Logo Artemidy
Zatopione Korzenie
#1
Brzeg rzeki niedaleko Wilgotnych Skałek i Kretowiska. Rośnie na nim wiele drzew, których korzenie, przez bezpośrednią bliskość z wodą, są częściowo zatopione, tworząc charakterystyczną gęstwinę. Jest to dobre miejsce do łowienia ryb, ze względu na to, że te często próbują się ukryć między splątanymi korzeniami szukając tam spokoju, pożywienia albo odpoczynku. Koty natomiast mogą z łatwością usadowić się na owych korzeniach, tuż nad rzecznym nurtem.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Gęsiopióry zaaranżował wszystko. Poprosił Kornikowego Konara i Płonące Niebo, żeby każdy miał oko na cztery kociaki (nawet przydzielił im je tak, żeby każdy miał jednego który nie jest jednolicie czarny, to ułatwiało sprawę), awaryjnie dał też znać Mętnej Łapie, w której rozsądek ufał w stu procentach, żeby miała na całą dziesiątkę oko. Ogarnął się. Wylizał idealnie futro i poprosił Goryczkę, żeby wtarła mu jakiś kwiatek czy ziółko pod brodą, żeby ładnie pachniał. Stanął przed kociarnią, wziął głęboki wdech... i wszedł do środka.

– Pajęcza Nogo! – oznajmił – Kochanie! To NASZ wieczór! Zabieram Cię na spacer!

Stał wyprężony, na tyle, na ile dało się pod niezbyt wysokim sklepieniem kociarni, i uśmiechał się do niej z dumą i radością.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Pajęcza Noga musiała przyznać, że była ostatnio przemęczona. Na tyle, że powoli przestała kontaktować, co dokładnie się dzieje. Jej dzieci się rozbiegały, gubiły po całej kociarni, a teraz już nawet poza kociarnią, zaczepiały coraz to kolejne koty z Klanu i ciężko było mieć jednocześnie oko na całą ósemkę. Nie była w stanie. Oczywiście, miała wsparcie Gęsiopiórego oraz ich rodzin, ale dla niej niewiele to tak naprawdę ułatwiało, bo i tak czuła się nieustannie zestresowana tym wszystkim i miała wewnętrzną psychiczną potrzebę wiedzy gdzie jest każde z jej kociąt w każdym momencie... co było niemożliwe.
Gdy usłyszała głos partnera podniosła nieco nieprzytomnie głowę znad łap i spojrzała na niego zaspanym, rozbieganym wzrokiem. Kornikowy Konar,, który teraz często bywał w kociarni z wiadomego powodu, bawił się z częścią jej kociąt, a Płoną... Pożar, bo tak kocur chciał by się do niego zwracać, wziął pozostałe na krótki spacer po obozie. Miała więc chwilę wolnego.
xxx - Spacer - powtórzyła po Gęsiopiórym. Faktycznie, dawno już jakoś razem nigdzie nie wychodzili. Od momentu porodu kotka niemalże cały swój czas spędzała w kociarni, nie polowała, nie patrolowała. Odpowiadałoby jej takie życie, ale to wcale nie była sielanka. Powiedziałaby wręcz, że było bardziej psychicznie obciążające niż faktyczne obowiązki wojownika. Podniosła się powoli z legowiska i lekko przeciągnęła, prostując łapy. Miała wrażenie, że przyrosły jej do klatki piersiowej, tak długo leżała.
xxx - Gęsiopióhy ma pomysł, gdzie iść? - zagadnęła go, starając się wygrzebać z siebie entuzjazm. W pewien sposób nawet jej to wyszło, bo poczuła miłe ciepło w sercu na myśl o spędzeniu trochę czasu sam na sam ze swoim partnerem. W ciszy i spokoju. Wbiła w niego swoje niebieskie ślepia zaciekawiona.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Gęsiopióry z czułością patrzył na swoją ukochaną, jak unosi kształtną główkę, która wydaje się ważyć teraz ze dwa razy więcej niż dawniej, i z niejakim trudem rozprostowuje zastałe mięśnie. Gdy wokół niej roiło się od żywiołowych kociąt, jej własne zmęczenie kamuflowało się pod całym tym ruchem i hałasem. Teraz, kiedy żadne maleństwo nie figlowało przed jej nosem, mógł w pełni zobaczyć, jak wiele energii wyciągnęła z niej ciąża i macierzyństwo... Zrobiło mu się jej trochę żal. Jednocześnie poczuł też napływ gorącego uczucia. Nadal była piękną, zmysłową kocicą, a pewna wiotkość, jakiej nabrały jej ruchy przez księżyce ostrożnego poruszania wokół kruchutkich ciałek dzieci, tylko dodawała jej uroku.

Podszedł do niej pomału i delikatnie dotknął pyszczkiem jej policzka i dolnej krawędzi ucha, chcąc jakoś ją pokrzepić.

– Myślałem, żeby przejść się nad Rzekę. Jest tam teraz miło i spokojnie. Woda pięknie błyszczy w słońcu. Kaczki dryfują. Kosy śpiewają – zaproponował spokojnie. Pomyślał sobie, że mogliby dla rozrywki spróbować złapać jakiegoś ciernika, albo przynajmniej pomoczyć łapy chłodnej wodzie, a potem porelaksować się na kamiennym wybrzeżu. Chciał po prostu sprawić, żeby na jakiś czas zajęła umysł czymś innym, niż to, czy Słowik i Cietrzewik wreszcie wykonali Atak Wojownika o jeden raz za dużo i rozbili sobie łby, albo czy cała pozostała szóstka nie wpakowała się w jakiekolwiek inne tarapaty.

– Pożar i Kornik pilnują dzieciaków. Osobiście ich o to poprosiłem! – zapewnił ją zawczasu – A Mętna Łapa pilnuje Kornika i Pożara, tak na w razie czego! – dodał szeptem, zerkając przez ramię, by przez wyjście z kociarni zobaczyć, jak Szpaczek próbuje wdrapać się na szerokie, buropręgowane bary swojej niani.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Mhm, czyli to dlatego Kornik i Pożar tak intensywnie się tutaj kręcili - w głowie Pajęczej Nogi wszystko nabrało teraz sensu. Zatem, jeśli jej partner włożył aż tyle wysiłku w zaaranżowanie ich wyjścia, to kim by ona była, gdyby miała mu odmówić? Skoro ich kocięta miały zapewnioną opiekę, to nic jej nie szkodziło by móc się na owy spacer udać. Potrzebowała trochę rozprostować kości, bo ileż też można siedzieć w kółko w obozie, w hałasie i nieustannych nerwach.
xxx - Pajęcza Noga i Gęsiopióhy mogą iść nad rzekę - zgodziła się białym kocurem, dochodząc w końcu do wniosku, że pomysł nie jest wcale taki zły. Lubiła spacery nad rzeką, cichy szum wody, odgłos ptaków, wilgotny, lekki powiew wiatru. Było to relaksujące i bardzo domowe. Ruszyła zatem w stronę wyjścia z Chruśniaka i wyszła do centrum obozu, gdzie też przystanęła i wbiła spojrzenie w partnera a następnie skinęła mu głową, dając znak, żeby ten prowadził tam, gdzie zaplanował, że mieli się udać. Skoro on był inicjatorem całego wyjścia, to Pajęcza Noga chętnie by zobaczy, jaki miał pomysł. Poruszyła lekko uchem, czując, jak delikatne światło słoneczne opadło na jej czarną, krótką, przylegającą sierść. Było to przyjemne uczucie, które nawet, jak ostatnio czasami czuła, to jakoś o nim zapominała i nie skupiała się nad nim, całkowicie skupiona na swojej pracy jako Matka.
xxx - Jak idzie thening Mętnej Łapy? - zagadnęła go, przypominając sobie o ich wspólnym wyjściu jednego dnia, gdy opowiadała rudej kotce o swoim życiu u dwunogów.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Gęsiopióry obawiał się, że będzie musiał namawiać czasem nieco neurotycznie nadopiekuńczą Pajęczą Nogę o wiele dłużej. Jej swobodna zgoda przyprawiła go o uśmiech - od razu podziękował jej dotknięciem nosem jej skroni i wesołym pomrukiem. To świetnie, że znalazła się w takim momencie swojego macierzyństwa, w którym potrafiła na jakiś czas wyjść z roli odpowiedzialnej matki i wrócić do bycia... no właśnie. Po prostu, Pajęczą Nogą. A nie Pajęczą Nogą I Ośmiorgiem Kociąt Wokół.
– Wyglądasz pięknie! – skomentował spontanicznie, no bo przecież taka właśnie była Pajęcza Noga.

Spacerując u jej boku zdał sobie sprawę, że właściwie nie tylko ona całe księżyce była ostatnio pochłonięta obowiązkami. Kiedy ostatnio on sam miał okazję tak sobie swobodnie wędrować i rozkoszować się cętkami światła i cienia, głaszczącymi go po skórce, gdy nad jego głową przesuwały się gałęzie wysokich drzew? Dawno. Czyż nie właśnie z nią, przed tym, jak urodziły się ich kocięta?

– Myślę, że powoli zbliżamy się do końca. Trochę nam to zajęło, mam wrażenie, że mogłaby już dawno zostać Wojowniczką, gdyby jej Mistrz nie założył w trakcie rodziny... Ale idziemy do przodu i nie chcemy niczego przyspieszać. Zależy mi, żeby była dobrze wyszkolona – opowiedział spokojnie, a w jego głosie pobrzmiała duma – Może nawet uda nam się wszystko zakończyć, zanim nasze kocięta zostaną Terminatorami! Może wtedy... dostałbym na przykład dwoje? Z kociakami Kornikowego Konara i Zachodzącego Światła będzie naprawdę dużo Terminatorów do rozdania! – zastanawiał się nad tym już od dawna, ale właściwie po raz pierwszy podzielił się z kimś swoimi myślami – A Ty, kochanie, myślałaś o tym, żeby wziąć któregoś z naszych łobuzów na Trening?

Wiedział, że po zostaniu Wojowniczką długo nie chciała się podjąć roli Mistrzyni. Teraz jednak jej doświadczenie życiowe było zupełnie inne – wychowywanie kociąt jakby odblokowało w niej pewne umiejętności społeczne, których dotychczas jej brakowąło. Lepiej rozpoznawała emocje i na nie reagowała. Jego zdaniem była w zupełności gotowa na podjęcie się takiego obowiązku, a w razie czego – był gotów ją wspierać, co z resztą obiecał już całe księżyce temu!
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
***

Ziółko nie chciała za daleko oddalać się od obozu, równocześnie była przekonana, że wraz ze Szczaw muszą znaleźć miejsce nie graniczące bezpośrednio z Kocim Grzbietem. Dwie samodzielnie polujące terminatorki na pewno przyciągnęłyby czyjąś uwagę, a córka Ciemnej Mordki nie miała ochotę na słuchanie uwag. Starsi mieli swoje szanse na nauczanie ich i zawiedli, teraz musiały wziąć sprawy we własne łapy.
Maszerując dziarsko, przypominała sobie wszystko co Płotkowy Potok mówiła na naukach o polowaniu. Nie było tego wiele, niestety, jednak w jej mniemaniu dość, by coś z tego ulepić. Zdążyła przetworzyć w głowie słowa nauczycielki kilkukrotnie, kiedy w końcu się zatrzymała w okolicy niedużej kępy drzew, rosnącej tuż nad brzegiem rzeki. Jej szum miał uspokajające właściwości, a co najważniejsze, nigdzie nie dostrzegała innych kotów.
- No dobra, to w polowaniu najważniejsze jest skradać się pod wiatr i uważać na to co znajduje się pod łapami. Wiesz, żeby nie zaszeleścić i nie spłoszyć tym zwierzyny. - Poinformowała Kwaśną Łapę. - I jest ważna zasada, mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. - Teraz po czasie wszystko wydawało się dużo prostsze. Była pewna, że odniosą pełen sukces.
[Obrazek: aUztzIp.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
***

Minęły wieki, a przynajmniej kilka dobrych księżycy od kiedy Kornik obiecał Łabędziowi, że zabierze go na łowienie ryb. Tacierzyństwo pochłonęło wojownika na dobre, przez co nie wywiązał się z danego słowa w terminie, ale może to dobrze? W międzyczasie grono chętnych do wspólnej nauki rozszerzyło się do całej czwórki! Do dwóch kocurów miała bowiem dołączyć terminatorka Gęsiopiórego Mętlik oraz siostrzeniec Łabędzia Szafirek. Syn Czerwonego Maku miał więc potrójną radość z tego wypadu i tym bardziej zadbał, by pierwsze łowienie było dla wszystkich przyjemne i owocne. Pokierował całe towarzystwo do Zatopionych Korzeni, wręcz wymarzonego miejsca, by polować na ryby. Same pchały się tam w łapy!
- No i jak tam, jak nastroje? - Zagaił w trakcie marszu. Szedł o pół kroku przed resztą, by nadawać kierunek, ale starał się nie wysforować za bardzo na przód.


//zapraszam rypkową ekipe <3
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Stawiała długie i pewne kroki, idąc ramię w ramię z Łabędziem. Dowiedziała się, że były mistrz wojownika był z nim kiedyś umówiony na wypad na ryby, który wciąż nie doszedł do skutku, a jako że sama chciała zaznać praktyki w tej mierze, wykoncypowała, że przepchnie na gapę i siebie, i Szafirka. Cieszyła się na spędzenie czasu z młodym, bo ich relacja, po skończeniu nauk, trochę się rozleciała. Bawełna chyba maglowała go na treningach, a ostatnio złapał też jakieś choróbsko? W każdym razie teraz ponoć był gotowy na dokształcanie.
To był jeden z jej wypadów na Rzeczne tereny, na które nigdy nie wychodziła sama. Pamiętała ostatnią rozmowę z Kosową Pieśnią przy Grzmiącej Rzece, patrol, w którym uczestniczyła ze Słonym Wiatrem, swoim bratem oraz Owocową Gałązką, ale na takie polowanie, i to w takim towarzystwie, jeszcze się nie wybierała. Biorąc pod uwagę, że przewodził nimi Kornikowy Konar, była o wiele spokojniejsza, niż podczas nie tak dawnego wypadu: jej, Szafirka i Ziółka na Koci Grzbiet, w poszukiwaniu białego (i czarnego) puchu. Wtedy była spięta, a oczy miała cały czas dookoła głowy. Teraz wystarczyło, że pozostawała czujna, gdy zmierzali nad Rzekę.
Od czasu urodzenia się kociąt brata Ćmiej Gwiazdy, nie udało się jej z nim porozmawiać. W zasadzie ostatnimi dni (i księżycami), najbardziej dopieszczony uwagą Mętnej Łapy, w tym całym towarzystwie, pozostawał Łabędź. Nie mogła odmówić sobie teraz smyrania go od czasu do czasu końcówką włochatego ogona po boku.
– Melduję, że mój nastrój utrzymuje się na najwyższym poziomie, wodzu. – postawiła na lekki ton, bo zdążyła już trochę poznać luźnego Kornikowego Konara. – Zrobiło się znacznie chłodniej. Czy ryby chętniej dają się złowić, gdy jest bardzo gorąco czy wręcz przeciwnie?
Zadała pytanie, które krążyło jej po głowie i starała się odszukać wzrokiem, plączącego się gdzieś Szafirka.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Cieszył się na ten wypad. Dawno nie miał okazji spędzić czasu z Kornikowym Konarem, co było zrozumiałe, ale nie zmieniało faktu, że Łabędź trochę tęsknił za towarzystwem dawnego mistrza. Teraz, przemierzając z nim rzeczne tereny, czuł się trochę jak za dawnych, treningowych dni. Minimalnie, bo tak wiele zmieniło się od kiedy kończył trening pod skrzydłami syna Czerwonej Gwiazdy. Czarny kocur zdążył w tym czasie założyć rodzinę, a obecnie jego kocięta same były terminatorami. Siostrzeńcy Łabędziej Szyi, niegdyś tacy malutcy i nieporadni, również kroczyli już własnymi ścieżkami... przynajmniej ci, o których poczynaniach miał jakiekolwiek pojęcie. On sam także ruszył do przodu i związał się z Mętną Łapą. Dziwne, ale i budujące to było uczucie, być z nimi we czwórkę, po niezliczonych księżycach, po dobrych i złych wydarzeniach. A humory chyba faktycznie wszystkim dopisywały.
