Logo Artemidy
Trening Mętnej Łapy
#31
Gęsiopióry nie miał tak przenikliwego umysłu, jak jego uczennica. Nawet nie ułożył mu się w głowie taki scenariusz, w którym raniona mysz wykrwawia się na śmierć... Aż szkoda, że Mętna Łapa się nim z nim nie podzieliła, bo pewnie poważnie by się nad nim zastanowił. I zapewne koniec końców wymyśliłby jakieś pozytywne rozwiązanie problemu, na przykład - patrol tego sąsiedniego Klanu z pewnością trafi na tę zwierzynę przy najbliższej okazji i nic się nie zmarnuje. Pyk. A Ty się, kochana, nic nie martw.
Na szczęście trenując z Mętną Łapą miał jeszcze całą masę mniej lub bardziej podchwytliwych pytań do odpowiadania na.
- Ćmi Zmierzch zazwyczaj - poinformował ją na temat patroli - No to teraz Ci o nich opowiem, a pójdziemy tam następnym razem. Więc tak. Cztery Dęby - odchrząknął, ale zanim zaczął mówić, zawiesił głos i rozejrzał się - A czekaj! Najpierw opowiem Ci, gdzie idziemy dalej. Zostawiamy tą Bobrową Tamę i teraz skierujemy się prosto na wschód - z tymi słowy ruszył przed siebie spokojnym krokiem, upewniając się, że Terminatorka jest tuż obok - Będziemy iść kawałek tą nizinką - nazywamy ją Kwiecistą Łąką, bo... dużo tu kwiatów.
Nie była to do końca prawda, bo rozpościerał się przed nimi widok zeschniętych traw, sterczących badyli i kilka jakichś zwiędniętych, podgnitych chwastów, które kiedyś być może przypominały kwiatki. Aby nie brzmieć gołosłownie, uściślił więc:
- ...w Porze Nowych Liści.
Uśmiechnął się przekonująco do rudej kotki, prowadząc ją dalej.
- Ten lasek obok to już nie nasz teren, jego krawędź stanowi granicę. Nazywamy go Kłującym Gąszczem. Za nim jest wielkie pole, na których Dwunodzy hodują takie rośliny z jaskrawożółtymi kwiatkami i zawsze pod koniec Pory Zielonych Liśc karmią nimi swoje największe Potwory. Stąd wniosek, że Potwory być może żywią się roślinami. Ale nie wiadomo do końca - pozwolił sobie na małą dygresię, po czym, wreszcie, wrócił do meritum - A więc Cztery Dęby! Tak, miejsce styku granic. Widzisz, według Kodeksu Wojownika poczas Pełni Księżyca powinny się tam odbywać Zgromadzenia, podczas których Przywódcy, Zastepcy, Medycy i wybrane delegacje z Klanów mają się tam spotkać i porozmawiać, pod uświęconą zasadą pokoju. Dawniej działo się to w każdą pełnię - obecnie tylko z woli Przywódców, co... no właściwie oznacza, że za mojego życia żadnego nie było.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#32
Kotka była prawie pewna, że ich następnym krokiem okaże się przekroczenie Bobrowej Tamy i przechadzka drugim brzegiem Rzeki. Odpowiadałaby jej ta opcja, bo zdecydowanie ceniła obecność wody w niedalekiej odległości. Mimo, że ten dzień był chłodniejszy od poprzedniego, a wiatr od Rzeki rozwiewał jej sierść, czuła się z tym uczuciem bardzo komfortowo. Nie planowała jednak marudzić, więc ruszyła za kocurkiem w dalszą drogę. Zwracała uwagę na zmiany krajobrazu, zapachy, szmery. Czuła się już tym wszystkim mniej przytłoczona niż ostatnim razem, gdy po raz pierwszy opuszczała Obóz. Powoli oswajała się z różnorodnością wszystkiego i zapamiętywała skąd biorą się dane dźwięki. Na myśl o ewentualnym polowaniu, choć nikt o nim nie mówił, łapy drżały jej z pozytywnego napięcia. Ech, te potwory. Młoda w sumie nie wiedziała już co o nich myśleć, więc uznała, że faktycznie najlepiej poczekać na ewentualne spotkanie takowego. Choć, pomimo wrodzonej ciekawości, to jednak nie pchało jej nadmiernie do obserwowania tych... stworzeń, czy czym Ci pomagierzy Dwunogów, by nie byli.
Najważniejsza była sprawa tych dębów, a ściślej rzecz ujmując, Zgromadzeń, o których nigdy wcześniej nie słyszała. A nowości zwykła przyjmować z niekłamanym entuzjazmem. Teraz było podobnie. Jej krok zmienił się na szybszy.
– Wiemy czemu teraz nie dzieje się to w każdą pełnię? I kto o tym zdecydował? – spytała od razu, wlepiając wzrok w mistrza. – Pewnie ktoś z klanu jeszcze pamięta te Zgromadzenia... A ta... uświęcona zasada pokoju? Co to w sumie znaczy? Rozumiem, że trwa wtedy pokój, ale dlaczego uświęcony? Czym?
