Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Może więcej wolności, ale przywódca brzmi lepiej niż wojownik. - przyznała na koniec tematu. Bo w końcu kociaki zdecydowanie bardziej podziwiają przywódcę niż jakichś wojowników, ba! nie tylko kociaki, większość terminatorów i wojowników również! Każdy członek klanu nawet. Chyba że przywódca jest jakimś gburem i nikt go nie lubi, ale takie coś się rzadko zdarza... chyba.
- Niee - odpowiedziała trochę niepewnie na pytanie, czy wyobraża sobie wojownika wymieniającego mech. Prawdziwy dorosły wojownik... wymieniający mech u kociaków. Musiała przyznać, że brzmiało to trochę komicznie i nie pasowało do tego całego męskiego i odważnego wojownikowania.
- Skoro niektórzy mówią, że to dla przemyślenia nowej rangi to terminatorzy też powinni mieć czuwanie. - dodała małą uwagę od siebie. Bo w końcu bycie terminatorem to również ważny moment w życiu każdego kota. Chociaż może takie poważne czuwanie i niemówienie całą noc było zbyt wymagające dla takiego dużego kociaka. Kto wie?
- Eeee... Wiem, że się odbywają czasem przy czterech dębach, ale nic poza tym... - Gdzieś musiała o nich słyszeć, na pewno! Czy to na treningu, czy to w jeden z dawno słyszanych historii mamy, ale niestety nie zapamiętała prawie nic... ups? Czyżby jej świetna pamięć w końcu zawiodła.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Wzruszyła ramionami.
– Może i taa, ale jakbym miała siedzieć na dupie w obozie i słuchać, jak jakieś smarrrki marrrudzą na swoich mistrzów, tak na przykład, zamiast latać po ziemiach niczyich, to chyba bym się zanudziła – stwierdziła. Nie miałaby cierpliwości, żeby odpowiadać takim, co sobie fikali jak Kleszczowa Łapa i próbować z nimi jakkolwiek pokojowo załatwiać sprawy. No, gdyby była przywódcą, to by to robiła i robiłaby to w SUPER sposób, ale skoro miała opcję, żeby się tym nie przejmować, to tak było fajnie, nie? Miała czas dla siebie, pełno terminatorów do trenowania i, yy, w ogóle wszystko, czego potrzebowała, o.
– Może, ale nah, terrrminatorzy nie mają tyle do myślenia. W sensie, wiesz, jak się zostaje wojownikiem, to przysięga się przestrzegać Kodeksu, brronić klanu kosztem życia i tak dalej. Odpowiedzialność, obowiązki, bla, bla. Więc niby nowy wojownik ma sobie to przemyśleć i, yy, zdawać z tego sprrawę, czy coś. Ale szczerze to takie rzeczy powinno się ogarrrniać jeszcze przed mianowaniem, bo jedna noc za dużo w myśleniu nie zmieni – prychnęła. Zresztą, ona sama na swoim czuwaniu prawie w ogóle o tym nie myślała. Zdawała sobie z tych obowiązków sprawę wcześniej i nie było jej to potrzebne, więc na czuwaniu skupiała się głównie na tym, żeby nie zasnąć. Parę razy była blisko. Nawet całkiem sporo razy, ale pfft, była na czuwaniu sama, więc nikt nie miał nawet jak o tym wiedzieć. Ważne, że nie zasnęła i nie zaczęła tam sobie gadać, nie?
– Zgrromadzenia to zebrrania delegacji kotów ze wszystkich czterrrech klanów i fakt, odbywają się tu. A rrraczej powinny odbywać, ale się nie odbywają, bo przywódcom nie chce się ich orrrganizować. W sumie nie wiem, po co to dokładnie, skorrro i tak ich nie ma, ale w Kodeksie jest zasada, że zgrromadzenia odbywają się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trrwa rrrozejm – poinformowała Płotkę. Nie chciało jej się poświęcać za dużo czasu zgromadzeniom, skoro te i tak były dość martwym tematem, więc wkrótce postanowiła przejść dalej. – Przed tą zasadą o zgrromadzeniach, a po tych, o którrrych mówiłyśmy wcześniej, są jeszcze trzy dotyczące zastępców. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terrrminatorrra. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umierrra. Po śmierrrci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi być wybrrany nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Ta drruga jest rraczej jasna, ale jak myślisz, dlaczego jest taki krrótki czas na wybórrr zastępcy i po co zastępcy wytrrenowany terrrminatorrr? – spytała.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Racja... - Dodała krótko wciąż niepewna tego całego czuwania. Po co w ogóle ono było? Kto by nie chciał całą noc spędzić na plotkowaniu o swojej nowej randze i chwalenia się nią każdemu w legowisku terminatorów? Ta głupia zasada tylko w tym przeszkadza ugh.
Zgromadzenia brzmiały... zabawnie! Chciałaby przybyć na jakieś w przyszłości, ale wątpiła, by taka okazja się nadarzyła. Szczególnie gdy w klanie było o wiele więcej starszych i bardziej doświadczonych wojowników w jej wieku oraz przez to, że owe zebrania prawie nigdy się nie odbywały. Choociaż trzeba być dobrej myśli i mieć nadzieję, że się na jakiś załapie! Może nawet jako terminator Niedźwiedziej Gwiazdy? Ta wizja była ciekawa!
- By w klanie nie zapadł chaos? Wizja braku przywódcy w klanie pełnym kotów jest em... Dość straszna. A wytrenowany terminator... Po to, by mieć pewność, że taki kot wie co robi? Nie jestem pewna... - Przyznała. Nie mogła wymyślić nic bardziej sensownego niż "wie co robi". Mooże znowu za tymi dwoma punktami kryła się jakaś bezcelowa tradycja, a może coś ważniejszego niż kotka wspomniała? Kto wie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Koncept czuwania nie był, zdaniem Chaber, szczególnie trafiony, no ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Jasne, że WOLAŁABY spędzić czas po ceremonii w jakiś inny sposób, na przykład porządnie się wyspać w legowisku wojowników po raz pierwszy, ale czuwanie – nawet jeśli niefajne – niby jej nie przeszkadzało. Miała więc nadzieję, że Płotkowa Łapa poradzi sobie z wyzwaniem. Może nawet będzie miała jakieś towarzystwo? Taka Czereśnia miała przy sobie Pożara, z którym się przyjaźniła, więc w sumie to fajnie, nie? Nawet jeśli samemu też było w porządku i można było mieć całą chwałę dla siebie, pff.
– Ta, szybki wybórrr zastępcy ma zapewnić to, że jakby coś się stało z przywódcą, to zostałby ktoś, kto mógłby rządzić klanem. A zastępca musi wiedzieć co rrrobi, bo po pierrrwsze trrenując terrrminatorrra nabierrra doświadczenia, a po drrugie, no, skorrro nadzorrruje trreningi, to musi ogarrrniać, jak to w ogóle rrrobić, nie? – spytała, ale było to pytanie retoryczne i bynajmniej nie oczekiwała na nie odpowiedzi. W końcu wiadomo, że zastępca, który nie ogarnia swoich obowiązków, to ZŁY zastępca, khe. – Dobrra, w takim rrazie dalej są dwie zasady dotyczące sytuacji, w którrrych spotyka się kogoś na terrrenach. Grranice muszą być sprrawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkrroczył na terrrytorrrium twojego klanu. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kocię z innego klanu. Co byś zrrobiła, jakbyś znalazła... przypuśćmy, porzucone kocię samotnika na terrrenach? Co jakby było chorrre albo rrranne? I jak porrradziłabyś sobie, gdybyś natknęła się na terrrenach na dorrrosłego kota spoza klanu? – zapytała. Do końca Kodeksu zostało już bardzo mało.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Jedna noc milczenia co to dla niej? Ona sobie nie poradzi? Poradzi i to będzie najbardziej milcząco czuwającym kotem w historii klanu! Gdyby taki tytuł istniał, zapewne by go zyskała, alee dopiero to przed nią. Z towarzystwem również nie będzie problemu, bo słyszała, że jej brat również skończył trening i czeka na swój dzień. Szczegółów nie znała, ale cieszyła się, że chociaż on z jej rodzeństwa będzie mianowany wraz z kotką! O ile się przed tą ceremonią wyrobią... huh.
Może pytanie było retoryczne, ale w odpowiedzi pokiwała twierdząco głową, pokazując, że rozumie. Przynajmniej przy tym punkcie nie było żadnej mowy o tradycji, której do końca nie rozumiała.
- Gdyby było chore i ranne, to ostrożnie wzięłabym je do obozu do medyka, ale jeżeli byłoby zbyt ranne na przeniesienie go, to szybko pobiegłabym po medyka, by przybył na miejsce... A gdybym spotkała dorosłego kota spoza klanu, to pierw poinformowałabym go, że to tereny klanu rzeki, i nakazałabym mu, by je opuścił. Jeżeli by nie posłuchał i po jego budowie wiedziałabym, że wygram, wszczęłabym walkę, a jeżeli byłby silniejszy niż ja... szybko pobiegłabym do klanu i poinformowałabym przywódcę czy zastępcę o tym. - Co do pierwszej odpowiedzi była pewna. Odpowiedziała zgodnie z tym, co mówi kodeks i trochę wplątała tam własnych odczuć, ale o kocie z innego klanu... Nie była pewna czy walka to odpowiednia opcja, ale co innego może zrobić? Przecież nie może pozwolić jakiemuś obcemu kotu łazić se po ich terenie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Pft, ONE miałyby się nie wyrobić? Nawet jeśli Chaber nie chciała nic obiecywać, to przecież była PEWNA, że sobie poradzą. Płotkowa Łapa – nawet jeśli zaczynała z małą wiedzą – była dobrą i ciężko pracującą terminatorką, a więc wróżyła sukcesy w jej karierze. Tym bardziej że była JEJ terminatorką, a to do czegoś zobowiązywało, prawda? W każdym razie Niedźwiedzica była dobrą mistrzynią, a więc jeśli miała dobrego terminatora, to nie miała problemu z tym, żeby się wyrabiać, hmpf. Nie wiedziała co prawda o tym, że Bratka skończyła trening Węgorza, bo dalej miała na siostrę lekkiego foszka, ale gdyby wiedziała, byłoby to dla niej tylko dodatkowym paliwem, żeby wytrenować Płotkę. Co prawda skończyła też trening Czereśni, ale, hmpf, jeżeli Płotkowa Łapa miała szansę, żeby należeć do grona najszybciej wytrenowanych z rodzeństwa, to nie chciała jej tego odbierać. Tak jak nie odebrała tego Czereśni.
– Tsk, lepiej nie zostawiać kocięcia samego w lesie. Szczególnie jeśli krrwawi. Mogłoby zwabić jakieś wstrrętne drrapieżniki, więc rradziłabym albo zarrryzykować przenoszeniem go, albo, nie wiem, sprróbować wołać o pomoc. Chyba że byłabyś z kimś, kto mógłby go przypilnować – powiedziała. – W przypadku chorrrych i rrrannych kociąt należy przede wszystkim jak najprrędzej zapewnić opiekę medyka. Jeśli kociak jest sam i z jakiegoś powodu nie ma rrrodziny, przywódca decyduje, co z takim zrrobić. Najczęściej albo przyjmuje się je do klanu, albo odnosi dwunogom. A jeśli kocię jest samotne, ale mówi, że ma gdzieś rrodznę w pobliżu, to warrrto sprróbować ją najpierrrw odszukać. – Dała Płotce kilka przykładowych scenariuszy radzenia sobie z problemem samotnych kociaków. – No, ale takie rzeczy rrraczej często się nie zdarzają. Znacznie częściej można spotkać dorrrosłe koty i, no, masz rrację. Należy najpierrrw sprróbować pokojowych rrozwiązań, żeby zminimalizować strraty. Jeśli zachowuje się agrresywnie – walcz, jeżeli dasz rradę. Jeśli myślisz, że nie dasz rrady, lepiej wołać albo biec po pomoc. Wystawianie się na śmierrrć tylko po to, żeby posłuchać Kodeksu słowo w słowo, jest bez sensu. – Zdaniem Chaber zasady zawsze trzeba było traktować z przymrużeniem oka, bo w niektórych sytuacjach były nieelastyczne i GŁUPIE.
– A skorrro mowa o tym, że nie należy zawsze ślepo słuchać Kodeksu... następna zasada brzmi: słowo przywódcy jest prrawem. Jak to interrrprretujesz? – spytała.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Gdyby myśli mistrzyni zmieniłyby się w słowa, płotka byłaby bardzo uradowana z nich! Sukcesy w karierze... Jeszcze mistrzyni się zdziwi, jakie to ona sukcesy zrobi! Może Płotka nie miała żadnych planów oprócz bycia dobrym wojownikiem, ale na pewno odniesie jakiś sukces tak jak ona! Przykładowo może pokona jakiegoś lisa czy może nawet psa, to by było niesamowite!
Czyyli jednak z drugą zasadą była bliżej niż z pierwszą. Chociaż znaczenie pierwszej też prawie zgadła! Te całe dbanie o kociaki o nieznanym pochodzeniu było dość skomplikowane. Tyle różnych rozwiązań i opcji, które trzeba było przemyśleć... Gwiezdny klanie oby żaden cierpiący kociak na polowaniu jej się nie trafił!
- Żeee trzeba się słuchać przywódcy i każdy kot w klanie powinien wykonywać jego polecenia nieważne co... Chociaż nie wiem, czy tutaj też trzeba się słuchać kodeksu słowo w słowo, bo co jeżeli przywódca chce źle dla klanu...? - Nie była pewna co do tej zasady. Brzmiała dość oczywiście, ale nie wiedziała, czy trzeba trzymać się tej zasady w każdym przypadku, jak to było z kotami pochodzącymi spoza klanu. Z zasady na zasadę ten kodeks wydawał się bardziej skomplikowany...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Właściwie nawet te scenariusze podane przez Chaber nie były wszystkimi. Było tego jeszcze trochę więcej – można było, na przykład, zakładać, że znajdzie się kociaka z innego klanu. Ale bądźmy szczerzy – KTO o zdrowych zmysłach pozwoliłby, żeby kociak wylazł z obozu i doszedł tak daleko? Chyba nikt. W końcu granice były kawał drogi od obozu. Z drugiej strony, ech, jeśli były to takie niereformowalne przypadki jak ten FRAJER Biały, to chyba się nawet do końca nie dziwiła. Jak mogli mieć takie okropieństwa w tej Rzece? Liczyła, że kocur już gdzieś tam zdechł. A jeśli nie, to nie zechce wracać. Liczyła, że Czerwona Gwiazda byłaby na tyle rozsądna, żeby go w razie czego nie przyjmować, bo wiedziała o całej sytuacji, ale kto ją tam wie, może jednak by się na to zdecydowała?
– Ano, właśnie o to chodzi. Trzeba mieć własny rrrozum i umieć oceniać działania przywódcy. Fakt, przywódca ma ostateczne słowo i podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje, ale gdyby przywódca kazałby ci na przykład zaatakować bezbrronne kocię albo zabić członka własnego klanu, nie byłoby sensu – mruknęła i skrzywiła się lekko. Trzeba było rozumieć, że przywódcy należało słuchać, ale w ekstremalnych przypadkach wiedzieć, jak powinno się zachowywać, a nie bzdurać sobie, że należy być na każde skinienie Gwiazdy, ble. – Zostały nam w sumie tylko dwie zasady. Obie są o wojownikach: honorrrowy wojownik nie musi zabijać, by zwyciężać swoje bitwy, jednak jest to dozwolone w obrronie własnej albo jeśli kot jest wyjęty spod Kodeksu. No, oczywiście nie działa to tak samo w przypadku drrapieżników. Ostatnia zasada to: wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. Powiedz mi, jak rrozumiesz pierrrwszą zasadę i co rrrozumiesz przez wygodne życie pieszczoszka. Co takiego odrzuca wojownik? – spytała.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Mogła też jakaś matka porzucić kociaka, gdy nikt nie patrzył, chociaż Płotka nawet nie mogłaby sobie wyobrazić, że jakaś matka z własnej woli porzuca swoje dziecko... Przecież to jej dziecko plus jak można taką słodką małą i bezbronną kulkę wyrzucić sobie ot tak na tereny jakiegoś klanu? Chociaż takie rzeczy również w przyszłości się zdarzały... A poza tym Płotka nie miała pojęcia, kim jest ten biały, o którym myślała mentorka. Nie znała żadnego... białego kota. Nie licząc Karpia, ale jej brat zapewne by się bał spojrzeć poza klan jako kociak.
Zabić członka własnego klanu... na te słowa trochę się skrzywiła. Czy takie okropieństwo mógł zrobić przywódca? Nawet działając w desperacji czy gniewie, nikt nigdy nie powinien wydać takiego rozkazu. Miała nadzieję, że w żadnym klanie żaden przywódca nie odwalił takiej szopki. Rozumiała zabicie samotnika, czy wygnanie kota z klanu, ale zabicie klanowicza... Wizja takiej sytuacji ją trochę przeraziła. Z przemyśleń wyrwały ją słowa, że zostały im tylko dwie zasady. Przeniosła wzrok ze swoich łap na mentorkę.
- Oh, tylko dwie? Szybko poszło. - przyznała bardziej do siebie niż mentorki. Szczerze? Spodziewała się, że ta lista będzie się ciągnąć w nieskończoność, a z każdym kolejnym punktem będzie coraz dziwniejsza i trudniejsza do zrozumienia zasada, a tu proszę! Już widać metę.
- Jeżeli przeciwnik się poddaje, to bez sensu jest go dalej atakować, szczególnie gdy mamy przewagę nad nim i jego kolejny atak nas nie zabije. W końcu to też kot i też ma swoją duszę i swoje życie... A odrzucają wygodne życie pieszczocha... Dwunodzy dają im jedzenie, słyszałam, że jest coś to w stylu króliczych bobków, więc nie muszą polować ani walczyć. Może brzmi to wszystko wygodnie i łatwo, ale na pewno nie brzmi to, jak coś, co by chciał prawdziwy wojownik. - odpowiedziała.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Cóż, przykłady podane przez Chaber były trochę... BARDZO skrajne, ale najlepsze do prostego wyjaśnienia, o co tak naprawdę chodziło w tej zasadzie. Wątpiła, żeby ktokolwiek, kto dostał od Gwiezdnego Klanu imię, życia i w ogóle byłby na tyle szurnięty, żeby kazać swoim wojownikom atakować kocięta albo koty z własnego klanu, ale kto wie. Może jakiś przywódca zwariowałby od presji bycia przywódcą, czy coś, a potem odwalałby takie głupoty na stare lata? Kto ich tam wie. Ważne, że Płotka miała dobitny przykład, jak dokładnie to prawo działo. A teraz zostały już tylko dwie zasady i na tym chciała się skupić. Pokiwała Płotkowej Łapie głową.
– Ano. Kodeks wcale nie jest taki strraszny – stwierdziła i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Zasady były nudne, ale dało się przez nie szybko przebrnąć i po prostu zostawić je w tyle. Zresztą, nawet jeśli były ważne, to były też rzeczy WAŻNIEJSZE, zapewniające przeżycie – jak walka i polowanie. W porównaniu do nich Kodeks był drugorzędny, hmpf.
– Ta, w tym pierrrwszym chodzi o szacunek do życia, a w tym drrugim przede wszystkim o tym, że dwunodzy zapewniają bezpieczeństwo, żarrrcie i tak dalej. Wojownik powinien stawać czoła takim wyzwaniom, a nie mieć wszystko podsunięte pod nos – skomentowała, ale w sumie wiele więcej nie potrzebowała. Zdawało się, że to już koniec. – Zbliżamy się powoli do Bobrrowej Tamy. Tam przejdziemy i będziemy wrracać do obozu. Masz jeszcze jakieś pytania? – zapytała. Jeśli nie, mogła przekazywać jej dobrą nowinę.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew