Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Szli dalej w ciszy, przerywanej co jakiś czas głosem Zajęczego Susa, który wskazywał charakterystyczne miejsca na granicy lub mówił, jak nazywają się konkretne miejsca na terytorium klanu, jeżeli kotka ich wcześniej nie zdążyła poznać. W ten sposób powiedział kotce między innymi o Malinowych Krzewach, Dzięciolim Drzewie, Sennym Ruczaju na samej granicy, a także o Leśnej Sadzawce, którą minęli w bliskiej odległości. Potem wreszcie wyszli spomiędzy Wysokich Drzew i dotarli do Samotnych Jodeł, niedaleko których na granicy z klanem Cienia znajdowała się Borsucza Nora. Pokonali Kamienistą Przełęcz i buro-biały wojownik zdecydował się po minięciu Płaskiego Głazu zacząć się wspinać na pagórek, na którym rosło najpotężniejsze drzewo na całych terenach Czterech Klanów.
– Tutaj znajduje się skrawek ziemi niczyjej, na której rosną Cztery Dęby. Gdyby miało odbyć się Zgromadzenie klanów, to byłoby to właśnie tu; gdy szukaliśmy nowych ziem uznaliśmy, że takie drzewo to znak, że powinniśmy tu zamieszkać, w końcu rozgałęzia się na cztery pnie, tak jak są cztery klany – opowiedział pokrótce, po czym umilkł, skupiając się na wspinaczce. Lekko zdyszany stanął w końcu przy potężnym drzewie i pozwolił Białej Łapie się chwilę porozglądać. Zawsze imponował mu widok z tego miejsca, ale tak rzadko tu przychodził…
– Tam – zaczął w końcu, pokazując łapą w odpowiednim kierunku. – …znajdują się tereny klanu Gromu. Ich przywódcą jest Trzmiela Gwiazda, masywny kocur, w większości biały, ale z szarymi pręgowanymi łatami. Jego zastępczyni to Łani Krok, buro-rudo-biała długowłosa kotka, natomiast medyczką jest Ognisty Żar, również w większości biała, ale z rudymi i czarnymi łatami.
/ to jakaś bardzo stara czaso, ofc uznaj, że Zając na bieżąco ją poinformował o zmianie zastępcy i braku medyka |D
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Minęło trochę czasu, odkąd Biała Łapa zaginęła i jej trening został przerwany – i Zając nie pamiętał już do końca, co właściwie już przerobili, a co zostało do dokończenia, oprócz tego, że było tego niewiele. Przez krótką chwilę, gdy wychodzili z obozu, buro-biały wojownik milczał, w końcu jednak obrócił łeb w stronę młodszej kotki i odezwał się:
– Zanim zaczniemy… muszę przyznać, że nie pamiętam, na czym stanęliśmy z naszym treningiem. – No, pamięci młodzieniaszka to on już nie miał. Prawie na pewno uczył ją polować, omawiali Kodeks, chociaż nie był pewien, czy cały… była też walka. Ale reszta była białą plamą w jego umyśle. Nawet jeżeli przerabiali praktyczne rzeczy, prawdopodobnie i tak powinien sprawdzić jej umiejętności, chociażby przez to, jak wiele księżyców minęło od tego, jak ostatnio je ćwiczyli, ale na razie nie był pewien, czego w ogóle nie poruszyli.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kotka wyszła z obozu razem z biuro-białym kocurem, aby wreszcie wznowić trening. Cieszyła się na ten moment i długo na niego czekała! Wreszcie będzie mogła wrócić do czegoś, co było jej terminatorskim obowiązkiem. Chwilę szli w ciszy, kierując się - jak przypuszczała - na Wyjące Wzgórza.
- Zostało tego mało... Naprawdę mało - powiedziała, po czym trzepnęła uchem, zastanawiając się, na czym skończyli. - Przeszliśmy chyba całą granice z... Ziemiami Niczyimi... Zostało też trochę kodeksu... Ale nie potrafię określić gdzie... Dokładnie skończyliśmy, Zajęczy Susie - miauknęła w odpowiedzi, chcąc nieco naprowadzić mistrza co do ich ostatniego, przerobionego materiału. Było już tego naprawdę bardzo. Bardzo mało. Jednak spodziewała się, iż kocur będzie chciał sprawdzić jej umiejętności po nieobecności. Nie było to nic dziwnego. Sprawdzenie umiejętności terminatora po powrocie chyba było normalne dla każdego mistrza.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Wojownik kiwnął lekko głową na odpowiedź swojej terminatorki, po czym doszedł do wniosku, że w takim razie zajmą się dokończeniem tych kwestii, a na powtórki i przypomnienia czas przyjdzie trochę później, aż do dnia, w którym Biała Łapa będzie mogła zostać wojowniczką. Pamiętał, że miał sporo wątpliwości co do tego, czy w ogóle powinna nią zostać. Cofając się pamięcią i starając się wydobyć z nią jak najwięcej, był w stanie przypomnieć sobie, że wiele razy podawane przez nią odpowiedzi były dość płytkie, mało krytyczne i niezbyt przemyślane, mało… dojrzałe, już całkiem pomijając to, jak lękliwą była kotką i jak ciężko było wydobyć kwintesencję z jej wypowiedzi, w których co dwa, trzy słowa była przerwa. Nie pamiętał już konkretów, szczerze mówiąc, po prostu zostało to ogólne wrażenie i pamięć, że Pijawka miała nad czym pracować. Omawiając Kodeks Wojownika, mógł się przekonać, czy przez ten czas Biała Łapa się zmieniła, dojrzała, więc… wszystko dobrze się składało.
– To w takim razie przejdziemy się po granicach i zajmiemy się jeszcze raz Kodeksem – odparł po krótkiej chwili. – Zaczniemy od granicy z klanem Rzeki, a jeżeli będziesz potrzebowała przypomnienia naszych terenów, to zajmiemy się tym na dniach. Pamiętasz może coś z Kodeksu Wojownika, czy niekoniecznie?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Zgoda - miauknęła, idąc nadal obok swojego mentora. Wiedziała co prawda, że od powrotu miała taki... lekki problem z przekroczeniem granicy dalej niż za Kolczaste Krzewy, jednakże postanowiła nic nie mówić na ten temat. Może uda jej się pokonać swój strach, aby przejść na granice z ziemiami niczyimi od strony Szarych Topoli? To był jeden z tych lęków, który powinna pokonać, jeśli chciała zostać wojowniczką. Nie miała już obroży, nie musiała pamiętać o dwunożnych ani o niczym, co się tamtego dnia stało. Nie powinna tym bardziej bać się właśnie miejsca przy granicy! W końcu... musiała przecież je patrolować tak?
- Pamiętam trochę - odpowiedziała, stawiając uszy na głowie i rozglądając się po terenach - A po terenach już trochę chodziłam... z Krokusową Łąką - dodała po chwili, po czym delikatnie machnęła białą kitą. Zaraz potem wypuściła cicho powietrze z nozdrzy.
- Słyszałam, że masz kilku nowych... terminatorów - tak, to trening. Prawda. Jednak... Długo nie widziała się, ani tym bardziej nie rozmawiała z Zającem, więc chciała to chociaż trochę nadrobić.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
No tak, w sumie Biała Łapa nie musiała wszystkiego robić z mistrzem, i chodziła już trochę po terenach. Nie miałby nic przeciwko oprowadzeniu terminatorki po ziemiach klanu, ale skoro tak, to w porządku.
– Mam? – powtórzył z lekkim zaskoczeniem i wręcz zainteresowaniem, jakby Biała Łapa wiedziała więcej, niż on, zaraz jednak jego wąsy poruszyły się w lekkim rozbawieniu. – Nieeezbyt. Trenuję teraz tylko mojego wnuka, Szybującą Łapę; Żbikowa Łapa i Skrzydlata Łapa zaginęli, ledwo rozpoczęły się ich treningi… normalnie spadłaś mi z nieba. Aż dziwnie mi się trenowało tylko jednego terminatora naraz – podzielił się z kotką lekkim głosem, pod koniec nawet się cicho zaśmiał. Ze Skrzydlatą Łapą to w ogóle była dziwna sprawa, bo niby chciał wrócić do klanu, ale jednak nie, i potem słuch o nim zaginął. Szkoda, naprawdę szkoda, ale przecież nie mógł go teraz, po tylu księżycach, odszukać i za uszy przytargać z powrotem do klanu, zwłaszcza że ten z niego przecież uciekł z własnej woli…
– Dobrze, to w takim razie powiedz, co pamiętasz – odezwał się po chwili. Pogaduszki pogaduszkami, mogli w międzyczasie nadrobić zaległości, ale sprawy treningowe wciąż były bardzo ważne.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kotka nieco zdziwiła się tym, jak zareagował kocur. Czuła się, jakby... powiedziała coś źle! Tak trochę dziwnie. Zamachała delikatnie białym ogonem, przekrzywiając delikatnie głowę na bok. Dopiero po chwili zaśmiała się cicho, słysząc słowa burego.
- W takim razie cieszę się... że spadłam z nieba - miauknęła cicho, idąc obok Zajęczego Susa. Jednocześnie rozglądała się po znajomym terenie, który... co prawda widziała je już, kiedy przechodziła tędy z Krokusową Łąką, jednakże nadal czuła się trochę nieswojo. W obozie czuła się tak, jak przed porwaniem, za to na terenach... Jeszcze nie bardzo. Ale to pewnie kwestia czasu.
- Słowo przywódcy jest prawem... Starszyzna i kocięta są karmieni przed wojownikami. Nie można... przekraczać granic innego klanu ani tam polować... Wojownik odrzuca życie pieszczocha. Zastępcą może... zostać kot, który wytrenował jednego terminatora... Zwierzyna jest zabijana po to, aby się nią posilić... I było też coś o jedzeniu przez terminatorów... ale nie pamiętam jak ona brzmi - powiedziała każdą z zasad, którą aktualnie pamiętała. Było ich jeszcze kilka, jednak nie potrafiła ich sobie przypomnieć.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Kocur nie szedł szybkim krokiem. Właściwie to im dłużej o tym myślał i obserwował Białą Łapę, to wydawało mu się, że może dzisiaj zrobią tylko część granic i pozwoli jej bardziej stopniowo wejść w ten trening… nie dość, nie musiała na nowo przyzwyczaić się do terenów, które wcześniej znała, to jeszcze zapamiętać granice, a przecież nigdzie się nie spieszyli. Co zaś do Kodeksu… kotka powiedziała takie punkty, jakby jednak omówili cały Kodeks Wojownika, bo zawsze robił go po kolei, ale nie pamiętała za wiele. W każdym razie wojownik skręcił w stronę granicy z Klanem Rzeki, ale planował minąć Kwitnące Zarośla i dotrzeć aż do Podmokłego Grzbietu, żeby na pewno dzisiaj pokazać jej całą tę granicę.
– Dobrze. Jeśli chodzi o terminatorów i zwierzynę, to konkretnie brzmi to: starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Potem jest: terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. – Standardowo przedstawiał te punkty Kodeksu tak, jak się ich nauczył, czyli słowo w słowo z tym, jak przekazał mu je Fiołkowy Świt i pokolenia kotów przed nim. Nie wymagał od Białej Łapy dokładnego brzmienia, tylko przede wszystkich rozumienia tych zasad: jeśli zaś chodzi o pierwszą, którą wygłosił, to w wypowiedzi Pijawki zabrakło, że starszyzna i kocięta jedzą także przed terminatorami, a to akurat była ważna informacja, więc chciał to doprecyzować. – No, i podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za życie zwierzyny. A co tam jeszcze ciekawego z rangami było? Coś z wiekiem, w jakim kocię może zostać terminatorem, albo co się dzieje, kiedy umiera przywódca? Albo co musi zrobić nowo pasowany wojownik? – spytał przyjaznym tonem, podejrzewając, że w ten sposób Pijawka sobie przypomni, o co chodziło.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Będzie musiała zapamiętać, jak poprawnie brzmią te zasady. W końcu... należała do klanu, powinna je bardzo dobrze pamiętać, prawda? Potrzebowała po prostu trochę czasu i tyle. Akurat powtórek z kodeksu nie miała, tak samo jak i z granic. Zniknęła, kiedy była ledwo po dostaniu tych informacji.
Zmrużyła delikatnie żółte oczy, słuchając uważnie podpowiedzi swojego mentora. Było to w każdym wypadku bardzo pomocne, gdyż coś jej zaczęło już się przypominać. Powoli ale jednak. Dopiero po jakimś czasie kiwnęła delikatnie głową, ponownie skupiając wzrok na burym synu Twardej Gwiazdy.
