Drobna, i lekka, o ślicznym, smukłym pyszczku. Jest niziutka, na wszystko i wszystkich musi zadzierać głowę. Jej futerko jest niezwykle puszyste, ale dość roztrzepane, długie, szylkretowe, gdzie na przemian mieszają się barwy szarego i piaskowego. Pręgi układające się na sierści przyjmują tygrysi wzór. Prawa część czoła to w większości niebieski kolor, lewa zaś kremowa. Losowa niebieska plamka pojawia się obok nosa po jego prawej stronie. Tułów to nierównomierna mieszanka kremu i szarości, gdzie tego pierwszego jest więcej po prawej stronie, na boku ciała. Niebieskie plamy występują dodatkowo na obu przedramionach na tej samej wysokości. Biel oblewa jej pysk i policzki, spływając na całą pierś, tworząc kołnierz na szyi oraz wysokie, sięgające łokci skarpetki (z wyjątkiem dwóch palców prawej łapy, które są niebieskie). Dalej ciągnie się po brzuchu i tylnych łapach, choć tam sięgają tylko do połowy pięt. Ponad różowo-ceglastym nosem widnieje szaroniebieskich ślepek, które wkrótce przyjmują barwę na pograniczu niebieskiego i zielonego.
Cichsza i spokojniejsza, niż kiedyś. Choć wciąż przepełniona dobrem i współczuciem, doskonale zdaje sobie sprawę z paskudztwa tego świata, bo nieraz się o nim przekonała. Mniej ufna i łatwowierna, niż wcześniej, a do tego bardziej pamiętliwa i ostrożna, starająca się podchodzić do wszystkiego racjonalnie. Cierpliwa, choć dość stanowcza, gdy trzeba, zwłaszcza, gdy dotyczy to zagadnień medycznych, a jej pacjenci nie są zbyt... rozsądni. Pełna wątpliwości, częściej chodzi zamyślona, pochłonięta swoimi własnymi myślami i scenariuszami, a przy tym najbardziej surowa zdaje się być jedynie dla samej siebie. O wiele bardziej ceni sobie teraz równowagę, ciszę i porządek.
wartki potok & żółtko [cień]; grzechotnik [samotnik]; polny chwast [gk]
XXXXZ tego co się orientowała, korzeni żywokostu również nie mieli... cóż, w takim razie już będą mieć. Nie mogła olać tak pięknej rośliny. Podeszła, ostrożnie wbijając łapy w zimną ziemię, pomagając sobie wysuniętymi pazurami. Chciała wykopać jak najwięcej korzonków, nie uszkadzając ich za bardzo, a najlepiej w ogóle.
Ogniste Serce postanowił spróbować podejść do beznogiej jaszczurki, co okazało się być bardzo dobrą decyzją, bo stworzonko było... generalnie jakieś takie mało ruchliwe. Ale to zapewne przez tą pogodę. Nie było zbyt ciepło, a, jak wiadomo, gady kochały słońce i wysokie temperatury, ten tu popełnił błąd, że wyszedł ze swojej kryjówki. Wojownik dopadł do niego i szybko zabił. Gad nawet nie zdążył odrzucić ogona.
xxxxPadalec bez problemu skończył w moich pazurach. Uśmiechnął się. Kolejna zwierzyna do kolekcji - miał nadzieję, że Jaskółce szło równie sprawnie. Wrzucił jaszczurkę do dziury i zaczął rozglądać się ponownie za czymś ciekawym.
Szczęścia jej nie brakowało - nie dość, że żywokost był generalnie dość rzadkim znaleziskiem, to jak już go znalazła, wyciągnęła z niego wszystko co tylko mogła. Aż dziewięć jego części trafiło w jej łapki, co było bardzo, bardzo pokaźnym wynikiem. Nic, tylko gwiazdom dziękować!
Drobna, i lekka, o ślicznym, smukłym pyszczku. Jest niziutka, na wszystko i wszystkich musi zadzierać głowę. Jej futerko jest niezwykle puszyste, ale dość roztrzepane, długie, szylkretowe, gdzie na przemian mieszają się barwy szarego i piaskowego. Pręgi układające się na sierści przyjmują tygrysi wzór. Prawa część czoła to w większości niebieski kolor, lewa zaś kremowa. Losowa niebieska plamka pojawia się obok nosa po jego prawej stronie. Tułów to nierównomierna mieszanka kremu i szarości, gdzie tego pierwszego jest więcej po prawej stronie, na boku ciała. Niebieskie plamy występują dodatkowo na obu przedramionach na tej samej wysokości. Biel oblewa jej pysk i policzki, spływając na całą pierś, tworząc kołnierz na szyi oraz wysokie, sięgające łokci skarpetki (z wyjątkiem dwóch palców prawej łapy, które są niebieskie). Dalej ciągnie się po brzuchu i tylnych łapach, choć tam sięgają tylko do połowy pięt. Ponad różowo-ceglastym nosem widnieje szaroniebieskich ślepek, które wkrótce przyjmują barwę na pograniczu niebieskiego i zielonego.
Cichsza i spokojniejsza, niż kiedyś. Choć wciąż przepełniona dobrem i współczuciem, doskonale zdaje sobie sprawę z paskudztwa tego świata, bo nieraz się o nim przekonała. Mniej ufna i łatwowierna, niż wcześniej, a do tego bardziej pamiętliwa i ostrożna, starająca się podchodzić do wszystkiego racjonalnie. Cierpliwa, choć dość stanowcza, gdy trzeba, zwłaszcza, gdy dotyczy to zagadnień medycznych, a jej pacjenci nie są zbyt... rozsądni. Pełna wątpliwości, częściej chodzi zamyślona, pochłonięta swoimi własnymi myślami i scenariuszami, a przy tym najbardziej surowa zdaje się być jedynie dla samej siebie. O wiele bardziej ceni sobie teraz równowagę, ciszę i porządek.
wartki potok & żółtko [cień]; grzechotnik [samotnik]; polny chwast [gk]
XXXXUśmiechnęła się pod nosem. To chyba obecność Ognistego Serca tak oddziaływała na jej dzisiejsze zbiory, nie widziała innej opcji. Schowała korzonki i z zadowoleniem potruchtała sobie dalej, starając się mimo wszystko pozostać w zasięgu biało-rudego, ale aby mu nie przeszkadzać w łowach, domyślała się, że zbyt bliska obecność drugiego kota mogła mu wszystko przepłoszyć.
Padalec schowany, stos zwierzyny Klanu Rzeki będzie elegancko uzupełniony. Wojownik w pewnym momencie usłyszał jednak ciche pomrukiwanie, gdyby ruszył za jego dźwiękiem, po krótkiej chwili zauważyłby gronostaja, który akurat przysiadł sobie na polance i zajął się czyszczeniem swojego brudnego futerka. Nie widział go, była to więc szansa na szybkie pozbycie się potencjalnej konkurencji...
xxxxZabiło mi szybciej serce, gdy zobaczyłem gronostaja. Wiedziałem, że był mały, słaby i pokonałbym go bez problemu... a jednak automatycznie chciałem go obejść, iść dalej. Ostatnim razem gdy zacząłem walkę ledwo uszedłem z życiem, jak idiota dając się złapać w pułapkę. I zapewne gdybym był tu sam, to gronostaj byłby już dawno za mną... ale co, jeżeli ten napotka Migoczącą Łapę, zaatakuje ją pierwszy, zrobi jej krzywdę? Wtedy chyba miałbym możliwe większe wyrzuty sumienia. Zakręciło mi się w głowie. Jestem wojownikiem, nie tchórzem. Z tego też powodu zniżyłem się nieco na łapach i zacząłem się do niego skradać, by zaraz potem rzucić się na gronostaja. Chciałem wbić pazury w jego barki, przy okazji obalając go na ziemię.
Migocząca Łapa zaraz po zakopaniu korzonków z daleka dostrzegła... chyba, nie mogła być pewna! kolejny medykament. Idąc jednak w jego stronę bez problemu do jej uszu doszedł pisk szczura. Jeżeli odwróciła się nieco na prawo, mogła dostrzec pod drzewem jednego... dwa... trzy... no, pięć szczurów, które nieruchomo chyba analizowały coś między sobą, zbyt zajęte by dostrzec kotkę.
Drobna, i lekka, o ślicznym, smukłym pyszczku. Jest niziutka, na wszystko i wszystkich musi zadzierać głowę. Jej futerko jest niezwykle puszyste, ale dość roztrzepane, długie, szylkretowe, gdzie na przemian mieszają się barwy szarego i piaskowego. Pręgi układające się na sierści przyjmują tygrysi wzór. Prawa część czoła to w większości niebieski kolor, lewa zaś kremowa. Losowa niebieska plamka pojawia się obok nosa po jego prawej stronie. Tułów to nierównomierna mieszanka kremu i szarości, gdzie tego pierwszego jest więcej po prawej stronie, na boku ciała. Niebieskie plamy występują dodatkowo na obu przedramionach na tej samej wysokości. Biel oblewa jej pysk i policzki, spływając na całą pierś, tworząc kołnierz na szyi oraz wysokie, sięgające łokci skarpetki (z wyjątkiem dwóch palców prawej łapy, które są niebieskie). Dalej ciągnie się po brzuchu i tylnych łapach, choć tam sięgają tylko do połowy pięt. Ponad różowo-ceglastym nosem widnieje szaroniebieskich ślepek, które wkrótce przyjmują barwę na pograniczu niebieskiego i zielonego.
Cichsza i spokojniejsza, niż kiedyś. Choć wciąż przepełniona dobrem i współczuciem, doskonale zdaje sobie sprawę z paskudztwa tego świata, bo nieraz się o nim przekonała. Mniej ufna i łatwowierna, niż wcześniej, a do tego bardziej pamiętliwa i ostrożna, starająca się podchodzić do wszystkiego racjonalnie. Cierpliwa, choć dość stanowcza, gdy trzeba, zwłaszcza, gdy dotyczy to zagadnień medycznych, a jej pacjenci nie są zbyt... rozsądni. Pełna wątpliwości, częściej chodzi zamyślona, pochłonięta swoimi własnymi myślami i scenariuszami, a przy tym najbardziej surowa zdaje się być jedynie dla samej siebie. O wiele bardziej ceni sobie teraz równowagę, ciszę i porządek.
wartki potok & żółtko [cień]; grzechotnik [samotnik]; polny chwast [gk]
XXXXSzczury... przyprawiły ją o szybsze bicie serca. Od razu zamarła... zastanawiając się, co ma robić, ale decyzja była jasna. Nie była wojownikiem, choć wiedziała, jak walczyć, nie zamierzała tego robić teraz. Szczury były niebezpieczne, a ona wolała skupić się na zbieraniu ziół, zamiast mordobiciu. Miała tylko nadzieję, że Ogniste Serce na nie nie natrafi. Próbowała oddalić się od stadka gryzoni, powoli i ostrożnie, a kiedy była już bezpieczna, oddaliła się od tego miejsca, bo poczuła mdłości. Ogień sobie sam na pewno poradzi, ona nie czuła się w tamtym momencie najlepiej.
zt
próba podejścia niezauważonym:
parzyste - skuteczne
nieparzyste - nieskuteczne
wypada 5 » nieskuteczne » przeciwnik atakuje od razu
Wojownik postawił na atak z zaskoczenia, co... nie wyszło tak, jak powinno było wyjść. Gronostaj Zauważył kocura tuż przed jego atakiem, jednak był zbyt zszokowany, aby uskoczyć, trafił na jego ostre pazury, które przecięły jego skórę na barku, a długie zwierzątko pisnęło z bólu, próbując w odwecie ugryźć Ognika w szyję, ale koniec końców wyrwało tylko kawałeczek sierści i nic więcej.
ogniste serce - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 70-1=69/70 | W: 44-3=41/50 | 「 prz: 0/2 」
■ rana 0. stopnia » wyrwany kłaczek na szyi gronostaj - S: 6 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 40-12=28/40 | W: 35-2=33/35
■ rana 1. stopnia » płytkie zadrapanie na barku » krwawi, po 1 HP do końca walki
... Klan Rzeki to bezpieczne miejsce. Tak powiedział Skruszone Serce. Gdziekolwiek, uciekać gdziekolwiek - tak też powiedział.
Niepyląca Łapa dociera tutaj podczas patrolu, na który karnie maszeruje w towarzystwie Wielkiej Stopy i Chrabąszczowego Pancerzyka. Na wysokości Czterech Dębów pyta, czy może odłączyć się od pary i rozejrzeć się po okolicy w pojedynkę, a uzyskawszy zgodę, zanurza się pomiędzy zarośla, staje na oszronionej polanie ukrytej pomiędzy pniami drzew. Jest cicho. Krąży wokół niespiesznie, spoglądając w górę; zatrzymuje się pod gałęzią obarczoną gniazdem, przygląda się mu przez chwilę bez żadnej szczególnej emocji malującej się na pysku.
Jeden z Czterech Dębów ma symbolizować Klan Cienia, jej Klan. Jeden z Czterech Dębów ma być symbolem miejsca, w którym się urodziła, wychowała, miejsca, za które ma być gotowa przelać własną i cudzą krew, miejsce, które ma być jej domem. Potężny, niewzruszony dąb, który będzie stał może i sto obiegów pór, a ptaki, które nie nauczą się w porę latać, wypadną z gniazda uwitego na jego mocnych gałęziach i rozbiją się o ziemię.
Niepyląca Łapa czuje na myśl o tym mdłości.
// Bratek
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Bratkowe Wzgórze ostatnio dosyć często kręciła się w okolicy Czterech Dębów. Była już wojownikiem, dlatego nie interesowała się informowaniem innych gdzie się udaje jak opuszcza obóz i nie uważała, że inni muszą koniecznie wiedzieć. Była wystarczająco kompetentna by zadbać o siebie, a dodatkowo coś nie dawało jej spokoju.
Mianowicie wymijające odpowiedzi Nocy dotyczące Klanu Cienia podczas treningu. Ewidentnie coś było nie tak jeśli chodziło o ten Klan, a zastępca równie ewidentnie nie zamierzał dzielić się ze swoją siostrą informacjami na ten temat. Dlatego Bratek stwierdziła, że może spróować zdobyć jakieś informacje na własną łapę. Dotychczas jednak nie udało jej się wpaść na żadnego cienistego.
Dzisiaj jednak miało się to zmienić. Przechadzając się koło Czterech Dębów dostrzegła niewielką, srebrzystą kotkę, która wyglądała dodatkowo krucho w porównaniu z olbrzymią, puchatą Bratkowym Wzgórzem. xxx - Dzień dobry - powiedziała swoim niskim tonem, wyłaniając się zza krzewów i wbijając wzrok w terminatorkę. Nie chciała jej przestraszyć - Przyszłaś popodziwiać Cztery Dęby? - zagadnęła ją, próbując jakoś zagaić rozmowę. Może młodsza kotka powie jej coś ciekawego.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Zapatrzona w sójcze gniazdo Niepylak nie zauważa Bratkowego Wzgórza aż do chwili, gdy ta się nie odzywa. Minimalnie wzdraga się na niespodziewany głos i odwraca do nieznajomej. Gwiazdy, jest naprawdę słabo, skoro przeoczyła kota, który wcale się nie skradał. Musi próbować bardziej.
— Dżeń dobry — odwzajemnia pozdrowienie, rybny zapach Klanu Rzeki wgryza się w jej nozdrza. — Właszcziwie tak, Jeszcze nigdy nie widżałam ich z bliska, chczałam przyjrzecz się dokładniej — tłumaczy się tak, jakby zrobiła coś złego — ale jeszli przeszkadżam, to bardzo przepraszam.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Uniosła lekko jedną brew w reakcji na dziwny sposób wypowiadania się terminatorki. Kto w takim wieku tak sepleni? Ewidentnie nie miała pięciu księżyców, tylko więcej, rodzice nie przyłożyli się odpowiednio do zapewnienia jej prawidłowej nauki mowy? Nawet tacy nieobecni rodzice jak Skrzące Słowo i Księżycowe Jezioro zadbali o to, by Bratek nie miała żadnych problemów w wymowie. No ale cóż, nie jej klan, nie jej sprawa. xxx - Nie przeszkadzasz. Cztery Dęby ne należą do mnie, ani do żadnego Klanu w szczególności, więc nie mogę sobie rościć prawa do oglądania ich ponad tobą. Jak się zwiesz? Ja jestem Bratkowe Wzgórze - dobrze by było poznać imię kotki. Kto wie, kiedy ta wiedza jej się przyda, a na wszelki wypadek zawsze się może nim zasłonić.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Dziękuje Rzeczniaczce za zapewnienie o tym, że nie przeszkadza, kiwnięciem głowy i nieartykułowanym pomrukiem, który — przodkowie jej świadkiem — chciałaby przekształcić w jakieś słowo, ale skurczona krtań nie jest jej posłuszna. Język giętki nie wypowiada wszystkiego, co pomyśli głowa.
— Niepyląca Łapa, terminatorka Skruszonego Serca — przedstawia się po żołniersku, odruchowo prostując się i wypinając żałośnie wątłą pierś. Dopiero potem pozwala sobie spuścić z tonu. — Bardżo mi miło. Bratkowe Wzgórze to ładne imię.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
xxx - Och, ja byłam terminatorką Nocnego Szkwału, mojego brata - odpowiedziała. Nie byłą pewna, czemu Niepyląca Łapa podaje swojego mistrza, ale sporo to zrobiła, to Bratek uznała, że kultura najwyraźniej wymaga, by odwdzięczyć się tym samym, No i niegłupio byłoby wspomnieć o tym, że jest blisko z zastępcą Klanu Rzeki, o ile Cienista w ogóle zna imię ich zastępcy, a, w mniemaniu Bratkowego Wzgórza, powinna. xxx - A, dziękuję, też jestem z niego zadowolona - zaśmiała się rubasznie, po czym usiadła i owinęła przednie łapy swoim długim, puchatym ogonem, postanawiając się rozluźnić i przyjąć pozycję gotową do pogawędki. - Myślę, że generalnie Łabędzia Gwiazda nadaje kotom w Klanie Rzeki pasujące imiona. A jak u was?
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
— Czyli zastępca jest Twoim bratem — oznajmia Niepyląca Łapa, geniusz dedukcji błyskotliwszy od wszystkich detektywów świata razem wziętych — czekawie. — uśmiecha się krótko i uprzejmie na słowa Bratkowego Wzgórza o tym, że lubi swoje imię. Niepylak za swoim nie przepada, nie to, że ma coś przeciwko motylom. Wie, że to imię to zapowiedź, nie przekleństwo, a zwykła informacja o tym, co czeka jego właścicielkę. Cichy, mały znak. — Och. Myszlę, że tak; nasz zastępca nazywał się kiedysz Pająk, ale Psza Gwiazda nadał mu imię Oszmiookiego, co ma sens, skoro pająki mają po oszem oczek — aha, pięknie, mówi tak, jakby zakładała z góry, że jej rozmówczyni jest głupia, co też sobie siostra zastępcy Klanu Rzeki o niej pomyśli?!
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
xxx - Zgadza się - przytaknęła Niepylącej Łapie. Nie, żeby wiązały się z tym jakieś szczególne profity, bo Nocny Szkwał najwyraźniej wolał być wiązany ze swoja partnerką i kociętami niż siostra, bo to oni otrzymywali większość jego uwagi w Klanie Rzeki. Nie było jej z tego powodu przykro ani nie czuła się zazdrosna, ale trochę ja to irytowało. Trudno było określić, dlaczego dokładnie, jednakże widok Nocy jako przykładnego tatuśka drażnił pewne struny w jej ciele. Może to wszystko wynikało z osoby Skrzącego Słowa, która jak widmo wisiała nad ich rodziną. xxx - No, muszę przyznać, że to naprawdę pomysłowe imię, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wasz zastępca wcześniej nazywał się Pająk. Podczas mojego treningu też zwróciłam uwagę na to, że podoba mi się imię Ośmiooki. A jaki on jest? - zagadnęła, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o zastępcy obcego Klanu.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Tak jak przed chwilą jakoś nie promieniała, tak na pytanie wojowniczki zmierzcha odrobinę. Przez chwilę grzebie przednią łapą w zimnej, twardej ziemi; dopiero potem odpowiada powoli, z namysłem. — Przyznam, że nie znam go dobrze. Nie sądzę, że można go nazwacz kotem... łagodnym czy miękkim. Nie mówię, że to żle, oczywiszcze, dobrze radżi sobie jako zastępca — zastrzega się od razu. Życie w Klanie Cienia uczy wielu rzeczy i jedną z nich jest czujność, paranoiczna nieufność, podskórna wiedza, że pewnych rzeczy się nie mówi i nie robi, jeśli chce się żyć. Oczernianie zastępcy brzmi jak jedna z nich.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciółcoprzebaczylici, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Obróciła nieco głowę, uważnie przyglądając się Niepylącej Łapie. Wyglądała jakoś niemrawo, jakby niepewnie. Nie było to coś naturalnego dla Bratek, ona szła przez życie niczym taran i sporo kotów, które znała, też taka była. Nie była przyzwyczajona do tak... płochliwego czy też wycofanego stylu bycia. xxx - Powiedz, boisz się mnie? Albo czegoś innego? Nie musisz się obawiać, nie zrobię ci krzywdy, a gdyby cokolwiek nam tu groziło, to to przegonie. Dlatego możesz mówić z większą pewnością siebie - zapewniła ją Bratek, wysuwając nieco podbródek do przodu. Terminatorka naprawdę nie miała czego się z Bratek obowiać, mogła się rozluźnić. xxx - Cóż, jeśli jesteś terminatorem, w dodatku o ile nie jesteś spokrewniona z zastępcą, to może być zrozumiałe, że nie jesteś z nim jakos blisko i nie znasz go zbyt mocno. Z Nocnym Szkwałem w Rzece też nie wszyscy się przyjaźnią, a nawet gdyby to on nie miałby na to wystarczająco czasu. Bycie zastępcą jest bardzo wymagające - mruknęła, wzruszając barkami, wysnuwając taką opinię na bazie swojego brata i tego, jak zalatany był. A nawet mimo tego, to Noc i tak starał się, na tyle, na ile mógł, uczestniczyć w życiu Klanu.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]