Logo Artemidy
Wyprawa Lśniącej Sadzawki i Szczypiącej Łapy
#16
Nic się nie wydarzyło. Zresztą, co mogłoby się stać? Zupełnie nic. Przechodzenie przez Grzmiącą Ścieżkę mimo wszystko nie było zbyt przyjemne i wprawiało w niepokój Szczypiącą Łapę. Na szczęście już przeszli i bez problemu mogą iść dalej. Nie wiedział, gdzie idzie - po prostu szedł. Przy okazji rozglądał się dookoła i starał się zapamiętywać te tereny. Gdyby przyszło co do czego i miałby kiedyś tutaj się udać, czy to sam, czy ze swoim terminatorem, to będzie znał drogę. Na razie nic takiego nie przewidywał - terminatora na pewno nie będzie potrzebował klan i on w najbliższym czasie. Jest przecież młody i nie zniknie tak jak Ciernisty Kwiat.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Grzmiąca Ścieżka była najwyraźniej ostatnią poważną przeszkodą na ich drodze. Kiedy znaleźli się po jej drugiej stronie, wszystko wróciło do spokojnej normy. Lśniąca Sadzawka dobrze wiedziała, w którą stronę iść. Choć droga przez Borsucze Pagórki do zagajnika z Szepczącą Sadzawką była dość długa, na szczęście okazała się bezpieczna. Nie znaleźli po drodze żadnych śladów drapieżników ani innych potencjalnych zagrożeń. Medyczka pewnie prowadziła Szczypiącą Łapę przez wzgórza. Droga była długa i przez znaczną większość wydawała się wręcz monotonna. Pagórki wokół były do siebie podobne, roślinność uboga, a wiatr wciąż wiał. W końcu zauważyli jednak na horyzoncie charakterystyczne drzewa, które Lśniąca Sadzawka z pewnością powstała. Zagajnik, w którym znajdowała się Szepcząca Sadzawka.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Przejście przez Grzmiąca Ścieżkę, tak jak przypuszczałam, nie stanowiło dla nas żadnego problemu i zaraz potem ruszyliśmy prosto do Szepczącej Sadzawki. Droga ta była, w istocie, dość monotonna, ale przynajmniej była duża szansa na to, że Szczypiąca Łapa ją zapamięta i będzie w stanie sam tutaj wrócić po tej jednorazowej wycieczce.
Gdy tylko znaleźliśmy się w pobliżu miejsca spotkania z Gwiezdnymi, poczułam tę charakterystyczną, trudną do opisania aurę. Po prostu... czuło się, że to to miejsce. Miało ono w sobie coś, co sprawiało, że momentalnie czuło się tak niesamowicie. Było to jednak nie do opisania i należało to przeżyć samemu.
Zbliżyłam się do tafli i nakazałam Szczypiącej Łapie się napić, podczas gdy sama zawahałam się, czy powinnam to zrobić. Dopiero po chwili to zrobiłam i zasnęłam. Miałam nadzieję, że cienisty przodek nie skupi się na mnie, a na swoim pobratymcu, bo to o niego tutaj chodziło.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Szli w milczeniu przez dosyć długą drogę. Szczypiąca Łapa skupił się na ostrożności i obserwacji otoczenia, by kiedyś przyjść tutaj już z własnym terminatorem. W końcu dotarli do terenów nieco odmiennych, czyli konkretnie do drzew, które tworzyły jakichś zagajnik. Bezproblemowo trafili do Szepczącej Sadzawki i Szczypiąca Łapa również odczuł coś innego. Miał wrażenie, że to właśnie tutaj, że to miejsce niezwykłe, wyjątkowe. Na chwilę się zatrzymał i rozejrzał w zdumieniu po otoczeniu, ale dłużej nie zwlekał. Był na to gotowy od samego początku, po to tu jest. Napije się i obudzi się już nie jako Szczypiąca Łapa, terminator, a jako medyk Klanu Cienia. W pewnym sensie było to naprawdę niezwykłe - przynajmniej tego się spodziewał, czegoś niesamowitego, na co przecież czekał odkąd tylko został wybrany. Ciekawe, jaki Gwiezdni mają do niego stosunek. Czy są zadowoleni z wyboru? Czy wiedzą już, jaka czeka go przyszłość? Tyle pytań, na które miał poznać teraz odpowiedź. Nie odezwał się ani słowem - zrobił to, co powiedziała Lśniąca Sadzawka. Napił się ostrożnie i powoli z sadzawki, by następnie ułożyć się wygodnie i zapaść w sen.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Dojście do widocznego już zagajnika nie zajęło im wcale tak wiele, choć trochę drogi do przejścia jeszcze mieli. Z pewnością Lśniąca Sadzawka i Szczypiąca Łapa mogli już odczuć konsekwencje długiego marszu, takie jak bolące łapy i ogólne zmęczenie, ale nareszcie dotarli na miejsce. Zagajnik był niewiarygodnie wręcz spokojny. Wydawał się bezpieczny i jakby cieplejszy; dwójka kotów mogła wyraźnie wyczuć moc, która ich otaczała, jakby Gwiezdni zapewniali ich, że tu nic im nie grozi. Obecność przodków była silnie wyczuwalna wszędzie wokół, a w szczególności przy samej Szepczącej Sadzawce. Od tej całej wędrówki Szczypiąca Łapa i Lśniąca Sadzawka byli brudni i zmęczeni, ale dobrze wiedzieli, że nie przebyli całej tej drogi po to, aby odpoczywać w bezpiecznym zagajniku. Podeszli do spokojnej tafli, a zgodnie z poleceniem medyczki to terminator pierwszy napił się wody. Ledwo zdążył się ułożyć i już niemal natychmiast zasnął, a po krótkiej chwili dołączyła do niego medyczka. Srebrna Skórka czekała.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Czekała. Czekał również kot, który miał ich powitać, aczkolwiek kiedy otworzyli już oczy, nie mogli w pierwszej chwili go znaleźć. Otaczały ich gęste, pięknie pachnące paprocie, które zdawały się być zroszone wodą. Ponad nie wystrzeliwały wysokie sosny, których pnie zdawały się piąć do nieba, tego zaś nie było stąd widać. Czy dały się słyszeć jakieś szmery, nawoływania, cokolwiek takiego? Być może. Na pewno było ciepło i przyjemnie, aczkolwiek nie tak parno jak latem, mogła to być jakaś magiczna końcówka Pory Młodych Liści, gdy wszystko znajduje się już w pełnym rozkwicie, zdaje się być nieprawdopodobnie cudowne i zachęcające, a jednocześnie nieznacznie jakby senne. Bo taka właśnie atmosfera panowała w całej okolicy, nie wyczekiwania, nie poszukiwania, nie czegoś podobnego, lecz raczej błogiego spokoju, którego tak w tej chwili potrzebowali.
- Odpocznijcie.
Głos był niesamowicie spokojny, jakby cały składał się jedynie z łagodnych nut, nie było w nim już w ogóle cienia gniewu, złości, czy czegokolwiek takiego. Malutki kocur wychynął spod jednej z paproci, lśniąc cały od księżycowego blasku, który kumulował się w jego niewidomych za życia oczach. Patrzył na przybyłych, uśmiechając się do nich delikatnie, wprost zachęcająco i nie chcąc pozwolić najwyraźniej na to, by biegli gdzieś na wyścigi, bo nie o to chodziło w spotkaniu z Gwiezdnym Klanem.
- Lśniąca Sadzawko, przyjmij moje podziękowania, jako medyka Klanu Cienia, za ukończenie nauk Szczypiącej Łapy - powiedział i skłonił się jej lekko, co pewnie musiało wyglądać śmiesznie. Jasny Poranek był naprawdę mały, przypominał raczej kocię, które dopiero co zostało terminatorem, a nie dojrzałego kocura, tylko jego gęste futro dodawało mu nieco powagi i wielkości.
- Podejdź, Szczypiąca Łapo, chciałbym ci się bliżej przyjrzeć - dodał jeszcze zachęcająco. - Wiem, co was sprowadza, czekałem na tę chwilę już od dawna, więc nie przedłużajmy jej niepotrzebnie - dodał jeszcze łagodnie, choć dało się łatwo zauważyć, że wolałby też nie biec na łeb na szyję z tym całym mianowaniem.
[Obrazek: jasny_240px.png]

Someday, when we are wiser
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
LVL 5 285 / 400
MedLVL 7 285 / 1100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Gdy otworzyłam oczy, byłam już na Srebrnej Skórce, co do tego nie było wątpliwości. Nie mogłam jednakże nikogo zlokalizować, przynajmniej na samym początku. Dopiero potem pojawiła się sylwetka jakiegoś... wyjątkowo niskiego kota. Nie oceniałam, po prostu czekałam aż będę mogła przejść do działania. Usiadłam, gdy polecił nam odpoczynek.
— Byłam w podobnej sytuacji. Żaden klan nie powinien żyć zbyt długo bez Medyka — odpowiedziałam całkowicie szczerze, przyjmując podziękowania. Doskonale wiedziałam, jakie to ciężkie, gdy jest się ledwie terminatorem, a na twoje barki spada odpowiedzialność za cały klan. Co prawda Szczypiąca Łapa był w nieco lepszej sytuacji - był starszy oraz posiadał jakąkolwiek wiedzę, ale to nadal nie było komfortowe.
Kiwnęłam głową nieznanemu mi byłemu Medykowi Klanu Cienia i, nie zamierzając przedłużać, przeszłam do mianowania, patrząc prosto w oczy Szczypiącej Łapy.
— Ja, Lśniąca Sadzawka, Medyk Klanu Wichru, Wołam do naszych Przodków, by spojrzeli na tego Terminatora. Ciężko trenował, by zrozumieć Wasze ścieżki i z Waszą pomocą będzie mógł służyć swemu Klanowi przez wiele księżyców. Szczypiąca Łapo, czy obiecujesz postępować według Kodeksu Medyka, pozostawać z dala od rywalizacji między Klanami i chronić wszystkie koty nawet kosztem własnego życia?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Nie czekał długo na sen. Ba, właściwie w ogóle nie czekał. Ledwo zdążył się położyć i zamknąć oczy, a już miał wrażenie, że trwało to wszystko może uderzenie serca, albo nawet mniej. Uchylił lekko powieki i znalazł się w dziwnym miejscu. Może nie dziwnym, a zwyczajnie.. niezwykłym, nietypowym. Sprawiało wrażenie zupełnie normalnego, jednak samo przeczucie i otoczenie nadawało niesamowity klimat. Powoli wstał i rozejrzał się po okolicy, dostrzegając paprocie i wysokie sosny. Temperatura była wręcz idealna; ani za ciepło, ani za zimno. Mróz chwilę bez słowa się po prostu rozglądał, pochłaniając wzrokiem wszystko wokół. Więc to jest.. Srebrna Skórka. Po chwili też dostrzegł jakiegoś kota, bardzo małego i niskiego zresztą. Był niesamowity - cały lśnił, a Mróz odnosił wrażenie, że dokładnie tak wyobrażał sobie Gwiezdnych. Szczypiąca Łapa skinął mu z szacunkiem głową, po czym nie mogąc się powstrzymać, zapytał:
- Medyk Klanu Cienia.. Jak więc się nazywasz? - nie znał medyków z Klanu Cienia. Nie licząc oczywiście Ciernistego Kwiatu i Jasnego Poranka, o którym biała kocica wspominała. Zdziwiłby się też, gdyby to ją tutaj spotkał. Oznaczałoby to oczywiście, że nie żyje. Po prostu taka sytuacja byłaby dziwna dla niebieskiego kocura. Jeszcze niedawno z nią trenował, a tu już miałby się z nią spotkać na Srebrnej Skórce. Na szczęście jednak to inny medyk i kocur liczył, że pozna jego imie.
Skinął głową na potwierdzenie słów Gwiezdnego. Również był za to wdzięczny i na pewno to docenia. Następnie podszedł bliżej. Skoro chce się przyjrzeć, to niech się przygląda, a co. Poruszył uchem jedynie na słowa o tym, że czekał od dawna. Skojarzyło mu się to z przepowiednią. Został przez nich wybrany, więc w zasadzie to niczego innego nie powinien się spodziewać. Zostanie medykiem to jego przeznaczenie i ścieżka, którą będzie podążał.
Przeszli i do mianowania, do chwili, na którą tak czekał. Zwrócił się w stronę Lśniącej Sadzawki i wysłuchał wszystkiego. Nie było tu mowy o innej reakcji niż złożeniu przysięgi. Teraz w końcu stanie się medykiem Klanu Cienia. Rodzina będzie dumna, on z siebie też był dumny. Podniósł wyżej głowę oraz odpowiedział stanowczym i pewnym głosem:
- Przysięgam.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Po tym, jak przeszliśmy taki kawał drogi, nie oczekiwałam innej odpowiedzi od Szczypiącej Łapy.
— Więc z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję Ci prawdziwe imię Medyka. Szczypiąca Łapo, od tej chwili będziesz znany jako Szczypiący Mróz. Gwiezdny Klan uznaje Twoją inteligencję oraz wierność, pomimo ciężkiej sytuacji, a my witamy Cię jako prawdziwego Medyka Klanu Cienia — dokończyłam dzieła, po czym pozwoliłam, by Gwiezdni, o ile jacykolwiek zdecydowali się w końcu zjawić, wyskandowali jego nowe imię. Dałam także chwilę Jasnemu Porankowi, by choć przez chwilę porozmawiał ze swoim pobratymcem. Chciałam jak najszybciej wrócić do klanu, ale wypadałoby także odpocząć, toteż ich nie popędzałam. Niech porozmawiają tak długo, jak tylko jest to możliwe.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Przypatrywał się przez dłuższą chwilę Lśniącej, ale milczał.
- Żaden. Żaden kot nie powinien pozostawać bez opieki medyka, nie trzeba nam niepotrzebnych strat i śmierci - powiedział łagodnie kocur, przyglądając się Lśniącej, bo właśnie, jeśli można tak powiedzieć, oddała przysługę za przysługę, jaką wcześniej otrzymała, to był zwrot, który prędzej, czy później, czynił właściwie każdy medyk, bo ich rolą było stać ponad podziałami, a nie w ich sercu.
- Zwą mnie Jasny Poranek - odpowiedział całkiem swobodnie nowego medykowi Klanu Cienia i przez dłuższą chwilę przypatrywał mu się uważnie, jakby chciał się w ten sposób przekonać, jaki ten kocur będzie. I choć mały medyk był łagodny i cierpliwy, to mimo wszystko Szczypiący mógł odczuć, że jego spojrzenie jest niesamowicie uważne i świdrujące, jakby chciał spojrzeć przez niego na wylot i przekonać się, co dokładnie znajduje się w synu Olchy. Nie było tutaj jednak fanfar i wzniosłości, jakiej może Lśniąca się spodziewała, był nadal błogi spokój i cisza, która dawała im wypoczynek.
- Szczypiący Mrozie, pamiętaj, że droga medyka nie może zaprowadzić cię do chełpienia się, do pokazywania wyższości, czy do sądzenia, iż wolno mówić ci wszystko i robić wszystko - powiedział i w tym momencie spojrzał na Lśniącą, tymi swymi gwiezdnymi oczyma, które mówiły, że wie, że pamięta i w pewnym zakresie potępia wyraźnie jej postępowanie. Nie mówił o tym jednak głośno. - Masz być ostoją i opieką dla wszystkich kotów w Klanie, ale i poza nim, naszą powinnością jest nieść pomoc tym, którzy cierpią. Bądź rozważny i nie zamykaj się na inne koty z Klanu, samotność to najgorsze, co nas spotyka. Patrz mądrze i wybierz sobie pomocników, sam już teraz dobrze wiesz, jak trudno jest, gdy zostaje się wpół kroku do niczego - powiedział jeszcze, tym razem przemawiając już bezpośrednio do kocura i przypatrując mu się uważnie. Skinął później łbem, w geście świadczącym o tym, że jeśli nikt nie zechce zadać mu jakiegoś pytania, to oto mogą odejść.
- Śpijcie - rzekł jeszcze Jasny Poranek i mogli poczuć, że powieki im faktycznie opadają, wszystko dookoła nich się rozmywa, a gdy się zbudzili, nastał już nowy, spokojny dzień. Byli bezpieczni, być może głodni, ale widać - Gwiezdny Klan czuwał.
[Obrazek: jasny_240px.png]

Someday, when we are wiser
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
LVL 5 285 / 400
MedLVL 7 285 / 1100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Jasny Poranek. A więc faktycznie to jest kot, o którym wspominała Ciernisty Kwiat. To naprawdę niezwykłe móc go poznać, mimo że ten od dawna nie żyje. Cały Gwiezdny Klan jest naprawdę wyjątkowy. Czuł na sobie spojrzenie kocura, a sam zastanawiał się, czy jak na razie Gwiezdni są zadowoleni. Raczej powinni być, czyż nie? Dalej przeszli w końcu do mianowania. Po złożeniu przysięgi niebieski pręgus stał, wyczekiwał, aż w końcu usłyszał to, na co czekał od samego początku. "Szczypiąca Łapo, od tej chwili będziesz znany jako Szczypiący Mróz. Gwiezdny Klan uznaje Twoją inteligencję oraz wierność, pomimo ciężkiej sytuacji, a my witamy Cię jako prawdziwego Medyka Klanu Cienia". Szczypiący Mróz.. Dokładnie tak to sobie wyobrażał. Imię eleganckie i jednocześnie związane z tym nadanym przez rodziców. Brzmiało naprawdę dobrze i było godne niego. A od teraz jest oficjalnie medykiem Klanu Cienia. Da z siebie wszystko, będzie najlepszym medykiem. Jego ambicje jeszcze się nie skończyły na mianowaniu. Idą o wiele dalej, a Mróz będzie się piął w górę.
Odwrócił się w stronę Jasnego Poranka i wysłuchał wszystkiego, co ma do powiedzenia. Kompletnie nie zwrócił uwagi na spojrzenie skierowane w stronę Lśniącej Sadzawki, w ogóle tego nie zauważył. Skupiony był na słowach zwróconych do niego. Na słowa o samotności i zamykaniu się na innych znowu przypomniał sobie Ciernisty Kwiat. Wiedział, że nie może tak skończyć i zresztą nie ma zamiaru.
- Zapamiętam, dziękuję, Jasny Poranku. Dam z siebie wszystko - odpowiedział krótko. Zapisał sobie w myślach wszystko, co usłyszał. Musi być rozważny, opiekować się Klanem Cienia, jednocześnie zachowując twarde myślenie i spokój. Na pewno będzie warto. Również skinął mu głową, a jako że nie miał więcej pytań - poczuł, jak powieki ciężko, niemal same się zamykają. Nie miał na to żadnego wpływu, dlatego też po chwili obudził się obok Szepczącej Sadzawki, kiedy było po wszystkim. Dostrzegł promienie słońca i wstał powoli, otrzepując się z ewentualnego kurzu i ziemi. Muszą wracać, nie ma co zwlekać. Mimo wszystko nie chciał zostawiać Klanu Cienia na dłużej bez opieki żadnego medyka.
- Ruszajmy - powiedział w kierunku wichrowej medyczki, kiedy się przebudziła lub jak już oboje po prostu byli gotowi do drogi. Skierował się w stronę terenów klanów, tam, skąd przyszli.
Wyruszył tutaj jako Szczypiąca Łapa, wraca jako Szczypiący Mróz, medyk Klanu Cienia.

[zt]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Dostrzegłam spojrzenie Jasnego Poranka i odebrałam aluzję. Czy cokolwiek z tym zrobię? Nie wiem, możliwe. Jeśli dzięki zmianie swojego zachowania, nawet odrobinę, jakkolwiek zmniejszę przepaść między mną, a Gwiezdnym Klanem, to warto spróbować, zdecydowanie. Nie byłam jednak pewna, czy sygnał od Gwiezdnego, który nie pochodził z mojego klanu był cokolwiek wart. Ale na zastanowienie się, będę miała czas.
Gdy były Cienisty Medyk nakazał nam spać, poczułam, jak moje powieki mimowolnie się zamykają, a wszystko wokół się rozmazuje po to, bym po chwili obudziła się Szczypiącego Mrozu i Szepczącej Sadzawki. Nie potrzebowałam słów kocura do zachęty, by natychmiast wstać i ruszyć w drogę powrotną. Zarówno klan Wichru, jak i Cienia, nie powinien tkwić długo bez kota z jakąkolwiek wiedzą Medyczną. Owszem, miałam dwóch terminatorów, ale nie mieli oni jeszcze pojęcia, jak należy leczyć rannych i chorych, jeśli dolegało im coś innego niż zwykła gorączka.

zt
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Sen w końcu się skończył, a nad spokojnym zagajnikiem nastał już poranek. Gwiezdni zapewnili im bezpieczeństwo i odpoczynek, zaś Szczypiąca Łapa stał się wreszcie Szczypiącym Mrozem – nie tylko terminatorem medyka klanu Cienia, ale jego medykiem. Zadanie wykonane, a jednak... nie do końca, bo czekała ich jeszcze podróż powrotna. Doskonale jednak o tym wiedzieli i nie zwlekali. Niemal natychmiast ruszyli w drogę, która na szczęście okazała się dla nich bezproblemowa. Choć cała wyprawa była długa i wyczerpująca, a do swoich klanów dotarli dopiero późnym popołudniem, obyło się bez żadnych problemów poza głodem i zmęczeniem. Najwyraźniej Gwiezdny Klan czuwał nie tylko przy Szepczącej Sadzawce.

+15 exp dla Lśniącej Sadzawki
+15 exp dla Szczypiącego Mrozu
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości