Skunks to duży kocur, masywny i umięśniony. Jego długowłose futro jest zawsze ułożone i ładnie pachnące, nie ważne w jakich jest warunkach. Dba o swój wygląd najbardziej jak potrafi. Jest prostego umaszczenia, bo po co coś trudniejszego, jeśli i tak jest piękny! Jest czarnym kotem, poplamiony białymi plamami. Posiada białe środki uszu, trójkątną plama na głowie, z wyłączeniem grzbietu nosa i brody. Na jego ciele widać również duże plamy pokrywające większość ciała, w tym kryzę, barki, brzuch, przednie łapy, z wyłączeniem plamek na obydwóch łapach i dwóch palców lewej łapy. Cały aspekt bieli kończą białe palce na tylnych łapach. Ma zakręcone do tyłu uszka, jego oczka są jasno-zielone, można powiedzieć, że szałwiowe. Całą budowę kocura kończą białe wibrysy oraz czarny nos. Cechami charakterystycznymi kocura są na pewno zakręcone do tyłu uszy oraz dodatkowy palec u przedniej, prawej łapy.
Skunks zawsze był kocurem o silnym charakterze. Dumny i pewny siebie, nie znający smaku przegranej. Być może trochę ostentacyjny w swojej dumie, ale generalnie chce dobrze. Chyba. Jest kotem o przekonaniu, że potrafi najlepiej i kto jak nie on, jest kotem o wolnej duszy, pragnący doświadczeń, przeżyć i przygód, jakby to było powietrze. Prędko się odnajduje w nowych sytuacjach, jest charyzmatyczny, zadufany w sobie. Kręci wszystkimi tak, aby wyszło na niego, jak tylko może! Prawdy to on raczej nigdy nie powie ci prosto w twarz. Chyba, że nagle mu się zapomni, że ma kłamać. Stara się grać mądrzejszego niż jest, co też nie oznacza, że jest głupi.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowe Rozlewisko, Błędna Skra, Gryka [KC], Rdzawa Wiewiórka, Jesionowy Las [KRz], Sol [S] | Nawalnicowy Ryk i inni [GK]
Drgnął delikatnie uszami na słowa Kłopota i podniósł łeb znad futra jegomościa. Zlustrował wzrokiem rudego, po czym westchnął.
- Kręcę się wokół Klanów czasami i tyle, każdy w Gangu o tym wie - odparł, przyglądając się nieboszczykowi. Co kot z Klanu Gromu robił... tutaj? - Lubię sobie gadać z kotami - dodał jeszcze.
Odnieść?
A po co. Będą mieli coś z tego? Raczej nie.
- Po co... CZEMU JA ZA ZAD??
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXKiedy myślała, że w Klanie Wichru jest tak źle, że nie może być gorzej - Roziskrzona Gwiazda udowadniała jej, że jest w ogromnym błędzie. Kolczasty Grzbiet była w stanie zrozumieć naprawdę wiele. To, że z powodu czyichś osobistych sympatii przygarnięto do klanu Mrówczy Szlak. To, że Rekinia Łapa wszedł do nich jak do siebie, zapewne na smutną historię o rodzicielstwie. To, że Kraśna Klacz pozwoliła sobie odebrać kocię i oddać je do Klanu Gromu. Nie podobało się jej to, ale starała się trzymać język za zębami i pilnować swoich spraw. Jednak sprowadzenie do obozu pieszczocha... To było już coś, gdzie wojowniczka musiała narysować szeroką kreskę. Na ceremonii jednak wszyscy wydawali się być pogodzeni z takim stanem rzeczy! I właśnie to było dla czarno-białej najgorsze. To ciche przyzwolenie. Żadnego głosu sprzeciwu, jakby obecność zaobróżkowanego pupilka dwunogów była czymś zupełnie normalnym. XXXKolec potrzebowała... właściwie sama nie wiedziała czego potrzebowała, ale pod wpływem emocji po prostu parła przed siebie - dalej i dalej, bez konkretnego celu. Zwolniła kroku dopiero, gdy zaczęła spostrzegać, że krajobraz dookoła niej zaczynał się robić nieco mniej leśny. Zaczynały się pojawiać te dziwaczne, kanciaste kształty. Oh, cudownie! Dokładnie w takim miejscu marzyła się znaleźć...
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Było pochmurne popołudnie, gdy dotarła do opuszczonego siedliska Ludzi. Miejsce to, w dziwny sposób przypominało jej dom... I raczej nie był to przyjemny fakt. Jej wzrok był rozbiegany, niespokojny. W nocy znowu nawiedziły ją koszmary, powodując u niej wściekłość. Zostawcie mnie. Zdechliście, nie macie już prawa głosu.
Było zimno, a kocica czuła zmęczenie w łapach. Po chwili przez dziurę w murze wsunęła się do środka siedliska, i zaczęła czyścić swoje futro. Musiała odpocząć.
Onyks!//
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Wróciła na stare śmieci, chociaż do samego osiedla jeszcze nie weszła, nie bardzo wiedziała, czy miała jakikolwiek powód. Nie zamierzała sobie ujmować, czy się jakoś nad sobą użalać, ale stare śmieci w tym momencie, prawdopodobnie jej już nawet nie pamiętały, a miejsce dawno zmieniło bieg. Chociaż czy kiedykolwiek jej osoba miała jakieś znaczenie? Dla znajomych, dla niektórych ludzi, czy może pieszczochów, które lubiła nękać, ale ogólnie rzecz biorąc żyła dość spokojnie. Szczególnie po poznaniu Kukułki, a przez podróż z Mysz zrozumiała też, że czas każdego kota w końcu mógł się skończyć. Znaczy, nie żeby wcześniej tego nie dostrzegła, byłoby to kłamstwem. Śmierć Kukułki była dramatyczna i bolesna, ale zarazem poetycka i wzruszająca – ptaszek, który wyleciał z klatki, ostatecznie zginął tak jak sam tego chciał. Czy Onyks chciała zaakceptować taką kolej rzeczy? Nie. Czy musiała? Życie zazwyczaj nie dawało wyboru w takich kwestiach.
Weszła lekko przemarznięta do opuszczonej rudery, w której kiedyś coś tam się wydarzyło. Nie pamiętała szczegółów, ale kotka którą spotkała potem przecięła jej drogę jeszcze raz, więc aż tak bardzo o jej istnieniu nie zapomniała to na pewno. Widok białego futra oznaczał tyle, że nie była tu sama, a jakby chciała zgrywać biedną i schorowaną to jej się gorzej robiło.
— Mróz chwyta nawet najgrubsze futra i przenika w najgłębsze zakamarki skóry, chociaż czy nie jest to ciekawe jak sobie z tym radzimy? — zapytała na wejściu, wskakując na jedną z przykrytych rzeczy. Czy obchodziło ją na co wskoczyła? Nie. Zielone oczy przetaksowała całe wnętrze z chłodną precyzją, ale nic niesamowitego w środku nie zobaczyła. Przynajmniej nie musiała się martwić nie wiadomo czym. Ślepia ostatecznie spoczęły na sylwetce nieznajomej.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Drgnęła, gdy jej uszu dobiegł głos. Sierść na jej karku zjezyla się delikatnie, a gdy odwróciła głowę jej oczom ukazała się sylwetka starej, czarnej kocicy. Szlag. Nie usłyszała jej. Przeklęta jej wada słuchu. Zmierzyła nowoprzybyłą spojrzeniem lodowatych ślepi. Nie wyglądała na zagrożenie. Właściwie to wyglądała jakby jedną nogą była już na tamtym świecie.
Jej wzrok zrobił się lekko nieobecny. Nie czuła się dziś najlepiej.
Uśmiechnęła się jednak lekko, drapieżnie. -Zaiste.. -mruknęła. -Kim jesteś? -Zapytała, mrużąc lekko oczy. Jej głos był chłodny, ale... Spokojny. Lekko oddalony.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Drgnięcie kotki przed nią było ledwo widoczne, ale oczy wychwyciły ten drobny ruch od razu odpalając trybiki w głowie Onyks. Co takiego spowodowało, że ta się przestraszyła? Zmrużyła oczy, chociaż na pysku widniał delikatny uśmiech, nie był on jednak przyjazny, nie był też chamski, wyglądał jak część jej osoby w tym momencie. Był żeby być. Zastanawiała się nawet czy kotka zauważyłaby to przez to jak bardzo… nijaka się wydawała.
