Logo Artemidy
Trening Mętnej Łapy
#1
Gęsiopióry opuścił Obóz tuż po Ceremonii, po raz pierwszy prowadząc u swego boku własną Terminatorkę. Był niesamowicie podekscytowany, choć ujawniał tylko część swoich emocji, wyzierających spod pozorów opanowania poprzez podrygujący ogon i zmrużone w uśmiechu oczy. Zdążył już poznać Mętną Łapę i spodziewał się, że ich wspólny Trening będzie naprawdę przyjemnym przeżyciem, rozwijającym dla ich obojga i obfitującym w mądre rozmowy i pogodne dowcipy. Całe życie nigdy nie był sam w centrum czyjejkolwiek uwagi i teraz świadomość, że jako Mistrz może stać się naprawdę ważną osobą dla rudej koteczki - tak, jak dla niego ważna była Ślikowa Pestka - napełniała go niemal obezwładniającą radością.
- Pierwszy raz wychodzisz z Obozu, jak się z tym czujesz? - zagadnął, niemal tak pełen entuzjazmu, jak wtedy, gdy sam po raz pierwszy wychodził na szerokie tereny Klanu Rzeki ze Śliwkową Pestką - Póki nie zostaniesz Wojowniczką, chciałbym, żebyś nie robiła tego sama czy z kolegami, tylko ze mną, albo z jakimś patrolem. W razie potrzeby dawaj mi znać! A teraz pójdziemy na Koci Grzbiet - miejsce, gdzie najczęściej Mistrzowie trenują z Terminatorami - zapowiedział i już po chwili byli na niewielkiej polance, która miała stać się ich miejscem spotkań na najbliższych kilka czy kilkanaście księżyców - Kto prowadził Twoje kocięce nauki, hm?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Kiedy opuszczała obóz klanu, z mistrzem u boku, było jej lekko na sercu. Zdążyła zapomnieć o kontrowersyjnym zachowaniu siostry, zresztą dłuższe rozmyślanie nad sytuacjami z przeszłości nie było zajęciem typowym dla tej... terminatorki. W jej głowie chętnie gnieździła się wiedza, nie przysłaniając jednak tego, co „tu i teraz”. Co prawda, część przypadkowo czy intuicyjnie zapamiętanych odprysków informacji, Mętna starała się wypleniać, uznając, że nie ma sensu zapychać nimi wartościowych przestrzeni. Bezskutecznie. Wszystko wskazywało na to, że jej umysł spełnia się idealnie, w roli miejsca przechowywania zarówno tego, co uznawała za ważne, jak i wręcz przeciwnie. Nie mogła na to nic poradzić, po prostu pamiętała. Ale nie rozpamiętywała. Chyba to pomagało jej zachować czujność i myśleć trzeźwo.
Kotka szła lekkim krokiem, prawie w podskokach, z wyżej uniesionym ogonem. Wydawała się trochę przeczyć prawu grawitacji, bo można by błędnie pomyśleć, że w parze z jej rozmiarem idzie ciężkość albo nieporadność. Ale pod tym pomarańczowym futerkiem, obfitym, jednak gładko przylegającym do boków, nie kryły się fałdy tłuszczu, ani spięty korpus. Odziedziczyła po matce jakiś błysk niewymuszonej gracji, chociaż jeszcze parę księżyców temu musiała zwracać dużą uwagę na swoje ruchy i uczyć się kontroli.
Mętna nie wybiegała myślami do przodu. Rzadko też miewała sny. Częściej jej umysł podsuwał jej abstrakcyjne wizje na jawie, sprowokowany ciekawym brzmieniem, intrygującym połączeniem słownym. Wszystko, co z dźwięku przekształcało się w jej głowie w obraz, w dziwny, irracjonalny sposób cieszyło rudą. Nie miała więc pojęcia, jak naprawdę jest za obozem, choć z pewnością elementem, który intrygował ją najbardziej, była woda. Jakieś większe jej zbiorowisko, sposób w jaki w ogóle funkcjonowała w otoczeniu. Miała luźne pomysły, co do jej wyglądu.
– Jestem bardzo ciekawa tego, jak w zasadzie wygląda woda. – miauknęła, zastanawiając się w międzyczasie nad tym, jak nazwać wrażenie przestrzeni, które otworzyło się przed nią, gdy ich biało-rude, krępe łapy przekroczyły wejście do obozu. – Taka większa ilość. I póki cooo... widzę, że jest bardzo sucho. Pozostało niewiele zieleni, jest to teraz znacznie bardziej widoczne. Spodziewałam się... że zobaczę mniej nieba?