Ruda kotka miała pewne podejrzenia... Skoro Zgromadzenia wpisywały się w kodeks, a kodeks, według pewnych obiegowych opinii, pochodził od niejakich gwiezdnych, cokolwiek by to nie znaczyło, to... może sprawowali nad Zgromadzeniem coś w rodzaju pieczy? Mętna Łapa zmrużyła delikatnie oczy. Ciekawe ile jeszcze funkcji przypisuje się komuś, kto może nawet nie istnieje?
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#33
- Chyba po prostu sami Przywódcy - odpowiedział nie całkiem pewnie Gęsiopióry, spoglądając w górę, jakby grzebał w swojej pamięci za jakimiś szczegółami na ten temat, co jednakowoż przez kogoś bardziej uduchowionego mogło być zinterpretowane jako prośba wznoszona do samych Gwiezdnych, o wsparcie w tym pełnym wyzwań zadaniu, jakim było przekazywanie wiedzy Mętnej Łapie - Uznali że... no, nie chcą się oglądać co księżyc albo nie mają po co, no i sobie odpuścili. I wydaje mi się, że ta zasada o pokoju głównie wynika ze zdrowego rozsądku. Gdyby tak wszystkie cztery Klany zaczęły się tłuc... to by mogło się źle skończyć. Ponoć pilnowali tego sami Przodkowie i dawali jakieś, wiesz, znaki, jak zaczynała się jakaś, yyy, scysja - objaśniał, to sprawdzając co nowego nad głową, to kontrolując czy nie wpada w jakiś dół albo w kolczasty krzak - Zrzucali komuś gałąź na głowę, czy coś... Ale może to tylko takie opowieści, żeby wszyscy się pilnowali.
W tym momencie zamilkł, jakby zbierając się na większą wypowiedź. Miał wrażenie, że z dociekliwością rudej koteczki czeka go jeszcze mnóstwo takich pytań z pogranicza historii, teologii i polityki i nie wiadomo czego, a on niespecjalnie wiedział, jak na nie odpowiadać, bo sam nigdy podobnych nie zadał. Mieli przed sobą jeszcze kilka punktów Kodeksu - i to takich nieoczywistych, których sens i zasadność sam w myślach wielokrotnie podważał! Jak miał je wyłożyć spragnionej faktów Mętnej Łapie, nie sprzeniewierzając się powinności katechizacji młodego pokolenia? Trzeba więc było coś przedsięwziąć, żeby się wreszcie nie potknąć, co mu nieuchronnie groziło, jak miał tak dalej myśleć i patrzeć w górę.
- Wiesz jak jest - podjął wreszcie, tonem na poły dydaktycznym, a na poły swobodnym - Większość z tego co Ci mówię, to coś co usłyszałem od mojej Mistrzyni, a ona od swojego Mistrza, a on od swojego i tak dalej i tak dalej. Przez te wszystkie pokolenia koty mogły coś tam poprzekręcać, coś zapomnieć, coś sobie dopowiedzieć. Nikogo z nas tam nie było, jak tworzył się kodeks, nie było tam nawet Czerwonej Gwiazdy, bo nawet jeśli ona ma coś koło dwustu księżyców, to to było o wiele, wiele dawniej, dziesiątki Czerwonych Gwiazd temu - produkował się, starając w mało brutalny sposób dojść do sedna i nie chcąc być jakimś felernym ogniwem w edukacji pomiędzy Śliwkową Pestką a przyszłością Klanu Rzeki - Więc... w wielu przypadkach po prostu nie wiem rzeczy, a nawet jak wiem i Ci je powiem, to wcale nie znaczy, że jesteś bliższa prawdy, temu jak to się serio działo. Rozumiesz, co mam na myśli?
Pod koniec aż przystanął, żeby zadać to pytanie, patrząc jej w oczy poważnym, ale łagodnym wzrokiem kogoś, kto naprawdę chce jak najlepiej.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#34
– No, rozumiem, zadecydowały te kwestie zdroworozsądkowe. – miauknęła zgodnie, pragmatycznie, wysłuchując całej wypowiedzi z niesłabnącą, stałą uwagą, skupioną całkowicie na mistrzu. – Bo wiesz Gęsiopióry, mnie od zawsze interesowały opowieści o naszych Przodkach, ale... takie, w których oni żyli. Zdaję sobie sprawę, że wszystko jest jedną wielką opowieścią, składającą się z pomniejszych, no, historii. I, że każdy opowiada ją na swój własny sposób, przeinacza, czasami dla swojej korzyści a czasami po prostu z powodu głupiej pomyłki. Potem kolejni w to wierzą, zapamiętują, przekazują innym, no i całość pozostaje w ciągłym ruchu. Mnie bardziej niepokoją te rzeczone znaki, o których już parokrotnie słyszałam. Cały czas mam wrażenie, że to coś bardziej na wzór legend, niż prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce. No bo... skąd ja mam wiedzieć czy gdzieś jest ktoś, kto te znaki zsyła? Skąd mam mieć pewność czy to nie jest ten błąd, który wkradł się omyłkowo?
