Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa nadstawiał uszu do swojej Mistrzyni. Pluski Grzmiącej Rzeki odwracały jego uwagę, napawały na poły ciekawością, na poły lękiem... To stąd Wojownicy wyławiali ryby, to ta Rzeka, swoim imieniem, nadawała ich Klanowi tożsamość. Kocurek trochę żałował, że nie zatrzymali się, żeby ją poobserwować, wydawała mu się czymś ważnym i niesamowitym, ale zdawał sobie sprawę, że zupełnie jak Śliwkowa Pestka, pewnie wkrótce najzwyczajniej w świecie oswoi się z nią. Będzie miał na to wiele księżyców. Szli więc pod prąd, rozmawając dobrych i złych kartach z historii Klanu Rzeki. - Śnieżne Serce... - powtórzył cicho imię kotki współodpowiedzialnej za śmierć siostry jego Mistrzyni. Imię było piękne i łagodne, choć bez wątpienia zimne. Ciekawe, jaka naprawdę była jego nosicielka. Z natury wierzył w to, że inni są... dobrzy. Nie doświadczył nigdy okrucieństwa i nie rozumiał go. Czy nieudzielenie pomocy było właśnie okrucieństwem? A może wyniknęło ze strachu? Gdyby Śnieżne Serce postąpiła inaczej, czy tamta by przeżyła? Była ranna, chora? Pozostawiona na pastwę przeciwnika? A może wpadła do Grzmiącej Rzeki, która teraz wydawała się tak spokojna? I jak do tego wszystkiego miało się to... Miejsce Gdzie Brak Gwiazd?
Gęsia Łapa zamyślił się bardzo nad tym wszystkim, tak, że omal nie zauważył, jak Mistrzyni prosi go o niewychodzenie samodzielnie z Obozu. O-ooo... Obiecali sobie z Płonącą Łapą, że pójdą na Granicę poznać jakiegoś kota z innego Klanu. Wtedy to było proste, ale teraz, gdy Śliwkowa Gałązka wprost powiedziała, aby tego nie robił... Przełknął ślinę. Jak cofnie umowę, Pożar uzna go za niesamodzielnego i poddańczego. Nie chciał zawieść brata, właściwie nie chciał też zawieść siebie samego w dążeniu do bycia bardziej niezależnym, ale też nie chciał zawieść swojej nauczycielki, tak uprzejmej i troskliwej wobec niego.
Postanowił po prostu pokiwać głową, mruknąć "mhm" i zastanowić się nad tym później. Skupił się na tu i teraz. Zakodował sobie w głowie Bobrową Tamę.
- Tu przebiega nasza granica?- zapytał, bo nie było to dla niego jasne. Widział przed sobą dalsze tereny, ale nie zauważał żadnej bariery, która zamykałaby rewir Klanu Rzeki. Czego się właściwie spodziewał, fizycznego płotka?
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Kiedy kocurek powtórzył powiedziane imię, czarno-biała jedynie skinęła łebkiem i mruknęła cicho w potwierdzeniu. Negatywne emocje jakie nazbierały się w niej za sprawą nieprzyjemnego tematu powoli zaczęły z niej uchodzić, dlatego też tak ładnie zareagowała na owe imię. Pamiętała jak parę wschodów słońca po pogrzebie Nurt, nie mogła słuchać brzmienia tego łagodnego imienia. Bo nikt nie powie, że po usłyszeniu Śnieżne serce ma się przed oczami kota, który z premedytacją nie udziela odpowiednio pomocy a później ucieka nie wiadomo gdzie. Wzięła głębszy wdech ciesząc się, że żadne pytanie odnośnie sprawy nie padło. Cały stres nieco z niej spadł i mogła skupić się na prawdziwym priorytecie; treningu. Gdyby kocurek miał jakieś pytania, mimo wszystko mógł śmiało pytać, bo kocica na pewno się na niego nie pogniewa. Czy ona kiedykolwiek się na kogoś tak...naprawdę pogniewała za pytanie? Odpowiedź brzmiała prosto - nie. Dalej szli w ciszy wzdłuż Grzmiącej Rzeki, kierując swoje kroki ku granicom, a kiedy w końcu tam dotarli i Gęsia Łapa został o tym poinformowany, Śliwka uniosła delikatnie brew na pytanie co do granicy i uśmiechnęła się pogodnie. xx— Tak. Dokładnie na tej tamie. Dalej są Ziemie Niczyje i wzdłuż nich będziemy dzisiaj szli. — oznajmiła, delikatnie ogonem dając sygnał, aby kocurek skręcił obok niej w prawo, zamiast przechodzić przez tamę i pozwiedzać nieco...ciekawsze granice. Jadnak! Te dzisiejsze też będą jak najbardziej ciekawe! Kiedy też Śliwkowa Pestka wytyczyła drogę do Kolczastego Bzu, zerknęła na białego kocurka i uniosła wyżej ogon. — Codziennie, patrole oznaczają granice, aby k-każdy kot wiedział, jaki klan zamieszkuje te tereny. O-oraz po to, aby inne klany nie chodziły po nieswoich terenach. — zaczęła spokojnie i wbiła spojrzenie w nieznane tereny pachnące tak obco...Ziemie Niczyje zawsze ją kusiły, jednak nie miała w sobie tyle odwagi aby przekroczyć granice i wyskoczyć w nieznane. Musiałaby przecież tyle poświęcić, tyle zostawić...Nie, nie miała na to serca. xx— Na Ziemiach Niczyich mieszkają samotnicy, a...troszkę dalej u dwunożnych, mieszkają pieszczochy. Mówił ci ktoś kim są takie koty? — zapytała łagodnie, spodziewając się, że będzie musiała to nieco naprostować, jednak...Nic się przecież nie stało! Od czegoś tu była dla Gęsiej Łapy.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Dotąd skupiony bardziej na podziwianiu krajobrazów i słuchaniu Mistrzyni, teraz Gęsia Łapa postanowił mocniej zwrócić uwagę na zapachy. Faktycznie, szli teraz w ścieżce która mocniej pachniała Klanem Rzeki. Fajnie będzie samemu uczestniczyć w zabezpieczaniu węchowego alarmu na obrzeżach ich terytorium i własnym zapachem reprezentować Klan wobec reszty świata!
Na pytanie o Samotników i Pieszczochy, kocurek wspomniał sobie rozmowę z Pajęczą Łapą. Co prawda nie przypominała metodycznego sposobu wykładania wiedzy, praktykowanego przez Śliwkową Pestkę, ale sporo mu opowiedziała o swoich księżycach poza Klanem... - Pieszczochy to koty, które żyją z Dwunogami. Pajęcza Łapa mówiła, że z Dwunogami w ogóle nie da się dogadać, ale że niektórzy po prostu... lubią koty i chcą je mieć w swoich siedliskach - opowiedział w zamyśleniu - Nie mają swoich Klanów, może to dlatego... A takim kotom chyba nie jest tak źle? Dwunogi je karmią i zapewniają im schronienie...
Jajeczko nie miał w zwyczaju pogardzać innymi, dlatego gdyby spotkał kiedyś takiego Pieszczocha, wiedział, że uszanuje jego styl życia. - A co do Samotników... Oni po prostu żyją sami? - trochę powiedział, trochę zgadł, bo żadnego właściwie nie poznał, chyba że liczyć Pajęczą Łapę w okresie, gdy szukała swojej drogi powrotnej do Klanu Rzeki.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Metodycznie bo metodycznie, ale liczy się aby było skutecznie, tak? Śliwkowa Pestka chciała aby przekazana wiedza została w krągłym łebku kocurka. W końcu nie produkowała się po to, aby o tym już po chwili zapomniał, prawda? Dlatego też kiedy uraczył ja odpowiedzią i to...Poprawną, poruszyła z zaciekawieniem i zdziwieniem uszami kierując zielono-żółte ślepia prosto na białe ciałko Jaja. No proszę! Rozmawiał z Pajęczą Łapą, a ta podzieliła się z nim wiedzą o pieszczochach dwunożnych. Uśmiechnęła się z zadowoleniem i skinęła delikatnie łebkiem, w dalszym ciągu powoli idąc wzdłuż granicy w kierunku Kolczastego Bzu. xx— Ciesze się, że rozmawiałeś z Pajęczą Łapą o tym. O-ona wie o tym więcej niż jakikolwiek k-kot w klanie. — zamruczała cicho i odwróciła spojrzenie, wbijając je przed siebie. — I dokładnie, p-pieszczochy mieszkają z dwunożnymi. Dwunożni n-natomiast to wysokie, łyse stworzenia poruszające się na dwóch łapach. Mieszkają na O-osiedlu tak zwanym, mają swoje gniazda, młode...o i psy! To...niebezpieczne drapieżniki. N-na całe szczęście nie widuje się ich na naszych terenach. J-jednak należy i tak uważać. — tak jak w przypadku Sroczej Łapy i Gęsia Łapa powinien dostać mowę na temat bezpieczeństwa. Z biało-czarnym, Owocówka omówiła chyba każdego drapieżnika jaki mógł chodzić po tych lasach! Pewnie i synowi Mysiego Kroku się tym oberwie, jednak...Teraz obracają się w innych tematach. Pewnie kiedy przyjdzie im omawiać polowanie, Głogówna spokojnie o to zahaczy. xx— Tak, żyją sami — zachichotała rozbawiona odpowiedzią kocurka, wyłapując w niej niepewność i..coś uroczego na swój sposób. W końcu minęli Kolczasty Bez o czym to Jajo został poinformowany i ruszyli dalej. — Samotnik to kot kot wyjęty spod Kodeksu Wojownika, zamieszkujący Ziemie Niczyje. M-może być to wygnaniec bądź kot, który świadomie opuścił klan. Należy ich przepędzać z granicy i pilnować aby ich nie naruszali. Nie każdy musi być niebezpieczny, jednak...Lepiej zachować ostrożność. — wyjaśniła łagodnie, aby ładnie pokazać jakiś skrawek obrazka samotnika. Śliwce nigdy nie udało się żadnego spotkać jednak...Czy tego chciała? No...niezbyt!
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa posłuchał o Dwunogach i o Samotnikach, z ciekawością obserwując tereny wzdłuż których maszerowali. Owszem, czuł zapach znaczonej dzień w dzień granicy, ale jednoczesnie była ona tak nieuchwytna, że nie zdziwkiły się, gdyby Samotnikom zdarzało się przekroczyć ją zupełnie przypadkiem. Tereny oficjalnie należące do Klanu Rzeki nie różniły się specjalnie od tych, które były już niczyje. Takie same nagie drzewa, sterczące patyki krzewów i zgniecione, zszarzałe resztki suchych traw... Miał wrażenie jakby zza którejś na wpół żywej roślinki lada moment miał wyskoczyć nieznany nikomu kot. - Chciałbym kiedyś poznać Samotnika - rzucił na wpół przytomnie. Właściwie, chętnie spędziłby kilka dni z kimś takim, żeby poznać wady i zalety życia na własną łapę - ale uznał, że chyba lepiej byłoby nie zwierzać się z tego Mistrzyni już na pierwszym treningu, podczas pierwszej wycieczki poza Obóz. Gęsia Łapa był z natury ciekawski i przyjazny, a sposób w jaki się to wyrażało pomału się zmieniał. Jako kociak wciąż zadawał pytania i niecierpliwił się, widząc codziennie te same koty w tym samym Chruśniaku. Teraz, już trochę starszy i mądrzejszy, chciał po prostu poznawać miejsca i osoby, jak najbardziej osobiście i bezpośrednio. Jeszcze nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak te ciągoty mocno konfliktowały z patriotycznym podjeściem do Klanu, jakie wymusza na jego członkach Kodeks Wojownika...
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Teraz przed dwójką wędrujących po granicy kotów rozpostarła się Kwiecista Łąka, kolejny punkt który tez powinni przejść, aby sprawnie dojść do wschodniej części Ptasich Krzewów, gdzie Śliwka planowała zawrócić i pokazać Gęsiej Łapie Koci Grzbiet gdzie później możliwie będą się spotykać po nauce walki. Chciała też tak zrobić ze Sroczą Łapą, jednak przydarzyło się tak, że walkę przerobili jako ostatnią, co tez nie pozwoliło czarno-białej na wypuszczanie kocurka z obozu dalej niż poznane przez niego tereny z których mógłby szybko zawołać pomoc. Na szczęście córki Kosowej Pieśni, syn Lisiego Ogona był posłuszny i wiedział, że nie powinien za bardzo się oddalać. Miała cichą nadzieje, aby tak samo było z Gąską, bo chyba zagryzłaby się ze strachu gdyby cokolwiek mu się stało! Na śmiałe słowa kocurka odnośnie samotników, poruszyła uszami i zerknęła w jego kierunku z łagodnym uśmiechem. xx— Jak byłam w twoim wieku, to też tego chciałam, w-wiesz? — mruknęła i zachichotała cicho pod nosem, unosząc nieco wyżej ogon. Gładko weszli na Kwiecistą Łąkę, łagodnie sunąc trasa przechodzącą przez jej obszar. Kiedy zbliżali się do końca, Śliwkowa Pestka ponownie zabrała głos, nieco wyciszając temat samotników czy pieszczoszków. Skoro Jaju udało się porozmawiać z Pajęcza Łapą, to najpewniej uda mu się zrobić to i drugi raz. Więc jak zechce zaczerpnąć kolejną porcje informacji - dopyta córki samej przywódczyni. Teraz należy skupić się na reszcie materiału treningowego do przerobienia. Poinformowała kocurka o nazwie miejsca po którego białego poinformowała. — Zmierzamy do Ptasich Krzewów, a później zawrócimy. — miauknęła spokojnie, po chwili mrucząc pod nosem. — Hm no dobrze. Wiesz już o rangach, wiesz również czym jest Klan Gwiazdy i Miejsce gdzie brak Gwiazd. Co powiesz na władze w pozostałych klanach, Gęsia Łapo? — zaproponowała, nie przestając iść wzdłuż granicy z Ziemiami Niczyimi.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa szedł u boku swojej Mistrzyni, starając się zapamiętać jak najwięcej z mijanych widoków. Pomału zaczynał czuć, że trochę bolą go łapy - nigdy wcześniej nie wychodził nawet z Obozu, a teraz nagle taka wyprawa! Nie zamierzał jednak narzekać, bo ciekawość dodawała mu energii
Po ostatnim pytaniu Śliwkowej Pestki trochę zwolnił i zamrugał, ewidentnie niepewny, czy zrozumiał pytanie.
- Co powiem... na władzę? W sensie jakbym miał władzę w Klanie? - zgadywał - Czy co powiem o Przywódcach?
Nigdy żadnego nie spotkał, skąd miał wiedzieć, czy są fajni czy nie!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Jej ucho drgnęło kiedy usłyszała, że kroki Gąski nieco zwolniły, aż ten się zatrzymał i wlepił w nią zaskoczone pytaniem spojrzenie. Odwróciła w jego kierunku łeb i uniosła brew, po chwili dopiero rozumiejąc, że to co powiedziała mogło wydać się...Niezrozumiałe, chociaż w jej głowie brzmiało jak najbardziej poprawnie. Uśmiechnęła się wyrozumiale i pokręciła łebkiem. xx— Źle to ubrałam w słowa, Gęsia Łapo. — mruknęła i delikatnie poruszyła ogonem w...nerwowym geście, a jak! Śliwkowa Pestka chwile milczała, szukając lepszych słów, aby tym razem spokojnie się zrozumieli, bo właściwie główny problem w tym momencie wynikał ze źle dobranych słów. — Chodziło mi o to, czy chcesz teraz poznać ważne koty z innych kotów, w sensie z imion. — zaczęła spokojnie i ogonem dała sygnał, aby szli dalej. W końcu chciała jeszcze pokazać mu Koci Grzbiet i kto wie...Może nawet porozmawiać o czymś ciekawszym? Oczywiście dla kocurka, bo sama czarno-biała nie widziała w tym nic ciekawego. xx— B-bo jak dobrze wiesz, w naszym klanie przywódczynią jest Czerwona Gwiazda, jej zastępczynią jest Ćmi Zmierzch, medykiem Księżycowy Pył a terminatorem medyka Barwna Łapa. W innych klanach również są koty na tych stanowiskach, których imiona trzeba pamiętać. Z-z szacunku. — wytłumaczyła, zerkając na białego kocurka, spokojnie go prowadząc do miejsca docelowego.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
- Aaa, to oczywiście! - gorliwie pokiwał głową Gęsia Łapa, wreszcie chwytając, co Mistrzyni chciała mu zaproponować. Nie był może najbardziej błysoktliwym z kotów, ale nadrabiał entuzjazmem, ciekawością świata i pogodą ducha. Interesowało go właściwie wszystko, a akurat kwestie władzy w Klanach uważał za naprawdę ciekawą. Niby wszystkich obowiązywał ten sam Kodeks Wojownika, ale w praktyce osobowość Przywódcy i jego własna moralność mogły mocno wpływać na interpretację praw. Zastępca mógł mieć silną pozycję i dużo do powiedzenia, albo też stanowić jedynie przedłużenie decyzji Przywócy. Nawet Medycy mogli się mocno od siebie różnić, a to też wpływało na życie w Klanie...
- Chętnie się dowiem jak mają na imię i jacy są! Pewnie nie zapamiętam wszystkiego od razu... - zastrzegł z ujmującą szczerością - i będę cię jeszcze o to pytał w przyszłości, ale opowiedz, opowiedz!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
O jak dobrze, że się teraz zrozumieli! Uśmiechnęła się na gorliwe skinienie łebkiem przez białego kocurka i skinęła powoli swoim. Tłumaczenie takich nieporozumień nie było czymś, co sprawiałoby u czarno-białej kotki złość czy irytacje. Można dzięki temu śmiało powiedzieć, że Gęsia Łapa trafił idealnie na mistrza, który nie będzie krzyczał na niego przez fakt wolniejszego przyswajania i zapamiętywania informacji. Brak błyskotliwości zastąpiona entuzjazmem i chęciami była wystarczająca, aby Śliwkowa Pestka czuła się z kocurka dumna. Już teraz widziała, że miał wiele pokładów zapału i chociaż niektóre sprawy dalej pozostawały nieco niewyjaśnione; mają przecież mnóstwo czasu na powtórki i powolne dążenie do osiągnięcia celu. Kto ich ma niby pośpieszać? Malutkimi kroczkami dotrą do końca i kiedy Gąska będzie odpowiednio gotowy; Śliwkowa Pestka z radością powiadomi Czerwoną Gwiazdę o wytrenowaniu syna zmarłej Mysi Krok. xx— Dobrze, ciesze się w takim razie! — miauknęła szczerze i słysząc szczera wypowiedź kocurka na temat swojej dziurawej pamięci i faktu, że pewnie będzie jeszcze ją o to kiedyś pytać...Została złapana przez fakt ujmującego zachowania. Zamruczała rozbawiona i posłała młodszemu kocurkowi łagodny uśmiech, powoli dochodząc do zachodniej części Ptasich Krzewów. Entuzjazm w głosie białego sprawił, że córce Kos jeszcze bardziej chciało się mówić o wszystkich znanych imionach ważniejszych kotów w pozostałych klanach. Naprawdę zapowiada się miła współpraca! xx— Nie martw się, słońce. Jako m-mistrz jestem od tego, aby ci tłumaczyć i powtarzać to, czego nie rozumiesz. W-więc z przyjemnością będę to z tobą powtarzać. — zapewniła nim zaczęła nieco dłuższą wypowiedź co do ważniejszych trójek w każdym klanie. Wzięła głębszy wdech i na początek postanowiła wymienić dwa klany; Cienia i Wichru. Chwile też myślała nad tym, co mogłoby pomóc kocurkowi w spamiętaniu nazw. Hm...— Więc t-tak. W Klanie Cienia, przywódczynią jest Płomykówkowa Gwiazda, zastępczynią jest Krogulczy Szpon, medyczką Ciernisty Kwiat a terminatorem medyka Szczypiąca Łapa. — mówiła wolno i wyraźnie, chcąc aby syn Bukowej Kory zapamiętał jak najwięcej. Kiedy to odczekała chwile, dodała kolejna porcje imion. xx— W Klanie Wichru mamy Malinowa Gwiazdę, Sokoli Cień, Lśniącą Sadzawkę i...o-ostatnio było mówione o jej terminatorach; Krwawnikowej i Olchowej Łapie. Czy coś powtórzyć?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa słuchał imion, powtarzał je w myślach, gdy doszli do dziewiątego i spróbował przypomnieć sobie pierwsze, wszystko zaczęło mu się mieszać. - Krogulcza Gwiazda i Płomykówkowy... Kwiat? Ciernia? - ewidentnie nie szło mu najlepiej. Imiona, oderwane od płci, pyszczków albo nawet kolorów futerek były czymś zdecydowanie zbyt abstrakcyjnym, żeby utkwiło w jego głowie. Ledwo pamiętał Wojowników własnego Klanu, a co dopiero koty, których nigdy w życiu nie widział i pewnie nieprędko zobaczy! - Znasz kogoś z nich, Śliwkowa Pestko? - zagadnął z nadzieją - może gdyby usłyszał jakąś historię związaną z jednym czy drugim kotem, jakoś łatwiej byłoby mu je sobie poukładać w głowie - Albo wiesz coś o nich? Prędzej upoluję własny ogon niż zapamiętam wszystkie te imiona... A jeszcze cały Grooom...
Ewidentnie podcięło to Gęsie skrzydełka. Dotąd całkiem nieźle przyswajał informacje i wszystko szło dobrze, ale w tym momencie czuł się jakby stanął przed pionową ścianą z lodu. Nie było opcji, żeby się na nią wspiął! A Mistrzyni wydawała się siedzieć na szczycie i bez wysiłku patrzeć na niego w dół, z tym swoim miłym uśmiechem. Poczuł do niej autentyczny podziw. - Jak Tobie się udaje ich wszystkich spamiętać?
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Śliwkowa Pestka łagodnie spojrzała na terminatora, a kiedy ten pomieszał wszystko z Klanu Cienia, nawet nie chciała wiedzieć co wydarzyło się z imionami z Klanu Wichru! Uśmiechnęła się wyrozumiale i delikatnie końcówką ogona dotknęła barku białego kocurka, zapewniając go w ten sposób, że nic się nie stało. Każdemu mogło się to zdarzyć. Ona sama też miała problem z zapamiętaniem ich na samym początku. Przesiedziała wiele nocy nad poprawną wymową i znaczeniem. W taki oto sposób doszła aż tu! Gdzie mogła z łatwością zapamiętać poszczególnych przywódców ich zastępców i medyków. Reszta przychodziła już sama wraz z patrolami o zmianie. W jednym nawet uczestniczyła, kiedy to Klan Wichru ogłosił drugiego terminatora medyka. xx— Nie przejmuj się, mi też to trochę zajęło, n-nim nauczyłam się ich na pamięć. A co dopiero mówić! — podzieliła się czarno-biała i na pytanie o to, czy zna jakiegoś kota z wymienionych osobiście, zastanowiła się chwile. — Niestety nie, ale znam córkę Malinowej Gwiazdy i kilka kotów z Klanu Wichru. I...jednego z Klanu Cienia! Wiem tez j-jak wyglądają niektóre koty o których ci przed chwilą mówiłam. — raczej trudno spotkać i zamienić kilka słów z przywódcą jakiegoś klanu, chyba, że liczy się ten własny. Bo tak, Śliwka jak najbardziej rozmawiała z Czerwoną Gwiazdą i to całkiem przyjaźnie! Poza tym...Nie znała osobiście ani Malinowej, ani Płomykówkowej a tym bardziej Trzmielej Gwiazdy. Odchrząknęła cichutko i postanowiła pociągnąć temat wiedzy; sam Gąska o to dopytał. Może łatwiej będzie mu dopasować imię jak dowie się o wyglądzie? xx— Hm, Płomykówkowa Gwiazda to jasna kotka z rudym pyszczkiem i ogonem. Ma długą sierść i...Hm, nie wiem czy ma jakieś blizny. Krogulczy Szpon, czyli jej zastępczyni to brązowo-rudawa kocica z krótkim ogonem i wielką ilością blizn. Ciernisty Kwiat, to biała kocica o długim futerku i dwóch różnych ślepiach. — objaśniła. Nie chciała na razie dorzucać większej ilości informacji o wyglądzie kotów z Wichru. Niech Gąska najpierw przetrawi to co wiadomo o Klanie Cienia. Sunęli spokojnie aż w końcu dotarli do Ptasich Krzewów, gdzie Śliwkowa Pestka przysiadła na moment. Na pytanie o to, jak tez udaje jej się to wszystko spamiętać, poruszyła rozbawiona wibrysami owinęła ogon wokół łap. xx— Na z-zasadzie skojarzeń. Płomykówkowa Gwiazda to płomyk, Krogulczy Szpon to ptak, a ptak ma ostre pazury nazywane szponami. Ciernisty Kwiat kojarzy mi się z kwiatem i kolcami. Powtarzałam je sobie też często w głowie i w-wraz z mamą ćwiczyłam wymowę.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa słuchał z uwagą i wyobrażał sobie portrety wszystkich wymienianych przez Mistrzynię kotów. Mogąc przypisać do imion jakiś obraz i do tego pewne skojarzenia, od razu lepiej chwytał, kto jest kim. Miał nadzieję, że kiedyś uda mu się poznać te wszystkie koty, choćby przelotem. Trójka najważniejszych kotów w Klanie Rzeki była wyjątkowymi postaciami, z pewnością pozostali Przywódcy, Zastępcy i Medycy to też wybitne osobistości! - Dziękuję, Śliwkowa Pestko! - wymruczał, czując niejaką ulgę - Będę sobie ich powtarzał i pytał Cię w razie czego i w końcu się nauczę.
Dzięki spokojniejszemu podejściu do materiału uwierzył na powrót, że prędzej czy później jakoś go opanuje. Może jednak nie był taki głupi! I miał naprawdę farta, że trafiła mu się tak wyrozumiała i cierpliwa Mistrzyni.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Skinęła łebkiem wyrozumiale i tym samym potwierdziła gotowość do pomocy przy spamiętaniu imion kotów z innych klanów. Mieli mnóstwo czasu a Śliwka naprawdę nie widziała problemu w odpowiadaniu na zadawane pytania; nawet te najgłupsze! Od czegoś ten trening był i...Zdecydowanie należałby do nudniejszych gdyby wszystko szło gładko i bezproblemowo, a Gęsia Łapa łapałby wszystko od razu. Oczywiście, byłoby to swojego rodzaju ułatwienie i szybko przeszliby cały materiał obowiązkowy; ale gdzie tu frajda? No żadna! xx— Dobrze, nie śpiesz się z-z tym. Nikt cię nie popędza. — zapewniła, aby przypadkiem biały nie chciał się niepotrzebnie przemęczać i zmuszać do szybkiego spamiętania materiału, który przecież...Dało się bezproblemowo rozłożyć w czasie co też Śliwka zamierzała zrobić. Skoro omówili już władze w Klanie Cienia...Wojowniczka postanowiła przerobić jeszcze coś! Tym razem jednak nie związanego z imionami. Zaplanowała sobie, że zostawi Cień na inny dzień, a Grom na jeszcze następny aby nieco podzielić materiał. Po chwilowym siedzeniu w pobliżu Ptasich Krzewów, czarno-biała kotka zarządziła powrót, jednak nie do obozu a...Koci Grzbiet! Kiedy już tam doszli, Śliwka poinformowała Gąskę o nazwie miejsca w którym się znajdują. xx— To Koci Grzbiet, miejsce g-gdzie trenują terminatorzy. B-będziemy się tu spotykać, j-jak nauczysz się walczyć. A przynajmniej mam taką nadzieje.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa zanotował sobie w głowie, żeby podziękować Czerwonej Gwieździe za dobranie tak miłej kotki na jego Mistrzynię. Nie chcąc już dłużej rozprawiać nad tematem imion, delikatnie otarł się boczkiem o bok Śliwkowej Pestki, dla okazania wdzięczności. Może było to trochę zbyt spoufałe jak na początek treningu, ale kocica wzbudzała w nim tyle sympatii i zaufania, że nie chciał się nawet hamować.
Jajeczko bardzo lubił kontakt fizyczny, dowolnego rodzaju. Pewnie była to część jego przyjaznej natury, ale prawdopodobnie po części taki efekt wywarło na nim dorastanie od drugiego księżyca życia bez matki. Swego czasu odczuwał brak dotyku bardzo przykro - z czasem po prostu nauczył się bagatelizować tę potrzebę, ale nadal, gdy nadrzała się okazja, chętnie korzystał w jakiejkolwiek formie.
Gdy wraz z Mistrzynią dotarli do Kociego Grzbietu, Gęsia Łapa otworzył pyszczek z wrażenia. Jego głowa wypełniła się wyobrażeniami walczących treningowo Terminatorów i Wojowników, i na tę myśl aż zamruczał i poskrobał pazurkami ziemię. Przed chwilą jeszcze myślał o tym, jak wybitnie długi spacer go zmęczył, ale teraz raptem zapomniał o bolących stopach. Gdyby miał w tej chwili walczyć z całym Klanem Gromu, nie dałby się!
- Kiedy zaczniemy trenować walkę, Śliwkowa Pestko? Nie mogę się już doczekać!