- Doskonale - poparł rudą. Ton miał wesoły. Ogólnie point wydawał się rozluźniony. Tylko jego wzrok latał od Kornikowego Konara, któremu posyłał przyjazne spojrzenia, przez Mętną Łapę, przy której niebieskie oczy nabierały miękkiego, czułego wyrazu, do Szafirowej Łapy, gdzie wzmagała się czujność. Wojownik nie do końca oswoił się jeszcze z myślą, że kocięta Ciemnej Mordki tak do końca kociętami nie są, szkolą się na wojowników i stają się coraz bardziej samodzielne. Osobowość Szafirka nie pomagała ujarzmić nadopiekuńczości; kocurek był skryty, małomówny, chyba częściej przebywał w swoim świecie, niż w tym rzeczywistym. Dlatego Łabędź wolał mieć oczy dookoła głowy, tak by mu się siostrzeniec przypadkiem gdzieś nie zawieruszył.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Szafirek opuścił dopiero co Królikarnię, podobno już w stu procentach zdrowy i gotowy do powrotu do terminatorskiego życia. Jednak nim zdążył poinformować Bawełnianą Nić o tym, że jest gotowy do wznowienia treningów, spotkał Mętlik. I ofertę wyjścia na ryby. Chciał odmówić, bo przecież dopiero co miał się nauczyć łowienia z mistrzynią, ale w sumie kremowa kotka kazała mu dowiadywać się rzeczy poza treningami. Nie obrazi się jak Szafirek pójdzie dzisiaj na fajną wyprawę? No i szczerze mówiąc nie miał jakiejś wielkiej ochoty by już dzisiaj wracać na Koci Grzbiet, co prawda ostatnie spotkanie z Bawełną zaczynało już mu się zacierać w pamięci, ale pewne było, że nie zmieniła się od ich pierwszego spotkania. Po prostu dotychczas bury point miał szczęście i trafiał na jej dobry humor, tak. Wybór między niepewnym nastrojem mistrzyni, a gwarantowanym miłym wyjściem z wujkiem, Mętlik i... ktoś jeszcze miał z nimi iść, ale chyba był w porządku, był prostym wyborem.
Pokiwał tylko łebkiem, podpinając się pod odpowiedzi poprzedników. Dokładnie, on również czuł się doskonale. I dlatego z zadowoloną mordką dreptał z grupą. Czasem za nimi, gdy akurat coś po drodze przykuło jego uwagę, czasem uciekając nieco bardziej w bok, ale ogólnie w miarę pamiętał o trzymaniu się wycieczki.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Uśmiechnął się szeroko na odpowiedź Mętlik - kocica była bystra i zabawna. Uznałby ją za doskonałą partię dla swojego ucznia, gdyby tylko wiedział o łączących ich stosunkach. Chociaż sam niedawno założył rodzinę i trochę bardziej orientował się w związkowo-uczuciowych sprawach, nadal umykały mu takie szczegóły jak rudy ogon delikatnie smyrający bok Łabędzia, czy też maślane spojrzenia jakie rzucał wojownik ognistofutrej terminatorce. Bardziej zauważał, że jego wychowanek nie jest już tak spięty jak niegdyś i tylko czasem posyłał uważne spojrzenie siostrzeńcowi - czwartemu uczestnikowi wycieczki. Ten ostatni zachowywał milczenie i dreptał zadowolony obok grupy. Trochę przypominał Kornikowi młodego Łabędzia, ale był trochę mniej smutny.
Cieszył się, że wszyscy podzielają jego wyśmienity nastrój. Lubił takie grupowe wypady, podczas których nie tylko się polowało, ale również spędzało czas w dobrym towarzystwie. Podczas patroli nie zależało ono od niego - chociaż niewiele było kotów, z którymi się nie dogadywał, w końcu był typem, który oswoił nawet Zachód - więc teraz, otoczony przyjaciółmi był podwójnie zadowolony.
- Kiedy jest zimno, ryby są bardziej śnięte i łatwiej je złowić. - Odpowiedział. -Niestety, łowienie wymaga zanurzenie łap, albo ogona w wodzie, więc kiedy jest bardzo chłodno nie jest to przyjemne i grozi późniejszą wizytą u medyka. Ogólnie najlepiej, już niezależnie od temperatury, łowić je o poranku, albo wieczorem.- Wyjaśnił pokrótce i dość dziarsko, jak na kota takich gabarytów, wskoczył na jeden z zatopionych korzeni, na którym następnie usiadł. - Jak już mówiłem to, żeby coś złowić najpierw samemu trzeba się zamoczyć. Siadamy sobie na brzegu, tak jak ja teraz, staramy się nie rzucać cienia na wodę i używamy ogona, albo łapy jako przynęty. - Zaprezentował, zanurzając własne palce w chłodnej toni. -Ta część jest najgorsza, bo wymaga cierpliwości! Trzeba poczekać aż ryba, albo ryby przestaną się bać i będą podpływać dość blisko, że da się je złapać pazury i wyrzucić na brzeg. - Miauknął z szerokim uśmiechem.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Mętnej Łapie Szafirek od momentu ich pierwszego spotkania na wspólnych naukach kojarzył się z Łabędziem. Co prawda, to raczej zaginiona niedawno Kwaśna bardziej przypominała go posturą, ale Szafirkowy wyraz pyszczka, czasem nieobecny, a także same rysy mordki od pierwszego wejrzenia przywodziły jej na myśl te, należące do jego wujka. Ostatnio ruda kotka odkrywała jednak coraz więcej Łabędzich stron, w tym tą stanowczą, męską, pewną siebie, stąd obraz Szafirka i jej partnera zaczęły się w jej wyobrażeniu rozbiegać. Poza tym, nie miała pojęcia co wyrosło i jeszcze wyrośnie z, dla niej, cały czas rozkosznego, nieukształtowanego młodzieńca.
Włochata też nie należała do kotów (chyba), które miałyby skłonności do robienia sobie wrogów. Nie była niedostępna, nie wybrzydzała podczas patroli, a za swojego kompana wypadowego równie dobrze mogła mieć zrzędliwego i surowego Ostowego Kolca, który ostatnio naprawdę sporo przeszedł, jak i nie przeszkadzało jej towarzystwo Słonego Wiatru, Łopianowego Korzenia, nawet Skrzącego Słowa. Gdyby się moment zastanowić, to chyba partnerka Kornikowego Konara była tym Rzecznym kotem, wobec którego Mętlik miała spory, jeśli nie największy dystans. Wypytywała o nią Cisową Jagodę, słyszała coś od Pożara i Kosowej Pieśni, i być może to opinie innych jakoś podświadomie wpływały na ogląd kocicy. Musiała to zmienić, musiała poznać Zachodzące Światło.
Skinęła łbem ku czarnemu kocurowi, dziękując za wyjaśnienie. Czyli mieli szczęście, bo ciepło nie było. Moczenie łap jakoś nieszczególnie jej przeszkadzało, w zasadzie wcale. W końcu była Rzeczniaczką.
– Czemu o poranku albo wieczorem? To ma jakiś związek z cieniem, którego najlepiej nie rzucać na wodę? – dopytała, wchodząc pomału na korzeń, nie żeby nie miała ochoty na skok, ale podejrzewała, że gdzieś pod nimi mogą już być ryby, a nie chciała ich spłoszyć. Naśladując Kornikowego Konara, ustawiła się tak, by skryć swój cień i zanurzyła powoli lewą łapę w korzeniowej zatoczce.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Obawa o zdrowie i życie siostrzeńca wzrastała proporcjonalnie do zmniejszającej się odległości wesołej ekipy od Zatopionych Korzeni. Łabędź nieco mniej dryfował w przyjaznej atmosferze tworzonej, zdawałoby się, przez samą obecność bliskich mu kotów, i zaczął pozwalać znosić się rwącemu nurtowi strachu. Nie żeby zaczynał panikować, niemniej stopniowo uświadamiał sobie kolejne fakty: nigdy nie widział Szafirka pływającego i w zasadzie nie wiedział nic o zdolnościach terminatora; łowienie ryb niby nie kojarzyło się od razu z ogromnym niebezpieczeństwem, ale, jak pomyśleć o tym więcej, to temu zajęciu daleko od bycia wolnym od ryzyka; była ich aż trójka do dbania o dobrostan synka Ciemnej Mordki, co stanowiło duży plus, aczkolwiek wypadki chodzą po kotach, a rzeka potrafi być zwodnicza. Co powiedziałaby Echo, gdyby dowiedziała się, że Szafirek pod opieką dwóch wojowników i prawie-wojowniczki zrobił sobie krzywdę? Że jej własny brat nie zdołał go upilnować? Co zrobiłby Łabędź ze świadomością, że zawiódł?
I dlaczego on zawsze musiał zamartwiać się na zapas, podczas gdy cała reszta cieszyła się chwilą? Nic się nie działo. Nic a nic. A rzeka nie rzucała się na nich niczym krwiożercza bestia. Prędzej wydawała się drzemać.
Kornikowy Konar rozpoczął wyjaśnienia i wlazł na jeden z korzeni. Krótko później w jego ślad poszła Mętlik, co pozostawiało Łabędzia i Szafirka jedynych na suchym lądzie. Syn Płonącego Świtu podszedł do młodego i nachylił się nad nim.
- Uważaj, dobrze? - powiedział cicho, tak by nie przerwać mistrzowi, kiedy będzie odpowiadał na mętlikowe pytania, no i nie chcąc narobić wstydu siostrzeńcowi. - Trzymaj się mocno, na pewno będzie ślisko.
Następnie poczekał, aż kocurek bezpiecznie ulokuje się na miejscu, gotów rzucić mu się na ratunek. A kiedy (nie)kryzys został (tymczasowo) zażegnany, Łabędź dołączył do reszty ekipy i korzystając ze wcześniejszych wskazówek zanurzył końcówkę ogona w wodzie, upewniwszy się wcześniej, że cień nie pada na wodę.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Szafirek podszedł bliżej do grupy, gdy Kornikowy Konar zaczął wyjaśniać z czym to się te ryby je. Albo raczej jak się na nie poluje nim będzie można je zjeść. Siedzenie na brzegu, zamaczanie ogona lub łapy, czekanie na brzegu aż zjawi się rybka. Chwila, co?
- Jak to przynęty? - spytał, marszcząc czoło. Widział jakiś czas temu okonia na stosie zwierzyny i był spory, więc o ile nietrudno było sobie wyobrazić, że ryba zainteresowana puchatym ogonem przypłynie do burego kocurka, to już scenariusz w której by go złapała za kitę nie był ulubionym scenariuszem Szafirka. A o to pewnie nietrudno, przecież ile razy obserwował wodne stworzonka. Były szybkie, zdecydowanie szybsze niż on, więc jeśli miałby pozwolić podpłynąć takiej rybce jak najbliżej to powinien poczekać aż będzie praktycznie swoją rybią mordką dotykać jego ogona.
Może łapa będzie lepszą opcją.
- Nie spadnę. - zapewnił Łabędzia z uśmiechem, równie cicho co drugi point, bo najwyraźniej rozmowa nie była przeznaczona ani dla rudych, ani dla czarnych uszu. W ślad za poprzednikami również wdrapał się na korzenie, wbijając w nie mocno pazury, mimo że nie zdawały się być takie śliskie jak z obaw wujka by wynikało. Znalazł sobie jakiś wygodniejszy fragment korzenia i zgodnie z instrukcjami, usadowił się tak by nie rzucać cienia na wodę, a następnie, z cichym chlupnięciem, zanurzył jedną z przednich łap.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości