Logo Artemidy
Makowa Polanka
O proszę! Jaka ładna zdobycz! Nie zwlekając ani chwili ustawił się ood wiatr, ugiął łapy i ułożył ogon wzdłuż ciała, na linii grzbietu oraz głowy. Teraz musiał jeszcze przenieść ciężar ciała na tylne łapy i patrzeć, nie nadepnąć na jakiś patyk czy coś w tym rodzaju. Łatwizna! Zaczął iść ostrożnie w kierunku myszy, żeby skoczyć na nią w dogodnym momencie. Jeszcze chwila, a również i ona dołączy do jego kolekcji.
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fatalnym zbiegiem okoliczności mysz akurat w chwili, gdy Kozia Broda miał zaatakować, odwróciła się za siebie, dostrzegła napastnika i natychmiast dała nurka w trawę. Nim się obejrzał, stracił ją z oczu.

Kozia Broda: S: 7 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 29 - 2 = 27/40

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No nie! Czemu?! Czujna była, nie ma co. Zaklął pod nosem. Węszył i rozglądał się za myszą, ale ta uciekła! Tym razem nie było drugiej szansy i gryzoń zniknął bez śladu. Trudno, zaraz upoluje coś lepszego! Kręcił się jeszcze po okolicy przez jakiś czas, zdeterminowany żeby złapać więcej, jednak już na nic nie mógł trafić. Ale jak to...? Wreszcie musiał się pogodzić z tym, że pora wracać do obozu. Odszukał swoje zdobycze, co zajęło mu chwilę, a po drodze przyglądał się jeszcze kwiatkom, bo były ładne. Koniec końców wszystkie piszczki wylądowały bezproblemowo na stosie zwierzyny. Świetnie! Uwielbiał polowanie! Zwłaszcza teraz, kiedy nie wracał z pustymi łapami. Podczas pory nagich drzew słabo się polowało. W końcu co to za frajda, kiedy trzeba się namęczyć, a nic się nie osiąga? Udał się do swojego legowiska na zasłużony odpoczynek. Wyciągnął przed siebie łapy i zamknął oczy. Śniło mu się, że zagania wielkie bażanty do lasu.

/zt
Stand up, everybody look alive
Say come on, come on, come on
We gonna get it now
Hands up if you`re ready for a fight
Say come on, come on, come on
We gonna win it now
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Maki zaczynały być coraz większą rzadkością, więc jeśli Jaśminek chciał zobaczyć jeszcze jakieś świeże, dziko rosnące to musiał się pospieszyć, bo kilka wschodów słońca i może już nie być okazji. A jako że miał od jakiegoś czasu chłopaka... To postanowił go również zaciągnąć. Nie miał większych planów, po prostu chciał spędzić z Kostkiem trochę czasu sam na sam, pozbierać jakieś kwiatki, o! może zrobić wianek dla liliowego? Pasowałby mu. Tylko... oboje mieli terminatorów i znalezienie dłuższej chwili dla siebie było dość trudne. Dlatego wpadł na pomysł, że jeśli tylko uda im się skończyć trening, to spotkają się na makowej polance, przy jednym z charakterystycznych krzewów.
I jakoś tak się stało, że Jaśminek dotarł na miejsce jako pierwszy. Nie narzekał, wolał poczekać chwilę niż dać swojemu... partnerowi czekać. Wciąż się nie przyzwyczaił do nazywania w ten sposób Kostka... Jako że miał pewnie chwilkę przerwy przed zjawieniem się liliowego, to położył się na plecach wśród kwiatów i zaczął obserwować niebo. Ani jednej chmurki... Pogoda nie zachęcała do takich wypraw poza zacieniony obóz.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Samotność była... okropna. Kotek i Jaśminek ogólnie spędzali ze sobą mało czasu, jednak od jakiegoś czasu liliowy w ogóle rzadko pojawiał się w obozie, więc tym bardziej Jaśminek czuł się sam. A gdyby tego było mało, nikt z jego bratanków nie został w obozie. Wszyscy poznikali. Tak samo zresztą, jak jego terminatorzy, cała trójka wyparowała tuż po swojej ceremonii... Jaśminkowi został jedynie Warkot i Szpon, gdyby nie ta dwójka to łaciatek pewnie wróciłby do stanu po pogrzebie Kwiatka i taty. A tak to na razie się trzymał... Jakoś. Przynajmniej w pobliżu innych lub gdy coś robił, bo w innym przypadku smętne myśli wracały.
Akurat leżał już w pustej Makowej Polance. Nie było tu kwiatów, a jednak ciepłe wspomnienia z pory młodych i zielonych liści powracały. Tylko no, nie mógł powstrzymać tych okropnych łez i cicho sobie szlochał, zwinięty w kłębek, mając nadzieję, że nikt go nie znajdzie w tym stanie...
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wrócił chłód to i ja mogłem wrócić do tarzania po Grzmiącej Ścieżce bez ryzyka oparzeń. Zresztą o intensywniej pachnące zielsko było teraz niezwykle ciężko, wszystko przestawało kwitnąć i przymierało gdzieś w błocie. Więc naturalną koleją rzeczy ciężej kursowałem między obozem, a jezdnią i taki też plan miałem na dzisiaj, ale na wysokości Makowej Polanki natrafiłem na przeszkodę. Gdyby biało-czarny szlochał głośno to bym wiedział już z daleka żeby go ominął szerokim łukiem i udawać, że mnie tu nigdy nie było. Ale niestety zobaczyłem tylko zwinięty koci kłębek w środku terenów i jakkolwiek nie towarzyszył mu mocny zapach krwi, to wygrało jakieś poczucie obowiązku względem Klanu?? Chyba?? Nie wiedziałem jak to do końca określić, ale no nie chciałbym mieć na sumieniu żadnego z Rzeczniaków, dlatego podszedłem bliżej i dopiero gdy byłem o sus czy dwa dotarło do mnie popłakiwanie.
Och.
No to niezręcznie, pomyślałem do siebie i stałem tak z trzy uderzenia serca w miejscu, rozważając swoje opcje. Ale im dłużej sterczałem w pobliżu tym głupiej było po prostu uciec i udawać, że niczego nie widziałem, więc podjąłem najgorszą z możliwych decyzji. Podszedłem ostrożnie jeszcze te parę kroków i spytałem. – Wszystko w porządku?
No jakby wszystko było w porządku to by nie ryczał, ale jak rzuci odpowiedzią twierdzącą to będę mógł z prawie czystym sumieniem ruszyć dalej, nie?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wyczuł zbliżającego się w jego stronę kocura. Normalnie pewnie byłby w stanie go wyczuć, ale przez zatkany nosek było to trudne... A gdy szylkret się odezwał, Jaśminek niemalże podskoczył, podnosząc głowę i gwałtownie rozglądając się dookoła. Szybko przeskanował teren, ale nie znalazł żadnego niebezpieczeństwa, oprócz... Tego po części nowego z klanu. Minóg chyba... Dobrych kilka uderzeń serca zajęło mu ogarnięcie sytuacji, a w międzyczasie z nagłego strachu zaczął czuć ogromny wstyd. Bo, ugh, no było to troszkę upokarzające!! Ale no, jego wina, mógł znaleźć jakąś kryjówkę, a nie tak szlochać na środku polany...
No i dopiero po tych kilku sekundach przypomniał sobie o pytaniu, które padło w jego stronę. - J-ja? Em... Tak...? Nie...? Znaczy, tak, je-estem cały i ten, zdrowy, ale, uhhh, to nic takiego - wyrzucił zgodnie z prawdą, wbijając wzrok w ziemię. Wdech wydech i odważył się nawet wstać. - Więc ten, n-nie musisz się martwić!! - wyrzucił, próbując posłać kocurowi jakiś uśmiech, ale zamiast tego kolejna fala łez przypłynęła mu do oczu. Szybko wytarł je jedną łapką, która tam została, zasłaniając jego zapłakaną mordkę. O Gwiezdni, czuł się jak idiota.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i mój sprytny plan okazał się taki nie do końca nieskazitelny. Jak to nie był idealny przykład sprzecznych sygnałów to nie wiedziałem co nim by miało być. Znaczy no spoko, jakby nie spodziewałem się niczego innego, ale widząc aż taką rozbieżność między obrazkiem przede mną, a zapewnieniami, że jest w porządku, zwątpiłem czy aby na pewno mogę sobie iść. Może to był jakiś test, za najbliższą kępą trawy czaił się Łabędzia Gwiazda i jak ruszę dalej ze swoim dniem to wyskoczy i poinformuje, że oblałem egzamin i mogę się już pakować, wypad z klanu za taki brak empatii.
Cofnąłem się pół kroku, by wstający Kwitnący Jaśmin nie wlazł mi prosto na nos ze swoimi glutami. Kolejna fala płaczu. Niedobrze, bardzo niedobrze.
– Mhm, no ten. Nie wyglądasz jakby to było nic takiego. Ale jak uważasz. – odparłem, krzywiąc się wewnętrznie na niezręczność jaką ociekały moje słowa. Tkwiłem w miejscu nie bardzo wiedząc jak nawigować w sytuacji.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W lekkiej panice próbował łapką otrzeć łzy i doprowadzić się do jakiegokolwiek porządku. Całe szczęście po tej drugiej fali łez nie zapowiadało się na to, by nadeszła jeszcze kolejna, już trzecia. Problem natomiast był w tej niezręczności, którą pewnie koty w obozie mogły wyczuć... No jego wina, że pozwolił, by ta sytuacja zaistniała.
- P-po prostu było mi smutno i jakoś tak emocje puściły... Ale ten, to serio nic poważnego! - zapewnił, pociągając noskiem, a w międzyczasie odrywając łapkę od załzawionego pyszczka. - Przepraszam, zrobiło się trochę niezręcznie, nie? Przerwałem ci polowanie? Uhhh jak tak to jeszcze raz, przepraszam - wyrzucił, jeszcze dwa razy pociągając noskiem. Wzrok miał skierowany na ziemię, bo no nie ma mowy, że w tym stanie będzie mógł utrzymać kontakt wzrokowy... Ehh.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trochę niezręcznie to mocne niedopowiedzenie, jakby kto mnie pytał o zdanie, ale darowałem sobie komentowanie tego na głos, bo jak nic doprowadziłoby to jedynie do pogorszenia atmosfery. A nie byłem do końca taki pewny czy bym to zniósł, już teraz była przytłaczająca.
– Nie polowałem, byłem w drodze na Grzmiącą Ścieżkę po prostu. Więc. Nie ma za co przepraszać. – wzruszyłem barkami dla podkreślenia, że faktycznie to nic takiego nie było. Kocur nie zbierał się do odejścia, więc i mi było trudno kontynuować ze swoim dniem. Dlatego żeby nie stać jak ten słup, odchrząknąłem. – A było smutno, bo...?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Racja, było bardzo niezręcznie. Jaśminek w tym momencie gotował się pod swoim futerkiem ze wstydu, choć rozmowa zaczęła przybierać normalniejsze tory, więc nie było już aż tak tragicznie.
- Grzmiacą...? A. Chyba wiem czemu, ale, hm, czemu...? - zapytał, nie do końca ogarniając, chcąc pociągnąć trochę ten temat i jak najszybciej skupić się na czymś innym niż wpadce sprzed chwili. Bo załapał, że zapach kocura był identyczny do drogi, po której jeżdżą potwory, ale po co to robił??
- Em... Mój partner gdzieś się podział... Wszyscy trzej terminatorzy których dostałem też zniknęli... Dzieci mojego brata też i uh. Martwię się. I tęsknie. I jakoś tak mnie to przytłoczyło... - wyjaśnił, grzebiąc łapką w ziemi. Już nie płakał, czuł się na swój sposób... lekko?? Może warto było jednak przebrnąć przez ten głupi początek by się móc komuś zwierzyć. Bo tak zwierzać się innym i psuć im humor głupio, a Minóg już go złapał na gorącym uczynku i no.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasne, wiedziałem o co kocur pyta, ale niekoniecznie chciałem znowu słuchać tych wyjaśnień swoim głosem. Tym bardziej, że sam się domyślał, więc nic nie stało na przeszkodzie by skupić się na drugim, równie ważnym powodzie.
– Zioła i kwiaty już nie kwitną, bo za zimno dla nich, więc wszystkie silniej pachnące zielska mi teraz odpadają, pozostaje Grzmiąca Ścieżka. Ale dla równowagi w Porę Zielonych Liści, gdy roślinek od groma, nawet nie ma co się do Grzmiącej Ścieżki zbliżać jeśli nie chcę kolejny miesiąc leczyć poparzeń. – wyjaśniłem na tyle obszernie, że może faktycznie biało-czarny nie sprostuje, że nie o to konkretnie pytał. Znaczy o ile faktycznie połączył wszystkie kropki teraz.
– O. – rzuciłem niezbyt elokwentnie i usiadłem, chociaż to nie było powiązane. To nie tak, że ilość zaginięć w życiu wojownika mnie przytłoczyła, że aż musiałem usiąść, ale tak się zbiegło w czasie. Odchrząknąłem. – To nieciekawie. Jeśli to ciebie pocieszy to mojego terminatora też już szmat czasu nie widziałem. No a partnera, dzieci brata czy samego brata w ogóle nie mam, więc tu średnio mam coś do dodania, ale... to prawie tak jakby zniknęli też.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Hmmmm, nie dostał tej odpowiedzi, której szukał wprost... Chociaż no, dzięki niej domyślił się o co chodzi i tak brnięcie w ten temat było troszkę niekomfortowe i dla niego i pewnie dla kolorowego. A z drugiej strony też tak głupio porzucić temat, więc do jego głowy wpadł pomysł. - Podczas pory młodych i zielonych liści nazbierałem trochę kwiatków i mam sporo płatków, które może nie pachną tak mocno, alee wciąż coś tam ładnie pachną, więc jakbyś chciał odmiany czy coś to zapraszam - zaproponował przyjaźnie, już trochę bardziej się luzując. Lubił paplać o kwiatkach, rozweselało go to i no, ogólnie najlepszy temat do odciągnięcia myśli.
- To, że straciłeś terminatora nie jest zbytnio pocieszające... Ale dzięki, że próbujesz. I że się zaciekawiłeś i dałeś mi się wygadać, już mi lepiej troszkę - wyrzucił, delikatnie się uśmiechając i również siadając.

//wygasło
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostatnim razem nie znalazł nic i postanowił odpuścić dopóki śnieg nie stopnieje. Uznał, że większe szanse będzie miał już w Porze Nowych Liści, gdy roślinność zacznie budzić się do życia, więc czekał cierpliwie.
Wyszedł z obozu korzystając z słonecznego, ciepłego dnia, a następnie ruszył ku polanom. Kiedy dotarł na miejsce, zaciągnął się rześkim powietrzem i westchnął głęboko. Tereny klanowe na nowo odżyły, a zwierzęta po wielu księżycach przerwały ponurą ciszę. Nie czekając dłużej, ruszył między trawę, wąchając wszystko i rozglądając się za czymś przydatnym.

//mg
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz

Las odżył do życia a wraz z nową porą odżyły również dwunodzy, którzy to raz po raz mogli się zakręcić w okolicach klanów. Często coś po sobie zostawiali, gubili swoje rzeczy. Maglista Łapa udał się na spacer nieopodal Grzmiącej Ścieżki, gdzie o dwunożnych było jeszcze łatwiej... jednak to nie ich mógł dostrzec kawałek dalej, a dziwne coś co odbijało światło. Gdyby kocur podszedł bliżej zauważyłby okrągłe szkiełko za którym były dwa ruszające się patyki, wskazujące na dziwne kształty. Było to przymocowane do podłużnego kawałka materiału. Dodatkowo czarno biały bez problemu mógł usłyszeć ciche "tyk tyk tyk" w bardzo równych odstępach od siebie.

Mglista Łapa | lvl: 3 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60


LVL 4 165 / 300
MedLVL 0 24 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości