Logo Artemidy
Torfowy Rojst
Udało mi się złapać kotkę za kark. Nie chciałem zrobić jej krzywdy, nie chciałem jej zabijać bo, mimo wszystko, wydawała się niegroźna, ale nie mogła być na naszych terenach. Oczywiście, szarpała się i dalej krzyczała coś w tym swoim języku, ale próbowałem się z nią porozumieć.
- FAM! Mufif ifć FAM! - zacząłem mówić, pokazując jej łapą w kierunku, w którym opuści nasze tereny i nie przejdzie do żadnego innego klanu. Niestety, zaraz potem dotarły do mnie krzyki Kwitnącego Jaśminu i... sam nie wiedziałem co mam zrobić. Z jednej strony, nie mogłam jej tutaj zostawić i pozwolić żeby szwędała się po rzecznych ziemiach, ale z drugiej strony, mój towarzysz napotkał kogoś o wiele bardziej niebezpiecznego.
- Tam. Idź tam. - powiedziałem jeszcze raz, powoli i wskazałem jej łapą odpowiedni kierunek. Następnie pognałem w stronę Jaśmina, uważając to za większy priorytet, mimo wszystko.

/Noc z opisaną akcją dołączy w następnej turze, kiedy inny mg przejmie akcję

Atak Bandziora - 150% 「 krytyczny!」→
Unik Jaśminka - 100% 「 udany」
Ostateczny atak Bandziora - 50% 「 słaby 」→ (26 - 23)*0,5 = 1

- Czego nie rozumiesz, dzikusie? - warknął w stronę łaciatego Bandzior i zamachnął się łapą, żeby przeorać mu pysk. Na szczęście rzeczny wojownik był gotów do szybkiej reakcji i odskoczył, w rezultacie czując tylko końcówkę pazurów nieprzyjaciela na policzku. - Już wołasz kolegów żeby ci pomogli? I mam uwierzyć, że ktoś taki jak TY znajdzie moją córkę? Z drogi, gówniarzu. - syknął zdenerwowany niepowodzeniem, próbując przebić się przez czarno-białego wojownika i ruszyć w głąb terenów.

Kwitnący Jaśmin lvl: 3
S: 8 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 - 1 = 74/75| W: 38 - 2 = 36/45
• rana 0. stopnia: przeczesana sierść na policzku (XD)
⚬ przerzuty: 0/2
⚬ przegrzanie

Bandzior
S: 16 | Zr: 15 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 - 3 = 62/65
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie udało się. Nic zupełnie nie docierało do kocura. Jaśminek bał się, był w tym momencie przerażony jak nigdy. Wielka łapa machnęła w jego stronę i przynajmniej ciało łaciatego go nie zawiodło, bo cudem, ledwo zdołał uniknąć pewnie tego śmiertelnego dla niego ataku. Kocurek zaczął oddychać głęboko, czując jak robi mu się niedobrze. Czyli na serio będzie musiał zawalczyć? Z kimś tak ogromnym i przerażającym? Czy Noc w ogóle go usłyszał? Zginie tu?? Jaśminek ledwo przełknął ślinę, czując gulę w gardle. Łapy podpowiadały mu, by uciec, ale znając siebie pewnie by się potknął i na tym by się skończyło jego życie. A jak nie, kocur poszedłby dalej i kto wie, co by zrobił, gdyby natrafił na obóz... Więc nie pozostało nic, tylko atakować. Tak jak na sparingach, na treningu.
W uszach mu szumiało, jednak udało mu się spiąć mięśnie i już nie mówiąc nic, wyskoczył. Nie myślał za wiele, po prostu skoczył z pazurami w stronę oczu bandziora, chcąc je jak najbardziej poranić.


Kotka wierzgała się nieustannie, aż do momentu, gdy rozległ się jakiś krzyk. W tym momencie grzecznie przestała i z lekkim przerażeniem spojrzała w tamtym kierunku. Nie spodziewała się, że kocur ją tak nagle puści i pobiegnie w tamtą stronę... Chwilę tak siedziała, zdezorientowana całą sytuacją, choć ostatecznie zdecydowała się wziąć swoją parówkę i wynieść się stąd jak najszybciej. Było tu zbyt niebezpiecznie, weźmie okrężną drogę, trudno.

Nocny Szkwał: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 42 (60)
przegrzanie

+5 EXP
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biegłem do Kwitnącego Jaśminka tak szybko jak to możliwe, by dość szybko dostrzec, że wdał się w bójkę z jakimś napakowanym, gigantycznym samotnikiem. Dobrze, że mnie zawołał bo samemu mógłby mieć problem z uporaniem się z nim. Niewiele myśląc, skoczyłem w stronę intruza, chcąc wskoczyć mu na grzbiet i złapać mocno zębami za kark. Zdecydowanie zmniejszyłoby to jego mobilność, a co za tym idzie - zwiększyło naszą przewagę.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
atak jaśmina: 1d10+3 = 11, 150% atak KRYTYCZNY → [20-22]x1.5 = 1hp.
atak nocy: 1d10+3 = 7, 100% atak udany → [32-24]x1 = 8hp
atak bandziora: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY → [29-24]x1.5 = 8hp (zaokrąglone w górę).
atak bandziora na ślepo: 1d10 = 2, 0% atak nieudany.

Bury, ogromny kocur chciał po prostu odejść. Nie zależało mu na walce, pomimo, że niewychowany i do granic możliwości słaby kocur działał mu na nerwy. Nie dał się jednak sprowokować biało-czarnej zmorze, miał dużo ważniejsze priorytety. Jego córka zdecydowanie była na samej górze tej listy. Nie dane było mu jednak odejść, już po chwili usłyszał, że kocur obok niego się zamachuje. Odwrócił się i zdążył odskoczyć tak, że naprawdę solidnie zapowiadający się cios Jaśmina spalił na panewce, a między pazurami syna Barwnego Nieba pozostała tylko kępa futra. Na mordkę nieznajomego wkroczył ogromny grymas, wściekłość, sporo irytacji. Już chciał coś powiedzieć, splunąć jadem na wojownika, jednak w tym momencie wkroczył Nocny Szkwał, który uczepił się jego grzbietu. Wgryzł się w jego kark, a nieznajomy skrzywił się z bólu. Próbował na oślep dosięgnąć go łapami, jednak nic z tego, Noc był poza jego zasięgiem. - Parszywe pluskwy. Ciekawe, czy jeśli chodziłoby o waszą córkę, też posłusznie słuchalibyście się pieprzonych dzikusów z lasu - warknął, a potem łapą chciał dosięgnąć wojownika przed sobą. Przez syna Skrzącego Słowa, który wciąż był uczepiony na grzbiecie, ciężko było mu się poruszać, jednak zdołał zahaczyć pazurami o szyję kocura. Rozciął na niej skórę, a krew zaczęła cieknąć wojownikowi po futrze.

kwitnący jaśmin: lvl: 3 |S: 8 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 74 - 5 = 69/75| W: 36 - 6 = 30/45
❀ przegrzanie
» rana 0. stopnia: przeczesana sierść na policzku
» rana 1. stopnia: rozcięcie na szyi (krwawi, od następnej tury -1hp co turę aż do końca walki).

nocny szkwał: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 42 - 8 = 34/60
❀ przegrzanie

bandzior: S: 16 | Zr: 13 (15) | Sz: 11 (13) | Zm: 10 | HP: 75 - 8 = 67/75| W: 62 - 4 = 58/65
❀ -2 do szybkości i zręczności: walka 1:2
» rana 0. stopnia: wyrwany skrawek futra spod oka.
» rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (krwawi, od następnej tury -1hp co turę aż do końca walki).
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, nie, nie, chciała wyjść tylko zapolować, przynieść coś, cokolwiek do obozu, podarować piszczkę bratu którego nie widziała od tak dawna... nie planowała dołączyć do bójki. Nie bójki, walki w której lała się krew i latało futro. Nie tego się spodziewała zobaczyć. Wiedziała, że wojownicy walczą, bronią terenów, ale nie sądziła, że zobaczy taką sytuację tak... szybko. Tak nagle.

Przechodziła nieopodal gdy usłyszała zamieszanie. Usłyszała nieznajomy głos mówiący coś o córce, ale tylko tyle wyłapała z rozmowy, bo potem zobaczyła, co ma miejsce. Zobaczyła, jak bury samotnik szarpie się z jednym z wojowników Klanu Rzeki i z jej własnym mentorem. Nie myślała. Adrenalina zrobiła swoje - zaczęła biec w kierunku szamotaniny.

- Nocny Szkwale! - zawołała rozpaczliwie; nie zaatakowała nieznajomego, jeszcze nie, może powinna, ale nie potrafiła się do tego zmusić. Nie potrafiła wysunąć pazurów nawet w tej sytuacji. Samotnik był wielki, górował nawet nad dwoma wojownikami... - Proszę, przestań! Cokolwiek się wydarzyło- nie rób im krzywdy! - wślizgnęła się gwałtownie pomiędzy zebrane koty i z rozpędu spróbowała barkiem odepchnąć burego samotnika, jak najdalej od Jaśmina i Nocy, przy tym blokując ich obu własnym ciałem.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Plan przynajmniej częściowo się udał. Udało mi się wskoczyć na grzbiet samotnika i ograniczyć jego mobilność, ale nie na tyle, żeby nie drasnął Kwitnącego Jaśminu. W normalnych okolicznościach prawdopodobnie bym zaskoczył i spróbował sypnąć piachem w te parszywe oczyska, ale kiedy na miejscu pojawiła się Krokusowa Łapa i za wszelką cenę próbowała dogadać się słowami, nie mogłem tego zrobić. Ponownie spróbowałem wgryźć się w kark swojego przeciwnika i pociągnąć mocno do tyłu, aby sam nie był w stanie ruszać głową. Tak na wszelki wypadek, gdyby próbował zatopić kły w terminatorce. Łapami musiał zająć się Jaśmin. Zawroty głowy i doskwierające zmęczenie nie pomagały, ale w takiej sytuacji nie było mowy o wycofaniu się.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśminek wziął szybko, głębszy wdech. Nie udało się, spudłował. W sumie czego innego mógł się spodziewać? Że ktoś taki da się trafić przez takiego frajera jak on? Oczywiście, że nie. Ale przynajmniej miał wsparcie Nocy, któremu udało się wskoczyć na plecy zbira. Ta drobna chwila nieuwagi Jaśmina wystarczyła, by dać bandziorowi okienko do ataku i... Łaciaty dostał. Nie mocno, ale poczuł to. Gdzieś w międzyczasie minęło mu kolejne, trochę znajome futro. Terminatorka?? Co ona tu robi??? Jeszcze nie atakowała, tylko cisnęła się pod łapy przeciwnika. O nie nie nie, to dobrze się nie skończy. Nie myśląc zbyt wiele, wbiegł od boku z impetem barkiem uderzając kotkę. Nie na tyle mocno by ją zranić, jednak wystarczająco by ją przesunąć, a następnie korzystając z miejsca, w którym się znalazł i (oby) sytuacji, którą stworzył Noc, spróbował wgryźć się w gardło kocura. Nie było to najbezpieczniejsze dla niego rozwiązanie, ale nie pozwoli, by Krokus coś się stało.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brzózka akurat przechodzi w pobliżu granicy, gdy dociera do niej smród krwi i nie trzeba zaglądać za daleko w Rzeczne tereny by dostrzec walkę grupki kotów. A kto jak kto, ale akurat córka Lawendowej Gwiazdy uwielbia wszelkie okazje do obijania mord. Zatrzymuje się w miejscu, przez dwa uderzenia serca chłonąc obrazek i zastanawiając się jakie ma opcje i czy to moralne dorzucić coś od siebie na ten stos przemocy. Prędko wyjaśnia sobie, że całkowicie moralne, pod warunkiem, że Rzeczniacy docenią jej wsparcie w przeganianiu intruza (wbrew długotrwałemu przebywaniu poza Klanem, nie czuje większej solidarności z samotnikami), ale nie wyklucza, że już po pierwszym ciosie będzie musiała zmienić strony.
No, ale to ryzyko na które jest gotowa, nie?
– Hej, Brzózka, ja POMAGAM!!! – przedstawia w locie zarówno swoje imię jak i intencje, więc ma nadzieję, że tyle byłym sąsiadom starczy, bo zamiast czekać na oficjalne zielone światło, skacze w stronę boku intruza, by go przeorać pazurami.
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
atak krokusowej łapy: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY → [18-25]x1.5 = 1hp
atak nocnego szkwału: 1d10+2 = 8, 100% atak udany → [32-17]x1 = 15hp
atak kwitnącego jaśmina: 1d10+2 = 9, 100% atak udany → [28-21]x1 = 7hp
atak brzózki: 1d10+4 = 10, 150% atak KRYTYCZNY → [32-22]x1.5 = 15hp
atak bandziora na nocny szkwał: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY → [28-25]x1.5 = 5hp (zaokrąglone w górę).
atak na ślepo na brzuske: 1d10 = 9, 100% atak udany → [27-23]x1 = 4hp

Bandzior nie zdążył się nawet obejrzeć, a zaraz usłyszał piskliwy głos Krokusowej Łapy. Ta nie próbowała atakować, lecz nie zamierzała też stać bezczynnie - ruszyła do przodu, a następnie odepchnęła burasa chcąc rozdzielić go od wojownika. Zrobiła mu przy tym siniaka na piersi, a on sam cofnął się o parę niedużych kroków. Wykorzystał moment słabości przeciwnika Nocny Szkwał, który wciąż na ciele zbira kolejny raz wgryzł się w jego kark, robiąc podobną, choć nieco większą ranę tuż obok poprzedniej. Kwitnący Jaśmin też nie czekał długo i chciał wgryźć się w gardło przeciwnika. Niestety pech trzymał się czarno-białego wojownika na tyle, że ten poślizgnął się na oszronionej trawie. Pomimo tego, ten zdołał ugryźć kocura w gardło, a chwilę później poczuł gorzką krew na zębach. Brawo, Jaśminku.
Nagle przybyła też samotniczka, która zaintrygowana wydarzeniami na rzecznych terenach również postanowiła zabawić się kosztem burego intruza. Bez problemu pokonała dystans między nią a przeciwnikiem, a następnie przeorała pazurami jego bok dokładnie tak, jak chciała.
Bandzior widząc tak dużą przewagę liczebną wiedział już, że nie da sobie rady w pojedynkę. Krwawiły jego rany, a obcy kocur wciąż stał uczepiony jego grzbietu. Mógł pluć jadem na ich wszystkich, ale chyba wiedział, że z tego starcia nie wyjdzie żywy. - Będziecie mieć. Kocura. Na su...mieniu, barbarzyńcy - warknął. - Jeśli wasze. Zasa-dy. Moralne. Karzą zabijać niewinnych, zabijcie. Wszyscy będziemy się. Smażyć. Po śmierci nikt już nie ma. Litości - wysapał, mrużąc oczy. - Zabijcie. Ale moją córkę... moją córkę, drogą córkę zostawcie. W spokoju. Niech się. Odnajdzie cała i. Zdrowa. Niech wróci do domu. Niech mój Robaczek wróci. Do. Domu - wycharkał. przejeżdżając wzrokiem po każdym z nich. - Bogowie was. Osądzą. Nie mają litości dla. Barba-rzy-ńców - charknął. a następnie zaczął się szamotać by zrzucić z siebie Nocny Szkwał. Mógł zginąć, wiedział już, że zginie. Ale póki dychał, chciał zrobić jak największą krzywdę tym, którzy nie dali mu zająć się własnym dzieckiem. Sprowadzić je do domu. Niech zdychają z bólu, skoro brak w nich jakiejkolwiek empatii dla drugiego kota. Zdołał zrzucić szkodnika z swojego ciała, przy tym srebrny wojownik na tyle mocno huknął o ziemię, że zdecydowanie pojawi się siniak na jego grzbiecie. Na oślep także machnął łapą tuż przed nosem niebieskiej samotniczki, a między pazurami samotnika wylądował kłak jej sierści. No, to by było na tyle.


krokusowa łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 - 2 = 43/45
❀ użytych przerzutów: 1/1

brzóska: lvl: 5 | S: 15 | Zr: 18 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 75 - 4 = 71/75 | W: 65 - 4 = 61/65
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z pyska obok nosa.

kwitnący jaśmin: lvl: 3 |S: 8 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 69 - 1 = 68/75| W: 30 - 6 = 24/45
❀ przegrzanie
❀ użytych przerzutów: 1/2
❀ 2/3 wytrzymałości: -1 do celności
» rana 0. stopnia: przeczesana sierść na policzku
» rana 1. stopnia: rozcięcie na szyi (krwawi, -1hp co turę aż do końca walki).

nocny szkwał: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80 - 5 = 75/80 | W: 34 - 6 = 28/60
❀ przegrzanie
❀ 2/3 wytrzymałości: -1 do celności
» rana 0 stopnia: siniak na grzbiecie.

bandzior: S: 16 | Zr: 11 (15) | Sz: 9 (13) | Zm: 10 | HP: 67 - 1 - 1 - 15 - 7 - 12 = 31/75| W: 58 - 5 = 53/65
❀ -4 do szybkości i zręczności: walka 1:4
» rana 0. stopnia: wyrwany skrawek futra spod oka.
» rana 0. stopnia: siniak na piersi.
» rana 1. stopnia: ugryzienie w okolicach gardła (krwawi, od następnej tury -1hp co turę aż do końca walki)
» rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (krwawi, -1hp co turę aż do końca walki).
» rana 2. stopnia: drugie ugryzienie na karku (krwawi, w następnej turze -3hp, w następnych -2hp aż do końca walki).
» rana 2. stopnia: długie ślady po pazurach na lewym boku (krwawi, w następnej turze -3hp, w następnych -2hp aż do końca walki).

- nie losowałam na to, kogo zaatakuje bandzior (nie na oślep, normalnie), bo uznałam za logiczne, że najpierw zająłby się tym, kto krępuje jego ruchy. jesli jednak powinnam to zrobić poprzez los, dajcie znać!
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Plan był taki, by kocura zabić w ostateczności. Według Jaśmina sprawiał zagrożenie - nie wiem dlaczego, więc po prostu go zaatakowałem, chroniąc współklanowicza. Gdyby jednak zdecydował się poddać, puścilibyśmy go wolno, to oczywiste. Nim jednak zdążyłem się zorientować, na miejscu pojawiła się Krokusowa Łapa i jakoś samotniczka, a pod napływem ataków z aż czterech stron, samotnik powiedział o co mu właściwie chodzi i co tutaj robi.
Z jego słów wynikało, że szukał córki. Jak zakładam, nie dotarło do niego że nie może jej szukać na naszych terenach i zajmie się tym nasz patrol, skąd całe to zamieszanie.
Teraz jednak jego słowa wskazywały na to, że nie chciał umierać i zależało mu jedynie na odnalezieniu córki. Jako ojciec byłem w stanie to zrozumieć. Gdyby którekolwiek z moich kociąt zaginęło, ruszyłbym niebo i ziemię by je odnaleźć, bez względu na wszystko.
Gdy zrzucił mnie ze swojego grzbietu, nie rzuciłem się na niego ponownie. Byłem zmęczony oraz, cóż, uważałem że zabijanie go będzie złamaniem kodeksu. Nie sprawiał już zagrożenia.
- Wystarczy! - krzyknąłem, nim ktokolwiek zdołał wymierzyć kolejny cios. Spojrzałem porozumiewawczo na Jaśminka i Krokus, a następnie na samotniczkę i dałem rzeczniakom wyraźny znak, że mają zainterweniować, jeśli będzie chciała walczyć dalej. Jej pomoc okazała się całkiem przydatna, ale była samotniczką. Na naszym terenie. I kiedy zarządzam koniec, to musi się słuchać. - Nie zabijemy cię, jeśli nie będziemy musieli. Powiedz jak wygląda twoja córka, a obiecuję ci, że jeśli jest na naszych terenach to ją odnajdziemy i odprowadzimy na granicę. Sam jestem ojcem, więc osobiście dopilnuję, żeby włos jej z głowy nie spadł. Tylko nie naruszaj naszych granic. - zwróciłem się do niego, dając mu ostatnią szansę na wycofanie się. Nie musiał dzisiaj źle kończyć, ale jego los spoczywał teraz tylko i wyłącznie w jego łapach. - Twoja córka z pewnością wolałaby cię żywego.

//jeśli brzózka będzie atakować i dorwie bandziora to proszę o wzmiankę w poście MG do którego momentu Noc zdążył się wypowiedzieć, a gdzie mu przerwała akcja <D
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sparaliżowało ją. Zupełnie ją sparaliżowało na kilka, kilkanaście uderzeń serca. To wszystko było okropne. Wiedziała, co mówił kodeks o intruzach naruszających granice - Klanu się broni, niezależnie od wszystkiego, choćby kosztem własnego życia. Ale teraz, gdy faktycznie miała miejsce taka sytuacja na jej oczach... nie chciała w tym uczestniczyć. Ale jej mistrz i inny wojownik byli zagrożeni, nie mogła tego tak zostawić.

Nie zarejestrowała nawet przybycia innej samotniczki, wszystko działo się za szybko a w napływie adrenaliny, wbrew sobie, Krokusowa Łapa była gotowa w końcu faktycznie rzucić się do ataku. Słowa Bandziora jednak przemówiły do niej, wzruszyły i zakuły niesamowicie boleśnie. Wygląda na to, że nie tylko ją - odetchnęła z ulgą, gdy Nocny Szkwał rozkazał wstrzymanie ataku.

Zaraz znalazła się obok swojego mistrza i, w niemym geście wsparcia (lub sama tego wsparcia szukając), oparła się o jego bok. - Nikomu więcej nie musi stać się krzywda- znajdziemy twoją córkę i do ciebie przyprowadzimy, całą i zdrową - zabłagała cicho, wpatrzona w burego samotnika. Wiedziała, że to nie był zwykły brutal który szukał zwady bez powodu, wiedziała, że coś jest na rzeczy.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zrobił się niemały chaos. Jaśminek poczuł krew na języku i jeszcze bardziej spanikował. Nigdy w życiu wcześniej nie walczył na serio, ani tym bardziej nie przebił nikomu skóry zębami... Odskoczył prędko od przeciwnika i spojrzał na ranę. Całe szczęście tylko powierzchowna, nie śmiertelna. Znaczy, to raczej źle, nie? Samotnik nie chciał go w ogóle posłuchać i jeśli nie zginie, to Nocy, czy Krosuk może stać się krzywda... A dopiero gdy oddalił się od kocura ogarnął, że ktoś się do nich przyłączył. Kolejny samotnik?? Tak?? Nie??? Nie znał tej kotki, ale uh, chyba była po ich stronie???
A co dziwniejsze, wszyscy nagle ustali. Noc spróbował jeszcze raz, tak jak to Jaśmin przed chwilą zrobił, przemówić do rozsądku samotnikowi... Krokus go również poparła, ale coś łaciaty w głębi duszy czuł, że nici z tego. Przecież nie posłuchał się wcześniej, czemu miałby posłuchać, teraz gdy jest jedną łapą w grobie?? Nie miał pojęcia, w jego głowie dalej jednak panowała pustka, więc, zamiast cokolwiek powiedzieć, podreptał do terminatorki. Nie przylgnął do jej boku, jednak przerażony sytuacją stanął obok, gotów ją osłonić w razie ataku. Czy to z łap bandziora, czy jednak nieznanej samotniczki.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dzieje się wiele, więc Brzózka rejestruje jedynie to co dotyczy bezpośrednio jej samej. Pazury lewej łapy zatapiają się w boku intruza jak w masełku (miała na osiedlu okazję zaznajomić się bliżej z masłem, które zgubił śpieszący się dwunóg z siatkami, zdobycz ta jej się mocno spodobała, chociaż w połowie kostki zaczęło jej się zbierać na wymioty... a potem i tak ją dokończyła). Uchyla głowę, gdy przeciwnik bierze zamach na jej nos, ale najwyraźniej niewystarczająco szybko skoro traci parę popielatych włosków.
A potem przyjemną atmosferę walki coś trafia, bo najpierw odzywa się sam przeciwnik, który używa zbyt wielu słów na jej wątły móżdżek, ale te którym udaje się dotrzeć do byłej Wichrzaczki mają nieprzyjemny wpływ na funkcjonowanie tych paru nieprzepalonych jeszcze obwodów w główce. Przypominają napotkanego w ogrodzie srebrnego kocura, który twierdził, że nie ma pojęcia o czym Brzózka mówi. Nie wierzyła mu. Przypominają jak chciała go zmobilizować do myślenia jednym czy dwoma ciosami. Jak okazało się, że od jednego czy dwóch ciosów typiarz padł bez życia. A potem wydziera się jeszcze ten srebrny Rzeczniak, zarządzając przerwę w walce. I jak tak teraz o tym pomyśleć to przypomina kocura z osiedla, nawet śmierdzi podobnie.
Brzózka nienawidzi myśleć.
Przestępuje tylko z łapy na łapę, czekając na jakikolwiek ruch z którejkolwiek ze stron. Nie jest pewna czego jest właśnie świadkiem, ani czy w razie wznowienia przerwanego mordobicia powinna dalej pomagać Rzeczniakom, którzy wydają się mieć teraz odrobinę mniej racji niż zanim ktokolwiek się odezwał.
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
próba oślepienia przez bandziora: 1d6 = 5, nieparzyste, nie powiodło się.

Bury samotnik chyba już miał omamy. Chyba zakręciło mu się w głowie, bo choć oczekiwał dalszych ciosów i przeszywającego go bólu, to ten się nie pojawił. Wątpił, że jego wielka mowa ich tak bardzo przejęła. Fakt, że rzucił ją by ich wszystkich ścisnąć za serce, ale patrząc na to, że już wcześniej jego jasne intencje do nikogo nie przemówiły, to teraz był pewien, że nie będzie inaczej. A jednak. Jeden z tych barbarzyńców nagle zarządził zaprzestanie walki, a oni wszyscy jak jeden mąż po prostu przestali. Co tu się wyrabiało? To też był jakiś psychologiczny trik, którego nie potrafił zrozumieć? - Łżesz jak pies - splunął w końcu tuż pod łapy Nocnego Szkwału. Zmrużył swoje ciemne ślepia, jego sierść była najeżona, ciało spięte, zranione, ale gotowe do ataku. - Ten. Czarno-biały półgłów... zamiast mnie posłuchać. Do. Końca. To wezwał pomoc i zaatakował. A ty. Rzuciłeś się, Bez zastanowienia. Poznęcaliście się... nad staruszkiem, to już wam się. Znudziło? I nagle chcecie. Ha. Pomagać? - mówił z taką pogardą w głosie, że bardziej się nie dało. Kpina wylewała się z jego słów. - Nie powiem. Wam nic. O mojej córce. Wy, dzikusy z klanu pewnie. Zabijacie z zimną krwią takie. Jak ona. Gwałcicie. Wara od mojej córki. Bandyci - warknął ostrzegająco, a potem zrobił krok w tył. Myślał co ma zrobić. Nie ufał im wszystkim. Nie ufał jego słowom, że nie zabiją go, jeśli nie będą musieli. Skoro wcześniej nie miał problemu by zacząć targać go pazurami, teraz też nie będzie miał skrupułów.
Nie skakał im do gardeł z pazurami, i tak nie miał szans. Ale nie chciał pokazać, że mentalnie z nim wygrali. Banda oszołomów tego nie zrobi. W jednej chwili zamachnął się łapą i rzucił piaskiem w stronę niebieskiej samotniczki. Chciał ją oślepić i choć częściowo zapewnić sobie bezpieczeństwo, jednak piach nie trafił w jej pysk. - Zróbcie. Krok. I walczymy dalej, wy stęchłe łajna.


krokusowa łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 43/45
❀ użytych przerzutów: 1/1

brzóska: lvl: 5 | S: 15 | Zr: 18 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 71/75 | W: 61/65
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z pyska obok nosa.

kwitnący jaśmin: lvl: 3 |S: 8 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 68/75| W: 24 - 1 = 23/45
❀ przegrzanie
❀ użytych przerzutów: 1/2
❀ 2/3 wytrzymałości: -1 do celności
» rana 0. stopnia: przeczesana sierść na policzku
» rana 1. stopnia: rozcięcie na szyi (krwawi, -1hp co turę aż do końca walki).

nocny szkwał: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75/80 | W: 28 - 1 = 27/60
❀ przegrzanie
❀ 2/3 wytrzymałości: -1 do celności
» rana 0 stopnia: siniak na grzbiecie.

bandzior: S: 12 (16) | Zr: 8 (15) | Sz: 6 (13) | Zm: 8 (10) | HP: 31/75| W: 58 - 5 = 53/65
❀ -4 do szybkości i zręczności: walka 1:4
❀ spadek do 1/2 hp: statystyki spadają o 1/4
» rana 0. stopnia: wyrwany skrawek futra spod oka.
» rana 0. stopnia: siniak na piersi.
» rana 1. stopnia: ugryzienie w okolicach gardła (krwawi, -1hp co turę aż do końca walki)
» rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (krwawi, -1hp co turę aż do końca walki).
» rana 2. stopnia: drugie ugryzienie na karku (krwawi, w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp aż do końca walki).
» rana 2. stopnia: długie ślady po pazurach na lewym boku (krwawi, w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp aż do końca walki).
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Musiało zajść nieporozumienie! - Krokus miauknęła tak delikatnym tonem, na jaki potrafiła się wysilić. Przyciśnięta bokiem do Nocnego Szkwału, jednak zrobiła pół niepewnego, ostrożnego kroku, wpatrzona w Bandziora szeroko otwartymi, błękitnymi ślepiami. Analizowała jego ruchy i postawę i nie podobało jej się, że w ogóle musi tutaj być, ale jeśli była w stanie jakoś pomóc, to może chociaż dyplomatycznym słowem. Gdyby zaatakował, odskoczyłaby, ale na razie - stała w miejscu.

- Nie jesteśmy dzikusami zabijającymi dla przyjemności... bronimy jedynie swojego terytorium. Proszę, żadne z nas nie chce mieć na sumieniu kocura, którego córka wciąż gdzieś tu jest, zagubiona - pisnęła błagalnym tonem, i, jak to Krokus, każde słowo mówiła szczerze i od serca. - Jest nas tu czworo, gdybyśmy naprawdę chcieli cię teraz zabić, to już byśmy to zrobili! Proszę, obejdzie się bez dalszych łapoczynów. Odnajdziemy Robaczek... Robaczek, tak, to twoja córka?... i przyprowadzimy ją do ciebie w jednym kawałku, i każdy pójdzie w swoją stronę. Twoja córka nie musi tracić dzisiaj ojca.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości