Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Oh jak ona lubiła odwiedzać to miejsce! Tylko no, takie wycieczki ostatnio stały się dla wojowniczki rzadkością. Zmęczenie szybciej o sobie dawało znać oraz ogólnie jej zmysły były jakieś takie hm, przytępione. Refleks nie ten sam, masakra. Ale nie mogła sobie odpuścić spaceru do Czterech Dębów! Dzisiaj pogoda wyjątkowo dopisywała, nie zapowiadało się na deszcz, ale słońce było zakryte przyjemną warstwą chmur. Trochę gorąco, jednak nie upalnie. Idealnie na wycieczkę, hehe!
Wreszcie dotarła pod cztery dęby, trochę zmachana i trochę rozczochrana. Klapnęła sobie na jednym z korzeni i cóż, jak gdyby nigdy nic spróbowała ułożyć to niesforne futerko.
// Jelonek <3
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krążył wokół dębów, ot, żeby połazić. Czuł się tu poniekąd bezpiecznie? Oczywiście najbezpieczniej czuły się w obozie albo podduszając któreś z rodzeństwa przez samo stanie przy nich. Według nich śmierdział! A według niego dawał upust swoim naturalnym aromatom. Może zniechęci to lisa czy jastrzębia do rzeczywistego porwania go, bo pomylą go z truchłem?
A skoro o smrodzie mowa. Obrzydliwie rybi zapach uderzył go jak poranne promienie słońca czy łapa Kury przed ceremonią. Obszedł dookoła drzewa, aż w końcu trafił na szylkretkę, która też nie wydawała się być pierwszej świeżości.
- Fu, jak ty śmierdzisz! Gnijesz od środka?
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Nie czekała długo, minęła ledwie chwila lizania futerka i proszę, usłyszała czyjś głos! Przerwała pielęgnację i oh? Chyba trafiła na jakiegoś hejtera ryb, a takich to rzadko spotkać. A przynajmniej w jej klanie. Z lekko wystawionym językiem patrywała się dobre dwa uderzenia serca na delikwenta. Że niby ona śmierdzi? Gwiezdni w jego smrodzie ledwo wyczuła, z jakiego klanu pochodzi! - O to widzisz jest nas dwójka! Tylko hm, mój zapach jest spowodowany przez ryby, a od ciebie żadnej nie czuje. Co się stało młody? Chcesz o tym pogadać? Babcia chętnie wysłucha - dodała przyjaźnie z uśmiechem na kolorowej mordce. Może nie był chamem, może po prostu brakowało mu rodzicielskiej miłości, więc wojowniczka jak na razie starała się być miła.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Cofnął uszy. Czy coś się stało? Właściwie...Właściwie to tak. Stało się, i to wiele! Musiał przyznać, że kotka miała bardzo przyjemną aurę, naprawdę czuł że może usiąść i opowiedzieć jej o wszystkim absolutnie. Czy tak to było posiadać babcię? Jemu nie przyszło nawet pytać o rodziców swoich rodziców, ale zdecydowanie żadnej innej brzydkiej mordy podobnej do jego czy Zająca znaleźć nie mógł.
- Nooo - usiadł ciężko przed szylkretką. - No bo ja mam takich braci, nie? Słonko i Wirek. A nie, znaczy. Mam takiego brata. Albo siostrę? Nawet nie wiem. Ale Słonko, co nie? No i jest Wirek, ale on już nie jest moim bratem. I oni są TACY DURNI. Naprawdę! Nie da się przejść obok, żeby któryś ci nie wystawił języka. No to ja wtedy odpowiadam że nie wystawiaj języka bo ci bober nasika. No i mnie zaczyna bić, to ja go zaczynam bić i się tłuczemy i mnie potem wszyyyyystko boli bo mam siniaki od tych idiotów.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
O? Dobra, nie spodziewała się, że RZECZYWIŚCIE usłyszy życiową historię młodego. Miała nadzieję na jakieś luźne spotkanie, pośmianie się, dalsze zaczepki a teraz musiała przybrać poważną maskę, pomyśleć na odpowiedzią i chociaż postarać się połapać w tym wszystkim. Mógł nazwać ją starą babą i by było łatwiej!!
- Hmm wiesz, skoro są durni, to czemu odpowiadasz na ich zaczepki? Czemu nie pokażesz, że jesteś mądrzejszy i ich po prostu nie zignorujesz? Ale też tak to jest z rodziną, czasem, zamiast okazywać miłość przez czułe słówka zaczepia się ich, wystawia języki i okłada łapami. Ale jeśli robią to zbyt często i rzeczywiście masz dość, to pogadaj z nimi, pokaż, że nie czujesz się z tym okej. Jak nie uszanują tego, to odetnij się całkowicie od nich, nie warto zadawać się z takimi kotami - próbowała wyskrobać jakąś mądrość życiową, ale ciężko było mówić cokolwiek nie znając dokładnych szczegółów. Po przywitaniu które rzucił w jej stronę wichrzak coś czuła, że aż takim niewiniątkiem nie jest, no ale co stara kocica mogła tam wiedzieć.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
- Jak mam nie odpowiadać? Są durni! A jak nie odpowiem to powiedzą, że ja jestem durny. Ale, haha, nie jestem - zaprzeczył głośno. Nie uważał się za głupiego. Właściwie, był przekonany że jest dość inteligentny i sprytny, choć nie często mógł to udowadniać. Przy idiotach niestety trzeba uważać. - Odciąć się od nich? Znaczy...Wirka już odciąłem...Powiedziałem mu, że nie chcę być więcej jego bratem. Ani żeby on był moim. Ale on dalej się kręci w pobliżu! Jakby myślał, że to dla żartu. A wcale a wcale żartem nie było, o - tupnął nóżką. - Jak mam im pokazać, że jestem od nich lepszy? Bo jestem! Właściwie nie tak trudno być lepszym od nich, oni są na to za głupi.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Było gorąco, tak gorąco, że nawet polować się nie chciało. W takie upały wichrowa zastępczyni lubiła robić sobie dni wolne od pracy. Znaczy się, rzecz jasna zanim wyszła z obozu, zdołała ustalić patrole i na swoim miejscu, aż do powrotu postawiła Bławatek, więc nic nieoczekiwanego nie powinno się wydarzyć. Taka była odpowiedzialna, o!
Gdy tylko zawitała pod Cztery Dęby, nie zastała nikogo. Pozwoliła sobie więc wskoczyć na jeden z korzeni i rozłożyć się na nim, wyciągając przed siebie łapy. Idealny dzień na leżakowanie.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Kozia Skarpa dawno nie wędrowała na granice. Nie wiedziała czemu, zawsze lubiła poznawać koty spoza Cienia, im więcej znajomych tym raźniej, nawet jeśli nie widziała ich na co dzień w obozie. Może to i nawet lepiej? Bo co jeśli natrafiłaby na jakąś zołzę. Chociaż dotąd natrafiała na granicach na same spoko osoby, mogła sobie pogadać, poplotkować o byle czym... Może to w Cieniu po prostu był jakiś problem. Oczywiście nie mogła powiedzieć, że w jej rodzinnym klanie nie było nikogo fajnego, co to to nie.
- Hej ho, czekamy na kogoś? - Zawołała radośnie, widząc nieznajomy pyszczek na korzeniu jednego z wielkich dębów, będących sercem ich całego lasu. - Klan daje w kość czy może pogoda? A może oba naraz? U mnie zdecydowanie te upały, ale przynajmniej pora zielonych liści powoli dobiega końca. Jeszcze troszkę i w końcu będzie pora opadających liści, nie mogę się doczekać. - Dodała, wskakując na drugi korzeń, umiejscowiony na przeciwko tego, na którym wylegiwała się Krzyk.
- Kozia Skarpa, z Cienia. Miło poznać. - Przedstawiła się na koniec, przeciągając się solidnie, aby klapnąć zadem na korze korzenia.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Uniosła pyszczek, gdy do jej uszu doszło wesołe powitanie. Niemalże natychmiastowo zmarszczyła nos, czując jak dochodzi do niego zapach Klanu Cienia. Już otworzyła pysk, chcąc zacząć tyradę o tym, że Cztery Dęby są terenem neutralnym i żaden cienias nie ma prawa jej z nich przeganiać, gdy kotka tak po prostu zaczęła pogadankę o pogodzie. Wbiła w nią zaskoczone spojrzenie i aż przeniosła się do pozycji siedzącej. - A ty pewna jesteś, że z Cienia? Tego tam skrawka terenu za tobą? Tak poważnie? -Zapytała wprost, nie ukrywając nawet swojego zdziwienia. Nie miała zbyt pozytywnych wspomnień związanych z tym klanem, wszystkie koty jakie do tej pory stamtąd pochodziły , a które spotkała miały kije pod ogonami, dlatego spotkanie kogoś takiego jak Kozia Skarpa było zwyczajnie dziwne, zaskakujące, wręcz nieprawdopodobne.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Zamrugała, spoglądając z uśmiechem na kocicę. Hm. Tego się nie spodziewała. Czemu ktoś miałby mieć wątpliwości, że pochodzi z Klanu Cienia...? Coś nie tak z jej wyglądem? Na kogo niby wyglądała? Na Wichrzaka? Niby mają tam orientale, ale towarzyszka sama pachniała Wichrem, więc o tą pomyłkę małe szanse. Grom? Sam przywódca w końcu ma wielkie uszy, może więcej gromiaków takie posiada.
- Skrawka? Oj, no weź. Chyba aż tak ubogo nie wypadamy na terenach reszty Klanów, co? - Wojowniczka zaśmiała się, wywijając oczami. - Skąd to zwątpienie? Jestem niewystarczająco cienista? - Cokolwiek by to nie znaczyło. Nie zauważyła żadnych cech szczególnych łączących każdego jednego członka Klanu Cienia. Ale w rodzinie czasem tak jest, nie dostrzega się niektórych rzeczy, bo są one w zupełności normalne. Więc co by to niby było? Zapach? Skądże. Wygląd? Nie była jedynym cienistym wielkouchym. Charakter...? Czyżby chodziło o charakter? Każdy był przecież inny, nie mogło o to chodzić.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- No ja nie wiem, nigdy nie byłam. Ale niech ci będzie, jak przechodziłam od strony Ziemi Niczyich to aż tak małe te wasze tereny nie były. -Przyznała, po czym przechyliła głowę.- No właśnie w tym problem, że jesteś mało cienista. Wszystkie koty jakie stamtąd spotkałam miały ogromnego kija pod ogonem, a ty nawet drzazgi tam nie masz. Jesteś zbyt wesoła. Ale to chyba dobrze. Jeju to znaczy, że macie tam u siebie normalne koty. -Była ekspertem. Spotkała aż trzy cieniste koty w całym swoim życiu, i dwa z nich okazały się gburami. Niedźwiedź był w porządku, ale to była reguła potwierdzającą regułę.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przewróciła z rozbawieniem oczami, kręcąc głową. - Ja na waszych też nie, a nie wydają się takie małe. - Zwróciła uwagę, aby po chwili odwrócić wzrok w kierunku wichrowych terenów, mrużąc w zamyśleniu oczy. - Chociaż wy macie mniej drzew, to pewnie stąd.
Uniosła nieco brwi na kolejne słowa wichrowej kotki, chociaż przyznać musiała, że... Trochę się z nimi zgadzała. Niestety, prawdą było, że mieli dość dużo kotów z przysłowiowym kijem pod ogonem. - Ah, rozumiem w pełni. - Westchnęła w rezygnacji. - Kogo to takiego spotkałaś? Ośmiooki? Grząskie Bagno? Oboje mają swoje momenty. No, Bagno może nieco mniej. - Zaśmiała się cicho, przeciągając się. - Ale mamy też swoje wyjątki, najwyraźniej.
Księżyce: 57 Płeć: Trans kocur Matka: Czarna Łapa Ojciec: Jęczmienne Ziarno Trwałe urazy: blizna po prawej stronie pyska, odsłaniająca górny kieł; urwany fragment lewego ucha
Księżyce: 57 Płeć: Trans kocur Matka: Czarna Łapa Ojciec: Jęczmienne Ziarno Trwałe urazy: blizna po prawej stronie pyska, odsłaniająca górny kieł; urwany fragment lewego ucha
długowłosy, czarno-rudy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, pysku i łapach; oczy wybarwione na odcień zżółkłej zieleni; nierówne, potargane futro; dodatkowy palec na obu przednich łapach, pozbawiony możliwości wciągania pazura
Poranek okazał się słoneczny, niebo było jasne i błękitne jak szeroko otwarte oko – światło lśniło rozmytym błękitem, który odbierał jaskrawe barwy wszystkiemu czego dotknął, nawet gęstym, rozgałęzionym drzewom i dzięciołom, których srebrne oczy wyglądały spomiędzy zszarzałej kory. Poranny świat był równie senny co rozbudzony, pokryty złotawą poświatą niedawno wschodzącego słońca i ledwie znośny dla kogoś, kto cenił sobie wyraźne kontury i ostre, czarne krawędzie – od czasu spotkania z Wędrującymi Światłami stał się jeszcze bardziej nerwowy i nieprzyjemny, jak gdyby jego dziecięca złośliwość stwardniała w coś dużo gorszego, co trudniej było podważyć i jeszcze trudniej złamać.
Westchnął, niechętnie przysiadając na ziemi, końcówka jego ogona wciąż poruszała się jednak niecierpliwie, jakby na coś czekał, choć wszystko wokół wydawało się puste i nieruchome; gdyby nie ptak, siedzący na jednym z korzeni, pomyślałby, że pozostał na świecie zupełnie sam – nawet on wiedział jednak, że potwory potrafiły być nadzwyczaj ciche i nie potrzebowały cienia, aby pozostać niewidoczne.
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Róża szukała ofiar. I to nie byle jakich! Musiała przyznać, że danie spokoju Gromiakom pozwoli na dalsze dręczenie ich pytaniami w przyszłości. Póki co była w stanie dać im odpocząć. Nie było więc wyboru, tylko pójść na granicę i łapać się kogokolwiek, kto się nawinie.
Zerwała się z rana, chwyciła niedużą mysz ze stosu, którą zamierzała wsunąć po drodze, i ruszyła w kierunku Czterech Dębów. Statycznie, o ile jej matematyka się zgadzała, tam miała największą szansę na spotkanie kotów z innych klanów. Stety niestety, tym razem samotnicy raczej jej się nie przydadzą, choć może wyszłyby z tego ciekawe odpowiedzi.
Żwawym krokiem, najedzona chwilę temu pochłoniętym gryzoniem, znalazła się przy Dębach, wesoło drgając wysoko uniesionym ogonem. Cóż za szczęście, że niemalże od razu jak się tam zjawiła, dostrzegła kogoś, kogo nigdy wcześniej nie spotkała.
- Dzień dobry! - zagaiła. - Jestem Róża, z Klanu Gromu. Miałabyś chwilę by porozmawiać o Gwiezdnych?
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 57 Płeć: Trans kocur Matka: Czarna Łapa Ojciec: Jęczmienne Ziarno Trwałe urazy: blizna po prawej stronie pyska, odsłaniająca górny kieł; urwany fragment lewego ucha
Księżyce: 57 Płeć: Trans kocur Matka: Czarna Łapa Ojciec: Jęczmienne Ziarno Trwałe urazy: blizna po prawej stronie pyska, odsłaniająca górny kieł; urwany fragment lewego ucha
długowłosy, czarno-rudy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, pysku i łapach; oczy wybarwione na odcień zżółkłej zieleni; nierówne, potargane futro; dodatkowy palec na obu przednich łapach, pozbawiony możliwości wciągania pazura
Wydawało mu się, że nie pamiętał już, jak brzmiała cisza – wychował się pośród ciągłego przekrzykiwania rodzeństwa, pretensjonalnych kazań matki i beztroskiego tonu Wędrujących Świateł, który, choć jako jedyny wierzył w zamieszkujące skraj lasu potwory, niekiedy sprawiał wrażenie, jakby próbował jedynie udowodnić mu jego własną – fikcyjną – niekompetencję. Cisza była przyjemna – spokojna, rześka i spodziewanie zbyt krótka. Prychnął z niezadowoleniem, kiedy usłyszał wesoły tembr cudzego głosu i odwrócił pospiesznie głowę, rozdrażniony, że nie zauważył kotki wcześniej i nie usunął się przed jej wzrokiem pomiędzy korzenie.
– Po co miałbym chcieć o nich rozmawiać? – prychnął, choć nie poruszył się z miejsca, a w jego spojrzeniu pojawił się mdły błysk zainteresowania; podniósł się z ziemi, na wszelki wypadek, gdyby przyjazne nastawienie nieznajomej okazało się bardziej złudne niż sprawiało wrażenie i poruszył niecierpliwie końcówką ogona. – Gwiezdni nie żyją.