Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Te zaś przyniosły dosyć niespodziewany rezultat. Przemierzając las, Chabrowa Dróżka dostrzegł futerko, które jednak nie pasowało wyglądem do żadnego znanego gatunku zwierzyny. A kiedy nieco się zbliżył... okazało się, że w istocie do nikogo nie należało. Przedmiot miał woń kolorowych wytworów Dwunożnych, formą przypominał jednak nic innego, a łapkę – nieco większą od tej kociej, ale z podobnymi poduszeczkami, wszędzie poza nimi porośniętą jednolicie białą sierścią. Tam, gdzie normalnie byłby nadgarstek, futerko urywało się i dalej zwisał już tylko łańcuszek zakończony jednym większym kółkiem. Znalezisko leżało sobie na leśnej ścieżce, być może – jak mógł skojarzyć ze swoich wędrówek, jeśli natknął się na takie widoki – zagubione przez jakiegoś młodszego Dwunoga, który zwykł nosić je kiedyś przy swoim plecaku. Gdyby Chaber chciał je założyć, pasowałoby mu być może na ogon.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Przez chwilę przyglądał się znalezisku nie będąc pewnym co z nim zrobić. Widział jak ludzkie dzieci nosiły takie łapki przyczepione do różnych rzeczy, ale sam nie miał gdzie i niekoniecznie chciał ją sobie gdzieś zawieszać. Dodatkowo gdyby nie silna woń plastiku z pewnością uznałby przedmiot za dość makabryczny. Kiedy był blisko stwierdzenia, że go zostawi, nagle zmienił zdanie. Podniósł łapkę i przeniósł ją w miejsce, w którym będzie mógł ją łatwo znaleźć. Jak będzie tędy wracać, to będzie mógł ją zabrać ze sobą, aby pokazać ją któremuś z przyjaciół. Przy okazji będzie miał pretekst do opowiedzenia o innych dziwnych ludzkich przedmiotach. Na przykład uszach przypominających kocie, które nosił jakiś młody człowiek.
Po odłożeniu łapki, kontynuował poszukiwania zwierzyny.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Pozostawiwszy za sobą łapkę, dotarł po dłuższej chwili do niewielkiej śródleśnej polanki, gdzie miejsce paru powalonych drzew zarastały trawy i młode iglaki, ścierające się w wyścigu do światła. Obok jednego z takich chudziutkich pni Chaber mógł dostrzec coś jeszcze – parę długich słuchów podrygujących lekko w rytm ruchów pyszczka ich właściciela. Nieduży zając przycupnął na skraju przerzedzenia, żeby poskubać niestwardniałe części pędów.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Ten dzień zaczynał się robić coraz bardziej owocny, w końcu zające nie należały do najmniejszych, a Chaber natrafił na drugiego. Jeszcze tylko musi go upolować i będzie idealnie.
Na widok wystających uszu niemal od razu wyciszył oddech i przyjął pozycję łowiecką. Liczył, że uda mu się upolować zająca, dopóki był zajęty podgryzaniem rośliny. Nie był tak szybki jak Lisek i miał wrażenie, że ewentualna pogoń za szarakiem byłaby z miejsca przegrana.
Podkradł się do zwierzaka, a kiedy był wystraczająco blisko spróbował na niego skoczyć i skrócić jego życie.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Uszy poruszały się lekko w trawie, podczas gdy dwie długości lisa dalej czaił się na nie Chaber. Dystans skracał się jednostajnie wraz z ostrożnym krokiem łap, aż wreszcie zmalał wystarczająco, żeby oddać skok. I kocur skoczył... ale szarak chwilę wcześniej rzucił się do ucieczki i zniknął między drzewami tak szybko, że rzeczywiście nie miał już szans go dogonić.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Niestety, tym razem się nie udało, ale jakby zawsze wszystko szło po myśli to byłoby nudno. Trzeba porażek, aby cieszyć się ze zwycięstw.
Chaber rozejrzał się, aby upewnić się czy zając nie skrył się w pobliżu. Kiedy zdał sobie sprawę, że raczej już go nie znajdzie, poszedł szukać kolejnej piszczki.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Czekały już na niego kolejne zakątki lasu. Przekroczył polankę i miał właśnie na nowo zagłębić się pomiędzy drzewa, gdy nagle z tyłu dobiegł go dziwny szelest – zdecydowanie zbyt wyraźny jak na szemrzący w trawie wiatr. Kiedy się odwrócił (trudno było nie!), wzrokiem spotkał się z parą małych, czarnych oczek, wyraźnie nieco zaskoczonych takim obrotem spraw. Gronostaj stanął słupka półtorej lisiej długości od niego, w napięciu śledząc każdy jego kolejny ruch.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Chaber był zaskoczony tym spotkaniem niewiele mniej niż gronostaj. Istotka na razie tylko się przyglądała i kocur wolałby aby tak pozostało. W walce najpewniej mieliby podobne szanse na wygraną, a na Ziemiach Niczyich raczej nie było szans na pomoc innego kota. Wolałby też nie ryzykować, że zostanie poważniej ugryziony lub zadrapany. Gronostaj go zauważył, ale dalej byli w pewnej odległości od siebie. Kocur spróbował deeskalować sytuację i odejść od niego. Jeśli los się do niego uśmiechnie, to może będzie mógł kontynuować polowanie bez walki.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Na jego ruch gronostaj drgnął, jakby gotując się do skoku – kto wie, czy w jego stronę, czy wręcz przeciwnie – ale ostatecznie nie ruszył się z miejsca. Pozostał na posterunku, także wtedy, kiedy kocur znalazł się już dobry kawałek drogi od świetlistej polanki. Tym razem rzeczywiście obyło się bez walki; jednak przez cały czas, kiedy się odsuwał, Chaber mógł czuć na sobie wwiercający się w niego wzrok czarnych oczek.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Całe szczęście gronostaj zdecydował się tylko patrzeć. Nie było to przyjemne uczucie, ale z pewnością dużo lepsze niż pazury wbite w ciało. Kiedy przestał czuć się obserwowanym postanowił wrócić do polowania. Zając i wrona były dobrym łupem, ale przydałoby mu się coś więcej.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
W bezpośrednim otoczeniu polanki trudno było liczyć na wiele – obecność dwóch drapieżników skutecznie odwiodła wszelką zwierzynę od spacerowych planów. Żeby mieć szansę coś złapać, musiał wejść głębiej. I tam – między drzewami, w miejscu, gdzie prześwit w koronie pozwolił wyrosnąć kępie wysokiej trawy – dostrzegł wreszcie badylarkę, która balansowała na główce jakiegoś przekwitłego kwiatu mniej więcej na wysokości jego linii wzroku.
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
W porównaniu do poprzednich ofiar badylarka była małą przekąską, jednak zwierzyna to zwierzyna i nie ma co wybrzydzać. Takie małe stworzonko mogło z łatwością uciec i się ukryć. Kocur przyjął pozycję łowiecką, skupiając się na tym, by przenieść ciężar swojego ciała na tylne łapy. Podkradł się do zwierzątka, miał nadzieję, że będzie zbyt zajęte utrzymywaniem się na kwiecie, by zwrócić na niego uwagę. Kiedy był odpowiednio blisko spiął się d skoku i spróbował ją zabić.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż w pewnym momencie zwierzątko, skończywszy swoje zajęcie, nie zaczęło zbiegać po łodyżce w stronę jej rozgałęzienia. Chaber był jednak już na tyle blisko, że zanim dotarło, to on zdołał pierwszy chwycić je pazurami. Cap! I po badylarce. Posiłek będzie obfitszy o te parę kęsów.