- Kociaki mogą zostać terminatorami dopiero w wieku... sześciu księżyców. Wojownik nie musi zabijać... aby wygrywać. Um... Zastępca zostaje przywódcą po śmierci poprzednika... Wojownicy po mianowaniu odbywają milczące czuwanie... w noc po ceremonii. - starała się mówić jak najdłużej bez przerwy. Nie umiała tego jednak do końca zrobić, lecz i tak był postęp... prawda? Przecież kiedyś mówiła praktycznie co dwa lub trzy słowa. Teraz można było z jej mowy zrozumieć chyba znacznie więcej, niż wcześniej.
- Tylko tyle pamiętam - dodała zaraz potem, nieco zawstydzona swoim brakiem wiedzy.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Czekał cierpliwie, kierując się niespiesznie w stronę Podmokłego Brzegu – i z zadowoleniem mógł zaraz stwierdzić, że zadane przez niego pytania pomogły Białej Łapie albo w przypomnieniu sobie tych reguł, albo chociaż wymyśleniu na bieżąco na logikę, o co mogło chodzić. Posłał jej ciepły uśmiech i pokiwał głową, bo wszystko się zgadzało.
– Tak, świetnie. Mamy jeszcze taką zasadę, że po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Co jeszcze… ach. Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu – dopowiedział jedną regułę związaną z rangami, po czym inne, już dotyczące innych tematów. Chciał jednak jeszcze wrócić do tego wyboru zastępcy i sprawdzić sposób rozumowania Pijawki. – Ale, wracając do tej reguły z zastępcą i mianowaniem przed tym, jak księżyc dojdzie do szczytu nieba… jak myślisz, czemu tak jest? – spytał.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Słuchała nowych zasad, jakie dotarły do jej uszu, po czym kiwnęła na nie głową. Słyszała je już chyba kiedyś, no ale cóż... Teraz przynajmniej je już znała. Będzie musiała je zapamiętać. Jeśli będzie je powtarzać, to zapamięta je raz na zawsze.
- Ummm - mruknęła cicho, zastanawiając się, dlaczego tak może być. Dopiero po chwili ponownie rozpoczęła mówić - Tą zasadę pewnie wprowadzono dlatego... Aby klan nie został bez przywódcy. Jeśli, załóżmy... Zastępca umrze, a przywódca również tylko trochę... później, bez wyznaczenia zastępcy w klanie może... zapanować chaos. A tego Gwiezdni ani nikt... nie chciałby aby tak się stało - dopowiedziała, chcąc nieco bardziej to rozwinąć.
Szli powoli, i choć początkowo nie przejmowała się lokalizacją, to gdy zorientowała się, iż kierując się niemalże na granice również i z Ziemiami Niczyimi... Stanęła na chwilę w miejscu, a końcówka jej ogona drgnęła nerwowo kilka razy. Wzięły głęboki wdech, a następnie wydech, aby się uspokoić. To było tylko w jej głowie. Nic jej się nie stanie, więc musiała iść dalej. Postawiła więc ponownie kilka kroków przed siebie. I chodź początkowo robiła to niepewnie, potem szła już dosyć... swobodnie. Może trochę spięta, lecz szła.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
– Zgadza się. Wtedy nie byłoby wiadomo, kto ma zostać nowym przywódcą. Pozostaje jeszcze sama kwestia tego, jak ważną rolę spełnia w klanie zastępca – sam fakt, że wyznacza patrole. Gdyby nie było kota, który się tym zajmuje, klan bardzo szybko mógłby stać się zdezorganizowany – odpowiedział po krótkim kiwnięciu głową. Spojrzał z lekkim niepokojem na swoją terminatorkę, gdy ta przystanęła i zaczęła oddychać głębiej, jakby dla uspokojenia, jednak poczekał na nią cierpliwie, a gdy kotka zaczęła iść dalej, rzucił jej kolejny temat pod rozwagę:
– Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu – tak brzmi kolejny punkt Kodeksu. Co w takim razie byś zrobiła, gdybyś natknęła się na samotnego kociaka na granicy z terenami niczyimi?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Musiała się przełamać. Ten strach był tym, który nie powinien się w niej pojawiać. Nie powinno go być. Miała bać się drapieżników ale nie... terenu. Nie mogła. Chciała zostać wojowniczką, nie mogła bać się czegoś takiego... Po prostu nie mogła. Nie poradziła jednak nic na to, iż mimo tego, że szła spięta - ale szła! - rozglądając się dookoła, jakby myśląc, że coś się stanie. Na to nic poradzić nie mogła... Od zawsze to strach znajdował się w jej sercu. Zawsze się czegoś bała. Nawet błahostek, chociaż teraz i tak było lepiej niż kiedyś.
- Zapytałabym czy wie, gdzie jest... jego mama albo tata... A jeśli nie wiedziałby, gdzie są to poczekałabym... z nim chwilę na jakiś patrol i zapytała... czy wzdłuż granicy nie widzieli może samotnika... Jeśli jego rodzice by się nie znaleźli to... wzięłabym go do obozu i poprosiła mamę, tatę albo... jakiegoś starszego wojownika o pomoc... Starałabym się też, aby kociak się mnie... nie bał oraz wiedział, co się dzieje bo... kociaki różnie reagują na daną sytuacje - skończyła, spoglądając na burego kocura, aby zaraz potem znowu rozejrzeć się dookoła.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
– Mhm. Chociaż ta część z braniem do obozu… hm. Jeżeli kociak ci powie, że jego rodzice żyją, i mniej więcej pokaże ci kierunek, z jakiego przyszedł, to nie powinnaś takiego kociaka zabierać do obozu i zdradzać mu jego lokalizacji, której musimy chronić przed kotami z zewnątrz. Raczej postaraj się sama odszukać jego rodziców, bo ci w czasie, w którym ty byś czekała na patrol lub wracała do obozu, mogą się jeszcze bardziej oddalić. Inna sprawa, jeżeli kocię jest ranne, wtedy będzie wymagało pomocy medyka; jeszcze inna sprawa, jeśli jego rodzice na przykład nie żyją, w takiej sytuacji przywódca mógłby przyjąć go do klanu – odparł. Biała Łapa była dorosłą kotką i o ile jej sposób myślenia stał się bardziej dojrzały, odkąd trenowali, to jednak odnosił wrażenie, że zapomina o… samodzielności. O ile w klanie owszem, mogli i powinni polegać na sobie nawzajem, tak w pewnych sytuacjach liczył się także czas i jak najszybsze rozwiązanie problemu, które wymagało działania w pojedynkę. Zwłaszcza że Pijawka nie mogła całe życie polegać na mamie, tacie albo starszych wojownikach, tylko czasami będzie musiała sama znaleźć odpowiednie do danej sytuacji działanie.
– Co jeszcze z Kodeksu… – mruknął sam do siebie, wręcz nie zdając sobie sprawy, że głośno myśli. – Ach. Chyba tylko jedna rzecz: honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Pamiętasz, kim są wyjęci spod Kodeksu?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Słuchała uważnie słów swojego mistrza, a z każdą kolejno wymienioną sytuacją, kładła tylko bardziej uszy na czaszce...
- Dużo tego... - przyznała po chwili zaniepokojona. A jeśli ona źle oceni sytuacje? Postąpi tak, że przez nią kociak zostanie bez rodziców? Wtedy tylko udowodni, że naprawdę nie zasługuje na miano wojowniczki. Jeśli sobie nie poradzi, to... zrezygnuje. I tyle. Zrobi tak, jak proponował Kijanka. Zostanie w tamtej roli - o ile kiedykolwiek ją otrzyma - a jeśli coś będzie nie tak, to po prostu poprosi o zmianę rangi na matkę... A co jak na nią też się nie nadawał? Co wtedy zrobi? Ugh. Za dużo myśli... Rozejrzała się ponownie dookoła, nim nie zaczęła znowu mówić.
- Wyjęciu spod kodeksu to takie koty... które są poza klanem. Na przykład samotnicy... drapieżniki i pieszczochy - odpowiedziała na pytanie, zapamiętując kolejną z zasad kodeksu. - Zajęczy Susie... Czy kiedy ja byłam pieszczochem a... potem samotnikiem, to byłam wyjęta... spod Kodeksu Wojownika?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?