Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Już miał pytać co to czarny ogon, ale na szczęście zaraz wszystko wyjaśnił. To jest - nie do końca - ale James mógł dojść do tego, że to jakiś zbiornik wodny, skoro mieli pływać. Reszta była znacznie mniej... logiczna. Nie umiał tego do końca wyjaśnić samemu sobie nawet, ale nie było w tym za grosz sensu. Walka z duchami... duchy nie są czasem, no, przezroczyste? - Masz... naprawdę ambitne plany na to spotkanie z duchami - odpowiedział w końcu, wymuszając z siebie lekki uśmiech. Nie było sensu go pouczać, ani tym bardziej straszyć. Tutaj faktycznie nic złego nie może się stać. Duchów nie ma. Prędzej serio trafią na jakieś rozwścieczone zwierzę, niż paranormalne zjawisko. - Oby tylko faktycznie było wszystko dobrze i na spokojnie w takim razie. Nie wiem jak długo potrafisz trzymać oddech pod wodą, ale duchy nie muszą oddychać, bo nie żyją. Więc... wiesz.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Jeśli miałby nie mieć ciała, tylko być taką jakby mgłą, to chyba woda mogłaby być dla niego jakąś przeszkodą, ale nie wiem, nie znam się. — Spojrzał na pysk Jamesa szukając w nim jakiejś odpowiedzi lub wsparcia. Sam już nie wiedział co się dzieje, ani o czym mówi.
Następnie opuścił łeb i spojrzał między przednie łapy i ciężko wzdychnął. — Skomplikowane to wszystko, tak jak mówisz miejmy nadzieję, że nawet jeśli byłby tu duchy to i tak byłoby dobrze. — Ponownie spojrzał na kocura. — To eee, mówiłeś, że twoja rodzina nie pochodziła z klanu, tak? Czyli raczej nie wyniosła z niego wiedzy medycznej, jak sobie radzisz w przypadku chorób i ran? — To była z pewnością ciekawa kwestia, niż dalsza rozmowa o duchach, od której mózg Chabra prawie wyparował.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Temat na szczęście się urwał - James bowiem nie potrafił w żaden sposób potwierdzić niczego, co mówił Chaber. Nie mógł też zaprzeczać, bo już chyba dostatecznie mu namieszał w głowie. Sobie samemu też, co go zniechęcało do dalszego otwierania pyska w tej kwestii. Kolejna jednak była chyba nieco gorsza, bo jak o tym myślał... - Ja... nie wiem. Nie byłem jeszcze chory, nie myślałem co wtedy. Chyba będę próbował to przełknąć? - i przeżyje to, co jego partnerka - o ile nie gorzej. W końcu ona miała jakąkolwiek pomoc. - Kiedyś spotkałem kogoś, kto mówił, że zna się na medycynie. Może bym znalazł więcej kotów, które się znają i udałoby się mnie w ten sposób uleczyć...?
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Poczuł chwilową ulgę, jednak James też nie miał zawsze wszystkiego przemyślanego. Z drugiej strony poczuł lekki niepokój. W Klanie zawsze była pomoc dla chorych. Ale samotnicy nie mieli aż tak łatwego dostępu do wiedzy i medykamentów. — Rozumiem — skinął głową — chociaż mam wrażenie, że prościej na kogoś wpaść akurat wtedy, gdy go nie szukasz. — Westchnął cicho. — Ja pewnie szukałbym pomocy u któregoś z klanów, pewnie w... — czy Poeta by pomógł obcemu kotu? Był oschły, tak, ale nie bezduszny. — Wichrze — oni z pewnością byli przyjaźni. Miał czasem wrażenie, że z Rzeką byli bliźniaczymi klanami. — ewentualnie Gromie — do nie go nie miał aż tyle pewności, ale nie miał powodów, aby źle o nich myśleć. — lub Rzece, Cienia bym unikał. — Nie, aby był uprzedzony, ale w sytuacji zagrożenia życia lepiej stawiać na pewniejsze opcje, a nie wiedział jak ma się Cień po ostatnich wydarzeniach. — Ewentualnie jeśli byłoby bardzo źle i nie masz co do tego żadnych obiekcji — on by miał. — To można spróbować iść do ludzi. — Dla ratowania siebie pewnie by tego nie zrobił, ale jeśli, któryś z jego bliskich byłby w fatalnym stanie, to zrobiłby wszystko, aby przeżył. Nawet jakby miałby go za tą pomoc znienawidzić.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Wicher... chwilę myślał, po czym lekko machnął głową. - Może by się zgodzili. Kiedyś ktoś mnie stamtąd przegonił i narzekał na swojego przywódcę - odpowiedział z lekkim uśmiechem, obecnie uważając to za zabawne. W końcu - jak ktoś poleca mu Klan, gdzie przywódca jest... zły, zdaniem Klanowicza, to czy to dobre miejsce do szukania pomocy? Na pewno bardziej go pchało w tamte tereny, bo ilekroć coś było związane z Wichrem było... ciekawe, tak po prostu.
O Gromie nie wiedział nic. Nie mówił więc na jego temat zbyt wiele. Właściwie, do interpretacji starszego pozostało zgadnięcie czy mówił wcześniej o Wichrze, czy o tych drugich.
Ostatnie zaś skomentował cichym, zdecydowanie obrzydzonym dźwiękiem. - Podziękuję. Jeszcze zrobią za dużo, na "lepsze" - mruknął, machając do tego lekko łapą. Rzecz jasna, bardziej obawiał się samego pójścia na osiedle, niż wszelkich kontaktów z ludźmi. Sam chciał do nich zaprowadzić Mary, więc... ufał im. Musiał im ufać. Jednakże, wizja tego że miałby spotkać się z dawnym znajomym gdzieś na osiedlu... ughh...
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Jak cię przegonili to chyba średnio zachęca do odwiedzenia — ale kto co lubił, nie jemu oceniać. — Kto narzekał jeśli mogę widzieć? — Podobno w innych klanach źle się nie działo, ale sytuacji w Cieniu też nikt się nie spodziewał... — W sensie z jakiego klanu? — Imię kota było mu raczej zbędne i pewnie niewiele by powiedziało.
— Rozumiem — skinął głową. On też się w łapy dwunożnych wolał nie pchać.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- Nie mam pojęcia - wtórował od razu, bo zawsze dostaje to pytanie i zawsze może odpowiedzieć tylko w ten sposób. Nie zapytał o imię kotki, która krytykowała Gwiazdę. Nie pamiętał już dlaczego. Chyba go nieco onieśmieliła, a potem obawiał się że przedłużanie rozmowy ją zezłości i zachęci do wyrzucenia za granicę w mniej przyjazny sposób. - ...Z Wichru.
Dodał chwilę później, bo to już nie było problemem. To był na bank Wicher. - Starałem się to zweryfikować, żeby pusto nie wierzyć w niczyje słowa, ale nie odniosłem żadnego sukcesu jak na ten moment.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Wicher? Lis, ani Szop nie wydawali się narzekać na Iskrę. Może James trafił na jakiś wyjątek? Z tego co kojarzył to w Wichrze, poza brakiem ojców, raczej było dobrze.
— Klanowe Koty mogą być średnio ufne jeśli chodzi o obcych, szczególnie samotników. — Nie do końca rozumiał czemu, ale tak już było. On byłby w stanie opowiedzieć przypadkowemu kotu o wszystkim co wie i nawet nie pomyślałby, że może to być niebezpieczne. Może to lepiej, że inni mieli trochę więcej rozumu w głowie. — A to, że pytałeś o Przywódcę pewnie nie pomogło. — Takie rzeczy tylko budziły w innych podejrzenia.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Mógł się tego domyślić. Był to zdrowy rozsądek ze strony Klanowiczów. W końcu, pies wie co taki kot znikąd może zrobić z poufnymi informacjami? - Nie pytałem - pokiwał głową na boki. - Sama o nim mówiła... zresztą, mówienie że przywódca jest słaby, chyba nie jest najrozsądniejsze? Gdyby ktoś miał złe zamiary, łatwiej wykorzystać Klan, który ma się gorzej i którego przywódca niezbyt... ogarnia, niż taki silny, co aż strach koło niego się przejść.
Zauważył zaraz. To jego osobista opinia, ale... miało to chyba jakiś sens?
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Zamyślił się, co takiego mogło się wydarzyć, aby wichrzak narzekał na swojego przywódcę przypadkowemu samotnikowi? Coś mu się tu nie zgadzało.
— Tak, tak, z pewnością byłoby to nierozważne. Może był to jakiś Terminator, który dostał Mistrza, którego nie chciał lub coś takiego? — Prościej było mu wyobrazić sobie, że coś takiego zrobił młody kot.
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
- ...Może - bo aż tak terminologii nie rozumiał. To jest, coś pamiętał, Nektar mu mówiła. Skłamałby mówiąc, że pamiętał wszystko, bo pamiętał... tyle co nic! Skrzywił się pod nosem, chwilę usiłując skupić myśli. Nic z tego, w każdym razie, bo nie ważne jak bardzo mózg wytężał, miał w głowie pustkę. Ostatecznie tylko lekko pokiwał łbem. - Cokolwiek by to nie było, dziwne zagranie.
Skwitował zaraz, ostatecznie lekko się otrzepując. - Masz tu jeszcze coś do roboty? - bo jak nie to... chyba mógł zacząć myśleć jak kulturalnie się zawinąć gdzieś na bok? Trochę dalszy, niż jak był teraz, bo byłoby to niezręczne. James po prostu chyba nie miał już nic do dodania na ten moment... no, chyba że starszy miał jakieś pomysły, wtedy pewnie by został na dłuższe pogawędki.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Cóż chyba nie? — Rozejrzał się po okolicy, jakby szukał jeszcze czegokolwiek, o co mógłby zahaczyć rozmowę, niestety nic takiego nie wpadło mu do głowy. Pytanie Jamesa brzmiało też trochę jak sugestia, że Chaber powoli powinien zacząć się zwijać.
— No to, chyba będę iść dalej. — Powiedział lekko niezręcznie, pożegnania nie należały do jego mocnych stron. — Jakbyś chciał jeszcze kiedyś pogadać, to w najbliższym czasie, będę na osiedlu. — Uśmiechnął się nieznacznie — No to, do zobaczenia. — Pożegnał się i poszedł w dalszą wędrówkę.
// zt
Krótkowłosy, poczochrany, kremowy, cętkowany kocur o europejskiej budowie ciała. Ma zielone, smutne, zmęczone oczyska.
paskudny!!! i tragiczny też. mega smutny, przygnębiony i w ogóle, niechętny na nic. trochę troskliwy, trochę posłucha. samolub z niego w ogóle.
Mustang [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Na samo wspomnienie o osiedlu poczuł, jak nieprzyjemny dreszcz przebiega mu po plecach. Skrzywił się więc, ostatecznie tylko kiwając głową Chabrowi na pożegnanie. Nie było sensu nic mówić, poza cicho wymruczanym "uważaj na siebie". Po tym, odszedł nieznaczny kawałek dalej żeby chwilę później spróbować się przespać. A pal licho są tu duchy i zobaczy swoją ukochaną...
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Było coraz chłodniej. Wiatr Pory Opadających Liści targał delikatnie jej sierść, a zachodzące na horyzoncie słońce odbijało się w różanych ślepiach ognistą czerwienią. Białe łapy przystanęły, gdy dotarła w niedaleką okolice miejsca, gdzie spędziła parę upojnych chwil z pewną nakrapianą kocicą. Dawno jej nie widziała, ani nie czuła. Może odeszła...? Nie robiło to na królowej większego wrażenia, chociaż mogłyby jeszcze spędzić razem parę miłych chwil... Nie wspominając o kuszących okolicznościach jaką była posiadana przez nakrapianą władza..
Usiadła na środku ścieżki, chłonąc ostatnie promienie, i obserwując ciemne kształty nagrobków niedaleko. Otuliła łapy ogonem, obserwując porastające ścieżkę byliny. Po co tu przyszła? Zapolować? A może wspomnienia odczuć, które tak mocno wypierała mimowolnie ją tu przyprowadziły? Nastroszyła lekko sierść.
Burza//
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Masywna, spora niebiesko-kremowo szylkretka z tygrysimi pręgami i białymi skarpetkami na łapach. Jej futro jest długie, oczy jasnozielone.
Ambicje dalej płoną w niej niczym podsycany suchymi liśćmi ogień. Ostatnie wydarzenia sprawiła, że jest znacznie bardziej ponura niż kiedyś. Wciąż narwana, nigdy nie odmówi walki, a dla klanu zrobi wszystko. Bojowa, uwielbiająca walczyć, rozsmakowana we własnej sile, choć gdy ma słabsze dni ma skłonności do użalania się nad sobą i wątpienia we własne umiejętności oraz postępowanie.
Pasmo nieszczęść trwało. Władza w Gromie ją załamywała, Kłoda przepadła, Wschód okazała się według Burzy zdrajczynią razem ze swoją siostrą, a teraz przepadł także Kornik. Kornik... Jego zniknięcie zabolało go nie mniej niż zaginięcie siostry, żal był tak silny, iż miała wrażenie, że się dusi. Jadła niewiele, mdliło ją na sam zapach jedzenia, a w obozie kręciła się bez celu z miną jakby chciała utopić się w pierwszej lepszej kałuży.
Tego dnia wyszła na patrol z Bazim Puchem oraz Wiotką Paprotką i... zostawiła ich. Zbliżywszy się do granicy z terenami niczyimi przekroczyła ją i nie bacząc na zdziwione okrzyki towarzyszy odeszła jakby pogrążona we śnie nie patrząc nawet gdzie idzie i dlaczego. Byle dalej. Byle szybciej. Nie zorientowała się nawet kiedy dokładnie zaczęła biec, gnać jakby ścigały ją wszystkie psy tego świata. Nic już nie miało sensu ani znaczenia.
W końcu serce niemal wyskoczyło jej z piersi, gardło się zacisnęło, a ze zmęczenia robiło jej się ciemno przed oczami; musiała się zatrzymać. Los chciał, że stało się to dopiero nieopodal jakiejś obcej białofutrej kocicy, którą Burza zmierzyła martwym, pustym spojrzeniem nie wiedząc co robić ani jak zareagować. Była kompletnie rozbita.