny zapach.
Instynktownie zrywam się do biegu, gdy kaczka zaczyna przede mną umykać. Czasem część mnie, ta która spędziła księżyce ledwo będąc w stanie się wyżywić, podnosi głowę; tym razem się to przydaje. Próbuję doścignąć ptaka, rzucić się ku niemu i przyszpilić go do ziemi, by następnie mocnym ugryzieniem w szyję zakończyć jego życie.
Ihavehadanosebleedevery day since you diedand I know it doesn’t mean anything
casually endangering myself, not looking before crossing the road as cosmicprotesttoacosmologyIdon’taccept callit“soft suicide”,butIamscaredthatI’llneverdie or that I’ll die tomorrow and nothing in-between
it just feels so useless to progress knowing slates are wiping clean
and even if I see the future Iwon’tknowwhatitmeans
Księżyce: 67 Mistrz: Psia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Gasnący Dech Ojciec: Wielka Stopa Trwałe urazy: Zespół Klinefeltera
Skruszone Serce co prawda dawno wyrósł już z etapu tyciego kociaka lub zupełnie tyczkowatego terminatora, ale jego rozmiary dalej nie imponują - jest kocurem przeciętnego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Pasuje to jednak do energicznego, skocznego sposobu, w jaki się porusza. Wprawne oczy mogą zauważyć w jego krokach i przybieranych pozycjach pewną specyficzną manierę, jakby ostrożność, wynikłą z bólu łap.
Ma krótką, buro-rudą sierść z białymi znaczeniami występującymi od podbródka do brzucha i na wszystkich łapach - jako skarpetki oraz drobne miejsca od wewnętrznej strony kończyn. Bura sierść dominuje na bokach i ogonie, ruda - na tylnych łapach, przedniej prawej łapie oraz po prawej stronie pyszczka.
Oczy Okruszka - bo w jego spojrzeniu, wciąż dość naiwnym, dalej najłatwiej odnaleźć kocięcy pierwiastek - są bladozielone, nos - w znaczącej większości różowy, a wąsy białe.
Ktoś mógłby pomyśleć, że w ciele wojownika nadal mieszka kocię. Albo młody terminator. Cóż, kocur nie jest jakoś wybitnie stary, ale wyróżnia się z tłumu swoją ciężką do złamania wiarą w świat i równie trwałym optymizmem, z innej perspektywy nadającym się do nazwania raczej naiwnością. Nie żyje jednak w zupełnej iluzji - urodził się i wychował w Klanie Cienia, ciężko o lepsze miejsce do pozbycia się ślepej wiary w dobro świata - ale dalej najbardziej ceni sobie okazywanie wszystkim dobroci i próby dawania kotom komfortu psychicznego, jakiego potrzebują. Chce uparcie ulepszać świat, w którym żyje, stara się zmieniać myślenie kotów na takie, które pasuje do nieco idealistycznej wizji świata.
Jednocześnie jednak jest bardzo otwarty na ten świat i na innych, próbując respektować ich przestrzeń na tyle, na ile może. Póki nie zapomni akurat o postawionej mu granicy lub o jakimś istotnym elemencie - pomimo wszystkich dobrych cech, nie jest bowiem najostrzejszym pazurem w łapie, często bywa też zapominalski. Stara się jednak, a to, co niektórzy nazwaliby głupotą, nadrabia umiejętnością wprowadzenia nieco bardziej pozytywnej atmosfery, może nawet poprawy cudzego humoru.
Nie jest mimo wszystko wybitnie pewny siebie - często czuje, że traci grunt pod nogami i zaczyna się jąkać albo uciszać, niechętny, by jakkolwiek sprawić komuś przykrość albo popełnić błąd. W takich momentach pomaga mu powrót do podstaw własnego charakteru i uparte trzymanie się swoich wartości oraz próba otwartej, szczerej komunikacji. Jak wykorzysta te cechy rozmówca - to już inna kwestia.
Kolorowy bucik, którego zapach niepokoił jedynie swoimi powiązaniami z dwunożnymi, to jedno. Ale nieprzyjemny smród, jakiego doznał szylkret, kiedy tylko podszedł do kolejnego potencjalnego znaleziska, to drugie. I nawet zwykle wesoły kocur zmarszczył mordkę. Dla pewności zajrzał do koszyczka, aby upewnić się, że nic w nim nie zagraża innym potencjalnym poszukującym, i dostrzegł pojemniczki oraz figurkę. Przekrzywił głowę, wyjął ją z pojemniczka, aby odsapnąć nieco świeższym powietrzem.
Jeśli w końcu uda mu się coś upolować, to pewnie nie będzie miał możliwości zabrać ze sobą wszystkiego... Uznał więc, że nie zabierze niczego z koszyczka, bucik był zdecydowanie atrakcyjniejszą zdobyczą. Po otrząśnięciu się zaczął iść dalej, nadal w pozycji łowieckiej. Do trzech razy sztuka?
Wysoka, krótkowłosa, kremowa kocica z klasycznym pręgowaniem. Cechuje się długim pyskiem, wielkimi uszami, długimi nogami oraz oczami w kształcie migdała. Oliwkowe, błyszczące oczy.
Kocica cechuje się swoją radością oraz poczuciem humoru. Życie wraz z nią prawie nigdy nie jest nudne. Również, co można o niej powiedzieć to fakt, że jest ambitna - chęć pozostania przywódcą została u niej od kociaka. Jest zazwyczaj uśmiechnięta, chociaż jeśli wymaga od tego sytuacja, może się zmienić i stać się poważną, rozważną kocicą o kamiennym wyrazie pyska. Cechuje również ją empatia. Jeśli będziesz ją szanować, Nawałnica będzie szanować ciebie. Zdarza się, że używa w rozmowie sarkazmu.
Wojowniczka biegła przed siebie, i w końcu faktycznie złapała kaczkę, prędko ją zabijając. Tak szybko, że nawet ptak nie mógł zareagować, aby wydziobać chociaż trochę futra z pyszczka kotki. Gratulacje!
Księżyce: 63 Mistrz: Grząskie Bagno [Wartki Potok] Płeć: Transpłciowa kotka Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Zwiędła Łodyga [*] Ojciec: Orli Szpon [*] Trwałe urazy: ukryta pod futrem blizna w okolicy tyłu głowy; liczne drobne blizny pod futrem
Zmora, wysoka i mocno zbudowana, o prostym profilu z nieznacznym stopem między czołem a grzbietem nosa. Długie futro coraz częściej jest splątane i brudne- tylko miejscami zmierzwione na tyle, by odstawać niżeli wisieć w dół. Również pędzelki na końcach wąskich, trójkątnych uszu zdają się coraz bardziej poddawać sile grawitacji.
Zmatowiałe futro nawet teraz jest wyraźnie płomiennorude; od góry ciemne, na spodzie przechodzące w beż. Wybijają się na nim kasztanowe, tygrysie pręgi o rzadkim rozłożeniu. Białe znaczenia oblewają grzbiet nosa Wojowniczki, a także kończyny- przednie do łokci, tylne to stawów skokowych- i czubek ciągnącego się po ziemi ogona. Lekko skośne oczy są dwubarwne- lewe granatowe, a prawe bursztynowe.
Elementem wyróżniającym Lisi Ogień od wielu innych kotów są całkowicie wybielone uszy, z czego po lewej stronie biel rozlewa się aż do oka. Nieco za czubkiem głowy posiada bliznę, tylko częściowo zasłoniętą przez zaniedbaną kryzę. Drobne blizny rozsiane po ciele wciąż są względnie niewidoczne.
Zdystansowana, często wręcz nieobecna, jakby zamknięta w swojej własnej głowie. Rozmowy są dla niej wysiłkiem, któremu poddaje się coraz bardziej niechętnie. Zdaje się niczym nie interesować, nie pokazuje też po sobie wiele- sama nie wie czy jest czymś więcej niż pustą skorupą. Bierna, flegmatyczna. Tylko czasem coś zapala się w jej głowie, w klatce piersiowej... by w większości przypadków zaraz uciec poza jej zasięg. Nie próbuje zmienić tego stanu rzeczy, wyjść naprzeciw niepewnej przyszłości; brak jej celu, który niczym kotwica mógłby uziemić zmęczone, nieustannie błądzące i często nieskładne myśli.
Ukrywam kaczkę przed potencjalnymi łupieżcami. W międzyczasie Skruszone Serce informuje mnie, że wraca do Obozu zanieść swoje znalezisko; kiwam mu głową na pożegnanie i decyduję kontynuować polowanie na własną łapę, trzymając się granicy. Ruszam przed siebie, ostrożnie stawiając łapy i wytężając zmysły w dalszych poszukiwaniach zwierzyny; zachowuję też ostrożność, w razie potencjalnych okolicznych drapieżników.
Ihavehadanosebleedevery day since you diedand I know it doesn’t mean anything
casually endangering myself, not looking before crossing the road as cosmicprotesttoacosmologyIdon’taccept callit“soft suicide”,butIamscaredthatI’llneverdie or that I’ll die tomorrow and nothing in-between
it just feels so useless to progress knowing slates are wiping clean
and even if I see the future Iwon’tknowwhatitmeans