Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tup, tup
Cóż... Od swojej pierwszej treningowej walki, minęło trochę czasu. Przez cały czas jednak dopracowywali jej technikę walki, która co prawda przyjemności jej nie sprawiała, ale jak mus to mus. Chciała pokazać Kijance i Raczek, że ona też potrafi to co oni! Nie wiedziała jednak, jak idą ich treningi a szkoda... Musiałaby się z nimi w końcu spotkać i zapytać, co tam u nich tak właściwie słychać! Zwłaszcza u Kijanki, bo z Raczek rozmawiała ostatnio, razem ze Ślimaczek. Kiedy się dziś obudziła, Gołąbka już nie było obok. Najpewniej poszedł już na swój trening. Tak więc teraz i chyba jej kolej prawda? Przeciągnęła się lekko na mchowym legowisku, po czym rozejrzała dookoła. Cisza i spokój, to lubiła. Wtedy czuła się najbezpieczniej. Kiedy wyszła z legowiska, skierowała się w stronę wyjścia z obozu, aby tam spotkać się z mentorem. Słońce dzisiaj wyjątkowo słabo świeciło, a zamiast niego, wiał wiatr. Trochę zimny, ale do zniesienia. Nie siadała, a czekała obok wyjścia z obozu, na Zająca.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Cóż, walka była konieczną częścią treningu i Zajęczy Sus nie ukrywał, że zależy mu na dobrym opanowaniu praktycznych umiejętności, a więc i walki, i polowania, przez jego terminatorów. W końcu to była podstawa wojowniczego życia! A teraz, w przypadku Białej Łapy, przyszedł czas na ruszenie dalej i poruszenie kolejnego dużego zagadnienia, czyli właśnie polowania. Jakiś czas temu dał córce Malinowej Gwiazdy wybór, czy najpierw chce się zająć walką, czy polowaniem, ale finalnie musieli przerobić obie te kwestie. Z takim planem buro-biały wojownik zjawił się o umówionej porze przy wyjściu z obozu.
– Dzień dobry, Biała Łapo. Dzisiaj przejdziemy do polowania – przywitał się z terminatorką i od razu poinformował ją o swoich zamiarach. Następnie skinął kotce lekko głową, dając jej do zrozumienia, że idą na tereny, i skierował kroki w stronę Świszczących Traw, tak dla odmiany. Lubił zaczynać naukę polowania od tamtej okolicy. W razie potrzeby terminator mógł bowiem poruszać się po otwartej przestrzeni, ale niedaleko były też drzewa, pośród których żyła już nieco inna zwierzyna. – Jak wiesz, codzienne polowanie jest obowiązkiem każdego członka klanu, który posiadł tę umiejętność i jest do tego zdolny. Ja ci chyba jeszcze nic na ten temat mówiłem, ale może już coś słyszałaś? Albo domyślasz się, jak może wyglądać pozycja łowiecka, w której się skradamy do zwierzyny?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Krash, krash
- Dzień... dobry Zajęczy Susie - przywitała się po chwili z mistrzem, obdarzając go lekkim uśmiechem. Zaraz potem wytężyła słuch, słysząc, czym dzisiaj się zajmą. Polowanie. Słyszała o tym tak dużo, a wiedziała praktycznie niewiele. Jedyne co przychodziło jej do głowy, to bycie cicho i łapanie jedzonka. I tyle. Westchnęła cicho, po czym ruszyła za mistrzem, dopiero po chwili idąc obok niego. Była już trochę większa, niż na ich pierwszym treningu, ale jednak dalej trochę mniejsza od kocura i najmniejsza z rodzeństwa. O dziwo, nie szli ma Wyjące Wzgórza a w inną stronę, aby zapewne tam zacząć naukę. Słysząc kolejne pytania, jej wąsy drgnęły. Nie lubiła mówić. Po prostu nie. Wolała być pilnym słuchaczem a nie wodzirejem. - Wiem...tylko, że trzeba...być cicho... i...i złapać zwierzynę...aby nakarmić k...klan. - zakończyła swoją wypowiedź, dosyć skromną wypowiedź. Nie powiedziała już nic więcej tylko rozglądała dookoła, idąc obok syna Twardej Gwiazdy.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Zdążył się przyzwyczaić do dość lakonicznych odpowiedzi ze strony Białej Łapy, ale mimo to nie rezygnował z zadawania jej aktywizujących pytań. Po pierwsze musiał wiedzieć, jaki jest jej stan wiedzy i co powinien jej powiedzieć, po drugie wychodził jednak z założenia, że życie w klanie polegało w głównej mierze nie tylko na obowiązkach i sumienności, ale i na dialogu pomiędzy kotami. Nawet nie chodziło o codzienne życie i komunikację, ale co, jeżeli Biała Łapa będzie chciała otrzymać własnego terminatora? Bycie mistrzem oznaczało w końcu mówienie dużej ilości rzeczy. Zastanawiał się w każdym razie, czy Biała Łapa nie chce więcej mówić, nawet jeżeli wie coś jeszcze, czy po prostu nie posiada wiedzy… chociaż musiał przyznać, że większość terminatorów, z którymi miał do czynienia, miało chociaż jakiś pomysł na to, jak może wyglądać pozycja łowiecka i coś tam próbowało pokazać, podczas gdy córka Maliny powiedziała mu tylko tyle, że trzeba być cicho.
– Tak – odparł, kiwając lekko głową. – Pozycja łowiecka polega na ugięciu łap, tak przede wszystkim. To wycisza twoje kroki, ale nie możesz szurać brzuchem po podłożu. Poza tym musisz mieć ogon zrównany z grzbietem, by włosy nie ciągnęły się po ziemi, ale też by nie wystawał w górę i by nie płoszył zwierzyny. Dalej… trzeba poruszać się pod wiatr, żeby zwierzyna cię nie wyczuła, oddychać powoli i cicho, i zerkać co chwilę pod łapy, żeby na nic nie nadepnąć i nie spłoszyć tego, na co akurat polujesz. – Skończywszy mówić, zaprezentował kotce to, o czym mówił: ugiął łapy, zrównał ogon z grzbietem, pochylił lekko głowę, po czym powoli, nawet wolniej niż podczas faktycznego polowania, zaczął stawiać kolejne kroki przed siebie, zerkając pod łapy i omijając wszelkie gałązki czy liście, a także oddychając cicho. – Spróbujesz też? – odezwał się, odwracając głowę w stronę terminatorki.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pik, pik
Biała Łapa szła powoli przy mistrzu, co jakiś czas zerkając na teren obok niej, jak i za siebie. Słuchała jednak mistrza bardzo uważnie, gdyż... Polowanie było nieodłączną częścią życia klanowego kota. Musiała więc wiedzieć, jak wyżywić swoich przyjaciół, kolegów i w ogóle cały klan. Ugiąć łapy, aby kroki były cichsze, a brzuszkiem nie szurać po ziemi. Ogon zrównany z grzbietem, aby nie poszyć zwierząt. Skradać się pod wiatr, aby zakamuflować swój zapach. Oddychać powoli, baaardzo powoli i patrzeć pod łapy. - A... Czy zamiast... Chodzenia pod wiatr... Można wytwarzać się... W kwiatkach? - bo one też intensywnie pachną i mogłyby kamuflować zapach! Zaraz potem przygryzła wargi, nim nie skierowała wzroku żółtych oczu na Zająca, który demonstrował jej pozycje łowiecką. Wyglądała ona dla Pijawki dosyć skomplikowanie i szczerze nie wiedziała, jak powinna do niej podejść. Czy najpierw zrównać ogon z grzbietem, czy może pierwsze to trzeba ugiąć łapy? Postawiła na pierwszą myśl. Smash, smash
Kotka najpierw zrównała ogon z grzbietem, aby włoski nie jeździły po ziemi. Zaraz potem ugięła łapy, aby brzuch nie szurał po ziemi. Zaczęła iść przed siebie, dosyć powoli, nie patrząc jednak pod łapy, przec co potknęła się o jedną z gałęzi, na co niemalże podskoczyła, wyginając grzbiet w łuk, a sierść na jej ciele, zjeżyła się. Spojrzała w tamtą stronę, po czym przełknął ślinę i postarała się wygładzić futerko. - " P... Przepraszam
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
– W kwiatkach? – powtórzył z lekkim rozbawieniem w głosie. – Nie, raczej nie. To musiałby być bardzo intensywny zapach, by całkowicie zamaskować twoją woń tak, by nie dotarła do zwierzyny razem z wiatrem – dodał, powątpiewając nieco w takie metody. Poza tym kot, który chciałby w ten sposób polować, musiałby chyba co jakiś czas się tarzać w tych kwiatach… a odgłosy te mogłyby tak czy siak płoszyć zwierzynę z najbliższej okolicy. Poza tym metoda ta miała jakiekolwiek szanse powodzenia tylko podczas określonych pór. – No i zimą tego nie zrobisz, więc i tak będziesz musiała chodzić pod wiatr, i tak.
Obserwował terminatorkę, gdy zaczęła próbować pozycji łowieckiej. Nie umknął jego uwadze fakt, że nie zwracała uwagi na swój oddech i kierunek wiatru, a także nie patrzyła pod łapy, jednak nim zdążył jej o tym powiedzieć… Biała Łapa potknęła się o leżącą na podłożu gałąź, co zresztą nieźle ją przestraszyło.
– Spokojnie, nic się nie stało. To w końcu twoja pierwsza próba. Spróbuj jeszcze raz, tylko pamiętaj o patrzeniu pod łapy i wyciszeniu oddechu. Ustaw się też tak, by wiatr wiał ci w pysk – polecił kotce łagodnym, opanowanym głosem.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Ram, rap
- Och... - westchnęła po chwili. Właśnie dlatego w takich chwilach, wolała się nie odzywać w ogóle. Aby uniknąć sytuacji w której powie coś głupiego albo kogoś urazi. I tak teraz się czuła, jakby wypadła na jakąś ofermę. Przełknęła tylko więc ślinę, po czym szła dalej, póki to nie spróbowała pozycji łowieckiej. Lekko ponownie zatrzęsła się spoglądając na patyk, nim nie spojrzała na swoje łapy. Wtedy też ponownie westchnęła, a do jej oczu naleciało parę łez, które to zaraz potem się z nich wydostały na zewnątrz. Zaraz potem opadła na ziemię, przykrywając oczy łapami. Klik, klak
- A...a może...ja się do tego... pop...po prostu nie nadaje... - odparła zaraz potem, pociągając noskiem. Biały ogon przyszpiliła niemalże do ciała, chcąc jakoś sobie dodać otuchy... ale nie potrafiła. Ona się po prostu nie nadawała...
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Starał się przekazać Białej Łapie, że nie stało się nic złego czy dziwnego: każdemu zdarzały się pomyłki, jednak koteczka zamiast spróbować ponownie… rozpłakała się, położyła na ziemi i zasłoniła oczy i pysk przed wzrokiem Zajęczego Susa, na co ten westchnął cichutko i podszedł bliżej, by położyć się naprzeciwko kotki. Dobrze, że miał już do czynienia z… wieloma różnymi terminatorami i w ogóle kotami, to przynajmniej miał mniej więcej pojęcie, jak się powinien w takiej sytuacji zachować, by nic nie pogorszyć, a raczej pomóc kotce.
– Hej, Biała Łapo, spokojnie, oddychaj – powiedział cicho i wydał z siebie kojące mruczenie. Przez chwilę milczał, by nie przytłaczać kotki i by chociaż trochę się uspokoiła. – To dopiero pierwsza próba. Każdy popełnia błędy, prawda? Ty też możesz, to normalne – kontynuował po tej przerwie delikatnym tonem. – Nauka i doskonalenie umiejętności polowania trwają całe księżyce. To, że raz ci nie wyszło, nie oznacza, że się nadajesz, tak?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Bum, bum
Maleńkie, Pijawkowe serduszko, biło dosyć szybko, z powodu płaczu, w jaki popadła. Pociągnęła ponownie noskiem, jednak dalej nie zdejmując łap z mordki. Na prośbę Zająca, starała się nieco uspokoić. Kilkanaście razy wciągnęła powietrze pyszczkiem, aby zaraz potem szybko je wypuścić. Swój krok powtórzyła jeszcze pięć razy, z każdym razem nabierając coraz bardziej spokojniejsze wdechy i wydechy. Kojące mruczenie syna Twardej Gwiazdy, również ułatwiło nieco zadanie, chociaż gdzieś tam, córka Maliny czuła - chodź może to prawdą nie było - że zawiodła po prostu swojego mistrza. Słysząc kolejne słowa kocura, zaczęła stopniowo odsłaniać żółte oczka, spoglądając na niego zaszklonymi oczami. Dopiero wtedy zdała sobie tak naprawdę sprawę, iż on leży przed nią. Starała się być spokojna a i jej serduszko, zaczęło być już coraz bardziej spokojniejsze, jak i sama jego posiadaczka. Przełknęła gulę w gardle, jak zawsze, przed natłokiem słów, który zaraz miał wyjść z jej mordki. - T...tylko że mi...mi nic nie wychodzi... n...nigdy nie zostanę wojowniczką... t-taką jak Raczek cz...czy też Kijanka... i-i reszta mojego rodzeństwa - ponownie pociągnęła nosem.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Nie tylko wiedział, że musi uspokoić Pijawkę i zapewnić ją o tym, że da sobie radę, ale także chciał to zrobić. W końcu… sam by nie chciał w takiej sytuacji być zdanym tylko na siebie samego albo usłyszeć, że tak, faktycznie jest do niczego. Zresztą: widział spory potencjał w swojej terminatorce. Co prawda martwił się, czy kiedyś wyjdzie ze swojej skorupki, czy będzie w stanie się nieco przełamać, czy czułaby się komfortowo prowadząc własne treningi… ale żadne z tych zmartwień nie dotyczyło tego, czy w ogóle zostanie wojowniczką, bo dla Zająca oczywistym było, że owszem, zostanie.
– Ale przecież wszystko do tej pory ci wychodziło, Biała Łapo. W sensie na treningu. To jeden błąd. Każdy na początku nauki polowania je popełnia, każdy je popełnia w jakimś momencie swojego życia – mówił dalej ściszonym, spokojnym tonem, dość powoli. – I oczywiście, że zostaniesz wojowniczką – w swoim tempie. Musisz tylko trochę w siebie uwierzyć i zaufać samej sobie. – W końcu nie od razu obóz zbudowano, te sprawy, i nie każdy zostawał wojownikiem bardzo szybko. Każdy miał własne tempo nauki i każdy popełniał podczas treningu błędy: większe, mniejsze… nieistotne. Tak długo, jak ktoś potrafił się na tych błędach uczyć, wyciągać z nich wnioski, tak było dobrze.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Klap, klap
Kotka położyła łapy na ziemi, a między nimi ułożona była biała głowa. Żółte, już mniej zaszklone ślepia, dalej wpatrywały się w postać burego wojownika. Zaraz potem jednak, jej spojrzenie wylądowało na zielonej trawie. Ponownie pociągnęła nosem, ale wysłuchiwała w ciszy słów Zajęczego Susa. Jeden błąd... jeden błąd. Tylko jeden? Ale ona nadal czuła się, jakby popełniała je z każdym tchnieniem, gestem i wypowiedzią, jaka tutaj padła. Westchnęła cicho, jednak nadal nie wstając i leżąc na swoim miejscu. Po chwili jednak podniosła swoją główkę, ale tylko ją, aby spojrzeć w zielone ślepia swojego mentora. Tik, tak
- N...n...nie jesteś na mnie...na mnie zły? Ro...rozczarowany mną? - zadała pytanie zaraz potem, wyczekując odpowiedzi syna Twardej Gwiazdy. Była gotowa na krytykę... w jakimś stopniu. Chociaż Zając był miły i chciał jej pomóc, to Pijawka cały czas miała wrażenie, że go zawodzi.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Zdawało mu się, że jego słowa docierają do Białej Łapy, że odnoszą pożądany przez niego efekt… ale wolał nie wyciągać pochopnych wniosków, czekał tylko na ciąg dalszy – czy jego terminatorka coś powie. Na zadane przez nią pytanie potrząsnął lekko łbem.
– Nie, czemu miałbym? – spytał szczerze, przechylając lekko głowę na bok. Nie był zły. Nie był rozczarowany. Co najwyżej zmartwiony i zatroskany, co najwyżej czasami zaniepokojony, że Biała Łapa nie zadaje mu wszystkich pytań, które by chciała, i nie mówi wszystkiego, co wie, w związku z czym on powtarza jej to, co już kiedyś słyszała… ale przecież żadna z tych rzeczy nie była powodem do złości. Niektóre koty mówiły mniej, niż inne, to normalna rzecz, i o ile starał się ją nieco ośmielić, zaktywizować na tym treningu, to nie czuł względem niej negatywnych uczuć: z tego czy innego powodu. Był jej mistrzem, był za nią odpowiedzialny również w takich chwilach, jak porażki… i takich jak teraz.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Cyk, cyk
Kotka wzruszyła barkami po czym spojrzała na mentora ponownie. Czyli... Czyli nie był nią rozczarowany? Zdegustowany faktem, iż to ona została jego terminatorką? W sumie to dzięki temu poczuła się ciut lepiej. Na jej mordce pojawił się lekki, bardzo delikaty uśmiech. Przetarła oczy jedną z łap, aby łzy uciekły precz. - N... Nie wiem... Myślałam... Myślałam, że jesteś zły na mnie... Bo... Bo się wczystkiego boje i... I nie jestem taką terminatorką jaką chciałeś... I... I mało mówie - odpowiedziała po chwili, patrząc w stronę burego, a zaraz potem odwracając wzrok na bok. Dopiero po paru chwilach, powróciła do kocura ponownie. Stuk, stuk
- Czy... Czy w takim razie... Możemy wrócić do polowania? Chciałabym... Chciałabym spróbować jeszcze raz - dodała następnie, spoglądając na syna Twardej Gwiazdy.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Pokręcił jedynie delikatnie głową, zastanawiając się, skąd jej do głowy przyszedł taki pomysł. Finalnie jednak kotka sama spytała, czy mogą wrócić do polowania, chociaż w przedłużającej się ciszy narastała w nim ochota, by samemu ją o to spytać. Oczywiście to lepiej, że propozycja wyszła od Białej Łapy, niż od niego samego, i oczywiście na to podniósł się i kiwnął głową.
– Oczywiście. Tylko spokojnie. Możesz to robić etapami, tak, jak wcześniej – odparł kotce spokojnie. Oczywiście wcześniej przeszkodziła jej zaskakująco duża gałąź pod nogami, ale jak się rozejrzał, to nie czekały na nią tego typu duże przeszkody w odległości paru lisich długości. – Chyba że masz jeszcze jakieś pytania? – upewnił się, jednak jeżeli nie miała, to kiwnął na nią lekko głową na znak, że może zaczynać.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Puk, puk
- D..dobrze - powiedziała po chwili, spoglądając na burego syna Twardej Gwiazdy i Miętowookiej. Rozejrzała się dookoła. Teraz raczej nic już jej nie mogło wyrosnąć pod łapami. Na pytanie o...o pytania pokiwała przecząco głową. Nie miała. Teraz chciała spróbować ponownie. Tak więc... do roboty... Klup, klup
Najpierw ugięła powoli łapy, tak aby nie szurać brzuchem po ziemi. Zrównała ogon i głowę z grzbietem, po czym przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny. Wzięła głęboki wdech, chyba póki co dobrze...prawda? Wiatr wiał w jej mordkę, więc stała również dobrze. Ściszyła oddech, jak najbardziej mogła, aby tylko przypadkiem czegoś nie popsuć. Co chwilę zerkała pod łapy, po czym... poszła, a raczej zaczęła się skradać przed siebie, powoli i ostrożnie, starając się utrzymać w tej pozycji.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?