Wody póki co nie widziała, czuła jedynie bardzo wysuszoną trawę, szeleszczącą przy każdym kroku. I żółtawo-brązowe liście na drzewach, już mocno przerzedzone, spalone słońcem.
– Ale dobrze tak rozprostować łapy! Dobrze, obiecuję, Gęsiopióry. W razie czego dam Ci znać. – nie chciała, by z jej powodu kocurek miał jakieś nieprzyjemności, zresztą póki co każdy skrawek terenu będzie dla niej nowością. Lepiej nie odkrywać ich bez kogoś doświadczonego.
– Dlaczego Grzbiet? – spytała, lekko marszcząc nosek, gdy dotarli już do miejsca treningów. – Aaaa, nauki prowadziła mi Płotkowy Potok. Wydaje mi się, że całkiem sporo się od niej dowiedziałam. Ale jej odpowiedzi zawsze wywoływały moje kolejne wątpliwości i kwestie... niezrozumiałe, czyli następne pytania.
W jej oczach błysnęła iskierka sympatii i dumy. Polubiła nauczycielkę, która nadążała za całą masą pytań i była bardzo otwarta. Czas mijał z nią nawet zbyt szybko.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#3
Gęsiopióry obawiał się, że pierwszy trening może przebiegać w jakiejś niezręcznej atmosferze, że będzie musiał długo "docierać się" ze swoją nową Terminatorką - jednak nic z tych rzeczy! Może to dlatego, że znali się już z Mętną Łapą, może dzięki jej wrodzonej rezolutności, a najpewniej w wyniku obu na raz, rozmowa kleiła się im swobodniej i milej niż czasem pomiędzy dwoma znającymi się od księżyców Wojownikami. Sprawiało mu to ogromną przyjemność. Miał raczej towarzyską naturę, a w wyniku własnych... konfliktów wewnętrznych, w minionych księżycach często wybierał samotność. Jeszcze niedawno obawiał się, że w wyjściu z monotonii życia nie pomoże mu nawet zostanie czyimś Mistrzem. Teraz, mając u boku tę bystrą, młodą, żywiołową kotkę, miał dziwne przeczucie, że dzięki niej naprawdę wiele może się w nim zmienić. "Ależ Mętna Łapa do niej nie pasuje", zauważył w myślach. Nie miał jednak najmniejszego prawa, aby powiedzieć to na głos...
- W takim razie pójdziemy nad Rzekę jeszcze dziś! Jest całkiem blisko Obozu, więc nie powinno to być zbyt forsujące... Na moim pierwszym Treningu Śliwkowa Pestka zabrała mnie na tak długi spacer po Granicach, że pod koniec ledwo człapałem i łapy bolały mnie dwa dni. Oczywiście, póki szliśmy, byłem tak zafascynowany, że nie zatrzymywałem się nawet na krok - wspomniał, na poły nostalgicznie, na poły z rozbawieniem. Miał wrażenie, że stając się Mistrzem Mętlik, trafił o wiele lepiej, niż jego własna Mistrzyni, gdy Czerwona Gwiazda wcisnęła jej Jajo.
Zgodnie z obietnicą, wstał, by wyruszyć na kolejną część ich spaceru. Dzisiejsze spotkanie miało nie być długie, więc zupełnie nie planował przejścia się nad brzeg, ale skoro jego Terminatorka tak o tym marzyła, z chęcią mógl zrobić jej tę przyjemność. W końcu dzisiaj otrzymała nowe imię - należała jej się jakaś nagroda!
- Koci Grzbiet... hm, właściwie nigdy nie pytałem skąd ta nazwa, ale wydaje mi się, że komuś mogła się skojarzyć z kształtem takiego śpiącego, zwiniętego w kłębek kota. Wiesz, nasz teren, oprócz koryta rzeki, jest zupełnie płaski. Tylko to wzniesienie się wyróżnia. Jak się kiedyś zgubisz, wypatruj go i łatwo stąd trafisz do Obozu - doradził - Zanim pójdziemy nad rzekę, pokażę Ci stąd jeszcze okolicę - dodał, po czym zaprowadził Mętną Łapę na szczyt pagórka - Rzeka jest tam, za Obozem. Płynie z północnego zachodu na południowy wschód - nosem, jak wskazującym palcem, narysował linię, prowadzącą w powietrzu nurt wartkiej wody - Umiesz rozpoznawać kierunki?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Zanim Mętna Łapa zdążyła usiąść, usłyszała od mistrza, że zobaczą Rzekę, co musiało wzbudzić jej natychmiastowy entuzjazm. Pamiętała jak Płotkowy Potok też wspominała, że ta znajduje się naprawdę blisko Obozu, może dlatego ruda kotka miała czasami dziwne wrażenie, że słyszy szum wodnego nurtu. Nieraz towarzyszył jej myślom przed zaśnięciem pomimo, że nie miała prawa faktycznie go słyszeć, ani nawet wiedzieć, jak taki wodny dźwięk brzmi.
Z tego wszystkiego ruda koteczka postanowiła w ogóle nie siadać, a zamiast tego stała nad Gęsiopiórym, gdy ten wspominał swój okres terminowania. Gęste wąsy jego uczennicy drgnęły... z rozczulenia. Z każdą chwilą miała bowiem coraz większe przekonanie, co do autentycznej dobroci kocurka, który został jej przydzielony. Wystarczyło popatrzeć na jego czułe, żółte ślepia, które z jasnej mordki biły takim ciepłem, że prawie można było się w nim ogrzewać w chłodniejszy dzień. Kluczowym elementem, który sprawiał, że zielonooka czuła taką, a nie inną więź z białym, była chyba... relacja, którą nawiązywała z wypowiadanymi przez niego słowami. Przepadała za barwą jego głosu, sposobem, w jaki obchodził się ze zdaniami. Zawsze była w stanie przywołać sobie dzięki niemu jakiś obraz, a tym samym, łatwiej zapamiętać informacje.
Odpowiedź dotyczącą Grzbietu, przyjęła z uznaniem i przez ułamek sekundy zastanowiła się jak wzniesienie wygląda z perspektywy Srebrnej Skórki. Zaraz jednak wróciła na ziemię, odnotowując, że to świetny punkt orientacyjny i ochoczo ruszyła z mistrzem na szczyt. Najpierw uderzył ją widok. Teraz to dopiero była przestrzeń! Młoda aż się oblizała – miała śmieszną przypadłość, bo czasami zdarzało się jej organizmowi reagować w sposób fizyczny na zadowolenie spowodowane widokiem, słowem, wiedzą. Ślinka jej wtedy ciekła.
– To niesamowite, że rzeka była faktycznie cały czas tak blisko Obozu! – miauknęła automatycznie, a słysząc pytanie, uniosła wzrok ku, praktycznie szarzejącemu już niebu, ale z tej perspektywy prościej było spostrzec zachodzące słońce, akurat za obozem. – Zachód jest tam, bo słońce kryje się już za Obozem. Wschód... musi być więc po przeciwnej stronie, a rzeka płynie w takim razie z naszej prawej do naszej lewej. Wschód jest tam, gdzie słońce wschodzi, rano.
Jak była kociakiem cały czas myliła wschód z zachodem, aż do momentu, gdy Łabędzia Łapa porównał ją do zachodu słońca podczas rozmowy prowadzonej właśnie o tej porze na Klepisku.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
Entuzjazm i taka... prosta, czysta radość, emanująca z Mętnej Łapy, udzielała się Gęsiopióremu. Czuł się przy niej młodziej, a gdy przyłapał się na tej myśli, zdał sobie sprawę, jak bardzo jest banalna i pretensjonalna, skarcił się w duchu i, po czym... pomyślał tak samo jeszcze raz. Po prostu nie mógł inaczej.
- Nooo, naprawdę jest niedaleko... Myślę, że czasem, w bezwietrzne noce, nawet ją słychać - dodał, puszczając jej oko, zupełnie nieświadomie dając jednoznaczną odpowiedź na niewypowiedziane rozważania rudej koteczki.
Podziwiając tak panoramę terenów Rzeki, ramię w ramię ze swoją pierwszą Terminatorką - bo Srebrnej Łapy nie zdążył nawet lepiej poznać - czuł się... naprawdę dobrze. Po chwili pojawiła mu się gdzieś z tyłu głowy obawa, że ten stan musi wkrótce minąć, ale póki co cieszył się nim z całego poczciwego serduszka.
- Dobrze rozumujesz! Gdyby nie było widać słońca, pamiętaj, że od północy drzewa są najmocniej porośnięte mchem. Mech lubi zacienione miejsca, a tam jest najmniej światła - dodał, autentycznie pod wrażeniem tego, jak Mętna Łapa sprawnie odpowiedziała mu na pytanie - Więc tak jak tu stoimy - tam, od południa, graniczymy z Klanem Wichru. Za rzeką mamy jeszcze kawałek terenu do ich granicy. Od zachodu jest podobnie, tam jest Klan Gromu. Pomiędzy nimi, na przestrzał, są Cztery Dęby, czyli punkt styku wszystkich granic, a za nimi Klan Cienia - opowiadał, wskazując kolejne miejsca ruchem nosa - Na północy jest duża łąka, na której rośnie wyłącznie rzepak - Dwunodzy zbierają go każdego roku, przetaczając się po tym polu w wielkich Potworach. No i na wschodzie jest Grzmiąca Ścieżka, niebezpieczne miejsce, tam Dwunogów w Potworach jest najwięcej... Pokażę Ci to kiedyś, ale to innym razem. No. Wiem, że to dużo na początek, ale takie rozejrzenie się dookoła będzie dobrą bazą przed naszą pierwszą wycieczką po terenach. Wszystko zapamiętasz jak sobie je obejdziemy! - zapewnił, nie chcąc, żeby jego Terminatorka poczuła się przytłoczona taką ilością geograficznych informacji. Nie spodziewał się, żeby miała z tym - właściwie z czymkolwiek! - jakiś problem, ale przecież nie każdy miał świetną orientację w terenie, a będąc po raz pierwszy poza Obozem można było naprawdę zachłysnąć się bezmiarem otaczającej ich przestrzeni i wszystkich informacji w niej zakodowanych.
- Masz jeszcze jakieś pytania? Jak nie, to idziemy nad Rzekę!
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
– Naprawdę?! – miauknęła trochę do siebie, piskliwie, co z jej nosową barwą głosu zabrzmiało jak skrzeknięcie. Uśmiechnęła się w duchu, postanawiając jednak nie potwierdzać teorii mistrza na głos, poprzez przywołanie swojego własnego, dźwiękowego odczucia, tak w jej dotychczasowym mniemaniu, fascynującego, ale zwyczajnie nierzeczywistego. Czyli to jednak było prawdopodobne: nie wiedzieć prawie nic o istnieniu czegoś, a jednak przeczuwać, że jest gdzieś blisko. Ten dźwięk, ten szum – to nie tylko wyobraźnia, ułuda, przedsenna igraszka, uwertura do nocnej nierzeczywistości. Rzekę można było usłyszeć na własne uszy z Obozu, a teraz w dodatku, jeszcze z daleka, ale ją widziała. Na własne oczy.
– Idziemy, idziemy, ale mam pytania. – odparła, gotowa na wycieczkę, co zasygnalizowała wysoko uniesionym ogonem i odpowiednią postawą. – Ten mech to ciekawa sprawa, dlaczego najmniej światła jest akurat od północy? Płotkowy Potok wspominała mi, że każdy klan specyficznie pachnie, ale uznała, że najlepiej poczuć to samemu, przy granicach. Skąd wynikają różnice w woniach? I jak to się stało, że każdy klan jest znany z czegoś innego? To takie... opowieści tylko, te cechy szczególne, jak... szybkość kotów z Wichru?
Jej wąsiki cały czas drgały, jakby chciała wyłapać informacje na lepiącą, rozłożystą pajęczynę. Równolegle Mętna Łapa miała gdzieś z tyłu głowy trochę wiedzy z nauk.
– Czym są te Potwory Dwunogów? Barwne Niebo mi o nich nie mówiła. – dopytała z błyskiem zaintrygowania w zielonkawo-złotawych ślipiach. – Grzmiąca Ścieżka to takie ich Osiedle?
Młoda, bardziej niż ilością informacji czy bezmiarem przestrzeni, była aktualnie przytłoczona ilością bodźców. Od kiedy pamiętała, wydawało się jej, że sporo słyszy, widzi, czuje i stąd pewne, podświadome napięcie w jej ciele, które utrzymywało mięśnie w ciągłej gotowości, szczególnie, gdy oddalała się od innych. Teraz, gdy wysunęła swój niemały, łososiowy nos poza Obóz, zmysły rudej kotki trochę szalały, ich posiadaczka nie była pewna na czym się skupić, więc czuła się dziwnie bezbronna i obezwładniona. A że przepadała za wrażeniem kontroli, chociażby maciupkim, takim związanym z jej małym światem, to poczuła szybko, że w zestawieniu z tym wielkim, zasięg jej władzy maleje na łeb na szyję.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#7
Gęsiopióry obawiał się, że opowie za dużo naraz, a wydawało się, że mówił niewystarczająco. Mętna Łapa zadawała mu kolejne pytania z godną podziwu szybkością i dociekliwością. Wojownik ruchem głowy dał jej znak, żeby szła za nim i powolnym krokiem skierował się w stronę Błyszczących Głazów, aby dojść do brzegu rzeki i jednocześnie pomału wracać do Obozu.
- Spójrz, gdzie jest teraz słońce. Pomału zbliża się do horyzontu - na zachodzie - a gdy znów wzejdzie, pojawi się na wschodzie. Tak ono już działa, że nigdy nie pojawia się na północnej stronie nieba. Nawet w Porze Zielonych Liści, kiedy wstaje najwcześniej i kładzie się najpóźniej - wyjaśnił, zupełnie niepomny na skomplikowane zależności w układzie słonecznym. Słońce było dla niego świecącą tarczą, zupełnie tak samo jak księżyc, wędrującą po niebie zgodnie z sobie tylko znanymi trasami. Jemu to wystarczało i miał nadzieję, że jego Terminatorce też wystarczy, bo lepiej nie umiałby jej tego wyjaśnić...
- Zapachy Klanów powąchamy sobie, jak pójdziemy na Cztery Dęby. Myślę, że głównie wynikają z tego, co koty w różnych Klanach jedzą i w jakich żyją środowiskach. My wyławiamy z rzeki dużo ryb. Inne koty mówią, że nasze oddechy i futro nimi pachną. Faktycznie wiele naszych kotów ma też bardziej połyskliwą, tłustszą sierść. Na przykład ja - w istocie, białe futro Gęsiopiórego było dość oleiste i lśniące - Koty w Klanie Wichru żyją na otwartej przestrzeni, gdzie żeby polować na króliki, muszą być szybkie i zwinne. Na ich terenach jest dużo łąk i kwiatów, więc w Porze Nowych Liści często nimi pachną - opowiadał dalej - Klan Cienia ma takie ciemne, zarośnięte, dość podmokłe tereny. Gdybym miał określić tę specyficzną nutę w ich zapachu to powiedziałbym, że... bagnista? A Klan Gromu... U nich wiele kotów jest po prostu dużych. Są znani z umiejętności bojowych i chyba największy nacisk kładą na trening walki.

W międzyczasie zdążyli dojść już na brzeg rzeki. Gęsiopióry wskoczył na masywny kamień, za którym rozpoczynało się osuwisko, złożone z kolejnych skałek i głazów. U jego podnóża, z cichymi szumami i pluskami, przesuwała się, jak pełznący, ogromny wąż, ciemna wstęga. Kocur przysiadł na swoim kamieniu i odetchnął zmurszałym aromatem wilgoci. Chciał dać swojej Terminatorce chwilę, by nasyciła się tym zapachem i widokiem.
- O Potworach opowiem Ci na powrocie... A teraz... chcesz zejść i dotknąć wody? - zerknął na nią, unosząc pytająco brew.
  • //wybacz długą obsuwę, 2 tygodnie prawie nie siadałam do kompa, najpierw covid a potem nadrabianie jakiejkolwiek pracy i zapalenie spojówek w ramach powikłań... :x//
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
Kiwnęła łebkiem, sygnalizując, zapewne ku uciesze mistrza, że przyjmuje bez podważania wyjaśnienia dotyczące sposobu poruszania się słońca po niebie. A fakt, że mech za słońcem nie przepadał i wybierał zacienione miejsca był już całkowicie zgodny z logiką, więc temat uznała za zamknięty. Szła pół kroku za Gęsiopiórym, lustrując uważnie otoczenie, nie spiesząc się zanadto, podobnie jak biały kocurek.
Mętna Łapa ugryzła się w język, nie chcąc od razu pytać się o tajemnicze Cztery Dęby, skoro spacer do nich był zaplanowany na kiedy indziej. Przez moment zastanowiła się nad charakterystyką własnego futerka – jej sierść przypominała fale albo strąki i zapewne, gdyby nie codzienna, uważna toaleta, gromadziłby się w niej brud. Nie puszyła się, a wiatr nie rozwiewał jej tak łatwo, no ewentualnie na kryzie. Czy to też w jakiś sposób świadczyło o przynależności do grupy Rzeczniaków i było spadkiem od przodków?
– Rozumiem. – miauknęła krótko, bo nie przyszło jej póki co do głowy żadne, dodatkowe pytanie (!). Słuchała z uwagą, ale częściowo dzieliła ją na zapamiętywanie trasy, nie umknęło jej też, że w pewnym momencie szum zaczął dobiegać do jej spiczastych uszu. Woda. Kotka nieznacznie przyspieszyła, zrównując się z przewodnikiem, a gdy wysunęli się na brzeg rzeki, na moment zamarła, nie mogąc do końca uzmysłowić sobie ogromu żywiołu, który jeszcze nie tak dawno temu, ze wzniesienia, robił wrażenie, ale... zupełnie innego rodzaju.
– Ale jest szeroka... – stwierdziła cichutko. – I ciemna. Pachnie... jak nic, co znam.
Spojrzała w lewo, w prawo, następnie powtórzyła czynność. Można było odnieść wrażenie, że nie dosłyszała pytania, ale po chwili uniosła wzrok, wlepiając zielonkawe ślepia w mistrza.
– Tak! – nie zdążyła usiąść, cały czas pozostając w pozycji gotowej do działania. Dotruchtała do kamienia Gęsiopiórego, czekając, aż zaczną schodzić z osuwiska.

[b][size=84][wiem, wiem, w ogóle się tym nie przejmuj
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#9
Biały Wojownik poczuł coś na kształt... dumy. Pokazywał właśnie swojej pierwszej Terminatorce Rzekę - Rzekę, od której pochodziła nazwa ich Klanu, która była ich drugim środowiskiem, czymś trochę sakralnym, niemal jak Srebrna Skóra. Zdał sobie sprawę, że nigdy dotąd takiej dumy nie czuł. Gdyby znał znaczenie słowa partiotyzm, pewnie właśnie po raz pierwszy mógłby pomyśleć o sobie - zawsze zagubionym i nie do końca zakorzenionym półsierocie - jako o patriocie. Spojrzał kątem oka na wpatrzoną w płynącą przed nimi wodę Mętną Łapę. Dopiero dziś stali się Mistrzem i Terminatorką, a już tak dużo przy niej przeżywał.
- No to chodźmy! - zadecydował, po czym wyprzedził kotkę, przesuwając końcówką krępego ogona wzdłuż jej boku. Zeskoczył na niższy kamień i obejrzał się za siebie.
- Nie powinny się ruszać, ale im niżej, tym będą bardziej śliskie, więc uważaj, żeby się nie poślizgnąć - ostrzegł, posyłając kotce krzepiący uśmiech, po czym ruszył dalej w dół, ku samej rozedrganej tafli.
Gdy znalazł się na kamieniu bezpośrednio zanurzonym w wodzie, przycupnął na nim na ugiętych łapach, robiąc obok siebie dość miejsca, by ruda koteczka do niego dołączyła.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
Wtajemniczenie? Tak chyba czuła się Mętna Łapa, jakby brała udział w kolejnej ceremonii, takiej która przybliżała do jakiegoś sedna. Dla koteczki, która istnienie tak zwanych gwiezdnych poddawała w coś na kształt wątpliwości-niemożliwości-do-zrozumienia, zastąpienie tego sacrum (wyznawanego, jak sądziła, przez większość) na sacrum Rzeki, jawiłoby się jako pomysł idealny. I w zasadzie... taka właśnie myśl zaświtała w jej bystrym umyśle, pochłaniając ją, jak obserwowana Rzeka, całkowicie. To przecież stąd brało się pożywienie, to Rzeka podtrzymywała przy życiu. Czemu to jej, czemuś tak ważnemu, co niepodważalnie istniało, nie dziękowało się za obecność? A może dziękowało? Srebrna Skórka... przecież ta nazwa pasowałaby tu idealnie.
– Gęsiopió... – urwała, bo zaczęła zbyt cicho i zbyt późno. Z zamyślenia wyrwał ją okrzyk i dotyk końcówki ogona. Złapała wzrok mistrza, a kolejne słowa szybko do niej dotarły. Wytężyła zmysły, przede wszystkim wzrok i kontrolowała, gdzie stawia ogromne, jak na jej wiek, łapy. Dodatkowo wysunęła nieznacznie pazury, by zapewnić sobie lepszą przyczepność. Sprężystymi susami ruszyła w dół, drogą wytyczoną przez białego. Gdy dotarła do kamienia, na którym zasiadł mistrz, podeszła do niego pewnie i przysiadła obok, długi ogon kładąc przed sobą.
– Gęsiopióry, czy Rzece się jakoś dziękuje? Za to, że daje nam ryby? – w końcu wydusiła z siebie pytanie, które planowała zadać wcześniej. Nie patrzyła jednak na kocurka, a na wodę. To... nie mieściło się w jej głowie, a jednak istniało, tuż przed łososiowym nosem. Lekko pochyliła się do przodu, by zrobić to, o czym wspominała jej siostra, czyli ujrzeć odbicie swego pyszczka. Zamiast tego dostrzegła rozedrganą, zmąconą taflę wody.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#11
Gdy Mętna Łapa pochylała się nad wodą, Gęsiopióry stał stabilnie obok, co chwilę zerkając na nią kontrolnie, upewniając się, że dalej jest przy nim i nie dała się porwać nieprzewidywalnemu nurtowi. Oddychał pełną piersią chłodnym, wilgotnym powietrzem. Gdy Terminatorka zadała mu pytanie, musiał chwilę się zastanowić.
- Hm... Kodeks Wojownika w jednym ze swoich punktów mówi o tym, że nie wolno zabijać zwierzyny bez powodu, a za jej życie trzeba podziękować Gwiezdnemu Klanowi - odpowiedział, sięgając do sformalizowanej wiedzy, którą musiał sam przyswoić podczas Treningu. Jednocześnie od razu przypomniało mu się jego własne zwątpienie, które wyraził dopytywaniem Śliwkowej Pestki, jak to jest z tym dziękowaniem. Czy jak upoluje mysz, to nie powinien zwrócić się do Mysiego Gwiezdnego Klanu? Co do tego kocim Przodkom? Mistrzyni próbowała jakoś mu to wyjaśnić, ale nie był przekonany.
- O... o Rzece Kodeks nic nie mówi. Ale ja uważam, że powinniśmy być jej wdzięczni - dodał po chwili namysłu.
Miał ochotę, w imię szczerości, opowiedzieć Mętnej Łapie o swoich wątpliwościach, o zupełnym braku jakiejkolwiek więzi z Gwiezdnymi. Wiedział jednak, że nie powinien tego robić. Ruda koteczka nie dała mu żadnych podstaw żeby uważał, że sama ma z tym jakikolwiek problem, więc nie chciał narzucać jej swojego sposobu myślenia. Zdawał sobie sprawę, jak zasłuchana jest w jego słowa. Jeżeli miała w sobie wiarę w Gwiezdny Klan, którą dzieliła większość kotów, nie chciał w niej tej wiary burzyć.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
– Słyszałam już trochę o tym Kodeksie, choć nie znam poszczególnych punktów. – przyznała, przypominając sobie odpowiedzi Płotkowego Potoku i Wysokiej Fali na jej dociekliwe pytania. – Próbowałam ustalić skąd się w ogóle wziął i... bardzo zdziwiło mnie, że nie ustaliły go poprzednie pokolenia, a został zesłany? Tak się mówi?
Cóż, czuła się na tym gruncie bardzo... niepewnie. Nie chciała na wstępie sygnalizować mistrzowi, że gwiezdni są dla niej tematem abstrakcyjnym, a poza tym nie widziała niczego złego w możliwości zyskania dodatkowych informacji, by pozestawiać je z już poznanymi narracjami innych członków klanu. Dlatego musiała powstrzymywać się przed zadawaniem powątpiewających pytań.
Ale... chwila, trzeba dziękować gwiezdnym za zwierzynę? To tak jakby klany im zasługiwały istnienie pokarmu. Ta teoria umniejszała też znaczenia samego łowcy, jego umiejętnościom.
Nosek Mętnej Łapy zauważalnie się zmarszczył, a wibrysy uniosły.
– To zrozumiałe, że trzeba szanować zwierzynę, ale... komuś trzeba za nią dziękować? – spytała, choć dobrze usłyszała nazwę podejrzanego dla niej klanu (jeśli już o nich myślała, to jako o gwiezdnych i to z małej litery). – To znaczy... gdyby to była Rzeka, to faktycznie sensowny obyczaj. W końcu to z niej bierzemy ryby. Albo takie podziękowanie składane naturze, pogodzie, wiatrowi.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#13
- Hm, z tego co mi wiadomo, to Kodeks ustalony został na samym początku Klanów, wspólnie, przez Przywódców pierwszych pokoleń, w czasach, kiedy zasad nie było w ogóle. Gwiezdny Klan miał im pomóc zsyłając niekiedy jakieś znaki. A Przywódcy interpretowali po swojemu - opowiedział Gęsiopióry, nie brzmiąc jednak jak ktoś zupełnie pewny swych słów - Właściwie nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałem. Może ktoś ze Starszyzny mógłby Ci opowiedzieć więcej? - sam nie zadał nigdy podobnych pytań Śliwkowej Pestce. Przyjął Kodeks takim jakim był, bo nie chciał robić Mistrzyni problemów, ani nie nie podchodził do niego zbyt emocjonalnie.
- A inne punkty też sobie omówimy. Ale to innego dnia. Postaram się Ci wszystko wyjaśnić, chociaż moim zdaniem... im mocniej się w to wszystko wnika, tym bardziej czuć, że, no... Kodeks powstał już setki księżyców temu. Setki setek, może. Nie wszystko brzmi... aktualnie w dzisiejszych czasach - starał się wyrazić swoją opinię delikatnie i z szacunkiem, aby przypadkiem nie sprawić wrażenia jakiegoś anarchisty. Jego uśmiech, nieco zatroskany, dobrze odzwierciedlał pewne zagubienie, jakie w wyniku całej tej rozmowy nim owładnęło. Odchrząknął i spojrzał w toń wody. Niewielki narybek, choć ruchliwie machał cienkimi ogonkami, unosił sie w niej nieruchomo, ustawiony naprzeciw nurtowi, pozornie dość spokojnemu, ale jednocześnie niepowstrzymanie potężnemu.
- Najważniejsze, to szanować zwierzynę. Zabijać ją szybko. Polować tylko tyle, żeby wykarmić Klan i nie marnować jedzenia. Myślę, że gdy złowisz swoją pierwszą zdobycz, sama będziesz czuła, co albo kto będzie wtedy zasługiwał na Twoją wdzięczność - powiedział wreszcie, łagodnym głosem, już bez wahania - Wracamy do Obozu? Robi się późno, a chyba lepiej jak wrócimy przed zmrokiem. Opowiem Ci jeszcze na powrocie o Grzmiącej Ścieżce.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#14
No, ta wersja historii, którą przedstawił mistrz, wydawała się trochę bardziej akceptowalna, bo jednak oddawała sprawiedliwość żyjącym. To oni mieli ustalić co i jak, interpretując znaki, ale jednak po swojemu. Trudno powiedzieć jak chwilę wcześniej Mętna Łapa wyobrażała sobie ten proces zsyłania zasad, o którym mówiła jej ciotka i nauczycielka. Chyba jakoś... tak jak, dajmy na to, wierzący Dwunóg myślał o pojawieniu się dziesięciu przykazań? Z tym, że w ogóle takie magiczne pojawienie się, nie mieściło się jej w głowie i natychmiast było kwalifikowane jako: wielce podejrzane, niemożliwe, abstrakcyjne.
Była na tyle empatyczna i uważna, że dostrzegła zmieszanie kocurka, a że udzielone do tej pory informacje jak najbardziej jej wystarczały, a nawet ucieszyły (w końcu jakiś przebłysk sprawczości przodków!), to zaprzestała wypytywania.
– Tak, porozmawiam z Cisową Jagodą. Planuję to już od jakiegoś czasu. – miauknęła tylko, przemilczając też swoje spostrzeżenie, dotyczące aktualizacji Kodeksu Wojownika, czy w takim razie nie byłaby takowa niezbędna? – Mhm, rozumiem, no... cóż, rozumiem, że ruszenie pewnych zasad, obowiązujących od dawien dawna, mogłoby się źle skończyć.
W końcu udało się jej zamknąć pyszczek, mimo sporych wątpliwości i wlepić spojrzenie w Gęsiopiórego. Tym samym odwróciła się od wody. Na wskazówki dotyczące zabijania zwierzyny, skinęła lekko kosmatą bródką.
– Tak, chodźmy. Faktycznie już późno. – przyznała mu rację, a gdy podnosiła się na cztery łapy, poczuła zmęczenie mięśni, co w sumie nie powinno być żadnym zaskoczeniem. Mimo wszystko ślepia błyszczały jej żywo, a umysł pozostawał w stanie gotowości. Dobrze, że jej mistrz był biały! Bez problemu będzie mogła go zobaczyć, nawet gdy jeszcze trochę się ściemni.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#15
- O, Cisowa Jagoda. Bardzo dobry pomysł! - rzucił z uznaniem swojej uczennicy. Zdał sobie sprawę, że mogło to zabrzmieć ciut pobłażliwie, jakby chwalił małego kociaka, i że to nie tylko nie na miejscu wobec tej jakże bystrej kotki, ale też... zwyczajnie nie fair. Sam powinien się trochę podszkolić w kwestii zamierzchłej historii Klanów. Szybko nadrobił więc ten niezdarny zwrot, uśmiechając się z propozycją: Może razem pójdziemy jej poprzeszkadzać, co?
Mrugnął do niej wesołkowato, po czym zrobił ostrożny w tył zwrot i dał susa na pierwszy z kamieni, który miał go poprowadzić w górę koryta rzeki. Obejrzał się za siebie, kiwnął jeszcze Mętnej Łapie głową, zachęcając żeby podążyła za nim, po czym w kolejnych skokach dostał się na krawędź urwiska. Tam przystanął, z uwagą obserwując ruchy swojej podopiecznej, w razie jakichkolwiek trudności gotów udzielić jej pomocy we wspinaczce. Jak na swój wiek, była duża i sprawna, ale nadal jej łapkom brakowało nieco długości, a mięśniom siły, żeby mogła równać się z jego Wojowniczymi parametrami, więc takie wdrapywanie się po kamieniach mogło być ciut ryzykowne...
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości