Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Daleko iść nie musiał za kolejnym tropem zwierzyny. Właściwie to przyszłe ofiary spadały mu z nieba. Ptasi deszcz, proszę państwa. Zobaczywszy rudzika lądującego nieopodal, Olchowy Szept momentalnie poprawił swoją pozycję łowiecką, pilnując ogona i głowy, by były na równi z grzbietem, obniżył się jeszcze na łapach, ale nie na tyle, aby dotykać brzuchem ziemi, a potem powoli ruszył przed siebie, ostrożnie stąpając między trawą oraz turzycami, by nie spłoszyć niewielkiej ptaszyny, która spadła mu przed nos. Nie chciał jej spłoszyć kopnięciem jakiegoś kamyka. Krył się oczywiście podobnie jak wcześniej w turzycach, a jeśli w tym momencie nie miał jak, to zaszedłby ptaka od tylu, zastygając w bezruchu co parę uderzeń serca. Wiatr zawiewał mu w pysk, rozwiewając królewską grzywę i zaginając pędzle na uszach kocura.
Ponownie zbliżył się do ptaka, a potem skoczył na niego, by w maksymalnie dwóch susach pozbawić go życia, zaciskając szczęki na karku. Szybka śmierć, jak Gwiezdni przykazali.
Ptasi deszcz to idealne określenie na to, co spotkało w tej chwili Olchowy Szept. Kocur powolutku i ostrożnie zakradał się do rudzika, nie ignorując jego obecności pomimo małych rozmiarów. W końcu zwierzyna to zwierzyna! Szedł więc powolutku, uważnie pilnując wszystkiego co potrzeba, by w ostatniej chwili skoczyć na swoją ofiarę i pozbawiając go życia poprzez szybkie zaciśnięcie szczęk. Ptaszyna nawet nie miała szans na ucieczkę.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Rudzik, który chciał spokojnie wylądować na ziemi, stał się kolejną ofiarą Króla Olch, który dopadł do niego, skręcając mu szybko kark. Śmierć była prędka, jak przodkowie przykazali. Mały ptak dołączył do pogrzebanej wrony i dwa truchła już po chwili leżały pod ziemią, bo co innego miałyby w sumie robić. Olcha czuł dobrą passę, toteż ruszył na dalsze łowy.
Wiatr zawiewał mu w pysk, choć nie tak intensywnie, jak wcześniej. Królewicz liczył, że się na tym polowaniu obłowi. Oblizał szybko bury pysk i obruszył białymi wąsami. Szedł powoli pośród chaszczami na cienistym terytorium, bacznie wodząc ślepiami po okolicy. Szukał jakiegoś ruchu, węsząc i nasłuchując wszystkiego dookoła. Może tym razem znajdzie coś na ziemi, a nie z powietrza, chociaż na ptasi deszcz w ogóle nie narzekał.
Niestety, nic nie może wiecznie trwać. Po dobrej passie zdobyczy nadeszła pora na odpoczynek. Olchowy Szept nie był w stanie niczego znaleźć, zupełnie jakby wyczerpał limit, ale nie ma tego złego - przynajmniej przez moment będzie mógł odsapnąć. Być może będzie w stanie dzięki temu znaleźć coś lepszego, większego?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szukał i szukał, buszując w zaroślach oraz między drzewami, jednak nie udało mu się znaleźć żadnego nowego tropu, który doprowadziłby go do zwierzyny. Oczywiście nie zamierzał z tego powodu przestawać polować. W pewnym momencie zatrzymał się w cieniu pobliskiego drzewa i rozejrzał ze skupieniem. Skąd mogłaby nadejść zwierzyna? Dobre pytanie.
Intuicja kazała mu kierować się bardziej na wschód, toteż już po paru uderzeniach serca tam zmierzał. Tereny Klanu Cienia miały to do siebie, że w poszukiwaniu zwierzyny mogli je przemierzać wzdłuż i wszerz, bo nie mieli tyle piachu, co choćby Klan Gromu. Zawsze jak odechce mu się tułać po lesie, to może udać się nad Czarny Ogon bądź Księżycowe Jezioro i złowić parę ryb. Nikt nigdy nie pytał, skąd się one brały, a znikały, więc najwyraźniej nie narzekali. Królewicz szedł przez las na ugiętych łapach, stąpając ostrożnie i czujnie oglądając okolicę, węszył i nasłuchiwał.
Choć był plan, by udać się nad Księżycowe Jezioro, okazało się, że nie ma takiej potrzeby. Olchowy Szept zrobił parę kroków, wytężył zmysły i... do jego uszu dotarło kolejne trzepotanie skrzydeł, a odwróciwszy głowę kocur ujrzał kolejną wronę, niczego nie świadomą. Wystarczy, że trochę się postara, a ptak będzie jego.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szedł dzielnie przed siebie krokiem gładkim, acz uważnym, jakby płynął w powietrzu, a nie dotykał ziemi. Wydawało mu się, że będzie musiał poczekać dłużej na jakiś trop. Wtem usłyszał trzepot skrzydeł i momentalnie rozejrzał się dookoła. Jego oczom ukazała się kolejna wrona. No proszę, znowu ptak. Skubanie piór nie było najciekawszym zajęciem na świecie, ale przypominało trochę pielęgnowanie futra, więc aż tak mu nie przeszkadzało. Od razu zaczął kryć się pomiędzy drzewami i turzycami, idąc nisko na ugiętych łapach, jednak nie dotykając brzuchem ziemi. Ogon wraz z głową trzymał na jednej linii z grzbietem, aby ptaka nie przepłoszyć. Upewnił się też, że wiatr wieje mu w pysk i co jakiś czas zerkał pod łapy, nie chcąc spłoszyć czarno-szarego ptaszyska. W pewnym momencie wysunął ostre pazury z opuszek palców i skoczył na ptaka, celując łapami w skrzydła. Chciał je połamać, aby nie miała szansy uciec. Na koniec zacisnął zęby na gardle, żeby szybko pozbawić życia tę ptaszynę.
Zadanie wydawało się być pozornie łatwe - w końcu Olchowy Szept był wojownikiem nie od dziś i wiedział jak się poluje. Ba! Złapał dzisiaj już wronę, więc powinno wystarczyć powtórzenie czynności z wtedy. Niestety, tak nie było. Ta ptaszyna miała zdecydowanie większą wolę walki i próbowała się wyrwać z objęć burego wojownika, któremu udało się złamać jedno skrzydło ofierze. Wrona wyrywała się i kłapała dziobem na wszystkie strony świata, dzięki czemu udało jej się uszczypnąć wojownika. Uda jej się uciec, czy to syn Lamparciego Płomienia odniesie zwycięstwo?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Ta wrona stawiała zdecydowanie większy opór. Olchowy Szept najeżył się na karku, gdy poczuł szczypnięcie ptasiego dzioba. Wiedział jednak, że nie może w takich chwilach poddawać się emocjom, bo jeszcze z własnej głupoty dopuści do tego, że ptaszysko wyrwie się z jego objęć.
Syknął przez zęby, chwytając ją mocniej za skrzydła, licząc na to, że w trakcie wyrywania wrona sama sobie zrobi krzywdę, natomiast on wolał skupić się w tym momencie na szyi ofiary. Jako napastnik czuł się oczywiście jak ryba w wodzie. To był jego żywioł. Zręcznie odwinął się pod głowę wroniska, próbując uniemożliwić jej ruchy góra-dół, które powinny spotkać się z blokadą w postaci jego masywnego łba, i wszystko po to, by w końcu złapać ostrymi zębami mięsożercy za gardło ofiary i skrócić jej żywot, zaciskając szczęki.
To prawda, Olchowy Szept był w swoim żywiole. Wrona wyrywała się i walczyła o życie jak tylko mogła, ale nie była w stanie uniknąć nieuniknionego - swojej śmierci. Smolisty kocur złapał szyję ptaszyska w swoje szczęki i mocno je zacisnął, doprowadzając do niemalże natychmiastowego zgonu swojej ofiary.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Trzask i po krzyku. Wrona szybko pożegnała się z życiem, mimo usilnej z góry skazanej na niepowodzenie walki. Król Olch zadusił ją swoimi szczękami, poprawiając szarpnięciem, by na pewno już więcej się nie ruszyła. Na jego groteskowym pysku nie można było uświadczyć krwi. Olcha lubił zabijać tak, aby się nie brudzić. Rosły wojownik wrócił do miejsca, gdzie zakopał resztę ofiar, by wrona do nich dołączyła. Dołek ze zwierzyną ponownie zasypał ziemią i przyklepał lekko ogonem.
Po wszystkim mógł ruszyć na dalsze łowy. Jego zadbane futro nieco się potargało i odruchowo chciał je poprawić, ale powstrzymał się, przypominając sobie, że przecież za moment znowu takie będzie i straci jedynie czas. Szedł przez terytorium Klanu Cienia, rozglądając się uważnie dookoła, a wiatr dmał mu w pysk. Szukał zwierzyny, a jakże.
Nie ma tak dobrze. Olchowy Szept dopiero co dostał w swoje łapy wronę, toteż będzie musiał się nieco bardziej wysilić, by znaleźć trop kolejnej ofiary, a na to się póki co nie zapowiadało. Był tylko on i las. Nic więcej, nic mniej.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Król Olch kroczył przez las ostrożnym, spokojnym krokiem, a wiatr wiał szumnie, choć nie miał już czym w górze szeleścić. Liście spadały intensywnie i niewiele ich na gałęziach zostały, a część już zdążyła się rozpaść u podnóża pni. Inaczej miała się sprawa z krzewami, których na terenie Klanu Cienia nie brakowało.
Dzięki temu mieli na pewno więcej zwierzyny od innych klanów. Przynajmniej taką teorię miał Olcha, który uważał, że Klan Cienia był lepszy od innych, choć bycie z pozostałych trzech klanów nie było jeszcze takie złe, jak na przykład bycie samotnikiem. Sam miał przecież w żyłach krew wichrowej przywódczyni, chociaż zawsze bardziej liczyła się dla niego cienista spuścizna.
Stąpał z uwagą, rozglądał się dookoła i węszył nieprzerwanie w poszukiwaniu zwierzyny. Chciał jeszcze coś dzisiaj upolować.
Olchowy Szept maszerował dość długo i powoli mógł już tracić wiarę w to, że cokolwiek jeszcze uda mi się znaleźć, gdy wtem... zdarzył się cud. Albowiem na gałęzi drzewa kocur mógł dostrzec małego rudzika, który właśnie był w trakcie czyszczenia sobie piórek, toteż nie zwrócił uwagi na grasującego w pobliżu drapieżnika. Co prawda wojownik będzie musiał się trochę wysilić, aby dorwać ptaszynę, ale może się to opłaci?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Kroczył poprzez mechowisko, gdy podniósł głowę i zobaczył niewielkiego, szarego ptaka z czerwonym gardłem, który siedział beztrosko na gałęzi, zajęty czyszczeniem sobie piór. Normalnie jakby zobaczył samego siebie. W końcu królewicz mnóstwo czasu spędzał na pielęgnowaniu swojego futra, a rudzik robił poniekąd to samo. Olcha od razu ruszył pod wiatr, wyciszył swój krok, obniżył się na łapach, ale tak, żeby brzuch nie dotykał ziemi i ustawił głowę oraz ogon w linii grzbietu. Stąpał ostrożnie, zerkając pod łapy, kiedy podchodził do drzewa tak, aby rudzik go nie zauważył. W momencie, w którym udało mu się ukryć przed wzrokiem ptaszyny, ostrożnie i mechanicznie zaczął wspinać się po korze drzewa, zaczepiając się pazurami oraz silnymi łapami o pień. Musiał kiedyś dobrnąć do odpowiedniej wysokości, a gdy to się stało, to wszedł na gałąź i momentalnie przypuścił atak, uderzając łapą w skrzydła ptaka, żeby je połamać, a w razie możliwości od razu go zabić.