— Podróżnikiem z dalekich stron, a zarazem miejscowym, czasami pojawiam się wtedy kiedy ktoś tego nie chce, a innym razem pomagam tym w potrzebie — odpowiedziała z westchnieniem, dodając po chwili ciszej — to drugie raczej rzadziej.
Żyła na tym świecie wystarczająco długo by zobaczyć już wszystko i spotkać każdego możliwego kota: kulawy, nierozumny, głupi, przetrącony (przez auto chociażby), przypalony, odmarznięty, ślepy, a nawet… głuchy. Kotka przed nią nie wydawała się głucha, ale wydawała się bliska tego. Ciekawiło ją czy miała rację i czy usłyszałaby cichsze dźwięki?
— A siebie jak możesz przedstawić? — zapytała ponownie normalnym tonem, chociaż sama sceneria wyglądała jakby była na audiencji. Patrzyła ze swojego miejsca na biały pyszczek kotki.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Zmrużyła oczy, słuchając zagadkowej gadki starej kocicy. Mm.. a więc tak. Jej ogon leniwie przesunął się po ziemii. Czarnofutra wyglądała na ciekawy egzemplarz. Na pewno bardziej, niż te wszystkie wypłosze z tak zwanych "klanów".
Uśmiechnęła się chytrze. -Co masz przez to na myśli? -zapytała, delikatnie przybliżając się. Nie tyle, by podkreślić swoją pewność siebie, co po to żeby lepiej słyszeć. Niestety, wadliwy słuch był jedną z jej zmor.
Na pytanie nieznajomej poruszyła uchem. -Balladyna. - miauknęła. - Niegdyś żyłam jako członkini Kultu. - dodała, zarzucając lekko haczyk na uwagę ciemnej.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Uśmiech kotki wyglądał jakby w głowie przeszły procesy myślowe nie mające odzwierciedlenia w postawie kotki, Onyks nie wiedziała jak odczytać nagłą zmianę, chociaż na pewno cisnęło jej się na usta: ciekawość. Akurat w tym była dobra. Zawsze wzbudzała nutkę ekscytacji i ciekawości w kotach, nie mogły się oprzeć, przejść obojętnie, zawsze jakoś ich do siebie przyciągała. Co do jednego jednak nie była już tak pewna – czy kotka jednak dobrze słyszała? Niby przysunęła się bliżej, wcześniej wzdrygnęła, ale może tylko jej się wydawało?
— O co dokładnie pytasz? — odbiła pytanie. — Czemu jestem podróżnikiem? Miejscowym? Czemu znana jestem pod tyloma różnymi słowami?
Imię nieznajomej coś jej mówiło, ale nie była do końca pewna gdzie dokładnie je słyszała, ani skąd je kojarzyła. Nie było typowe. I tak jak poznała już Connora, tak jego imię nie było tak nietypowo znajome. Wzmianka o kulcie sprawiła tylko, że ucho jej drgnęło. — I czym się ten kult zajmował? — Ugryzła się w język by zapytać jak słaby kult musiał to być skoro o nim rozpowiada byle nieznajomemu. Przychyliła jednak głowę w zaciekawieniu, a blizny na jej pysku zaczęły opowiadać następne historie, nie wiedziała tylko jakie.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Balladyna zmrużyła oczy. Potrzasnela lekko głową, jakby chciała oczyścić głowę z niewidzialnej pajęczyny. -Oh, o wszystko. - miauknęła, uśmiechając się drapieżnie. -" pojawiasz się, kiedy ktoś tego nie chce" .. masz coś na sumieniu? - dodała, obserwując uważnie starsza kocicę. Może miały ze sobą więcej wspólnego niż wydawało jej się na początku. Z tym, że Balladyna nie zrobiła nic złego.
Na pytanie machnęła ogonem. Owszem, mogła mówić o kulcie, jego istnienie nie było nigdy żadną tajemnicą. Dostanie się do niego to inna kwestia. - Była to grupa kotów, dowodzona przez mojego, stfu! Ojca. -Miauknela, krzywiąc się paskudnie. - Byliśmy ponad innych. - dodała. Zamilkła na chwilę. -Czym się zajmowaliśmy? Cóż...tym i tamtym..- zamruczała z rozbawieniem, jednak brzmiało to wyjątkowo nieprzyjemnie. W końcu jaki interes miała w tym żeby zdradzać aż tak dużo nieznajomej?
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Czarne źrenice zwężyły się dziko, a delikatny uśmiech zmienił się w coś bardziej niebezpiecznego.
— A czego nie mam? — odpowiedziała pytaniem na pytanie. — Kiedy wystarczająco bardzo się chce nawet ze zmarłymi się pogada i oszuka. — Westchnęła. I nagle wszystko prysło, ponownie rozluźniona sylwetka, nieskazitelny uśmiech wyuczony od kocięctwa. — Te dni mam już jednak za sobą. Teraz po prostu chodzę i oglądam tereny ostatni raz. Wiadomo jak to jest ze starym wiekiem, prawda? Nigdy nie wiesz kiedy postawisz łapę ostatni raz. Ciekawe czy każdy czuje to w kościach? Myślałaś o tym kiedyś, moja droga? Czy może wszystko co nas otacza przepowiada naszą śmierć? — zapytała, chociaż nie czekała i kontynuowała zaraz po chwili. — Co jeśli wiatr wiejący ci w pysk dzisiaj jednak jest odrobinę silniejszy? Każe ci się zawrócić, bo wchodzisz prosto w paszczę psa? A może liść, który dotknął cię w bok próbował kazać ci zawrócić od drogi, bo nie zauważysz jadącego auta? — Spojrzała w niebo przez dziurę w dachu. — Co jeśli deski zaskrzypiały dzisiaj mocniej, chcąc poinformować, że dach zawali ci się na głowę? A może nasze kości bolą nas pomimo wyspania? Może zwiastują śmierć? Czy da się przed nią uciec?
Ile razy ona sama uniknęła śmierci? A ile razy jeszcze poczuje ból w kościach i pomyśli o tym, że przyszedł na nią czas? Czy spotka wtedy Kukułkę? Ciągle zadawała sobie to pytanie, a mimo to nigdy nie jest była pewna odpowiedzi. Może kotka nawet po śmierci będzie korzystać z wolności? Może Onyks nie miała szans spotkać… przyjaciółki? Chociaż czy im bliżej była spotkania z zaświatami tym bardziej w nie wierzyła? Chyba nie. Chyba po prostu chciała czasami złapać się myśli, że zobaczy ją żywą, że będzie mogła się otrzeć o jej bok, spojrzeć jej w oczy i mruknąć jakiś zaczepny tekst. Żałowała, że nie udało jej się więcej razy tego zrobić.
— Twój ojciec posiadał dużo władzy. Można pozazdrościć jemu i współczuć każdemu innemu. — Zmanipulowanie tylu kotów na pewno było ciężkie na początku… chociaż czy niektórzy nie chcieli zostać po prostu zmanipulowani? — Już nie jesteś ponad innych? — zapytała spokojnie, a ogon miarowo wił się gdzieś obok niej kiedy siedziała wpatrując się w kotkę.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Reakcja nieznajomej zaciekawiła ją. Wydała z siebie cichy, gardłowy pomruk, słuchając jej monologu na temat śmierci. W duchu uśmiechnęła się, lecz nie był to przyjemny uśmiech. -Śmierć.. tak, znam ją doskonale. - miauknęła, wykonując delikatny ruch ogonem. Śmierć była jej nieodłączną siostra, fatum, które za nią się ciągnęło, czymś, czego albinoska się nie bała. Czy da się przed nią uciec? Prychnęła cicho z rozbawieniem. Czy każdy ją czuje? - Tejże którą znam, żaden kot się nie spodziewał. - miauknęła, a w jej oczach pojawił się na chwilę ten błędny wyraz. Każdy moment, gdy wspominała czyn, z którego była szczęśliwa, powodował z jakiegoś powodu kąsanie, niczym lisich kłów na jej umyśle.
Na wzmiankę o ojcu zaśmiała się ochryple. Oj, miał władze, do czasu. Aż nie przyszła kryska na matyska. -Wlasnie, posiadał. - mruknęła, akcentując ostatnie słowo. -Zapchlony dureń. -dodała, po czym splunęła lekko przez ramię.
Na pytanie wyprostowała się i spojrzała bystro na starą kocicę. -A jak ci wyglądam? -odpowiedziała pytaniem, lekko przechylając głowę.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Kotka miała w sobie coś zabójczego, Onyks zobaczyła to teraz zbyt klarownie. Czy się obawiała? Nie. Może tak miała wyglądać jej śmierć? Jak to było? Ciekawość zabiła kota? Przechyliła tylko delikatnie głowę i przyjrzała się pyskowi Balladyny, który nie wyrażał tak naprawdę nic, a mimo to ile ona księżyców spędziła grając w gierki z innymi? Nie była głupia.
— Och, koty raczej w ogóle się jej nie spodziewają. Każdy myśli, że będzie żył wiecznie, a potem nadchodzi czas spojrzenia śmierci w oczy. Niektórzy akceptują ją w tamtym momencie. Inni uciekają, pchają się i próbują wepchnąć innych pod jej łapy. A ty? Kim jesteś? — zapytała po dłuższym gadaniu. — Oraz jakiej śmierci się nie spodziewali? — Szczerze? Nie znała takiej. Raz wpędziła jakiegoś kota w przerażenie po tym jak wmówiła mu, że jest duchem kota którego zabił. Jedna z zabawniejszych rzeczy jaką zrobiła. Czy mogła wtedy stracić życie? Pewnie tak. Trzeba spodziewać się niespodziewanego, prawda?
Nie lubiła ojca. Onyks potrafiłą tyle stwierdzić, ale to każdy głupi by potrafił. Czy ona lubiła ojca? Ciężko stwierdzić. Nie znała go przecież.
— Ponad mną na pewno nie jesteś — zauważyła wzruszając barkami. — Jest to jednak spowodowane naszym położeniem. — W końcu siedziała lekko wyżej od niej. — Czy ogólnie nie jesteś? Nie umiem stwierdzić. Masz w sobie coś co sprawia, że pewnie nie jeden potrafi nagle położyć się z przerażenia. Nie jestem jednak jednym z tych kotów, co najwyżej przeraźliwie niesprawiedliwe wydaje mi się, że na koniec swojego życia dopiero widzę kogoś kto byłby zdolny do zasiania chaosu. — Szczerość. Nie obawiała się jednak. Czemu by miała, nie była tym kotem który uciekał – już nie.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Kim była? Dobre pytanie. Była tą, która śmierci się nie boi. I tą, która ją przynosi, i która ciąży bezustannie nad jej karkiem niczym złośliwe widmo. - Ja nie uciekam. - mruknęła, spoglądając gdzieś ponad ramię kocicy. - Jeśli po mnie kiedyś przyjdzie... Będzie musiała zawalczyć. - zaśmiała się cicho, ochryple. Tanio skóry nie sprzeda. Nie po tym, co przeszła i czemu stawiła czoła. Na pytanie zwróciła lodowe ślepia z powrotem na czarną kocicę. Chwilę patrzyła uważnie, a jej wargi poruszyły się nieco. - Tej, która przyszła po nich za ich plugawe występki. - odparła w końcu. Czy uważała się za dobrego kota? Jej dobro nie interesowało.
Poruszyła uchem na słowa kocicy. Tak... Jeśli chodzi o ich fizyczne położenie, to miała rację. Dalsze słowa kocicy spowodowały, że jej bujna biała kryza napuszyła się lekko z dumy, a drapieżny uśmiech odsłonił fragment zębów. Oto z pyska starej kotki padły słowa prawdy. Balladyna była tą, której mieli się bać. Przy której mieli znać swoją słabowitość. Mruknęła pod nosem. Wyczuwała po kocicy, że ta również była silna duchem. Nie uciekała jak ten spłoszony zając. To się chwali. -Mm.. dobrze mnie odczytałaś. - mruknęła. - Gardzę słabeuszami i niemotami. Życie jest nieustanną walką, klątwą.. nie ma tu miejsca dla parszywych nieudaczników. Trzeba ciągle mieć się na baczności... I być gotowym zatańczyć ze śmiercią. - powiedziała, patrząc na kocicę uważnie. Czy byłaby zdolna do zasilania chaosu? Chaos, to jej drugie imię. - Siła ducha i pazurów, oto, co jest ważne.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Onyks znała ten typ kota, nieprzewidywalny i kompletnie niespokojny, zawsze szukający problemów. Widziała to w oczach, które z obłędem szukały czegoś do wgryzienia się i nie puszczenia, wiedziała z kim miała właśnie do czynienia i nie sprawiało to na niej żadnego wrażenia. Wada kotów pochłoniętych nieprzewidywalnymi działaniami była taka, że konsekwencje były dla nich odległym tematem, nie zastanawiali się nad tym do czego doprowadzą ich czyny.
— Zgadzam się. Chociaż jak dla mnie taniec ze śmiercią jest odrobinę bardziej piękny i ekscytujący, w końcu nie codziennie ma się przywilej zatańczyć z nieznanym. Czasem się zastanawiam… czy będzie to powolny taniec? Czy na siedzeniach zasiądzie widownia? Zapłoną ponownie światła reflektorów? A może będzie to intymne? Cisza pośród drzew i tylko wiatr nucący mi melodię, do której dostanę nieznanego partnera? — zapytała z parszywym uśmiechem. — Powiedz mi, o ile jesteś chętna. Czym twoje życie cię przeklęło? — Ciekawość zabiła kota, prawda? Ileż razy ona byłaby martwa.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Na jej pysku pojawił się drapieżny uśmiech, a z gardła wydobył pomruk uznania. Chociaż nie rozumiała niektórych słów, jak "reflektory", tok rozumowania czarnofutrej sprawił, że stało się coś niezwykle rzadkiego. Mianowicie, Balladyna poczuła do nieznajomej odrobinę mniej pogardy. Niemniej, widziała po starej kocicy, że i ona jest duchem niespokojnym, taka, która nie tchórzy i nie ucieka jak spłoszony kundel. Istny chochlik. - Oh, widzę że napotkałam bratnią duszę. Dla innych zgniłą i szaloną. Dla obdarzonych nią, najlepszą. - zaśmiała się ochryple. Czy śmierć była piękna? Śmierć wrogów, oj oczywiście że tak. Ale była jednocześnie plugawa i brudna, a w odmętach zwichrowanego umysłu albinoski, odezwały się prześladujące ją widma. Aż na chwilę jej wzrok stał się oddalony, a ogon ledwie dostrzegalnie napuszył się. Słysząc pytanie, spojrzała z powrotem na kocicę. Pewnie w innych warunkach zapytałaby ją, co jej do tego. Ale stara kocica była ciekawa. Może nawet na tyle bystra, by zrozumieć. - Czym? Zgrają obrzydliwych zdrajców. Parszywą kochanką. Plugawą siostrą. I zdradzieckim ojcem. - wypowiadając ostatnie zdanie, zamaszystym ruchem wskazała pazurem na bliznę pod okiem. - Widzisz to? To piętno mojego łachudrowatego, stfu! rodziciela, pożal losie. - splunęła z sykiem, a jej oczy sypnęły iskrami. - Na szczęście wącha już kwiatki od spodu. Myśleli, że mogą wszystko. Że mogą odebrać mi to, co miało być moje!- podniosła głos, a jej ogon uderzył w ziemię. Po chwili jej sierść opadła, a na pysku pojawił się koszmarny uśmiech. - Niech gniją.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę