Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Cóż, jej plan nie powiódł się. Pomysł był może i dobry, ale niestety nie w czas. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić znalazła się w wirze śniegu i futra. Po zaledwie uderzeniu serca czuła ogromny ciężar na sobie, utrudniający jej oddychanie. Po chwili do jej płuc dostało się więcej powietrza, zimnego, ale bardzo orzeźwiającego. Po wzięciu paru oddechów czuła, że żyje. Trochę gardło zaczęło ją boleć, ale grunt, że była cała, trochę poobijana, co jest drobiazgiem, gdyż mogła być połamana, jej kości nie są takie jak kiedyś. - Taki pochówek dla mnie wymyśliłaś? Hm?- zapytała patrząc łobuzerskim wzrokiem na Donośny Krzyk. No ładnie! Już jej pogrzeb zorganizowali! Zakopią żywcem w śniegu! Z drugiej strony będzie zakonserwowana. Zapewne nie to córka Trawiastej Polany miała na myśli, ale tak to w tym momencie Lawenda odebrała. Patrząc prawdzie w oczy do pochówku jej bliżej niż dalej, to nastąpi lada moment. - W takim razie ogłaszam rozejm i nakazuje powrót do Obozu w pokoju- oznajmiła poważnie. Zabawa zabawą, ale naprawdę czas wracać. Robi się późno, a także chłodniej, nie wspominając o czekających obowiązkach.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Mordka wygramolił się z tej górki futer kiedy usłyszał, że no, zabawa się skończyła. Szkoda trochę, bo nawet nie spodziewał się że z Lawendową Gwiazdą może być całkiem… ciekawie. Nawet jeśli nie połamała się ku uciesze publiczności albo przynajmniej jej części.
-Hm, jakoś się obroniłaś -powiedział, udając że próbuje dziabnąć siostrę w ogon.
Dymny kocurek zrobił się trochę smętniejszy na wiadomość o powrocie do obozu. Jakoś nie chciał jeszcze specjalnie wracać, zwłaszcza do obowiązków, od których starał się migać jak tylko się dało. No ale w tym momencie już wystarczająco cudów chyba narobił… następne zostawi na jutro.
-No dobra -powiedział niechętnie. No to wracają… szkoda.
//zt
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Uśmiechnęła się głupio na głos Lawendowej Gwiazdy.- No tak jakoś wyszło, wolę nie stracić ogona przez agresywnego borsuka. -I jak na zawołanie odsunęła ogon od próbującego (chyba???) zaatakować jej ogon brata. Sama unosiła łapę i przeleciała nią obok dymnego ucha, udając że planuje je pochwycić.
Spojrzała nieco niezadowolona na przywódczynię. Zdawała sobie sprawę z tego, że muszą powoli wracać, co było nieuniknione, ale mimo wszystko szkoda jej było odchodzić. Świetnie się bawili, a już na pewno ona. - O! O! O! Ale nie mówmy od razu prawdy, jak to było z tymi potworami! Skoro Klekoczący Bocian wcisnął nam taki kit, to nie bądźmy dłużni i odpowiedzmy mu najbardziej mrożącą krew w żyłach historię. Proszę! -Zwróciła się do przywódczyni niemal natychmiastowo odzyskując wigor. Chciała zobaczyć minę wojownika, gdy dowie się o tym, jak Borsuk bezlitośnie pozbawił głowy jednego z nich, albo jak zostali zakopani w śniegu przez armię potworów w odwecie za ich towarzysza.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Tak wyszło? Najlepiej poświęcić Przywódczynie dla celów wyższych! Z drugiej strony to rozsądne, ma zapas żyć i jest stara. Korzystniej jest ją dać na pożarcie borsukowi czy po po prostu zakopać w śniegu. - No, no! Proszę nie myśleć tylko o sobie!- oznajmiła rozbawiona. Wiadomo, to tylko przekomarzanie się, ale dobrze by było, aby naprawdę Klanowicze się wspierali i byli gotowi do poświęceń za drugiego, nie tylko za koszt ogona, ale i życia.
Na pierwszy rzut oka było widać, że młodzi wojownicy nie chcą wracać z patrolu, który zamienił się w dobrą zabawę. Ona też by jeszcze kontynuowała te wygłupy w śniegu, ale jednak rozsądek bierze w górę. Na szczęście nikt nie protestował. - Dobry pomysł! Zostawię to w takim razie wam! Choć sama nagadałabym, że ta istota było wielkości potwora i musieliśmy stoczyć poważną walkę, ale dzięki naszemu sprytowi i dobrze opracowanemu planowi pokonaliśmy ją bez szwanku- uruchomiła swoją wyobraźnie. Za kociaka miała ją bardziej bujną, teraz stara się trzeźwo patrzeć na świat choć nie zawsze. Niebieska kotka zarządziła powrót i wszyscy szczęśliwie dotarli do Obozu.
Siupnęła głową do norki w taki sposób, że z daleka było widać jej tył i lekko huśtający się ogon na obie strony. Może nie było to z podekscytowania, ale z zaintrygowania na pewno, bowiem nosem szukała czegokolwiek ciekawe. I nie, żeby się pomyliła, Klisza w końcu miała boski intelekt i intuicję, dlatego szybko wyciągnęła wiązkę kwiatów lawendy z norki. Uśmiechnęła się szeroko do samej siebie, widząc wysuszone, piękne kwiaty, które pachniały równie intensywnie co te w formie... bardziej żywszej. Zajrzała jeszcze raz do norki, dokładnie szperając w jej otchłani, mając nadzieję na znalezienie jeszcze więcej darów. W końcu jej się nalezało!! Niemniej przykryła znalezioną lawendę ogonem, by nikt nie planował jej czegoś ukraść, gdy akurat jej oczy były skierowane do nory, a nie na znalezisko.
mruk
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Ogromna | czarna z białymi znaczeniami | błękitne oczy ||| Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogrom kotki. Mruk fizycznie jest wielka, przewyższa wiele kotów, a długa, rozwichrzona sierść tylko dodaje jej gabarytów. Nie jest w stanie ułożyć włosów na płasko, dlatego też siedząc, często wygląda jak włochata, duża piłka. Z daleka kilka zbitych pasm grubej sierści przypomina bardziej kolce niż faktyczne kępy futra, odstające głównie z jej szyi i karku.
Duży łeb okraszony jest raczej niewielkimi oczami o jasnej, błękitnej barwie. Sierść jest koloru gładkiej (bez pręg) czerni z białymi znaczeniami na brodzie, ciągnącymi się przez gardło i kawałek szyi, a kolejne na całej szerokości klatki piersiowej, które kończą się pomiędzy przednimi nogami, tuż na samym początku. Posiada również białą, podłużną plamę na karku. Lewe ucho ma odgryzioną końcówkę, a prawe, zakończone pędzelkiem, nieco oklapnięte na końcu.
Mruk to indywidualistka. Chodzi swoimi własnymi drogami, które często okazują się być dłuższe i cięższe, ale hej! Przynajmniej nie jest taka jak inni. Stawia na swoim, rzadko zmienia zdanie i uparcie trzyma się swoich przekonań. Ciężko zdobyć jej zaufanie, szczególnie samcom, do których jest uprzedzona i od początku traktuje ich z góry. Chyba, że nie gadają albo są w stanie mówić na tyle sensownie, że ich egzystencja jej nie denerwuje.
Jej metody wychowawcze są dalekie od poprawnych. Nie potrafi okazywać uczuć, a przynajmniej nie tych pozytywnych. Ciężko jej zaimponować, nie umie podbijać morali (prędzej dobijać), bywa zgryźliwa. Do tego nie zna się na żartach, łatwo potrafi przejść z niezrozumienia humoru do wyzwisk w stronę opowiadającego.
Twardo stąpa po ziemi, jest realistką i każdą sytuację analizuje w taki sposób, by dobrać odpowiednie rozwiązanie. Stara się nie działać pochopnie, o ile w grę nie wchodzą interakcje społeczne, z którymi sobie nie radzi. Oddałaby życie za swoich najbliższych, choć na odchodne rzuciłaby pasywno-agresywny komentarz, byleby pokazać, że nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw. Uwielbia ‘a nie mówiłam’.
Świt [KW] Bezimienny [S]
Zasiadła tuż za nią, powoli, po cichu. Nie chciała nawet przyznawać, że poszukiwania nieznajomej kotki ją zaintrygowały. Choć w rzeczywistości to może nie same poszukiwania czy grzebanie w króliczej norze, ale samotniczka sama w sobie. Jeszcze ciężej byłoby przyznać, że szylkretka była rzeczywiście śliczna, fascynująca wręcz.
- Tak tego nie schowasz - skomentowała, odsuwając łapą jej ogon, by odkryć suchą lawendę. Możliwe, że nie wiedziałaby, że tam właśnie schowała kwiaty, gdyby nie przyglądała się jej już wcześniej.
The woman is wild, a she-cat tamed by the purr of a Jaguar
Money's the matter
If you're in it for love You ain't gonna get too far