Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Prowadź w nieznane? Hm. W tej sposób pewnie faktycznie pójdą gdzieś w nieznane, bowiem tutaj głównie Bratek kojarzyła co najwyżej nazwy miejsc i to, że widziała je z daleka gdy przechadzali się z Nocą podczas treningu. Skinęła z rozbawieniem Rdzy i faktycznie zaczęła iść, po prostu przed siebie. Gdzieś dojdą na pewno. xxx - Z jednej strony dużo nowych rzeczy, ale z drugiej nie wiem na ile ciekawych. Po spędzeniu tylu księżycy jako samotnik, wiele rzeczy które na początku wydawały mi się interesujące, potem już takie nie były- odpowiedziała Wiewiórczej Łapie nieco melancholijnym tonem - Ale po drodze poznałam różne koty, samotników i pieszczoszków, chociaż większość to były ledwie krótkie spotkania. Jak byłam młoda to dużo zawdzięczałam ich pomocy. Widziałam też różne siedliska dwunogów, nawet takie większe od Osiedla które znajduje się niedaleko naszych terenów. Było tam wiele kolorowych tworów dwunogów... samotnicy wydawali się wiedzieć czym jest większość tych rzeczy, ale ja nie.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Słuchała uważnie tego, o czym mówiła Bratek, uśmiechając się do niej delikatnie. Zamyśliła się na moment, mrużąc swoje oczka. Drgnęła delikatnie ogonem, po czym otworzyła pyszczek, aby zacząć mówić.
- Wróciłaś sama do Klanu, co nie? - zapytała, spoglądając na kocicę. Drgnęła delikatnie wibrysami. - I co uważałaś na początku za niesamowite? Możemy tak sobie wrócić myślami do tego, nie? W końcu jesteśmy w podobnej sytuacji!
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
xxx - Tak - pokiwała twierdząco głową - Zajeło mi to bardzo dużo czasu bo gdy dwunodzy mnie złapali to przetransportowali mnie swoim potworem daleko, daleko stąd. Koty tam, gdzie trafiłam, nie wiedziały nawet nic o Czterech Klanach i nie były w stanie mnie pokierować z powrotem. Szłam po omacku, trochę kierując się tym gdzie wschodzi i zachodzi słońce. Minęło mnóstwo czasu nim trafiłam na jakąkolwiek wskazówkę gdzie dokładnie mam iść. - wytłumaczyła Wiewiórczej Łapie wciąż nieco melancholijnym tonem. Nie wydawała się zła ani smutna, raczej jakby... wspominała to wszystko z mieszanymi uczuciami i jakimś zmęczeniem - Hm... chyba właśnie to, co stworzyli dwunodzy. Różnego rodzaju potwory, też takie naprawdę olbrzymie. I olbrzymią grzmiącą ścieżkę, wielokrotnie większą od naszej, po któej na raz mknęło mnóstwo potworów różnych wielkości. I w jednym z Osiedli dwunogów były naprawdę, naprawdę wysokie siedliska, samotnicy określali je mianami bloków albo budynków, sięgały niemalże do nieba. Zdecydowanie robiły wrażenie, będąc o wiele, wiele wyższe od drzew w lesie.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Obserwowała podczas tej rozmowy Bratek, chcąc po mimice zgadnąć, jak się teraz czuje. Nie chciała na nią naciskać czy cokolwiek, nie chciała, aby przez ich rozmowę się poczuła gorzej. Ale... chyba było git!
- Mhm, chyba... wiem? Ja w sumie wędrowałam na swoich łapach tylko, nie widziałam aż takich wielkich grzmiących ścieżek! Widziałam bloki, o których mówisz - zamruczała ciepło, spoglądając na koleżankę. - Zawsze się zastanawiałam, jak obozy dwunożnych się mieszczą w tym. A widziałaś kiedyś potwory na wodzie? - zapytała, posyłając uśmiech w stronę trójkolorowej kotki. Bo ona, hehe, widziała.
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
xxx - Wiesz co, te siedliska dwunogów kojarzyły mi się trochę z mrowiskami. Wysokie i wypełnione po brzegi dwunogami którzy się w nich kotłowali. Może tak im wygodniej żyć, wydaje mi się, że akurat oni lubią gnieździć się w wielkiej ilości na małym terenie. W końcu nawet nasze osiedle niedaleko czterech Klanów mieści w sobie dużo więcej dwunogów niż kotów w Klanach - zauważyła. - Na wodzie...? Nie, chyba nie - pokręciła przecząco głową - ale to też dlatego że raczej nie przebywałam przy dużych zbiornikach wodnych. Starałam się raczej trzymać płynącej wody jak rzeki i strumyki bo w nich woda jest najczystsza. Czasem tylko widziałam dwunogów się w niej kąpiących albo pływających na takich... niezbyt wielkich drewnianych belach? Czymś podobnym.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
- Hm, no to racja w sumie - mruknęła na słowa wojowniczki, kiwając jej głową. Robiło to sens, to na pewno! Na jej słowa zamruczała wesoło. Tak, świeża woda dla kota, który dużo podróżuje, była ważna, przecież sama o tym wiedziała.
- No rozumiem! Chyba często też w okolicach dwunożni pływają, nie? Ciekawe, że oni to lubią. Futra w ogóle na sobie nie mają, nie jest im zimno w tej wodzie? - mruknęła, zastanawiając się. W końcu jednak pokręciła łbem. Dwunożni to w ogóle byli dziwni według niej. Dziwni, ale jednocześnie no. Interesujący. Coś w nich takiego było, że z bezpiecznej odległości Rdza to by ich chętnie poobserwowała. Dlatego też w sumie tak długo się kręciła w okolicach osiedla, kiedy Wawrzyn było zmuszone do odejścia.
- Ja przed dołączeniem do Klanu wyruszyłam w stronę Wielkiej Słonej Wody. I tam widziałam takie potężne potwory na wodzie. Tam, gdzie kiedyś kiedyś mieszkały nasze Klany. Raz spotkałam samotnika, który na takim potworze mieszkał, podobno to się nazywa... statek. Jak dobrze pamiętam. A Wielką Słoną Wodę on i samotnicy z tamtej okolicy nazywali morzem - zaczęła. - Dwunożni na piasku sobie siedzieli w najlepsze, kocięta dwunożnych się bawili. Ale ja byłam nad morzem, jak było już trochę zimno, to nie było ich tak dużo. Oh, a MEWY? Mewy są okropne...! Kradną wszystko co popadnie, wielkie gnoje. Zdaje się, że nawet kociaka by ukradły, gdyby im było w interesie!
xxxxZiewnąłem przeciągle. Zdarzyło mi się zasnąć w trakcie dnia, czego normalnie nie robiłem. I tak, jak niedawno obudziłem się w Zalanej Norze, tak wyszedłem cicho z obozu, by posiedzieć nieco nad rzeką. Woda mnie uspokajała, nie tylko ta biało-niebieska, moja siostra, ale także ta... ta zwykła. Rzeka. Chwilę więc spacerowałem przy Zatopionych Korzeniach, wbijałem wzrok w taflę wody, aż mi ogon sam wślizgnął się do wody! Serio! Ja nic! To już chyba trzeba było skorzystać, prawda? xxxxW wodzie zatopiłem tylko mój biały koniec ogona. Pilnowałem, by cień nie opadał na taflę wody, zastygłem w bezruchu, cicho. Czekałem na rybę.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Wędkowanie, wędkowanie... najpiękniejszy w świecie sport.
Ogniste Serce długo na branie nie musiał czekać, na szczęście. Tak. Nie. Może? Coś wyraźnie poruszyło się pod powierzchnią wody, przepłynęło nieopodal jego ogona i nawet faktycznie przypominało w kształcie rybę... ale nią nie było. Świeciło się ładnie w słońcu, wyglądało jak rybka, a w istocie była to tylko wyjątkowo realistyczna przynęta spinningowa, która najwyraźniej komuś zerwała się z haczyka. Ojej.
xxxxZmrużyłem oczy? Huh?? Wyłowiłem rybę, ale wcale rybą nie było. Nie pachniało tak, a jak ugryzłem, to tylko mnie zęby rozbolały! Potrząsnąłem głową i odrzuciłem ustrojstwo gdzieś w krzaki - nie do wody, bo nikt inny się już nie nabrał.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
A dziwna, świecąca rybka z dziwnego materiału nie była nawet najdziwniejszym co miało się Ognistemu Sercu przytrafić.
- Dobry - rozległ się głos, nieznajomy, obcy, ledwie pół lisiej długości od niego. Ognik nie był sam; po jego prawej, nad brzegiem rzeki znajdował się zupełnie mu obcy kot o czarno-białym, zadbanym futrze, z obrożą na szyi i charakterystycznie nadciętym uchem u samego czubka. Wyjątkowo butny pieszczoch, zdaje się, bo na samotnika chyba był zbyt zadbany. Nic sobie nie robiąc z tego gdzie się znalazł usiadł przy brzegu rzeki, sam zanurzając pod powierzchnią jedną ze swoich łap. - Biorą? - spytał jeszcze Ognistego Serca, ot, jak gdyby nigdy nic.
xxxxCzekałem dalej. Cierpliwie, nie byłem bowiem w gorącej wodzie kąpany. Miałem czas. Zmroziło mnie jednak, gdy usłyszałem, jak ktoś się ze mną wita. Nie potrafiłem dopasować głosu do rozmówcy, a to oznaczało, że był to ktoś z Klanu, kogo nie kojarzyłem. Czułem, jak ciarki dyskomfortu pożerają moje łapy, aż wyciągnąłem ogon z wody i spojrzałem na kocura. xxxxOtworzyłem pysk, ale nie odpowiedziałem. Nie znałem go. I, gdybym nie czuł zapachu typowego dla samotników, zapewne uznałbym, że to ktoś nowy, kto zawitał w Klanie gdy byłem chory. Z drugiej strony... Nocny Szkwał by mi powiedział. Ale... ale co teraz? Kot. Nie z Klanu Rzeki. Na terenach Klanu Rzeki. Pyta mnie, pyta mnie... czy biorą? Co, ryby? To były moje ryby, mojego klanu. Stres sprawiał, że zaczęły mi sztywnieć stawy. xxxx- Dob...ry - wymamrotałem w końcu. - Dopiero... przyszedłem - dodałem jeszcze. Wdech wydech. Co powinienem zrobić? Co zrobiłaby Wodny Wir? Nocny Szkwał? Co... przegoniliby go. Byli wojownikami Klanu rzeki, którzy bronią teren przed obcymi. Przed nim. Ja też byłem wojownikiem. Ja też przeganiam... obcych. Tak? xxxx- Wie...sz. To nie do końca jest... miejsce, gdzie powinieneś być. M-może nie wiesz, ale las od dawna jest podzielony i... i... i są tereny, gdzie możesz być, ale... ale nie tu. Tu nie - mówiłem, ale zapewne na jego miejscu wyśmiałbym, gdyby ktoś w ten sposób chciał mnie przegonić. Ja wyganiałem siebie, czy jego?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Kocur niewiele sobie zrobił z tego, że nieco spłoszył młodego wojownika. W ogóle się nie przejmował tym, że wlazł na czyjeś terytorium, w ogóle chyba nawet nie był tego świadom. Jeśli był to nie, nie obchodziło go to ani trochę. Przynajmniej zachowywał się jako tako neutralnie, dość przyjaźnie, prawda? Mogło być gorzej. Ogień mógł trafić na agresora.
- Mhm, no to powodzenia i teraz cicho bo je spłoszymy i tyle z tego będzie - zadecydował pieszczoch, ponownie skupiając wzrok na tafli wody. Och, mówił na serio, śmiertelnie na serio. A jąkającego się Ogniste Serce uraczył spojrzeniem dopiero po chwili, jakby robił mu przy tym łaskę. - Aha, to ty jesteś jak ta świruska na którą wtedy wpadłem. Tereny srereny, tu chcę łowić i tu będę łowić, koniec. Bo co mi zrobisz? Nic nie zrobisz.
No właśnie, Ogniste Serce, co mu zrobisz? Nic nie zrobisz.
xxxxNaprawdę miałem nadzieję, że po prostu sobie pójdzie. Zgodzi się i pójdzie. Koty jednak nie lubiły być rozstawiane po kątach, a to właśnie robiłem, skoro wyznaczałem swoje tereny w lesie i nagle kazałem mu iść, pomimo, że zapewne dla kotów... nie stąd, las jest równy dla wszystkich. To nie ja ustalałem zasady i to nie ja wyznaczałem tereny. Właściwie, nie przeszkadzało mi, że ten chciał łowić ryby - musiał być głodny, tak, jak każdy inny kot. Ale rzeka, przy której stał, była na terenach mojego Klanu. I ryby w niej również były... nasze, nie jego. Obiecałem... obiecałem, że będę chronić i pilnować Klan Rzeki nawet kosztem własnego życia. Według kodeksu wojownika, kocura nie powinno tutaj być. xxxx- Nie możesz łowić tutaj ryb - powiedziałem. Chciałem brzmieć pewnie, nie wiem jednak jak mi to wyszło. Pewnie marnie. Kocur w ogóle się mnie nie bał, nie respektował. A ja byłem u siebie... on nie. Czemu nie potrafiłem wzbudzić w nim jakiegoś szacunku? Czemu? - Obok... zaraz obok nas jest Torfowy Rojst, a tam granica, gdzie płynie rzeka. Tam możesz łowić ryby... okej? Zaprowadzę cię do granicy i nie będziesz już tu przychodził - spojrzałem na niego, a potem wziąłem dwa wdechy. Jesteś wojownikiem, Ogniste Serce, wojownikiem. Broń swojego Klanu. - Jeśli nie, zmuszę cię do pójścia stąd... siłą.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Ogniste Serce z uporem maniaka próbował przekonać obcego kota - intruza, jakby nie patrzeć - do opuszczenia ziem Klanu Rzeki. Z innym kotem może by się to udało, ale nie z tym. Ten był wyjątkowo uparty i wyjątkowo głęboko w poważaniu miał jakiekolwiek ustalone zasady czy granice Klanów, a każde kolejne słowo wojownika doprowadzało go na skraj jego anielskiej cierpliwości.
Czarno-biały kocur w końcu podniósł się i stanął centralnie przed Ognistym Sercem, wbijając w niego intensywne spojrzenie. - Słuchaj no pimpek czy jakkolwiek masz na imię: mam gdzieś wasze dziwne Klany czy jakkolwiek wy się nazywacie, granice czy nie granice, tutaj przyszedłem łowić i nigdzie się stąd nie ruszam, bo mi się tu podoba. Okej? A swoimi byle groźbami mnie nie wystraszysz. Więc co ty na to, że wrócimy do łowienia ryb i zamkniesz jadaczkę, hm?
xxxxNie jestem brutalnym kotem. Nie gryzę, nie biję, wolę się dogadać... normalnie. Ale kocur nie chciał mnie słuchać. Nie bił się moich gróźb, miał w poważaniu moje zasady. Nie szanował mnie i mojego klanu. Spojrzałem na niego bez słowa, czekałem, może zmieni zdanie. Nie zmienił. Na jego propozycję pokręciłem głową. Nie dogadamy się w ten sposób. I nie chciałem go uderzać, ranić, nie chciałem. Ale on nie chciał mnie słuchać. A ja byłem wojownikiem Klanu Rzeki, przysięgałem z łapą na piersi, że będę bronić terenów Rzeki i jej zasobów. Nocny Szkwał mnie do tego szkolił. Nie mogłem go zawieść kolejny raz... nie dzisiaj. Dzisiaj nie. xxxxUniosłem łapę do góry i wymierzyłem cios w policzek kocura, uprzednio wyciągając pazury. Chciałem go tylko poharatać, pokazać, że mówię poważnie. Wtedy sobie pójdzie, prawda? - Nie będziesz łowił tu ryb.