Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Księżyce: 128 Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć Płeć: kotka Matka: Wrzeszczący Pysk Ojciec: Trzmiela Gwiazda Partner: Cyprysowa Łuska Trwałe urazy: zez rozbieżny w lewym oku; szpetna, szeroka blizna na lewej łopatce; mała, wąska blizna na prawym nadgarstku; cztery głębokie blizny po pazurach na piersi
Szczupła, niska, potargana; sucha, atletyczna budowa uwydatnia rozbudowaną muskulaturę. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna, na piersi blizna po pazurach.
krzykacz i buntownik
Rogata Łapa, Piaszczysta Łapa
Wbiła głęboko zęby i była już pewna, że trafiła doskonale; poczuła na języku przyspieszone tętno teju, więc pozostało jej jedynie szarpać z całych sił, aby ten chwyt wykorzystać — i jak się okazało, to właśnie on powalił agresywnego gada, ponieważ rozszarpując skórę, rozerwała również i tętnicę; krew trysnęła, a ona była już pewna, że wygrali. Trzymała jednak jeszcze przez chwilę, nim nie była pewna, że gad padł; dopiero wtedy cofnęła się i splunęła na bok krwią. Triumfowali. Ale jak długo będą triumfować, jeżeli jaszczurów jest więcej?
Nie odezwała się słowem, bo buzująca w niej adrenalina sprawiała, że w głowie brzęczał jej rój pszczół. I tak nie powiedziałaby niczego sensownego. Kiwnęła głową rzecznemu wojownikowi, by chwilę później pochylić głowę i parokrotnie przesunąć językiem po ranach po pazurach teju. Szczypało. Gdy jednak pierwsze krwawienie ustało, dołączyła do Skrzącego Słowa, aby zakopać ciało.
Odeszła jako ostatnia, gdy już z oczu zniknęli jej i rzeczni wojownicy, jak i wichrowy patrol odprowadzający Lawendową Gwiazdę. Zamierzała przeczesać okolice granic w poszukiwaniu śladów obecności innych gadów.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęczą Łapę naprawdę zaciekawiła jednostka którą był Wiatr. Prawda była taka, że nawet nie znał jego pełnego imienia (choć mógł domyślać się, że była to Wietrzna Łapa czy coś takiego) ale mimo to najwyraźniej byli teraz kumplami. Teraz, gdyby miał być szczery, to przyznałby że zasugerował to i zgodził się na wszystko tylko dlatego, że w jego Wiaterku było coś interesującego i uroczego… oraz dlatego, że chciał wyciągnąć z niego informacje. Dowiedzieć się więcej o Klanie Gromu, jako swoim wrogu. No ale w porządku, mógł pobawić się w to bycie kolegami! Zapowiadało się ciekawie.
I właśnie dlatego Pajęczynka szedł coraz bliżej drzew z nieukrywanym zainteresowaniem na swoim białym pyszczku. Gdy już znaleźli się przy jednym z dębów, trącił przednią łapą leżącą na ziemi, niewielką gałąź… i skierował spojrzenie na towarzysza.
- No dobra, Wiatr. Wykaż się. - rzucił mu uśmieszek.
Dla Wiatru nie miało wiele znaczenia. Pajęczyna mógłby się przedstawić jako "stary pierd" i to i tak nie zmieniłoby nic w ich znajomości. Nawet jeśli w ogóle by się nie przedstawił! Tak samo... nie ważne skąd by był. Jego Klan, pochodzenie i rodzina nie mogły go obchodzić mniej, niż jak w tej chwili. Bo to nie miało znaczenia. Nie liczyło się nic poza tym, że byli dwoma jednostkami, spędzającymi w tej chwili czas razem.
Podszedł do wskazanej gałęzi, obwąchał ją, przekręcił łeb z boku na bok, aż w końcu machnął głową - mogła być. - Okej, to... najpierw chcesz widzieć jak wiucha, czy jak się nią bije? - zagadał wesoło, badyl już wziął w pyszczek.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Ah, właśnie takie podejście Pajęcza Łapa uznawał za urocze! Gdyby Wiatr powiedział to na głos, może nawet usłyszałby to prosto z pyska swojego towarzysza. Co za miłe stwierdzenie, że nie liczyło się nic poza nimi wspólnie spędzającymi tak czas... stety lub niestety, syn Lśniącej Sadzawki miał zupełnie inne podejście do tej całej sprawy. Nie wyobrażał sobie długotrwałej i prawdziwej znajomości z kimś spoza Klanu Wichru, nieważne czy by tego chciał czy nie. To po prostu nie miało sensu! Dlaczego on miałby zadawać się z kimś tak prostym i nieistotnym jak ktoś spoza jego Klanu? Prawda, że uważał Wiatr za kota interesującego, dosyć wyjątkowego... ale co z tego?! Byli wrogami! To, że Wiatr był ciekawy i czarujący nic nie zmieniało.
Trochę zaskoczyło go to, że losowa gałąź którą postanowił kopnąć okazała się być odpowiednia, ale uznał to za znak - znak, że jest we wszystkim dobry i niepokonany. Było to widać po jego pełnym pewności siebie uśmieszku, gdy patrzył z góry na Wiatr.
- Pokaż, jak się nią bije. - polecił, siadając elegancko pod drzewem i owijając puszysty ogon wokół swoich długich łap. I wbił wyczekujące spojrzenie w kolegę, uśmiechając się leciutko.
A dla Wiatru nadal nie było w tym nic złego. I na nieszczęście Pajączka, najpewniej będzie mu o tym przypominał do końca swoich dni, uporczywie usiłując się spotykać i kontynuować tę ich znajomość. Bo... taki był. Póki nie zrobiłby mu krzywdy, nie dałby sobie z nim spokoju. A i nawet wtedy, gdy krzywda by go spotkała - wtedy też najpewniej mógłby się starać rozmawiać dalej. Do upartego. - A 'a fobie fy na kamieju? - powiódł za nim wzrokiem. Oczywiście - spodziewał się, że będzie miał sprawdzać na czymś, co nie żyje i nie czuje, ale... ALE... Może znalazłby pierwszego kandydata do świadomego obrywania kijem po łbie? Nie oczekiwał w każdym razie odpowiedzi, bo już po chwili podskoczył do większego kamyka, wziął większy zamach i...
NYOOM, gałąź z impetem walnęła o podłoże. Jej końcówka - ta, którą uderzał - ułamała się i odleciała kawałek dalej, on sam zaś wypuścił kija z pysku i się oblizał. - Po tym zawsze bolą kąciki. Tak rwą nieprzyjemnie - wyjaśnił, łapą zaraz przetarł mordę. - I jak?
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęcza Łapa nie miał szczerze mówiąc pojęcia, jak ta relacja potoczy się dalej. Czy miałby problem, gdyby Wiatr się do niego przyczepił? Być może. Jednak nie zmieniało to faktu, że uważał drugiego kocurka za dosyć czarującego, za kogoś, kogo nie powinno się od tak ignorować… i sam nie był pewien, czy umiałby się oprzeć spędzaniu z nim czasu. W końcu to dobry sposób na zdobycie większej ilości informacji! To wcale nie tak, że robiłby to również dla własnej uciechy.
Nie zamierzał wyjść na skończonego tchórza, ani kogoś kto nie lubi wyzwań. Choć słowa i pytanie Wiatru go nieco zaskoczyły, to Pajęczynka zaraz wyprostował się dumnie i postanowił rozkazać towarzyszowi, by ten uderzył go gałęzią.
- Na… - zaczął, ale nie skończył, bo point zdążył go uprzedzić w swoich działaniach. Biały terminator wzdrygnął się lekko, zaskoczony, gdy tylko gałąź uderzyła w kamień i jej końcówka z trzaskiem odleciała kawałek dalej. Przez moment Pajęczyna patrzył w tamtym kierunku, ale zaraz znów skierował spojrzenie na swojego kolegę. - Patyk ci się ułamał, Wiaterku… - choć może było to czymś dobrym, jako że świadczyło to o jego sile? Pająk lubi silne koty.
Uniósł lekko brwi słysząc jego dalsze słowa. Czyli po takim ataku boli pysk… i raczej nie dałoby się w ten sposób walczyć długo. Jaka szkoda. Biały książę zamruczał pod nosem i podszedł powolnym krokiem do Wiatru, zaraz okrążając go w zamyśleniu.
- Mmm… przyznam, że było to ciekawe. Gdyby tak kogoś uderzyć, na pewno by zabolało… I choć nadal wolałbym używanie pazurów, to podoba mi się twoja oryginalność. - wypowiedział swoją recenzję z lekkim uśmiechem na pyszczku. - Możesz odpocząć, ale wciąż chciałbym zobaczyć co jeszcze potrafisz. - stwierdził, jakże łaskawie!
Zamrugał kilkukrotnie gdy usłyszał te błyskotliwe stwierdzenie. Och, nie szkodziło, że się ułamał. Ten nie był ważny. Zresztą, było tu wiele innych patyków i... znalazłby na pewno inny, którym mógłby osiągnąć podobne efekty w dźwięku i technice uderzania. Wzruszył więc ramionami, uśmiechnął się, a w następstwie wrócił do przecierania mordki, by dać bólowi ulżyć. - Naprawdę!!! - odwrócił łeb w jego stronę. Nie przeszkadzało mu, że tak krążył. W sumie, nic o tym nie myślał! Jeśli chciał sobie chodzić i oglądać Wiatr, to mógł, jak najbardziej, jeszcze jak! Zaraz spuścił powietrze z płuc, w końcu zupełnie zluzował mięśnie. Mógł odpocząć, jak mówił Pająk. - Z patykiem? W sumie, to... nie wiem. Ale mógłbym coś wymyślić. Chyba, że chcesz widzieć inne moje... um... sztuczki! To coś zaraz też wymyślę.
Obiecał wesoło, uniósł obolałe kąciki ust w szerokim uśmiechu.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Pajęcza Łapa przyglądał się mordce Wietrznej Łapy bardzo uważnie, prawie jakby coś go w tym zastanowiło. Prawdę mówiąc, to po prostu myślał nad tym jak długo będzie go po czymś takim bolało. Chciał zobaczyć więcej sztuczek, więc lepiej żeby jego gromowy kolega nie stwierdził, iż boli go za bardzo żeby dalej mu się prezentować! Ale nie... Wiaterek nie wyglądał mu na kogoś, kto łatwo odpuszcza i kto boi się bólu. To się księciu akurat bardzo podobało.
- Z patykiem, bez patyka... Nie wątpię, że coś jeszcze potrafisz. - zamruczał, uśmiechając się lekko. Dopiero po chwili zatrzymał się przed drugim kocurkiem i przystanął w miejscu, tylko po to by zaraz znów usiąść. Wyprostował się, a w jego białej główce coś nadal wyraźnie działało, tłoczyły się myśli. - Inne sztuczki... brzmi ciekawie. - dodał nieco ciszej. Póki co wiedział o Wiaterku już kilka ważnych rzeczy: był całkiem silny, kreatywny, potrafił walczyć za pomocą kija trzymanego w pysku, był ładny i co za tym idzie - ciekawy. Pajęcza Łapa wiedział już na pewno, że nie popełnił błędu zostając z nim i starając się wyciągnąć z niego więcej informacji. Było interesująco i może będzie tak dalej!
Uśmiechnął się. Nie wątpił w niego - a to znów plusowało Pajączkowi. Generalnie, całe jego towarzystwo było bardzo miłe i przyjemne, spędzał z nim czas, słuchał go, chwalił, mówił że jest ciekawy - wszystko to, co było potrzebne Wiaterkowi. No, ale, teraz musiał się wytężyć. Jeśli miał pokazać mu co jeszcze umie, musiał szybko improwizować i faktycznie się przed nim przechwalać, a nie stać jak kołek. - No, to... patrz! To już mniej ciekawe, na pewno, bo w walce nijak się przyda, ale... - ale? Co ale? Jeszcze nie miał żadnego pomysłu w głowie, nerwowo wodził wzrokiem gdzie popadnie, aż w końcu, ułożył kolejny, dłuższy patyk na jednym z nieco większych kamyczków. Na jego końcu, tym który leżał na ziemi, położył inny kamyk, po czym - z całą siłą jaką miał, uderzył o odstający koniec badyla, tak żeby kamień wystrzelił w powietrze. Nie poleciał daleko, ale wzbił się do góry, a to już coś. - Ta-da! Nie jest to nic wielkiego, ale... no, mało kto chyba by na to wpadł, nie?
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Oh, oczywiście, że Pajęcza Łapa wierzył w swojego nowego kolegę! W taki sam sposób, w jaki król mógłby wierzyć w swojego najbliższego błazna. Będzie mówił mu, jaki jest zdolny i ciekawy - bo to prawda. Nie widział sensu w ukrywaniu oczywistej prawdy. Teraz siedział tak, wyprostowany i dumny, patrząc na wesołą reakcję Wiaterka, a potem słuchając jego słów.
Nieco go zgubiło to, że nowy trik jego kolegi nie przyda się w walce, ale nie powstrzymał go. Może to jednak okaże się być ciekawym - kto wie. Przyglądał się nowej budowli stworzonej przez gromiaka zmrużonymi oczętami, przechylając łeb w bok. Wielkie mu rzeczy! On też potrafiłby ustawić patyk na kamieniu. Ale chwila, Wiatr robił... coś jeszcze?
W momencie, w którym mniejszy kamyk wyleciał w powietrze, Pajęczyna wręcz podskoczył z zaskoczenia. Teraz jego jasne oczy były szeroko otwarte z zaskoczenia, i może jakiejś drobnej ilości podziwu.
- Chwila- jak to zrobiłeś? Czemu ten kamień poleciał w powietrze? - spytał, zupełnie tego nie pojmując.
Wyczekiwał pochwał i podziwu - jak za każdym razem, a miast tego dostał... szok. Wpierw nie wiedział nawet jak na niego zareagować; powinien to traktować jako coś złego? Nie, raczej... raczej nie. Nie bał się przecież latającego kamienia, ani nie wydawał się być na niego wściekły, że coś takiego zrobił. Chyba. Moment się mu przyglądał, aż w końcu - mentalnie wzruszył barkami. Jeśli potrafił go tak zdziwić, niemo było to też pochwałą. A co za tym szło, Wiatr mógł się cieszyć że sztuczka wyszła. - A, no! Bo go wzbiłem. To takie coś, czego nikt nikogo nigdzie nie nauczy, bo to mój patent, sam go wymyśliłem! Nikt w całym lesie nie robił tego przede mną. Jesteś jednym z nielicznych, którzy kiedykolwiek zobaczą jak latają kamienie - uśmiechnął się wesoło, zaraz podskakując do Pająka. Nie wiedział przecież czemu kamień poleciał. Nie znał praw fizyki ani innych, dla niego było to równie dziwne i szokujące, jak dla białego. Różnica taka, że on już widział przedtem jak kamień lata, więc nie musiał robić wielkich oczu. - Podobało się?
Zagadał jeszcze dla pewności. Bo nie wiedział czy to było wystarczająco "dobre", czy powinien robić więcej... Bo mógłby, ale musiałby mieć więcej czasu na wymyślenie jak co i jak! - A ty umiesz coś takiego robić? Bo... bo fajnie by było widzieć jak ty robisz takie rzeczy!!! Wiesz, żebym mógł cię podziwiać w akcji, nie tylko jak siedzisz i ładnie wyglądasz - co rzecz jasna miało być żartem, ale... nie do końca było! Pająk był ładny. W tym kontekście jednak bardziej starał się go przekonać do działania i zachęcić do robienia czegoś ciekawego, niżeli go tak o chwalić. Na to przyjdzie czas w przyszłości.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Szok Pajęczej Łapy niekoniecznie był czymś złym... choć było to, faktycznie, raczej rzadkim widokiem. Może nawet Wietrzna Łapa powinien być z siebie dumny, że wywołał w koledze aż taką reakcję? Może, może. Fakt był taki, że biały kocur chwilę trzymał pysk otwarty, w szoku, spoglądając to w kierunku w którym poleciał kamyk, to na swojego towarzysza. A potem, gdy już się nieco uspokoił i zamknął jadaczkę, zmrużył oczy i prychnął cichutko, poruszając przy tym barkami.
- Mmm... nieźle. Faktycznie trochę mnie zaskoczyłeś... Nie wiem, czy twoje pomysły przydałyby się w faktycznej walce, a mimo to jest w nich coś interesującego. Zdecydowanie umiesz zwrócić na siebie uwagę. Nawet moją. - uśmiechnął się. A potem chwilę myślał, najwyraźniej z trudem wyciskając z siebie jakieś pozytywniejsze stwierdzenia. - Podobało. Gratulacje. - i zaprezentował kocurkowi swój krzywy uśmiech.
A ten uśmiech zaraz się zresztą poszerzył, gdy tylko Pajęczyna usłyszał kolejne słowa pointa.
- Ładnie? Jak miło. - możliwe, że z jego gardła wyrwało się ciche, urwane mruczenie. Podszedł o krok bliżej Wiaterka. - Dobra, zasłużyłeś sobie na to. Nie mam takich dziwnych pomysłów jak ty, ale świetnie walczę. Zdradzę ci... że kiedyś będę najlepszym wojownikiem w Wichrze. - napuszył się, jakby to było pewne. Bo dla niego było. - Jeśli chcesz zobaczyć mnie w akcji... możemy spróbować powalczyć. Co ty na to? - wpatrzył się prosto w oczy drugiego kota, wyczekująco.
Uśmiechnął się półpyskiem, ale nie na długo. Gdy tylko podszedł bliżej, przybrał bardziej neutralny - ale nadal wesoły - wyraz pyska. Miał być zamiar najlepszy w Wichrze... Dobrze, niechaj będzie. Wiatr miał ambicje na najlepszego na całym świecie!! Zareagował więc dmuchnięciem nosem, a później, przechylił głowę na bok. Chciał się bić? - Można spróbować. Biłeś się już? - on tak! Na treningu.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Ah tak? W takim razie Pajęczyna zamierzał być nawet lepszy, niż Wiaterek! Nie wiadomo, co jest lepsze od kogoś najlepszego na całym świecie, ale on taki właśnie będzie! Uśmiechnął się nieco szerzej i poruszył łbem, sprawiając że kości strzeliły w jego karku. Był gotów - nie będzie tak, jak było z Borsukiem... choć jego wygrana była imponująca, to tym razem książę zamierzał być tym, który stoi zwycięsko nad swoim przeciwnikiem!
- Niejeden raz. - odpowiedział, nie rozwijając myśli. A potem zrobił krok w tył, przybrał odpowiednią pozycję, i zaraz odbił się od ziemi. Skoczył na Wietrzną Łapę z nadzieją na to, że uda mu się go przewrócić, lądując blisko i uderzając łapą prosto w pysk.
Nie zdążył dopytać co do zasad. Nie wiedział gdzie są limity i... po prostu, będzie musiał pracować nad tym, żeby nie dać ponieść się emocjom i w akcie desperacji, faktycznie nie skrzywdzić znajomego. Gdy tylko bachnął na ziemię, od razu starał się podnieść do góry i niezależnie czy oberwał czy nie, oddać mu pięknym za nadobne - celował w jego nos.