Kotka stała naprzeciw białasa, patrząc na niego bystrym wzrokiem, błyskającym zielono-złotymi iskrami. Łagodnymi, inteligentnymi, opanowanymi. No i co. Podzieliła się z nim wątpliwością, częścią teorii, fragmentem jej podejścia do tej kwestii. Gałąź nie uderzyła jej w głowę. Cała wypowiedź wypływała z pyszczka ze spokojem. W tonie głosu nie dało się słyszeć nutki buntu czy nerwowości. Brak tego drugiego zaskoczył nawet samą zainteresowaną. Gęsiopióry nie musiał, a może nawet nie mógł sprzeniewierzyć się jego (wątpliwym) powinnościom katechizacji swojej Terminatorki. Nawet gdyby chciał. Bo ona sama się sprzeciwiła.
– Nie zapieram się. Mogę nie mieć racji. Myślę po prostu, że to jest nie do ustalenia. I zgadzam się z Tobą. Nie ma pewności, w zasadzie co do niczego. Nie widzę nic złego w przyznawaniu się do niewiedzy. – kontynuowała, utrzymując spojrzenie na wysokości wzroku wojownika. – Ja... jakby rozumiem, że każdy widzi rzeczy po swojemu. Interpretuje je, patrzy z innej strony. Cenię Twoje wyjaśnienia i wiem, że pomogą mi lepiej zrozumieć świat. Jasne, że nie cały na raz. Ze słuchania też nie dowiem się wszystkiego, muszę... doświadczać?
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#35
Mętna Łapa ewidentnie zrozumiała i w ogóle przyjęła wszystko dokładnie tak jak, jak Gęsiopióry się spodziewał - rozsądnie, spokojnie, z właściwą sobie krytyką, ale nigdy krytykanctwem.

Kwestionowała znaki. Tak samo jak on kwestionował je całe swoje życie. Zerknął za siebie, na Obóz, gdzie pewnie krzątała się obdarzona onegdaj dziewięcioma życiami Czerwona Gwiazda, Barwna Łapa, który miał stać się medium między Gwiezdnym Klanem a światem żywych, Skrzące Słowo, który wprost uważał swój żywot za ścieżkę usłaną gwiazdami ze Srebrnej Skóry i w każdym wykaszlanym kłaczku widział przepowiednię o własnej potędze... Spojrzał tam, może żeby ich przeprosić, a może żeby rzucić im wyzwanie, może, żeby wyznać, że im zazdrości, albo że to, co dostali, jego zawiodło i nikt nic z tym nie zrobił... Tak czy inaczej, gdy odwrócił się do Mętnej Łapy, na jego pyszczku widniał spokojny uśmiech.

- Nie odpowiem Ci, jak to jest z tymi znakami - zaczął z opanowaniem – Bo nie wiem. Wiesz, co wiem? Wiem, że moja mama zmarła jak miałem dwa księżyce i wszyscy mówili, że jest na Srebrnej Skórce i się mną opiekuje. A nigdy nie wysłała mi nawet wylizanego podszerstka. Nawet jednego miauknięcia. Skrzące Słowo mówił, że jego mama odwiedza w snach, a u mnie nie była nigdy. I całe życie jestem sam – jego głos trochę stwardniał, ale to tylko dlatego, żeby powstrzymać drżenie – I to wszystko. Nie mam nic więcej do dodania na temat Gwiezdnego Klanu...

Zupełnie nieoczekiwanie, wyznał swojej Terminatorce wszystko, co leżało mu na sercu od najmłodszych księżyców życia, co ciążyło przez cały jego Trening, nigdy dobrze nie omówione ze Śliwkową Pestką, z czym chował się przed całym Klanem i pogłębiał swoje poczucie osamotnienia. Zawstydzony, że zamiast nauczać obciążył ją nazbyt osobistymi przeżyciami, potrząsnął lekko głową i spojrzał na Mętlik z przeprosinami w oczach.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#36
Cóż, ona też, kiedy pierwszy raz usłyszała o niejakich gwiezdnych od Łabędzia i zorientowała się, że nie potrzebuje on podważać wiary, którą przyjął bez kwestionowania, poczuła coś na kształt zazdrości. No bo, sama nie byłaby zdolna do takiego zawierzenia. A okazywało się, że potrafiło ono ułatwiać egzystencję niektórym jednostkom. I nie widziała nic złego w nadzieji Wysokiej Fali na znalezienie ulgi po śmierci. Nie zamierzała też przekonywać przyjaciela do swoich racji, bo absolutnie nie nazwałaby ich racjami. Kim niby była, by kwestionować wiarę innych? Mogła dyskutować sama ze sobą, szukać odpowiedzi na własną łapę i zawsze zaznaczać, że to co mówi to jej zdanie. Pewnie wyrastała na kogoś, kto potrafi dyskutować z determinacją. Ale żeby móc mówić (swoim głosem), wiele rzeczy należy wcześniej usłyszeć.
Obserwowała postać kocurka z rosnącą niepewnością, gdy ten odwrócił od niej wzrok i wbił w przestrzeń za własnym ogonem. Wszystkie słowa, które wypowiedziała zaczęły do niej powracać, a ona mierzyła wzrokiem każde po kolei, sprawdzając czy nie przekroczyła jakiejś niewidzialnej linii. W końcu łagodne, żółtawe oczy spotkały się na powrót z jej wzrokiem.

Jego słowa zrobiły na niej wrażenie. Stanowiły namacalny dowód na to, że istnieje kot, któremu przydałby się znak, który po śmierci matki go oczekiwał, który liczył na jeden drobny gest pamięci, opieki, dzięki któremu być może wtedy i teraz pewniej kroczyłby przez życie. Mętna Łapa przetłumaczyła sobie kiedyś, że tajemnicze nawiedzenia to po prostu sny i niektórzy nazywają je po prostu bardziej... lotnie. Wizjami czy nawiedzeniami właśnie. Jej samej nigdy nic się nie śniło. Nic rzeczywistego, realnego. Ciemność i może jakiś śmieszny kształt od czasu do czasu. Czy to co... widział Skrzące Słowo nie było emanacją jego wyobraźni, ewidentnie bujnej?
Oczy młodej lekko się zaszkliły. Tyle razy powtarzała sobie, że mistrz to mistrz, a nie pierwszy lepszy kumpel. Ale wszystkie ograniczenia, które sama sobie postawiła, znów zeżarł borsuk. Wykonała spontanicznie te parę kroków, które dzieliły ją od Gęsiopiórego i wepchnęła głowę pod jego brodę. Niedawno okazało się, podczas jej rozmowy z Łabędziem, że taki gest wsparcia bywa kojący.
– Nie masz za co przepraszać. – miauknęła po chwili, biorąc się w garść, odsuwając o pół kroku i podniosła pyszczek, by znów złapać spojrzenie starszego. – Wiesz, Skrzące Słowo to ładne imię, ale Twoje słowa błyszczą się dla mnie najpiękniej. I mają w sobie wiele treści. Nie potrzebuję znaków, by to zrozumieć. Eeeeee... to powiesz mi, co jest dalej w tym Kodeksie Wojownika?
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#37
Dla Gęsiopiórego – jak już zostało powiedziane, wiecznie spragnionego nieotrzymanej nigdy miłości i ciepła – każdy dotyk był czymś niezwykle cennym. Dlatego gdy Mętna Łapa przytuliła miękki łebek do jego gardła, cały aż zadrżał ze wzruszenia. Kotka mogła poczuć ruch jego przełyku. Łykał łzy.

- Eee tam, przesadzasz – miauknął skromnie, gdy odsunęła się, zostawiając mu jeszcze komplement, niemal tak cenny jak ten kontakt fizyczny. Spojrzał na nią z dumą i czułością. W jego sercu płonęło gorące postanowienie – zrobi dla niej wszystko. Nauczy ją wszystkiego, co umie, i sam nauczy się więcej specjalnie dla niej, żeby jej to przekazać. Pójdzie do Skry albo Kornika po trening z walki. Oddałby jej ostatni kęs jedzenia, ostatni łyk wody. Ostatni oddech.

Była mu teraz najbliższą osobą ze wszystkich – i ta świadomość oświetliła go jak ciepłe promienie słońca.

- No więc... Kodeks Wojownika – zbierał się do kupy – To może teraz... temat Treningów. Jedna z zasad Kodeksu mówi, że nowo mianowany Wojownik musi odbyć milczące czuwanie w noc po swojej Ceremonii. Ciebie też to czeka. Nie mam pojęcia, czemu tak jest, ale tak jest – poruszył barkami, z rozbawieniem na mordce. Teraz takie bzdurne zasady były dużo prostsze do przekazywania. Po prostu: on mówił, Mętna Łapa słuchała. Za parę księżyców zarwie noc nie odzywając się słowem i będzie nawet mogła o tym zapomnieć. Nie musiało to mieć żadnego sensu, ale był zobowiązany dopilnować, że o tym wiedziała.

- Następna, że żeby móc być mianowanym Zastępcą, trzeba wytrenować przynajmniej jednego Terminatora. To jest nawet zrozumiałe - Wojownik musi się sprawdzić – wyjaśnił pokrótce – A jak już jest się Zastępcą, to można zostać Przywódcą, gdy umrze poprzedni Przywódca. Wiesz może, kto był Przywódcą przed Czerwoną Gwiazdą? I kto był Zastępcą przed Ćmim Zmierzchem?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#38
Nie zwróciła uwagi, a może po prostu nie chciała dać po sobie poznać, że spostrzegła wzruszenie i łzy mistrza, by ten nie poczuł się jeszcze... dziwniej czy nieswojo. W końcu nie każdy lubił się tak odsłaniać, a ona była tylko Terminatorką. Wyznanie mogło się puchatemu kocurkowi po prostu wymknąć, a Mętna Łapa nie miała zamiaru stawiać go w niekomfortowym położeniu. Ale wyraz jej mordki mówił wprost: nie przesadzała. Znała jego dobre serce. To, że zawiódł się na tych niejakich gwiezdnych i mocno w nich wątpił, niczego nie zmieniało. Poczuła nagle, że znajduje się blisko niego. Nigdy nie pomyślała o sobie, jako o kimś złym, z powodu braku wiary. Czyny, myśli, rozmowy. To mogło świadczyć o stronie, jasnej, bądź ciemnej, po której leżał ten intrygujący organ, jakim było serce. Gdyby usłyszała w tym momencie wszystkie myśli wojownika, prawdopodobnie rozczuliłaby się tak bardzo, że absolutnie zabrakłoby jej języka w gębie (!). Kompletnie nie wiedziałaby jak wyrazić wdzięczność. Byłoby to ciekawe doświadczenie, bo jak dotąd kotka szła przez kolejne dni i pogawędki raczej bez wahania, nawet gdy towarzyszyły jej pytania i wątpliwości.
– Ah, byłam kiedyś na ceremonii Obłocznego Puchu i właśnie usłyszałam wtedy coś o milczeniu, ale nie miałam pojęcia o co chodzi. – oznajmiła radośnie, machając ogonem na wszystkie strony, jakby właśnie odkryła kryjówkę rodziny myszy. – To pewnie jakiś moment rozmyślania o nowym etapie życia, przed ostateczną zmianą rangi. Taka tradycja.
Miało to jakiś sens. Chciała znać te tradycje, ale stosunek do nich pozostawiała póki co dla siebie.
– Ciekawe ilu Terminatorów miała Czerwona Gwiazda... – zaczęła, gdy padło pytanie. – Wiem od Płotkowego Potoku, że przed obecną Gwiazdą, rządził Świetlikowa Gwiazda, chyba? A może Świetlista? Ale, jak chciałam się dowiedzieć jak Czerwona Gwiazda miała na imię jako wojowniczka i zastępczyni, to nikt nie umiał mi powiedzieć. Chciałabym też wiedzieć więcej o tym przekazywaniu władzy, jak to się odbywa? W... sadzawce?
Ostrożnie zahaczyła o ten wątek, pamiętając że na naukach bardzo zagadkowa, z wiadomych przyczyn, wydała się jej sprawa dziewięciu żyć.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#39
- O, właśnie. Tradycja. No, ja rozmyślałem! – potwierdził Gęsiopióry, wspominając własną Ceremonię – Nawet gdybym mógł, to bym pewnie nie zasnął do świtu, taki byłem podekscytowany.

Na szczęście po krótkim kryzysie ich rozmowa szybko odzyskała wcześniejszą płynność. Kocur zdecydował się nadać jej dalszy rytm i ruszył spokojnym marszem wzdłuż granicy, ruchem ogona wskazując Mętnej Łapie, by szła za nim. Wkrótce weszli pomiędzy średniej wysokości krzewy, które, jak nadmienił Wojownik, nazywane były Ptasimi.

- Nie wiem, ilu Terminatorów wyszkoliła Czerwona Gwiazda, ale myślę, że wielu... Zanim została Przywódczynią, miała na imię Czerwony Mak. Świetlikowa Gwiazda był jej bratem, jako Wojownik nazywał się Świetlikowa Noc – odpowiedział zgodnie ze swoją wiedzą – Gdy się urodziłem, Czerwona Gwiazda była naszą Przywódczynią już od wielu księżyców. Świetlikowa Gwiazda był jednym z najlepszych Przywódców w historii Klanu Rzeki, za jego kadencji panowała zgoda i rodziło się wiele kociąt. Sam nie założył rodziny, bo... podobno związany był z kocurem – ponieważ temat związków damsko-męskich był dla niego bardzo trudny, z tematem męsko-męskich zupełnie sobie nie radził, więc uznał że nie będzie wchodził w szczegóły – Zginęli razem, walcząc łapa w łapę z borsukiem. Jego rangę przejęła wtedy Czerwony Mak – poszła do Szepczącej Sadzawki, czyli miejsca spotkań z Gwiezdnym Klanem i wróciła jako Przywódczyni, z imieniem Gwiazdy i dziewięcioma życiami, które ponoć się wtedy dostaje. Na Zastępczynię wzięła Ognistopręgą. Ponoć była to jedna z najodważniejszych, najbardziej lojalnych kocic, jakie znał nasz Klan. Gdy zmarła ze starości, Zastępczynią została wybrana Ćmi Zmierzch.

Opowiedział wszystko, co pamiętał na temat współczesnej historii Klanu Rzeki, prowadząc Terminatorkę ku północno-wschodniemu krańcowi jego terenów. Jak zwykle, gdy myślał o bohaterach minionych pokoleń, zastanowił się, jak długo przetrwa pamięć o nim samym, gdy zginie...
– Jak myślisz, Mętna Łapo – kto zostanie Zastępcą Ćmiego Zmierzchu, jeśli zostanie Przywódczynią po Czerwonej Gwieździe?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#40
Ruszając za nim w dalszą wędrówkę, nagle zrozumiała, że jest pierwszym kocurem, który opisuje dla niej świat. Leśna Jagoda nigdy takiej chęci nie wykazywał, a ona podskórnie czuła, że przynajmniej w perspektywie niedalekiej przyszłości, nie ulegnie to zmianie. Pomyślała gorzko, że może dopiero gdy jej ojciec dołączy do Starszyzny, najdzie go ochota na zacieśnienie więzi z córką, na przykład z nudów. Jeśli w ogóle...
Gęsiopióry, co prawda, pod kątem wieku bardziej mógł zostać porównany do starszego brata Mętnej Łapy niż do rodzica, ale kotka, tak w zasadzie, nie mając w swoim życiu ani jednego z tych męskich wzorców, dostrzegała w mistrzu mieszankę wszystkiego. Był mistrzem, autorytetem, pierwszym o tyle starszym kocurem, który od pierwszego spotkania traktował ją na poważnie, a nawet tak, jakby była o wiele starsza niż w rzeczywistości. Czuła się z tego powodu dumna i doceniona, choć nie obnosiła się z tym na prawo i lewo.
Słuchała za to z powagą najnowszej historii ich klanu, zasłuchała się tak bardzo, że nie zorientowała się, kiedy otworzyła pyszczek, a wiatr wysuszał jej podniebienie. Po pierwsze: piękne imiona. Po drugie: poprzedni przywódca nie miał partnerki a partnera. Nigdy wcześniej nie słyszała o związku takiego typu. Poczuła w trzewiach iskierkę zaciekawienia. Związek jej rodziców wydawał się pręgowanej zupełnie bezpodstawny, oparty na niczym. Pomimo, że był związkiem kotki z kocurem. A Ci tutaj zginęli razem, walcząc o życie, o siebie nawzajem. Pobrzmiewała z tego wartość sama w sobie. I Świetlikowa Gwiazda był Przywódcą! Pokazywał innym, że można inaczej.
Cóż, gdyby kwestię Szepczącej Sadzawki zaczęła rozkładać na czynniki pierwsze, nic by chyba z tego miejsca i z jej mistrza nie zostało, więc uznała, że niektórych, piętrzących się dziwactw lepiej nie ruszać. Bo jak zacznie się za bardzo gmerać u podstawy, wszystko runie na głowę. I to w dodatku jej. Zdołała uniknąć ataku niejakich gwiezdnych, gdy wyraziła... wątpliwość, lepiej nie narażać się dwa razy tego samego dnia. Hehe.
– Dobrze to wszystko brzmi. Zapamiętuję i dziękuję za odpowiedź. – skwitowała ze skinieniem pyszczka, po czym przygryzła prawy policzek od środka, wykręcając śmiesznie nosek. – A jeśli chodzi o następnego Zastępcę... Nie znam osobiście wielu Wojowników, nie mam pojęcia kto jest bliski Ćmiemu Zmierzchowi, ani jaką obierze strategię. Według mnie są dwie, co sugeruje też Twoja opowieść. Albo postawi na kogoś doświadczonego, starszego od niej samej, kogoś kto byłby w stanie jej doradzać, szczególnie na początku, albo wybierze kota młodszego. W pierwszym wypadku nowy Zastępca może świetnie spełnić się w tej roli, ale nie doczekać się zostania Gwiazdą... W drugim wypadku, jeśli Ćmi Zmierzch planuje długie rządy, nawet młodszy kandydat nie jest pewniakiem na przyszłego Przywódcę. A wysoka ranga może go przytłoczyć? Dlatego... osobiście stawiałabym na starszego doradcę. Niż na kogoś młodego.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#41
Wzorzec i autorytet, lżejszy o tyle przegadanych trosk, prowadził Mętną Łapę wśród Ptasich Krzewów z podoczepianymi resztkami najbardziej upartych liści, które nie dały jeszcze strząsnąć się wiatrom i przymrozkom z cienkich gałązek. Nie słyszał myśli swojej Terminatorki, więc nie był świadom, jak bardzo jest przez nią doceniany – ale i tak się taki czuł. Miał więcej pewności siebie, niż kiedykolwiek. I wkrótce miała mu się ona bardzo przydać...
- Dobrze kombinujesz, Mętna Łapo – zgodził się, gdy opowiedziała mu o swoich przemyśleniach na temat wyboru potencjalnego Zastępcy – Osobiście podejrzewam, że raczej postawi na kogoś ze swojego pokolenia, albo młodszego. Ćmi Zmierzch raczej wierzy we własną decyzyjność. Bardziej potrzebny dla Klanu Rzeki byłby kot, który będzie ją wspierał atrybutami fizycznymi. Duży, silny, kto poprowadzi Klan do walki i będzie dobrze prezentował się u jej boku w razie konfrontacji z innymi Przywódcami. Dlatego typowałbym Kornikowego Konara – jej brata, z którym są mocno zżyci – Jak masz swojego kandydata, to możemy się założyć. O królika? Do tego czasu będziesz już umiała polować – wyszczerzył do niej zęby – Stoi?

Tymczasem wydostali się z typowej średniej warstwy leśnego poszycia. Przed nimi górował teraz nieregularny rząd wysokich drzew. Gęsiopióry zatrzymał się przed nimi i ruchem ogona zasugerował, żeby Mętna Łapa zrobiła to samo.
- Przed tymi drzewami biegnie nasza granica. Za nimi jest Grzmiąca Ścieżka. Jeśli chcesz, możemy do niej podejść – żebyś wiedziała, jak wygląda – ale tylko na chwilkę. Później proponuję wrócić do Obozu. Zrobiliśmy dziś całą północną granicę, a to i tak dużo na raz. Następnym razem zaczniemy stąd i na południe, do przewężenia rzeki – zapowiedział obmyślony po drodze plan.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#42
No tak, wybór kogoś silnego, nawet jeśli chodzi o same warunki fizyczne, z pewnością dopełniłby kruchą aparycję czarnej kocicy. To, że Ćmi Zmierzch potrzebowałaby wsparcia dużego, wyćwiczonego wojownika podczas ewentualnych negocjacji z innymi Klanami, nawet jeśli byłby tam jedynie po to, by robić wrażenie, to dzięki takiemu drugiemu planowi, przyszła Gwiazda na pewno czułaby się bezpieczniej. Ruda kotka nie miała jeszcze okazji porozmawiać z córką Czerwonej Gwiazdy, a jej priorytetem było spotkanie sam na sam z tą drugą, zanim uleci z niej życie.
Nie znała obecnej Zastępczyni, nie rozmawiała jeszcze ze wszystkimi wojownikami, ba, nie orientowała się nawet we wszystkich imionach! Była na straconej pozycji, jeśli chodziło o ten zakład... Już miała zaoponować i miauknąć z rozpaczą, że to nie fair, gdy dotarły do niej dwa fakty: jej mistrz powiedział coś o polowaniu, na którego naukę liczyła i coś jeszcze. Nie była pewna czy Kornikowy Konar wytrenował już Terminatora. Zmrużyła oczy, robiąc zagadkową minę. Przywołała w pamięci wszystkie wojownicze sylwetki.
– Jest taki kocur, biało-rudy, ma krótką sierść, pręgi i złotawe oczy. Silny i porządnie zbudowany. Chyba jest w mniej więcej tym samym wieku co Ćmi Zmierzch. Stawiam na niego. – zadecydowała, uznając, że co jej szkodzi. – Zgoda, o królika.
Gdy zatrzymała się krok za Gęsiopiórym, do jej uszu dobiegły jakieś szmery, które stanowiły zupełną nowość dla jej zmysłów. Grzmiąca Ścieżka.
– Chcę zobaczyć, jak już tu jesteśmy. Będę miała jakieś pojęcie i zrozumiem, tak naprawdę, czego mam się bać i co omijać. – uznała, rzucając okiem w kierunku przerzedzonych drzew.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#43
Być może hazard nie był kanonem technik edukacyjnych w Klanie Rzeki, ale Gęsiopióremu, a co najważniejsze jego Terminatorce, wydawało się to nie przeszkadzać.
- Bursztynowy Wschód - pokiwał głową, słysząc kandydaturę o której sam nie pomyślał, niemniej solidną i całkiem realistyczną - Umowa stoi! - dodał wesoło, gdy Mętna Łapa zgodziła się na zakład. Musiał w związku z tym zadbać o to, żeby nauczyć kotkę polowania zanim nastąpi jakaś roszada na najwyższych stołkach w Klanie, ale uznał to tylko za dodatkową motywację. Kiedy zaś wyraziła chęć zobaczenia Grzmiącej Ścieżki, zrobił poważniejszą minę i wyjrzał w stronę przerzedzenia drzew, za którym biegła niebezpieczna, ciemna droga.
- No dobrze, w takim razie chodźmy. Ale trzymaj się blisko mnie - polecił, trzepnął grubym ogonem i ruszył przed siebie. Szedł w pozycji nieco przypominającej łowiecką - nie w pełni wzorcowej, ale ugięciem łap i czujnym nastawieniem uszu kojarzącej się z podchodzeniem zwierzyny. Najpierw dość szybko, później, gdy zbliżał się do ostatniej kępy traw, coraz wolniej, aż do zupełnego stopu. Wówczas spojrzał w płomieniste oczy Mętnej Łapy, dał jej znak żeby chwilę poczekała i wysunął się o ostatnich kilka kroków, tak, by wspiąć się po poboczu na sam skraj drogi. Gdy był pewien, że nie nadciąga żaden Potwór, odwrócił się do niej i ruchem głowy zaprosił, by do niego dołączyła. Gdy się z nim zrównała, przysunął się tak, by dotykać jej boku swoim. Chciał mieć nieustannie pewność, że jest obok.
Grzmiąca Ścieżka jednocześnie przypominała kamień i go nie przypominała. Wydawała się... jakby cieplejsza. Unosił się nad nią gorzki swąd dymu i dziwny, siarkowy aromat, kwaśny, trochę jak mocz. Gęsiopiórego zakręciło w nosie tak, że aż kichnął. Ostrożnie wyciągnął krępą, białą łapę i dotknął nią szorstkiej powierzchni. Potem odstawił stopę na znajomy ziemisty grunt. W zupełnie abstrakcyjny sposób Ścieżka ciągnęła się nieskończenie daleko w lewo i w prawo, coraz węższa w miarę zbiegania się perspektywy, aż nie wiadomo było, czy chowa się za horyzontem, znika w wilgotnym powietrzu, czy ściskają ją okalające drzewa. W oddali, z kierunku Siedliska Dwunogów, dostrzegł dwa żółte punkciki.
- Zobacz! - szepnął ostrzegawczo - To oczy Potwora. Zbliża się. Cofnijmy się trochę i zobaczymy, jak pędzi naprzód... A potem wracamy.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#44
Wyraz pyska, który aktualnie przyjęła, słysząc imię swojego kandydata i przyklepanie układu, można było nazwać chytrym. Daleko jej było co prawda do tego, by być pewną swego, ale nic nie zaszkodzi przynajmniej przez moment wyglądać jak przyszła triumfatorka. Skinęła żywiołowo łebkiem, ale zaraz na jej mordce pojawiła się pełna skupienia powaga. Ruszyła pół kroku za swoim mistrzem, instynktownie i intuicyjnie go naśladując. Ugięła kończyny, ogon uniosła na tyle wysoko, by nie szurał po podłożu i resztkach zgniłych liści, uszy ustawiła na sztorc. Skradała się, dostosowując tempo do białego wojownika, stawiając uważnie łapska i nawet nie zorientowała się kiedy jej oddech bardzo się spłycił, a zmysły jeszcze bardziej wyostrzyły.
Swąd dolatywał do nosa Mętnej Łapy falami, jedna gorsza od drugiej i bardzo... nie przypominały zapachu Rzeki. Stanowiły wręcz przeciwieństwo woni, która wypełniała jej nozdrza podczas poprzedniego dnia treningu. Z opisu Gęsiopiórego wysnuła wtedy hipotetyczną możliwość podobieństwa Grzmiącej Ścieżki do Rzeki, ale to we względu na brak wyraźnego początku i końca, bardzo fascynujący skądinąd. Teraz, im bliżej jej kosmaty, rudy pyszczek, znajdował się względem tego dziwnego, śmierdzącego tworu, tym szybciej wszystkie skojarzenia z uwielbianą przez nią Rzeką, ulatywały jej z głowy.
Czekała w swojej pozycji, nie ruszając się, niczym zaklęta, jak nakazał jej mistrz. Nie spuszczała go z oczu, szybko wychwyciła znak i długimi, acz ostrożnymi i pewnymi susami, pokonała dzielącą ich odległość. Przylgnęła do jego boku i szerzej otworzyła ślepia. Było tu cieplej, znacznie cieplej niż kilka lisich długości ogona stąd, co stanowiło kolejną, skrajnie odmienną cechę, w porównaniu do Rzeki. Widziała, że ścieżka jest chropowata i w dodatku sprawiała wrażenie, jakby się lekko paliła. Nie poruszała się. Ale faktycznie, zarówno, gdy wygięła ostrożnie pyszczek w prawo, jak i lewo (nie wysuwając się do przodu, bo nie miała na to po pierwsze ochoty, a po drugie, nie miała pod kopułą bzyczących szerszeni, tylko mózg), nie mogła dostrzec końca tej dziwacznej drogi.
Gdy przed oczami mignęły żółte punkciki, momentalnie odskoczyła do tyłu i zrobiła jeszcze parę kroków wstecz, w kierunku drzew. Nastroszyła się i instynktownie wróciła do pozycji na ugiętych nogach. Odstające na wszystkie strony, do tej pory wygładzone, rude futro mogło sprawiać iście komiczne wrażenie. Przytaknęła Gęsiopióremu, gdy miała pewność, że są już bezpieczni i ponownie przywarła do jego białego boku, mrużąc ślepia, by potwór nie wrzucił w nie przypadkiem kurzu.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#45
Zgodnie z zapowiedzią Gęsiopiórego, który wycofał się o parę kroków od krawędzi drogi i przystanął, ostrożnie przycupnięty, z Mętną Łapą u boku, para świecących, żółtawobiałych ślepi Potwora stawała się coraz jaśniejsza. Wraz z nią ostrości nabierała cała sylwetka. Najpierw widziana od frontu, szeroka i spłaszczona, z narastającym rykiem zbliżyła się do dwójki kotów, na moment zaprezentowała się z boku - dość opływowa, ale ciężka, przypominająca trochę żabę i podobnie jak mokry płaz lśniąca, choć w jednolicie bordowym kolorze - i minęła obojętnie Wojownika i jego Terminatorkę. W ślad za drugą parą oczu, wściekle czerwonych, świecących z tyłu Potwora, skłębiła się chmura gryzącego, gorącego dymu. Jego zapach ewidentnie był na stałe zawieszony nad czarną powierzchnią Grzmiącej Ścieżki.
Gęsiopióry spojrzał na Mętną Łapę z dość poważną miną, w której tkwiła odrobina trudnego do wyjaśnienia niepokoju.
- Wracajmy do Obozu - zasugerował i dotknął przelotnie nosem jej uszka, zawracając o sto osiemdziesiąt stopni - Teraz już wiesz, jakie one są. I chciałbym, żebyś nie przychodziła tu sama. Taki pędzący Potwór na nic nie zwraca uwagi.
Lekko się uśmiechnął, żeby trochę rozluźnić atmosferę. Nie chciał za mocno przestraszyć swojej Uczennicy, ale uważał, że takie zapoznanie z najniebezpieczniejszym miejscem w lesie u jego boku było rozsądnym krokiem.
W drodze powrotnej wspomniał jeszcze, że zostało im kilka punktów Kodeksu Wojownika do omówienia, ale żeby zostawić to na kiedy indziej. Cały spacer poświęcił na swobodną rozmowę, aby Mętnej Łapie łatwiej było wrócić do porządku dziennego po dniu tak pełnym wrażeń...
  • //jeśli Mętka chce jeszcze o coś zapytać, to śmiało pisz, a jak nie, to możesz zacząć kolejny dzień treningu :>
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości