Logo Artemidy
Trening Gwieździstej Łapy
#46
Z tym kręgosłupem moralnym Gwiazdki to nie do końca było tak dobrze. Jasne, nie była zła i nie życzyła innym śmierci, ale jednostkom, których nie lubiła, mogłaby się powinąć noga i nie mogłaby z tego powodu nie odczuwać satysfakcji. Wiedziała jednak, że jeśli ktokolwiek doprowadza innego kota do takiego strasznego działania, nie jest kotem, który powinien być w klanie, bo najwyraźniej nie potrafi żyć w społeczeństwie.
— Wychodzi na to, że słabe, mało odporne jednostki nie powinny piastować takich odpowiedzialnych funkcji. Zastanawiam się, czy w naszym klanie były kiedyś problemy z kotami tego pokroju. Nie słyszałam w sumie o zmianach przywódcy w Klanie Gromu. Pamiętam tylko coraz to nowsze informacje o zastępcach. Wiesz może, co się działo przed Trzmielą Gwiazdą? — odpowiedziała spokojniejsza. Gwiazdka zwykle starała się być miła wobec innych kotów, głównie dla własnych korzyści, ale bycia miękką nikt nie mógł jej zarzucić. Liczyła na to, że odpowiedź Zrywka będzie przecząca w kontekście władzy ich własnego klanu, aczkolwiek historię o Gromie z chęcią by poznała. Jeśli zaś mowa o Lśniącej Sadzawce...
— Zauważyłam, że nie jest zbyt, jakby to ująć, przebojowa, o — zaczęła. Zielone oczęta kocicy zwróciły się ku kocurowi, a ona sama westchnęła cicho. Prawdę mówiąc, dotychczas miała na jej temat raczej neutralną opinię, mimo paru scen, które nie były właściwe, dlatego wsłuchała się w odpowiedź rudego kocura, rozbijając ją na parę część. Z tego, co początkowo powiedział, wynikało, że raczej nie ma o niej dobrego zdania, ale wisienka na torcie miała dopiero nadejść. Oczy srebrzystej kocicy rozwarły się szerzej, po czym zamrugała powoli. Nie była świadoma tego, że biała medyczka szczuła jakieś koty na własnego brata. Gwiazdka nie miała najlepszej relacji chociażby z Łupiną, ale nigdy by czegoś takiego nie zrobiła, choć tym jej bratem to był raczej w mniejszej części. Nie sądziła też, że usłyszy o przypadkowym zranieniu ojca przez jej mistrza. Nie wyglądał na kota, który mówił i robił coś przypadkiem. Szczególnie coś, co dotyczyło używania zębów i pazurów.
— Przypadkiem? — zapytała krótko, patrząc mu w oczy. Wracając jednak do tematu medyczki:
— Nie słyszałam o tym. To dziwne, że twoja mama pozwala takiemu kotu obejmować stanowisko medyka. Wydaje mi się, że jeżeli była w stanie coś takiego powiedzieć, prowokować, to nie jest najlepszym wyborem. Nie sądzisz, że mogłaby... kogoś na przykład otruć, albo specjalnie doprowadzić do jego śmierci? — odezwała się do rudego kocura. Jasne, Iskrząca Łapa był skończonym kryminalistą i obrzydliwym typem, ale to jeszcze nie sprawiało, że mówienie czegoś takiego było zasadne. Cicho wypuściła powietrze z różowego nosa. Tyle że chyba bardziej istotne było dla niej, że kotka powiedziała coś takiego jako medyk i o swoim własnym bracie, a nie sam fakt padnięcia takich słów. Z drugiej strony skojarzyło jej się to z tą szarą wywłoką, Irysowym Zmierzchem. Na informacje o imieniu cienistego medyka jedynie lekko kiwnęła głową.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#47
– Kruczy Ogon, to na pewno – stwierdził bez wahania. – Bezpośrednio przed nim był Błyskająca Gwiazda, wygnany za gwałt na kocicy z Rzeki, chociaż wydaje mi się, że to był tylko ostateczny… pretekst. Ta sama Gromowa wojowniczka powiedziała mi, że Błysk był pomyłką, a nie przywódcą – odparł, wzruszając lekko barkami. W międzyczasie tak się zagadali, że właściwie ruszyli już wzdłuż granicy z klanem Cienia; wojownika łapy wręcz automatycznie zaczęły prowadzić w stronę Czterech Dębów i właśnie z prawej strony mieli Samotne Jodły, zbliżając się do znajdującej się na granicy Borsuczej Nory. – Ale nie wiem dokładnie, o co chodziło. Trzmiela Gwiazda został przywódcą trochę przed tym, jak się urodziłem, jednak nigdy nie był zastępcą, więc podejrzewam, że ogólnie klan miał konflikt z poprzednią władzą, tak jak kiedyś było i u nas… a jego zastępcy zmieniali się co jakiś czas, aż do Żubrzego Gardła. Wcześniejsi przywódcy, tacy jak Rozerwana Gwiazda czy Mściwa Gwiazda, rządzili po kilka, kilkanaście księżyców; dawno temu był kocur, który jako jedyny rządził aż do śmierci ze starości, przez bardzo długi czas – powiedział tyle, co wiedział, jednak wiele szczegółów nie był w stanie podać. Gromowe pyski pozostawały zamknięte na temat szczegółów degradacji i wygnania Błyska, a historii ich klanu Porywisty Wiatr zwyczajnie nie znał najlepiej.
– To na pewno – mruknął z lekko kwaśną miną. Faktycznie nie należała do przebojowych, ani przyjemnych.
– Mhm, przypadkiem. Byłem młody, głupi – odparł krótko. Nie lubił o tym rozmawiać, tak szczerze, jednak nie było sensu ukrywać tego, że popełnił w życiu parę błędów. Teraz mógł powiedzieć o kolejnym, ha. Dzisiejszy trening odbywał się pod znakiem roastowania Lśniącej Sadzawki i Porywistego Wiatru, przedstawia sam Porywisty Wiatr. – Szczerze powiedziawszy moja matka dowiedziała się o tym dopiero wiele księżyców po tym, jak zostałem wojownikiem. Jako terminator nie uznałem tego za zbyt istotne, dopiero z perspektywy czasu stwierdziłem, że to był błąd – przyznał, a jego ogon poruszył się lekko na boki. – Ale, odpowiadając na twoje pytanie – nie sądzę. Lśniąca Sadzawka jest jedynym kotem w klanie, który nie tylko doskonale zna zioła i trucizny… ale i ma do nich swobodny dostęp. To by się jej nie opłacało. – Zabawne, że to o tym pomyślał w pierwszej kolejności, jednak… czasami miał wrażenie, że to właśnie w takich kategoriach medyczka rozpatruje wszystko, co robi. Nie, czy dana rzecz jest dobra, moralna, właściwa, a raczej: czy się opłaca. Czy przyniesie jej satysfakcję i nie narazi jej na kłopoty… a ryzyko było za duże, by medyczka chciała się wychylać, podobnie jak było to w przypadku Zaśnieżonej Ścieżki, która również była na celowniku Malinowej Gwiazdy i stąpała po bardzo cienkim lodzie, a po tej felernej ceremonii niemal zakopała się pod ziemię. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że może niepotrzebnie maluje to w aż tak ciemnych barwach. Nie przepadał za medyczką, jednak nawet ona nie była aż tak zimnym potworem, by pozbawić życia kogoś ze swojego klanu. W końcu Zaśnieżona Ścieżka wciąż żyła, a i Iskrze nie zrobiła krzywdy. – Poza tym… to, co mi powiedziała, to były tylko słowa, może wypowiedziane w złości, że niepotrzebnie wysłałem swojego ojca do lecznicy. Choć jest nieprzyjemna w obyciu, to nie skrzywdziłaby kota ze swojego klanu. Nigdy też tego nie zrobiła. Nawet wzięła na swoich terminatorów kocięta, które wychowywała Zaśnieżona Ścieżka, więc nie wydaje mi się, żeby dawała się ponosić emocjom w ten sposób.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#48
— Kruczy Ogon, no tak. Tata opowiadał mi o nim, jako o przywódcy, który zdradził i porzucił swój klan. Teraz pamiętam — odpowiedziała. Błyskająca Gwiazda, hm. Rzadko które imię przywódcy brzmiało tak dobrze. Tak jakby został nazwany właśnie po to, by objąć władzę w klanie, a jednak okazał się koszmarnym wyborem swojego poprzednika i jedną wielką pomyłką. Wieść o gwałcie sprawiła, że nieprzyjemne ciarki przebiegły jej wzdłuż kręgosłupa, a sama kocica poczuła się wyjątkowo nieswojo. Swój pierwszy raz miała już za sobą i wiedziała z tym to się mniej-więcej je. Poza tym nie miała pięciu księżyców, żeby nie wiedzieć, czym jest gwałt i że robienie czegoś wbrew woli innego kota nie jest właściwe. Jedno stwierdzenie zwróciło jej uwagę.
— Pretekst? Nic innego, co robił, nie było wystarczająco złe? — odezwała się z przekąsem, patrząc na rudego kocura. Szkoda, że nie wiedziała o tym, gdy spotkała się z gromowym wojownikiem. Wtedy chętnie by go o całą sytuację podpytała. Skoro w Klanie Gromu działo się źle, to czemu wcześniej nie interweniowali? Chyba Błyskająca Gwiazda ich nie trzymał za gardła, co? Trzepnęła ogonem, idąc z wojownikiem wzdłuż granic.
— Sądziłam, że Malinowa Gwiazda była swego rodzaju ewenementem, a tu okazuje się, że u sąsiadów wyglądało to prawie identycznie i oboje piastują swoje stanowiska już wiele księżyców. Klan Gromu rzeczywiście brzmi okropnie hm... pechowo. — Jakby żyli w jakimś kotle, w którym nigdy nie mogło być spokojnie. Czy koty z tego klanu naprawdę były skłonne do burd i wykańczania siebie nawzajem? Tak częste zmiany władzy, a na dodatek samobójstwo medyczki - to wszystko pokazywało, jak klan nie powinien wyglądać. Z pozostałych dwóch klanów nie docierały do nich takie soczyste plotki. Gwiazdka specjalnie nie śpieszyła się z tym obchodem granic. Od przyglądania się im, zdecydowanie bardziej wolała rozmowę. Szczególnie mając świadomość, że będzie miała jeszcze wiele księżyców do patrzenia na pogranicza terytoriów. I tak aż do śmierci, albo do znudzenia... Kątem oka zerknęła na kocura.
— Teraz też jesteś młody — rzuciła bez zobowiązań, puszczając ten temat z podmuchem wiatru, gdy właśnie w nich uderzył, rozwiewając jej srebrzysto-białe, gęste futro. Porywisty Wiatr chyba czasami sądził, że ma co najmniej sześćdziesiąt księżyców, a wciąż był naprawdę młodym kotem. Wypuściła cicho powietrze z nosa, patrząc przed siebie. To urocze, że sądził, że nie byłaby do tego zdolna. Gwiazdka miała wobec jej intencji obecnie spore wątpliwości.
— Wszyscy wiemy, jak wygląda cis i że jest trujący. Poza tym teraz nie jest już jedynym — odpowiedziała z przekąsem, dając mu do zrozumienia, że widzi sprawę troszeczkę inaczej. Tymczasem... sama była bardzo podobna pod tym względem do Lśniącej Sadzawki - też kalkulowała większość swoich zachowań jako opłacalne, bądź nie. Lubiła wygodę, z zasad korzystała, jak jej to akurat pasowało, czasami potrafiła życzyć komuś źle (oczywiście nie śmierci), ale nie była taka zepsuta jak córka Zawilcowej Skórki. Darowała sobie dzielnie się z rudym większością swoich przemyśleń, uznając, że pewnych rzeczy lepiej nie wypowiadać i właśnie wybierając opcję, która jej się bardziej opłacała. Gwiazdka miała jednak trochę surowsze spojrzenie w tej kwestii i bardziej twardo stąpała po ziemi. Nie wierzyła w to, że Lśniącą Sadzawką kierowało dobro klanu i że to właśnie z tego powodu wybrała takie, a nie inne koty na swoich terminatorów. Właściwie... czy to nie byłoby wygodne? Oskarżenie kociaka swojego wroga o jakiś paskudny czyn? Przede wszystkim jednak nie mogła na białą patrzeć tak, jak Zrywek, bo sama też nie była święta i doszła do wniosku, że może ją mierzyć swoją miarą.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#49
Kiwnął lekko głową na słowa terminatorki na temat Kruczego Ogona. Poprzednik Malinowej Gwiazdy co prawda za uszami miał nieco więcej, jednak Porywisty Wiatr był za młody, by znać wszystkie szczegóły, chociaż pamiętał, że wybrał na zastępcę Gradowego Podmucha, mimo głosów klanu, iż nie powinien tego robić. Pewnie takich decyzji było o wiele więcej, jednak o to srebrzysta musiałaby wypytać starsze koty, jeżeli ją to interesowało… a i tak najważniejsze było to, jak Kruczy Ogon zakończył swoją karierę – porzucając klan, który miał prowadzić.
– Hm, nie, raczej wydaje mi się, że to coś w rodzaju… oficjalnego powodu, który Grom przekazał innym klanom. Mam wrażenie, że Błysk po prostu był złym przywódcą, kiepskim, i sam doprowadził do tego, że został przez klan i Gwiezdnych pozbawiony rangi przywódcy, a nie tylko tym, co zrobił Rzeczniaczce; za to został ukarany… osobno albo dodatkowo wygnaniem – naprostował swoje słowa, potrząsając lekko łbem, bo nie do końca mu o to chodziło. Sam gwałt był godny potępienia, jednak ze słów Cyprysowej Łuski wysnuł wniosek, że kocur poza tym był po prostu beznadziejnym przywódcą… ale nie sposób było dowiedzieć się, na czym dokładnie to polegało. Gromiacy nie byli skorzy do snucia opowieści; ciekawe tylko, czy wciąż pamiętali o tej historii i przekazywali ją kolejnym pokoleniom, by te nie powielały błędów poprzedników. – Faktycznie, chociaż oni przywódców mieli jeszcze więcej, niż my w czasie Twardej Gwiazdy, Kruczego Ogona i mojej matki. W Rzece tymczasem był Świetlikowa Gwiazda i teraz jego siostra, Czerwona Gwiazda, a Cieniem przez cały ten czas rządził Wężowa Gwiazda, który dopiero niedawno zmarł, zapewne ze starości, przez co przywódczynią została Płomykówkowa Gwiazda.
Cóż, faktycznie był młody, ale nie aż tak, jak wtedy. Gdy zranił swojego ojca, to był praktycznie kociakiem – przynajmniej mentalnie, chociaż i fizycznie nie był jeszcze do końca dojrzały.
– Przynajmniej nie działam już jak kociak, nie dbający o konsekwencje swoich działań – odpowiedział właściwie… swobodnie, bez skrępowania czy w ogóle specjalnej uwagi przywiązywanej do tego stwierdzenia. – Cóż, czy terminatorzy Lśniącej Sadzawki mają już swobodny dostęp do składziku, to nie wiem. Myślę jednak, że ona sama zbyt mocno walczyła o to stanowisko, by teraz zaryzykować jego utratą. Nie skrzywdziłaby jednego z kotów, których obiecywała chronić.
Właściwie to czuł lekki niepokój, dzieląc się tymi przemyśleniami ze swoją terminatorką, bowiem była to raczej niewesoła wizja, jednak… on nie malował medyczki jako wroga, jak robili to niektórzy, i podawał faktycznie zdarzenia, których był świadkiem, a Gwieździsta Łapa była dorosła. Do tej pory z reguły pokazywała mu się jako rozsądna, chociaż czasami nie do końca panowała nad emocjami; miał nadzieję, że tym, co właśnie powiedział, nie stworzył właśnie nowej Zaśnieżonej Ścieżki. Wydawało się to co prawda mało prawdopodobne, ale…
– Żadne z nas jednak nie może pozwolić, by niepewność, niechęć czy brak zaufania przeważył nad rozsądkiem – Lśniąca Sadzawka jest medykiem tak długo, jak będzie jej to dane, lub do czasu, aż sama nie zrezygnuje, a co do jej umiejętności nie mam żadnych wątpliwości – dodał poważnie pod wpływem tych przemyśleń. – Wolałbym, by pozostało to między nami, Gwieździsta Łapo. Moje obserwacje… to tylko moje obserwacje. Nie chcę, byś miała mylne wrażenie: Zaśnieżoną Ścieżką nie jestem i jestem w stanie przyznać, że moje wnioski mogą iść za daleko, jeśli chodzi o Lśniącą Sadzawkę.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#50
Być może żaden klan nie mógł w swojej historii obejść się bez beznadziejnego przywódcy. Klany Gromu i Wichru miały takie doświadczenia wcale nie tak dawno temu, ale Gwieździstą zastanawiało, kiedy ostatni raz ten problem dotyczyły drugiej połowy. O Klanie Rzeki i Klanie Cienia nie słyszała takich plotek, a bardzo ją to interesowało. Sęk w tym, że chyba żaden z żyjących dotychczas kotów nie pamiętał takich czasów. O ile nie uważał ostatnich przywódców tych klanów za nie nadających się do swojej roli.
- Wygnanie w ramach podsumowania jego kariery? - zagadnęła zdecydowanie spokojniej. Po rozwinięciu sprawy przez rudego kocura rzeczywiście wyglądało to trochę lepiej, niż wcześniej. Wolała nie myśleć o tym, że taka sytuacja miała miejsce i że przywódca innego klanu dokonał gwałtu, ale z drugiej strony srebrzysta twardo stąpała po ziemi i zdawała sobie sprawę, że takie jednostki są w każdym klanie i na każdym stanowisku. Oni sami na własnej piersi wychowali przecież gwałciciela, rzeczonego Iskrę, o którym Zrywek jej wspomniał. Lekcji historii wysłuchała z zaciekawieniem. Miała wrażenie, że już kiedyś od rodziców słyszała imiona tych kotów, ale przypomnienie wcale nie było złym pomysłem. Zwłaszcza jeśli było to tylko i wyłącznie wrażenie.
Miała trochę inne zdanie na temat Lśniącej, wciąż, jednak stwierdziła, że na razie lepiej schować je głęboko i nie pozwolić, żeby ujrzało światło dzienne, bo ani nie miała dowodów, ani do niczego by to nie doprowadziło. Nawet dobrze jej nie znała, wiec wyciąganie takich pochopnych wniosków i głoszenie na ich podstawie jakichś opinii bez poparcia byłoby kompletnie bezsensowne. Natomiast z chęcią w najbliższych księżycach przyjrzy się z poczynaniom białej kocicy. Gwiazdka kiwnela głową ze zrozumieniem. Ostatnia wypowiedź rudego kocura była wyjątkowo bliska temu, co sama Gwieździsta uważała, dlatego zerknęła na niego z zainteresowaniem. Chyba nawet trochę jej zaimponował.
- Oczywiście - odparła krótko, nie ciągnąc tematu.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#51
Pokiwał lekko głową w odpowiedzi na słowa Gwieździstej Łapy, bo faktycznie można to było tak w skrócie podsumować. Błysk sobie nagrabił i zapłacił za swoje błędy, dostając podwójną karę, i to najgorszą – w końcu wygnanie dla klanowego kota było jedną z najwyższych, jak nie najwyższą, karą. Temat rozmowy się wyczerpał, więc kocur szedł dalej w milczeniu, aż nie doszli do pagórka, na którym rosły Cztery Dęby, i się na niego nie wspięli. Kocur powędrował aż pod potężne drzewo, zadarł lekko łeb, po czym odezwał się do terminatorki:
– Chcesz zobaczyć tereny z góry?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#52
Szli dalej w milczeniu, a Gwieździsta z połowicznym zainteresowaniem przyglądała się granicom, wzdłuż których się poruszali. Połowicznym, bo tak się akurat składało, że kocica znała już część tych granic i była to dla niej pewnego rodzaju powtórka. Na pagórku, na którym rosły Cztery Dęby też miała już okazję być, ale nie protestowała. Wiedziała, że każdy musi przejść przez taką wycieczkę na swoim treningu, więc grzecznie podążała za rudym kocurem, przesuwając zielonym spojrzeniem po otoczeniu i od czasu do czasu po swoim mistrzu. Stanęli pod drzewem, a wtedy Porywisty zabrał głos.
- Chętnie - odpowiedziała bez zawahania, a jej zielone oczy błysnęły w zadowoleniu. Wspominała mu, że wspinanie nie było dobrze opanowaną przez nią umiejętnością, więc wręcz ochoczo ją poćwiczy. Posłała mu nawet serdeczny uśmiech. Czy szczery? Trudno powiedzieć. Chyba tak.
- Masz dla mnie jakieś przydatne rady? - zapytała z zainteresowaniem, patrząc Zrywkowi prosto w oczy. Wzrok miała pewny i ciekawski, a na biało-srebrnym pyszczku widać było skupienie. Przygryzła nawet na moment wargę!
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#53
Nie bez powodu zabrał Gwieździstą Łapę aż pod Cztery Dęby, chociaż równie dobrze mógłby jej tylko pokazać z dołu pagórek, na którym rosły, i iść dalej. Spodziewał się, szczerze mówiąc, odpowiedzi twierdzącej, i kiwnął lekko głową w odpowiedzi na pytanie srebrzystej terminatorki.
– Musisz stanąć przy pniu z lekko rozszerzonymi tylnymi łapami, a przednimi objąć pień – najszerzej, jak potrafisz. – Właściwie to nie miało sensu tylko mówić, jak to zrobić; żeby jak najlepiej zademonstrować, rudo-biały kocur sam stanął przy pniu w przedstawiony przez siebie pomysł i stanął na tylnych łapach, przednie opierając o drzewo – sięgając najwyżej, jak tylko mógł. Następnie rozszerzył przednie łapy i wbił mocno pazury w korę. – Następnie wbijasz mocno pazury w korę, podciągasz się lekko i dołączasz tylne łapy. Potem wyrzucasz w górę przednie łapy, podciągasz się, i tak dalej – dodał, po czym zaczął w ten sposób piąć się w górę. Zatrzymał się dopiero w miejscu drugiego rozgałęzienia pnia Czterech Dębów. Dla Gwieździstej Łapy zostawało rozgałęzienie na tej samej wysokości, odchodzące od drugiego pnia, ewentualnie gałęzie.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#54
Oczywiście, że go słuchała. W końcu była na treningu po to, żeby się czegoś nauczyć, a na wspinaczce akurat rzeczywiście nawet jej zależało. Sęk w tym, że większość rad od rudego kocura nie była zbyt pomocna. Cóż, nie zamierzała, mimo wszystko, narzekać. Zwłaszcza, że Zrywek pokusił się o zademonstrowanie. Miała okazję zobaczyć prawdziwego mistrza wspinaczki na własne oczy. Nie wszyscy byli na to gotowi! Półuśmiech zatańczył na jej białym, drobnym pyszczku gdy kocur stanął przy pniu i objął go swoimi silnymi łapami, prezentując przy okazji Gwieździstej swoje rude to i owo. Przyszło jej zmrużyć migdałowe, zielone ślepia w ogromnym zainteresowaniu i skupieniu. Chodziło oczywiście o wspinaczkę.
- Mmmm, czyli jednak będę musiała trrrrochę poćwiczyć siłę łap. Zaraz cię dogonię, nie myśl sobie - odezwała się do swojego mistrza nad wyraz pewnie. Nawet jak na siebie. Nie minęło paręnaście uderzeń serca, a srebrzysta kocica stanęła na tylnych łapach przy pobliskim, wolnym rozgałęzieniu pnia i objęła go łapami, a potem zaczęła się po prostu podciągać. Łapy miała raczej z waty, toteż zagryzła zęby w skupieniu. Musiała dać sobie radę. Łapy ją bolały, a ból ten zaczynał rozchodzić się już do łopatek, ale Gwiazdka parła dzielnie w górę i ani myślała zrezygnować. Wkrótce się zrównali i choć na jej mordce widać było zmęczenie, to pojawił się na niej również triumfalny uśmiech, skierowany prosto do Porywistego.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#55
Porywisty Wiatr nie był nawet świadomy, na co patrzy Gwieździsta Łapa, bo był zbyt zajęty wspinaczką, która bądź co bądź nawet dla niego była dosyć męcząca. Na słowa terminatorki uśmiechnął się nieco krzywo, a gdy dotarła na tę samą wysokość, co on… rudo-biały postanowił wspiąć się jeszcze wyżej, żeby ostatecznie przesunąć się po pniu tak, by móc wejść na dość grubą gałąź. Postawił kilka kroków dalej, trzymając się mocno pazurami.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#56
Ledwo zdążyli się zrównać i Gwiazdka miała nadzieję, że skończy się jej męczarnia na drzewie. Srebrzysto-białe łapy naprawdę ją bolały i zdawała sobie sprawę, że tego po prostu nie ukryje, a Porywisty na pewno zauważył, jak ciężkie było to dla niej zadanie. Zwłaszcza, że sam się przecież zmęczył, a gdzie jej do niego? Nie była ani tak duża, ani tak muskularna, ani nawet tak doświadczona jak ten przeklęty rudy kocur, który właśnie postanowił wspiąć się wyżej. Po co? Chyba tylko, żeby sprowokować swoją terminatorkę! I ewentualnie okazać dominację, pokazać, kto tu jest mistrzem. Zrywek miał ciekawy gust. Trzeba było mu to przyznać. Córka Wietrznego Dnia natomiast... postanowiła, że nie da się tak po prostu zmęczyć i dorzuci swoje trzy grosze. Nim ruszyła za nim w górę, mimo drżących mięśni, zadarła głowę w górę, podnosząc wzrok na kocura, który akurat wchodził na grubą gałąź.
— Muszę przyznać, że z tej perspektywy wyglądasz nad wyrrrraz interrresująco — odezwała się akurat w idealnym momencie, łapiąc go wystawionego prosto w jej stronę.
— Mistrzu — dodała po chwili. Parsknęła pod nosem rozbawiona i dopiero po tych słowach zaczęła wspinać się wyżej, wypatrując nadającą się gałąź na podobnej wysokości, na której zatrzymał się Zrywek. W pewnym momencie już naprawdę z trudem odrywała pazury od kory, ale w końcu udało jej się! Dotarła do gałęzi, na której ostrożnie przysiadła, trzymając się łapami za jej trzon.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#57
Rzucał jej wyzwanie, a jednocześnie chciał jej dać szansę na faktyczne obejrzenie ziem czterech klanów z góry, jak on kilka księżyców wstecz oglądał je z Raczą Sadzawką, a o wiele łatwiej było to zrobić z gałęzi, aniżeli z pnia. Gdy usłyszał jednak słowa kocicy… z zaskoczenia lekko zachwiał się na gałęzi, na którą wszedł, a jego uszy cofnęły się gwałtownie. Przez chwilę sądził, że się przesłyszał, ale nie – Gwieździsta Łapa naprawdę powiedziała to, co powiedziała, chociaż w życiu by nie pomyślał, że usłyszy taki tekst w swoją stronę od kogokolwiek, a co dopiero od – na osty i ciernie! – od własnej terminatorki. Nigdy też nie myślał o niej w takich kategoriach, o ile była urodziwa to nie zastanawiał się nad tym świadomie, ale… chyba nie przekroczył żadnej granicy? Na pewno nie na treningach, jednak ostatnio przecież rozmawiali zupełnie poza treningami i może to sprawiło, że córka Wietrznego Dnia stwierdziła, że może sobie na to pozwolić. Szybko jednak się pozbierał i ogarnął, a jedyna odpowiedź, jaka mu przyszła do głowy, to:
– Byle kto mnie z takiej perspektywy nie widzi – wymruczał niezbyt głośno; Gwieździsta Łapa równie dobrze mogła go nie usłyszeć, co by mu nawet nie przeszkadzało. Było to, być może, trochę nieprofesjonalne, jednak… żartował. Żartował, prawda? I ona też żartowała. Zamilkł, samemu się rozglądając po okolicy i dając też czas na to Gwieździstej Łapie. – Tam znajdują się tereny Gromu – rzucił nagle, pokazując łapą odpowiedni kierunek.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#58
Jak właściwie rudy kocur zareaguje? Tego nie wiedziała, ale wiedziała jedno - za moment się przekona. Przekroczyła pewną granicę, czy może jednak nie? Właściwie... sama zaczęła się nad tym zastanawiać, czy aby nie przesadziła, jednak dopiero po tym, jak słowa już padły. Przecież to bynajmniej nie było na miejscu. Ba, w żadnym wypadku nie powinna się tak odzywać do swojego mistrza, za którym przecież jeszcze niedawno nie do końca przepadała. I czy na pewno żartowała? W gruncie rzeczy, jak tak na niego spojrzała, to musiała przyznać, że był całkiem przystojnym kocurem, hmmm. Zamrugała powoli nieco skonfundowana sama sobą, swoim zachowaniem i tym, że jednak się trochę zagalopowała w swoich żartach. Byleby się tylko na nią nie obraził, bo miała już po dziurki w nosie spięć na treningu. Mogłaby już być wojowniczką i mieć to wszystko z głowy.
W końcu usłyszała ciche mruczenie rudego. Nie do końca była pewna, że usłyszała to, co usłyszała. Miała wrażenie, że to tylko jej uszy płatają jej figle i Porywisty powiedział coś zupełnie innego. Spojrzała w jego kierunku, wyłapując szybką zmianę tematu. Gwieździsta Łapa nie była nieśmiała, ale z rozsądku postanowiła nie roztrząsać słów, które niedawno padły i bez problemu pozwolić na zmianę tematu.
— Podobno tereny Klanu Gromu to w głównej mierze piaszczyste połacie terenu. Tata mi tak powiedział. Ciekawe, czy w tym piasku mają swój obóz — odparła. Lokalizacja klanowych obozów była nieznana i owiana tajemnicą, ale piaszczystą dolinę na ziemiach gromu było czasami widać z drzew położonych bliżej granicy Klanu Gromu z Czterema Dębami. Gwiazdka nie dostrzegała stąd tego, o czym opowiadał jej ojciec, ale nic dziwnego - zielone korony drzew skutecznie jej to uniemożliwiały.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#59
Nie chciał w sumie dłużej o tym myśleć; być może oboje przekroczyli pewną granicę, jednak może lepiej było, żeby się na tym po prostu nie zatrzymywali. Wolał przejść do tematów… przyziemnych, praktycznych, czyli tego, co wychodziło mu najlepiej, tak naprawdę.
– Tak, ale mają też sporo drzew. Co do obozu – nie wiem, ale podejrzewam, że raczej znaleźli sobie coś bardziej wśród drzew. W piachu zapewne nieprzyjemnie by się budowało legowiska czy odchowywało kocięta – podzielił się z kotką swoimi przypuszczeniami, ale, no właśnie, to nie było nic pewnego, bo nie było jak tego sprawdzić, a i Gromiacy raczej nie byliby skłonni do opowiedzenia komukolwiek o swoim obozie. Po chwili zaczął schodzić w dół, oczywiście głowę kierując w dół, i po prostu przesuwając odpowiednio przednie i tylne łapy w stronę ziemi, żeby zeskoczyć, gdy znalazł się na wysokości mniej więcej trzech lisich długości. Poczekał na srebrzystą kotkę, nim ruszył dalej.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#60
Zgrabnie pominęli tę niecodzienną sytuację pomiędzy nimi, skupiając myśli na czymś zupełnie innym - Klanie Gromu. Niepokojąco często o nich rozmawiali. Zupełnie jakby coś pchało ją do Klanu Gromu. Wilczy Ślad był rzeczywiście interesującym towarzystwem, więc może dziś, albo jutro spróbuje go odszukać pośród Czterech Dębów? O ile nic innego jej nie odciągnie, ani nie zaśnie na parę dobrych godzin po tym wyczerpującym treningu. Tego dnia Porywisty zrobił jej prawdziwy trening fizyczny z tą wspinaczką. Mimo iż siedziała na gałęzi, to łapy nadal ją bolały, a musiała jeszcze zejść i dotrzeć z mistrzem na kolejne granice, a później do obozu. Oj, prawdziwy maraton. Chyba naprawdę będzie spała jak zabita. Tak czuła już na samą myśl. Kiwnęła na zgodę mistrzowi i sama zaczęła schodzić z drzewa z głową skierowaną ku niebu, czyli tak jak ją uczył. Schodziła na dół powoli i ostrożnie, nie patrząc na swojego mistrza. Dobrze, że po jakimś czasie znalazła się na ziemi.
- Świetne ćwiczenie łap. Chyba będę musiała to robić częściej - wymruczała, stojąc na trawie pod rozwidlonym drzewem.
<div class="gwiazdkowo"></div><div class="gwiazdkowonapisduzy">[Obrazek: uNMuGiW.png]</div><div class="gwiazdkowonapisikamly" align="center">noc jest z milczenia skrzydeł ptasich
gwiazdy z mądrości swoich oczu
rozkute w planetarnym czasie
po grzbiecie nieba światło toczą

a my z wiecznego n i e p o k o j u
z przelotów wiatru, z garści cienia
z b r z ó z przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia</div></div></div>

<style>.gwiazdkowo{width:400px !important;height:200px;background: url(https://66.media.tumblr.com/c6ceec655068...1_400.gifv) no-repeat; box-shadow: inset 0 0 1em #051438;border:1px solid #051438;} .gwiazdkowonapisduzy{position:relative;margin-top: -32px; font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 16px;color: #5981c9; text-transform: none;} .gwiazdkowonapisikamly {width: 240px; position:relative;margin-top:-20px;font-family: calibri; font-size: 10px; line-height: 10px; letter-spacing: 1.9px; text-align: center;}</style>
LVL 2 135 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości