Logo Artemidy
Ciepła Skałka
#16
Wilczek nie pozwolił, by Gwieździsta Łapa zauważyła nawet zmieszanie srebrzystego kocura. Nie siedziała mu w głowie, a procesy myślowe były jednak znacznie szybsze. Podobno co dwie głowy, to nie jedna, prawda? Może przez ułamek uderzenia serca widać było zawahanie w jego zachowaniu, ale Gwiazdka nie widziała potrzeby się nad tym rozwodzić i przesadnie rozmyślać. Ba, nawet jej to pasowało. Widać było, że sam chętnie chciał z nią pograć w tę grę, więc uśmiechnęła się w duchu. Brakowało jej jakiegoś interesującego towarzystwa od pewnego czasu, a ten tutaj wyglądał na właśnie taki okaz i bynajmniej nie zawiódł. Przynajmniej na razie.
— Och, Wilczy Śladzie, być może. Niestety, nie jestem specjalistką w tej dziedzinie. W Klanie Wichrrru rrraczej mało kto je przybiera — odpowiedziała mu wyjątkowo niewinnie. Oczywiście, że było to kłamstwo. Ba, właśnie rozmawiał z kimś, kto chętnie to robił i był w tym całkiem niezły. Tak czy siak, Gwiazdka nie była jedynym egzemplarzem z podobnymi umiejętnościami w swoim rodzinnym klanie. Subtelnie uniosła kąciki pyska w przyjemnym uśmiechu, ale w tym czasie w ogóle nie odrywała spojrzenia od gromowego wojownika, z determinacją krzyżując z nim zielone ślepia.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Wątpiłem w słowa Gwieździstej Łapy i miałem do tego powód. Wierzyłem, że w każdym klanie są mniej lub bardziej inteligentne przypadki, przy czym te drugie zdecydowanie częściej noszą przeróżne maski. Być może stojąca naprzeciwko terminatorka faktycznie nie miała doświadczenia i nie potrafiła ich dostrzec, jednak byłem przekonany, że i w klanie Wichru są koty, które je przybierają.
- Może odpowiednio dobrze się krryją? Maska może być idealnie doprracowana, sprrawiająca wrażenie perrfekcyjnej, jednak najtrrudniejsze i zarrazem najciekawsze jest to, co znajduje się pod nią - odpowiedziałem swojej młodszej kopii, wciąż utrzymując kontakt wzrokowy, zupełnie jakbyśmy toczyli jakąś bitwę, kto pierwszy oderwie wzrok. Terminatorka dzielnie się trzymała; są koty, które w ogóle nie potrafią spojrzeć innym w oczy; są też takie, które chwilę wytrzymają, by zaraz oderwać wzrok i uciec spojrzeniem gdzieś na bok, nie mogąc wytrzymać nadanej presji. Oczy Gwieździstej Łapy były nieco bardziej zielone; nasze zaś podchodziły nieco pod błękit.
.................................♣
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

..................♣ BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies ◊
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
LVL 5 230 / 400
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Dlatego właśnie powiedziała, że mało kto w jej klanie przybiera maski, a nie że nikt w ogóle. Niemniej z pewnością w klanie były koty, które kryły się tak dobrze, że nawet ona nie wiedziała o ich dobrej minie do złej gry i ciąganiu za przeróżne sznurki. Inna sprawa, że mimo wszystko... Klan Wichru wydawał się pod tym względem bardzo spokojny, wyważony i uprzejmy, ale w zupełnie inny sposób, niż srebrzysty kocur. Od razu było widać, że jest z innego klanu. Nie było u niego tej serdeczności, czy czegoś, co sprawiałoby wrażenie bezinteresowności. Miał zupełnie inne... wibracje, jeśli można to tak ująć.
— W takim razie w moim klanie musieliby być gównie mistrzowie tej sztuki, Wilczy Śladzie, ale to prrrawda - najciekawsze jest to, co znajduje się pod nią. W końcu na pewno nie wszyscy wiedzą, że masz taki talent, czyż nie? — odpowiedziała gromowemu wojownikowi, a zielone ślepia odrobinę zaiskrzyły, kiedy delikatnie przechyliła głowę na bok, wtulając się w gęstą, srebrzysto-białą kryzę, porastającą jej szyję. Oczywiście, że podjęła rzuconą przez Gromiaka rękawicę i nie zamierzała odwracać od niego wzroku, a ich spojrzenia wciąż się krzyżowały, przez co ta rozmowa... wydawała się jej bardzo intymna, ale również prowokująca. Czuła się, jakby nawzajem spróbowali zedrzeć z siebie futro, by dostać się do tego, co mieli w środku i żadne z nich usilnie nie chciało tego pokazać, choć kusili siebie nawzajem.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Wiedziałem, że i w klanie Gromu są koty przybierające przeróżne maski, kryjące się i mające dobrą minę do złej gry. Między innymi sami do tych kotów należeliśmy; nikt nie wie, co jest we mnie, w środku, że nie jestem sam. Nikt, nawet Cyprysowa Łuska, która niby ma jakieś podejrzenia. Tak naprawdę nie ma o niczym pojęcia, cała reszta również. (Poza jedną.) Wiem. Zastanawiałem się, czy Sucha Gałązka pamięta. To do niej zwróciłem się w sprawie Wilczka jako jeszcze młody kociak. Od tamtego czasu o tym nie rozmawialiśmy, sprytnie unikałem tematu i sprawiałem, że rozmowa nigdy nie schodziła na niebezpieczne rzeczy. Nie ośmielę się również i teraz o tym kiedykolwiek wspomnieć, w strachu, że jeśli puściła to w niepamięć, to nagle sobie wszystko przypomni. To coś, co nigdy nie wyjdzie na światło dzienne. (Nie z twojej inicjatywy) Jego - być może. Kiedyś.
- Być może są. Wszyscy - nie. Choćby jeden kot - może. Wydaje mi się, że koty noszące maski mogą być czasem zbyt pewne siebie. Zajrzeć pod czyjąś maskę.. Wyobrrażasz to sobie, Gwieździsta Łapo? Jakie to by było, gdyby taki kot odkrrył, że inni go znają? Że wiedzą, co ma pod maską? - powiedziałem, rzucając parę zdań i zobaczymy, czy Gwieździsta Łapa domyśli się, co miałem na myśli. Wszystko pełne niedopowiedzeń, niby oczywiste, ale jednak nie. Wciąż nie odrywałem spojrzenia od oczu terminatorki. Ostrożnie dobierałem słowa, nawet nie pozwalając, byśmy w tym momencie się zamienili. Sam wyobrażałem sobie, jak mógłby zareagować kot, który właśnie został zdemaskowany. Jak wielkie przerażenie by poczuł? Jak jego świat by się w tym momencie zawalił, co by dalej zrobił?
.................................♣
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

..................♣ BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies ◊
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
LVL 5 230 / 400
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Jak to by było, gdyby zajrzeć pod taką maskę? Jak to by było, gdyby ktoś ją odkrył? Co jak co, ale na pewno nie byłaby zachwycona z tego powodu. Nie bez powodu często grała i ukrywała pewne rzeczy przed światem, żeby jakiś kot tak po prostu ją zdemaskował i zdołał zajrzeć do jej głowy, w której często pojawiały się bardzo nieprzychylne słowa wobec innych kotów.
— Z jakiego powodu miałyby być zbyt pewne siebie? Sądzisz, że uważają się za tak dobre, że nikt ich nie zdemaskuje? — zapytała, spoglądając na srebrzystego kocura spod czarnych rzęs i lekko przymrużonych powiek. Powoli zaczynała mieć wrażenie, że kreatywna dusza Wilczego Śladu wcale nie była czymś, co ukrywał i stało za tym coś więcej. Po takiej sugestii z jego strony... zrobiła się czujniejsza i choć bawiła się dobrze w jego towarzystwie, to nie traciła trzeźwości. A może to właśnie chciał osiągnąć tymi słowami? Jej lekki niepokój, zwrócenie uwagi na to, że być może jednak nie jest tym, za kogo się podaje? Uśmiechnęła się subtelnie do szarego kocura, nie dając po sobie poznać, że coś więcej chodzi jej po głowie.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
- Owszem. Dlatego też całe to zagadnienie jest takie interresujące - odparłem, pochylając minimalnie głowę. Cała ta rozmowa jednocześnie była taka.. niby prosta, ale jednocześnie balansowała na niebezpiecznej granicy i sprawiało mi to niemałą frajdę. Pełne niedopowiedzenia, które mówiłem tylko i wyłącznie specjalnie i wiedziałem, że mogę sobie pozwolić na więcej. Fakt, że to kotka z innego klanu również w pewnym sensie pomagał. Być może już nigdy się nie spotkamy, kto wie. Do ciekawej i interesującej rozmowy trzeba podejść odpowiednio; dokładnie tak, jak w tym momencie. Równocześnie czekałem, aż i Gwieździsta Łapa powie coś innego, co można odpowiednio zinterpretować. Prawdziwą sztuką jest właśnie odpowiednie dobieranie słów, na co w pełni zwracałem uwagę w tym momencie. Czytać w myślach się nie da; na całe szczęście. Gdybym sam miał taką możliwość, myśl o tym, że jest choćby cień szansy, że inni także z pewnością spędzałaby mi sen z powiek i nie dawało spokoju. Pozostaje więc opierać się na własnej inteligencji i domysłach, co też rozmówca ma na myśli.
.................................♣
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

..................♣ BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies ◊
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
LVL 5 230 / 400
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
- Nie mogę się nie zgodzić, mój drrrrogi - wymruczała przyjemnie. W głowie jednak zauważała pewien konkretny problem. Ta dyskusja przypominała jej zarówno spotkanie z... Kąsającą Łapą, jak i ślizganie się po lodzie w Porze Nagich Drzew. Nie do końca mu jednak ufała, ale nie dlatego, że czymś się zdradził i znała jego intencje, jakiekolwiek by nie były, ale dlatego, że ta rozmowa była bardzo sugerująca i dawała jej do zrozumienia z każdym kolejnym zdaniem, które padało z ich pysków. Wilczy Ślad przypominał jej ją samą. Chętnie by została dłużej, aczkolwiek Gwieździsta Łapa nie była kotem, który często dawał się ponosić emocjom. Zwykle stąpała twardo po ziemi i tak było również w tym przypadku.
- Świetny z ciebie towarzysz rozmów, drogi Wilku, ale czas na mnie. Niedługo patrol zauważy, że mnie nie ma. Liczę, że wkrótce się znowu spotkamy - odezwała się do srebrzystego kocura, podnosząc się na równe łapy. Wyglądało jakby miała ruszyć prosto na tereny Wichru, ale tylko się obejrzała przez bark, po czym podeszła do Wilka i liznęła go po policzku, spoglądając spod opuszczonych powiek prosto w jego miętowe oczy. Nie czekając na odpowiedź odeszła nawet nie oglądając się za siebie.

Zt
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Nie odpowiedziałem już nic na słowa Gwieździstej Łapy, jakby czując te wszystkie oznaki świadczące o tym, że rozmowa chyli się ku końcowi. Wichrowa terminatorka nie powiedziała więcej nic ciekawego, jednakże myślę, że to, co każde z nas miało do przekazania, zostało już wypowiedziane. W zasadzie im dłużej to trwa, tym bardziej jest to niebezpieczne. W gruncie rzeczy taka rozmowa to tylko chwila rozrywki i możliwość oderwania się od nudy, która niekiedy panuje w Klanie Gromu. Nie było w końcu wiele kotów, z którymi można by rozmawiać w ten sposób.
- Z ciebie rrównież, Gwieździsta Łapo, do widzenia. - odpowiedziałem krótko i rozluźniłem mięśnie, przymierzając się do odejścia w kierunku obozu Klanu Gromu, jednak zaraz mimowolnie się ponownie spięły i czułem się sztywny jak kij, kiedy terminatorka po prostu podeszła i liznęła mnie po policzku. Stanąłem przez chwilę jak wryty, wyraźnie nieco zdziwiony tym zachowaniem, jednak po uderzeniu serca przybrałem normalną postawę. Spojrzałem pytająco w oczy terminatorki, ale ta zaraz odeszła, więc ja zrobiłem to samo. Uniosłem głowę dumnie do góry i dostojnym krokiem skierowałem się w przeciwną stronę.

[zt]
.................................♣
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

..................♣ BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies ◊
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
LVL 5 230 / 400
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Przy Czterech Drzewach bywałam regularnie i tym razem nie było inaczej. Trening z Truskawkową Łapą przebiegł jak zawsze, jednak tym razem, zamiast wrócić do obozu, postanowiłam przysiąść sobie nieopodal Ciepłej Skałki, chcąc skorzystać z pogody. Słoneczko przyjemnie świeciło, było bardzo ciepło, wstyd byłoby nie skorzystać, prawda?
Pożegnałam się z terminatorką i odprowadziłam ją wzrokiem, podczas gdy sama zajęłam się sobą i widząc, jak rozczochrane mam futro, zaczęłam ja układać, pozwalając by promienie słońca muskały moją sierść spomiędzy koron drzew, kładąc się na Ciepłej Skałce, do której się wybrałam.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Mimo wszystko, Cyprysowa Łuska nie sądziła, że z taka ochotą opuści obóz i uda się na ziemie neutralne przy Czterech Dębach. Nie lubiła tego miejsca, bowiem mimo swojej całkiem znośnej funkcji, kojarzyło jej się z Ziemiami Niczyimi, na których terenie grasowali samotnicy. Teraz jednak miała dość obozu na tyle, że jak tylko znajdywała odpowiednią wymówkę, opuszczała go na cały dzień byleby nie spotkać w nim Żubrzego Gardła na dłużej niż kilka uderzeń serca. Ograniczała kontakt z kotką do neutralnego minimum, wysłuchując jej rozkazów jako zastępczyni. Zachowywała dystans i nie patrzyła w pysk Żubr jak ta do niej mówiła, czując, że nie do końca panuje nad swoim ciałem. Gryzące poczucie urazy, złości i zawodu kotłowało się w jej wnętrzu za sprawą samego widoku czy zapachu niegdyś bliskiej jej kocicy. Poza tym czuła i ból, co dodatkowo sprawiało u niej złość. Nie chciała tego czuć. Chciała w końcu porządnie wyżyć się na kocicy, która nagle i niespodziewanie ją odtrąciła. Tak, jak ona zrobiła to na niej. Chciała wykrzyczeć jej w pysk wszystko czego nie zdołała wtedy jak widziała oddalającą się, małą sylwetkę. Jednak to coś co powstrzymało ją wtedy, dalej to robiło i Cyprysowa Łuska irytowała się z dnia na dzień coraz bardziej. I choć minęło kilka wschodów słońca od ich kłótni w legowisku pstrokatej, emocje z nią związane dalej nieprzyjemnie paliły wnętrze masywnej wojowniczki do tego stopnia, że dalej czuła zadany cios, chociaż tego nie chciała. Słabość związana z emocjami jakich próbowała się wyzbyć była frustrująca. Zastanawiała się długo, dlaczego mimo tego wszystkiego dalej nie mogła wyrzucić z siebie uczuć, którymi darzyła mistrzynie. Dlaczego ta wciąż zaprzątała jej myśli, tworząc cichy głos nakłaniający kocicę do ponownej próby rozmowy. Głos ten jednak został brutalnie zagłuszony przez urażoną dumę córy Kwaśnego Pyska. Przyczyna, której szukała była oczywista, jednak Cyprys odpychała ją od siebie i zaprzeczała czemuś tak absurdalnemu. Nie mogła przecież...
Zacisnęła zęby ze zjeżoną sierścią na karku przeciskając się bez większego problemu przez krzewy, idąc twardym i zdecydowanym krokiem ku Czterech Dębach chcąc ochłonąć i oczyścić umysł. Napełnić go czymś innym niż Żubr. Polowała, brała dodatkowe patrole, jednak to pomagało tylko na chwile. Kiedy ostatecznie udało jej się dotrzeć do Czterech Dębów, bez wahania przekroczyła granicę i zapuściła się w głąb neutralnego terenu. Liczyła na spokój, jednak - przeliczyła się. Błądząc tak w pobliżu dębu, do jej nozdrzy doszedł znajomy zapach. Klan Wichru. A już po chwili zdołała dojrzeć białe futro Wichrowej medyczki. Ukryta między krzewami kocica przez dłuższy czas obserwowała medyczkę, aby po chwili bezpardonowo wyleźć z krzewów i przysiąść przed nimi, zachowując odpowiedni dystans.
- Lśniąca Sadzawko. - przywitała się chrapliwym, obojętnym głosem, mrużąc lekko zielone, chłodne ślepia. Wyprostowała się owijając gruby, kudłaty ogon wokół łap, po czym trzepnęła lekko uchem. - Przerwa w medykowaniu? - ostatnim czego chciała była rozmowa z kimś, jednak może to pozwoli jej w końcu się uwolnić od ogarniającej jej słabości? Oby. Łatwo szło wyczuć, że wojowniczka nie jest w sosie, a lekko napięte mięśnie czy podrygujący ogon mogły to z łatwością przekazać.
[Obrazek: wmb89pr.png]

I'm not afraid of dying, dear
- ̗̀ run with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that good life
LVL 6 120 / 500
MedLVL 0 15 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Leżenie na Ciepłej Skałce miało swoje wady, a jedną z nich zdecydowanie był dość mały zasięg, jeśli chodziło o pole widzenia. Nic więc dziwnego, że nie dostrzegłam pstrokatej kocicy o znajomym zapachu wcześniej, niż dopiero wtedy, gdy usiadła nieopodal i przywitała się. Nie była to jednakże odległość na tyle duża, by wiatr nie był w stanie przywiać mi jej zapachu, który od razu powiązałam z klanem Gromu.
— Nieznajoma — przywitałam się w podobnym stylu, jednak z o wiele większą gracją i taktem. Wiedziała, że tu będę? Truskawkowa Łapa jej powiedziała? Ale wtedy oznaczałoby to, że sporych rozmiarów kocica ma do mnie jakąś sprawę. O cóż więc mogło chodzić?
— Każdy czasem potrzebuje odpoczynku. Nawet chwilkę — odpowiedziałam. Każdy potrzebował chwili by odetchnąć, a już w szczególności wtedy, gdy jedyne co się robi, to wypełnia obowiązki od... dłuższego czasu. — Zajęłam ci miejsce, że tak się wściekasz, dziecino? — spytałam, widząc i czując jak spięta i zdenerwowana jest nieznajoma kocica. Ups.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Cóż, jakby Cyprys się poszczęściło, na pewno minęłaby się z Truskawkową Łapą, a tak? Nie dostała wcześniejszego cynku o tym, że Wichrowa medyczka tu jest po obytym treningu z białą kotką. Ogon wojowniczki poruszył się nieznacznie, kiedy to i Lśniąca się przywitała. Zielonooka nie oczekiwała nic więcej - w końcu jej imienia nikt nie uczy się na treningach, a Lśniącej już tak. Zajmowanie ważnych stanowisk miało swoje plusy, chociaż córy Kwaśnego Pyska do nich nie ciągnęło. Oczywiście, wizja bycia zastępcą była kusząca tak samo jak wiedza o możliwości wydawania rozkazów czy możliwości prostego działania na czyjąś nie korzyść w momencie w którym robił coś głupiego. Podpadnięcie zastępcy nie jest niczym dobrym, a na pewno nie byłoby akie gdyby jeszcze to Łuska została zastępcą. Od tych kuszących wizji jednak odpychał ją fakt, że zastępca zostaje przywódcą, a...Ona dalej się nie widziała. Zresztą, śmierć również nie wchodziła w grę tak samo jak rezygnacja ze stanowiska będąca na równi z tchórzostwem w głowie kocicy.
— Cyprysowa Łusska — przedstawiła się krótko, mrużąc lekko ślepia tak jak zawsze miała w zwyczaju podczas rozmów. Każdy czasem potrzebuje odpoczynku. Na te słowa ucho wojowniczki lekko drgnęło, a brew kocicy uniosła się. Nie mogła temu zaprzeczyć - bo każdy kot potrzebował chwili odsapnięcia od swoich obowiązków. Malinowe Chaszcze była dowodem na wyniszczające działanie stresu kiedy to na jej pysku pomimo wstępnie młodego wieku zaczęły pojawiać się siwe znaczenia spowodowane niczym innym jak stresem. W głowie kocicy pojawiła się myśl, że powinna z niebieską o tym porozmawiać w końcu, jednak...Nie teraz. — Złota cierpliwość medyka się skończyła i krzyczące o pomoc kotki zaczęły drażnić twoje uszy, mm? — rzuciła z lekka złośliwie, poruszając nieznacznie wibrysami, przy okazji przejeżdżając językiem po piersi, nie odwracając spojrzenia od swojej rozmówczyni. Kiedy jednak dosłyszała zwrot jaki medyczka użyła w jej kierunku, trzepnęła ogonem, uderzając nim o ziemię w mało subtelny sposób. Irytacja we wnętrzu pstrokatej na moment podskoczyła, jednak równie szybko opadła i Cyprys prychnęła pod nosem.
— Nie. Zostawiłam ją specjalnie dla ciebie, staruszko. — odgryzła się z lekkim błyskiem w zielonych ślepiach, jednak z chłodną obojętnością na pysku. Brakowało jej powoli dogryzania sobie na wzajem z pewną kocicą. Nie sadziła, że przyjdzie to tak szybko. Psia mać!
[Obrazek: wmb89pr.png]

I'm not afraid of dying, dear
- ̗̀ run with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that good life
LVL 6 120 / 500
MedLVL 0 15 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Cyprysowa Łuska. Nie było to imię, które obiło mi się o uszy kiedykolwiek wcześniej, jednak uznałam, że warto je zapamiętać, chociażby na czas trwania rozmowy. Później... możliwe, że nie będzie mi już potrzebne, choć kto wie - swego czasu w klanie Gromu były dość częste przetasowania wśród kotów piastujących wysokie rangi. Może nastąpi to jeszcze kiedyś, a wśród imion wspominanych na treningach pojawi się Cyprysowa Łuska. Nigdy nic nie wiadomo.
Uniosłam brew na słowa wojowniczki. Była urocza, gdy próbowała być złośliwa, doprawdy.
— Jeśli taka atmosfera panuje w gromowej lecznicy, mogę jedynie współczuć — odpowiedziałam, nie odrywając spojrzenia lodowato błękitnych oczu od sylwetki srebrzysto-rudej. — W mojej lecznicy panuje cisza i spokój, a gdy ktoś czegoś ode mnie chce, to po mnie przychodzi — choć zdarzały się odstępstwa od reguły, jak na przykład Wydrza Łapa panikująca z powodu Myszy poparzonego przez pokrzywy. Dostała jednak reprymendę i wątpiłam w to, że zrobiłaby takie zamieszanie po raz kolejny. — Odpoczywam od obowiązków. Rzadko kiedy mogę znaleźć chwilę dla siebie, gdy odpowiedzialna jestem za trening trzech terminatorów — naprostowałam, sporo gromiaczkę tak bardzo interesowało to, od czego potrzebuję odpoczynku.
Po jej kolejnych słowach, powstałam z pozycji leżącej do siadu, otrzepując się ze wszystkich śmieci, które zdążyły zaplątać się w moje długie, puszyste futro.
— Do staruszki mi daleko. Zaś tobie, widzę, że mleko matki spływa po brodzie. Oprócz tego nie potrafisz zwrócić się z należytym szacunkiem do kota, który szkoli Medyka dla twojego klanu — parsknęłam, równie złośliwie co wojowniczka. Pięćdziesiąt księżyców nie było wiekiem, w którym wrzuciłabym się do kategorii "staruszka", zdecydowanie nie. Zaś Cyprysowa Łuska miała w sobie werwę niepokornego terminatora co najwyżej.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
— W Gromowej lecznicy odkąd jest w niej Truskawkowa Łapa, wszystko jest w odpowiednim porządku. — odparła spokojnie kocica, mrużąc zielone ślepia, a jej końcówka ogona drgnęła nieznacznie, owijając się nieco ciaśniej wokół łap. Jak widać, Lśniąca Sadzawka nie była wyprana z charakteru i dało się z nią jakkolwiek pogadać. Nieco nadgryzione od łasicy ucho wojowniczki drgnęło z następnymi słowami medyczki, po których kontynuowała swoją wcześniejszą wypowiedź. — Wolałam wykluczyć wspomnianą przeze mnie okoliczność. Nie spodziewałam się innej odpowiedzi, niż ta, którą mi przekazałaś. — dorzuciła obojętnie. Złośliwości, złośliwościami, jednak kocica zdawała sobie sprawę, że medyczka nawet gdyby miała nad swoją głową setkę wrzeszczących Wichrzaków, bo im się coś wbiło w poduszkę - nie powiedziałaby o tym. Tak samo jak Cyprys nie powiedziałaby, że jest zmęczona chodzeniem an patrole czy polowanie. Duma by jej na to nie pozwoliła. Ton białej kocicy jednak wskazywał, że nie wypowiedziała tego aby ukryć możliwe słabości własnego klanu, a faktycznie taka dyscyplina panowała w jej lecznicy. I bardzo dobrze. Ognisty Żar w oczach Cyprys dalej była rozlazłą pierdołą, która na pewno nie trzymała porządku w lecznicy, w której - przecież - córa Kwaśnego Pyska spędziła jakiś czas i nie oceniała pobytu przychylnie. Słowa o trzech terminatorach kocica nijak skomentowała. Doszły ją słuchy, że Lśniąca Sadzawka miała nie jednego, a dwóch terminatorów na głowie i dodatkowo kończyła trening Truskawki, o ile nie ZACZYNAŁA. Kiedy padła odpowiedź na kąśliwe odbicie piłeczki, a nazwanie Cyprys "dzieciną", złośliwość Lśniącej Sadzawki nie zrobiła na wojowniczce większego wrażenia. Pstrokata liczyła, że odczuje coś podobnego jak w momencie dokuczania sobie na wzajem z Żubr. W końcu gryźć na słowa mogła się z KAŻDYM, nie tylko z zastępczynią. Teraz jednak zrozumiała, dlaczego to właśnie z córką Trzmiela odczuwała coś więcej, jednak nie chciała znów tego przed sobą przyznawać.
— Zapewniam, że mleko matki wytarłam już z brody księżyce temu, Lśniąca Sadzawko. — burknęła, lekko unosząc brew. Parskanie? Aż tak uderzyła w czuły punkt? Chociaż sama nie była najlepsza. Tak jak nazwanie ją dzieciną nieco podniosło jej ciśnienie, tak teraz ponownie było to mało wyczuwalne uszczypnięcie. — Za wzięcie na siebie treningu Truskawkowej Łapy, jako jej mistrzyni od wojowniczego treningu, jestem ci wdzięczna. Ciernisty Kwiat nie spełniła się w tej roli. Jednak odpłacam się pięknym za nadobne. Masz mój szacunek jako medyk, jednak teraz skoro odpoczywasz od obowiązków, chciałabym poznać coś więcej niż puste imię medyka Klanu Wichru, które zostało mi podane na treningu. Nie mogę? — nadal z obojętnym wyrazem pyska wpatrywała się w ślepia rozmówczyni. Szczerze? Nie chciała. Jednak Lśniąca Sadzawka miała w sobie jakiś charakter, więc nie mogła być wydmuszką, która tylko leczy i uczy następnych medyków. Chyba, że chciała nią być. To już nie problem pstrokatej wojowniczki. Może potrzebowała kolejnego kota, który z patykiem w zadzie będzie dygał jej do łap bo jest medykiem. Najpewniej Cyprys by ta zrobiła, jednak...Nie dziś, nie teraz.
[Obrazek: wmb89pr.png]

I'm not afraid of dying, dear
- ̗̀ run with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that good life
LVL 6 120 / 500
MedLVL 0 15 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
— Tak myślałam — powiedziałam, choć oczywistym było, że Cyprysowa Łuska nie przyznałaby się do tego, nawet gdyby w rzeczywistości tak było. — Wierzę, że Truskawkowa Łapa reprezentuje sobą coś więcej, niż jej poprzedniczka, Ognisty Żar — dodałam. Truskawkowa Łapa zrobiła na mnie o wiele lepsze wrażenie, niż jej poprzedniczka, której brakowało szacunku i kultury, a ponad to, wyżej srała niż dupę miała. Lekceważyła moje rady, sugerowała, że nie nadaję się na stanowisko, które obejmuję i nie dziwi mnie, że skończyła, jak skończyła. Widać, kto miał rację. Jak widać ja żyję i mam się dobrze, natomiast ona... cóż, niespecjalnie.
— Doceniam troskę, jednak zapewniam, że wichrowa lecznica ma się wyśmienicie — dodałam, ani na moment nie wierząc w tę tanią wymówkę. Wojowniczka nie musiała interesować się moją lecznicą, w której wszystko było w jak najlepszym porządku. Może gdyby lecznicą Ognistego Żaru tak się interesowano, to nie doszłoby do tragedii? Albo zostałaby odsunięta od stanowiska Medyka, do którego zdecydowanie nie miała predyspozycji i do którego została wybrana całkowicie przez przypadek, na ślepo. Przez jakiegoś kociaka w trakcie zabawy, tak sądzę.
Uniosłam brew na śmiałe stwierdzenie Cyprysowej Łuski. Oh, doprawdy? Szkoda, że tego nie widać.
— W takim razie reprezentuj sobą postawę godną dorosłej wojowniczki, a nie młodej terminatorki — odpowiedziałam ze spokojem, tym razem bez żadnej złośliwości, czy uszczypliwości w głosie. — Oczywiście, że masz prawo aby chcieć mnie poznać, jednak nie oczekuj, że będę traktować poważnie i z pełnym poszanowaniem kogoś, kto oburza się o nazwanie go dzieiciną. Dzieci w większości kojarzone są tym, co dobre, z chłonnością umysłu z energią, z werwą. Staruszki z kolei kojarzą się ze zniedołężnieniem, częstymi chorobami i z niedalekim udaniem się na Srebrną Skórkę. Nie jest to zbyt dobre rozpoczęcie znajomości, nie uważasz? — powiedziałam, choć tak naprawdę nazwanie mnie staruszką nie ubodło mojej dumy w żaden sposób. Wręcz przeciwnie, bawiło mnie jak nazwanie Cyprysowej Łuski dzieciną wpłynęło na jej późniejszą reakcję, jak się tym obruszyła i oburzyła. Zupełnie, jak kocię. Kocięta nienawidzą być nazywane dziećmi. Myślą, że są dorosłe, kiedy z nosa lecą im gluty, a po brodzie spływa mleko. I podobny obraz w moich kształtowała teraz gromowa wojowniczka o dość ciętym języku.
— Ciernisty Kwiat dopuściła się niedopatrzenia i wykazała się nieodpowiedzialnością nie tylko w stosunku do treningu Truskawkowej Łapy. Szczypiącemu Mrozowi w niektórych kwestiach zostały przekazane błędne informacje, które mogły kosztować kogoś życie. Nie wiem jak to możliwe, że ktoś tak niekompetentny piastował swoje stanowisko tyle czasu.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości