Księżyce: 100 Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
O proszę! Jaka ładna zdobycz! Nie zwlekając ani chwili ustawił się ood wiatr, ugiął łapy i ułożył ogon wzdłuż ciała, na linii grzbietu oraz głowy. Teraz musiał jeszcze przenieść ciężar ciała na tylne łapy i patrzeć, nie nadepnąć na jakiś patyk czy coś w tym rodzaju. Łatwizna! Zaczął iść ostrożnie w kierunku myszy, żeby skoczyć na nią w dogodnym momencie. Jeszcze chwila, a również i ona dołączy do jego kolekcji.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Fatalnym zbiegiem okoliczności mysz akurat w chwili, gdy Kozia Broda miał zaatakować, odwróciła się za siebie, dostrzegła napastnika i natychmiast dała nurka w trawę. Nim się obejrzał, stracił ją z oczu.
Księżyce: 100 Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
No nie! Czemu?! Czujna była, nie ma co. Zaklął pod nosem. Węszył i rozglądał się za myszą, ale ta uciekła! Tym razem nie było drugiej szansy i gryzoń zniknął bez śladu. Trudno, zaraz upoluje coś lepszego! Kręcił się jeszcze po okolicy przez jakiś czas, zdeterminowany żeby złapać więcej, jednak już na nic nie mógł trafić. Ale jak to...? Wreszcie musiał się pogodzić z tym, że pora wracać do obozu. Odszukał swoje zdobycze, co zajęło mu chwilę, a po drodze przyglądał się jeszcze kwiatkom, bo były ładne. Koniec końców wszystkie piszczki wylądowały bezproblemowo na stosie zwierzyny. Świetnie! Uwielbiał polowanie! Zwłaszcza teraz, kiedy nie wracał z pustymi łapami. Podczas pory nagich drzew słabo się polowało. W końcu co to za frajda, kiedy trzeba się namęczyć, a nic się nie osiąga? Udał się do swojego legowiska na zasłużony odpoczynek. Wyciągnął przed siebie łapy i zamknął oczy. Śniło mu się, że zagania wielkie bażanty do lasu.
/zt
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Maki zaczynały być coraz większą rzadkością, więc jeśli Jaśminek chciał zobaczyć jeszcze jakieś świeże, dziko rosnące to musiał się pospieszyć, bo kilka wschodów słońca i może już nie być okazji. A jako że miał od jakiegoś czasu chłopaka... To postanowił go również zaciągnąć. Nie miał większych planów, po prostu chciał spędzić z Kostkiem trochę czasu sam na sam, pozbierać jakieś kwiatki, o! może zrobić wianek dla liliowego? Pasowałby mu. Tylko... oboje mieli terminatorów i znalezienie dłuższej chwili dla siebie było dość trudne. Dlatego wpadł na pomysł, że jeśli tylko uda im się skończyć trening, to spotkają się na makowej polance, przy jednym z charakterystycznych krzewów.
I jakoś tak się stało, że Jaśminek dotarł na miejsce jako pierwszy. Nie narzekał, wolał poczekać chwilę niż dać swojemu... partnerowi czekać. Wciąż się nie przyzwyczaił do nazywania w ten sposób Kostka... Jako że miał pewnie chwilkę przerwy przed zjawieniem się liliowego, to położył się na plecach wśród kwiatów i zaczął obserwować niebo. Ani jednej chmurki... Pogoda nie zachęcała do takich wypraw poza zacieniony obóz.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Samotność była... okropna. Kotek i Jaśminek ogólnie spędzali ze sobą mało czasu, jednak od jakiegoś czasu liliowy w ogóle rzadko pojawiał się w obozie, więc tym bardziej Jaśminek czuł się sam. A gdyby tego było mało, nikt z jego bratanków nie został w obozie. Wszyscy poznikali. Tak samo zresztą, jak jego terminatorzy, cała trójka wyparowała tuż po swojej ceremonii... Jaśminkowi został jedynie Warkot i Szpon, gdyby nie ta dwójka to łaciatek pewnie wróciłby do stanu po pogrzebie Kwiatka i taty. A tak to na razie się trzymał... Jakoś. Przynajmniej w pobliżu innych lub gdy coś robił, bo w innym przypadku smętne myśli wracały.
Akurat leżał już w pustej Makowej Polance. Nie było tu kwiatów, a jednak ciepłe wspomnienia z pory młodych i zielonych liści powracały. Tylko no, nie mógł powstrzymać tych okropnych łez i cicho sobie szlochał, zwinięty w kłębek, mając nadzieję, że nikt go nie znajdzie w tym stanie...
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wrócił chłód to i ja mogłem wrócić do tarzania po Grzmiącej Ścieżce bez ryzyka oparzeń. Zresztą o intensywniej pachnące zielsko było teraz niezwykle ciężko, wszystko przestawało kwitnąć i przymierało gdzieś w błocie. Więc naturalną koleją rzeczy ciężej kursowałem między obozem, a jezdnią i taki też plan miałem na dzisiaj, ale na wysokości Makowej Polanki natrafiłem na przeszkodę. Gdyby biało-czarny szlochał głośno to bym wiedział już z daleka żeby go ominął szerokim łukiem i udawać, że mnie tu nigdy nie było. Ale niestety zobaczyłem tylko zwinięty koci kłębek w środku terenów i jakkolwiek nie towarzyszył mu mocny zapach krwi, to wygrało jakieś poczucie obowiązku względem Klanu?? Chyba?? Nie wiedziałem jak to do końca określić, ale no nie chciałbym mieć na sumieniu żadnego z Rzeczniaków, dlatego podszedłem bliżej i dopiero gdy byłem o sus czy dwa dotarło do mnie popłakiwanie.
Och. No to niezręcznie, pomyślałem do siebie i stałem tak z trzy uderzenia serca w miejscu, rozważając swoje opcje. Ale im dłużej sterczałem w pobliżu tym głupiej było po prostu uciec i udawać, że niczego nie widziałem, więc podjąłem najgorszą z możliwych decyzji. Podszedłem ostrożnie jeszcze te parę kroków i spytałem. – Wszystko w porządku?
No jakby wszystko było w porządku to by nie ryczał, ale jak rzuci odpowiedzią twierdzącą to będę mógł z prawie czystym sumieniem ruszyć dalej, nie?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Nie wyczuł zbliżającego się w jego stronę kocura. Normalnie pewnie byłby w stanie go wyczuć, ale przez zatkany nosek było to trudne... A gdy szylkret się odezwał, Jaśminek niemalże podskoczył, podnosząc głowę i gwałtownie rozglądając się dookoła. Szybko przeskanował teren, ale nie znalazł żadnego niebezpieczeństwa, oprócz... Tego po części nowego z klanu. Minóg chyba... Dobrych kilka uderzeń serca zajęło mu ogarnięcie sytuacji, a w międzyczasie z nagłego strachu zaczął czuć ogromny wstyd. Bo, ugh, no było to troszkę upokarzające!! Ale no, jego wina, mógł znaleźć jakąś kryjówkę, a nie tak szlochać na środku polany...
No i dopiero po tych kilku sekundach przypomniał sobie o pytaniu, które padło w jego stronę. - J-ja? Em... Tak...? Nie...? Znaczy, tak, je-estem cały i ten, zdrowy, ale, uhhh, to nic takiego - wyrzucił zgodnie z prawdą, wbijając wzrok w ziemię. Wdech wydech i odważył się nawet wstać. - Więc ten, n-nie musisz się martwić!! - wyrzucił, próbując posłać kocurowi jakiś uśmiech, ale zamiast tego kolejna fala łez przypłynęła mu do oczu. Szybko wytarł je jedną łapką, która tam została, zasłaniając jego zapłakaną mordkę. O Gwiezdni, czuł się jak idiota.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No i mój sprytny plan okazał się taki nie do końca nieskazitelny. Jak to nie był idealny przykład sprzecznych sygnałów to nie wiedziałem co nim by miało być. Znaczy no spoko, jakby nie spodziewałem się niczego innego, ale widząc aż taką rozbieżność między obrazkiem przede mną, a zapewnieniami, że jest w porządku, zwątpiłem czy aby na pewno mogę sobie iść. Może to był jakiś test, za najbliższą kępą trawy czaił się Łabędzia Gwiazda i jak ruszę dalej ze swoim dniem to wyskoczy i poinformuje, że oblałem egzamin i mogę się już pakować, wypad z klanu za taki brak empatii.
Cofnąłem się pół kroku, by wstający Kwitnący Jaśmin nie wlazł mi prosto na nos ze swoimi glutami. Kolejna fala płaczu. Niedobrze, bardzo niedobrze.
– Mhm, no ten. Nie wyglądasz jakby to było nic takiego. Ale jak uważasz. – odparłem, krzywiąc się wewnętrznie na niezręczność jaką ociekały moje słowa. Tkwiłem w miejscu nie bardzo wiedząc jak nawigować w sytuacji.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
W lekkiej panice próbował łapką otrzeć łzy i doprowadzić się do jakiegokolwiek porządku. Całe szczęście po tej drugiej fali łez nie zapowiadało się na to, by nadeszła jeszcze kolejna, już trzecia. Problem natomiast był w tej niezręczności, którą pewnie koty w obozie mogły wyczuć... No jego wina, że pozwolił, by ta sytuacja zaistniała.
- P-po prostu było mi smutno i jakoś tak emocje puściły... Ale ten, to serio nic poważnego! - zapewnił, pociągając noskiem, a w międzyczasie odrywając łapkę od załzawionego pyszczka. - Przepraszam, zrobiło się trochę niezręcznie, nie? Przerwałem ci polowanie? Uhhh jak tak to jeszcze raz, przepraszam - wyrzucił, jeszcze dwa razy pociągając noskiem. Wzrok miał skierowany na ziemię, bo no nie ma mowy, że w tym stanie będzie mógł utrzymać kontakt wzrokowy... Ehh.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Trochę niezręcznie to mocne niedopowiedzenie, jakby kto mnie pytał o zdanie, ale darowałem sobie komentowanie tego na głos, bo jak nic doprowadziłoby to jedynie do pogorszenia atmosfery. A nie byłem do końca taki pewny czy bym to zniósł, już teraz była przytłaczająca.
– Nie polowałem, byłem w drodze na Grzmiącą Ścieżkę po prostu. Więc. Nie ma za co przepraszać. – wzruszyłem barkami dla podkreślenia, że faktycznie to nic takiego nie było. Kocur nie zbierał się do odejścia, więc i mi było trudno kontynuować ze swoim dniem. Dlatego żeby nie stać jak ten słup, odchrząknąłem. – A było smutno, bo...?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Racja, było bardzo niezręcznie. Jaśminek w tym momencie gotował się pod swoim futerkiem ze wstydu, choć rozmowa zaczęła przybierać normalniejsze tory, więc nie było już aż tak tragicznie.
- Grzmiacą...? A. Chyba wiem czemu, ale, hm, czemu...? - zapytał, nie do końca ogarniając, chcąc pociągnąć trochę ten temat i jak najszybciej skupić się na czymś innym niż wpadce sprzed chwili. Bo załapał, że zapach kocura był identyczny do drogi, po której jeżdżą potwory, ale po co to robił??
- Em... Mój partner gdzieś się podział... Wszyscy trzej terminatorzy których dostałem też zniknęli... Dzieci mojego brata też i uh. Martwię się. I tęsknie. I jakoś tak mnie to przytłoczyło... - wyjaśnił, grzebiąc łapką w ziemi. Już nie płakał, czuł się na swój sposób... lekko?? Może warto było jednak przebrnąć przez ten głupi początek by się móc komuś zwierzyć. Bo tak zwierzać się innym i psuć im humor głupio, a Minóg już go złapał na gorącym uczynku i no.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Jasne, wiedziałem o co kocur pyta, ale niekoniecznie chciałem znowu słuchać tych wyjaśnień swoim głosem. Tym bardziej, że sam się domyślał, więc nic nie stało na przeszkodzie by skupić się na drugim, równie ważnym powodzie.
– Zioła i kwiaty już nie kwitną, bo za zimno dla nich, więc wszystkie silniej pachnące zielska mi teraz odpadają, pozostaje Grzmiąca Ścieżka. Ale dla równowagi w Porę Zielonych Liści, gdy roślinek od groma, nawet nie ma co się do Grzmiącej Ścieżki zbliżać jeśli nie chcę kolejny miesiąc leczyć poparzeń. – wyjaśniłem na tyle obszernie, że może faktycznie biało-czarny nie sprostuje, że nie o to konkretnie pytał. Znaczy o ile faktycznie połączył wszystkie kropki teraz.
– O. – rzuciłem niezbyt elokwentnie i usiadłem, chociaż to nie było powiązane. To nie tak, że ilość zaginięć w życiu wojownika mnie przytłoczyła, że aż musiałem usiąść, ale tak się zbiegło w czasie. Odchrząknąłem. – To nieciekawie. Jeśli to ciebie pocieszy to mojego terminatora też już szmat czasu nie widziałem. No a partnera, dzieci brata czy samego brata w ogóle nie mam, więc tu średnio mam coś do dodania, ale... to prawie tak jakby zniknęli też.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Hmmmm, nie dostał tej odpowiedzi, której szukał wprost... Chociaż no, dzięki niej domyślił się o co chodzi i tak brnięcie w ten temat było troszkę niekomfortowe i dla niego i pewnie dla kolorowego. A z drugiej strony też tak głupio porzucić temat, więc do jego głowy wpadł pomysł. - Podczas pory młodych i zielonych liści nazbierałem trochę kwiatków i mam sporo płatków, które może nie pachną tak mocno, alee wciąż coś tam ładnie pachną, więc jakbyś chciał odmiany czy coś to zapraszam - zaproponował przyjaźnie, już trochę bardziej się luzując. Lubił paplać o kwiatkach, rozweselało go to i no, ogólnie najlepszy temat do odciągnięcia myśli.
- To, że straciłeś terminatora nie jest zbytnio pocieszające... Ale dzięki, że próbujesz. I że się zaciekawiłeś i dałeś mi się wygadać, już mi lepiej troszkę - wyrzucił, delikatnie się uśmiechając i również siadając.
//wygasło
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Ostatnim razem nie znalazł nic i postanowił odpuścić dopóki śnieg nie stopnieje. Uznał, że większe szanse będzie miał już w Porze Nowych Liści, gdy roślinność zacznie budzić się do życia, więc czekał cierpliwie.
Wyszedł z obozu korzystając z słonecznego, ciepłego dnia, a następnie ruszył ku polanom. Kiedy dotarł na miejsce, zaciągnął się rześkim powietrzem i westchnął głęboko. Tereny klanowe na nowo odżyły, a zwierzęta po wielu księżycach przerwały ponurą ciszę. Nie czekając dłużej, ruszył między trawę, wąchając wszystko i rozglądając się za czymś przydatnym.
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Las odżył do życia a wraz z nową porą odżyły również dwunodzy, którzy to raz po raz mogli się zakręcić w okolicach klanów. Często coś po sobie zostawiali, gubili swoje rzeczy. Maglista Łapa udał się na spacer nieopodal Grzmiącej Ścieżki, gdzie o dwunożnych było jeszcze łatwiej... jednak to nie ich mógł dostrzec kawałek dalej, a dziwne coś co odbijało światło. Gdyby kocur podszedł bliżej zauważyłby okrągłe szkiełko za którym były dwa ruszające się patyki, wskazujące na dziwne kształty. Było to przymocowane do podłużnego kawałka materiału. Dodatkowo czarno biały bez problemu mógł usłyszeć ciche "tyk tyk tyk" w bardzo równych odstępach od siebie.